Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychologia. Pokaż wszystkie posty
inspiracja na kolejne Walentynki - Coffee Chocoa na randce z moim mężem

sobota, lutego 16, 2019

inspiracja na kolejne Walentynki - Coffee Chocoa na randce z moim mężem

Kiedy otwierają nową kawiarnię w moim mieście, nie potrzeba dużo czasu, aby wzbudzić moje zainteresowanie, niekiedy potrafię wejść spontanicznie i obejrzeć lokal, kartę dań, i po prostu wyjść. Pomyślicie - dziwaczka. No cóż, ale tak właśnie szykuję się do celebrowania nowych miejsc na przyszłe randki z mężem. A może tak właśnie szukam sposobu na spędzenie czasu z mężem poza domem. Na pewno miłość do męża zwycięża miłość do kawy, ale ta druga  jest też interesująca. A skoro nie zawsze można połączyć czas wolny z czasem wolnym męża, i przez to nie zawsze jest możliwość wyjścia tylko we dwoje, kiedy Alexander jest w szkole, ja tylko obserwuję, robię plan (takie marzenie) i po prostu wychodzę, aby powrócić aż będzie ta idealna chwila.Przyznam, nie zawsze to ja inicjuję wyjścia na miasto, ale mój mąż po prostu jest dobrym słuchaczem (moich myśli), i to się dzieje.. ;) prędzej, czy później.
Były też takie lata, kiedy wchodziłam do kawiarni sama i zostawałam. Tak było w innym związku, dawno temu. Miałam swoje ulubione restauracje i kawiarnie, siadałam sama. Moim zdaniem wynikało to z chęci odpoczynku, zasmakowania nowych, lub też ulubionych dań i z miłości do siebie samej. Co prawda, były to lata kiedy jeszcze nie miałam założonej rodziny, gdy nie było na świecie Alexandra, gdy nie byłam mężatką. Ale nie mogę powiedzieć, że miałam wtedy czas (brakiem czasu na wspólne wypady, bardzo często ludzie tłumaczą się na swoje lenistwo, w dbałości o urozmaicanie doznań w związku), bo wówczas prowadziłam własną działalność i tak naprawdę pracowałam od świtu do wieczora, niekiedy nawet po 14 godzin dziennie. Po skończonej pracy, mając świadomość, że mój partner zakończy pracę jeszcze 2 godziny po mnie, wsiadałam w auto i jechałam do ulubionego lokalu, gdzie w jednym z zakamarków zaszywałam się w kąciku i celebrowałam 'swój czas', przegryzając jakimś ciepłym daniem niekiedy z książką w ręku. Wystarczyła godzina, i  tak moje życie biegło...
Potem była kawiarnia w galerii handlowej w moim rodzinnym mieście, gdzie zapach kawy unosił się każdego dnia. Byłam jej kierownikiem, prowadziłam też sprzedaż drogiej porcelany a także sprzedaż kawy i czekolady na wagę. Wnętrza lokalu były ogromne, tętniło tu życie kawiarniane i pewnie na długo jeszcze by tak tętniło, gdyby w pobliżu nie otwarto nowej galerii handlowej.. Dawne czasy, z którymi jednak mam do dziś wiele wspólnego, bo zapach kawy po dziś dzień je przywołuje, bo takie romantyczne obrazy z tamtej galerii ściennej naszej kawiarni niekiedy zdarza mi się widzieć rozwieszone w salonach w UK  - gotowe do sprzedaży, lub w sklepach z drugiej ręki (nie dokładnie takie same, ale bardzo podobne, w stylu kawiarnianym). 
Zawsze kiedy pomyślę o kawiarni, te obrazy przemykają po mojej głowie. Jest na nich para kochanków, w zasadzie nie zawsze młodych, a raczej doświadczonych. Czasem są to osoby przytulone w tańcu, a niekiedy skierowane ku sobie przy okrągłych stolikach. W dłoni trzymające filiżankę kawy, a może czekolady? Na stoliczku leży czerwona róża, a w oddali pianista gra na fortepianie. Są tylko Oni, Ona w czerwonej, lub czarnej sukience, a On w garniturze. Ona w pięknym koku z pomalowanymi ustami, a On z nienagannie ułożonymi włosami pochylony ku niej.


Randki z mężem w kawiarni są wspaniałe. Widzę nas w tej scenerii. Są pewne różnice, lecz jakby się tak bliżej przyjrzeć -nieznaczne. W kawiarni czujemy się atrakcyjni, a świadczy o tym choćby fakt, że panie siedzące nieco dalej przychodzą delikatnie do nas, aby powiedzieć nam o tym, że promieniejemy. Że widzą nas i są uradowane, że chętnie nam zrobią zdjęcie. I o to chodzi. Każdego dnia celebrujemy własne życie, dbamy o siebie, ale przede wszystkim o dom, o dziecko, i choć nie pracuję, nie zawsze mam okazję zabłyszczeć, bo po prostu nie zawsze udajemy się na kawę sami. Często robimy to z dzieckiem. Kobieta zakochana, musi roznosić aurę, dla swojego męża, dla kochanka z którym żyje, być czasem tylko dla Niego. A ta aura, jest skierowana właśnie tylko dla Niego. Mój mąż nie pracuje każdego dnia, ale sporo podróżujemy, gdy jesteśmy na miejscu - On woli odpoczywać w domu. Taki czas, aby stał się adorowany i męski jest dla niego niezbędny. Chwile wyjść do ludzi, do świata są bardzo wartościowe i powodują, że możemy znów się odnaleźć. Więc kiedy jest chwila bez dziecka, i gdy jest fajna okazja po prostu jesteśmy dla siebie - POZA domem. Na randce.


Wyjście do restauracji, kawiarni we dwoje to świetna okazja, aby porozmawiać. Zawsze bawiło mnie, jak w filmach w scenach typu:'wyjście do kawiarni' ludzie poruszali ważne tematy. Możliwe, że tylko wtedy warto wyskoczyć na randkę, aby zakomunikować komuś zaręczyny, lub z okazji zbliżającego się rozstania ;) Ale ja myślę sobie, że najprzyjemniejsza rozmowa w kawiarni (oczywiście pomijając pierwsze randki, kiedy poznajemy się dosłownie) to rozmowa o rzeczach, o których nie rozmawiamy w domu. My o sprawach codziennych, ważnych, lub też stałych mówimy zawsze w domu. Podczas wyjścia na miasto rozmawiamy o wszystkim i o niczym. W ten sposób uczymy się siebie, widzimy swoje reakcje na nowości. Mówimy, słuchamy, oglądamy wystawy sklepowe, gdy idziemy do kawiarni, i przyglądamy się wnętrzu kawiarni opisując co nam się podoba. Smakujemy potrawy i karmimy się nawzajem. Obserwujemy ludzi i ich zaangażowanie. Czasem tylko gdy zaczniemy rozmawiać o naszym dziecku, to nastąpi spojrzenie na siebie i śmiech, i już wiemy, że stop. 
No właśnie,  lubimy wyjść z mężem do nowego punktu gastro w mieście, żeby poznać nowe smaki. Risotto w tajskiej wersji na słodko, znacznie różni się od ulubionego leczo, z którego smaku nigdy nie zrezygnujemy, ale jemy je w domu co najmniej kilka razy w roku. I o ile mojemu mężowi moje obiady bardzo smakują (a na pewno sycą), o tyle ja po prostu zjadam 1/3 tego co On i czasem robię sobie coś lekkiego, jakby z innej listy dań dodatkowo, aby nie jeść ciężkich potraw. Jednak czasem mam chęć zjeść nie z własnej kuchni. Nie ukrywam, że wolę smakować kuchni innych kucharek, a na urlopach już zwykle nie gotuję, delektuję się tym co podają inni. Dlatego właśnie lubimy odwiedzać różne kawiarnie i restauracje na świecie, podczas naszych wycieczek.
Cały czas mam w głowie obraz pięknej brunetki w czerwonej sukience, wtulonej wręcz w swojego kochanka (może męża) na parkiecie baru z dawnych lat. Wychodząc razem na miasto wcale nie musicie kupować sobie ekskluzywnych ubrań, choć wiele z nas chętnie pobiegło by po nową kieckę,  (a ich partner przed randką nie zdążyłby nawet kupić nowej koszuli ;)), to należałoby podjeść do tematu bardziej roztropnie. Czy każda randka z mężem musi być nie bagatela wydatkiem dla Was? Wystarczy ubrać wyjściową sukienkę, lub jakiś delikatny sweterek, i przypomnieć sobie co takiego macie, lub dostałyście, czego jeszcze nie miałyście na sobie. Może są to nowe kolczyki od męża, a może komplet seksy bielizny pod spodem? :D Czasem wystarczy użyć ulubionych perfum ukochanego, aby pobudzić zmysły...A on właśnie wrócił od fryzjera z ciekawą fryzurą. Naprawdę nadal nie wiesz czym się możecie zaskoczyć? Randka jest obietnicą, a nie spełnieniem, zaskakujące może być nie tylko to, co zrobicie na niej, ale to co po niej się może wydarzyć.
Chocoa to nowy lokal gastronomiczny w moim mieście w UK, mieszczący się w odrestaurowanym ceglanym budynku. Ciekawa jest kolorystyka brązowo-błękitna zarówno fasady, jak i wnętrza, poprzez zamieszczenie tam wielu elementów złotych i świetlnych niekiedy w słońcu (lub w świetle lamp) mamy wrażenie, jakby błękit stawał się delikatną zielenią, a brąz trąci rudością. Świeży styl, wygodne fotele, i wysoki sufit sprawiają, że we wnętrzu czujemy się wygodnie i dyskretnie. Chocoa w zasadzie jest kawiarnią przeniesioną z innego punktu do ścisłego centrum Ballymeny. Gastronomia wzbogacona została o bistro, w którym pojawiają się wciąż nowe, zaskakujące dania.


Przede wszystkim można zjeść tutaj regionalne wyroby z regionalnych produktów. Znajdziecie tutaj sandwich'e, i wszelkie tosty, zupy, a także mnóstwo berry, we wszelkich potrawach. Maliny, jeżyny nie tylko w deserach. Pomidory, białe serki, zielone liście - świetnie ożywiają wszelkie potrawy. Smaczne dodatki rybne, z lokalnych wód smakują mi osobiście najbardziej. Z ciast ulubione w Irlandii cheesecake, i apple pie domowej roboty, a również popularne w UK raspberry ruffle. Ponoć w Chocoa pyszna jest kawa i czekolada, choć jeszcze ich nie zdążyliśmy wypróbować, zapełniliśmy lunchem swoje brzuchy ;) Tym razem właśnie tak, w tle z aromatyczną herbatą.. Było pysznie!


Ciekawostki z Chocoa. Już przy wejściu mój mąż zauważył, że posadzka lokalu wyłożona jest monetami. Wyczytałam, że właściciele zebrali 30.000 monet po 1p! na wyłożenie tego 'dywanu'. Idealnie trafiliśmy, bo podczas naszych odwiedzin w lokalu zwolniło się miejsce przy ‘Paradise Garden Wall', dekoracyjnej ścianie kwiatowej, która powstała całkiem niedawno w kawiarni. Widzicie kilka ujęć nas, w tle tej pięknej ściany kwiatowej, stworzonej przez dwie wspaniałe twórczynie - Claire z Flower Walls NI, i Laurę Lee-Elliott projektantkę wnętrz.

dwie kreski? O rety! :)

sobota, marca 03, 2018

dwie kreski? O rety! :)

Brak miesiączki, pierwszy test ciążowy i widoczne dwie kreski - nie zawsze oznaczają ciążę. No dobra, w Twoim przypadku okazało się inaczej! Bo, gdy po tygodniu wykonałaś drugi test, wyszedł on po raz drugi pozytywny. A jednak, prawdopodobnie jesteś w ciąży! Większość kobiet w tym momencie zgłasza się do ginekologa. Lekarz jest w stanie stwierdzić w trzecim tygodniu ciąży o niej. Test może być też zlecony przez lekarza, jeśli jest jeszcze zbyt wcześnie, aby on stwierdził ciążę. Testów jest kilka rodzajów. Niektóre są bardziej czułe i producent podaje, że np. już 5 dnia od zapłodnienia ciąża może być potwierdzona. Pamiętajmy jednak, że nic tak nie potwierdzi obecności i zdrowia płodu, jak wykonywane badania u lekarza. Nie zawsze jest to badanie ginekologiczne. Czy wiedzieliście np. że w Irlandii, gdzie żyję, kobiety w ciąży się w ogóle nie bada. No jak to? Ano tak! Na początku wykonuje się test ciążowy, oraz wywiad, badania krwi, moczu a następnie pierwsze usg. Dopiero wtedy kobieta otrzymuje potwierdzenie, że jest w ciąży. Mi akurat bardzo ten system opieki zdrowotnej odpowiada. I zresztą pewnie mojemu dziecku też ;) Osobiście uważam, że im mniej badań wewnętrznych w ciąży tym bezpieczniej dla przyszłej mamy i Jej maleństwa. Przyznam jednak, że gdyby nie badanie USG w Polsce w 16 tygodniu ciąży, pewnie do momentu porodu nie poznałabym płci mojego dziecka, ponieważ na kilku USG wykonywanych w NI nie było widać genitaliów dziecka. Warto więc skorzystać z możliwości dodatkowych badań na własną rękę. Są jeszcze badania prenatalne, stwierdzające ewentualne wady płodu, lub cewy nerwowej, które w zasadzie w UK są pomijane. W Polsce darmowo odbywają się dla kobiet po 35 roku życia. Można je podzielić na nieinwazyjne (to te, które zleci Ci na pewno w Polsce lekarz a prawdopodobnie też lekarz w UK, gdy tu żyjesz, jeśli masz już więcej niż 35 lat). Badania te nie wymagają integrencji w miejsce rozwoju płodu, a ich wyniki dają podstawę do wykonania dalszych badań - inwazyjnych, jeśli zajdzie taka potrzeba. 
Jeśli planujesz potomstwo, lub gdy właśnie test wykonany przez Ciebie wyszedł pozytywny, w takiej sytuacji warto zacząć zażywać kwas foliowy. Leć do apteki i zaopatrz się w opakowanie na przynajmniej kilka tygodni. Im wcześniej tym lepiej. Dlaczego jest to takie ważne? Zdarza się tak, że kobieta na co dzień ma niedobór kwasu foliowego. Natomiast w wyniku tych braków mogą wystąpić wady cewy nerwowej już do 28 dnia od poczęcia, a co za tym idzie - kilka wad rozwojowych płodu. Ponad to jeśli nawet dowiadujemy się o ciąży później to i tak zaleca się stosowanie kwasu foliowego co zmniejsza ryzyko poronienia, urodzenia przedwcześnie. Kwas foliowy znajduje się naturalnie w niektórych warzywach, m.in. w brokule, i innych. Jeśli dość późno dowiedziałaś się o ciąży, należałoby skonsultować z lekarzem ewentualność przyjęcia folianów w formie złożonej. Kwas foliowy zaleca się stosować przez okres 3 miesięcy. Ale stop. Pewnie nie usłyszycie w ogóle o tym, że istnieje przeciwwskazanie do jego spożycia, nawet przez kobiety w ciąży. Są kobiety, które mają mutację w genie MTHFR. Jest to bardzo szeroki temat. Więcej o tym znajdziecie tu. Właśnie jak na przekór taka mutacja w organizmie + spożycie kwasu foliowego może powodować niemożność zajścia w ciążę. Zatem spożywanie tej witaminy (kwasu foliowego) przez kobiety z mutacją genu MTHFR może przeszkadzać w zajściu w ciążę. Lekarz po wykonanych badaniach krwi może zlecić Ci spożywanie witamin, i to on powinien Ci je przepisać. Wyczytałam też, aby wstrzymać się z zażywaniem witaminy A, lepiej jej unikać szczególnie w suplementach. Wszelkie produkty, które spożywałaś wcześniej przed ciążą, mogą być niewskazane w czasie ciąży. Przecież Twoje dziecko - to nowy organizm który dopiero się buduje, więc nie futruj go tym czego potrzebowałaś TY! 

Wydawać by się mogło, że kobieta będąca w ciąży musi się jakoś specjalnie odżywiać. Dawniej uważano, że powinna 'jeść za dwóch'. Prawda jest taka, że powinna w miarę możliwości zdrowo się odżywiać i wręcz nie jeść za dwóch! Kobieto nie przejadaj się, bo babcia Ci tak doradza :) Owoce, warzywa i jak najzdrowsze produkty. Dla każdego będzie to co innego. Więcej Tu. Przypadki, kiedy kobieta w pierwszych miesiącach nie ma apetytu na jedzenie, wszystko zwraca i co teraz? Wstajesz - wymiotujesz, kładziesz się spać wymiotujesz. Nie jesz. Warto oczywiście mieć na oku swoje zdrowie i wykonywać badania krwi, które z pewnością zleci Wam lekarz już na samym początku ciąży. Ale te dolegliwości pokarmowe zginą na pewno po kilku tygodniach, a do tego czasu masz pewność, że Twoje maleńkie dziecko korzysta w brzuchu z Twoich zasobów. Tutaj odnośnie odżywiania podam Wam jeden z przykładów, które miałam okazję wśród znajomych poznać. Kobieta była w ciąży i przez pierwsze miesiące po zjedzeniu zwracała, mało jadła i nawet waga jej spadła w pewnym momencie. Martwiła się bardzo, choć Jej wyniki badań były dobre. Lekarz mówił, aby jadła normalnie w miarę możliwości. W czwartym miesiącu dolegliwości zaczęły znikać i wreszcie odpuściły. Kobieta urodziła zdrowe, pulchniutkie dziecko w terminie. Czyli w zasadzie bardziej jeśli chodzi o jedzenie należałoby nie spożywać skażonych produktów, produktów alkoholowych (zrezygnować z używek alkohol, papierosy i inne), aby po prostu swojemu organizmowi w tym czasie nie dostarczać złych substancji. Tylko nie pytaj o lampkę wina raz na kilka miesięcy, wiem, że możesz jej zapragnąć. Pamiętaj - zero alkoholu! Co do palenia papierosów u kobiet, które wcześniej paliły też istnieje mnóstwo sprzecznych teorii. Jedni mówią, aby odstawić, inni by ograniczyć praktycznie do zera. Nie wiem jaka jest prawda, więc proponuję, aby tę sprawę rozważyć we własnym zakresie. Ciąża spowoduje, że zaczniesz się bacznie przyglądać temu co jesz.

Gdy zaszłam w ciążę, czułam się o niebo lepiej niż przed. Zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Można rzec - czułam się jak kwiatek na wiosnę. Więc co ja Ci mogę doradzić? A słyszałam, i wiele czytałam, a nawet widziałam.. Fochy, rozgoryczenie, i inne dolegliwości. No więc. Na początku pojawić się mogą symptomy towarzyszące zmianom zachodzącym w organizmie kobiety. U jednych mdłości, a u innych przyszłych mam bóle piersi. Ja nie czułam fizycznie nic, dopiero w drugim miesiącu ciąży pobolewała mnie głowa, po czym zorientowałam się, że mogę być w ciąży. Potem niczym misu spałam i spałam. Przesypiałam wieczorami ze dwie godziny. :) Poza tym, towarzyszyła mi olbrzymia energia, a brak wyraźnych dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego umożliwił mi idealne, piękne przeżywanie chwili, gdy dowiedziałam się, że będę mamą i całej ciąży. Przez cały ten okres było mi bardzo ciepło, również w pracy w której do ósmego miesiąca pracowałam, a gdzie wcześniej zdarzało mi się marznąć. Polecam ciążę, dla życiowych zmarzlaków! Z fizycznych kwestii, jeszcze może pojawić się kilka zmian w odczuciu. W ostatnim trymestrze ciąży, kiedy to zaskoczyć Cię może zgaga, lub nadkwaśność, - co jest zupełnie normalne i wynika ze zmian hormonalnych a parcie na mocz ze wzrostu i obniżenia płodu. Na koniec ciąży myślałam, że nie wyjdę z toalety lecz nie przeszkodziło mi to wsiąść za kierownicę (po raz pierwszy w UK) i później pojechać na własny poród. Tak więc polecam ciążę na realizowanie nowych przedsięwzięć i odłożonych planów. Kobiety pytają o... rozstępy. A co to są rozstępy? Brzuch kobiety staje się napięty, jeśli kobieta ma elastyczną skórę i brzuch jest przyzwyczajony do naciągnięcia (po tyciu i odchudzaniu), rzadko pojawiają się zmiany w wyglądzie skóry, np. rozstępy. Poza tym rozstępy są w dużej mierze uwarunkowane genetycznie, w zależności od predyspozycji przyszłej mamy. Więc jeśli rozstępy miałaś, to je mieć będziesz, a nawet będą dużo szersze od tych po utyciu. Zaangażuj swojego mężczyznę, lub daj sobie trochę czasu. Polecam smarować brzuch i uda oliwką, lub olejkiem. Dobrze jest z tego zrobić wieczorny rytuał, np. z partnerem, leżąc razem w łóżku.
Psychika kobiety w ciąży jest drugą i o wiele ważniejszą kwestią. Samopoczucie umysłowe kobiety i gotowość kobiety na tę informację, że zostanie mamą. Nie planowałaś ciąży, a tutaj zdziwienie, zapomniałaś tabletki, ale to tylko jedna! No jak to się stało? W ogóle ważne jest czy kobieta jest gotowa na bycie w ciąży. Nie bójc się, to tylko zmiana, do której szybko się przyzwyczaisz! Bardzo ważne jest jakie masz plany, czy jesteś w swoich przekonaniach z partnerem, czy może zdania Wasze, Twoje i Ojca dziecka na temat rodzicielstwa są podzielone. Inaczej może czuć się kobieta w związku, dojrzała i czekająca razem z partnerem na dziecko, a inaczej  kobieta (rodzice), którą ciąża zaskoczyła. Zastanawiasz się Komu powiedzieć o ciąży, mamie, facetowi, a może nic nie mówić? Oczywiście, że mówić, cieszyć się, chwalić się, no, może nie wszystkim ludziom. Jeśli cieszy Cię Twoja ciąża, to na pewno lubisz o tym rozmawiać. Ale może nie planowałaś? Charakterystyczne wówczas jest rozgoryczenie, niekiedy nawet lekka depresja i płaczliwość. Poza tym pamiętajmy, hormony kobiet szaleją w pierwszych dniach ciąży, więc to ostatnie może zdarzyć się każdej kobiecie w pewnych etapach ciąży. Następne przeżycia związane z fizycznością towarzyszą, gdy zobaczysz, że Twoje ciało się zmienia. Zmieniają się Twoje piersi, Twój brzuch rzecz jasna a nawet mogą zmienić się pod koniec ciąży nogi. Mogą lekko puchnąć. O tak w ostatnich tygodniach ciąży po raz pierwszy zobaczyłam u siebie inne nogi niż zwykle. Pomyślałam wtedy... miejmy nadzieję, że wrócą do swojej formy ;) bo moje nogi to najmocniej ukochany fragment w moim ciele przez mojego męża. :) Gdy płód rośnie, rośnie brzuch. Kobieta odkrywa, że tyje i nabiera kształtu, niekiedy od razu to akceptuje, a nawet lubi (podobnie było ze mną). Niekiedy przykrywa to ubraniem. Pamiętajcie, że Wasz wygląd w tym przypadku uwarunkowany jest zmianami hormonalnymi, i nie będzie on taki sam po ciąży, z pewnością się zmieni, niestety, lub 'stety' dla każdej z Was będzie to oznaczać co innego. Ja uwielbiałam siebie w ciąży, każdy fragment swojego ciała i siebie po prostu. Myślę, że to kwestia tego, aby radować się nowym życiem. Co prawda wkurzyłam się nieźle, gdy pewna osoba bez mojej zgody zamieściła zdjecia mojego brzucha ciążowego w całej okazałości na facebooku, bo choć uwielbiałam swoje ciało, razem z mężem nie chcieliśmy aby te zdjęcia były upublicznione. Pierwsze ruchy dziecka, to zagwarantowana radość i wszelkie obawy i wszelkie u niektórych 'kompleksy' a nawet smutki znikają. Pamiętaj przyszła mamo - jeśli będziesz myśleć negatywnie, to nie będzie dla Ciebie i Twojego maleństwa najlepsze i będzie odzwierciedlać się też w Twojej fizyczności. Oczywiście zdarzają się trudniejsze ciąże, np. zagrożone, wówczas trudno jest pogodzić się z tym. Niektóre kobiety zaczynają się obwiniać i nie są w stanie cieszyć się w 100 % z całego okresu ciąży. Jednak są to nieliczne ciąże, które w wielu przypadkach udaje się zdrowo donosić i o tym warto pamiętać.


"A ten Pan jest niezaspokojony, bo Jego żona jest w ciąży". Większego głupstwa nie słyszałam.. Tak myślą niektórzy. Kto? Podlotki i dewotki. Również płci męskiej. Może spójrzmy na to od strony kobiety, która jest w ciąży i ma potrzeby seksualne... za dwóch! A to ciekawe mężczyzno, spróbuj zaspokoić swoją kobietę w ciąży :) Jeśli Ci się to uda - gratuluję. Według moich odczuć występuje większa potrzeba na seks z partnerem podczas ciąży. Jest to na pewno związane z pracą hormonów, ale niewykluczone, że jest to głównie wynikiem bliskości dwóch ludzi, którzy zostaną rodzicami. Jednak wiele par obawia się uprawiać seks. Dużo kobiet odrzuca partnerów w ciąży, nieświadomie dając sygnał, że trzeba postępować z nimi inaczej niż do tej pory. To niewątpliwe ma swoją przyczynę. Może być ich kilka. Mogą leżeć po stronie mężczyzny lub kobiety, i być wynikiem przekonań, obawy przed poronieniem, lub wczesnym porodem, i wynikać z nieświadomości. Warto zasięgnąć opinii swojego lekarza na ten temat. Czy płód dziecka jest właściwie ułożony, czy w danym miesiącu mogę uprawiać seks, czy w ostatnim miesiącu ciąży powinnam się kochać? Jeśli lekarz nie ma przeciwwskazań kochajcie się do woli. Pamiętajmy, żeby uważać w ostatnich dniach przed porodem, gdyż seks może wywołać poród i to właśnie będzie już moment, gdy już za chwilę pojawi się Wasze dziecko na świecie. Są również inne przypadki, o których pisałam w poprzednim akapicie - ciąże zagrożone, kiedy seks jest przeciwwskazany i pomimo 'wielkiego apetytu' niestety będziecie musieli sobie go odłożyć na czas po urodzinach dziecka. Jedno jest pewne ciąża seksualnie służy parom. :) 
Ten punkt w zasadzie mógłby pasować pod seks, ale z ćwiczeniami już sytuacja jest bardziej wybiórcza. Wszelkie ćwiczenia ciężkie, siłowe, lub biegi, czy podskoki musimy sobie odpuścić. Trochę zabawne, ale ja w ciąży nieźle się nagimnastykowałam w pracy. Dźwigałam, schylałam i różne takie. No. Wreszcie przyszedł moment, że brzuszek trochę przeszkadzał, więc wykonywałam inne ruchy. Podobnie ma być z Wami, nie odpuszczajcie ćwiczeń codziennych całkowicie. Zmieńcie ich nasilenie, ich formę. Prawie do końca ciąży robiłam zakupy na pieszo idąc kilka kilometrów z reklamówkami, bo tak mi było wygodnie. Czasem spacerowałam trzy kilometry bo tak lubiłam - to właśnie idealny sposób na orzeźwienie w ciąży, aby nie siedzieć w domu. Poza tym miałam kilka płyt z ćwiczeniami dla ciężarnych, jedna z nich nawet miała za zadanie przygotować do porodu. Świetna alternatywa dla szkół rodzenia. Ale jeśli Ty masz możliwość i czas, to wybierz się np. razem z przyszłym tatą dziecka do takiej szkoły. My rodziliśmy razem, choć mój mąż wcześniej do tego się nie przygotowywał. Poszło nam świetnie!  Ciąża, już sama w sobie, dostarcza Ci mnóstwa gimnastyki każdego dnia!

Sauna i solarium, oraz inne zabiegi - 'upiększające' w ciąży nie są. Wreszcie masz możliwość poczuć się w pełni naturalna i kobieca. :) Czy wiesz, ze nawet najzwyklejsze wydawać by się mogło rytuały codzienne mogą zaszkodzić Twojemu dziecku. Ba, niektóre z nich szkodzą nawet Tobie, o czym ja dowiedziałam się dopiero będąc w ciąży! Zacznijmy może od popularnych farb do włosów z amoniakiem, rozjaśnianych przez kobiety włosów (które nie zdają sobie sprawy co robią ze swoimi włosami). W ciąży odrzuć wszystkie farby tego typu. Lakiery do włosów. To temat rzeka. Więcej Tu. Ile ja ich w życiu zużyłam! A tutaj od pewnego czasu praktycznie w ogóle nie używam, chyba, że na urlopach. A w ciąży bardzo ostrożnie z wdychaniem tego - potraktuj to sporym wietrzeniem, przy otwartym oknie. Pisałam już o tym. Teraz mam wybrane produkty bez parabenów, bez PEG. Podobnie z antyperspirantem pod pachy. Kolejna sprawa to solarium i sauna.. Korzystałam z nich przed ciążą sporadycznie. Oba są zakazane w ciąży. A od momentu, gdy zaszłam w ciążę, do dziś, czyli gdy synek ma już prawie 5 lat skorzystałam z nich może 3 razy przed ślubem! Odpuść sobie kąpiele w gorącej wodzie. Zapomnij też o kapsułach ciśnieniowych i różnych takich bajerach (zawsze warto zapytać, trenera, czy kosmetyczki co możesz robić w ciąży).:) Zatem ciąża to na pewno idealny moment by Twoja wiecznie pomarańczowa buźka zrobiła się klasyczna, kobieca i naturalna.


Wiele kobiet słyszy od innych kobiet, że ciąży towarzyszą problemy z zębami. Ja słyszałam nawet, że niektóre kobiety tracą kilka zębów. Straszne! Jeśli dbasz o swoje zęby przed ciążą, to doskonale wiesz, że wizyty co kilka miesięcy u stomatologa uchronią Cię przed utratą zębów. Więc kochana, tak, jak chodzisz do ginekologa, tak też wybierz się do swojego dentysty. Różnica pomiędzy tymi, a poprzednimi wizytami z czasów, gdy nie byłaś w ciąży polega tylko na tym, że lekarz wiedząc o Twoim stanie dobierze Ci inne lekarstwa, inne znieczulenie, jeśli taka potrzeba zajdzie. Mi w ciąży wypadły dwie plomby, i od razu to załatwiłam. Ostrożnie ze środkami przeciwbólowymi! W UK, gdzie żyję dentysta dla kobiet w ciąży jest bezpłatny, i jest tak, aż do roku po porodzie. Ciąża sprawi, że masz większą kontrolę nad stanem swoich zębów. 


Właśnie przeszłyśmy do kolejnego punktu jakim jest spożywanie leków przeciwbólowych. Właściwie ja z tym problemów nie mam. Ponieważ bardzo rzadko zażywam środki przeciwbólowe. Powiedzmy, że w roku zdarza mi się to kilka razy. Możliwe, że nie lubisz się męczyć (kto lubi) i od razu gdy zaboli Cię głowa łykasz tabletkę? Więc proponuję paracetamol. A nawet dwa. A jak znów ból przyjdzie to za kilka godzin jeszcze dwie tabletki. Ale na Boga nie faszeruj dziecka innymi śmieciami, wytrzymaj trochę te ciężkie chwile. Antybiotyki, to już bardzo poważny temat i tutaj Wam napiszę, że nie powinno się ich brać w ciąży. Ja w piątym miesiącu ciąży poważnie zachorowałam, odjęło mi mowę i miałam prawie 39 stopni gorączki. Lekarz przepisał mi Duomox, który po kilku dniach zaczął pomagać i wyzdrowiałam, a synek urodził się zdrowy i w terminie. Jeśli zajdzie potrzeba lekarz przepisze Ci najbezpieczniejszy dla Ciebie i płodu antybiotyk. Pamiętaj, że są sytuacje kiedy trzeba wybrać lepsze zło. Szczepionki w ciąży są powodem do wielu dyskusji na świecie. Ja nosząc brzuszek byłam szczepiona przeciw grypie i przeciw krztuścowi. Ciąża nauczyła mnie rezygnować z tabletek przeciwbólowych całkowicie.

Jeszcze słów parę o unikaniu zagrożeń. Tak naprawdę, gdybyś całe życie wszystkiego unikała, to świata byś nie poznała. Ale! Przez te dziewięć miesięcy rzeczywiście poświęcasz się dla Kogoś, dla kogoś bezbronnego, kto jest od Ciebie zależny. Miej zatem przez ten czas oczy dookoła głowy. Już nie będę pisała o niespotykaniu się z chorymi na grypę, czy anginę, bo chyba to dość oczywiste. Ale może nie przyszyło Ci do głowy, aby podczas najzwyklejszych prac w ogrodzie założyć rękawiczki? A przecież ziemia w Twoim ogródku to miejsce przesiadywania ptaków, biegania kotów i innych zwierząt. Uważaj na toksoplazmozę. Jeśli planujesz dziecko w niedalekiej przyszłości a nie chorowałaś na niektóre choroby zakaźne (ospa, czy różyczka) zawsze warto się zaszczepić i to najlepiej kilka miesięcy przed planowaną ciążą. Nie wiem, czy zadajesz sobie sprawę, że nawet przebyta ospa nie chroni Cię przed wirusem tego typu? Nawet szczepionka nie chroni Cię w 100 %. Pamiętaj jednak, że przyjmując szczepionkę, objawy zakażenia będą bardzo nikłe. Myślisz, jak to? Jak można przechodzić ospę po raz drugi? Nie ospę, ale osoby chore na ospę, od których Ty zarazisz się przekażą Ci chorobę o nazwie półpasiec podobnie szkodliwy jak ospa wietrzna. Więc zawsze unikaj chorych na ospę i chorych na półpasiec. Ostatnia rzecz, jaka przychodzi mi do głowy to promieniowanie elektromagnetyczne wszelkie rtg, i inne. Pod żadnym pozorem nie dopuść do napromieniowania swojego ciała. Jeśli już zdarzyło Ci się coś z powyższych, musisz wiedzieć, że istotne jest w którym trymestrze? Najwięcej zagrożeń i skutków ubocznych powstaje w pierwszym trymestrze ciąży. I jeszcze taka ciekawostka, na zakończenie. Wiele kobiet zamartwia się, że zupełnie na początku ciąży nie wiedząc o niej spożywały leki, alkohol, czy nawet przechodziły leczenie antybiotykiem. Pewnie nie wiecie o tym, że w ciąży do pierwszych 14 dni zarodek nie przejmuje żadnych złych komórek i jest bezpieczny, gdyż jego naturalne środowisko w pierwszych dniach jest samowystarczalne, a następnie w łonie matki po tych dniach zaczyna on żyć łącząc się z organizmem matki.

Już od początku ciąży przygotuj się do porodu. Nastaw się na mega duży ból, bez względu na to, czy rodzić będziesz poprzez cesarkę, czy naturalnie. Po prostu przyjmij sobie, że to będzie wyjątkowy ból. Wiem, że 'czyjaś' babcia urodziła trójkę dzieci, każde po pół godziny, i wręcz wypłynęło... z wodami płodowymi, ale Ty pamiętaj - będzie bolało. Ból ten jest do przeżycia, (ból większy, ból mniejszy) ból się skończy, a Ty będziesz cudowną mamą, która go pokona, gdy na świat przyjdzie Twoje dziecko. Pytasz mnie dlaczego musisz tak cierpieć? Odpowiem Ci. Cierpi się rodząc, można cierpieć umierając. Który akt jest piękniejszy? Który może tę małą istotę uszczęśliwić, a może uszczęśliwi przy okazji innych? Jest wielką niewiadomą co dalej, ale będzie życie! Już wiesz co masz robić.


No i pamiętaj. W obecnych czasach ciąża to wciąż wyjątkowy czas, i jak kiedyś wielkie wydarzenie,. Mnóstwo pytań, szczególnie zadawanych przez kobiety które zostaną matkami po raz pierwszy, lecz fajne jest to, że obecnie te dwie kreski to pora na uzyskanie odpowiedzi, bo temat ciąży jest szeroko omawiany tak że kobieta w ciąży ma szansę uzyskać odpowiedzi. To co przeczytałaś w tym artykule, to moje doświadczenia, moje informacje i spostrzeżenia i wcale nie musisz ich brać pod uwagę, gdy zobaczysz dwie kreski. Polecam Ci przede wszystkim porozmawiać z lekarzem, z położną i wziąć mocno pod uwagę ostatni punkt (o bólu powyżej). Bo najważniejsze w tym wszystkim jest to, abyś szczęśliwie urodziła swoje dziecko. :) 
kobieta w podróży poślubnej

poniedziałek, kwietnia 24, 2017

kobieta w podróży poślubnej


Dawniej nie marzyłam o podróżach do ciepłych krajów. Nawet gdy byłam 'dwudziestką', raczej kierowałam się do metropolii. Moje życie związane było z dużą aglomeracją, a turystyka tylko i wyłącznie z pracą. Możliwe, że czekałam na odpowiedniego towarzysza, no a dwoje to już całkiem dobra para podróżników. Jednym odpowiada samotna droga a mi jakoś tak ona nie pasuje.. Gdy na świat przyszedł Alexander nawet na myśl nam nie przyszło odległe podróżowanie, pierwsze były priorytety, a naszym był ślub. Możliwe, że tak miało być, że wszystko ułożyło się naturalnie, i poszło swoim torem. Nic nie przyspieszaliśmy. Była przyjaźń, było zakochanie, była miłość, była przyjaźń, rodzina. No i małżeństwo :) Po ślubie Alex miał już 3 i pół roku, i jak się okazuje w niektórych kwestiach stał się już całkiem samodzielny. Po długiej jesieni i wielkiej, dobrej stagnacji przyszła chęć na ogrzanie ciała i ogromna potrzeba słońca, także dla duszy. Już nie pamiętam Kto, ale śmiem twierdzić, że ja pierwsza rzuciłam hasło wyjazdu w kierunku Afryki. Moje marzenia były też marzeniami mojego męża. Z tym, że moje myśli kręciły się wokół Lanzarote, a męża myśli raczej były chęcią miesiąca miodowego. Potem wszystko się odwróciło, bo ja rozkochałam Go w pięknej Lanzarote, a On uczynił tą podróż czymś wyjątkowym dla mnie. Mężatka, lat 37, żyjąca w wilgotnej Irlandii zapragnęła pojechać po raz pierwszy do ciepłych Krajów. "Nigdy nie polecę do Hiszpanii, wszędzie, ale nie tam. Tam wszyscy latają. To takie nudne! Poza tym cała Zielona Wyspa lata na Kanary, więc Kanary też odpadają" - moje słowa. No oczywiście, gdzieś tam w zamyśle zawsze są Malediwy, a potem Japonia, w dalszej wizji może być Portugalia czy Grecja. Ale przecież nie Hiszpania, nie Majorka, nie Ibiza. Nie! Nie! Mamy małe dziecko, więc na pewno odpadają dalsze zakątki. Chwileczkę! Jest taka piękna wyspa, nieodgadniona, nieokiełznana, piękna, lazurowa i nietypowa. Lecimy w podróż poślubną na Lanzarote. Hiszpania, Afryka. Nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej. Zresztą jest koniec roku, a my chcemy się wygrzewać. Poza tym nie wyobrażamy sobie lecieć bez Alexandra, lecimy w podróż poślubną we troje

Oczywiście najważniejsze miłości są zawsze przy mnie - także na Lanzarote. Dlaczego pokochałam Hiszpanię przekonałam się na Lanzarote. Przede wszystkim zaimponowały mi tradycje i ludzie, sympatyczne charaktery. Kobiety przygotowujące naszą willę do zamieszkania tak ogromnie żywiołowe i pracowite, wesołe. Kelnerka w barze szczerze uśmiechnięta, nie fałszywa, nie kokietliwa. Po prostu miła. Dlaczego żyjąc w Irlandii pokochałam Kanary? Na Wyspy Kanaryjskie dolecieliśmy w 4 godziny, a znaleźliśmy się w innym świecie, który pomimo różnorodności natury jest przyjaźnie nacechowany europejskimi akcentami znanymi z ulic naszego miasta. Żyć, nie umierać! Oprócz hiszpańskich restauracji są dyskonty m.in Spar. Super, nie trzeba gotować, wszystko jest pod ręką. Także ryneczek ze świeżymi owocami i warzywami. Idealne dla mnie rozwiązanie w podróży poślubnej ;) .

W gruncie rzeczy mimo tubylców o tej porze roku (koniec jesieni) znalazłam się na Wyspie tylko dla nas. Nie licząc właśnie takich miłych osób, które tutaj mieszkają na stałe, i świadczą na Lanzarote usługi my jesteśmy wśród małej grupy turystów, którzy co prawda tu teraz przebywają, ale jednak w dużej mierze są osobami w wieku średnim wypoczywającymi głównie mniej aktywnie. Hurra! Jestem na Bezludnej Wyspie :) Tak więc możemy się skupić głównie na sobie, na nas. Dzięki temu, jak również dzięki mężowi mogę podziwiać krajobrazy, wyleguję na plaży w spokoju, choć przyjaźnie nastawiona, do sporadycznych przechodniów. Właściwie nie jestem aspołeczna, ale tutaj chcę się wyciszyć. Nawet jeśli poświęcam energię, robię to dla NAS, nie dla innych. Wyszła ze mnie egoistka. Jestem przyjemnie zaskoczona, bo mogę tutaj być taka jak chcę, i nikt mi tego nie zabroni. Mąż wpatrzony we mnie jak w lusterko, posyła mi buziaki. Nasze dziecko uradowane podróżą. Czuję się wyjątkowo i widzę, że On też. Czy tak właśnie wygląda Młoda Para? 

Choć w podróży poślubnej jestem wolna to nie jestem sama :) Fajnie, że mam przy sobie ukochane osoby. Wszyscy mamy ogromną swobodę. Jednak w tej opowieści skupię się na mnie. Kobieta w podróży poślubnej może robić to czego nie ma na co dzień. Dziecko biega po willi samodzielnie, lub ze swoim tatą (który najczęściej jest poza domem w pracy). Wreszcie fajnie, że szczęśliwy mąż, który ma wolne od pracy, robi śniadanie do łóżka i zaprasza na obiad do restauracji. Super mieć chłopaków przy sobie. Oni są jak dwaj przyjaciele, to się nigdy nie zmieni, dzięki temu mam ogromny luz pod niektórymi względami, który tutaj na Lanzarote odczuwam szczególnie. Co zatem robi kobieta w podróży poślubnej? Relaksuje się! Nie sprzątam, nie siedzę w kuchni, nie biegam za dzieckiem, odpoczywam. Zresztą jeśli chodzi o gotowanie to już na większości urlopów praktycznie nie gotuję, no chyba, że akurat wypadają święta. 

Miałam zawsze taką wyobraźnię, aby latem móc nosić na głowie kapelusz i nie rozstawać się z nim na krok, a jedyną przeszkodą, która zawadiacko może mi ten plan pokrzyżować może być mocny wiatr. Tak mi się zawsze wydawało. Kiedyś próbowałam kapelusikowe marzenie zrealizować, to nad polskim morzem, to w ogrodzie naszego domu w czasie cieplejszego lata. Na nic się to nie zdało, bo stale kapelusz zdejmowałam z głowy biegnąc na wprost obowiązkom. Jednak tym razem wiedziałam, że się musi udać. Kupiłam nawet nowy z dużym rondem, granatowy i powiedziałam sobie, że nie groźny mi wiatr z którego słynie większość Wysp Kanaryjskich. W pierwszy dzień po przylocie swobodnie go założyłam i szalony wiatr zerwał mi go z głowy. Było to pierwszy i ostatni raz, nie licząc jednej wizyty na punkcie widokowym w Mirador del Rio. Od tego pierwszego dnia byłam przygotowana, bo miałam wszytą gumkę i o dziwo wiatry na Lanzarote się uspokoiły. Więc nawet gumka nie była potrzebna.

Zmiany w sobie rozpoczęłam już od momentu jak wykupiliśmy bilety lotnicze na Lanzarote, bo to był nasz pierwszy krok w kierunku tej wyspy. Może zacznę od tego, że oprócz kupna kilku rzeczy na letnią pogodę, oraz bielizny nie zrobiłam nic. Nie zaczęłam stosować jakiejś specjalnej diety, a już w samej podróży jedzenie na wyspie (świeże owoce) sprawiło, że schudłam 3 kg. Przed wyjazdem nie zapisałam się do solarium, nie wykupiłam wizyty u kosmetyczki. Zostałam sobą od początku do końca. Przed wyjazdem przygotowałam tylko kartę pamięci 'do działania', czyli opróżniłam tyle miejsca, aby móc robić minimum 700 zdjęć. Zresetowałam umysł, przeczytałam rozpoczętą książkę, aby nie brać jej w podróż. Napisałam kilka artykułów i odstawiłam pisanie bloga na ponad tydzień. Przed samym wyjazdem zrobiłam sobie szybkie ombre w warunkach domowych. Chyba tego mi było trzeba. Najważniejsze to wyruszyć w podróż nie pytając siebie o zbędne rzeczy, być pozytywnie nastawiona i być pewną, że to podróż naszego życia. Naszego, a nie kogoś innego. 

W podróży poślubnej miałam wiele czasu dla siebie. a skoro miałam go aż tak wiele dla mnie, to też więcej dawałam innym. Uśmiechnięta, pachnąca, zadbana, a zarazem naturalna. Z wypuszczonymi włosami, nałożonym kapeluszem, raz pięknie pomalowana, a innym razem bez makijażu. Pierwsze dni, to głównie plażowanie i wypoczywanie w naszej willi, w której zresztą mogliśmy zażywać kąpieli w basenie, z ogródkiem pełnym pachnących róż i kwiatów. Zresztą, gdzie się nie ruszyłam, wszędzie towarzyszyły mi kwiaty, także już od śniadania włożone w wazonik przez mojego męża poprzez te napotkane na spacerze w choćby Costa Teguise (resortowej części wyspy). Wieczorem spędzaliśmy czas przy lampce dobrego wina miejscowego. Nie musiałam przez kilka dni kierować autem. Moim najlepszym sprzymierzeńcem okazało się słońce, dawno niezbrązowiała skóra nabrała nie tylko koloru, ale też blasku.





Uwielbiam żoną być!



oczami dziecka

wtorek, lutego 14, 2017

oczami dziecka


Jedyna, niepowtarzalna więź, miłość najprawdziwsza na świecie. Miłość dziecka. Walentynki to ogromna zabawa dla starszych i młodszych, okazja do pocieszenia swojego ego. Kupujemy bieliznę żonie, aby zadowolić siebie. Robimy czekoladki dla męża, aby podjeść słodkości. a z dzieckiem wystarczy promienny uśmiech, chwila wspólnej spontaniczności. Dziecko, które nie tylko na ulicy, ale też w przedszkolu, i przecież w domu słyszy o Walentynkach, pokazuje nam jak prosta i ciepła jest miłość. Więc. Ani słowa o wspólnych planach na wieczór z mężem, za to sporo rozgłosu na temat rodzinnej wyprawy do Zoo. Nie mówimy o zorganizowanej kolacji 'we dwoje' a o obiedzie. Cały dzień razem, Alexander przeszczęśliwy, uśmiechnięty. Dostał już kilka czekoladek. Jest pięknie, lecz nie ukrywam, my z mężem planujemy randkę we dwoje. Może uda się uśpić Alka wcześniej, aby nie umknął cały wieczór na wspólnym oglądaniu bajek.

Alek: Mamo, dlaczego wszędzie są serduszka? Ja: A bo wiesz Aleksiu, dzisiaj wszyscy ludzie są weseli i mówią bliskim, że Ich kochają. Alek: Mamo, ale przecież ja nie kocham wszystkich, ja kocham Ciebie!

po prostu bądź - Weekendownik

wtorek, lutego 07, 2017

po prostu bądź - Weekendownik



Do napisania tego artykułu zainspirowała mnie autorka książki "Minimalizm po polsku" - Anna Mularczyk-Meyer, prowadząca Prosty Blog. Przywołałaś moje wspomnienia i odpowiedziałaś na kilka ważnych pytań. Za wygraną w konkursie fantastyczną książkę, która pomogła mi zrozumieć wartość mojego stylu życia dziękuję Retromoderna.


Dzieciństwo. Przyzwyczajenia wyniesione z domu rodzinnego mają duże znaczenie na nasz styl życia, choć przyznam, że sporo można doszlifować i poprawić w dorosłym życiu. Wszystko zaczyna się przecież od momentu, gdy się pojawiamy i to rodzice pracują nad ukształtowaniem naszego młodego świata. W moim domu rodzinnym nigdy nie było biedy, ale też nie obrastaliśmy w bogactwa. Gdybym miała określić sytuację, nazwałabym ją przeciętną, zresztą tak, jak niemal wszystko w latach 80-tych w PRL. Za to nie brakowało wspólnych chwil, posiłków i uśmiechu. U sąsiadów było podobnie, prawie identycznie, mieszkaliśmy w bloku. Moja mama była uporządkowana i nie lubiła nadmiaru w otoczeniu. W naszym mieszkaniu, jak się później okazało brakowało mi jedynie czystej przestrzeni, i stołu do rodzinnych obiadków. Jeśli odpowiada Ci coś, co wywodzi się z Twojego domu rodzinnego, to po prostu to wdróż w swoje życie dorosłe.
You are my... Mr Perfect!

sobota, stycznia 28, 2017

You are my... Mr Perfect!


Walentynki tuż tuż. A Ty siedzisz i myślisz co Jej kupić? Zarezerwowałeś już kolację w nowej restauracji w Waszym mieście i teraz wyobrażasz sobie Ją w jakiejś ładnej koronkowej bieliźnie.. No ale mówiła Ci, że chciałaby kupić torebkę z Internetu, na którą teraz jest taaaki wow. Nawet o tym nie myśl, chyba Ją znasz a Ona najprawdopodobniej tę torebkę już zamówiła właśnie na Walentynki. Kwiaty i wino były w zeszłym roku, więc nie bądź monotematyczny. Wino? Oczywiście! Ale zastąp kwiaty czymś innym. Ramka z Waszym nowym zdjęciem byłaby idealnym dodatkiem na Waszą rocznicę, to bardzo romantyczna propozycja dla świeżego związku, ale przecież chcesz Jej kupić coś osobistego. Ona uwielbia książki i właśnie wyszła nowa powieść Jej ulubionej autorki. No co Ty książkę, to możesz kupić Jej, jak będzie lecieć samolotem do NY, lub po prostu, jak Wasze dzieci podrosną. Nie chcesz przecież, aby przesiadywała przy kolejnej lekturze przez najbliższe dwie noce?? No dobra. Więc może jakaś biżuteria, perfum? Naszyjnik kupisz Jej na urodziny, a perfum skończy się dopiero na święta Bożego Narodzenia. Kup bieliznę, przecież wszyscy wiemy, że tak naprawdę to chodzi Ci po głowie!


Czerwona bielizna

Dobrze się zastanów zanim ją kupisz. Kolor w sumie jak każdy inny, tylko odrobinę jakby bardziej żywy. Oczywiście masz całą gamę odcieni, i warto trochę stonować, szczególnie jeśli wiesz, że Twoja wybranka umie te barwy odróżniać. Krótko mówiąc jeśli nie jest niedawno poznaną platynową blondynką, to dwa razy to przemyśl. Najgorzej mogło by wszystko współgrać z rudością. Dorzuć do tego marchewkową szminkę, czerwone wino, bladą skórę i już pewny wieczór niczym groteskowa opowieść o wampirach.

Kostium

Skoro już jesteśmy przy groteskach, to zawsze można się pośmiać, gdy wybierzesz kostium dla swojej Pani. Nie wiem dlaczego to tak bardzo zabawne, gdy się widzi tak ubraną kobietę. Aaa, chyba rozumiem - to nawiązanie do Halloween, a Ty sobie wyobrażasz, że żyjesz w innym świecie. A Ta, no Ta Twoja przyjaciółka - to policjantka, wieśniaczka, kelnerka, kobieta kot. OOO, i do tego super kozaczki, najlepiej na platformie. Istny odlot! Szkoda tylko, że to wygląda tak tandetnie, więc na pewno nie jest dla Twojej kobiety..

Czarny kolor

Widzę, że zgadzasz się ze mną co do dwóch poprzednich propozycji, ale czy jeśli ma być to dobra bielizna, to zaraz musi być czarna? Wiem, że co najmniej połowa szafy Twojej żony, to czarna bielizna. Kobiety lubią nosić ten kolor, szczególnie zimą, pod swetrami, tunikami. Więc i Ty widzisz go dość często na Niej. Ale mężczyzno, dziś jest ten dzień, kiedy Ty wybierasz, a Ona nie musi się wizualnie przy Tobie odchudzać. A nowa haleczka wcale nie ma być podobna do tej poprzedniej, którą sobie kupiła rok temu. Ta bielizna ma być od Ciebie i ma być wyjątkowa!

Push Up

Jesteś pewien, że uniesione balony, i w ogóle duży biust, i jeszcze większy, jest aż tak interesujący? A może przeszkadza Ci, że piersi Twojej kobiety naturalnie falują i zarysuje się ich kształt nie tylko w oczach, ale i w dłoniach. Push up'y są już niemodne! No chyba, że do obcisłych sukienek, w których bez push up inni mężczyźni mogliby dostrzec dokładny kształt piersi Twojej żony. Pewnie dlatego czasem wydaje Ci się, że kobiety są takie idealne! A czy jest cokolwiek piękniejszego w kobiecie od Jej kobiecości? Statystyki wykazują zmniejszenie częstotliwości powiększania biustu przez kobiety w ciągu ostatnich kilku lat, a co więcej widać procentowy wzrost usuwania tzw. implantów. Push up'y my kobiety dojrzałe nosimy tylko okazjonalnie.

Sportowa bielizna

No więc skoro nie push up, to niech będzie jakiś bawełniany, bezuciskowy stanik z widocznym znaczkiem, metką, lub wszywką. Najlepiej w komplecie z szortami, stringami, lub od razu z legginsami do treningu. Kolorki są przeróżne, szarości, jaskrawe, no i oczywiście białe, które powiększą odrobinę linię wychudłych po treningach cycków. A może nie są One małe, tylko po prostu spłaszczone od ćwiczeń, bo przecież nie od stanika, który musi je utrzymywać w ryzach w czasie wysiłku? Czy myślisz, że taka bielizna jest odpowiednia? Z pewnością tak, jeśli jesteś trenerem fitness, albo fanatykiem sportu. Czy Ty nadal chcesz oglądać swoją wiecznie ćwiczącą dziewczynę chodzącą całe dni w takiej sportowej bieliźnie?

Falbanki

Stwierdziłeś, że masz dość tego prostego stylu z haczykiem na samym prawie środku cycków Twojej partnerki i lecisz do sklepu. Usprawiedliwiasz się w myślach, że kariery sportowca nie udało Ci się zrobić, i przez ostatnie 10 lat walczysz z narastającą piłeczką w miejscu mięśni brzucha. Nie jest tak źle, ale Ty ćwiczysz na siłowni, a żona dość często w domu i już ustaliłeś, że ma trzy sportowe staniki (co w zupełności wystarczy). A tutaj w salonie bielizny dla porównania całe mnóstwo kobiecych propozycji. Na Twój opis potrzebnej bielizny, niesportowej, ekspedientka uwodzicielsko macha Ci przed oczami różowymi koronkowymi majtkami. Nie, to nie jest koronka! To są falbanki.

Gorset

W tym sklepie na pewno znajdziesz coś odpowiedniego. Panie ekspedientki, widząc takiego wspaniałomyślnego i zakochanego mężczyznę, tym razem nie poprzestaną na falbankowych majtkach. Już szczerzą zęby, bo skoro jest mężczyzna, to trzeba Mu zaproponować najbardziej seksowny gorset dla Jego partnerki. Jest kilka kolorów, a nawet w części biustu nie ma zbyt wielu usztywnień. Na pewno będzie wygodny. a do tego jak bardzo uwodzicielski. Jednak żona ma w domu taki gorset, może trochę gorszej jakości, i już niemodny. Pamiętasz kupiłeś go dla Niej kilka lat temu. Ale czekaj, ile razy widziałeś go na Niej, raz?

Body

Body to taki wynalazek. czasem nawet nie wiesz, że żona ma tą bieliznę na sobie. Bluzka, body, bielizna, body. Dostać idealne body! Marzenie. Elastyczne, delikatne, koronkowe, bawełniane. Może być w dowolnej kolorystyce, najlepiej w kolorze skóry. Niektóre kobiety w tej bieliźnie śpią, i jest to ich 'druga skóra'. Kobiece ciało jest delikatne, bez względu na rozmiar, kształt. Dlaczego je naciągać, ściskać. Przecież to nie ma znaczenia, czy jest rozmiar s, czy l. Ważne, aby było wygodnie, bo wtedy kobieta szczęśliwa, a Ty tak naprawdę nie masz żadnych zastrzeżeń. Kup swojej kobiecie body jak skóra, z dobrej jakości koronki. Zmysłowe body wcale nie musi mieć paska w 'tyłek', a delikatnie zabudowaną część bioder. Ładne body nie potrzebuje usztywnionych miseczek, ostatnio modne są dobrze wyprofilowane miseczki trójkątne, bez fiszbin, ewentualnie z takim plastikowymi. Body jest dokładnie takie, jak oznacza i taką ma funkcję.

No i chyba nie planujesz kupić w prezencie bielizny korygującej? :)


fot.Pinterest.com



#podzielsięznamiwspomnieniami

piątek, lipca 01, 2016

#podzielsięznamiwspomnieniami



Sezon wakacyjny niedawno się rozpoczął i wiemy doskonale, że największą frajdę z obecnych, a także nadchodzących tygodni letnich będą miały dzieci i młodzież. Mój synek jeszcze nie chodzi do szkoły, ale już myślę o zbliżających się latach, kiedy wraz z mężem będziemy starali się zapełnić Mu różnymi ciekawymi wydarzeniami, zajęciami ten okres międzyszkolny. Idealnie byłoby, aby te okresy wakacyjne zostały w Jego pamięci na długie lata. Jakie będzie to Jego dzieciństwo, i lata młodzieńcze, czy za dwadzieścia lat będzie mógł podobnie jak Jego mama powspominać wakacje z uśmiechem na ustach i opowiedzieć o tym z kim się wtedy bawił, przyjaźnił, jakie ciekawe miejsca odwiedził? Czasy kiedy ja byłam mała i młoda, nie dawały gotowych rozwiązań, nie było takich udogodnień dla dzieci jakie są obecnie na świecie. Jednak dzięki tej prostocie w głowach nas - maluchów tworzyły się bardzo fajne pomysły, dzięki czemu tamte zabawy na wakacjach dzisiaj zasługują na miano niepowtarzalnych, wyjątkowych, takich - o których dzisiejszej młodzieży nawet 'się nie śniło'. 

męska rzecz z myślą o Niej

piątek, lutego 12, 2016

męska rzecz z myślą o Niej

Dawno już minęły czasy, gdy małżeństwa obdarowywały się przy każdej okazji zestawem bielizny, skrapetek. Takie prezenty są raczej zarezerwowane dla teściowej (mamusi faceta). Oczywiście moja ocena jest wzięta głównie z własnego doświadczenia. Nie będzie zatem bielizny, nie będzie płyt muzycznych, również nie znajdziecie tutaj akcesoriów związanych z treningiem, które to wiadomo - facet używa i lubi - ale jednak ten wybór pozostawmy Mu do samodzielnego dopasowania. Poza tym niejeden zwolennik ćwiczeń ma już ulubione buty, spodnie, koszulkę, pulsomierz i kto wie co tam jeszcze ma - to co uwielbia! Nie napiszę Wam, abyście swojemu ukochanemu sprezentowały kolejną książkę Jego ulubionego gatunku do kolekcji. Ani też żadnych szalonych i drogich ferrari, czy broni, chyba dobrze się czujecie? Oni lubią sobie takie cacka kupować sami - wtedy czują się naprawdę macho. Wiadomo, że prezent - najlepiej jeśli jest taką rzeczą, którą otrzymujemy w postaci niespodzianki, bądź spełnionego zakupu przez inną osobę wymarzonej przez nas samych rzeczy, której nie możemy lub jeszcze nie kupiliśmy z jakiś powodów sami. Jeśli znamy gust (a znamy) naszego partnera taki zakup przychodzi nam bardzo łatwo. Gdy dokładnie wiemy co Mu się spodoba, tym łatwiej zdecydować czym możemy sprawić Mu niespodziankę. Ale nas interesują bardzo niebanalne prezenty.


Co mnie kobietę jeszcze może zaskoczyć? ;)

czwartek, grudnia 17, 2015

Co mnie kobietę jeszcze może zaskoczyć? ;)



W dzisiejszym świecie już niewiele może nas zdziwić. Przykładem jest choćby postęp techniki, możliwości graficzne, czy nawet kulinarne. Makijaże Halloweenowe też zdecydownie z roku na rok wydają się jakby bardziej realne. Nawet przeglądając fotografie do dzisiejszego artykułu miałam okazję przekonać się, że także papier - ewaluował. No może nie do końca on sam, a pewnie to my ludzie potrafimy zrobić z niego coś 'większego'. Możecie zobaczyć sami m.in. zdjęcie z sesji projektanta Gallagher'a, bądź wpisując hasła: paper design, paper artist, paper creator. Bo tak naprawdę papier był zawsze (odkąd został wynaleziony w Chinach). Pamiętam czasy, gdy z moim tatą układaliśmy już w latach osiemdziesiątych konstrukcje zamków i domów 3D. Bo są absurdy, które mogą bawić i cieszyć oko, wykonane z rzeczy lub świadomie z udziałem ludzi. Najwięcej pięknych absurdów znajdziecie wpisując słowa fashion absurd. Tam naprawdę się dzieje! Właściwie mogłabym rzec, że już nic nie może mnie zaskoczyć. A jednak! Mnie jako człowieka najbardziej zatrważają sytuacje, głównie związane z zachowaniami ludzi. Mogą one zaskoczyć niesamowicie, wywołać oburzenie, lub atak śmiechu, a na pewno plotki. Od razu mówię - różowo dziś nie będzie! ;) Skupię się na kobietach, bo w końcu sama nią jestem. Z perspektywy popełnianych w życiu sukcesów i gaf (bo takie też były, i mam nadzieję, że już nie będą) mogę dziś spojrzeć na niektóre absurdy z przymrużeniem oka. Absurdy. :)

czas bliskości, czas rozstania..

czwartek, listopada 12, 2015

czas bliskości, czas rozstania..



Nieuchronnie zbliża się ten moment kiedy będziemy musieli, na krótko co prawda, ale rozstać się z naszym synkiem, oczywiście chodzi o pozostawienie Go pod opieką innej osoby. Muszę Wam się przyznać, że trochę mi ta myśl zaprząta ostatnio głowę. Dlatego postanowiłam tematem się zainteresować, jako, że przed urodzeniem własnego dziecka nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z podobną sytuacją, nie mogłam też zaobserwować w rodzinie, lub u znajomych jak to dokładnie wygląda, i czego mogę się spodziewać. Z takim krótszym pozostawieniem - jednodniowym mieliśmy ostatnio bardzo pozytywne doświadczenie, kiedy musieliśmy wraz z partnerem wyjechać bez synka do innego miasta. Po tym dniu przekonałam się, że rozstanie z dzieckiem oprócz negatywów, przynosi też sporo plusów nie tylko dla rodziców, lecz także dla dziecka. Oczywiście bardzo istotne jest Komu powierzymy opiekę nad dzieckiem, koniecznie musi to być odpowiednia osoba, najlepiej bliska rodzinie, lub przynajmniej taka, której można zaufać, że zadba o naszego szkraba. Zazwyczaj taka pierwsza decyzja o rozstaniu z dzieckiem zostaje podjęta wówczas, gdy mama wraca do pracy i wtedy często jest tak, że drugi rodzic opiekuje się w tym czasie dzieckiem. Akurat naszej rodziny ta sytuacja na razie nie dotyczy, mamy trochę inne plany na najbliższe dwa lata, niemniej do każdego rozstania - nawet takiego kilkudniowego warto się przygotować. Chodzi tutaj o gotowość teoretyczną, a nie jedynie praktyczną. Tak więc dzisiaj chciałabym podkreślić fakty dotyczące pierwszego rozstania. Odpowiedzi na pytanie kiedy i czy w ogóle już pora na rozstanie znalazłam rozmawiając, czytając, i doświadczyłam po ostatnim krótkim rozstaniu. Może czytając mój artykuł Wy także zaczerpniecie pewnych sugestii? 



Kiedy warto się rozstać

#stopmarudzeniu - przyłącz się 3 tydzień wyzwania

wtorek, listopada 10, 2015

#stopmarudzeniu - przyłącz się 3 tydzień wyzwania


Trzeci tydzień wyzwania z Matki Polki Fanaberie. Jak się okazuje, jest łatwiej. Uczucia. Stworzyłam sobie taki wewnętrzny świat już dawno temu, może dlatego, że miałam możliwość osiągnąć w życiu wiele, teraz prywatnie, wcześniej zawodowo, i zasmakować też nie tylko dobrych doznań (wiele starcić, lub odrzucić celowo niejedno)- dzisiaj potrafię cieszyć się z drobnych detali. Te ostatnie - bardzo cenię, aż kultywuję - zapamiętuję, zapisuję, fotografuję. Chcecie poznać uczucia, które mam w sercu ? Do dzieła!






#stopmarudzeniu - przyłącz się 2 tydzień wyzwania

wtorek, listopada 03, 2015

#stopmarudzeniu - przyłącz się 2 tydzień wyzwania


Witam :) Spotykamy się ponownie z Matki Polki Fanaberie. Mamy II tydzień wyzwania #stopmarudzeniu i tym razem pomysłodawczyni zaprasza do zabawy w pozytywne, ciepłe, fajne słowa i zwroty. Każdego z nas otaczają ciekawe rzeczy, przedmioty, i wreszcie ludzie, którzy sprawiają: #stopmarudzeniu. Dzisiaj możesz sobie uzmysłowić, które tak działają. Możesz je zanotować, i wymienić tutaj lub opisać krótko. Przyznam, ze akurat ja z tym zadaniem problemu nie mam - ponieważ od roku prowadzę codzienny-wieczorny  spis pozytywnych wydarzeń w moim życiu. Już na starcie znajdę tam kilka takich bliskich mi słówek. Może czas, abyś i TY prowadziła takie notatki?



Dlaczego przyłączyłam się do akcji? Dlatego, aby nieść tę ideę - #stopmarudzeniu poprzez swój blog. Dlatego też, że wierzę iż są na świecie osoby, które mają naprawdę zmartwienia i rzeczywiście mogą pomarudzić. Ja też do nich należę, bo choć każdego dnia piszę dla Was pozytywne posty i odkrywam wybrane, ciepłe fragmenty z mojego rodzinnego życia - to jednak spotykają mnie czasem złe chwile i wtedy mogę mieć powody do marudzenia. Tyle tylko, że ja już nauczyłam się doceniać głównie te dobre chwile, a Ty tak potrafisz? 

Dzisiaj mam pole do popisu, mogę wypisać do woli, to co chcę, do 10 słów, z pominięciem słowa Kocham Cię. Może bardziej przeanalizujmy to słowo, jego znaczenie i skupmy się na tym z czym i z Kim jest związane.. 

Wyzwanie znajdziesz tutaj: Matki Polki Fanaberie Przeczytaj dokładnie i przyłącz się! 

#stopmarudzeniu


1. Rodzice - Jestem rodzicem, pewnie nieidealnym, ale staram się każdego dnia być najlepsza w swoim fachu. Teraz jest ten czas, kiedy widzę głównie najlepsze oblicza moich rodziców. Zamazane wspomnienia, a jednak takie ponadczasowe... takie dobre i niekiedy bardzo zabawne. 

#stopmarudzeniu - przyłącz się 1-szy tydzień wyzwania

wtorek, października 27, 2015

#stopmarudzeniu - przyłącz się 1-szy tydzień wyzwania



Zobaczcie, tak naprawdę liście, które lecą z drzew mają ciepłe barwy, nawet te, które leżą niechciane pod drzewami w większości są jeszcze pięknie żywo zabarwione. Dopiero, gdy już całkiem uschną, lub zgniją ich kolor jest mętny, wrecz czarny a w dotyku są suche, pomarszczone, martwe. Jesień to piękna pora roku, nie czas na marudzenie! Przyłączam się, bo wierzę, że są na świecie osoby, które mogą mieć powody do zmartwień, ale chcę, aby obok zmartwień te osoby znalazły też drobne radości. Obecnie moje 'dylematy' są bardzo pozytywne. Czekałam parę lat, aby móc nazwać moje działania mianem optymistycznych. Wiem, że jeśli spotyka nas coś złego w życiu to nie warto tego rozsiewać i nad tym się zbyt mocno roztrząsać. Tak naprawdę trzeba ożywiać życie, mówić wiele, ale o tym co pozytywne, o drobnych-miłych akcentach dnia codziennego. Już nie wspomnę, że pewnie nie raz zdarzało nam się pomarudzić (nie tylko kobietom) z błahych powodów. Jednak, gdy słyszysz od najbliższych - Nie marudź!, to już chyba czas przystopować i zastanowić się - O co w moim życiu tak naprawdę chodzi? Czy marudzeniem nie zrażam do siebie ludzi? Marudzenia niemiło się słucha, ale też niesmacznie czyta. Zupełnie odwrotnie jest z przyjemnym nastawieniem. Ponieważ nie chciałam 'zatruwać' życia tylko domownikom, rozsiewam swoje myśli w sieci. To naprawdę dobry pomysł, pisać poza domem, dla Was, będąc w domu - mamą i partnerką wyzbytą wszelkich maruderstw. Więc niech się niesie, jak liście z mojego drzewa.



Bóg Nigdy Nie Mruga - na jesienne wieczory

czwartek, września 24, 2015

Bóg Nigdy Nie Mruga - na jesienne wieczory


W tym roku na imieniny otrzymałam od mojej przyjaciółki oryginalną książkę jednej z moich ulubionych autorek, Reginy Brett - Bóg Nigdy Nie Mruga 50 Lekcji na Trudniejsze Chwile w Życiu. Z pozycją tą miałam już przyjemność być tet a te kilka lat temu, lecz jest to jedna z tych książek, które warto sobie odświeżyć w pamięci. Jest nawet lepiej - do niej się po prostu wraca. Tutaj z całą pewnością chodzi o to, aby mieć ją w swojej biblioteczce i zaglądać zawsze wtedy, gdy potrzebujemy inspiracji, bądź robić to z konieczności wewnętrznej, gdy kiedykolwiek znajdziemy się na życiowym zakręcie. Bynajmniej na dzień dzisiejszy jeśli o mnie chodzi, to z pewnością zajrzałam, aby przyjrzeć się mojemu upominkowi, który dawany był prosto z serca. Jeśli nawet z jakiejkolwiek potrzeby inspiracji, to chyba właśnie przy okazji rozwoju tego bloga chciałam słów kilka napisać dla Innych, bo znaczenie lekcji prawie idealnie pamiętam do dziś. Na tę chwilę mówić nie można o żadnym moim życiowym zakręcie (na szczęście). Nie znajduję się obecnie i raczej nie miewam pod tym względem 'dni gorszych' (a tu przyznam zdarzyło się już różnie). Do lektury zabrałam się z wielką przyjemnością teraz. Czekałam na bardziej odpowiedni moment, aby ją przelustrować, ponieważ od momentu jej otrzymania (czyli od moich imienin) zleciało już kilka miesięcy. Nadeszła wreszcie jesień, zatrzymałam się w domu, powróciliśmy z wakacji. Nastapiły te dni, które nazywam wyciszeniem. Chwyciłam tę cudną pozycję w rękę i już do niej przywarłam...


Pani Wiosna

sobota, maja 09, 2015

Pani Wiosna



O czym dziś będzie? Będzie znów pochwała Wiosny, bo jakże Jej nie lubić, kiedy wraz z Nią rozpoczynamy sezon uroczystości, sezon rodzinny, spotkań, i wreszcie sezon miłosny... Znów odżyłam, wraz z tym przyszedł mocny powiew kobiecości i piękne postanowienia, już bardzo konkretne.. Na organizację wcześniejszych wstępnych planów, tych realizowanych do końca tego roku. Zacznę od tego, że już wprost nie mogę się doczekać końca maja... Choć po cóż się spieszyć, po co przyspieszać myśli, i w ogóle ten czas. On sam tak szybko przejdzie.. Odkąd Alexander narodził się zauważyłam, że szybko biegnie, i nasz synek już niebawem skończy dwa latka. Mogę na to patrzeć jedynie z uśmiechem na ustach, spoglądać jak się rozwija, jak bardzo zmienia. Bo ten czas już nie powróci, gdy był maleńki i taki bezbronny na moich ręcach. Zupełnie inaczej się mają sprawy uczuciowe między mną i partnerem, gdyż razem zmierzamy do naprawdę prawdziwego rodzinnego szczęścia, kiedy będziemy w trójeczkę stuprocentową rodzinką. Więc znów wszystko rozkwita. Może właśnie nie byłoby tego, gdyby nie najważniejszy element w tym wszystkim, w całym pięknym życiu i w tym co ono mi dało. Po prostu to ja - zaufałam sobie, znam swoją wartość, uwielbiam siebie fizycznie, emocjonalnie, intelektualnie. Cały czas pracuję nad sobą, mam dodatkowo plan związany z pracą zawodową. Do tego wszystkiego nauczyłam się eksponować swoje walory kobiecości. Nie piszę głównie o ciele, lecz także o intelekcie i innych umiejętnosciach. Z wiedzą, Kto lubi, lub, że ktoś nie darzy mnie niesamowitą sympatią. Posiadając (niestety?) dar wyczulonej intuicji, wybieram opcję, która sprawia po prostu, że czasem nie widzę i nie słyszę. :)  Za to mam ogromną radość i szczęście, że życie daje mi wokół mnie i mojej rodziny głównie prawdziwie przyjazne i prawdomówne otoczenie. Nadal nie powiem o ludziach, że przyjaciół prawdziwych nie ma. Powiem tylko, że ludzi trzeba słuchać. Na prawdziwych ludzi chcę patrzeć, chcę Ich słuchać.. Od czego jest przyjaciel? Od czego jestem przyjaciółką? Od tego wszystkiego czym nie chcemy zranić miłości. Od niepotrzebnych mojej miłości słów, od srutów pierdutów, ploteczek, i obaw. No i wreszcie mogę się pochwalić, lub doradzić.  A może miłość zauważy? No pewnie, że znów zauważył! Dziś były zakupy dla rodziny, przyjaciół, wybór czegoś pięknego u jubilera. Co najważniejsze - jest w nas tyle emocji. Pięknie, słodko i namiętnie mieliśmy przez cały dzień. Ależ dziś było wiosennie!


kobieta jak róża

sobota, maja 02, 2015

kobieta jak róża


Po kilkudniowej przerwie, wreszcie jestem. Stęskniliście się za mną? Ja już troszeczkę zatęskniłam za pisaniem, ale te trzy dni spędziłam naprawdę intensywnie- rodzinnie. Koniecznie wybrałam się na spotkanie do Izy, które odkładaliśmy z powodu panujących w naszym i moich znajomych domu chorób.. Teraz, gdy wyszło odrobinę słońce i w końcu wszyscy czują się dobrze, a Tibor ma dni wolne, wykorzystujemy czas na nadrobienie zaległości. Po pierwsze zakupiliśmy do domku kilka potrzebnych sprzętów, czajnik, patelnię (tym razem naprawdę dobrą, dużą, nadającą się idealnie na płytę indukcyjną). Tą drugą już miałam okazję wytestować przygotowując sporą ilość gołąbków na czwartkowy obiad. Zresztą czwartek rozpoczęłam dość wcześnie, najpierw zajmując się sobą. Jak się czuje kobieta, która właśnie co skończyła godzinę piękności we własnej łazience? Bosko! Nakręciłam dziś włosy na wałki, i zastosowałam na ciało zasłyszaną ostatnio maskę z kawy z owinięciem folią. Zabieg fantastycznie ożywił moją skórę w partii bioder, ud, brzucha i pośladków. Jak się okazało, warto było trochę 'pobebłać' w tym kawowym błotku. Razem - nałożenie, zabieg i sprzątanie po nim, zajęło około 40 minut. :) 
Raz na jakiś czas można sobie poświęcić godzinę na takie niecodzienne przyjemności. Po wykonaniu zabiegu pomyślałam tylko, że tak naprawdę te wszystkie cudowne kuracje i pielęgnacje - chyba nie są przeznaczone dla matek z dziećmi... Bo przecież nieczęsto w tygodniu zdarza się nam taki moment, gdy możemy spędzić w łazience godzinę. Pomimo, że wstałam dziś dwie godziny wcześniej niż zwykle, to jak zwykle na taką okoliczność 'weekendową' musiałam skorzystać z pomocy mojego partnera. Tzn. właściwie nie musiałam Go prosić o żadną pomoc, ale to On dziś przygotował śniadanie i zajmował się sam naszym synkiem jeszcze do południa. Podczas, gdy Oni bawili się, ja realizowałam swój drugi plan dnia. Taki bardziej kucharski, czyli dogotowując na wolnym ogniu gołąbki zabrałam się za przygotowywanie deseru, na który natrafiłam w Internecie kilka dni temu. Wizualnie jak dla mnie to rewelacja, smakowo - w przyszłości na pewno nie zastosuję sosu z moreli, a raczej będzie to sos z innego owocu, np. z brzoskwiń. Do tego przysmaku potrzebujemy tylko ciasta francuskiego, jabłek z czerwoną skórką, pokrojonych w cieniutkie plasterki, sosu owocowego, cynamonu i cukru pudru do posypania. Róża, to przepiękny i smaczny deser, który przygotuje każdy z Was. Przepis na ten smakołyk z pewnością znajdziecie w Internecie wpisując hasło róża z jabłek. Ja nie podam Wam dokładnego sposobu przygotowania, gdyż nie jestem jego autorką. :) Róż przygotowałam 7. Tyle mi wyszło. Ponieważ czwartkowe popołudnie chciałam spędzić z koleżanką - trzy porwałam do Niej... Jeszcze tylko makijaż, biżuteria, szpilki. Wprost z kuchni (można tak powiedzieć). Zrobiłam się na prawdziwą kobietkę i... jak to się mówi? Wychodne! Bardzo lubię takie spotkania, szczególnie, gdy odbiera mnie mój mężczyzna. Wówczas, gdy wcześniej zastanawia się, gdzie ja tak się szykuję.. ;)  W odwiedzinach było bardzo wesoło. Dostałam dla Alka całą paczkę ciuszków. Piątek to wizyta w salonach samochodowych i zakupy, z których przywieźliśmy prezent urodzinowy dla Tibora..

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik