Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy. Pokaż wszystkie posty
Ptasie Mleczko i Cake Popsy - okazjonalne smakołyki

poniedziałek, października 31, 2022

Ptasie Mleczko i Cake Popsy - okazjonalne smakołyki

Witam serdecznie pod koniec października! Liście lecą z drzew, jednak za oknem wciąż świeci słońce. W dzień przyjemnie wyjrzeć na zewnątrz, tymbardziej, że u nas w Irlandii dzieci rozpoczęły już październikowo-listopadową przerwę w edukacji. Bedą Andrzejki, halloween, Dzień Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny, no i przede wszystkim jesienne dni i wieczory. Każdy z nas celebruje te dni w wybrany przez siebie sposób. Dla mnie priorytetem jest zawsze moje dziecko i przez wzgląd na Niego wiele nowości jakie planuję i przygotowuję, także tych w kulinarnych robię z myślą o synu i o Jego przyjaciołach. 

Dzisiaj chciałam Wam pokazać przepisy na dwa ciekawe przysmaki, które ucieszą młodszych i starszych, bez względu na rodzaj spotkania i pory dnia. Jeśli najdzie Was chęć na smakołyk niecodzienny, lub kiedy okazjonalnie spotkacie się z przyjaciółmi, zawsze wtedy warto przygotować ciekawą słodką przekąskę. Przepis na zdrowszą wersję ptasiego mleczka polecam szczególnie osobom, które lubią naturalne smaki, bez cukru. Sprawdzi się przede wszystkim dla miłośników owoców. A tu wiadomo, wszyscy je kochamy! I chętnie zastępujemy nimi wszelkie słodycze z białego cukru. To ptasie mleczko nie jest klasyczne, śmietanowe i tłuste, jest lżejszą wersją przekąski z galaretki i jogurtu. Poza tym w wykonaniu starajmy się używać składników organicznych. To moja propozycja.



Ptasie Mleczko na Jogurcie



Potrzebujesz1 duży jogurt organiczny (u mnie Yeo Valley Organic 0% Fat Vanilla).


1 galaretkę bezcukrową (u mnie o smaku owoców leśnych). 


200 gram owoców leśnych (u mnie były jeżyny, truskawki, borówki).


Opcjonalnie do ptasiego mleczka 1 łyżka śmietany organicznej 18 %.


Czekolada organiczna najlepiej z min. 70% kakao (u mnie Green and Black's).





PrzyrządzenieGalaretkę zalej gorącą wodą. 200 ml. Przestudź ją aż do lekkiego zgęstnienia.


Jogurt wymieszaj z owocami. Użyj połowę owoców. Jeśli nie lubisz dużych kawałków, najpierw zmiksuj owoce. 


Możesz dodać łyżkę śmietany, do jogurtu jeśli lubisz. 


Wymieszaj dokładnie galaretkę z jogurtem i przełóż do pojemnika wyłożonego folią spożywczą. Wstaw do lodówki na kilka godzin.


Po wyjęciu z lodówki i po przełożeniu z folii rozkrój ptasie mleczko w kostki.


Przygotuj polewę czekoladową, w kapieli wodnej rozpuść czekoladę. Aby polewa nie była zbyt twarda możesz w trakcie rozpuszczania wmieszać łyżeczkę śmietany. 


Polej kostki ptasiego mleczka. Udekoruj świeżymi owocami.



Dla odmiany proponuję Wam urocze Cake Popsy. Przepis na nie znalazł mój syn na kanale kulinarnych Youtuberów. Lizaki są smaczne, i ucieszą nie tylko dzieciaczki. Poza tym samo ich robienie sprawi Wam dużą przyjemność (jedzenie też!), a dekorowanie to już super rodzinna zabawa. Polecam ozdobić je okazjonalnie i na bogato! Jesteście ciekawi jak je przygotować? Zagladajcie, filmik poniżej:



Teraz kiedy szczególnie jest okazja na spotkania w gronie przyjaciół, kuzynów można zaangażować najmłodszych w samodzielne kucharzenie. Kręcenie tych ciasteczkowych lizaków to dobry sposób na zajęcie naszych pociech! Lizaki są lekkie, i kolorowe a przy tym nie są bardzo słodkie. Mają smak biszkoptów umoczonych w czekoladzie. Smacznego.




owocowy bukiecik - na czerwono

wtorek, czerwca 02, 2020

owocowy bukiecik - na czerwono

Ostatnio mamy same uroczystości w naszym otoczeniu. To właśnie wiosna jest takim wyjątkowym okresem, że w naszym kalendarzu widać wyraźnie kilka ważnych dat. Wiosna, to również okres pełnego rozkwitu tulipanów, które lubimy. Od paru sezonów koniec wiosny to także pierwsze plony truskawek. Właśnie te trzy aspekty sprawiły, że wpadłam na rewelacyjny pomysł. Bardzo pachnący, świeży i zarazem delikatny. Wszelkie uroczyste okazje to dla mnie powód do rozwoju mojej twórczości poprzez układanie kwiatów z papieru dla solenizantów, jubilatów. Wraz ze zmianą pory roku przychodzą nowe pomysły - zgodnie z rytmem sezonowym. Oczywiście, gdy układam bukiety, wtedy gdy kleję kwiaty dla obdarowywanego, pierwszym istotnym kryterium wyboru rodzaju kwiatów, czy bukietów są upodobania tej osoby i również praktyczna strona upominku. 
Pomyślałam, że osoba, której tworzyłam bukiet ucieszy się ze świeżego bukietu. Znając Jej ulubiony kolor, wiedziałam w jakich barwach będzie ta wiązanka. Pomyślałam też o czymś zupełnie nowym i o tym, że koniecznie chcę, aby bukiecik pachniał. Tak postanowiłam stworzyć nie za duży, pachnący świeżością bukiet z tulipanów i uwaga: z jabłuszek czerwonych oraz ze świeżych truskawek. Na pewno znacie zapach truskawek, jabłek? To nikłe, lekkie i w sumie 'zielone' zapachy. Taka woń może się tylko przytrafić w owocowym bukieciku. Czy to nie jest urocze? Dokładnie tak miłe, jak solenizantka dla której bukiecik ułożyłam. Począkowo rozważałam kwiaty z papieru, bo wiadomo - to bukiet na lata, zresztą bardzo modny. Ale nie ukrywam, że papierowe tulipany nie robią na mnie wrażenia estetycznego, gdyż w tulipanach najbardziej podoba mi się ich świeżość. Tę soczystość liści, jakie ładnie mogą uzupełnić bukiet, oraz wydłużone twarde płatki, połyskujące blaskiem natury.. To ciekawe jak długo tulipany zostają takie mocne, trwałe, aby później w dwa dni rozkwitnąć. Żywe tulipany pięknie prezentują się w bukiecie. Moje ulubione kolory tulipanów to biały i różowy. Tym razem jednak zdecydowałam się na wiązankę z czerwonymi tulipanami.
Gdy tak pomyślałam o idealnym dodatku - zaraz wyobraziłam sobie tulipany w duecie z truskawkami. Może Was zdziwi takie połączenie, ale to naprawdę super wygląda! W sumie sytuacja z koronwairusem tprzyczyniła się do tego, że nie znalazłam w sklepach truskawek jakie chciałam kupić. Mój mąż znalazł trochę podobne (do tych idealnych) dzień przed samym układaniem bukieciku i wypadło prawie zgodnie z planem. Do bukietu najlepiej pasują truskawki podłużne, i duże, oraz koniecznie niezbyt dojrzałe! To bardzo ważne, aby później nie puściły soku. Przecież nie chcemy, aby obdarowana osoba się poplamiła?! Drugim owocem wykorzystanym do bukietu są czerwone jabłuszka. Czerwone, zielone, a nawet żółte bez problemu znajdziecie we wszystkich sklepach, nie tylko na straganach owocowych. Na jabłka zdecydowałam się, ponieważ ciekawie wypełniają wiązankę, ładnie ją kształtują. Oczywiście w moim bukiecie musiały znaleźć się jabłka czerwone, ale już oczyma wyobraźni widzę inne barwy w innych kwiatowo-owocowych kompozycjach. Jabłka dodają uroku, kształtu, ale też są bardzo popularne i chyba nie ma osoby, która by ich nie lubiła.. zjeść.
Ale o tym za chwilę, bo teraz napiszę Wam jeszcze o wypełnieniu trzecim owocem. Na pomarańczę zdecydowałam się przypadkowo. Równie dobrze mógłby to być obrany owoc granatu, pieknie wyeksponowany - nadałby bukietowi leko rubinowego i różowego odcienia. Jednak z myślą o solenizantce, byłam pewna, że w bukiecie lepiej Jej się spodoba właśnie pomarańcza. Nie chodzi tylko o wielkość jaka prezentuje się w widoczny sposób, czy o żywy kolor dokładnie po środku bukietu. Na myśli mam przede wszystkim walory smakowe, i upodobania solenizantki do smaku cytrusów. Teraz napiszę Wam o najważniejszej atrakcyjności bukietu z owoców.. Otóż. Ten bukiet robiony własnoręcznie, jest oczywiście nietypowy. Jest jadalny! Na pewno ma on mnóstwo walorów zarówno wizualnych, jak i odżywczych. Przede wszystkim pięknie się prezentuje, ma żywe barwy, mieni się kolorami...
Mamy tu ogromne pole do popisu - owoce można z kwiatami, czy też bez nich łączyć w dowolny sposób - uzyskując zaskakujące wręcz duety. Mogłabym stworzyć przecież bukiet z cukierków, które byłyby słodkim dodatkiem, wybrałam jednak zdrowe owoce i też są tym słodkim dodatkiem. Jestem przekonana, że takim słodkościom Nikt się nie oprze, a przy tym dodam Mu dawki energii i zdrowia. Myślę, że owocowy bukiet to oryginalny pomysł na każdą okazję. Do jego uformowania potrzebne są - wszelkie patyczki, ważne aby były zakończone w szpic. Dobre będą akcesoria do nadziewania szaszłyków. Warto te wykałaczki wykończyć owijając zieloną taśmą florystyczną (aby imitowały łodygi). Owoce trzeba nadziewać po trzy takie nadziania w każdym owocu. Stabilizuje to bukiet, i owoce nie kręcą się, nie przemieszczają, nie spadają.
Układanie zaczynamy w wybrany sposób. Może to być od największych owoców i kolejno dookoła inne elementy bukietu. Lub obieramy drugą metodę - od jabłuszek, które ładnie się wypełniają i 'blokują', a pozostałość kwiatów i owoców 'wpuszczamy' w środek i dookoła jabłek. Po ułożeniu jednej partii owoców owijamy bukiet taśmą klejącą kilka razy, a następnie dokładamy kolejne nadziane owoce i znów owijamy. Możemy dorzucić kilka 'słodkich' dodatków. Bukiet jest bardzo ciężki i ma grubą podstawę. Dlatego warto robić wszystko ściśle i ale bardzo ostrożnie. Na koniec owijamy ozdobnym papierem.


Jestem twórcą. Jeśli chcesz wykorzystać mój projekt, pomysł, lub zdjęcie - zapytaj mnie. 


Letter Cake tort idealny na imieniny

piątek, maja 29, 2020

Letter Cake tort idealny na imieniny

Teraz kiedy zajadamy się moim imieninowym tortem, doskonale rozumiem jak to się stało, że jest tak popularny na całym świecie. Zapewniam Was, że nie tylko to jak wygląda, ale też jego smak, sprawia, że jest taki fenomenalny. No wiadomo, sam wygląd jest wręcz 'słodki'! Można czarować jak się tylko Wam podoba, z owocami, i słodyczami, a także z kwiatami. Ten tort występuje w oryginale na kruchych spodach, ale można spróbować zrobić go na biszkopcie. Ja zdecydowałam się na wersję kruche blaty z kremem śmietanowo - czekoladowym, na bazie serka mascarpone, śmietany i białej czekolady. A ponieważ moje imię to Magdalena - M, to koniecznie (zresztą po raz pierwszy w życiu) mam torta imieninowego z inicjałem! Tak pomyślałam, że skoro na czterdzieste urodziny nie zagościł na moim stole Number Cake (40?!), to teraz będę miała Letter Cake.
A żeby nie było tak standardowo, to prócz dekoracji truskawkami, makaronikami, ciasteczkami, i bezami, postanowiłam nieco urozmaicić wygląd mojego torta dekoracjami z kwiatków z krepiny. W roli głównej na torcie różowe różyczki z krepiny, na papierowych podkładkach. Wymarzyły mi się właśnie takie delikatne pastelowe różyczki, jakich nie kupiłabym w kwiaciarni u mnie w Irlandii Północnej, a w moim wazonie zresztą aktualnie rozwijają się frezje, które dostałam na Dzień Matki. Wracając do samego tortu. Mój tort składa się z trzech części (6 blatów, po trzy na dole i trzy u góry). Wewnątrz, prócz kremu śmietanowego, delikatnie przełożyłam go startą czekoladą białą, która nadała wyjątkowy smak całości. Także w jednej długiej części obłożyłam cieniutko pokrojonymi brzoskwiniami z zalewy. Dwa pozostałe blaty literki M nie mają wewnątrz dodatków owoców. Na wierzchu, jak widzicie, są dekoracje z papieru - różyczki. A z jadalnych ozdób mamy świeże połówki truskawek, dzięki którym tort smakuje świeżo, oraz z suchych dekoracji - kupne makaroniki w dwóch odcieniach, ciasteczka kolorowe, bezy mini jakie zrobiłam dzień wcześniej.
W wieczór poprzedzający moje imieniny upiekłam też blaty. Śmiem twierdzić, że tort smakuje wyśmienicie właśnie dlatego, że jest z ciasta shortbread. Bardzo ważne jest, aby dobrze podpiec ciastka. Blaty powinny być dość twarde, aby udźwignąć wszystkie dekoracje. Z kolei cały tort proponuję przygotowywać rano tego samego dnia, w którym będzie podany, gdyż to smaczne ciasteczko jest wtedy lekko namiękczone i smaczne.  Na drugi dzień już jest bardzo miękkie. I jeszcze wielkość torta. Niektórzy stosują szablony do odciśnięcia całej literki. Można to zrobić w zwykłym programie graficznycm i wydrukować sobie literkę czy numer. Mi zależało, aby M nie była zbyt wysoka, ani zbyt szeroka względem całości. Ale też chciałam aby tort był nie za mały. Właśnie dlatego blaty piekłam na dwa razy i nie w jednym kawałku. Jednak te klasyczne Number Cake niestety wychodzą mniejsze, a ich wysokość jak dla mnie to niewiele. Około 20 cm. Nie oszukujmy się nie jest to zbyt wiele w przypadku takiego powycinanego torta. Stąd właśnie moja taktyka pieczenia. I większy rozmiar tortu.
Teraz mój tort wynosi -wysokość 28 cm, szerokość 33 cm. Co uważam, że jest optymalnym wymiarem i bez obaw, że ciasto dotknie podczas pieczenia obrzeża dużej blaszki. Poza tym wyobraźcie sobie, że te około 10 cm więcej od standardowych takich tortów pieczone w jednym kawałku to byłoby pewne ryzyko, że literki M nie wyjęłabym w całości z blachy, a zwyczajnie ciastko by mi się rozpadło ;) To, że tort jest w kilku częściach nie jest ani wizualnie, ani też praktycznie żaden minus. Tort ma i tak punktowo nakładany krem, więc nie rozchodzi się na boki. Uwaga tort jest bardzo ciężki i wymaga długiego przechowywania w lodówce. Do naszej idealnie się mieści.
I ostatnia uwaga co do kremu. U mnie totalnie pomieszany krem. Bardzo stabilny i smaczny jak czekolada a lekki jak bita smietana. Możecie robić go z różną proporcją. Pamiętajce jednak o pewnych zasadach. Mascarpone zawsze musi być w temperaturze pokojowej, podobnie masło (gdybyście dodawali). Za to bita śmietana ma być zimna, wprost z lodówki. Czekolada musi być rozpuszczona dokładnie i przestudzona, tak, aby nadal była lekko lejąca. Mascarpone zawsze łączymy z czekoladą, a dopiero na koniec dodajemy do ubitej smietany, bardzo delikatnie. No i jeszcze coś. Biała czekolada, a nawet niektóre śmietany nadają kremowi... kremowy (a nie biały kolor), więc nie zapomnijcie o tym miksując krem. Jeśli chcecie mieć śnieżno biały tort, używajcie mniej czekolady. Proponuję śmietanę whipping,
No kochani, cóż jeszcze mogę napisać. Bardzo lubię datę swoich imienin, choć najchętniej obchodzimy w domu urodziny. Jeszcze niedawno w tym KLIK artykule wspominałam Wam, że tak sobie postanowiliśmy, aby zamawiać torty u cukiernika, ale przemyślałam to i jeśli chodzi o Letter Cake - moim marzeniem było, aby zrobić go sama. No i udało się! Jest pycha.


Letter Cake


Blaty - 1 kostka zimnego masła, 400 gram mąki, 100 gram zmielonych migdałów, 150 gram cukru pudru, 1 jajka, 1 żółtko

Sposób wykonania: Połączyć suche składniki, dodać jajka i wymieszać. Na koniec dodać posiekane masło i ugnieść dokładnie. Podzielić ciasto na 4 równe części. wstawić do lodówki na godzinę.
Następnie wyjąć z lodówki i każdą rozwałkować na 4 długie prostokąty po około 12 cm x33 cm. Pozostałości złożyć w piątą część. Formę wysmarować masłem i ułożyć na niej 4 rozwałkowane prostokąty z minimalnymi odstępami między sobą. Tak w blaszce wstawić do lodówki na 30 minut. Wstawić też oddzielnie piątą część ciasta. Nagrzać piekarnik na 200 stopni. Piec te cztery prostokąty 20 minut. Następnie przygotować V do literki M. Uformować na wysmarowanej masłem blaszce 2 sztuki z pozostałego ciasta (piąta część). Piec 20 minut w temperaturze 200 stopni. Ciastka odłożyć na noc w suche miejsce. (Puszczają tłuszcz).
Krem - 600 ml śmietany double cream, 1 serek mascarpone (250 gram), 2 łyżki cukru pudru, 2 białe czekolady

Sposób wykonania: 300 ml śmietany podgrzać dość mocno i zalać nim pokruszoną w miseczce 1,5 tabliczki czekolady. Wymieszać i pozostawić do ostygniecia. Resztę czekolady zetrzeć na tarce i odłóżyć. Zmiksować drugą część zimnej śmietany razem z dwiema łyżkami cukru pudru. Delikatnie połączyć serek mascarpone z masą z białej czekolady. Na koniec delikatnie wmieszać masę z mascarpone z zimną ubitą śmietaną. Nabić duży rękaw cukierniczy całą masą. Zabezpieczyć końcówki i włożyć do lodówki. Wyjąć 20 minut przed układaniem warstw tortu.

Układanie torta: Wyłożyć blaty ciasteczkowe, pierwszą warstwę, na tacy, lub twardej podstawie. Szprycą nakładać krem. Posypać startą wcześniej białą czekoladą. Przykryć wierzchnią warstwą blatów.  Wstawić do lodówki. Dekorować przed podaniem. Makaroniki, bezy, kwiaty, ciasteczka, truskawki. Wstawić do lodówki. SMACZNEGO!

 
Jestem twórcą. Jeśli chcesz wykorzystać mój projekt, pomysł, lub zdjęcie - zapytaj mnie. 


ciasto pszczółki

niedziela, kwietnia 12, 2020

ciasto pszczółki

Jak wyglądają u nas Święta od strony kulinarnej? No na pewno kolorowo! Nie brak oczywiście jajek, żurku, sałatek, galatu, ale też przygotowałam kilka ciast świątecznych. W tym roku robiłam ciasta z myślą o moich bliskich i głównie o Alexandrze, któremu raz na pół roku (od święta) robię ciasto kinder bueno. Tym razem tort kinder bueno. Standardowo u nas od kilku lat Mazurek - i tutaj specjalnie dla męża zrobiłam Mazurek - w wersji makowiec z sosem wiśnia-biała czekolada. Prócz tego ciastka świąteczne i... 
Małe marzenie mojego dziecka spełnione! Ciasto Pszczółki - w wersji brzoskwiniowo-kubusiowej (można zrobić z samych brzoskwiń i syropu z puszki). U nas wewnątrz krem śmietanowo-jogurtowy zamiast kremu śmietanowo-budyniowego. Dzięki temu ciasto jest stabilne, i w smaku przypomina sernik jaki uwielbiamy w domu wszyscy. Spełniłam marzenia moich domowników, sama jem tylko Mazurek. Jestem bardzo zadowolona bo na naszym stole jest bardzo smacznie i co najważniejsze - wiosennie. Polecam to mocno owocowe ciacho. Nie tylko dzieci będą zachwycone.:) 

Ciasto pszczółki
Składniki:

Dekoracja: 12 sztuk brzoskwiń z puszki, polewa czekoladowa z pary wodnej, płatki migdałowe do dekoracji

Masa brzoskwiniowo-kubusiowa: 1 sok kubuś (u mnie wersja marchew, brzoskwinia, jabłko) 3 budynie, 6 sztuk brzoskwiń z puszki i trochę syropu z puszki, kilka łyżek masła

Masa śmietanowo jogurtowa: 500 ml śmietanki kremowej, 200 gram jogurtu greckiego, 1 cukier waniliowy, 2 łyżki cukru pudru, żelatyna 7 łyżeczek, sok z 1 cytryny

Biszkopt: 3 jajka, 1/3 szkl. cukru, 1/4 szkl mąki

Sposób wykonania:

  • Nagrzej piekarnik na 175 stopni, wyłóż blachę papierem do pieczenia
  • Ubij w misce białka z cukrem, dodawaj żółtka, miksuj, na konic domieszaj mąkę
  • Upiecz przez 25 minut i wystudź
  • Zalej żelatynę 10 łyżkami ciepłej wody, powinna spęcznieć
  • W misce ubij śmietanę z cukrami, wmieszaj jogurt i sok. Wymieszaj żelatynę
  • Na ostudzony biszkopt wylej masę jogurtowo-śmietanową
  • Wstaw do lodówki
  • Otwórz dwie puszki brzoskwiń. Z jednej wyjmij kilka brzoskwiń i zlej syrop
  • Zmiksuj brzoskwinie z syropem w blenderze
  • Z soku kubuś odlej szklankę i wsyp do niej budynie. Dokładnie wymieszaj
  • W garnku przygrzej resztę soku Kubuś zmasłem, dodaj też zmiksowane brzoskwinie
  • Po zagotowaniu wlej wymieszane budynie i ponownie zagotuj. Przestudź masę
  • Wylej masę kubusiowo-brzoskwiniową na schłodzoną masę jogurtowo-śmietanową
  • Wyjmij 12 brzoskwiń z puszki i udekoruj je rozpuszczoną czekoladą oraz płatkami
  • Nałóż równo na kubusiowo-brzoskwiniowej masie

Megapyszne lody porzeczkowo-buraczkowe

niedziela, kwietnia 05, 2020

Megapyszne lody porzeczkowo-buraczkowe

Znacie dzieci, które od małego jedzą buraczki w każdej formie? Mój Alexander nigdy w życiu nie ruszył nawet sałatki z buraczków, czy puree buraczkowego. Na przykład gdy był mały z przyjemnością zjadał barszczyk. Tak było do czterech lat, teraz niestety, jakby piorun trzasnął nie ruszy za nic! I co, co my rodzice możemy zrobić? Próbowałam robić koktajle, lecz nie wszystkie smakują - nawet mi. Ja sama nie przepadam z koktajlem buraczanym, nie mówię o tym, ale wiem, że On też nie lubi, bo sprawdziłam. W lodach to już zupełnie inna bajka. Te lody były zjedzone z dokładką, smakowały nam jeszcze lepiej niż ubiegło weekendowe KLIK. Lody na bordowo dzisiaj - bardzo smaczne i o wyrazistym smaku :) 
Prawda jest taka, że z oryginalnego przepisu odjęliśmy połowę porcji buraków na rzecz owoców - w tym przypadku berries. Oryginalny przepis pochodzi z książki komiksowej Supermocni Kontra Złodzieje Zdrowia i jest to drugi wypróbowany przez nas przepis na megapyszne lody w trzech smakach. Podaję oryginalny przepis a obok moje modyfikacje zgodnie z posiadanymi składnikami w zamrażarce. Pamiętajcie, że jeśli macie świeże i dojrzałe owoce latem - zmniejszacie ilość cukru w recepturze. Jesli nie macie porzeczek świeżych możecie dodać mrożonki sezonowe, lub maliny. Wszystkie świeże owoce i tak trzeba mrozić.


 Lody porzeczkowo-buraczkowe
Składniki:

300 gram ugotowanych buraków (u mnie ponad 100 gram)
150 gram mrożonych czarnych porzeczek (u mnie 100 gram +100 gram malin)
150 ml jogurtu greckiego (u mnie 100 ml jogurtu +100 ml wody mineralnej)
7 łyżeczek syropu klonowego (u mnie 2 łyżki cukru + 4 łyżki miodu)
2 łyżki soku z cytryny
Sposób przygotowania: 
  • Wsyp i wlej wszystkie składniki do malaksera
  • Dokładnie wymieszaj i wylej do dużego pojemnika
  • Wstaw do zamrażarki na 8 godzin. Lody gotowe!

Blok czekoladowy z suszonymi owocami

wtorek, lutego 04, 2020

Blok czekoladowy z suszonymi owocami

Przeszło Wam przez myśl., że luty to ponownie,(jak co rok) miesiąc zakochanych? Hmmm, wiem, wiem, napiszecie jak zawsze swoje zdanie na ten temat. Dla jednych to super okazja, aby sobie 'posłodzić' wspólnie ze swoją Miłością.. Dla Innych to wymysł ludzi, a wszystko jest na porządku dziennym, lepiej niech tak zostanie. Zatem dla nich króluje tłusty czwartek i trzeba upiec jakieś pączusie - bo taka tradycja. Jakby nie pisać, każdy ma swoją rację, i ja też swoją mam. Walentynki, i zresztą wszelkie święta to dla mnie okazja, aby zrobić coś nowego, często nieoczekiwanego, aby się cieszyć i po prostu, dobrze bawić. Nie wiem, czy w tym roku zaplanujemy z mężem coś ekstra (wyjazd, randka, kino, kawiarnia, itp.), ale wiem, że nie zabraknie w domu czegoś pysznego.
Zdrowiej bo: Blok powstaje bez mleka w proszku i bez dodatkowego cukru, za to z dużą ilością bakalii i błonnika. Dzięki temu sytość pozostanie z nami na dłużej!
Takim zdecydowanym miłosnym afrodyzjakiem jest na pewno czekolada. Mogłabym o niej rozpisywać wiele, bo ją uwielbiamy.. Ale prościej jest ją zjeść. Kupna, gęsta, w tabliczce, lub bombonbierka. Często stawiam na czekoladę domową, w różnych formach. A w tym roku bardzo mocno polubiłam czekoladę gorzką z naturalnymi dodatkami. Co doda słodyczy i wyrazu gorzkiej czekoladzie? Na pewno bakalie! Ja proponuję prócz rodzynek i orzechów - dorzucić trochę śliwek podsuszanych. Mniam! Blok czekoladowy z suszonymi owocami. Nie ważne Komu podarujemy kawałek tego bloku - dziecku, mężowi, przyjciółce. Dajemy całe mnóstwo energii do kochania!


Blok czekoladowy z suszonymi owocami
Składniki:

200 gram orzechów włoskich
1 łyżka masła do formy
100 gram rodzynek
100 gram suszonej żurawiny (u mnie nie ma)
100 gram suszonych śliwek
300 gram gorzkiej czekolady
5 jaj

Sposób przygotowania:
  • Upraż orzechy na suchej patelni
  • Wysmaruj foremkę masłem
  • Rozgrzej piekarnik do 160 stopni
  • Wsyp do foremki wszystkie bakalie i pomieszaj
  • Pokrusz czekoladę na kawałki i roztop na parze w garnku
  • Mieszaj cały czas i ściągnij z pary zaraz po rozpuszczeniu
  • Wbijaj do czekolady całe jaja, po jednym, i miksuj
  • Po ubiciu masy czekoladowej wlej ją szybko do foremki
  • Piecz około 20 min., uważaj by nie wyrosło zbyt mocno
  • Dobrze upieczone, jest wilgotne a'la brownie (nie suche)
  • Trzymaj w lodówce i krój na kształt prostokątów


ciasteczka migdałowe + przepis na cukier różany

wtorek, grudnia 03, 2019

ciasteczka migdałowe + przepis na cukier różany

Nie wiem jak u Was, ale u mnie w domu wraz z dniem 1 grudnia zapanował świateczny klimat. W miniony weekend zdążyłam jeszcze zrobić wieniec adwentowy z krepiny. Alexander otworzył zadanie nr1 z pierwszego domku w naszym kalendarzu adwentowym... Więc to On musiał zapalić świecę w naszym wieńcu. Dzieje się też w kuchni. Tak pomyślałam o zrobieniu w tym roku czegoś niebanalnego i smacznego. Chciałam zrobić oryginalne ciastka, ale niekoniecznie już pierniczki (które pewnie jeszcze będę robiła). Mam niezwykłą propozycję, pachnącą równie intensywnie jak popularne pierniki.. A co gdyby w puszce zamiast pierniczków leżały sobie..ciasteczka migdałowe - różane. 
Zaskoczyłam Was? Sama siebie zadziwiłam, bo ten zapach chodził za mną od dzieciństwa, kiedy to widocznie moja babcia piekła takie ciasteczka - ja o tym z czego są zrobione nawet nie wiedziałam.. Aromat różany kupicie w dobrych marketach, u nas w Irlandii takie wody różane sprzedaje się w wielu sklepach.. Anglicy lubią tę nutę zapachową. Ale mój przepis nie ma angielskich korzeni, pochodzi z polskiej książki Jeść Zdrowiej - Kuchnia Lidla, z której już Wam gotowałam. (przejdźcie w tag). A w recepturze nie są wykorzystywane żadne olejki, wody, itd...
W moich ciastkach jest naturalny cukier różany. Jak on pachnie! Skąd pochodzi ten cukier? Z płatków moich urodzinowych róż jadalnych. Nie wiem, jak to się złożyło, że róże z mojego bukietu,  moje ukochane różowe róże  (te które widzicie na zdjęciu) to właśnie róże jadalne. Wyczytałam, że większość płatków róż można stosować w kuchni. Ważnie jest, aby róże nie były spryskiwane pestycydami, itd. Poznacie to przede wszystkim po smaku płatków. Jeśli są gorzkie - nie używajcie ich.. 
No, wiadomo najlepiej do deserów dodawać cukru z płatków róż z własnego ogrodu :). Nasze ogrodowe róże już przekwitły A moje róże urodzinowe stały w wazonie 2 tygodnie! W międzyczasie udało mi się urwać trochę płatków, a na sam koniec żywotności róż, te najpiękniejsze 'łebki' wykorzystałam do dekorowania ciastek. To ciekawa propozycja na Boże Narodzenie. Nasze ciasteczka leżakują już w puszce. Jak dla mnie ciastka różane wyglądają bardzo retro - zupełnie jak bym cofnęła się w czasie... Róża świeża jest piękna i pięknie pachnie. Róża uschła ma też swój urok :) A ciastka pachą... bosko! Te migdałowe ciasteczka mają magiczny smak i aromat. Czy Wy też jecie oczami?

Ciasteczka migdałowe

Cukier różany:  20 płatków jadalnej róży
50 gram cukru

Ciastka:  50 gram suszonych żurawin
450 gram mąki migdałowej
2 jajka
80 gram masła
1 lyżeczka sody oczyszczonej

Dekoracja:  Płatki migdałowe
płatki jadalnej róży

Sposób przygotowania:

  • Cukier różany -płatki róż ucieramy w moździerzu i mieszamy z cukrem
  • Wysypujemy na papier do pieczenia, aby obeschły (kilka godzin)
  • Cukier rozkruszamy z płatków, i później suchy dodamy do ciastek
  • Żurawiny kroimy drobno
  • Wszystkie składniki mieszamy z cukrem różanym
  • Zagniatamy ciasto, fromujemy w kulkę i zawijamy folią spożywczą
  • Odkładamy do lodówki na 30 minut
  • Po wyjęciu z lodówki rozwałkowujemy ciasto
  • Wykrawamy kółka o średnicy 5 cm na ciastka
  • Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni i przekładamy ciastka na papier
  • Dekorujemy różyczkami, lub płatkami róż, płatkami migdałowymi
  • Pieczemy na złoty kolor przez 20 minut

sernik śmietanowy z orzechami (Browncheese)

niedziela, października 20, 2019

sernik śmietanowy z orzechami (Browncheese)

Mamy jesień w pełni. W takie chłodne i deszczowe dni, szczególnie w weekendy spędzane w domu towarzyszy nam prawie przez cały czas muzyka (prócz chwil na oglądaniu ulubionych programów telewizyjnych - głównie podróżniczych). Ostatnio raz dziennie włączamy płytę z kolekcji muzyki klasycznej przywiezioną z Polski. Dzisiejszy wybór padł na Vivaldiego. Była to odmiana po ostatnim trzykrotnym przesłuchaniu Mozarta, ulubionej płyty Alexandra ;) Tak właśnie wygląda nasza niedziela dziś, mimo iż z Czterech Pór Roku tego kompozytora to nie Jesień podbija nasze serca - my po prostu lubimy trochę tą jesień.. Lubimy ją choćby za to, że możemy spędzić rodzinny czas w domu, przy herbacie, muzyce, możemy grać w ulubione planszówki, czytać.. 
Możemy też snuć nowe plany i... zajadać się sezonowymi smakołykami. Sernik to ciasto całoroczne, zresztą nasze ulubione! A orzechy włoskie teraz są najlepsze :) Więc dzisiaj sernik browncheese - dla tych którzy myślą, że sernik tylko na serkach, lub serze białym można zrobić. Browncheese robimy głównie na śmietanie (18%). W tej wersji jest mieszanka śmietany i serka mascarpone, z którym trochę ostrożnie przygotowuję ciasta, (nie czuję się po nim najlepiej). Więc zmniejszam możliwie najbardziej jego zawartość w ciastach, dodając więcej śmietany. Zapraszam!

Browncheese with walnuts

Składniki:

śmietana 18 % 400 ml
serek mascarpone 200 gram
150 gram orzechów włoskich
2 łyżki mąki tortowej
10 ciastek degestive 
200 gram cukru
100 dkg masła
2 łyżki mleka
olejek wanil.
3 żółtka
sól

Sposób przygotowania:
  • W misce rozgnieść ciastka z 70 gram masła
  • Masą ciastkową wyłożyć tortownicę
  • W drugiej misce zmiksować śmietanę z serkiem mascarpone
  • Następnie dodać 150 gram cukru i zmiksować delikatnie
  • Kolejno dodać żółtka, po jednym, i mąkę zamieszać łyżką
  • Nastawić piekarnik na 170 stopni i włożyc orzechy (połówki)
  • W międzyczasie w tortownicy wylać masę śmietanową na ciastka
  • Włożyć sernik do piekarnika a wyjąć orzechy.
  • Po 50 minutach wyłączyć piekarnik, i po 10 min.wyjąć sernik
  • Sernik udekorować orzechami i od razu polać sosem (patrz niżej)
  • Zrobić sos karmelowy i od razu go użyć na wyjęty sernik
  • Na patelni - 50 gr cukru+30 gr masła+mleko+sól+olejek mieszać
  • Sernik można podawać na zimno i na ciepło

krajanka nugatowo-czekoladowa na andrutach

niedziela, października 06, 2019

krajanka nugatowo-czekoladowa na andrutach

Tam skąd właśnie wrociliśmy smakowałam już chyba wszystkie rodzaje nugatu. To tradycjonalny słodki przysmak tego gorącego Państwa. Dodam też, że nugat jest przysmakiem znanym w kilku krajach, a w tym, gdzie byliśmy nazywa się gubbajt ;) Ciekawe czy domyślacie się gdzie zajadaliśmy nugat wraz z rodzinką przez cały poprzedni tydzień? Nie będzie to łatwe, ale pewnie na dniach pojawią się jakieś zdjęcia lub posty, w których pokażę Wam piękny Kraj, wyspy leżące na Morzu Śródziemnym, tak piękne, że myślimy nawet o przeprowadzce tam.. ;) 
Kochani, nugat można przyrządzać na różne sposoby, a takim łatwym w wyłożeniu i pokrojeniu na pewno jest nugat na waflu. Moje ulubione smaki to truskawkowy i bananowy, których raczej łatwo nie będzie 'podrobić' do oryginału sprzedawanego w tym turystycznym Państwie. Dlatego zdecydowałam się zrobić nugat o ulubionym smaku mojego synka i zanim jeszcze zgęstniał nałożyłam i wsmarowałam go na andruty kupione jeszcze przed urlopem. Do tego mamy pokazową wersję - krajanka, jaka pięknie prezentuje się na stole. Polecam!

Krajanka nugatowo-czekoladowa na andrutach
Składniki:

andruty - 10 pasków 30 cm x12 cm
100 gram cukru
100 ml miodu
100 ml wody przegotowanej
100 gram mlecznej czekolady
2 łyżki masła
1 białko jaj
szczypta soli
migdały zmielone ( u mnie 2 łyżki)

Sposób wykonania:
  • Rozpuścić cukier z wodą i z czekoladą na patelni
  • Dodawać masło i miód mieszając aż powstanie dość rzadka masa
  • Ubić w misce białka z solą i dosypać do nich po trochu migdałów
  • Na koniec dolewać syrop po łyżce i ubijać
  • Przygotować andruty i ostudzić trochę nugat
  • Obsmarować płaty jeszcze lekko ciepłym nugatem
  • Przekładać kremując nugatem nakładając andruty
  • Powstała krajanka nadaje się do krojenia po zgęstnieniu (u mnie nieco wcześniej)
  • Można, jak widzicie pokroić w paski, które dobrze wyglądają na stole
biały blok mleczny z bakaliami

piątek, września 27, 2019

biały blok mleczny z bakaliami

Przez całe życie mam na języku blok czekoladowy z lat mojego dzieciństwa. Zazwyczaj raz w tygodniu (na weekend) dostawałam pasek, gdy tata odbierał mnie w piątek z przedszkola. Były to wczesne lata osiemdziesiąte, a wtedy blok miał niepowtarzalny smak. Nie wiem jak to możliwe, ale przez te wszystkie lata jeszcze nie udało mi się zrobić dokładnie takiego samego (za to udało sie odtworzyć przepis na babciną czekoladę PRL). Zreszą tamten blok jedzony w 1984 był kakowy, więc trudno podrobić. Obecnie zdarza mi się modyfikować przepisy na czekoladowe bloki na bazie mlecznej czekolady, stąd ich ciemniejsze i pełnoczekoladowe wersje.. A ta widoczna ponieżej wersja - dla zwolenników bakalii.
Pokazuję Wam najnowszą zrobioną przeze mnie - blok biały.  Przepraszam za brak zdjęcia z wnętrza (uwierzcie mi na słowo, był piękny, kolorowy), ale cóż kawałek przeznaczony nz zdjęcie przedostatni chapsnął mój mąż... ;) Blok ten niczym nie przypomina smaku z tamtych lat, i w sumie nie było to dla mnie zaskoczeniem, a raczej celowo go przygotowałam, aby sprawdzić co w nim jest smacznego. A w nim na pewno są charakterystyczne bakalie i kandyzowane owoce. Nie jest to typowy blok, choć widziałam (a wczesniej nie robiłam nigdy) sporo tych wersji na mleku w proszku. Jest raczej wilgotny i konsystencją przypominał w dzień wykonania - paschę.. Drugiego dnia był już bardziej suchy.. Z tym, że my czekać nie lubimy. ;) Oczywiście dla uzyskania kruchej konsystencji od razu, dodałabym dwa razy tyle ciastek, lub wafli (najlepiej jednak dorzucić te drugie). I spokojnie, gdy dodajecie kruche składniki, na początku wydawać się Wam będzie, że nie idzie tej masy ugnieść, tudzież mieszać. Będzie tak sucho. ale tak musi być. Gnieść, gnieść aż ręce bolą. ;)

Biały Blok z Bakaliami

Składniki:

250 gr masła
500 gr mleka w proszku
1/2 szkl mleka
150 gr cukru pudru
500 gr herbatników (polecam zastąpić waflami śmietankowymi)
1 szklanka kandyzowanych owoców
orzechy włoskie
olejek waniliowy

Sposób wykonania:

  • Roztopić masło w rondlu i dodać cukier puder oraz mleko
  • W dużej misce wysypać bakalie i rozkruszone herbatniki
  • Wlać olejek waniliowy i przestudzone masło z rondelka
  • Wymieszać dokładnie i wyłożyć do foremki dokładnie ugniatając
  • Udekorować i włożyć na minimum 2 godziny do lodówki
  • Wyjąć i rozkroić. Blok trzymać w lodówce.

bezowy Dakłas z daktylami

niedziela, września 22, 2019

bezowy Dakłas z daktylami

Kochani, dzisiaj poezja... właściwie przepis pochodzi ze stronki Poezja Smaku. Zrobiony jest jednak z moimi modyfikacjami ze względu na zminiejszenie ilosci serka mascarpone, a zwiększenie ilości mleka skondensowanego. Zauważycie różnicę w przepisie (zamiast masy krówkowej ja dałam po prostu mleko skondensowane i to całą puszkę). Dakłas to ulubiony tort mojej przyjaciółki, która wraz z bliskimi odwiedziła nas w Irlandii Północnej. Kiedy pomyślałam o Ich przyjeździe byłam też pewna, że ten tort MUSI być na powitanie. Oczywiście były też serniczki, dwa według mnie najlepsze jakie robiłam już wcześniej, ponieważ Ania wraz z rodziną bardzo serniki lubią, i lubimy je też my.;) Tutaj przepis na browncheese na śmietanie, a tutaj na sernik waniliowo-czekoladowy z malinami na bazie twrogu i czekolady. 
Dakłas nigdy nie był moim uwielbionym tortem, ponieważ po standardowej ilości mascarpone według większości receptur, ja nie czuję się najlepiej... Ten mój ma w skadzie tylko połowę serka mascarpone, który powinnien być (zmniejszyłam ilość mascarpone a zwiększyłam ilość mleka skondensowanego), tak więc zjadłam kilka kawałków i czułam się świetnie. Nasi goście zachwalali tort. :D Mam nadzieję, że spośród wszystkich ilości i rodzajów, odmian dakłasa jakie jedli w swoim życiu, ten wypadł całkiem świetnie? O to mi chodziło, bo sprawianie przyjemności osobom, które są blisko nas - to wyjątkowy priorytet :) W swoich zasobach nie mam fotografii po rozkrojeniu tortu, ale wygląda podobnie do tortu na Poezja Smaku, tyle, że krem jest koloru kremowego. Jeśli uwielbiacie bezę, lubicie delikatne rozpływające się w ustach torty, słodkie, bakaliowe - ten tort jest dla Was! 

Dakłas z daktylami
Składniki:

6 białek (temperatura pokojowa)
250 gram cukru
szczypta soli
120 gram mascarpone
400 ml śmietany kremówki
1 łyżka cukru pudru
1 standardowa puszka mleka słodzonego skondensowanego
1/2 szkl orzechów włoskich + trochę do dekoracji
20 szt daktyli
kakao+cukier puder do posypania wierzchu
Sposób wykonania:
  • Ubijamy białka ze szczyptą soli
  • W trakcie ubijania dodajemy po trochu cukru
  • Na koniec dzielimy bezę na dwie równe części
  • Nastawiamy piekarnik na 180 stopni
  • Wycinamy z papieru do pieczenia dwa krążki około 23 cm
  • Wylewamy bezę na blaszki wyłożone papierem do pieczenia
  • Bezę układamy na dwóch poziomach (chyba, że zmieszczą się na jednym)
  • Pieczemy na termoobiegu, jeśli mamy 
  • Jeśli nie mamy przekładamy bezy w trakcie pieczenia - górną na dół i odwrotnie
  • Po 10 min. pieczenia zmniejszamy temperaturę na 130 stopni i pieczemy do 90 minut
  • Bezy najlepiej upiec dzień wcześniej (wieczorem)
  • Bezy wykładamy po całkowitym wyschnięciu
  • Drugiego dnia ptrzygotowujemy krem - ubijamy śmietanę
  • Pod koniec ubijania dodajemy łyżkę cukru pudru
  • W drugiej misce mieszamy mascarpone z mlekiem skondensowanym
  • Siekamy daktyle i orzechy na drobniejsze kawałki
  • Do masy z mascarpone dodajemy śmietanę, po jednej łyżce, powoli
  • Na koniec dodajemy posiekane bakalie, daktyle i orzechy
  • Delikatnie mieszamy i wkładamy do lodówki na godzinę
  • Wykładamy bezy, na jedną warstwę  delikatnie wykładamy cały krem na sam środek
  • Delikatnie dociskając nakładamy drugi krążek bezy, tak aby krem się wyrównał
  • Obsypujemy wierzch kakao i cukrem pudrem, dekorujemy bakaliami
  • Szybko wstawiamy do lodówki, aby krem stężał

Brzoskwiniówka

poniedziałek, września 09, 2019

Brzoskwiniówka

Ostatnio kolega zapytał co tak procentuję, otóż już dzisiaj mogę Wam napisać, że mamy gości z Polski, Rodzice Chrzestni Alexandra przyjechali do nas z córką. Yuppi! Ogromna radość, fajnie w końcu po siedmiu latach emigracji pokazać jak żyjemy w Irlandii Północnej, móc wreszcie ugościcć ich w miejscu, które jest i będzie na pewno naszym domem na wiele wiele lat i prawie na 100 % do końca życia. Bo tak właśnie uznajemy Kraj - Irlandię Północną, gdzie żyjemy. Muszę tutaj napisać, że moi rodzice już długo nie żyją, a rodzeństwa nie mam. Z Polski kuzynostwo, i Ciotki, Wujkowie pozostali, i być może też nas kiedyś odwiedzą, ale nasi przyjaciele są również bardzio ważni dla nas i naszego dziecka z racji, że są Jego Rodzicami Chrzestnymi i bardzo Go kochają.
Tutaj też mogę dodać, że od wielu lat w Domu rodzinnym mojej przyjaciółki jestem wraz z rodziną witana i przyjmowana jak członek rodziny, tam spędzamy część świątecznych dni, praktycznie podobnie jak w domu rodzinnym mojego męża na Słowacji. Właśnie z tego powodu czuję się wręcz szczęśliwa i uradowana, że możemy ich w NI ugościć, pokazać Im, choć krótko, ale treściwie kawał Irlandii Północnej. Ale też czuję się idealnie, że mogę dla nich wystawić parę własnej roboty trunków. Naleweczki, likiery, a nawet wódkę smakową. A co trochę można! Zapraszam dzisiaj po nowy przepis na naleweczkę brzoskwiniową, której co prawda jeszcze nie wypijemy z Nimi (bo będzie gotowa, i dużo lepsza za dwa miesiące). Ma idealny, gęsty smak. Mmmm :)

Brzoskwiniówka
Składniki:

6 szt dużych brzoskwiń
0.5 litra wódki
1,5 szklanki cukru

Sposób przygotowania:
  • Umyć brzoskwinie i pokroić na kawałki
  • Włożyć razem z pestką do dużego słoja
  • Zalać wódką na dwa dni
  • Po dwóch dniach wódkę przelać do butelek
  • Owoce należy zasypać cukrem i zamknąć
  • Potrząsnąć słoikiem kilka razy, aby wymieszać
  • Wstawić na dwa tygodnie w średnio ciepłe miejsce
  • Potrząsać co kila dni, aby cukier rozpuścić dokładnie
  • Po dwóch tygodniach syrop przecedzić przez sito
  • Połączyć syrop i wódkę i odstawić
  • Nalewka jest mętna, i najlepsza w smaku po dwóch miesiącach
Jeżynówka - zdrowie zamknięte w karafce

niedziela, września 01, 2019

Jeżynówka - zdrowie zamknięte w karafce

Była Cytrynówka, która jest raczej likierem (chyba że dodacie zamiast wódki -spirytusu), a dzisiaj mamy późno letnią jeżynówkę, nalewkę (możecie dodać rum dla mocy, ale to leżakowanie z cukrem sprawi, że alkohol typu wódka będzie miał mocniejszy smak). Czy widzicie ten kolor? Co prawda główne zdjęcie w pięknym słonecznym dniu zrobiłam, ale uwierzcie kolor jest rubinowy - piękniejszy niż wiśnióweczki. Dobrze się prezentuje w gablocie, i w barku. Nalewka jeżynowa to zamknięte w słoiku lato, ale żeby się rozsmakować trzeba odczekać od czterech do nawet 6 miesięcy. Zresztą im dłużej tym lepiej! Jeżynówka jest smaczna i wyrazista w smaku, ma piękny kolor a co najważniejsze działa leczniczo. Jakie ma walory?
Na pewno przeciwzapalne i przeciwbakteryjne (w okresie zachorowań na grypę), poza tym wyrównujące hormony, polecana dla kobiet, szczególnie tych w okresie menopauzy, jeżynówka to eksplozja witamin i energii. Dodatkowo reguluje ciśnienie, zabezpiecza układ krwionośny przez chorobami i stabilizuje pracę serca. Witamina C, przeciwutleniacze, zawiera fitoestrogeny, kwas elagowy i fenolowy. Te dwa ostatnie kwasy niszczą wolne rodniki przyczyniające się do powstawania nowotworów. Zostało udowodnione, że codzienne spożywanie jeżyn hamuje, a spożywanie w dużych ilościach eliminuje nowotwory. Oczywiście nie samymi jeżynami człowiek żyje, i trzeba tez dodać, że jeżyny są bardzo drogie. Chyba, że mamy je z własnego ogródka, działki (lub od zaprzyjaźnionej rodziny). Niektórzy zbierają w lasach.. 
Zasada wykonania nalewki jeżynowej jest bardzo prosta. Proporcje na szklanki: 4-2-2+2(jeżyny,-cukier,wódka+rum), lub 4-2-4 (jeżyny-cukier-wódka), 4-2-2 (jeżyny-cukier-spirytus). Przy czym jeżyny zapełniamy na maksa w szklankach. Wychodzi ponad 2 litry nalewki. Wszystko zależy jak dojrzałe jeżyny i z jakiego gatunku zbieracie. Zgodnie z tą zasadą łatwo jest obliczyć proporcje przy podwojonych ilościach, lub połowicznych, pomniejszonych. Jak się domyślacie ja oczywiście pomniejszyłam, bo jeżyny możemy mieć każdego roku w sezonie, a poza tym nie pijemy często alkoholu, nawet tak dobrego jak ten w postaci leczniczej nalewki. Jeżyn mieliśmy na pewno ponad kilogram, dwie szklaneczki poszły na jeżynówkę, a resztę na pewno zjedliśmy ;) 
W roku ubiegłym robiłam z jeżyn naturalne galaretki, w tym jedną muscat jelly ( z winem owocowym). To idealny deser do ogrodu, na party, ale też na rodzinne spotkanie. Zdrowo i smacznie. Przepis na terrine jeżynowe, macie tutaj KLIK.
Jeżynówka (na wódce)
Skład:

2 czubate szklanki jeżyn
1 szklanka cukru + łyżka cukru (nie musi być)
4 szklanki wódki (40 %)

Sposób wykonania:
  • Jeżyny przebrać (wybierać tylko dojrzałe)
  • Umyć dokładnie jeżyny i osuszyć na papier. ręczniku
  • Wrzucić do litrowego słoja i zasypać cukrem
  • Odstawić w słoneczne i ciepłe miejsce na 48 godzin
  • Kilka razy w ciągu dnia potrząsać
  • Po 48 godz. zlać sok do nowego, wyparzonego słoika
  •  Jeżyny zostawić i zalać je wódką na 48 godzin
  • Do zlanego soku z jeżyn dodajemy łyżkę cukru
  • Zalewamy 2 szkl. wódki i zakręcamy mocno słoik
  • Odstawiamy w ciepłe miejsce
  • Do jeżyn w drugim słoiku dolewamy pozostałe 2 szkl. wódki
  • Odstawiamy ten słoik w ciepłe miejsce na 48 godzin (denko mocno zamknięte)
  • Po tym czasie przecedzamy powoli sok z tego słoika
  • Najlepiej zrobić to do większego słoika
  • Do tego słoika zlewamy likier przygotowany 2 dni wcześniej
  • Mieszamy i odstawiamy na dwa dni w ciepłe miejsce
  • Po tym czasie przecedzamy nalewkę ponownie do drugiego słoja
  • Nalewka jest gotowa do leżakowania (lekko sfermentowana o winnym smaku)
  • Rozlewamy do karafek z korkiem, lub butelek i zamykamy szczelnie
  • Moja nalewka na potrzeby zdjęcia w karafce, będzie przelana do szczelnej butelki
  • Odstawiamy na min. 4 miesiące leżakowania w chłodne miejsce
  • Jeśli w zauważymy fermentację (buzowanie), musimy przecedzić przed piciem
  • Wychodzi 1.30 litra nalewki
Cytrynówka

poniedziałek, sierpnia 26, 2019

Cytrynówka

Na specjalną okazję - cytrynóweczka. ;) A okazja już całkiem niedługo, więc likier cytrynowy jest jak najbardziej na miejscu, dla naszych gości. Likier z cytryn to taki alkohol, którego bardzo szybko po zrobieniu można skosztować. Ma mocny i wyrazisty smak, idealny na każdą porę roku. Ma mnóstwo witamin i orzeźwiający smak, rozgrzewa, ale można też go dodać do drinków chłodnych... 
Cytrynę trzeba lubić, a bynajmniej wg mnie ją lubić bardzo, choćby tak jak my - aby cytrynówką się zasmakować. Dla młodszych można na bazie syropu cytrynowego, który zrobimy do cytrynówki przygotować lemoniadę (oczywiście przed wymieszaniem z %). Zrobienie likieru cytrynowego jest banalnie proste, choć wymaga trochę pracy. Ale za to macie po kilku dniach wyjątkowo dobrą cytrynówkę, gotową do picia. Wrzucam kilka zdjęć z przygotowania.
Efekt jak widać (specjalnie dla Was zdjęcie z ogrodu). Do zlania cytrynówki wykorzystałam butelkę po lemoniadzie, jaką kiedyś wypiliśmy. Trochę przeróbki etykietki wg mojej wizji i mamy fajnie wyglądającą cytrynówkę. A w smaku... ponoć jest idealna. Kto lubi cytrynę, tak jak my i ma okazję wypić taką buteleczkę - to proponuję zarezerwować dwa popołudnia na przygotowanie i macie gotową!
Cytrynówka (1 litr)

Skład: 
3 duże cytryny
1 szklanka cukru
wódka 0,5 l
Sposób przygotowania:
  • Wyłożyć duży słoik do leżakowania nalewki
  • Wyłożyć dwa słoiki mniejsze do cytryn
  • Przygotować wódkę (około 40 %)
  • Przygotować cukier
  • Przygotować butelkę do wlania cytrynówki
  • Wyparzyć cytryny, słoiki i butelki
  • Obrać cytryny ze skórek tylko żółtą część
  • Zdjąć białą część z cytryny wyrzucić
  • Pokroić cytryny wszerz w plasterki
  • Wrzucić do słoika i zasypać cukrem - 24 h (zimne miejsce)
  • Skórki bez białej części wrzucić do drugiego słoika
  • Zalać wódką i odstawić też w zimne miejsce - 24 h
  • Następnego dnia zlać przez sitko sok z cytryn
  • Pozostałe cytryny dobrze wydusić
  • Również sok ze skórek zlewamy do tego samego słoja
  • Skórki wyrzucamy. Soki dokładnie mieszamy.
  • Można uzupełnić wódką, lub spirytusem
  • Wstawiamy do lodówki
  • Cytrynówka gotowa do picia

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik