Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Old Bushmills Destilery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Old Bushmills Destilery. Pokaż wszystkie posty
tradycyjna irlandzka destylarnia whiskey The Old Bushmills Destillery

sobota, listopada 09, 2019

tradycyjna irlandzka destylarnia whiskey The Old Bushmills Destillery

Hej ho! Również w ten weekend nadaję do Was z Irlandii Północnej, a jeśli chodzi o mój kraj, ten w którym mieszkam - zawsze z przyjemnością poznaję jego tradycje. Mamy tutaj taką perełkę, dokładnie na północy, starą, o wdzięcznie brzmiącej nazwie The Old Bushmills Destyllery destylarnię whiskey. W ubiegły weekend zachęcałam Was do posmakowania najbardziej popularnego, mocnego napoju irlandzkiego z zawartością mocnego alkoholu. Niewątpliwie należy do takich whisky, i to o kawie z tym dodatkiem procentowym była właśnie mowa. Nie każdy lubi smak whisky, ale niektórzy lubią kawę, prawda? Mam nadzieję, ze kawa Wam podeszła smakowo, i aromatycznie. Jeśli nie odwiedziliście bloga w ubiegłym tygodniu, to tutaj klik macie link do irlandzkiej receptury, wykonanej przeze mnie w warunkach domowych w Irlandii Północnej - irish coffee. 
I o ile kawa o której pisałam jest bardzo znana, to na pewno whisky typowo rodem z Irlandii jaka w niej się znajduje już niekoniecznie. Obecnie sprzedaż whisky irlandzkiej na całym świecie to zaledwie 2 % sprzedaży wszystkich rodzajów alkoholu. Jak się okazuje niekoniecznie musi to być wynikiem smaku, a raczej popularyzacji. No chyba, że ktoś z Was twierdzi inaczej. Ja mam swój typ, mimo, że za whisky, i whiskey wcale nie przepadam. Posmakowałam ten alkohol już w pierwszych dniach swojego pobytu w Irlandii na party zorganizowanym przez znajomych. Zaznaczam, że osoby z mojego otoczenia, które whisky lubią, za burbonami typowo amerykańskimi nie przepadają. Więc z whisky jest tak - jedni lubią, inni nie przepadają.. Mnie do destylarni przyciągnęła historia i tradycja.
W Ameryce ten alkohol różni się trochę smakiem od irlandzkiego, bo robi się go z innych składników. W Ameryce nosi on zawsze nazwę - Whiskey. Niemniej uznaje się, że to właśnie Irlandia jest krajem rodzimym dla pochodzenia Whisky. Wzmianki o pierwszym destylowaniu datowane na 1600 rok. I ponoć Bushmills jest właśnie tą najstarszą ze wszystkich. Niegdyś irlandzka była jedyną znaną na świecie, i cenioną porównywalnie do francuskiego koniaku. Jej smak lubiła Królowa Elżbieta I, i car Rosji Piotr I . Po 1921 roku, między innymi w związku z toczącymi się na ziemiach irlandzkich wojnami, przemysł alkoholowy nie miał racji bytu, a dodatkowo sytuacja pogorszyła się przez prohibicję w USA. Destylarnie w Irlandii odżyły dopiero po stworzeniu konsorcjum mającego na celu rozpowszechnianie na świecie whisky irlandzkiej.
Sam alkohol z różnych składników i w różny sposób destylowany wyrabia się też w Szkocji! Tak więc Irlandia, Szkocja, no i wiadomo - Ameryka, to te trzy główne żródła produkcji. A powiem Wam, że destylarnia w Bushmills ma w ofercie kilka odmian, także te smakowo amerykańskie. Najbardziej popularną whiskey jest właśnie trzykrotnie destylowana Red Bush Whiskey bourbon, znana także w Polsce. Powiem Wam, że mojemu mężowi smakuje ona najbardziej. Jest też kilka innych rodzajów tego alkoholu, które zanim dostaną się do sprzedaży przechodzą przez proces destylacji tutaj na miejscu w Bushmills, a następnie od razu przelewane są do leżakowania, lub nadawany jest im smak w postaci dodatków i kolejno przechodzą do leżakowania. Takie whiskey leżą nawet kilkanaście lat, aby mogły ruszyć przez dział pakowania i do sklepów.
Wrzesień to był w naszej rodzince miesiąc objazdów po Irlandii Północnej, także z naszymi gośćmi, którym chcieliśmy pokazać Irlandię. Jesteśmy z mężem bardzo zadowoleni z wizyty w Bushmills. Dlaczego? Opowiem o naszej wycieczce, która dla mnie była nr 1 w tym sezonie, mimo iż za alkoholem nie przepadam. The Bushmills Old Destillery to bardzo piękna destylarnia, w której pracują ludzie z ogromną wiedzą na temat tego co tutaj się tworzy. Przewodnik wiedział o czym mówi, a w samej destylarni panowała ciekawa atmosfera - dowiadujemy się o rzeczach o których tak naprawdę poza tym miejscem nie mówi się głośno, ale można się tylko domyślać. Na pewno można to zobaczyć tylko w destylarni.


Ogromne pojemniki do dojrzewania jęczmienia, a także eleganckie zbiorniki do destylowania, potem też duże pomieszczenie do leżakowania i setki różnych beczek. To robi wrażenie :) Te wystawowe można powąchać i odróżnić zapach który wchłaniany jest właśnie przez poszczególne rodzaje whiskey w czasie wieloletniego leżakowania! W destylarni unosi się specyficzny, przyjemny zapach. W dwóch pierwszych halach jest bardzo ciepło.
Po przejściu przez pakownię, część destylarni w której pracuje najwiecej osób, poszliśmy do niezwykle eleganckiego sklepu i baru. Nasi mężczyźni smakowali kilka wariantów whiskey. My ruszyłyśmy do sklepu. Oczywiście to nie lada przeżycie znaleźć się w takiej destylarnii, i nie mogę Wam opowiedzieć dokładnego przebiegu destylacji, mimo, że go poznałam. Nie mogę Wam też pokazać zdjęć z destylarni, ponieważ jest to chronione.
Mogę tylko napisać, że kilka rodzajów whiskey zyskuje swoje smaki nawet dzięki słodkim dodatkom, a te wysmakowane butelki z dopieszczoną i leżącą już około 10 lat (i więcej) whiskey Bushmills kosztują za butelkę od 150 funtów nawet do 1 tysiąca funtów. Warto tutaj przyjechać kilka godzin wcześniej, bo osoby wpuszczane są grupami, i czasem jest tak, że z wyprzedzeniem na dwie trzy godziny jest już cała grupa zapełniona.
My lukę pomiędzy zakupem biletów na trip po The Old Bushmills Destilery, a wejściem już do destylarni zapełniliśmy godzinną wyprawą na pobliską plażę w Portrush, a także na krótkim spacerze po miasteczku Bushmills, które jest bardzo urocze. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na degustację (która zawsze ma miejsce na zakończenie w różnych destylarniach), bo do destylarni zdecydowaliśmy się pojechać bez synka, więc dość mocno czasem byliśmy ograniczeni.
Z tej wyprawy przywieźliśmy zestaw trzech whiskey o małych pojemnościach, który stoi w naszym barku. Tak naprawdę markowy alkohol Bushmills mamy 'na miejscu' do kupienia. ;) Powiem Wam, że ten rekonesans po The Old Bushmills Destillery będę pamiętała na długo, a tego całego wypadu nie mogę z niczym porównać. Super! Tak myślę, że to już ostatni wpis 'z procentem' w najbliższym czasie. Wszystkim życzę przyjemnej degustacji..

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik