Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galgorm Castle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galgorm Castle. Pokaż wszystkie posty
odwiedziny w Galgorm Castle, mały podróżnik

piątek, lutego 20, 2015

odwiedziny w Galgorm Castle, mały podróżnik






Długo zastanawiałam się nad dzisiejszym dłuższym wyjściem z domu. Ostatni tydzień jakiś wirus przypałętał się do nas, jednego dnia boli głowa, drugiego gardło i tak cała nasza trójeczka po kolei. Alexander już od kilku dni jest zdrowy, przeszedł nawet dwudniową gorączkę. Mnie rozkłada już od tygodnia, na razie dzielnie walczę z chorobą, mam lepsze i gorsze dni, podobnie Tibor. Można powiedzieć, że 'wykrakałam', bo ostatnio pochwaliłam się, sama do siebie, jak to my długo nie chorujemy. W zasadzie ja już prawie dwa lata niczego nie złapałam na dobre, Alexander był zaziębiony tylko raz od urodzenia. Najgorzej, że chorób nie łapiemy na zewnątrz, a zazwyczaj niestety zarażamy się we własnym domu, do którego wirus dociera wraz z Tatusiem z pracy. ;( No w takim  kontakcie to chyba trudno się wreszcie nie zarazić. :) Jednak może nawet i lepiej, że bez mocniejszych leków udaje się zwalczyć choróbsko. Tak, że już dziś mogliśmy pojechać w kierunku Galgorm Castle. Wybraliśmy idealną godzinę na ten wyjazd, gdyż po naszym powrocie, z nieba spadł ulewny deszcz, za to my cieszyliśmy się pięknym słońcem i błękitem nieba spacerując po parku Galgorm. Przeszliśmy pewnie tylko kilometr, zanim poczuliśmy chłód i postanowiliśmy wrócić do domu. A spacerek był bardzo treściwy pomimo niewielkiej odległości, którą pokonaliśmy. Wszystkiego dotknąć, wszędzie wejść oto cel dla naszego synka, dziś do spełnienia, ponieważ weszliśmy we wszelkie zakamarki Parku, do tego oczy dookoła głowy i dużo śmiechu. Nasz synek ma bardzo interesujące pomysły i nie sposób się temu nie przyglądać. Najbardziej Alka przyciągają jak zwykle zwierzęta, kotki, psy (nawet te z kamienia), ale też przebiśniegi, pomiędzy które wszedł omijając cebulki , gdy tata powiedział, że nie można deptać stał w środku, aż Go nie wyciągneliśmy... :D. Do tego schody, które przeszedł cztery razy. Dziś były momenty, kiedy plecaczek musiał pełnić dodatkowo funkcję smyczy, niestety. Jednak myślę, że to w wyniku braku regularnych spacerów w minionym tygodniu. Spodziewam się poprawy zachowania ze strony synka! ;)















Garden Centrum

wtorek, lipca 01, 2014

Garden Centrum



Niby zwykły dzień w tygodniu, wtorek... Ale my mamy dzisiaj dzień wolny, czyli Tibor jest w domu. Tyle planów i wszystkie zrealizowane, nasz kalendarz już nie mam miejsca białego.. :) Super, cudownie, wszystko w dobrym rytmie. Rano pobudka, dziś nic nie piekę i nie gotuję. My mamy napięty grafik, powtarzamy wczorajszą wycieczkę, a właściwie  to dziś będzie lepiej i mamy też do załatwienia sprawę auta 'po drodze', ponieważ zbliża się przegląd naszego kochanego (odpukać) bezawaryjnego samochodu :). Wczoraj byliśmy w Galgorm Castle, które znajduje się na terenie klubu golfowego, gdzie zwykliśmy chodzić, aby pograć. Dzisiaj jest piękna pogoda, zabieramy więc mój aparat fotograficzny, będzie okazja zrobić zdjęcia.. Wracając od naszego znajomego mechanika, zatrzymaliśmy się znów w Parku Galgorm Castle. Piękna zieleń, błękit nieba i cudowne mury zamku, które dziś wprawiły nas w 'Królewski' nastrój, idąc podziwialiśmy uroki miejsca znanego nam z jednej z naszych pierwszych randek... Tym razem w okresie letnim, słonecznie, wówczas wiosną w zieleni.. 
Galgorm Castle mały podróżnik

poniedziałek, czerwca 30, 2014

Galgorm Castle mały podróżnik



Startujemy dziś na zakupy. Domek pięknie wysprzątałam, tak jak zwykle raz w tygodniu. Mam luzzz. Kupimy kilka niezbędnych produktów, bo lubimy zjeść. Ale też przy okazji wywołamy zdjęcia do albumu synka, bo nazbierało się wydarzeń z różnych okazji. Poza tym, musimy uzupełnić naszą nową rameczkę choć nie jesteśmy jeszcze zdecydowani, czyje oblicze tam zamieścimy.. Po takim wyczerpującym obejściu całego miasta wracamy do domu, aby zjeść obiad i chwilkę odsapnąć. Już po kilku godzinach jedziemy na siłownię w której Tibor znów rozpoczął ćwiczenia, kilka miesięcy planowanej przerwy nie spowodowało całkowitej rezygnacji mojego Pana z dbałości o kondycję. 

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik