piątek, października 02, 2015
październikowy maraton zakupowy
W październik weszliśmy bardzo intensywnymi zakupami. Najważniejsze, że pomimo całego dnia poza domem, wszyscy wróciliśmy zadowoleni i obkupieni. Mamy ścisły plan co do zawartości naszych trzech szaf, ponieważ tuż przed końcem września nastapił deficyt w związku z moją standardową coroczną selekcją. Ci, którzy czytają mojego bloga nieco dłużej, wiedzą, że zakupy produktów nieżywnościowych w sklepach tak naprawdę robię cztery razy w roku. Ponieważ robić ich nie lubię, postanowiłam poświęcić im jak najmniej czasu. Dodatkowo w związku z planowanym przeniesieniem pokoiku synka i zagospodarowaniem naszej sypialni na Jego nowe miejsce w naszym domku, zaczęliśmy małymi krokami nabywać 'dodatki' do nowego pokoju. Kupiony dziś drewniany stoliczek w stylu skandynawskim wraz z krzesełkami tymczasowo zajął bardzo atrakcyjne miejsce w salonie. Alexander zasiada przy nim i rysuje, a w porze podwieczorku - zajada smakołyki i pije herbatkę. Bardzo trafny wybór, jeśli chodzi o wypełnianie domu gadżetami, i wszelkimi pomocami dla dziecka, tym bardziej, że rysowanie uwielbia, mógłby to robić cały dzień z przerwami na posiłki (bo to też bardzo lubi jeść).