piątek, października 23, 2020
u Retro Barbera i w Muzeum Kolejnictwa, Enniskillen
niedziela, września 06, 2020
Malta - villa z basenem w Mellieha
Jak to możliwe, że kiedy przybywasz na w sumie nie planowane dużo wcześniej wczasy, na wymarzoną od zaledwie kilku tygodni wyspę, czujesz, że to będą wakacje idealne, i czujesz, że spełnią wszystkie kryteria idealnego urlopu a Kraj do którego dotarłeś jest wspaniały? Możliwe. Zaraz Wam o tym opowiem. Opowiem Wam krótko o Malcie i jej klimacie, o usytuowaniu - bo w końcu Malta to niewielka wyspa (podobnie jak małe Lanzarote, gdzie byliśmy w podróży poślubnej kilka lat temu). To przede wszystkim dobra destynacja, jaka wybraliśmy. Miejscówka okazała się idealna, z prywatnym basenem w którym spędzaliśmy wszelkie wolne chwile, przebywając a naszej wynajętej willi. Malta to wspaniali, i bardzo inteligentni ludzie, a co za tym idzie, nie ma nudy, i jest bezpieczeństwo podczas turystyki. Ale wszystko po kolei.


Tutaj dodam, że ceny wynajęcia niewielkiego auta dwulatka dla małej rodzinki to koszt około 80 euro na 4 doby. No chyba, że macie jakieś specjalne życzenia (mustangów nie wynajmują), to pewnie będą to koszty specjalne. My takich życzeń na urlopie nie mieliśmy jak do tej pory. :D Ale to racja - marzenia trzeba spełniać, szczególnie zaś jeśli są właśnie Waszymi marzeniami. Więc warto dopasować sobie urlop pod siebie. Wspaniałe widoki z tarasów, także te o zachodzie słońca, i bliskość do Morza - to też atuty tego pobytu. Willa i jej położenie bardzo ułatwiły nam poznawanie wyspy - Malty.

Tego co odczuliśmy będąc tutaj, nie poczulibyśmy stacjonując na Gozo. (odwiedziliśmy Gozo w jeden dzień). Nasz urlop był znakomity, jak z bajki. Objechaliśmy całą wyspę wzdłuż i wszerz. Bardzo się cieszę, że zdecydowaliśmy się na ten urlop we wrześniu ubiegłego roku (na czas pandemii nie lecieliśmy nigdzie). Zobaczyliśmy wszystko co zaplanowane, a nawet więcej, bo np. wizyta w Vallettcie wypadła 2 razy ;) Gdybyśmy tylko nie marzyli o poznawaniu innych Krajów, już lada moment siedzielibyśmy w samolocie na Maltę.
poniedziałek, sierpnia 17, 2020
spacer po Lough Erne Resort
Kiedy planowałam wraz z męzem tegoroczne wakacje, byłam pewna, że nie zdecydujemy się na wylot z Kraju, na inne wyspy, czy do Europy Środkowej a nawet do naszych rodzinnych stron. Wreszcie ziściło się moje odkładane marzenie, aby poznać lepiej kraj w którym żyjemy, dotrzeć choćby do kilku miejsc, które mam na liście Zielonej Wyspy, jako moje must have. Jest tego całkiem sporo. Udało się parę zakątków zobaczyć, nawet dwa bardzo znane Zamki na skalę Krajową i Królewską.
Miniony lipiec to między innymi kilkudniowe wakacje w Krainie Jezior Irlandii Północnej, a dokładnie stacjonowaliśmy w przepięknym, prywatnym studio nad jednym z jezior Loughe Erne, które okazało się idealnym rozwiązaniem w czasie koronawirusa, a także dobrą i nowoczesną opcją przygotowania posiłków i spania pomiędzy kolejnymi wycieczkami po okolicznych atrakcjach. Miejscowością jaką wybraliśmy do odpoczynku okazało się przepiękne Enniskillen w Hrabstwie Fermanagh. To miasto położone pomiędzy wijącymi się dwoma jeziorami.

Z ważnych cech hotelu wymienianych wśród atutów niewątpliwie muszę nadmienić o przesmacznej kuchni, słynnej z dań azjatyckich, lecz także z miejscowych, regionalnych specjałów. Ponoć w całym resorcie panuje przyjemna atmosfera, którą stwarzają pracownicy. W okolicy Resortu znajduje się kilka obiektów historycznych. Jest parę zamków, a raczej ich ruin, m.in. Monea Castle, a odwiedziny tych miejsc polecamy szczególnie osobom, które lubią wędrówki w lasach. My choć lubimy naturę, zdecydowaliśmy się na zwiedzanie w innych miejscach, obejrzeliśmy ważne obiekty historyczne podczas tej wyprawy. Jednak nie martwcie się, do wszystkich atrakcji dostaniecie się do 30 minut, podróżując autem.
niedziela, lipca 12, 2020
Mellieha Malta
Pytanie tylko czy przyjeżdżamy to wszystko zobaczyć, czy chcemy poznać Maltę? Czy chcemy się po prostu bawić. W tym pierwszym przypadku należałoby przede wszystkim starać się zrozumieć Jej rodowitych mieszkańców, i wówczas idealnie byłoby trafić na dobrego przewodnika, rodem z Malty, lub cieszyć się sympatią 'elastycznego' gospodarza, który uwielbia swój Kraj, kocha ludzi, i jest chętny do pomocy już w pierwszej chwili od Twojego przyjazdu do Jego posiadłości.
XIX wieczny, majestatyczny kościół parafialny Church of Our Lady of Victory jest bardzo ważnym miejscem dla mieszkańców,. Gdy spojrzycie ze wzgórza - widać tu nawet sąsiadujące wyspy, Comino i Gozo. Widać też zatokę Mellieha, i rozciągające się plaże. W skale pod kościołem, nieco z boku mieści się grota z kaplicą z 409 roku Grotto of The Madonna, gdzie poszliśmy schodami. Z kolei z centralnej części miasteczka można do wnętrz kościoła przejść schronami (udostępnione do zwiedzania).
Przed kościołem we wrześniu odbywają się uroczystości związane z obchodami upamiętniającymi zwycięstwo Rycerzy Maltańskich nad Turkami w 1565 roku. Podczas imprezy przy placu kościelnym odbywają się koncerty, i lokalni rzemieślnicy wystawiają swoje wyroby. Natomiast w kościele ma miejsce prezentacja najcenniejszych skarbów. Jeśli nie dotrzecie tutaj w tym dniu, to i tak polecam Wam przechadzkę po wzniesieniu, ale też pod nim. Na skale w części Kościoła mieści się punkt widokowy, oraz bistro i kawiarenka, wraz z mini placem zabaw dla dzieci. Można wypić dobrą kawę, lub drinka.
Od niedawna to właśnie Melieha znajdująca się na skraju wyspy stała się ośrodkiem wypoczynkowym. W części Arhash jest tu kilka dobrych kurortów wypoczynkowych, i restauracji. Bardzo szybko się rozwija i powstają tutaj nowe ekskluzywne wille, chociaż jeszcze jakiś czas temu to inne miejscowości uchodziły za centra wakacyjne Malty. Mimo iż piaszczyste plaże są w większości pełne tłumów, gdy przybędziecie na którąkolwiek z nich, odniesiecie wrażenie, że każdy znajdzie dla siebie kąt na plaży. Plaże leżą wzdłuż głównej drogi północy Malty. Parkujemy przy ulicy głównej. Można to zrobić praktycznie przez całą długość, kilkanaście kilometrów ciągną się miejsca parkingowe, skąd schodami schodzi się na plażę.
Dla nas turystów najważniejszym atutem tej plaży jest miękki i równy piasek, co jest bardzo istotne w przypadku rodzin z dziećmi i osób starszych. Mimo, że nie jestem zagorzałą miłośniczką plażowania i kąpieli, najistotniejsza dla mnie okazała się woda Morza Śródziemnego, o idealnej temperaturze do długich kąpieli i zabaw z dzieckiem. Tego trochę brak na północy Irlandii nad Atlantykiem, gdzie czasem zdarza nam się plażować. Pod koniec września kąpaliśmy się przez cały czas pobytu na Mellieha Bay, z jedną przerwą na pizzę. Ta morska woda sama unosi ciała (poważnie). Musielibyście to poczuć!
W regionie Mellieha nie brak też innych atrakcji, między innymi zabytków. Przy zatoce Anchor Bay, której nazwa wywodzi się od kotwic często znajdowanych przy jej brzegach wybudowano w 1979 roku Popeye Village specjalnie do filmu o tej samej nazwie. Obecnie jest ona skansenem i Parkiem Rozrywki. Pisałam Wam o tym miejscu w odrębnym artykule KLIK
Kolejnym ciekawym miejscem jest widoczna na zdjęciu Strażnica św. Agaty (Czerwona wieża), zbudowana przez Joanitów w XVII wieku (przez Wielkiego Mistrza Zakonu), czasem otwarta dla zwiedzających. Warto się do niej wybrać nie tylko do Muzeum, jakie tam się mieści, ale choćby dlatego, że pod nią znajdują sie kolorowe jeziorka. Jest to Rezerwat Ptaków Ghadira. Poniżej: wynajęta przez nas willa z basenem z oryginalnego pisakowca. Zapraszam na artykuł, już wkrótce. ;)


























































