Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdańsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdańsk. Pokaż wszystkie posty
Tiki Green Bar, Olivia Garden Gdańsk

wtorek, stycznia 25, 2022

Tiki Green Bar, Olivia Garden Gdańsk

Mamy już prawie koniec stycznia, i muszę Wam napisać jak bardzo brak mi słońca, a przede wszystkim o tym, że tęsknię za spacerami po ogrodach pełnych kwiatów i bujnej zieleni. Myślę, że na to pierwsze mogę liczyć całkiem niedługo. ;) Wiosna tuż tuż. W takich chwilach oczekiwania, idealnie byłoby się przenieść w cieplejsze klimaty. Tropiki to już chyba marzenie nieosiągalne (nie przepadamy za długimi lotami). Ale moment! Myślę, że wiem co może być trafnym wyborem na takie chłodne, i szare dni dla Ciepłolubnych. Szczerze polecam miejsce, gdzie odnalazłam przyjemne uczucie ciepła, a jednocześnie przeniosłam się ciałem i duchem w bardzo egzotyczny, zielony ogród... Olivia Garden - Tiki Green Bar. 
No i już prawie bym napisała, że w artykule będzie zielono i cieplutko, że klimatycznie będzie. Że o jedzeniu dziś nie będę pisała, bo przecież zawsze kieruję się w wyborze wszystkiego zmysłem wzroku, i wizualizacją, a za jedzeniem przecież aż tak bardzo nie przepadam... Ale Was dzisiaj zaskoczę, bo jakiś czas temu w rodzimej Polsce (w Gdańsku) odnalazłam więcej niż tylko fajny ogród, i przytulny lokal i smaczny bar. Miejsce jest znakomite pod każdym względem, dające swobodę przebywania, a jednocześnie fajnie się tu czujesz, ze względu na dobrą obsługę. Tu możesz spotkać się z przyjaciółmi i po prostu usiąść. Lub chodzić i oglądać rośliny, fotografować. Jeśli właśnie po to przyszedłeś, to gwarancja zdjęć pełnych roślin będzie zapewniona.
Nie proponowałabym tylko na tym poprzestać! Polecam tu przede wszystkim smacznie zjeść. Jest to również dla mnie bardzo zaskakujące, ponieważ ja osobiście przyzwyczaiłam się, że gdy potrawy są ciekawie podane, i 'podkoloryzowane', to niekoniecznie idzie to w parze z dobrym smakiem. Tutaj w kuchni jest kolorowo, oryginalnie i to MI smakuje. Co więcej, to jedzenie smakuje też mojemu mężowi, a i także mojemu synowi. ;) Tiki bar posiada ciekawe menu, ze zdrowymi orientalnymi smakołykami, zupami pełnymi warzyw, deserami owocowymi (także w wersjach z procentem), oraz kartę dobrze skomponowanych koktajli alkoholowych i napojów bezalkoholowych.. Są miski orientalne w różnych wersjach kontynentalnych (chodzi oczywiście o to, co w misce do zjedzenia). My przybyliśmy do Olivia Garden dopiero popołudniu, więc na śniadanie już się nie załapaliśmy. Ale w karcie są także pyszne śniadanka. No i oczywiście pożywne lunche, i słynne buły. 
To wszystko jest tak pyszne, i świeże, takie wartościowe. Gdybym mieszkała w Gdańsku, byłabym stałą bywalczynią Tiki Green Bar, właśnie dla tego jedzenia. Podoba mi się cały zamysł ogrodu i lokalu gastronomicznego, sposób podania, smaki, barwy i ta natura, która została odpowiednio dopasowana, do pozostałości. A może odwrotnie? Wszystko co jest tu sztuczne - niektóre elementy wyposażenia, cały budynek - to na pewno tylko otoczka. Lokal podzielony jest na kilka stref, są drewniane podesty, na których odbywają się różne 'posiadówki, spotkania, treningi, wykłady. 
W innej strefie można się zrelaksować - w ratanowym fotelu, lub też na piętrze w fotelu masującym, w którym uciska, masuje, faluje, itp, itd. Na antresoli jest też stół konferencyjny, i z przeznaczeniem wifi i audio. No i oczywiście bar, gdzie można dokonać odpowiedniego wyboru ;). I to jest fajne. Można poprosić o modyfikację potrawy, czy napoju (np. dla dziecka). Nikt się nie dziwi temu, barman widzi w tym 'pole do popisu'. Klient i barman są zadowoleni. A najważniejsze, że uradowani są też Ci, którzy wchodząc tu, przyszli w sumie tylko z ciekawości. Więc chce się tu przebywać dłużej, jeszcze dłużej... aż do wieczora.
Ale wróćmy do samego miejsca (lokalu), bo ono oczarowało mnie najbardziej. Zresztą pozwoliło mi się odprężyć. Siedzenie w tej olbrzymiej przestrzeni, z wysokim sufitem, i w całym tym oszklonym wnętrzu, odpoczywanie, słuchanie muzyki i dźwięków natury w ratanach, wśród drzew egzotycznych, wzrastających wysoko ponad głową - co jest przede wszystkim wynikiem zaklimatyzowania tej roślinności w odpowiednio dostosowanych, ocieplonych wnętrzach, przez ostatnie dwa lata, to wygoda cielesna i przyjemność dla duszy. Polecam każdemu! Aby czuć się komfortowo, proponuję ubrać lekkie ubrania - tutaj jest wręcz tropikalnie! 
U nas oczywiście decyzja o wizycie w Olivia Garden była bardzo spontaniczna. Przybyliśmy tu dokładnie dwie godziny po tym, jak przejeżdżając przez ulicę Grunwaldzką w Gdańsku, wypatrzyłam ten ogromny gmach zieleni, wśród migających w oknie auta kwadratów z betonu, centrów handlowych i biurowców... Więc znaleźliśmy się tutaj w porze obiadowej. Początkowo całe to zielone 'zjawisko' bardzo mnie zaskoczyło. Mój syn, oczywiście, widząc tropikalną ofertę karty Tiki Green Bar i czytając te wszystkie nazwy w menu, nie był zbyt chętny na próbowanie zielonych smaków. Ciepło też nie wpłynęło na jego chęć pozostania tutaj. Jednak zaraz po tym jak zaserwowano Mu 'lemoniadę', i jak zdjął wierzchnie ubrania, nawet polubił klimat miejsca. Posmakował najlepsze rarytasy. 
Potem zainteresował się roślinami, które w jego odczuciu, były ogromne (oczywiście są sporych rozmiarów). Tak naprawdę najwyższe mają na moje oko po 10 metrów. Wiele jest odmian, gatunków, m.in palm, są bananowce, drzewka tropikalne, kwiaty. Mnie zaciekawił kwitnący fiskus, białe cantedeskie, czerwone, błyszczące anthurium i oczywiście hibiskusy, oraz duże kaktusy. Wszystko to sprowadzono aż z pięciu kontynentów, na powierzchni 800 m kwadratowych. Drzewka ponoć dość mocno rozrosły się wzwyż i wszerz od momentu zasadzenia ich. Niektóre już kwitną, kolejne obłożone są owocami, m.in. papaya. Myślę, że Olivia Garden odwiedzimy jeszcze kiedyś, a z pewnością zajrzymy też na taras widokowy Olivia Star, który ponoć jest kolejną atrakcją Olivia Centrum w Gdańsku. 

Dyniowe Love - zwiedzanie dyniowej farmy

niedziela, października 31, 2021

Dyniowe Love - zwiedzanie dyniowej farmy

Mamy pełnię jesieni. Kiedy za oknem jest słonecznie, wówczas nawet jesień przybiera ciepłych kolorów. Taką jesień uwielbiam! Ona czaruje barwami, zapachami i swoimi darami. Owocami jesieni są oczywiście dynie. Dawniej, jako dziecko wychowywane w blokowisku myślałam, że dynia zawsze jest pomarańczowa i okrągła. Z czasem przekonałam się, że kolorów i zresztą kształtów dyni jest na świecie znacznie więcej. Ostatnio przekonałam się, że jest ich bardzo wiele. Razem z moją rodzinką odkryliśmy dynie o jakich nawet mi się nie sniło! Super, bo mój syn jest już o tyle mądrzejszy. To wszystko podziwialiśmy na Farmie Dyń - Dyniowe Love.
Weekendownik
Dyniowe Love to wyjątkowe miejsce w powiecie pomorskim, we wsi Rokitki, nieopodal Gdańska. Dla odwiedzających przygotowano tu ofertę nie tylko jesienną, kiedy wszystko tu kręci się wokół dyń. Znajedziemy tutaj również pole facella, lawendy, i pole kukurydzy, a w sezonie zimowym na farmie sprzedawane są choinki, oraz organizowane są imprezy świąteczne. Można powiedzieć, że Dyniowe Love tętni życiem przez cały rok. 

I dosłownie, tętni! Tego, co zobaczyłam na własne oczy na farmie Dyniowe Love nie spodziewałam się ujrzeć w Polsce. A jednak, ludzie kochają polskie dynie, polskie farmy, rośliny, i dobrą zabawę na świeżym powietrzu. W słoneczną i ciepłą niedzielę października było tutaj tak wielu odwiedzających, że ciężko było zrobić pamiątkową fotografię. Nie mówiąc też o kolejkach, które ustawiały się przed wejściem, oraz przed polnymi straganami, i punktami gastronomicznymi.
Jest tutaj kilka takich punktów, np. stragany z dyniami na sprzedaż, czy miejsce zakupu kiełbaski z rusztu, z ogniska. Jest też kilka punktów, gdzie kupic można napoje ciepłe (lub zimne). Są ogródki leżakowe, aż kilkanaście miejsc leżakowych dla przyjaciół, i rodzin. Na głównym straganie można zamówić babeczki dyniowe (cupcakes), oraz serniczek dyniowy i inne smakołyki z dyni. Same rarytaski!
Na farmie dyń, oprócz zakupów i smakowania dyń chodzi też o obcowanie z naturą i ze zwierzętami. W Dyniowe Love można poprzebywać z kozami. Już samo znalezienie się w środku farmy, wewnątrz pól kukurydzy, kwiatów i dyń sprawia, że samopoczucie człowieka poprawia się, niesamowicie wyluzowując organizm. Po powrocie z Dyniowe Love mieliśmy wrażenie, jak byśmy wrócili z weekendu wypoczynkowego, a przecież nasza wizyta tam, to tylko kilka godzin. 
Oczywiście duże znaczenie miała przepiękna pogoda, która pozwalała na swobodne przemieszczanie się bez pośpiechu, bez chowania pod zadaszeniami. Zazwyczaj tak pięknie nie wygląda jesień w Irlandii. To niestety sprawia, że ciężko trafić z terminem wycieczki. Zaskoczyło mnie też, ze na farmie dyń było tak wielu ludzi i pomyślałam, że jest to taka chwila na odpoczynek dla zagnieżdżonyh w blokowiskach i zabieganych zawodowo Polaków, którzy zjeżdżają z całą familią w kilka miejsc Polski (w Polsce jest pare farm dyni) specjalnie, aby zobaczyć ofertę naturalnych farm.
Tak wiec zastanawiałam się nad ewenementem polskich farm, porównując sytuację jaka ma miejsce w Irlandii, gdzie na takich farmach można odnaleźć zwykle zaledwie kilkadziesiąt osób. Cóż, w takim Kraju farmy są na co dzień, a poza tym jesień świętuje się zazwyczaj ucztując hucznie - Halloween. Natomiast w Polsce ludzie cieszą się tą niezwykłą naturą, odskocznią od szarości dnia codziennego. Dzieci dobrze bawią się nawet bez stroju przebierańca..
No właśnie. Zabawa  w naturze to przede wszystkim spacer w polu kukurydzy, przechadzanie się w labiryntach. Super jest karmienie zwierzątek, przytulanie kóz. Świetne są także skoki przez drewniane belki, chodzenie po deskach, zabawa w piaskownicy, i na placu zabaw. Najśmieszniejsze jest wynajdywanie dziwacznej dyni! Może to być dynia, a'la gruszka, lub dynia, która miała być ogórkiem? ;) Dynie, białe, srebrne, zgniło zielone, żółciutkie, kremowe i wiele, wiele innych. Każda dynia jest inna. Swoją ulubioną dynię można przygarnąć dla siebie, zabrać do domu. 
O wizycie na farmie dyń wszyscy marzyliśmy od pewnego czasu. Podobnie było z planami zobaczenia farmy lawendy. KLIK. Także tym razem było wesoło, pogodnie i smacznie. Oczywiście wspaniała jest ta cała otoczka, kolory dyń, i klimat miejsca, który widać na zdjęciach. Sesje wśród dyń są niezwykle klimatyczne... Wszystko to lubimy. Całkiem możliwe, że kolejna podobna wyprawa będzie możliwa w innym Kraju? ;) Wam oczywiście polecamy Dyniowe Love. Fantastyczne miejsce. 


Letni Jarmark Etnograficzny - Park Oliwski Gdańsk

piątek, lipca 12, 2019

Letni Jarmark Etnograficzny - Park Oliwski Gdańsk

Witam Was! Cykl wakacyjny koniecznie musi znaleźć się na blogu, chwalimy się kilkoma wyjazdami. Bo wakacje są od tego by się bawić, by się bawić na całego! A wakacje mojego dziecka są od wczasowania, od łapania słońca na maksa, od spełniania marzeń, podróżowania, i poznawania różnych Krajów i ich kultur ;) Po niedzielnym plażowym szaleństwie, gdy zostaje jeszcze parę ładnych godzin do zmroku, zarzucamy świeże ubrania i kierując się w kierunku Kaszub robimy postój w przepięknym Parku Oliwskim w Gdańsku. Hmmm, spodziewaliśmy się tutaj przyjemnej atmosfery, ale zatrzymał nas na dłużej trwający od czerwca do września Letni Jarmark Etnograficzny. Więc nasz postój ze spaceru zmienił się w dłuższy rekonesans i posiłek na świeżym powietrzu w tym przepięknym Parku. 
Mieliśmy ogromne szczęście trafić na Jarmark rzemiosła i wyrobów Kaszub, Żuław, Kociewa i Powiśla, który trwa jeszcze w te wakacje, więc i Wy możecie spokojnie zobaczyć twórczość regionalną, zakosztować tradycyjnego jadła, popularnego na tych ziemiach od wieków. Całe wydarzenie ma miejsce z największym wystawiennictwem w weekendy w ogrodzie przed spichlerzem opackim w Parku Gdańsk - Oliwa. Dla nas była to jawna okazja na podziwianie tutejszej sztuki ludowej, dla Alexandra na jej poznanie. Muszę stwierdzić, że mój syn z zachwytem oglądał wyroby rzeźbione, w tym figurki sakralne.
Bardzo interesujące jest to, że całość uzupełniona została rzemiosłem zarówno w wykonaniu gospodyń z kół wiejskich, które głównie zajmują się wypiekaniem, czy dzierganiem, jak i przeznaczona została  dla wielu projektanów wszelkiego rodzaju folkloru etno. Mnie, podobnie jak synka najbardziej zainspirowały drewniane wyroby, głównie z drewna brzozowego. Ale znajdziecie tutaj również inne crafty - jak filcowianki, czy folkowe wyszywanki. No i oczywiście zwyczajowo parę stanowisk z tradycyjnym jadłem, czyli miody, i inne smakołyki, ciasta, ciasteczka... 
 

 
My w te wakacje głównie korzystaliśmy z cateringu dietetycznego. Najbardziej w tej kwestii zacięta byłam ja, natomiast chłopacy odrobinę sobie folgowali. Także tym razem zamiast podjadania łakoci, wszyscy jednogłośnie odpuściliśmy te zapachy i aromaty (i to, co oczy widziały), udając się w kierunku Archikatedry Oliwskiej, zatrzymaliśmy się w lokalnym barze na wolnym powietrzu, gdzie spokojnie spożywaliśmy obiadokolację (ja zupę szpinakową ;)). Męska część rodzinki skusiła się jedynie na lody - no a jakże!
Spokojnie, to nie koniec naszego doświadczenia z rzemiosłem i nie koniec spaceru po Parku. Zanim wstapiliśmy do Archikatedry Oliwskiej u jednego z rzemieślników kupiliśmy samolot z drewna. Tym razem Alexander zdecydowanie był zainteresowany jedną z nowszych wersji samolotu pasażerskiego. Stwierdził, że ma kilka retro modeli z plastiku i z kartonu, więc tym razem spodobał Mu się taki nowoczesny model samolotu. 

Standardowo będąc w takim pięknym, a jednocześnie ważnym miejscu postanowiliśmy wstąpić do Kościoła pw Trójcy Świętej Najświętszej Maryi Panny i św. Bernarda i przyjrzeć się popularnym organom posiadającym aż 8 tysięcy piszczałek. Katedra pochodząca z XVI wieku, o architekturze barokowo rokokowej została wpisana na listę zabytków w 2017 roku jako Pomnik Historii.  Jest to najdłuższy Kościół cysterski na świecie wybudowany na długości 107 metrów. Regularnie odbywają się tutaj koncerty organowe. Poniżej wrzucam kilka zdjęć z wnętrza.
 
 
 
A teraz trochę o Parku Oliwskim. Jest to najpiękniejszy i największy Park w Gdańsku, a może i w całym województwie Pomorskim. Jego początki podaje się na XII i XIII wiek, kiedy to powstało opactwo cysterskie. Obecny wygląd znacznie różni się od dawnego, i w takim dzisiejszym stylu jest wynikiem dbałości obecnych opatów oliwskich. I tak największą budowlą na terenie Parku Oliwskiego jest zabytkowy Pałac Opatów z dwoma okazałymi skrzydłami, który w dawanym stylu gotyckim został wybudowany w XV wieku. Obecnie tutaj mieści się Oddział Sztuki Nowoczesnej Muzeum Narodowego w Gdańsku.
Należy też nadmienić o pięknym Parku, czyli części spacerowej Parku Oliwskiego. Ogrody Parku przechodziły odnowę w  XVIII wieku, inspiracją była twóczość Andre le Notre, który był nadwornym ogrodnikiem Ludwika XIV. znanego ze stworzenia ogrodów w Wersalu. Pozostałością po dawnym ogrodzie jest część nazywana francuską. Jest tutaj prócz ogrodu i fontanny, alejka lipowa, oraz staw.
 
Popularnym fragmentem Parku są Groty Szeptów, dwie  muszle z kamieni ustawione na tym samym poziomie. Oczywiście spróbujcie tutaj stanąć tyłem do siebie, każdy w jednej muszli i szeptać coś. Ponoć można usłyszeć słowa, pod warunkiem, że nikt nie przejdzie chodnikiem pomiędzy Wami.
 
Od 1881 roku sprowadzano do ogrodów mnóstwo egzotycznych roślin. A w 1910 roku wybudowanuo alpinarium, które po dziś dzień pięknie sie prezentuje i służy nierzadko jako tło dla fotograficznych sesji ślubnych. Chętnie zatrzymaliśmy sie tutaj na dłużej wsłuchując się w dźwięk szumiącego wodospadu.
 
Naszą uwagę przykuła tabliczka upamiętniająca powstanie wiersza napisanego przez poetę Rainera Maria Rilke i arystokratkę Lou Andreas Salome przy altance wypoczynkowej, podczas ich spotkania w Parku 23 lipca 1898 roku. To tutaj wyryte było kilka ostatnich wersów ostatniej strofy wiersza. Na jednym z Ich spotkań. Historia tej znajomości jest bardzo interesująca, w wolnej chwili zachęcam do jej poznania. Jeśli już jestem przy poezji, to nie mogę zapomnieć, że sam Park Oliwski jest imienia Adama Mickiewicza, którego pomnik, dumnie stojący w Parku, podziwiał nasz synek.
Jest jeszcze Palmiarnia, a w niej podziwiać od maja do października można ogromne bananowce, palmy, filodendrony, opuncje, kaktusy, aloesy, agawy, araukarie. W palmiarni ponoć najbardziej unosi sie charaterystyczny zapach kawy, której drzewka sie tutaj hoduje. Obecnie obszar Parku powiększył swoją objętość o 2 hektary, zagospodarowano teren dawnego folwarku Saltzmanna. To fragment zrewitalizowamy - odnowione budynki pomiędzy ogrodem japońskim, a parkiem oliwskim.


Wydarzenia w czasie trwania Jarmarku Etnograficznego:

  • 9 czerwca Pomorskie Święto Produktu Tradycyjnego
  • 10-16 czerwca Plener Rzeźbiarzy Ludowych
  • 30 czerca Dzień Kaszub i Kociewa
  • 14 lipca Dzeń rzemiósł tradycyjnych
  • 28 lipca Dzień Żuław i Powiśla
  • 15 serpnia Dzień miodu i ziół
  • 1 września Dzień Twórcy Ludowego
  • kiermasz sztuki ludowej z Pomorza Gdańskiego (stały program)
  • kiermasz rękodzieła z Pomorza Gdańskiego (j.w.)
  • kiermasz etnodizajn z Pomorza Gdańskiego (j.w.)
  • pokazy wytwórczości ludowej (j.w.)
  • minikoncerty (j.w.)

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik