Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkania. Pokaż wszystkie posty
Cafe Kino (kawiarnie z kinem w Polsce) - Weekendownik

sobota, kwietnia 07, 2018

Cafe Kino (kawiarnie z kinem w Polsce) - Weekendownik

Znalezienie miejsca gdzie ze smakiem wypijesz kawę z przyjaciółmi i doznasz czegoś nowego, miejsc o ciekawym klimacie, tzw. 'z duszą' w dzisiejszych czasach nie jest już wielkim wyczynem. Smaczna kawiarnia, dobra restauracja, często kuchni tradycjonalnej, czy sieciówki gastronomiczne, odnajdziesz na całym świecie. Wracasz tam ponieważ odpowiada Ci smak, klimat, i inne czynniki. Co, jeśli poszukujesz wciąż nowych doznań kulturalnych, czegoś zupełnie nowego? Tak naprawdę wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło: ciekawe miejsca na spotkania z przyjaciółmi. Właśnie tą drogą odnalazłam w swoim rodzimym mieście bardzo fajną kawiarnię, o której wcześniej nie wiedziałam, a funkcjonuje już pewnie kilka lat.

Po przyjeździe na urlop do Polski postanowiliśmy uczcić swoją drugą rocznicę ślubu razem z przyjaciółmi i zainteresowała mnie nadzwyczaj oferta pewnej kawiarni. Cafe Kino przy ulicy Długiej 32 to, jak się domyślacie, nie tylko kawiarnia, lecz także kino. Kawiarnia posiada salę projekcyjną z ekranem o pokaźnych wymiarach, gdzie odbywają się seanse filmowe ogólnodostępne dla wszystkich gości lokalu. Repertuar Cafe Kino - znajdziesz tutaj: Repertuar. Zamawiasz coś z menu (wybór słodkości, sałatek, koktajli, czekolad, kaw i alkoholu), siadasz wygodnie i możesz oglądać projekcję filmu ze znajomymi. Oprócz tego można indywidualnie zamówić rezerwację na zamkniętą imprezę, a w salach obok realizować szkolenia, lub okolicznościowe spotkania - to w piwnicy lokalu. Na piętrze panuje bardziej typowa dla kawiarni i baru atmosfera, z muzyką filmową w tle. Mnóstwo stolików, krzeseł i w części logii sporo poduszek, gdzie rozsiądziecie się wygodnie. Trzy pomieszczenia a w nich świetnie rozmieszczone miejsca na posiłek w gronie przyjaciół. 
W Cafe Kino, czułam się świetnie, bardzo podobała mi się sala kinowa, nagłośnienie i barowy klimat, a także w naszym przypadku w takim ważnym dniu możliwość wypicia drinka. Wszystko to czyni takie miejsce bardzo towarzyskim, ponoć odbywają się tutaj nawet party taneczne. W innych miastach: Filmowa Cafe - Nowa Huta Osiedle Teatralne 10 Świetne oświetlenie, przytulne siedzenia, dobra kawa, w odrestaurowanym wnętrzu na pierwszym piętrze dawnego kina Świt (Kraków). W Warszawie kino kawiarni jest kilka. Kino Kawiarnia Stacja Falencja  oprócz projekcji filmowych i możliwości relaksu przy kawie charakteryzuje się znajdującą się w obiekcie księgarnią. Można zakupić tutaj książki. Ponoć jednym z bardziej klimatycznych miejsc kulturalnych Warszawy jest kino kawiarnia Pałac Międzylesie W budynku pałacu otrzymacie sporą dawkę kultury i wszelkich doznań. Jest to rozrywka na wysokim poziomie, gdzie zjecie smaczny posiłek, wynajmiecie salkę kinową z możliwością wypicia kawy i nie tylko, a także obejrzenia eksponatów historycznych znajdujących się w tutejszym Muzeum. To miejsce, które przybliży Wam historię Międzylesia i Warszawy, no i oczywiście idealnie nadające się do tego, aby obejrzeć dobry film na specjalne zamówienie.
Poszukajcie kameralnego kina, kino kawiarni w swoim mieście. Możliwe, że także u Was znajdziecie takie interesujące miejsce. Poza tym proponuję też przejrzeć repertuar kin pod chmurką, czyli kin plenerowych. To ostatnio bardzo modna forma oglądania filmów na świeżym powietrzu, również z kawą, jedzeniem w ręku. Dodatkowym atutem jest przebywanie na świeżym powietrzu, co jest idealne w sezonie letnim. Więcej na ten temat znajdziecie w tym artykule. Nie wiem jak Wy, ale mi takie innowacyjne rozwiązanie oglądania filmów bardzo odpowiada. Zamierzam w tym roku zasiąść na takim leżaczku, lub piknikowo - dokładnie jak kilka lat temu w Belfaście na trawce przy Hali Miejskiej na filmie "Casablanca".
            
weekendownik - śmietanowiec z galaretkami

niedziela, sierpnia 27, 2017

weekendownik - śmietanowiec z galaretkami

Widzę ogromne zainteresowanie z Waszej strony deserami z dodatkiem żelatyny. Postanowiłam napisać przepis na ciasto (tak się mówiło w latach 80-tych), lub deser (tak się teraz mówi), jak kto woli - śmietanowiec. No, przyznam, że widziałam na kilku blogach piękne kolorowe fotografie Waszych jogurtowców, śmietanowców tudzież serników na zimno z dodatkiem galaretek i postanowiłam trochę zerżnąć, bynajmniej wizualnie. Bo tak przecież śmietanowiec, czy inny tego typu deser z żelatyną robię już od lat, wg przepisu mojej mamy i myślę, że jest naprawdę świetny. Jako, że w momencie przygotowywania byłam na ścisłej diecie bezcukrowej, prawie obeszłam się smakiem. Oczywiście musiałam posmakować, bo bez tego nie położyłabym kostek na stół. A na stole wylądował śmietanowiec z racji, że właśnie mieliśmy gości, w naszym domowym ogródku trójka dzieci na raz, to wiadomo, że potrzeba przygotować coś wyjątkowego. Właśnie najlepiej, aby było kolorowe, jadalne i po prostu smaczne. Ponieważ wewnątrz śmietanowca znalazło się trochę miodu i stewii, ciasto nie było bardzo mocno przesłodzone cukrem (to jedynie w galaretkach). W każdym razie ja bardziej w weekend zajadałam się pianką rabarbarową, którą przygotowałam głównie dla siebie. Informuję, że ciasto śmietanowe było z apetytem zjedzone, więc bardzo gorąco polecam, szczególnie na końcówkę lata. Podaję oryginalny przepis, a Wy sami zadecydujcie, czy cukier puder zastąpicie stewią i miodem?


Śmietanowiec z galaretkami


Składniki:

3 różne galaretki
250 ml śmietany kremówki
250 ml mleka tłustego
1/2 szkl cukru pudru
2,5 łyżki żelatyny


Sposób przygotowania:

1. Rozpuścić galaretki każda w 300 ml wody.
2. Wlać galaretki do prostokątnych pojemniczków.
3. Ubić śmietanę z cukrem pudrem.
4. Rozpuścić żelatynę w gorącym mleku.
5. Ostudzić mleko i po trochu wmieszać do śmietany.
6. Pokroić galaretki w kostkę.
7. Do prostokątnej foremki ułożyć naprzemiennie galaretki.
8. Zalać masą śmietankową i wstawić do lodówki.


weekendownik - Bloomi flowerbox

czwartek, lipca 13, 2017

weekendownik - Bloomi flowerbox

W lipcu bardzo bliska mi osoba obchodzi urodziny i jak co roku poszukuję dla Niej prezentu urodzinowego. Często też, gdy nie mogę osobiście świętować tego dnia razem z Nią przesyłam Jej prezent drogą pocztową, lub kurierem. Jednak sami wiecie, że pomysłów na prezent może być całe mnóstwo, lecz nie wszystkie na odległość mogą być zrealizowane. Dlatego wciąż poszukuję i zresztą odnajduję nowe, ciekawe upominki. Niekiedy tworzę coś sama, a innym razem postanawiam skorzystać z usług rękodzielnika. Nie ma chyba na świecie piękniejszego rękodzieła niż to tworzone z żywymi rzeczami. I nie ma chyba bardziej poszukiwanego z okazji jubileuszu symbolicznego upominku jakim jest bukiet żywych kwiatów. Ręce florysty mogą wiele. Muszą być przy tym bardzo wprawne, a i podążające za wyobraźnią. Wówczas mamy do czynienia z czymś niesamowicie pięknym, gustownym. Jeśli jeszcze do tego wszystkiego obdarzymy florystę zaufaniem, to nawet przez pryzmat 2 tyś. kilometrów patrząc, odnajdziemy nasz ulubiony, upatrzony i z finezją przystrojony bukiet dla ważnej osoby, którym Ją obdarujemy. Przecież nie zawsze mamy możliwość sami go podarować, a czasem wręcz nie chcemy. Właśnie w tym celu powstała poczta kwiatowa. Bardziej dosłownie mówiąc kwiaciarnie przesyłające kwiaty. Tym niemniej jestem uradowana, że także w mieście, skąd pochodzę i skąd pochodzi moja kochana Jubilatka, funkcjonuje mobilna i wysyłkowa kwiaciarnia. Wiedząc, że o swoje produkty należycie dba, a kwiaty traktuje z ogromną pasją i sercem, postanowiłam z usług tego salonu kwiatowego skorzystać tym razem. Bloomi.
Oczywiście kwiaciarnia w swojej ofercie do sprzedaży posiada kwiaty w różnej formie, także na miejscu przy ulicy Mostowej 2 w Bydgoszczy. Do standardowych bukietów przedstawionych w katalogu, czy na stronie internetowej można dokonać zmian w kolorystyce, czy przybraniu. Wedle życzenia klienta, utalentowane florystki pomogą w doborze kwiatów. Poza ofertą sprzedaży bukietów, kwiatów doniczkowych i upominków kwiaciarnia świadczy usługę dekoracji ceremonii ślubnej, kwiecistą oprawę weselną, a także dekoracji różnych wydarzeń, i spotkań biznesowych. Mocno wierzę w to, że całość w wykonaniu Bloomi wygląda przepięknie, jak choćby na uroczystości weselnej, z której zdjęcie możecie podejrzeć z facebookowego fan page'a Bloomi.
Kwiaty Bloomi są świeże, pięknie pachnące i w ciekawy sposób układane. Znajdziecie tutaj kompozycje dla kobiet i mężczyzn, dla maluszków, młodych mam, dla przyjaciółki, nauczycielki, żony, męża, a także dla osoby, której wyślecie bukiet kwiatowy będąc pewnymi, że ten bukiet w odpowiedniej formie dotrze do Niej. To właśnie powód dla którego zdecydowałam się na skorzystanie z usługi kwiaciarni Bloomi. Flowerbox to popularna nazwa usługi zapakowanych kwiatów w specjalnym opakowaniu, pudełku. Jest to dość nowa usługa w Polsce, my na ślub w UK otrzymaliśmy flowerbox już półtora roku temu od naszych przyjaciół.
Trend nie tylko elegancko się prezentuje, ale również nie wymaga układania do wazonu, podcinania końcówek kwiatów, czy wlewania wody przez osobę obdarowaną. Z wiadomych względów jest to idealne rozwiązanie w sytuacji, gdy taka osoba po prostu sama tego nie może w danym momencie zrobić. Co jeszcze? Flowerboxy zawierają pojemnik lub specjalną gąbkę nasączoną wodą, wraz z odżywką. W ten sposób bez konieczności dbałości o podarunek zachowują odpowiednią żywotność i wygląd. Pudełka są tak przepiękne i trwałe, że można je z powodzeniem wykorzystać do dalszej dekoracji, np. w domu. Często flowerboxy przychodzą spakowane dokładnie jak pudełko z niespodzianką, a dopiero po otwarciu i wysunięciu kwiatów ukazuje się piękny bukiet kwiatów. W Bloomi do bukietu gratis można dołączyć bilecik, podając treść życzeń (to podczas tworzenia zamówienia). Obecnie trwa akcja do pierwszych 20 zamówień boxów kwiatowych dołączona jest świeczka Kringle Daylight gratis od kwiaciarni. Różne świece można też zakupić wchodząc w kategorię upominki na stronie Bloomi. Wszystkie zamówienia realizowane są w wybranym przez kupującego terminie. Kwiaty dostarczane są w cenie zakupu kwiatów, bez dodatkowych opłat. Poniżej kilka zdjęć przepięknych flowerboxów. Kwiaty to najcudowniejszy prezent jaki można otrzymać!


 zdjęcia pochodzą ze strony kwiaciarni Bloomi

tort czekoladowy z bitą śmietaną i owocami Kuchnia Lidla

niedziela, lipca 02, 2017

tort czekoladowy z bitą śmietaną i owocami Kuchnia Lidla

Jak to pisze Paweł Małecki, a ja Mu wierzę, przepis jest na tort idealny. Pewnie i nasz taki by był, gdyby już dwa tygodnie temu porzeczki u mojej koleżanki na działce były dojrzałe. A tak- mamy tort wspaniale smakujący z różnymi owocami, niekoniecznie wprost z krzaczka. Czyli prawie idealny. Bądź co bądź, tort ma niesamowity smak, to chyba dzięki warstwom czekoladowym, które idealnie współgrają smakowo z owocami. Przygotowałam go szybko, dużo szybciej niż poprzednie moje torty. Właściwie przygotowany z myślą o odwiedzinach naszych znajomych, nadaje się idealnie na piknikowe party, urodzinowe i inne. choć tu pamiętajcie, aby po wykonaniu wstawić go na dłuższy czas do lodówki. Lekki, świeży, niezbyt mocno słodki, owocowy i... czekoladowy. To chyba najbardziej czyni go takim dobrym tortem. Do takich ciast, chyba nie trzeba nikogo zachęcać, wystarczy spojrzeć i już ślinka cieknie. Trzeba tylko jeszcze go zrobić :) Tak więc tutaj składniki, a na stronie Kuchni Lidla, cały przepis jest. Zapraszam. 



Tort czekoladowy z bitą śmietaną i owocami
party urodzinowe Alexandra w Papugarni w Bydgoszczy

poniedziałek, czerwca 26, 2017

party urodzinowe Alexandra w Papugarni w Bydgoszczy

Czterolatek Alexander, nasz synek, obchodził w czerwcu swoje urodzinki w Polsce. Początkowo miałam w planie zorganizować party w pewnym klubie, jednak wszystko wyszło bardzo spontanicznie i ostatecznie zrobiliśmy je w Papugarni w Bydgoszczy. Miejsce to bardzo nam się spodobało, choćby z tego powodu, że nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji być w takim obiekcie pełnym ptaków. Salka okolicznościowa udostępniana przez Papugarnię pełni idealne funkcje na różne, także większe imprezy, z możliwością samodzielnego zorganizowania całości. O to właśnie nam chodziło, gdyż miałam już przygotowane dekoracje, i wybrany tort. Zależało mi głównie na dobrej zabawie Alka i Jego gości, oraz na tym, aby spełniło się jedno z marzeń mojego dziecka. Alexander lubi ptaki i z pewnością chciałby mieć jakiegokolwiek pupila, co na tę chwilę nie jest możliwe ze względu na nasz styl życia. Gdy zproponowałam Mu, że tam zrobimy Jego urodziny, był przeszczęśliwy, szczególnie, że bardzo chciał mieć tym razem urodziny z polskimi przyjaciółmi w Polsce. W roku ubiegłym świętował razem z dziećmi w Północnej Irlandii. Teraz kiedy rozmawiamy o dniu w Papugarni, moje dziecko bardzo dużo opowiada o tej uroczystości i widać jak bardzo ta rozmowa jest pełna pozytywnych emocji.
Papugarnia w Bydgoszczy została otwarta na początku tego roku i już od jakiegoś czasu nosiliśmy się z zamiarem jej odwiedzenia, ale jakoś tak nie było okazji. Jest to największe tego typu miejsce w Europie, które jest domem dla 80 różnych papug. Rzeczywiście ptaki te są dość różnorodne nie tylko w barwie upierzenia, ale też pod względem zachowania. Niektóre są olbrzymie, inne malutkie. Praktycznie wszystkie z nich są spokojne, choć sama natura papug jest dość zawadiacka. Pewnie wynika to z tego, że lubią się bawić i są bardzo mądre. Wyszukają dokładnie to, co je interesuje czyli w pierwszej kolejności błyskotki, gdyż jedzenia mają pod dostatkiem. Oczywiście papużki nie pogardzą też bakaliami, nasionkami i ziarenkami. Zazwyczaj wdzięcznie przysiadają i skubią jedzenie, które im podamy. Należy pamiętać, że papugi mają ostre pazurki i dziób, więc najlepiej samemu uważać, aby nas nie podrapały. Są na to pewne sposoby, o których opowie przyjazny personel pracujący w Papugarni. Osoby, które tutaj z ptakami przebywają, wiedzą o ich życiu naprawdę wszystko, i chętnie podpowiedzą jak się zachowywać 'w klatce', a także inne ciekawostki. Zanim wejdziecie przejdziecie też krótkie szkolenie na temat zachowania w tym miejscu. Oczywiście salka z ptakami to nietypowa 'klatka', bardzo duża, stworzona w specjalny sposób. Ptaki przebywają tutaj swobodnie i to my jesteśmy gośćmi w ich świecie. Według mnie jeśli kochacie zwierzęta, można tu nawet się zrelaksować. Dzieci radują się przebywając z papugami, zresztą papugi są wesołymi zwierzątkami, chętnie przylatują i jedzą dzieciom z ręki. Niektóre papugi nie zadowalają się jedzeniem, i czasem 'pogrzebią' we włosach, lub przy uszach. Warto schować wszelkie kolczyki. Możecie zobaczyć co papuga wyszukała w moich włosach i później przez cały czas zdobyczą się zabawiała. Miłe i inteligentne zwierzątka.




Oczywiście oprócz wizyty w papugarni, na górze lokalu odbywało się party synka. Szczególnie miłe okazało się malowanie drewnianych papug farbkami przez Alexandra i Jego młodszych przyjaciół. Taka pamiątka z urodzin przypomni Im, o tej wizycie w czwarte urodziny Alka. Dodatkowo był tort, śmietanowy z ulubionym motywem jubilata - Paw Patrol. Były tez prezenty, i zabawa z balonami, a tutaj muszę dodać, że w salce jest przekolorowo i także tu papugi towarzyszą uczestnikom do samego końca (na fototapetach). Przy wyjściu można kupić ciekawe pamiątki związane ze światem zwierząt.










Wrocław zimą

poniedziałek, marca 13, 2017

Wrocław zimą

Nie wiem jak Wy, ale ja mogłabym zwiedzać przez cały rok. Co prawda więcej możliwości mamy w cieplejszych miesiącach, ale jeśli w grę wchodzi przede wszystkim obejrzenie zabytków, czy atrakcji wewnątrz budynków, co w dużej mierze zdarza się podczas podróży do miast - naprawdę można sobie pozwolić to zrobić zimową porą. W czasie naszej dwudniowej wycieczki po Wrocławiu mieliśmy to szczęście zobaczyć nie tylko Wrocław z perspektywy wizyt w zamkniętych pomieszczeniach, ale też w wolnych chwilach spacerowaliśmy na Rynku wrocławskim i w innych czarujących miejscach tego pięknego miasta. Znane nam są widoki towarzyszące dziadkowi mrozowi w słońcu, jak i w olbrzymim zaszadzeniu. Każdy z tych krajobrazów bardzo nas oczarował, a najbardziej olśniewał sam Breslau. Idealnym dla nas terminem okazał się 13 luty, kiedy bilety lotnicze Ryianair z lotniska w Belfaście były w bardzo dobrej ofercie cenowej. To tylko jeden z plusów dlaczego warto było znaleźć się tutaj właśnie tuż przed Walentynkami. Dla nas największym prywatnym zadowoleniem okazało się spotkanie z naszymi przyjaciółmi, rodzicami chrzestnymi Alka. Jestem uradowana z tych chwil, kiedy wraz z moją przyjaciółką mogłam przechadzać się ulicami miasta z którego Ona pochodzi. :) Mam nadzieję, że w tym artykule trochę Was zachęcę do takiej wyprawy także z dzieckiem, bo Wrocław posiada całe mnóstwo atrakcji dla starszych i młodszych. Niektórych nie mogliśmy zobaczyć ze względu na porę roku właśnie. Pamiętajmy jednak, że zawsze można Tu powrócić latem.

Główną atrakcją, na której postanowiliśmy się skupić to tego stopnia, że tam zarezerwowaliśmy sobie nocleg, był najwyższy budynek mieszkalny we Wrocławiu - Sky Tower o wysokości 212 m. Wszyscy wiedzą, że Wrocław jest bardzo dużym miastem i przemieszczenie się z jednej na drugą stronę miasta może zająć całkiem sporo czasu. Warto zatem przed planowaną podróżą dobrze zastanowić się jaka okolica jest dla nas idealnym połączeniem dojazdowym. O Sky Tower napisałam już odrębny artykuł. Tutaj dodam tylko, że ulokowaliśmy się w jednym z trzech budynków w bardzo atrakcyjnej cenie noclegu w apartamencie na 11 piętrze. Oczywiście w Sky Tower zajdziecie szereg możliwości bazowych także na wyższych piętrach. Wszystko indywidualnie w zależności od oczekiwań. Polecam zajrzeć na stronę ST, bądź na ofertę trivago. Nam udało się ulokować o bardzo wczesnej godzinie, co z moich ocen w przypadku Wrocławia prawie graniczy z cudem, gdyż najwcześniejsze zameldowania w wielu hotelach są od godziny 14. Według mnie wybór tego miejsca był idealnym rozwiązaniem. Mogliśmy tutaj spędzić romantyczne chwile rodzinne, zobaczyć Wrocław z 49 piętra, a także spotkać się z przyjaciółmi towarzysko.

Teraz, gdy zobaczyłam Rynek Wrocławia, wiem, że jest najpiękniejszym, jaki do tej pory widziałam. Nie sądziłam nawet, że można tak bardzo zachłysnąć się Starówką. Wiem, tutaj nie używa się tego nazewnictwa, ale on po prostu jest Stary. Jak dla mnie największe wrażenie zrobiła kostka wyłożona przy ratuszu, kolorowa a w szczególności wybrukowany herb Wrocławia. Przepięknym fragmentem Rynku jest Stary Ratusz, a także malowane, stare drzwi Piwnicy Świdnickiej. Wokół mnóstwo jest odrestaurowanych, zabytkowych kamienic, fragmenty możecie zobaczyć na niektórych fotografiach. Mi bardzo spodobały się latarnie tutaj rozmieszczone. Na chwilę odwiedziliśmy Spiż, browar, który ma ogromną historię. Ponoć pijalnia piwa rozlewa najlepsze piwo w mieście. :) Alexandrowi spodobały się jatki sąsiadujące z Rynkiem, i co ciekawe najbardziej zafascynowała go drewniana pozytywka, a nie jak się spodziewaliśmy figury zwierzątek rzeźnych. Stara uliczka z szeregiem rzemieślniczych sklepów jest bardzo urokliwa.



Dużo byłoby pisać o miejscu, które oglądaliśmy objęci walentynkowo, omijając wesołych, szczęśliwych przechodniów. Jednak naszym przystankiem w dniu dzisiejszym 14 lutego była mojej psiapsiułki ulubiona pijalnia czekolady E. Wedel, w której rozkoszowaliśmy się prawdziwą, gęstą czekoladą na gorąco i wszelkimi jej odmianami. Ostatnio taką (podobną w smaku i konstystencji) czekoladę piłam w jednej z kawiarni bydgoskich. Z kolei wszyscy przecież wiemy, że czekolada E. Wedel ma już 160 letnią tradycję. Prawdę powiedziawszy wszystko w tym miejscu zachwyca, prócz cen, które według mnie są szokujące, nawet biorąc pod uwagę fakt, że pijalnia ma tak duży prestiż, i umiejscowiona jest pod adresem Rynek 59. Szkoda również, że firma została sprzedana japońskim właścicielom już jakiś czas temu. Niemniej właśnie w takim miejscu, pachnącym dla nas nadal historią polskiej czekolady, a na pewno słodką miłością, spędziliśmy czas przed wyjazdem do Bydgoszczy, gdzie prawdziwie wesoło ucztowaliśmy Dzień Św. Walentego w piątkę.



Walentynki, to też dzień, kiedy pomimo wcześniejszego niezdecydowania, odwiedziliśmy wspaniały obiekt, którym jest Panorama Racławicka. Na szczęście był to na tyle zoptymalizowany czas, że nawet nasz niespełna czteroletni synek nie nudził się, a zainteresował malowidłem, dzięki czemu my rodzice mogliśmy wysłuchać spokojnie opis lektora, o miejscu w którym się znaleźliśmy. Wszystko trwało może około 45 minut, jednak ten czas i wizja przedstawionej na obrazie olejnym bitwy pod Racławicami mocno pozostanie w mojej pamięci. Muzeum w którym mieści się słynny obraz, posiada dużą rotundę specjalnie wybudowaną, aby ukazać całe malowidło. Namalowany na płótnie obraz został rozwieszony wewnątrz rotundy i można go całkowicie obejrzeć przechodząc dookoła. Dzieło malowane było przez dziewięciu znanych malarzy. Obraz powstawał już od 1893 roku, kiedy Kossak, Boller i Styka zarysowali pierwsze szkice. Najciekawszym elementem, oczywiście oprócz całej przedstawionej bitwy jest połączenie obrazu wraz z elementami statystycznymi (głównie piaskiem, drzewami) krajobrazu co daje tak wielki efekt wizualny, że dochodzi do wrażenia obecności na polu bitwy. Bardzo się cieszę, że udało nam się zobaczyć to niesamowite dzieło.

W zasadzie moją relację rozpoczęłam bardzo 'od końca', dlatego teraz wrócę do początku. Naszym ogromnym marzeniem było sprawienie radości Alexandrowi, który niedługo wkroczy w wiek czterech lat. Tak więc co On mógłby robić zimą we Wrocławiu? Otóż postanowiliśmy jako pierwszy najważniejszy punkt programu tej podróży, zaraz po zakwaterowaniu w naszym apartamencie zrealizować wizytę w Zoo. Nie wyobrażam sobie, nie tylko ze względu na posiadanie dziecka, ale również w związku z zamiłowaniem do zwierząt, flory i fauny nie zobaczyć jednego z najstarszych w Europie ogrodów zoologicznych. Miejsce to wyjątkowe, dodatkowo posiadające Afrykarium czyli rozbudowane oceanarium, baseny, akwaria dla zwierząt. Jak dla mnie jest to miejsce niezwykłe, a do tego ciepłe, co zimową porą należy do przyjemności! Oczywiście nie wykorzystaliśmy w pełni tego, że jesteśmy w Zoo, ponieważ o tej porze roku większość zwierząt ukrytych jest przed mrozem. Powrócimy tutaj w cieplejszych miesiącach, zresztą, gdy nasz synek będzie już trochę większy. Zauważyłam Jego spore zainteresowanie wodnym światem i było tak niepohamowane, że w przypadku wizyty w całym obiekcie musielibyśmy przeznaczyć na to cały dzień. Bilety do tego obiektu nie należą do najtańszych, nam udało się znaleźć ciekawą ofertę na portalu z zakupami grupowymi.








Zaraz po tej zabawnej dwugodzinnej wyprawie po tropikalnym świecie zwierząt pokierowaliśmy się w kierunku najstarszej dzielnicy Wrocławia. Po Ostrowie Tumskim spacerowaliśmy już popołudniu, zanim jednak do tego doszło zjedliśmy pyszny obiad w gmachu Hali Targowej i stamtąd pieszo przeszliśmy wśród najstarszych zakątków miasta. Zatrzymaliśmy się na chwilę w przepięknej Katedrze Jana Chrzciciela. Następnie obeszliśmy całą okolicę przyglądając się bacznie zabytkom, pomnikowi św. Jana Nepomucena, Wyspie Piasek a także dwóm innym kościołom. Przechodząc przez Most Tumski nie zapomnieliśmy o kłódeczce. Ten dzień wspominam bardzo nostalgicznie, gdyż z samego rana przywitała nas biała zima, a to także ma swój urok, szczególnie jeśli za śniegiem bardzo się tęskni. Nie spodziewałam się takiej zmienności w klimacie i choć niektórzy mówili, że kolory na Rynku są mocno przesadzone na zdjęciach z Internetu, a śniegu na pewno we Wrocławiu nie będzie podczas naszego pobytu to ja chyba mam wielkie szczęście, bo nam się trafiło i jedno, i drugie. W dwa dni. Liczę, że do Wrocławia powrócimy w miłym towarzystwie, i zobaczymy pozostałe atrakcje w bardzo ciepłe dni.




Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik