Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UK. Pokaż wszystkie posty
Crepe Paper Cyclamen Plant

czwartek, stycznia 26, 2023

Crepe Paper Cyclamen Plant

Śnieżna Kraina Irlandia. Jest biało, jak nigdy. Styczeń nas zaskoczył, choćby tym, że wreszcie od świątecznej przerwy doczekaliśmy się w Północnej Irlandii ponad tygodnia mrozu i pięknego otulenia na szarych, brudnych drogach. Na szczęście ta urokliwa, biała warstwa pokrywa nie tylko budynki, a też wszystkie suche gałezie i krzaczki wokół naszego domu. 

Crepe Paper Cyclamen

Ten Winterland ma swój urok i sprawił, że przypomniały mi się polskie zimy, polskie stycznie, kiedy jeszcze żyłam w Polsce. Opowiem Wam o przyjemnym obrazie stycznia, mimo, że nie wszystkie stycznie odznaczały się pozytywem i pięknem w powietrzu, nie każdy był sielanką poświateczną w oczekiwaniu na cudowny czas Walentynek... W styczniu po ciężkiej chorobie odeszła moja mama, i był to na pewno najtrudniejszy fizycznie i najbardziej smutny dla mnie miesiąc. Tak naprawdę od tego momentu minęło jeszcze sporo lat, gdy choć nie przy mnie, ale bardzo blisko i o tyle lat dłużej byłam zbliżona najmocniej z moją babcią. Przeżyłyśmy tę bliskość razem dłużej niż z mamą. A teraz kiedy już ich obu nie ma, ja zawsze najmilej wracam do tego przyjemnego, który pamiętam. Razem z babcią ten nasz styczeń był zawsze pełen cyklamenów.

Crepe Paper Cyclamen

To już było tradycją rodzinną, że w domu pojawiały się cyklameny w różnych barwach. A wszystko za sprawą mojej babci, która cyklameny perskie (pospolicie nazywane 'fiołkami') uwielbiała! Wraz z nadejściem zimy, w osiedlowej kwiaciarni robiło się kolorowo od doniczek cyklamenów. Chyba nie było tam klienta, który wyszedłby bez tego kwiatka w doniczce. Moja mama była głównym 'dostawcą' do domu rodzinnego. Ale wiem, że miłość do tych cyklamenów promieniała od babci. I choć nigdy głośno o tym nie wspominała, zawsze czekała na styczeń i na 'fiołki'.. 

Crepe Paper Cyclamen

Cyklameny, jakie podziwiam będąc dorosłą kobietą a których fenomenu jako dziewczynka zrozumieć nie mogłam. Podobały mi się tylko ich barwy,  Słodkie i intensywne, różowe, lila, magenta, fioletowe, burgundowe a nawet białe. Taka magiczna paleta barw, przyćmiona, zielonymi liścimi u podstawy ich powyginanych łodyg,  soczystych aż do dnia kiedy zarówno jedne i drugie traciły swą wyrazistość. Zwykle było to już w lutym, kiedy za oknem mróz odpuszczał, a wszędzie zaczynało robić się czerwono od koloru róż z okazji Walentynek.

Crepe Paper Cyclamen

Piękno cyklamenów dostrzegłam, gdy po raz pierwszy  zostałyśmy z babcią same. Wiele się wtedy zmieniło, lecz cyklameny pozostały. Nie ma znaczenia jaki był ich rodzaj i kolor, wiem, że zwiędły wyjątkowo szybko. A później jeszcze nie raz kupowaliśmy je dla mojej babci. Raz kwitły delikatnie a innym razem bardzo obficie. Zawsze były podarunkiem od serca. Gdybym teraz miała dla Babci wybrać jeden cyklamen spośrod tych różnorodnych odmian i rodzajów.. oj byłby to dla mnie duży problem! Przepiękne są wszystkie. Zresztą dla wszystkich Babć wystarczy tego kwiecia na naszej planecie. Więc rownież w wyobraźni widzę różne wersje papierowe... 

Crepe Paper Cyclamen

To zastanawiające, bo kiedy od grudnia coś się we mnie przełamało i zamknęłam wiele wspomnień, wówczas otrzymałam ogromne natchnienie do stworzenia tych kwiatów 'zimowych'. Przypomniałam sobie obraz mojej babci, która trzymała doniczkę zawsze blisko swojego fotela. Ponownie w swojej pracowni oczarowałam się mnogością kolorów tych kwiatów, ale też skupiłam się na strukturze łodyg i na fakturze liści. Wreszcie stworzyłam wiele cyklamenów z krepiny i umieściłam je w doniczkach. Te kilka barw, to chyba najlepsze odbicie moich emocji. Bo choć żyję już tylko dniem dzisiejszym, zawsze w styczniu wspominam wraz z cyklamenami moją Babcię.

Crepe Paper Cyclamen

Crepe Paper Cyclamen

Crepe Paper Cyclamen

Te cyklameny 'z myślą o babci', teraz już są Tymi prześlicznymi kwiatami doniczkowymi, jakimi zachwycają się starsi i młodzi. Prawda jest taka, że cyklameny to bardzo wdzięczne i śliczne rośliny. Moje, w wersji rękodzielniczej, niczym nie ustępują żywym. Z pewnością łatwo o nie zadbać, nie żółkną. Nietrudno ułożyć je dowolnie, wygiąć łodygi i płatki w fikuśny sposób. Dokładnie tak powstały. Kilkadziesiąt łodyg, w kilku odcieniach, 'noszą' na sobie rozchylone płatki. Do tego dwa razy więcej ciemno zielonych, sercowatych liści. Jak ja lubię je wycinać i cieniować! Które kolory cyklamenów podobają się Wam? 

Crepe Paper Cyclamen

Moje faworytki są w rożowych odcieniach. Delikatne blado różowe, blush oraz ciemno różowe. Nie mogę się przestać nimi zachwycać. Czerwone 'fiołki' są wyjątkowe, nieczęsto można je dostać w kwiaciarniach. Więc stworzyłam też takie, ciemniejsze i jasne z zielonymi łodygami. Kilka lat temu sama przez chwilę hodowałam w domu cyklamen w kolorze burgundu. Czy wiecie, że 'fiołek' ten potrafi mieć rożnorodne barwy fioletu w jednej doniczce? Cyklamenu  w ciemnym kolorze już nie mam, ale uznałam, że takiego też zrobię dla siebie ;).

Crepe Paper Cyclamen

Co gdybym miała podarować cyklameny przyjaciołom? Czy ma znaczenie Komu i jaki kwiat ofiarowuję? Myślę, że symbolika, jak również historia cyklamenów perskich jest bardzo bogata. Z pewnością nie są to skromne kwiaty. Już ich wizualna głębia oznacza jak są magiczne! Falujące płatki rozwijają się z wygiętych o łabędzich szyjkach pączków. Największe znaczenie ma barwa. Gdybym miała stworzyć cyklamen dla wyjątkowej kobiety, na pewno byłby to 'fiołek' magenta. Im ciemniejszy kolor tym większa moc przekazu. Bardzo w to wierzę. 

Crepe Paper Cyclamen

Same cyklameny największym uznaniem cieszą się w Krajach Bliskiego Wschodu, a ponoć zostały przywiezione z Chin do Europy. Jednak tradycja cyklamenów jest bardzo bogata w wielu krajach. Nie bez znaczenia jest kolor, choć mnie najbardziej interesuje symbolika samego kwiatu. Najpiękniej wybrzmiewa ta chrześcijańska o porównaniu kwiatu cyklamenu, pełnego pokory, czci i skromności do Maryii Panny w chwili niepokalanego poczęcia, i przyrównaniu wygięcia łodygi cyklamenu do Jej matczynej rozpaczy w chwili ukrzyżowania Chrystusa. Cyklamenowy liść symbolizował Jej bolące serce. Stad też kwiaty cyklamenu często zdobią kaplice, i noszą różne ciekawe nazwy.

Crepe Paper Cyclamen

Ponoć dawniej wszystkie cyklameny były białe, lecz według tej legendy Izraelitów, od pocałunku Pana Lasu zarumieniły się i od pokory cyklameny stały się kwiatami w różnych barwach.. Wierzy się, że kwiaty cyklamenu przynoszą szczęście i odpędzają złe moce. Cyklameny dają nadzieję i wsparcie, jeśli podarujemy je Komuś w dobrej wierze, kto znalazł się w trudnej sytuacji. 

Crepe Paper Cyclamen

Wyjątkiem są fioletowe i ciemne, podarowane osobie, która jest do nas negatywnie nastawiona. Wówczas oznaczają rozstanie i rozejście dróg. Jest kwiatem pożegnania. W zasadzie nie należy ciemnych cyklamenów darować ukochanej osobie. Za to warto podarować Jej karmazynowy lub ten w kolorze magenta. Najbardziej tradycyjna symbolika określa cyklameny jako kwiaty płodności, gdyż kwiat przypomina macicę kobiety. 

Crepe Paper Cyclamen

Ciekawostki: Czy wiedzieliście, że cyklamen jest narodowym kwiatem Cypru oraz Izraela? W hodowli tych kwiatów dobrze pamiętać, że są toksyczne dla zwierząt. Z kolei dla Arabów, ugotowany kwiat jest to smakołyk którym zawija się mięsko i ryż. Co ciekawe każdy z liści cyklamena różni się, nie ma dwóch identycznych. Dziko rosnące cyklameny są zagrożone wyginięciem. Cyklameny uprawiano w ogrodach Królowej Elżbiety I w XVI Anglii. Również Leonardo da Vinci zachwycał się cyklamenami, Jego rysunki pojawiały się w rękopisach na marginesach.

Życzenia, bombka z krepiny, świąteczny klimat

czwartek, grudnia 29, 2022

Życzenia, bombka z krepiny, świąteczny klimat

Dzisiejszy artykuł na blogu napisałam już po Świętach Bożego Narodzenia. Wybaczcie moją niedyspozycję internetową, jednak i z konieczności (grypa oraz zapalenie zatok), a także z wyboru, postanowiłam odezwać się jednak w najbardziej dogodnym dla siebie i mojej rodziny momencie. Wypadło to jednak w tym tygodniu, czyli pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem 2023. Tak z myślą o Nas i o Was czytelnikach sprawię swoimi zdjęciami trochę doznań świątecznych, klimatycznych, zimowych (?). Koniecznie zobaczcie moją białą bombkę z krepiny. Dziś przybywam z życzeniami na Nowy Rok, dużo wcześniej niż robię to zazwyczaj, jednak to chyba dlatego, aby nie było tej samej sytuacji jaka teraz miała miejsce przed Świętami, gdy czekałam do ostatniej chwili z życzeniami a wtedy właśnie się rozchorowałam! :) Zapraszam, pod koniec tekstu są życzenia noworoczne dla Was.

Nie muszę Wam chyba pisać jak cieszy mnie ten wpis, ile radości sprawia mi tworzenie, ozdabianie i przygotowywanie wszelkich uroczystości od strony dekoracyjnej. Zdjęcia też są częścią tego klimatu. Jest też kwestia rodzinna, fotografie rodzinne i sam wystrój Domu, miejsca w którym spędzamy przez ostatnie dni grudnia chyba najwięcej czasu, o ile nie powiedzieć, że cały Czas. Jest modlitwa, przytulanie, wspólne kolędowanie, wypakowywanie prezentów, wąchanie choinki, jedzenie pierniczków, oglądanie świątecznych i rodzinnych albumów, zapalanie świec i lampek na różne możliwe sposoby, sesje telewizyjne, podjadanie i wylegiwanie, ostatnio też z racji ograniczonych kontaktów osobistych rozmowy wideo z rodziną..



Oj całe Święta przeleciały to w luźnych, szarawych, ciepłych pulowerkach, to w kombinezonach i pidżamach. W tym roku zrezygnowaliśmy z koszul, sukienki, z krawatów i muszek. Było ładnie, wygodnie i zabawnie. Odrzuciłam też wiele przygotowań, jakie zazwyczaj perfekcyjnie wykonuję na kilka tygodni, dni, czy godzin przed Wigilią. Nie zrezygnowałam ze wszystkich obowiązków, czy potraw ale też byłam zaskoczona, że smakowo udało mi się zrobić np. inne potrawy,  jakich w ogóle nie planowałam jeszcze tydzień wcześniej.. Przepysznie wyszła ryba po węgiersku. Odzyskałam smak na ostatnie dni, za to choroba odebrała mi siły pod sam koniec przygotowań, więc sałatka jarzynowa była przeze mnie wykańczana 2 godziny przed Wieczerzą. Za to część ryb (i to tych najzdrowszych, mój ulubiony łosoś, czy zaplanowane pstrągi) od naszego dobrego kolegi zostawiłam do przygotowania na Sylwestra i Nowy Rok. Było pokręcone wszystko totalnie. Ale nie tylko ja w tym domu żyję i mam obowiązki a co ważne - nie tylko ja mam pomysły!



Są jeszcze moje chłopaki a Ci też odmienieni totalnie w grudniu. Przede wszystkim mogłam w 100% liczyć na Nich. Na mojego męża, który dał z siebie bardzo wlele, a może wykazałby się jeszcze mocniej, ale mi na tym zbyt mocno nie zależało. Najzwyczajniej w świecie nie chciało mi się dawać instrukcji, ustaliliśmy, że nic nie musi być idealnie, że nie trzeba aby wszystko było jak co Roku, nic nie musi być na tip top i tak samo jak w latach ubiegłych. Ale przez ostatnie tygodnie 'przy okazji' pokazałam chłopakom wiele ciekawostek w kuchni czy w domu, jakie z pewnością przydadzą się Im obu na inne okazje. Czuję z Nich, z Ich kreatywności dumę. Szczególnie z mojego syna, który zaliczył w ostatnich kilku miesiącach, cieżkich dla naszej rodzinki, wiele osiągnięć w szkole a także przyznam - w domu. Bardzo dojrzał, zbliża się po mału do wieku 10 lat, jest bardzo samodzielny. Tak naprawdę Alexander uwielbia miesiąc grudzień, jest to Jego drugi ukochany miesiąc w roku. Tym większy zapał w Nim się pojawił właśnie pod koniec tego Roku.



Jednak byłam zaskoczona jak podszedł tym razem do kwestii Swiąt, Listu do Santa, i jak bardzo było to inne od ubiegłorocznych zachowań. Otoż w tym roku zażyczyl sobie tylko zestaw gumek do tworzenia bransoletek w celu charytatywnym dla porzuconych piesków. Zaangażowal sie w to jeszcze przed Świętami. Poza tym spędził z Nami całe od rana do nocy kilka dni Świąt Bożego Narodzenia. Jest to dość sporym ewenementem ponieważ jest twórczym i kreatywnym chłopcem, spokojnym indywidualistą, twórcom. Cechy ma po rodzicach, cześć odziedziczył po mamie część po tacie, zatem wspaniałe zestawienie niekoniecznie idealne do utrzymywania całodniowych słodkich więzi z 'przełożonymi'. Mnie to bardzo cieszy, bo już widzę oczami matki Kim ma szansę być mój syn w przyszłości. Nie brak Mu empatii, humoru, ale też Charakteru i wigoru! Święta były odstępstwem od normy oraz od naszej codzienności i tak chyba dobrze jest. Były Czasem, gdy nasza trójeczka stała się nierozłączna. Każdy z Nas potrzebuje odmiany, odpoczynku od dnia powszedniego. Każdy z nas może zachować tradycję i szacunek dla niej. I to jest piękne!



Nasi przyjaciele i rodziny, choć jakby w tym roku na odległość, to jednak czuliśmy Ich bliskość. Niestety po tym jak mi odjęło głos na 2 dni, kontakt ze mną został ograniczony głównie do Ich kontaktu z moim mężem. W tej roli On też sobie poradził. Zwykle to ja pełnię funkcję szyi, organizatorki i biorę ster. To ja jestem bardziej wylewna, wygadana, mówię co myślę. Potrafię poprosić, przeprosić, podziękować również zbyt dosadnie. Ale życie pisze rożne scenariusze. Czasem trzeba się wyciszyć. Dla własnego dobra i dla zdrowia. Gdybym miała dziś Wam powiedzieć, że żałuję straconej chwili, zmienionych Świąt w tym Roku, wolnego tempa, innych dań na stole Wigilijnym, nieupieczonych ciast prócz moich - piernika i pierniczków oraz makowca od naszych dobrych znajomych, a głównie tym razem na stole takich kupnych, nie przekazanych prezentów a otrzymanych, i kilku godzin wyjętych z życia? Praktycznie wiem, że tak musiało być. Tym razem to Inni się starali, zadbali, powiedzieli, zrobili, przekazali a nawet na krótko przybyli, Najbardziej żałuję, że nie zdążyłam z kilkoma prezentami jakie oczywiście to ja w swojej głowie sobie zaplanowałam i zaczęłam robić. Ale Nikt tego nie oczekiwał, bo każdy cieszył się swoimi Świętami, chwilą, rodziną, tradycją. Każdy też lubi obdarowywać. Ja nie znam takich osób, przynajmniej nie mam w swoim bliskim gronie, które lubiłyby tylko brać. Żałuję opóźnienia w zdrowiu, w działaniu, spowolnienia jakie przyszło. No niestety są rzeczy nieprzewidywalne. A i tak uważam, że dobrze sobie poradziliśmy z tymi przesunięciami. 



Żalu nie mam do siebie, prócz jedynego, że zbyt późno zabrałam się za tworzenie prezentów. Czas wcześniejszy poświeciłam na cele charytatywne i upominki dla potrzebujacych tu z UK. W dniach dobrego samopoczucia, których było kilka w grudniu, przygotowałam kilka kwiatów doniczkowych. Tym razem były to czerwone gwiazdy betlejemskie z krepiny. W ogóle tego nie zakładałam, mimo, że pragnęłam to zrobić od lat. Idąc jednak tym torem, mam jeszcze tyle do zrealizowania w Polsce... a tam poczta dociera z wielkim opóźnieniem za wzgledu na strajk poczty brytyjskiej.. Kartki od nas doszły też po Świętach, mimo, że to była pierwsza rzecz jaką z okazji zbliżających się Świąt przygotowaliśmy. Czas, który nieplanowany gdzieś nam umknął poświeciłam również na odpoczynek cotygodniowy. Ale też tego nie mogę żałować, bo dzięki temu jednak dziś jestem, czuję się dużo lepiej, tworzę, piszę, uśmiecham się, a nawet odzyskałam głos. Zatem i mówię! :D A to przecież moja jedna z najważniejszych cech osobowości, gadatliwość.

 

Co do prezentów, to też nie jest tak, że ich nie było. Te zakupione i odbierane w sklepach przez funkcję collect były nawet przed czasem. I spontanicznie, oczywiście coś, co mogłam kupić i robię od kilku miesięcy mobilnie, czym zajmuję się ja. Wszystko okazało sie być piękne, niespodziewane i trafne co najważniejsze. Cała reszta na wiosnę i lato, wierzę, że też się uda!  Nie będę opisywała co przyniósł Mikołaj, no może prócz dwóch rzeczy dla Alexandra, z jakich całą rodzinką cieszymy się jak dzieci! Bo jednak Mikołaj dokupił kilka innych prezentów do tych wymarzonych gumeczek ;) Największą niespodzianką były dwie książki 1 i 2 z kolekcji Minalima 'z serii Harry Potter', wyjątkowe wydanie 3D z przepiekną kaligrafią wewnątrz oraz z grubą złoconą okładką. A dla mnie kilka gadżetów i książek do mojej pracowni z krepiny. Może pochwalę się kiedyś w artykule. Poza tym dużo kolorów w tym roku jeśli chodzi o prezenty np. dla męża (bo taki był też mój początkowy plan wystroju w domu). Na Święta miała być barwna choinka, wręcz 'pstrokata' w retro bombki, łańcuszki pełne rażących kolorów. Ale ta wizja zmieniła się wraz z nadejściem grudnia.  Choinka bardzo duża, żywa i pachnąca, jak zawsze była kupiona w tym samym miejscu, lecz ostatnia, czekała na nas, była za wysoka o 60 cm. Więc została ścięta przez ogrodnika tam i tez okazała się tańsza o 20 %. Przywieźliśmy ją z naszym kolegą. My jesteśmy w trakcie wymiany auta. Tak więc przybyło pachnących gałązek ze ścinki choinki i pachnie w całym domu. Jest mnóstwo żywych dekoracji a na te dodatkowe - bombki i zawieszki wydaliśmy grosze. Wymarzyłam sobie przygotować projekt papierowych bombek w naturalnych barwach. Nie udało się w całości spełnić tego planu. Ostatnią moją osobistą rzeczą twórczą do 26 grudnia było wykończenie rozpoczętej bombki z krepiny. Miało być kilka bombek i w tym dwie dla przyjaciół.



Może na kilku zdjęciach dojrzycie ją, tę jedyną bombkę z brokatową lamówką. Jak tylko poczułam się lepiej, skleiłam ją, wreszcie zawisła ostatecznie na naszej choince jeszcze w tym roku, lecz dopiero w drugie święto. Nie jest idealna bo i materiał nie był do niej najlepszy. Papier krepinowy okazał się zbyt rozciągliwy. Mam jednak teraz już na to patent. Na przyszły rok. A nawet dwa rozwiązania już w moim zamyśle się pojawiły. Bo te bombki naprawdę warto zrobić. Są przecudne, retro, urocze i przede wszystkim jest to rękodzieło, które jest nieocenione! Gdy bombka ta wiruje na choince, jest niczym przepiękne zjawisko, wspomnienie rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. Takie właśnie bombki są idealne na upominek. Chciałabym móc nimi obdarować Najbliższych i przyjaciół.  Bombka powstała z krepiny białej oraz z brokatu złotego. Jest precyzyjnie wykonana i ma 20 cm długości oraz 20 wysokości. Idealnie komponuje się do naszej naturalnej choinki z ozdobami w kolorach: białym, beżowym, zielonym i brązowym. Bombka zawisła na beżowym sznurku tuż obok moich pierników lebkuchen. 

,

Z ozdób jest też olbrzymi dzwonek 'believe', konik drewniany, drewniana zawieszka z szyszek, tabliczka ' z brokatowym  napisem 'Merry Christmas', kolejna zawieszka konik z napisem: 'Believe in the magic of Christmas', pierniczki gwiazdki, bombki białe, sople, szyszki ze słomy, dzwoneczki 'believe', baletnica od mojego teścia, reniferki szampańskie, łańcuszki z szyszkami i łańcuch szampański  dwie gwiazdki na czubek. Prócz tego żywa girlanda na kominek z lampkami białymi, wieniec na drzwi robiony tydzień przed Christmas i wianek z girlandą na projektor domowy. Jedna z najważniejszych ozdób to świecznik rustykalny drewniany, biały, jaki palił się podczas Wigillijnej Wieczerzy. Nigdy nie uwierzyłabym że w te Święta będzie aż tyle ręcznie stworzonych ozdób świątecznych i tyle prezentów pod naszą choinką, także od przyjaciół. Pod tym względem było bardzo kolorowo i cudnie! Kolorowe kubki tematyczne, czekoladki i  książki. Poza tym na dwa dni przed Świętami nadeszły 3 świąteczne poszewki 1. z lisem, 2. z zajączkami i choinką oraz 3. z dwoma zajączkami. Jest to coś niesamowitego... Jestem pewna, że choinka postoi w naszym salonie do połowy stycznia a może i dłużej aż nie uschnie na wiór!

No i jeszcze była nasza rodzinna sesja choinkowa, domowa ale poświąteczna. Sprawiło nam to wiele przyjemności. W nowych sweterkach z podusiami. Mój pulover przedstawia Londyn, pulover mojego męża jest w pingwinki. Synowi kupiłam holiday sweater Jordana. Super ciepła bluza!  W tle grał gramofon świąteczne piosenki i Kolędy. Dobrze, że moje samopoczucie się unormowało. Czekam na zakończenie leczenia. Zejdzie jeszcze kilka tygodni. Oby do wiosny! Póki co już szykujemy się na zakończenie Starego Roku, a z racji Nowego Roku zrobię bakławę w wersji mniej kalorycznej, mój mąż przygotuje tradycyjne sandwiche na dwa talerze, oraz otworzymy słoik bigosu, jaki podarowali nam dobrzy znajomi. Będzie lekki szampan i rybki pieczone, owoce, oraz orzechy.  Już nie mogę się doczekać Nowego Roku! A Wy?


Chciałabym Wam-Nam życzyć  Zdrowia, oraz sił  i odwagi. 

Dużo Szczęścia na kolejne 12 miesiecy. 

Dbajmy o siebie w 2023 roku!


Magdalena z rodziną. 


Listopadowa-Urodzinowa

niedziela, grudnia 18, 2022

Listopadowa-Urodzinowa

Listopadowa to ja. Jesienna dziewczyna, kobieta, jubilatka. Właśnie taka, jaką widzicie z moim ślubnym diademem we włosach (zawsze chciałam ubrać na party). A to takie nieokrągłe urodziny, ale uwierzcie, że bardzo znaczące dla mnie. Tak sobie wymyśliłam, że czas najwyższy celebrować ten Czas z najbliższymi. To prawda, że nie zawsze mogłam ucztować z rodziną (mam na myśli rodzinę mojego męża, bo moja najbliższa polska rodzina niejako wymarła..). Nieczęsto udawało się spotkać z przyjaciółmi z Polski. Kilometry w pewnym sensie są przeszkodą, aby zgromadzić wszystkie bliskie osoby w jednym miejscu i czasie. Zazwyczaj tym kierowałam się nie organizując swojego party. W tym roku zdecydowałam się to zrobić, zapraszając tylko bliskich z UK.

Na Party zaprosiłam tylko najważniejsze osoby, te z którymi realnie się spotykamy. Rzeczywiście jest tak, że mogłoby ich być trochę więcej. Tyle, że dla mnie bardzo istotne jest kameralne spotkanie. Lokal jak widzicie spełniał wszelkie moje wymagania co do najważniejszych cech tego spotkania. Było wesoło a jednocześnie spokojnie (sala na piętrze), były wygodne stoły w stylu rustykalnym, światła przeróżne także płomienie świec, oraz ładne dekoracje z możliwością wstawienia swoich. Oczywiście poczyniłam pewne kroki w tym kierunku, jakie zostały na kilka godzin przed imprezą wykonane przeze mnie z krepiny. Również topper na swojego torta stworzyłam z papieru sama. To klimat lokalu wieczorową porą sprawił, że na tych urodzinach wszyscy my czuliśmy się znakomicie w swoim towarzystwie.

No właśnie, przecież to my przyczyniliśmy sìę do tego, że te urodziny sie udały, pomimo, że za oknem już zapanowała iście szaro bura pogoda. Kiedy na zewnątrz ludzie próbowali spełnić swoje zachcianki zakupowe w miejskich butikach, ja w myślach spełniałam swoje marzenie zdmuchując płomień świeczek urodzinowych. A potem zajadałam się pysznym dwucześciowym tortem razem z moimi przyjaciółmi. Smaki tortu były dwa, w tym jedna połowa typowo dla dorosłych. Nie, niealkoholowa, lecz z kawą i wiśniami. Druga połowa z myślą o najmłodszych i nie tylko. Dla miłośników lekkich śmietanowych kremów z czekoladą. Tort był ogromny, tak cieżki, że ledwo go trzymałam.  Jeśli chodzi o samo delektowanie się tortem, był on w moich myślach smakowych od kilku miesięcy. Tak naprawdę od pewnego czasu nie jem przetwarzanych słodyczy. Można powiedzieć, że smakują mi wybiórcze słodkości. Kilka produktów i głównie owoce. Stąd tak duży apetyt na urodzinowy tort. 

Na stole pojawiły się też inne smakołyki na ciepło i zimno. Były przystawki, talerze pełne snacków, oraz napoje. W drugiej kolejności podano nam smaczne pizze. Lokal w którym organizowałam urodziny jest pizzerią. Jestem bardzo zadowolona z obsługi w tym miejscu, czuliśmy się tam dobrze obsłużeni. To ważne, szczególnie, że ja nie mogłam i nie chciałam sama zorganizować takiego party w domu. Jest to duże ułatwienie i wygoda, jeżeli temat szykowania potraw odchodzi. Poza tym uważam, że jest to dobra okazja, aby wypaść z domu i po dłuższym czasie zjeść coś poza nim. Taka odmiana jest dla wszystkich dobrym rozwiązaniem.

Takie urodziny sprawiają też, że możesz poczuć sie wyjątkowo, radośnie i doceniona. Jeśli chodzi o mnie, chcę stwierdzić, że w tym dniu moje serce promieniało. Wszystko za sprawą obecności przyjaciół, męża i syna, którzy dali mi mocno odczuć, że ten Dzień jest do tej pory niezapomniany. Dobrze jest kiedy człowiek zadba o siebie 'bardziej' niż zwykle.  Ja np. w ramach tych urodzin zamieniłam klasyczną sukienkę na spódniczkę z wygodną bluzeczką. Zielona dzianinowa bluzka wyglądała odświętnie ze względu na połyskujące nitki w niej. W tym sezonie wybieram takie połączenia ubioru. Lubicie?


Na zakończenie kilka słów o prezentach. Z nich przyznam się jestem bardzo zadowolona i dumna.. Tak, to chyba najlepsze określenie dla tego, jak bardzo zostałam zaskoczona.  Wszystkie prezenty byly 'z przekazem'. Oznacza to, że miały ukrytą symbolikę.  Bardzo cenię osoby, jakie przygotowując upominki znają dobrze marzenia jubilatki. Widzę wkład w trafny wybór i spakowanie. Poza tym pojawiły się też pomysłowe karty, jakie wymagały od darczyńcy pracy handmade. Fantastyczne i zabawne!

Nie zabrakło kilku praktycznych, lecz także wymarzonych prezentów, jak choćby kremy, perfumy. Od pewnego czasu chodził mi po głowie zapach Daisy i wreszcie się doczekałam! Kwiaty to zawsze piękny prezent dla miłośniczki florystyki. Kocham kwiatowe upominki! Świeczka, książka. To taki zestaw bardzo kobiecy, szczególnie pożądany w chłodniejszy czas. Z biżuterią nie rozstaję się nigdy. Drzewko rodziny i szczęścia ma na mnie dobry wpływ. 

Jak Wam minęła jesień? Czy rownież spotykaliście sie z przyjaciółmi? Jak planujecie spedzić Święta Bożego Narodzenia? Do usłyszenia!

Crepe Paper Autumn Roses

sobota, października 29, 2022

Crepe Paper Autumn Roses

Od zawsze jesień to dla mnie czas przejścia, zmiennych barw, wyciszenia. W tym roku na pewno nie jest dla mnie to moment na odpoczynek po gorącym lecie, nie jest to typowy sezon dla takiego skorpiona, jak ja. Jednak jestem pewna, i wierzę w to mocno, że po tej jeszcze wciaż tlącej się kolorami beżu, toffi, cynamonu, rudości i brązu jesieni, oraz po cieżkiej i mroźnej zimie nadejdzie zielona, kwitnąca narcyzami, jabłonkami, z różowymi pączkami i wreszcie pachnąca bzami lilakami wiosna... Oby do wiosny!

Teraz, gdy jesień po mału zmienia się w tą brazową, tuż przed nadejściem listopada, ja zapragnęłam jeszcze na chwilę zatrzymać resztę lata i wrześniowo - październikowych barw jesiennych. Zostawię je pewnie na jakieś 10 dni! Niech będzie toffee, cinnamone, gold. A dorzucę do tego moje ulubione słodkie kolory i oczywiście z nadzieją do wiosny, zieleni trochę muszę wkomponować. Nie zdradzę Wam jeszcze, bo to moja niespodzianka - jak wyglądać będzie mój najnowszy projekt. Co to będzie? Pewnie Wam za dwa tygodnie pokażę.

A teraz chcę zaprezentować róże z krepiny mojego autorstwa. Takie właśnie toffi, cynamonowe, złociste, jakie są cześcią całego planowanego projektu. Idealnie pod pierwowzór żywych kwiatów, dokładnie według modelu, pięknie skręcone rozetki, pełne, rozwinięte. Róże w tych barwach kojarzą mi się z jesienią. Te, jakie tu pokazuję z pewnością pasują do stylu rustykalnego oraz boho. Czy taki właśnie mam zamysł? A może niekoniecznie w najnowszej mojej kompozycji.. Teraz praca wygląda złociście i strojnie, ale ostatecznie będzie bardziej delikatnie i kobieco.



W czasie mojej całej twórczości papierowej, wykonałam już sporo róż. Były różne ich pączki, odmiany, barwy i wielkości. Tym razem są bez liści, zgodnie z planem - dekoracyjne, i mimo, że same ich główki wyszły fantastycznie skręcone, to nie będę mogła (i nie chcę) ich wykończyć do tradycyjnej grubości łodygi oraz nie zamierzam 'ubrać' ich w listki. Te róże pozostaną właśnie takie, jak widzicie na zdjęciach. No może poza jedną złocistą, którą specjalnie dopracuję do ostatecznej formy z liściami.

Warsztat z moimi jesiennymi rożami był pełen niespodzianek. Otóż te w kolorze złota, to moja próba sprawdzenia nowej krepiny włoskiej, nowej dla mnie ponieważ nigdy wcześniej jej nie używałam. Przyznam, że praca z nią jest bardzo przyjemna, szczególnie jeśli chodzi o twórczość okazjonalną, świąteczną. Czy bedę z niej tworzyła kolejne róże to czas pokaże. Natomiast mam pewne plany co do niej bliżej Świąt, oczywiście jeśli uda się to zrealizować czasowo. Jednak dziś zdecydowanie skupiam się na pozostałych różach z projektu, bo to one górują ponad złocistymi zarówno ilością, jak i według mnie barwą.

Róże cynamonowe toffi stworzyłam z krepiny włoskiej bez barwienia i cieniowania. Zrobiłam każdą z nich z kilkudziesięciu płatków. Mają równiutko skręcone środki, dość spore pączki i delikatne łodygi. Znakomicie nadają się do różnych dekoracji, w których później będą poddawane formowaniu. Poza tym uwielbiam ich barwę, taki słodki przyćmiony toffi beż, lekko muśnięty brudnym pomarańczem, sprawiający w niektórych ujęciach wrażenie cynamonowego. 



Gdy tak patrzę na nie, chciałabym wypić aromatyczną kawę (a ostatnio zdarzyło się to może 3 razy w ciagu dwóch miesięcy). Lub zaparzyłabym wreszcie swoją ulubioną wiśniowo cynamonową herbatkę, mimo, że przez ostatnie tygodnie piję tylko zieloną i białą. Te smaki również polubiłam od nowa, ale wiśniowa.. to marzenie na zimę. Gdyby życie składało się tylko z takich pachnących chwil, a cała jesień byłaby tak złocista jak dzisiejsze róże, to zapomniałabym nawet, że już za kilka dni będziemy bliżej Tych, którzy są teraz w naszych sercach, jednak już nie cieleśnie z nami na Ziemi. 



Jednak właśnie te róże, toffi rozetki, przenoszą mnie już w kolejną datę - listopadową, jaka sprawi, że życie będzie toczyć się dalej, w cynamonowej barwie, mimo, że nawet lekko przybrudzone, przykurzone i przyćmione, to jednak uroczyście i pozytywnie, na przód. Dokładnie jak to zwykło być w listopadzie. Te roże są herbaciane, urocze, jesienne, ze wspomnieniami, lecz takie codzienne o tej porze roku. A cała pozostała część kompozycji będzie swieża i bardzo kobieca, aż do zielonej wiosny, kwitnącej biało i rożowo!



Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik