Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plaża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plaża. Pokaż wszystkie posty
kwintesencja Grecji - moimi oczami

sobota, listopada 10, 2018

kwintesencja Grecji - moimi oczami

Budzi zachwyt turystów, co łatwo zrozumieć. Piękna Grecja, kraina światła, słońca, morza  i starożytnych ruin. Również i my ulegliśmy temu czarowi Grecji, a także życzliwości jego mieszkańców i smakom greckiej kuchni. Gdybym miała użyć jednego słowa określającego Grecję, nasz urlop i wszystko co nas tam spotkało to byłoby to słowo - ciepło. O Grecji słyszałam wiele dobrego, widziałam piękne zdjęcia w Internecie, ale przyjeżdżając tutaj nawet przez myśl mi nie przeszło, że tak to pokocham. 'Przepływając' myślami pełnymi ciepłych jak miód, złocistych kolorów, tej jesieni, wspomnienia z pierwszych dni tej pory roku wydają się tak bliskie. Bliskie też mojemu sercu. A w naszych marzeniach było słońce i zabytki. Myśleliśmy o ciepłych wakacjach, nawet nie przypuszczaliśmy, że tak świetnie się tutaj zrelaksujemy w październiku.
Nie przypuszczałam, że tu zobaczymy tyle piękna. Ponieważ na nocleg zdecydowałam się nas ulokować w okolicy Aten, to w Artemidzie odczuliśmy wszelkie charakterystyczne cechy Grecji. Niezwykła magia miasta przejawia się mieszanką starożytności ze współczesnością, a cały region jest idealnym odbiciem tego co greckie. Luksus miesza się z prostotą, biel ze złotem. Kolory morza i pięknego nieba kontrastują z piaskiem. Nasz urlop był wyśniony, wygodny a zarazem bardzo przyjemny. Wszystko poszło zgodnie z planem, ale przez to ciepło odczuwam pewien niedosyt.. Chcielibyśmy tu się wciąż wygrzewać, chcielibyśmy tu powrócić!
To co nas oczarowało już na samym początku, to ludzie. Serdeczność i ogromna cierpliwość Greków. Zresztą mogliśmy to odczuć już w momencie przyjazdu do naszej willi, gdzie zastaliśmy przyjemnie zaskoczeni przez właścicielkę, która nie musząc (ponieważ wynajmowaliśmy z opcją self catering) wypełniła nam lodówkę podstawowym potrzebnym jedzeniem. Masło, mleko, dżem, herbaty, miód, a nawet oliwa domowej roboty, mnóstwo owoców z ogrodu, zioła w wazoniku.
Co więcej zostaliśmy powitani smacznymi tradycyjnymi rogalami z serem, które zrobiła dla nas właścicielka willi. Mimo iż mieszkaliśmy tutaj sami z całkowitą prywatnością, o czym zapewniła nas Pani domu, pojawiała się Ona u nas prawie każdego dnia, tylko po to, aby dostarczyć nam upominki, przekąski i owoce, porozmawiać i zapytać czy niczego nie potrzebujemy, a pod koniec urlopu zabrała nas na pocztę, wyświadczając nam przy okazji swojego wyjazdu wielką przysługę.


Serdeczność Greków dała się też zauważyć w sklepach, w restauracjach a nawet w okolicach w czasie zwykłego spaceru, kiedy poszukiwaliśmy pewnego kościółka greckiego, a pewien pracownik domu wczasowego zabrał nas w czasie swojego lunchu na krótką wycieczkę po Artemidzie i okolicy, i tak znaleźliśmy aż cztery Kościoły. Grecy żyjący w Grecji to naród silnie wierzący, główne wyznanie to prawosławie.
Wiara i Grecy są ściśle powiązani, w kościołach panuje cisza i poukładanie. Grecy szanują swoją tradycję, pochodzenie i szanują też ludzi. Będąc na urlopie tutaj spotkałam się z życzliwością, uśmiechem i specyficznym dla nich, bijącym na odległość spokojem. Grecy słuchają uważnie, wolno opowiadają, mają sporą wiedzę o swoim kraju i historii. Greczynki dbają o urodę głównie naturalnymi metodami, i w starszym wieku rzadko robią mocny makijaż, najchętniej podkreślają oczy.


Dzięki starszej Greczynce odpoczywającej na plaży w Artemis dowiedziałam się, jak okładać ciało glonami po kąpieli w Morzu Egejskim. Grecy chętnie korzystają z uroków natury, mają swoje ogrody, dbają o kwiaty, rośliny, owoce, ale też zażywają kąpieli w Morzu o każdej porze roku. Rodzinnie spędzają czas na plaży do późnych godzin wieczornych grillując, grając w lotki itd. Grecy uwielbiają jeść, lubią słodycze greckie. To takie typowe dla Greków. Większość Greków nosi imiona świętych. Natomiast w Grecji to właśnie imieniny są najważniejszym dniem dla człowieka i są świętowane.
Co jeszcze? Myślę, że jeśli chodzi o przejawy kobiecej strategii względem mężów naprawdę sprawdza się powiedzenie z filmu Moje wielkie greckie wesele - "Owszem, mężczyzna jest głową rodziny, ale kobieta jest szyją i może nim obracać, jak zechce". To tak w temacie wynajmowanych willi, czy domów, którymi zarządzają głównie kobiety. A na zakończenie: Będąc w przedziale metro nie omieszkałam policzyć ilości typowych greckich nosów.. O wyniku mojej analizy wspomniałam Wam na Instagram ;)
Pogoda w Grecji to po prostu bajka. Ostatni taki ciepły i przyjemny wypoczynek mieliśmy na Lanzarote, gdzie panował bardzo podobny klimat. W Portugalii w maju było bardzo gorąco. My wybraliśmy się do Grecji na odpoczynek, marząc o niezbyt upalnych dniach urlopu, polecieliśmy na początku października. Pogoda i tak 'dała' nam się mocno we znaki, na szczęście tylko w dwa dni kiedy temperatura sięgała 30 stopni w cieniu.
Nad pogodą zastanawiałam się trochę, aby nie lecieć w sezonie, a poza nim. Nie lubimy spędzać urlopu w gorączce, choć oczywiście nie chcielibyśmy spędzić całego urlopu w willi z powodu deszczu. To drugie raczej nie grozi w tej części Europy, choć my 'wtrafiliśmy' idealnie bo dokładnie dwa dni przed naszym przylotem do Aten, wypogodziło się po nagłych tygodniowych zawieruchach. Ale co ja Wam tu piszę o tym co mogło być, a nie było.
Napiszę Wam o tym jak pogodnie spędzaliśmy czas tam, kiedy za sobą pozostawiliśmy w Irlandii Północnej jakieś 10 stopni. Klimat w Grecji jest dość suchy, przyjemnie się wypoczywa w słońcu. Na początku jesieni można tutaj chodzić w letnich sukienkach i kąpać się w Morzu Egejskim, a słońce grzeje już od 10 rano aż do 17. Zatem czas do południa, a także śniadania spędzaliśmy przy basenie, a około południa wybieraliśmy się na spacery i na plażowanie. Średnia temperatura to 24 stopnie w cieniu.
Morze Egejskie jest najwspanialszym w jakim do tej pory kąpaliśmy się. Prawda jest taka, że przyzwyczailiśmy się już do chłodu Oceanu, gdzie zwykle kąpiemy się krótko, zazwyczaj bawimy aktywnie w falach. Taki Ocean mamy przy naszym domu w Irlandii Północnej. Jesteśmy tutaj w sezonie kilka razy, mamy więc pewne porównanie. Bardzo lubimy Morze Bałtyckie, w którym kapiemy się przynajmniej raz w roku, a plaże polskie są delikatne i przyjemne podczas zabaw. W Oceanie Atlantyckim na Wyspach Kanaryjskich kąpaliśmy się dwa razy.
Nie zawsze była taka możliwość podczas urlopu na Lanzarote. Ale kąpiel w Morzu Egejskim to dotyk delikatności, jest delikatne i czyste, a także wyjątkowo ciepłe. Na pewno w październiku nie były tu jego najwyższe temperatury, pewnie dlatego było nam tam tak miło, bo nie lubimy bardzo ciepłej wody. Ale dla zwolenników bardzo ciepłego Morza - przypuszczam, że w sezonie to naprawdę prawdziwe termy.
Nam natomiast spodobało się, że mogliśmy chodzić swobodnie po piasku w Morzu. Zero fal i ciepło! Przez co najmniej 150 metrów morze jest płytkie na sporą długość od brzegu - to bardzo wygodne dla rodzin z dziećmi. A żeby mnie zachęcić do kąpieli godzinnych - to już nie takie proste, a tym razem nie miałam chęci wychodzić z Morza!
Przebywając w Grecji - głównie tej kontynentalnej (ponieważ większość wysp greckich ma dość suchy klimat i pasą się tutaj zwierzęta wyjadające sporą ilość zieleni), można poczuć się jak w gaju. Co prawda na co dzień spotkacie tu głównie setki kotów we wsi, a nawet w stolicy, ale można też zauważyć ptaszki, które w ogóle nie boją się podfrunąć blisko ludzi, aby skubnąć, pyszne 'co nie co' rozkruszone przy stołach.
Przy odrobinie szczęścia napotkacie na żółwie greckie, bądź też śródziemnomorskie, wędrujące wszędzie. My byliśmy szczęściarzami podwójnymi, ponieważ w domu gdzie mieliśmy nocleg  żółwie były aż dwa. W Grecji występuje mnóstwo różnorodnych drzewek, sporo iglaków, kaktusów, ale też owocowych krzaczków.
Zapachy kwiatów mieszają się z aromatem cytrusów. Lasy liściaste przecinają lasy cedrowe i sosnowe.  Gaje oliwne, czy ogrody cytrynowe to najbardziej popularny widok grecki. Natomiast w ogrodach domowych oprócz wspomnianych drzewek, gospodarze sadzą zielnik - tutaj cudnie pachnie rozmarynem, laurem, oregano, lawendą i tymiankiem. Wszystkie zioła wykorzystywane są do przygotowywania potraw.
Jedzenie greckie bardzo nam smakowało. Mimo iż nie zabrakło świeżych owoców morza, mocno nasolonych sardynek, czy delikatnych smażonych krewetek, to moja uwaga bardziej skupiona była na  dodatkach. I tak, wspomniane zioła pachniały wszędzie i subtelnie dodawałam je do potraw. Na naszym stole królowały owoce - dojrzałe pomarańcze. A także orzechy włoskie, które łuskałam każdego dnia.
W sałatkach zajadałam się prawdziwą grecką fetą i domowymi oliwkami. Moje ulubione to czarne. Tak, zdecydowanie stawiam bardziej na pitę z sosem tzatziki niż na miskę owoców morza. Czy wiecie, że aż do połowy XX wieku większość Greków w ogóle nie jadło mięsa? Było tak dlatego, że w Grecji (w górzystych terenach) brakowało pastwisk na których mogłyby się wypasać zwierzęta rzeźne. Posiłek bazował na warzywach i ziołach oraz zbożach, natomiast jedynym tłuszczem była oliwa.
Takie proste i szybko przyrządzane, lecz w spokojnych warunkach spożywane potrawy na pewno sprzyjają dobremu zdrowiu. Nie wiem jak Wam, ale mi taka kuchnia bardzo smakuje. W Grecji bardzo popularne są winogrona z których wytwarza się wino. Europejczycy mówią, że wino greckie jest trochę jak napój. Choć pytam się dlaczego, skoro posiada aż 28 procent alkoholu? Rozsmakowałam się w winach greckich i w zasadzie piłam je kilka razy dziennie. A to wszystko za niewielkie pieniądze.
Rozwój turystyki sprawił, że w Grecji pojawiło się mnóstwo tawern, a także restauracji z regionalnym jedzeniem. W takich restauracjach spotkacie turystów, ale i Greków biesiadujących z rodzinami jest też sporo. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie posmakowała greckich słodkości. Grecy lubią słodkie ciasta, ale słodzone w naturalny sposób - nie przetwarzanym cukrem. Znana mi już wcześniej bakłava, tym razem występowała w każdej cukierni. Sporo tam ciast z dodatkiem miodu, nasączonych nim aż cieknie...
Można znaleźć coś dla siebie, i się tym 'nasycić'. Wszystko co w cukierniach, piekarniach i warzywniakach można kupić aż do późnych godzin wieczornych, kiedy takie lokale są jeszcze czynne. Ktoś wreszcie pomyślał o ludziach pracujących przez większą część dnia. Nam to bardzo pasowało, szczególnie, gdy wracaliśmy z całodniowych wycieczek około 10 wieczorem i dokupowaliśmy sobie jedzenie na rano.
Kwiaty, wino, muzyka i śpiew! Tak naprawdę odkąd przylecieliśmy do Grecji, miałam wrażenie, że stale się tutaj coś dzieje. Tysiące taksówek trąbiących na siebie, ludzie pędzący na stacje metra, dzwony kościelne, i mimo iż Grecy są 'wyważeni' podczas rozmów, to jednak kochają Oni dźwięki, muzykę i taniec. Dawniej pieśni i tańce ludowe były ściśle związane z ceremoniami religijnymi, czy też weselnymi bądź pogrzebowymi. Obecnie popularne są występy publiczne, gdzie jak dla mnie główną rolę odgrywa tancerka, wraz z tamburynem. Wielu podróżnych turystów zatrzymujących się w Atenach ma sporą szansę zobaczyć na żywo pokaz tańca greckiego na ulicy. Myślę, że te kobiety tak tańczą przez większość dnia,  a kapela gra.:)


Ten taniec wywodzący się z filmu Grek Zorba jest żywiołowy i bardzo radosny. Dziś już nie tylko tańczy się tam w rytm zorby, lecz również grywa na dudach, bębnach, czy hangach. Grecja kocha muzykę, śpiew i taniec, widać to wyraźnie. Zwiedzając zauważycie, że zabytki (wazy) a nawet większe pamiątki (np. talerze), często są zdobione wizerunkami muzyków grających na różnych instrumentach. Poszukiwacze podobieństw między Grecją współczesną a antyczną odnajdują te podobieństwa głównie w pieśniach i tańcach ludowych. W niektórych regionach Grecji po dziś dzień na weselach, czy pogrzebach śpiewa się pieśni tradycjonalne, zaczerpnięte od twórczości ... pisarzy.
Skora mowa o tańcu, to muszę dodać o literaturze, a przede wszystkim o poezji. Grecy są bardzo oczytani. Przekonaliśmy się o tym w naszej willi, gdzie na każdym kroku właścicielka, ku mojej radości miała umieszczone książki. Te niezwiązane z turystyką i z Grecją, jak literatura piękna, czy nawet kuchenne, były zamieszczone w ogromnej szafie. Z kolei wszystko dotyczące Grecji, sztuki, i zabytków a nawet cenne zbiory rodzinne były wyeksponowane w domu. Świetnie się złożyło, bo ja chętnie sięgnęłam po niejedną pozycję, o poranku, gdy moi chłopacy jeszcze spali. Tak przesiadywałam przy tarasie z kawą i sokiem. To samo podczas opalania. Niektóre pisane po grecku, więc przeglądałam głównie zdjęcia (architektura, sztuka), inne w języku angielskim (kobieta wynajmująca nam to miejsce dobrze zna język angielski). Dowiedzieliśmy się, które miejsca w Grecji chętnie odwiedzimy być może kiedyś... Tak, Grecja to zdecydowanie ludzie rozkochani w tym co piękne, a współcześni pisarze kontynuują romantyczną tradycję w znakomitych dramatach, czy powieściach, lecz głównie w poezji. Są one pełne metafor z zaskakującą symboliką. O miłości Greków do czytania zostałam utwierdzona w czasie naszych podróży metrem, gdy widziałam książki nie tylko czytane przez studentów (co tłumaczyłoby naukę w środkach lokomocji), ale też w dłoniach kobiet i mężczyzn (w średnim wieku).


W metrze jedno jest pewne - panuje tutaj ogromny spokój, mimo iż jest totalnie zapełnione, raczej nikt nie prowadzi głośnych dyskusji. Wszyscy mają jeden cel - przedostać się do odległych zakątków Aten. Powiem Wam, że po raz pierwszy podróżowaliśmy metrem i nie sądziłam, że będzie to aż ta przyjemne. W metrze łapaliśmy oddech od porannego wstawania, i od całodniowego zwiedzania (dwa dni). Metro okazało się idealne w przypadku tak rozległego miasta, a podróże były tutaj niedrogie i wygodne.


Powiem Wam, że Grecy mają wszystko świetnie zorganizowane od wielu lat. Przedostając się w porannych godzinach 40 km do pracy, dojeżdżają (za grosze) do celu w 45 minut. Głupotą byłoby z tego dobrodziejstwa nie skorzystać! Trzy główne linie metra doprowadzą Was do celu. Na tym urlopie nie zdecydowaliśmy się na wypożyczenie auta z racji, że wynajmowaliśmy lokal całkiem blisko lotniska, a interesowała nas głównie stolica i jej zabytki - mogliśmy przemieszczać się szybko a także wygodnie.


Gdybyśmy wynajęli auto byłby to spory błąd, bo utrudniłoby to nam eksplorację tego regionu (gdzie stacje są umiejscowione dokładnie przy zabytkach Aten). Poza tym na wyspę Poros przemieszczaliśmy się drogą morską - to też bardzo dobre doświadczenie, co prawda podróżowanie promem czy wodolotem nie jest najtańsze, ale za coś trzeba płacić na urlopie prawda? Z dwóch portów z cyplu Ateńskiego popłyniecie na różne wyspy, my wybraliśmy właśnie piękną Poros z portu Pireus.


Korzystaliśmy też dwukrotnie z taksówki, co sobie chwalę jeśli chodzi o turystykę, ponieważ w taksówce w obcych krajach mogę sporo się dowiedzieć, no i wreszcie to ja zadaję tysiące pytań (w Polsce to taksówkarze są zaciekawieni i pytają) na które uzyskałam treściwe odpowiedzi (tak bynajmniej jest w Grecji), niekiedy łamanym angielskim, ale chętnie i szybko odpowiadają jak gdzie się dostać, za ile, i w ogóle we wszystkim chętnie doradzają. Taksówki w Grecji kontynentalnej mają średnie cenniki (12 euro za 15 kilometrów), ale jest taniej niż w Portugalii.
Taka ciekawostka. przyjemnie jest podróżować metrem również dlatego, że na poszczególnych stacjach rozmieszczono ciekawe zabytki, można obejrzeć zachowane jaskinie, czy proste przedmioty kuchenne z dawnych epok ustawione w specjalnych gablotach. Na stacjach mniejszego metro (rodzaj pociągu) rozwieszone są obrazy. Coś pięknego, na co trzeba przeznaczyć chwilkę, aby obejrzeć,. Nam udało się zatrzymać na rekonesans..
Sztuka i architektura w Grecji to zestawienie kolejnych epok, klasycznej, hellenistycznej, rzymskiej i bizantyjskiej. Właśnie ta mieszanka inspiruje po dziś dzień artystów greckich. Nie muszę Wam pisać, że to właśnie w tym kraju w Europie odnajdziecie najstarsze zabytki. Przebywając na Cykladach poznacie najstarsze jej przejawy z epoki brązu (kamienne figurki rzeźbione, domy z kamienia, malowidłą ścienne, czy rzeźby z kości słoniowej a także biżuterię i wazony).
Z kolei w Atenach głównym celem odwiedzin turystów jest starożytny Akropol (sztuka geometryczna i archaiczna), z charakterystycznymi masywnymi kolumnami o pudełkowatym kształcie. Sztuka klasyczna, helleńska to znane wszystkim w typowym stylu ateńskim czarne figury na czerwonym tle a nieco później przez Fidiasza tworzone z kości słoniowej i ze złota rzeźby - gigantyczne posągi bogów do Partenońskich Świątyń.
Zachowanym i pięknym elementem jest rzeźba Nike zawiązująca sandał w świątyni Nike na Akropolu. Późniejszy klasycyzm to wprowadzenie do sztuki ateńskiej aktu kobiecego. Kolumny stają się smuklejsze i bardziej eleganckie od poprzednich. Architektura tego okresu stała się bogata i dokładna, a kolumny przyozdobione rzeźbami w wyrafinowanych kształtach liści akantu.
Ostatecznie imperium  rzymskie, które wchłonęło Grecję 146 r. p n.e. pozostawało przez wiele lat pod wrażeniem sztuki greckiej. Tak wiec sztukę grecką możemy tez poznać dzięki rzymskim kopiom, uzyskanym poprzez zatrudnianie greckich malarzy, i artystów. Rzymianie plądrowali świątynie i miasta w Grecji. No cóż należy docenić fakt ich miłości do tego rodzaju sztuki, czego nie możemy przypisać Turkom. ().
Bardzo ważnym elementem sztuki w Grecji jest sztuka sakralna, a jej początki niewątpliwie datuje się zapewne bardzo wcześnie. Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie to czasy około 40 roku naszej ery (listy Pawła do Koryntian). Tworzono rzeźby bez nagości, a sztukę nazwano bizantyjską. Połączenie bogactwa z prostotą, wyrafinowanie rzymskie ze sztuką wschodu. Kościoły o budowli prostej z kopułami, wewnątrz bogato złocone. 
Grecy uwielbiają odwiedzać Kościoły, modlić się i czcić ikony, każda ikona związana jest z poszczególnym wydarzeniem, lub regionem, z ważnym patronem i razem z napisami stanowi nieodzowny łączny obraz. Piękne kolory, złocenia i prostota przekazu to najważniejsze cechy ikon.
Zagrożeniem dla kultury bizantyjskiej stawał się Islam, który później po zdobyciu Konstantynopola przez Turków przekształcał kościoły w meczety. Osmańscy władcy byli przychylni dawnej sztuce, jednak znikały figury, a zostały ikony (pisane obrazy  malowane na drewnie o których wspominałam Wam na Instagram). Poza tym pozostały zabytkowe łaźnie, meczet w Grecji, czy na wyspach - najpopularniejszy zamek turecki w Sigri.
Ja również najbardziej cenię sztukę grecką, znacznie wyżej od rzymskiej, czy tureckiej. Jest po dziś dzień wzorem do naśladowania. A neoklasycyzm to już sporo realizacji niemieckich, a nawet duńskich, Muzea, Budynki Uczelni, czy Pałac Królewski. Obecna sztuka grecka łączy elementy modernizmu z tradycyjnymi.

rajska Wyspa Poros - Grecja

sobota, listopada 03, 2018

rajska Wyspa Poros - Grecja

Dzisiaj zabieram Was wodolotem z portu Pireus w Grecji na wycieczkę po pięknej Wyspie Poros, gdzie czekały na nas wyjątkowe estetyczne i smakowe doznania. Miejsce podczas naszego urlopu w Grecji wybrane nieprzypadkowo, szczególnie w celu spokojnego wypoczynku. Jak wiecie, Grecja jest chętnie odwiedzana przez wielu turystów, część z nich interesuje się głównie wypoczynkiem, a niektórzy uwielbiają zwiedzać. Idealnie byłoby połączyć jedno z drugim, ale czy jest to w ogóle możliwe przy tak rozległym Kraju, z tak olbrzymią ilością Wysp i najpiękniejszą, antyczną, kontynentalną Grecją?
Myślę sobie, że jest to nierealne podczas jednego urlopu. Myślę nawet więcej, że wszystkich wysp, po prostu nie sposób zobaczyć, bo do niektórych w ogóle nie można dotrzeć. Na szczęście, opcja, którą wybraliśmy okazała się jak zawsze trafiona w dziesiątkę, taka o której wymarzyłam sobie, a mój mąż i synek byli po prostu zachwyceni naszą wyprawą. Głównym celem tej podróży z Irlandii Północnej była oczywiście stolica Grecji - piękne Ateny, które w jeden dzień udało się zobaczyć w najbardziej majestatycznej odsłonie - Akropolu.


Wylatując na te wczasy wiedzieliśmy, że popłyniemy na jedną z Wysp a zdecydowaliśmy się na rajską wyspę Poros, jedną z kilku mniej znanych wysp Zatoki Sarońskiej. Jako, że Grecja kojarzy się głównie z budową białą kamienną, którą mogliśmy już podziwiać w okolicach Attyki i Aten, zdecydowaliśmy się zobaczyć nieco inny obraz Grecji. Mimo, iż pierwsze osadnictwo na Poros datuje się na epokę brązu, to jednak krajobraz zamieszkałej części wyspy cechuje głównie budownictwo neoklasyczne, które uwielbiam.




Nazywam to - 'trochę Włochy, podobne do Grecji', na co mój mąż zaznacza, że nie mam głośno mówić. No tak, pewnie domyślacie się dlaczego? Niemniej przypływając tutaj od razu zauważycie ogromną różnorodność budynków, kamieniczek i domów, mimo iż wszystko razem ze sobą współgra. I choć białych starych kamienic tutaj nie brak, szczególnie w górnej części Poros, to zobaczycie też znacznie więcej.. Czyli to, co lubię najbardziej!


Przy nadbrzeżu portowym o kamiennej posadzce, które rozpościera się kilkaset metrów dookoła jednej wyspy (są dwie należące do Poros - Sferia, i Sphairi) mnóstwo jest przycumowanych łódek. Wzdłuż rosną palmy, ulokowane są place, kamieniczki z tawernami, butikami o kolorowych okiennicach.





Przy brzegu można dobrze zjeść a idąc wzdłuż niego zobaczycie galeryjki, sklepy z antykami, lodziarnie i eleganckie sklepy z biżuterią. Jeśli myślicie, że na wyspie tylko biznes z suwenirami się kręci, to jesteście w wielkim błędzie. Napotkacie tu też średniej wielkości dyskonty spożywcze (my chodziliśmy do dwóch). Tak więc na Wyspie Poros warto zatrzymać się choćby na dwa dni. Jest nawet kilka hoteli, i moteli. Jednak, jeśli chcecie się tu zatrzymać, proponuję nocleg zorganizować już z dużym wyprzedzeniem...
Zmierzając w kierunku plaż (kilka z nich jest na tej samej zaludnionej wyspie), 'zaliczycie' też plac zabaw dla dzieci, bardzo duży jak na taką wyspę. Byliśmy zaskoczeni pomysłowością Greków jeśli chodzi o kilka konstrukcji na tym placu zabaw, co warto byłoby wprowadzić choćby w Irlandii Północnej... Z placu zabaw już naprawdę niedaleko do pierwszych plaż, jakieś 25 minut drogi, które można pokonać pieszo, lub wypożyczając łódkę, auto, motocykl, czy rower, lub inny pojazd, jako, że na wyspie można się poruszać autami.
Ponieważ Wyspa znajduje się bardzo blisko brzegu z Grecją kontynentalną od strony Peloponez, warto też wybrać się do miejscowości Galatas na przeprawę łódką (jakieś 200 metrów od nadbrzeża Sferii). Ponoć tu znajduje się uroczy las cytrynowy. My byliśmy jednak wyraźnie zainteresowani samą Wyspą Poros mimo, iż mieliśmy całkiem sporo czasu, aby pokierować się na drugi brzeg, chcieliśmy poczuć atuty tej wyspy.


Właśnie tak, docierając do brzegu około 10 rano udało nam się spędzić do popołudniowych godzin sporą część z tych godzin w małej zatoczce a dokładnie plażując na Mikro Neorio Beach. Jak nazwa wskazuje jest to niewielka plaża, ale niewielka nie znaczy nieciekawa. To prawda, zazwyczaj lepiej wypoczywa nam się na ogromnych plażach, gdzie mamy 'duże pole do popisu'. Ale w tym przypadku był to nasz najlepszy wybór.

Ta piaszczysta mała plaża nie jest mocno uczęszczana przez turystów, właściwie zatrzymują się tutaj na dwie, trzy godziny (tak naprawdę w słońcu nie da się wytrzymać więcej niż te pare godzin). Z tej plaży już całkiem blisko do innych, ale po co chodzić dalej i tracić czas, skoro tutaj znaleźliśmy wspaniałe miejsce z leżakami, z barem i nawet z prysznicem i przebieralnią. 
Tak, Grecja pod tym względem ma od nas ogromny plus, wszędzie są poprowadzone prysznice do obmycia ciała po kąpieli w słonym Morzu. Morze Egejskie w tej zatoczce, na tej plaży ogromnie pozytywnie nas zaskoczyło. Było tu jeszcze cieplej niż w Artemidzie, gdzie była też ciepła woda. Morze Egejskie tu niczym gładka tafla lustra, można spokojnie kąpać się w nim do woli. Nieziemskie widoki na kamienice wyspy, na łódki cumujące tutaj, oraz na zielone wzgórza. Cudowne słońce i relaks. 
W oddali widać stąd także bazę szkoleniową wojskową. Na wyspie liczącej około 31 kilometrów odnajdziecie jeszcze kilka plaż. Większość z nich jest piaszczysta o podobnych warunkach jak na najmniejszej z nich. Ciekawą z tych plaż jest Russian Bay. Jest to miejsce historyczne, gdyż bazowały tutaj podczas rewolucji przeciw Turcji okręty Rosji. Tutaj pozostały ruiny magazynów rosyjskich z 1834 roku, które zostały wpisane na listę UNESCO. I choć sama plaża do najwygodniejszych nie należy (żwirowy, szary piasek), to jednak warto ją zobaczyć.
Czy oprócz plażowania, można coś na Poros robić? Oczywiście! Najpewniej jest po prostu przespacerować się do najbardziej znanego miejsca na Wyspie - wieży zegarowej z błękitna kopułą. Znajduje się ona w najwyższym punkcie miasta - my doszliśmy tu na górę w 40 minut wolnym marszem, podczas, gdy utrwalałam aparatem zdjęcia pięknych najstarszych uliczek wyspy. Mijaliśmy kawiarenki, kościół grecki, a także kilkadziesiąt podwórek. Spotykaliśmy nielicznych turystów, a także mieszkańców wyspy, którzy wykonywali pospolite, codzienne zajęcia.


Wreszcie po dotarciu na sam szczyt ukazała się biała wieża z zegarem (z 1927 roku), która ponoć uznawana jest za najważniejszy punkt na Wyspie Poros. Wewnątrz za oszkloną szybą można obejrzeć mechanizm. Natomiast ten widok, który zobaczyliśmy po odejściu od zegara zapamiętam na długo. Maluje się tutaj przepiękny krajobraz przesmyku z Peloponezem, niesamowity błękit Morza i nieba kontrastuje z białymi łódkami. Coś pięknego!
Teraz pozostaje już tylko zejść wzdłuż balustrady w części, gdzie gęsto porastają różne rośliny, drzewka popularne w Grecji, kaktusy. Tak, zapomniałam Wam dodać, że Wyspa Poros jest mocno porośnięta zielenią. Również przed domami i kamieniczkami właściciele stawiają ogromne donice z kwiatami. Wszędzie unosi się zapach kwiatów i iglaków, a także ziół. Nie panuje tu susza, a i zwierząt wyjadających tę zieleń nie można dostrzec. Uwielbiam ten klimat. :)

Nie ukrywajmy, nie są to Cyklady (i bardzo dobrze), więc mimo zachowanego klimatu biało niebieskiego, z oryginalnymi białymi schodami, jak wcześniej Wam pisałam - mijamy różne kolorowe kamienice i uliczki. Gdzie nie gdzie widzę złote akcenty, i różnobarwne okiennice, czy ażurowe balustrady. Bogactwo przeplata się z tradycją, złoto z bielą, kamień z zielenią... Jest też fontanna i kilka pomników.




Popołudnie to rekonesans sklepików i butików, wybieramy kilka ciekawych drobiazgów, procę dla dziecka i filiżanki dla nas. Jeśli chodzi o odzież,  przyznaję, że ceny są dość spore. Kapelusze, czy tuniki kosztują tutaj podwójnie. Na szczęście ja już mam swoje ulubione wakacyjne akcesoria ;). Ale oczywiście, jeśli zamierzacie przywieźć stąd ciekawy detal dodający urody, to dlaczego by sobie nie sprawić oryginalnego kapelusza, czy torby plażowej ze złotymi ozdobami?

Jest też niezwykle oryginalna biżuteria złocona, bardzo duża, choć lekka...Przymierzam, mimo, że mam podobną w NI. No i oczywiście standardowo, jak na Grecję przystało - perfumeria. Zapachy są mocne, kwiatowe, korzenne. Zupełnie jak Grecja - przesiąknięta kwiatami, i eterycznymi ziołami, drzewkami iglastymi, które napotykamy na każdym kroku.. Zapachy Grecji :)
Nadchodzi ten moment kiedy wreszcie odczuwamy głód, a jesteśmy bardzo blisko najlepszych tawern położonych przy brzegu. Teraz pozostaje tylko wybrać restaurację. Po drodze jednak uroczo zachęcają butiki z rękodziełem, sporo drewna i naturalnych drewnianych wyrobów. Wszędzie otwarte galerie, gdzie oczywiście muszę się zatrzymać. Uwagę przyciągają drzwi i zdobienia. Robię zdjęcia :).




Mijamy kilka sklepów i restauracji. Decydujemy się na najlepszą tawernę według nas), i wreszcie - jedzenie. Dla mojego męża półmisek owoców morza (dla dwojga), a dla mnie tzatziki z pitą (pychota). Dla dziecka jak zwykle frytki (plus rybki z półmiska). Można się najeść do syta! Jeszcze chwila w tym smacznym klimacie i wyruszamy na ostatni spacer tego wieczoru, podziwiając urok wyspy w blasku ciepłego słońca. Tak aż do zachodu.



Podsumowując. Wyspa Poros to idealne miejsce na weekendowy odpoczynek, chyba, że właśnie stąd planujecie przepływać wodolotem na część Peloponez, Galatas. Można odwiedzić ciekawe miejsca w Grecji. Na wyspie Poros nie odczujecie upływu czasu, tutaj zrelaksujecie się maksymalnie. Jest to Wyspa po której zwyczajnie lepiej spacerować, niż jeździć autem. Poza tym warto tu zasmakować plażowania i zabawy w Morzu. Na Wyspę Poros dostaniecie się już z Aten (Pireus) promem, lub wodolotem (droższa wersja) w godzinę lub dwie, a poczujecie się jak w zupełnie innej Grecji...
Cennik: Wyprawa na Poros z Aten w dwie strony (rejs 1.15 godziny - 80 euro, dziecko do 5 lat za darmo; obiadokolacja dla nas - 30 euro; lody 6 gałek - 9 euro; kawa i napoje dla nas - 15 euro, przekąski, drożdżówki - 8 euro, winogrono 2 euro za całą ponad kilogramową kiść; pamiątki - 20 euro.

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik