sobota, grudnia 22, 2018
Odkrywając Irlandię Północną - The Peace Maze
W dalszym ciągu, wędrując po nieznanych nam miejscach w Kraju gdzie żyjemy, zabieram Was na kolejną wycieczkę do bardzo oryginalnego obiektu. Dzisiejszy wpis jest kontynuacją relacji z krótkiej podróży, którą zrealizowaliśmy tej jesieni będąc prawie, że przy granicy NI z Irlandią. Udało nam się zatrzymać tu na kilka godzin, w piękny jesienny dzień, mogliśmy podziwiać uroki Castlewellan Forest Park, oraz Zamku Castlewellan w jesiennej aurze. Nie zwiedzaliśmy go wewnątrz. Lecz już wiemy, że kiedyś powrócimy tu, aby go obejrzeć.

Zamiast tego świetnie bawiliśmy się na świeżym powietrzu pokonując ogromny labirynt cisowy, bardzo znane w Irlandii Północnej miejsce odwiedzin rodzin, jednak oddalone od naszego miejsca zamieszkania dość spory kawałek drogi. Tego dnia przy The Peace Maze zdecydowanie panował spory ruch turystyczny. Po raz kolejny dostrzegliśmy piękno Zielonej Wyspy, i jej atrakcje, których nie znam z Polski.


Zamiast tego świetnie bawiliśmy się na świeżym powietrzu pokonując ogromny labirynt cisowy, bardzo znane w Irlandii Północnej miejsce odwiedzin rodzin, jednak oddalone od naszego miejsca zamieszkania dość spory kawałek drogi. Tego dnia przy The Peace Maze zdecydowanie panował spory ruch turystyczny. Po raz kolejny dostrzegliśmy piękno Zielonej Wyspy, i jej atrakcje, których nie znam z Polski.

Podobne labirynty pokonywałam w Ogrodach Hortulus w Polsce, jednak tutaj w Irlandii całość mieści się w zupełnie innej scenerii, w tle widzimy małe miasteczko o bogatej historii, a w oddali ogromne, piękne wierzchołki najwyższych gór w NI - Mourne Mountains. O górach Wam już pisałam sporo w poprzednim artykule, koniecznie do wpisu zajrzyjcie, bo według mnie te szczyty są zachwycające.

Tuż przy Labiryncie znajduje się plac zabaw, z drewnianymi rzeźbami zwierząt żyjących w okolicznych lasach. oraz atrapami ich domów (dziupli, nor, gniazd, itp.).Idąc nieco dalej docieramy do obiektów zamkowych, po kamiennych murach wiją się pnącza. Organizowane są tutaj różne imprezy okolicznościowe, jest kawiarenka w cottage'u. Stąd łatwo już dotrzeć do jeziora, ponad którym na wzgórzu stoi przepiękny Zamek Castlewellan. W jesiennej scenerii wszystko wygląda bajecznie.
Obiecałam sobie, że w te rejony jeszcze powrócimy w cieplejszych miesiącach, chętnie zobaczymy labirynt, a przede wszystkim arboretum zamkowe wtedy, gdy w ogrodach rozkwitną kwiaty. :) Jesień nie sprzyja takim podróżom, choć w tym roku była wyjątkowo piękna, zresztą widać to na zdjęciach... Malownicze pejzaże malowane naturą uwielbiam. Tym akcentem żegnam jesień, miło wspominając nasze wojaże.



