Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Życzenia, bombka z krepiny, świąteczny klimat

czwartek, grudnia 29, 2022

Życzenia, bombka z krepiny, świąteczny klimat

Dzisiejszy artykuł na blogu napisałam już po Świętach Bożego Narodzenia. Wybaczcie moją niedyspozycję internetową, jednak i z konieczności (grypa oraz zapalenie zatok), a także z wyboru, postanowiłam odezwać się jednak w najbardziej dogodnym dla siebie i mojej rodziny momencie. Wypadło to jednak w tym tygodniu, czyli pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem 2023. Tak z myślą o Nas i o Was czytelnikach sprawię swoimi zdjęciami trochę doznań świątecznych, klimatycznych, zimowych (?). Koniecznie zobaczcie moją białą bombkę z krepiny. Dziś przybywam z życzeniami na Nowy Rok, dużo wcześniej niż robię to zazwyczaj, jednak to chyba dlatego, aby nie było tej samej sytuacji jaka teraz miała miejsce przed Świętami, gdy czekałam do ostatniej chwili z życzeniami a wtedy właśnie się rozchorowałam! :) Zapraszam, pod koniec tekstu są życzenia noworoczne dla Was.

Nie muszę Wam chyba pisać jak cieszy mnie ten wpis, ile radości sprawia mi tworzenie, ozdabianie i przygotowywanie wszelkich uroczystości od strony dekoracyjnej. Zdjęcia też są częścią tego klimatu. Jest też kwestia rodzinna, fotografie rodzinne i sam wystrój Domu, miejsca w którym spędzamy przez ostatnie dni grudnia chyba najwięcej czasu, o ile nie powiedzieć, że cały Czas. Jest modlitwa, przytulanie, wspólne kolędowanie, wypakowywanie prezentów, wąchanie choinki, jedzenie pierniczków, oglądanie świątecznych i rodzinnych albumów, zapalanie świec i lampek na różne możliwe sposoby, sesje telewizyjne, podjadanie i wylegiwanie. Ostatnio też z racji ograniczonych kontaktów osobistych (wyjazdowych) rozmowy wideo z nieco dalszą rodziną, za czym ogólnie nie przepadam w ciagu roku.. Dla mnie rozmowa to rozmowa, nawet jeśli tylko telefoniczna, nie cierpię wideo rozmów i pokazywania co robię w domu, bo mój dom traktuję bardzo intymnie..



Oj całe Święta przeleciały to w luźnych, szarawych, ciepłych pulowerkach, to w kombinezonach i pidżamach. W tym roku zrezygnowaliśmy z koszul, sukienki, z krawatów i muszek. Było ładnie, wygodnie i zabawnie. Odrzuciłam też wiele przygotowań, jakie zazwyczaj perfekcyjnie wykonuję na kilka tygodni, dni, czy godzin przed Wigilią. Nie zrezygnowałam ze wszystkich obowiązków, czy potraw ale też byłam zaskoczona, że smakowo udało mi się zrobić np. inne potrawy,  jakich w ogóle nie planowałam jeszcze tydzień wcześniej.. Przepysznie wyszła ryba po węgiersku. Odzyskałam smak na ostatnie dni, za to choroba odebrała mi siły pod sam koniec przygotowań, więc sałatka jarzynowa była przeze mnie wykańczana 2 godziny przed Wieczerzą. Za to część ryb (i to tych najzdrowszych, mój ulubiony łosoś, czy zaplanowane pstrągi) od naszego dobrego kolegi zostawiłam do przygotowania na Sylwestra i Nowy Rok. Było pokręcone wszystko totalnie. Ale nie tylko ja w tym domu żyję i mam obowiązki a co ważne - nie tylko ja mam pomysły!



Są jeszcze moje chłopaki a Ci też odmienieni totalnie w grudniu. Przede wszystkim mogłam w 100% liczyć na Nich. Na mojego męża, który dał z siebie bardzo wlele, a może wykazałby się jeszcze mocniej, ale mi na tym zbyt mocno nie zależało. Najzwyczajniej w świecie nie chciało mi się dawać instrukcji, ustaliliśmy, że nic nie musi być idealnie, że nie trzeba aby wszystko było jak co Roku, nic nie musi być na tip top i tak samo jak w latach ubiegłych. Ale przez ostatnie tygodnie 'przy okazji' pokazałam chłopakom wiele ciekawostek w kuchni czy w domu, jakie z pewnością przydadzą się Im obu na inne okazje. Czuję z Nich, z Ich kreatywności dumę. Szczególnie z mojego syna, który zaliczył w ostatnich kilku miesiącach, cieżkich dla naszej rodzinki, wiele osiągnięć w szkole a także przyznam - w domu. Bardzo dojrzał, zbliża się po mału do wieku 10 lat, jest bardzo samodzielny. Tak naprawdę Alexander uwielbia miesiąc grudzień, jest to Jego drugi ukochany miesiąc w roku. Tym większy zapał w Nim się pojawił właśnie pod koniec tego Roku.



Jednak byłam zaskoczona jak podszedł tym razem do kwestii Swiąt, Listu do Santa, i jak bardzo było to inne od ubiegłorocznych zachowań. Otoż w tym roku zażyczyl sobie tylko zestaw gumek do tworzenia bransoletek w celu charytatywnym dla porzuconych piesków. Zaangażowal sie w to jeszcze przed Świętami. Poza tym spędził z Nami całe od rana do nocy kilka dni Świąt Bożego Narodzenia. Jest to dość sporym ewenementem ponieważ jest twórczym i kreatywnym chłopcem, spokojnym indywidualistą, twórcom. Cechy ma po rodzicach, cześć odziedziczył po mamie część po tacie, zatem wspaniałe zestawienie niekoniecznie idealne do utrzymywania całodniowych słodkich więzi z nami. Mnie to bardzo cieszy, bo już widzę oczami matki Kim ma szansę być mój syn w przyszłości. Nie brak Mu empatii, humoru, ale też Charakteru i wigoru! Święta były odstępstwem od normy oraz od naszej codzienności i tak chyba dobrze jest. Były Czasem, gdy nasza trójeczka stała się nierozłączna. Każdy z Nas potrzebuje odmiany, odpoczynku od dnia powszedniego. Każdy z nas może zachować tradycję i szacunek dla niej. I to jest piękne!



Nasi przyjaciele i rodziny, choć jakby w tym roku na odległość, to jednak czuliśmy Ich bliskość. Niestety po tym jak mi odjęło głos na 2 dni, kontakt ze mną został ograniczony głównie do Ich kontaktu z moim mężem. W tej roli On też sobie poradził. Zwykle to ja pełnię funkcję szyi, organizatorki i biorę ster. To ja jestem bardziej wylewna, wygadana, mówię co myślę. Potrafię poprosić, przeprosić, podziękować również zbyt dosadnie. Ale życie pisze rożne scenariusze. Czasem trzeba się wyciszyć. Dla własnego dobra i dla zdrowia. Gdybym miała dziś Wam powiedzieć, że żałuję straconej chwili, zmienionych Świąt w tym Roku, wolnego tempa, innych dań na stole Wigilijnym, nieupieczonych ciast prócz moich - piernika i pierniczków oraz makowca od naszych dobrych znajomych, a głównie tym razem na stole takich kupnych, nie przekazanych prezentów a otrzymanych, i kilku godzin wyjętych z życia? Praktycznie wiem, że tak musiało być. Tym razem to Inni się starali, zadbali, powiedzieli, zrobili, przekazali a nawet na krótko przybyli, Najbardziej żałuję, że nie zdążyłam z kilkoma prezentami jakie oczywiście to ja w swojej głowie sobie zaplanowałam i zaczęłam robić. Ale Nikt tego nie oczekiwał, bo każdy cieszył się swoimi Świętami, chwilą, rodziną, tradycją. Każdy też lubi obdarowywać. Ja nie znam takich osób, przynajmniej nie mam w swoim bliskim gronie, które lubiłyby tylko brać. Przykro mi z opóźnienia w zdrowiu, w działaniu, spowolnienia jakie przyszło. No niestety są rzeczy nieprzewidywalne. A teraz i tak uważam, że dobrze sobie poradziliśmy z tymi przesunięciami. 



Żalu nie mam do siebie, prócz jedynego, że zbyt późno zabrałam się za tworzenie prezentów. Czas wcześniejszy poświeciłam na cele charytatywne i upominki dla potrzebujacych tu z UK. W dniach dobrego samopoczucia, których było kilka w grudniu, przygotowałam kilka kwiatów doniczkowych. Tym razem były to czerwone gwiazdy betlejemskie z krepiny. W ogóle realizacji tego nie zakładałam na 100%, mimo, że pragnęłam to zrobić od lat. Idąc jednak tym torem, mam jeszcze tyle do zrealizowania w Polsce... a tam poczta dociera z wielkim opóźnieniem za wzgledu na strajk poczty brytyjskiej.. Kartki od nas do bliskich doszły też po Świętach, mimo, że to była pierwsza rzecz jaką z okazji zbliżających się Świąt przygotowaliśmy. Czas, który nieplanowany gdzieś nam umknął poświeciłam również na odpoczynek cotygodniowy. Ale też tego nie mogę żałować, bo dzięki temu jednak dziś jestem, czuję się dużo lepiej, tworzę, piszę, uśmiecham się, a nawet odzyskałam głos. Zatem i mówię! :D A to przecież moja jedna z najważniejszych cech osobowości, gadatliwość.

 

Co do prezentów, to też nie jest tak, że ich nie było. Te zakupione i odbierane w sklepach przez funkcję collect były nawet przed czasem. I spontanicznie, oczywiście coś, co mogłam kupić i robię od kilku miesięcy mobilnie, czym zajmuję się ja. Wszystko okazało sie być piękne, niespodziewane i trafne co najważniejsze. Cała reszta na wiosnę i lato, wierzę, że też się uda!  Nie będę opisywała co przyniósł Mikołaj, no może prócz dwóch rzeczy dla Alexandra, z jakich całą rodzinką cieszymy się jak dzieci! Bo jednak Mikołaj dokupił kilka innych prezentów do tych wymarzonych gumeczek ;) Największą niespodzianką były dwie książki 1 i 2 z kolekcji Minalima 'z serii Harry Potter', wyjątkowe wydanie 3D z przepiekną kaligrafią wewnątrz oraz z grubą złoconą okładką. A dla mnie kilka gadżetów i książek do mojej pracowni z krepiny. Może pochwalę się kiedyś w artykule. Poza tym dużo kolorów w tym roku jeśli chodzi o prezenty np. dla męża (bo taki był też mój początkowy plan wystroju w domu). Na Święta miała być barwna choinka, wręcz 'pstrokata' w retro bombki, łańcuszki pełne rażących kolorów. Ale ta wizja zmieniła się wraz z nadejściem grudnia.  Choinka bardzo duża, żywa i pachnąca, jak zawsze była kupiona w tym samym miejscu, lecz ostatnia, czekała na nas, była za wysoka o 60 cm. Więc została ścięta przez ogrodnika tam i tez okazała się tańsza o 20 %. Przywieźliśmy ją z naszym kolegą. My jesteśmy w trakcie wymiany auta. Tak więc przybyło pachnących gałązek ze ścinki choinki i pachnie w całym domu. Jest mnóstwo żywych dekoracji a na te dodatkowe - bombki i zawieszki wydaliśmy grosze. Wymarzyłam sobie przygotować projekt papierowych bombek w naturalnych barwach. Nie udało się w całości spełnić tego planu. Ostatnią moją osobistą rzeczą twórczą do 26 grudnia było wykończenie rozpoczętej bombki z krepiny. Miało być kilka bombek i w tym dwie dla przyjaciół.



Może na kilku zdjęciach dojrzycie ją, tę jedyną bombkę z brokatową lamówką. Jak tylko poczułam się lepiej, skleiłam ją, wreszcie zawisła ostatecznie na naszej choince jeszcze w tym roku, lecz dopiero w drugie święto. Nie jest idealna bo i materiał nie był do niej najlepszy. Papier krepinowy okazał się zbyt rozciągliwy. Mam jednak teraz już na to patent. Na przyszły rok. A nawet dwa rozwiązania już w moim zamyśle się pojawiły. Bo te bombki naprawdę warto zrobić. Są przecudne, retro, urocze i przede wszystkim jest to rękodzieło, które jest nieocenione! Gdy bombka ta wiruje na choince, jest niczym przepiękne zjawisko, wspomnienie rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. Takie właśnie bombki są idealne na upominek. Chciałabym móc nimi obdarować Najbliższych i przyjaciół.  Bombka powstała z krepiny białej oraz z brokatu złotego. Jest precyzyjnie wykonana i ma 20 cm długości oraz 20 wysokości. Idealnie komponuje się do naszej naturalnej choinki z ozdobami w kolorach: białym, beżowym, zielonym i brązowym. Bombka zawisła na beżowym sznurku tuż obok moich pierników lebkuchen. 

,

Z ozdób jest też olbrzymi dzwonek 'believe', konik drewniany, drewniana zawieszka z szyszek, tabliczka ' z brokatowym  napisem 'Merry Christmas', kolejna zawieszka konik z napisem: 'Believe in the magic of Christmas', pierniczki gwiazdki, bombki białe, sople, szyszki ze słomy, dzwoneczki 'believe', zawieszana baletnica, od mojego nieżyjącego już teścia, reniferki szampańskie, łańcuszki z szyszkami i łańcuch szampański  dwie gwiazdki na czubek. Prócz tego żywa girlanda na kominek z lampkami białymi, wieniec na drzwi robiony tydzień przed Christmas i wianek z girlandą na projektor domowy. Jedna z najważniejszych ozdób to świecznik rustykalny drewniany, biały, jaki palił się podczas Wigillijnej Wieczerzy. Nigdy nie uwierzyłabym że w te Święta będzie aż tyle ręcznie stworzonych ozdób świątecznych i tyle prezentów pod naszą choinką, także od przyjaciół. Pod tym względem było bardzo kolorowo i cudnie! Kolorowe kubki tematyczne, czekoladki i  książki. Poza tym na dwa dni przed Świętami nadeszły 3 świąteczne poszewki 1. z lisem, 2. z zajączkami i choinką oraz 3. z dwoma zajączkami. Jest to coś niesamowitego... Jestem pewna, że choinka postoi w naszym salonie do połowy stycznia a może i dłużej aż nie uschnie na wiór!

No i jeszcze była nasza rodzinna sesja choinkowa, domowa ale poświąteczna. Sprawiło nam to wiele przyjemności. W nowych sweterkach, z podusiami wokół. Mój pulover przedstawia Londyn, a ten mojego męża jest w pingwinki. Synowi kupiłam holiday sweater Jordana. Super ciepła bluza!  W tle grał gramofon świąteczne piosenki i Kolędy. Dobrze, że moje samopoczucie się unormowało. Czekam na zakończenie leczenia. Zejdzie jeszcze kilka tygodni. Oby do wiosny! Póki co już szykujemy się na zakończenie Starego Roku, a z racji Nowego Roku zrobię bakławę w wersji mniej kalorycznej, mój mąż przygotuje tradycyjne sandwiche na dwa talerze, oraz otworzymy słoik bigosu, jaki podarowali nam dobrzy znajomi. Będzie lekki szampan i rybki pieczone, owoce, oraz orzechy.  Już nie mogę się doczekać Nowego Roku! A Wy?


Chciałabym Wam-Nam życzyć  Zdrowia, oraz sił  i odwagi. 

Dużo Szczęścia na kolejne 12 miesiecy. 

Dbajmy o siebie w 2023 roku!


Magdalena z rodziną. 


Odkrywamy skarby Irlandii, Armagh Robinson Library

niedziela, lipca 11, 2021

Odkrywamy skarby Irlandii, Armagh Robinson Library

Armagh - historyczne miasto Irlandii Północnej, położone w jej południowej części. Fascynuje pod względem architektury, ciekawi historią, i inspiruje atrakcjami nie tylko starszych turystów, ale i tych najmłodszych. Jest tego sporo, jakby podsumować to wszystko, i naprawdę można tak dopasować swój pobyt tutaj, aby każdy niezależnie od zainteresowań i wieku był w pełni zadowolony. W roku ubiegłym przejeżdżaliśmy przez miasto Armagh, podróżując w innym kierunku wyspy, i już wtedy wiedziałam, że tutaj powrócimy w kolejne wakacje, gdy otworzą dwie największe atrakcje w tym mieście...
Armagh Robinson Library, Northern Ireland
Ponad rok czekaliśmy na otwarcie dwóch obiektów w tym mieście Irlandii. Był to długi czas, związany z ograniczeniami w związku z pandemią covid. Wypatrywałam na stronach informacji o możliwości wstępu do atrakcji zamkniętych. Nasze marzenie się spełniło, pogoda była cudowna, więc zwiedzaliśmy nie tylko obiekty zamknięte, nie mogło zabraknąć ogrodów i parków, jak również zwykłego, sielskiego wypoczynku. Śledźcie kolejne wpisy, aby dowiedzieć się więcej o przepięknym mieście Armagh i o naszym kilkudniowym wypadzie, który rozpoczęliśmy popołudniową porą tutaj: 
W rankingu sześciu najpiękniejszych bibliotek wyspy Irlandii znajduje się Armagh Robinson Library - najstarsza Biblioteka w Irlandii Północnej, założona w 1771 roku przez Arcybiskupa Richarda Robinsona, który postanowił udostępnić i podarować ludności i miastu swoje prywatne kolekcje. Niewątpliwie jest ona klejnotem bibliotekarstwa na ziemi irlandzkiej. Choć oczywiście obecnie pełni rolę biblioteki naukowej w celu konsultacji naukowców, jak na zwyczaje i gościnność irlandzką przystało, można tę Bibliotekę odwiedzić całkiem namacalnie, a nawet za darmo.

Oznacza to, że owszem - jest biblioteką publiczną (do niedawna właśnie tak nazywaną), jednakże oferującą ograniczony dostęp do kolekcji (na terenie Biblioteki) przez osoby chętne, w tym także młodsze grupy wiekowe i wycieczki szkolne. Biblioteka otwarta jest dla małych grup, a obecnie dla każdej z nich na umówiony termin i czas. Jednak zapewniam Was, że taki termin bez problemu dogadacie z opiekunami obiektu. Polecam umówienie spotkania, bo dzięki temu oprócz obejrzenia wnętrza, będziecie mieli szansę dowiedzieć się o bibliotece wiele ciekawych faktów.

Zawsze przyjemnie jest chodzić po starej naukowej bibliotece, każda z nich ma sporo do odkrycia. Oczywiście nie ma tutaj mowy o odkrywaniu poprzez czytanie tych przepięknych książek w złoconych oprawach, bo nie bardzo jest taka możliwość. (O mojej wizycie w Bibliotece Strahovskiej w Pradze KLIK). W takiej Bibliotece jak Robinson Library można doświadczyć obcowania z książką.. Tu możesz wziąć książkę w ręce, otworzyć, sprawdzić ciężar. Następnie ułożyć ją na wygodnej komodzie, na gablocie, lub na stole przejrzeć jej wnętrze. 
Możesz oglądać okładkę 'od tyłu', spacerując wzdłuż regałów. Policz ile w każdym z nich jest książek - będziesz miał obraz bogactwa tego miejsca. W Robinson Library jest zbór 46.000 prac drukowanych a także monety antyczne, i średniowieczne, medale pamiątkowe i klejnoty siarkowe. Ryciny, mapy, atlasy, oraz rękopisy, manuskrypty. Koniecznie trzeba używać specjalnych rękawiczek do przeglądania większości ksiąg, i oczywiście w trakcie czytania obsługiwać prawdziwą lupę.. 

Interesująca jest zawartość Biblioteki w mapy i atlasy. Nas szczególnie mocno fascynuje położenie ziem na jakich żyjemy w ostatnich latach, oraz sąsiedniej Wyspy Brytyjskiej - Anglii i Szkocji.  Nie przeszukiwaliśmy wielu map, ale kilka zwróciło naszą uwagę. Mój mąż jest miłośnikiem odczytywania map, więc była to dla Niego nie lada gratka. Wspólnie z naszym synem ustalali pewne fakty przemieszczając się po całej bibliotece. Mnie zafascynował Royal Atlas of Modern Geography (Atlas Królewski Geografii Współczesnej). Ogólnie w bibliotece można znaleźć atlasy i mapy opublikowane w ciągu trzech ostatnich wieków. Najstarszą mapą ręcznie rysowaną jest Plan Newry z 1587 roku. Jeśli chodzi o te zasoby,,  były w dużej mierze prezentowane na wystawie Mapping History, we współpracy z Biblioteką Marsh's (Dublin). KLIK 
Mnie najbardziej zainspirowały wydobyte na moje specjalne życzenie książki z zakresu botaniki, które w Bibliotece były wystawiane wcześniej (w roku 2020) na Wystawie Botany : The Science of Beauty, z okazji upamiętnienia ogłoszonego przez ONZ Międzynarodowego Roku Zdrowia Roślin.
KLIK Doskonale wiecie, że rośliny, kwiaty zawsze powodują u mnie szybsze bicie serca. W książce Josepha Paxtona - Magazyn Botaniki Paxtona i Rejestr Roślin Kwiatowych (Magazine of Botany) mogłam zobaczyć między innymi przepiękne wiekowe ilustracje FW Smitha, np. rododendronów, które szczególnie mocno zafascynowały mnie w tym roku, czy nieznanej mi wcześniej orchidei kaktusowej. Ilustracje są dobrze zachowane, o mocnym wybarwieniu, identycznym jak świeże oryginały. 

Botanika – nauka o królestwie roślinnym, jest jednym z najatrakcyjniejszych, najbardziej użytecznych i najobszerniejszych działów ludzkiej wiedzy. Jest ponad wszystko nauką o pięknie.                                                                                                                                                                                                       Amerykański botanik Samuel G. Goodrich.
W Robinson Library aktualnie trwa wystawa o srebrze i złocie z okazji obchodzenia 250-lecia istnienia Biblioteki. Oczywiście nazwa o bardzo wdzięcznym brzmieniu 'Mowa srebrem, słuchanie złotem', idealnie pasuje do miejsca w jakim się znaleźliśmy. Jakby zgromadzić wszystkie srebrne kolekcje w jednym miejscu, przeczytać je i wraz z bagażem doświadczeń stworzyć kolejne dzieło - byłoby dla innych niczym ozłocenie - złote myśli. Niemniej prezentowane są tutaj zarówno przedmioty, jak i książki w tematyce złota i srebra. Jak wiadomo ze szlachetnych metali tworzy się nie tylko biżuterię, ale także monety, ozdoby i sztućce KLIK. 
Oczywiście nie sposób wypisać tu wszystkich kolekcji tematycznych jakie są w posiadaniu Biblioteki. Dziedzin jest wiele: medycyna, prawo, historia, polityka, teologia, podróże, itd. Niektóre ze skarbów są wyłożone. Tutaj są inkunabuły wydrukowane przed 1501 rokiem, średniowieczne rękopisy, czy zbiory archeologiczne, "Podróże Guliwera" własna kopia autora Jonathana Swifta z ręcznymi notatkami - które dopisał na zmienionych przez wydawnictwo treściach. Mamy zatem oryginalną wersję stworzoną przez autora. Kolejna kolekcja, której był posiadaczem Robinson pozostawiona Bibliotece, to odciski medalionów (około 4.000 sztuk), w tym te najbardziej znakomite i wartościowe - znanego modelarza i artysty Tassiego. 

Czy wiedzieliście, że wiele dawnych i wybitnych książek posiada po wewnętrznej stronie okładki zdobienia na całym papierze - stworzone specjalną metodą barwienia poprzez odciskanie na wcześniej przygotowanym ręcznie, grzebieniami, tudzież innymi przedmiotami wzorze (marmurowanie papieru). Metoda ta zaczerpnięta z Dalekiego Wschodu, znalazła w Europie swoje zastosowanie w XVII wieku. Obecnie przyjmuje się, że służy celom dekoracyjnym, lecz dawniej miało to chronić książkę przez zużyciem, jak również stanowiło punkt kontrolny książki czy nie zostały usunięte, lub podmienione w niej strony... Istnieje wiele rodzajów papierowego marblingu i zapewniam Was, że w swoim życiu już takie ozdobienia w książce napotkaliście. Moim faworytem jest Francuski Curl. KLIK

Warto zaglądać na stronę internetową Biblioteki, gdyż sytuacja covidowa przez ostatnie miesiące sprawiła, że opiekunowie miejsca zaangażowali się jeszcze bardziej w ukazanie zasobów drogą medialną. A przecież Ich praca nie może pozostać bez odzewu. U mnie zazwyczaj jest tak, że jeśli coś mnie zainteresuje, a nie znam historii lub przeznaczenia jeszcze w trakcie wycieczki do Muzeum, czy do podobnego obiektu, wówczas staram się dowiedzieć brakujące informacje na miejscu lub po powrocie do domu. Właśnie tak może Was zainspirować to miejsce... Nie tylko poprzez całokształt budynku, i dzieł jakie są wewnątrz, ale też w sposób odkrywczy, badawczy, statystyczny. 

Przykładem aktywności w obiekcie jest przygotowany quiz jaki mogą (nie muszą) wypełnić przybywające tutaj dzieci i młodzież. Jest to forma zachęty do świata książek, które zresztą mój syn bardzo lubi. Nie było chwili, aby się tutaj nudził, i podjął decyzję o samodzielnym poszukiwaniu odpowiedzi. Wiedziałam, że będzie to dla Niego trafiona forma rozrywki na start naszej wyprawy do regionu Armagh. Uwierzmy w nasze dzieci. Nie ograniczajmy ich tylko do sportu, wakacji na plaży czy w wesołym miasteczku. Takie odkrycia mogą je zafascynować! A na inną rozrywkę również jest czas, jeszcze tego lata i przez całe życie.

Gdyby jednak przyciągała Was tu głównie architektura i wiekowe wnętrze, to podobnie jak w całym Armagh właśnie tutaj znajdziecie ten klimat w każdym detalu. Tak, ja również bardzo to lubię. Ogromne gruzińskie drzwi wejściowe, i drewniane schody w holu. Nad  wejściem Armagh Robinson Library góruje napis: Miejsce Uzdrowienia Duszy. Arcybiskup Richard Robinson (również baron Rokeby) odkąd został opiekunem Armagh w 1865 roku postanowił zaopiekować się swoim narodem Chrześcijańskim - podobnie jak dawniej Święty Patryk. 

Robinson zbudował i podarował z tą myślą miastu Bibliotekę, lecz także całą kolekcję swoich bezcennych książek. Zawsze chłonę ten zapach. A tutaj unosi się aromat tysięcy starych ksiąg, które nabrały go w miarę upływu lat. Podoba mi się to, co odkryłam zerkając na regały... Bo ciekawe jest odświeżenie frontów białą farbą. Podobają mi się jasne wnętrza. A tutaj przez to Biblioteka nie jest taka ponura. Za to książki w brązowych, rudych, zielonych, granatowych, i złoconych oprawach od razu są widoczne - całe to bogactwo! Jednak, gdy podejdziesz bliżej, możesz zauważyć, że wewnątrz regały pozostały nietknięte przez czas, są wciąż brązowe! 

Gabloty nadal kryją w swojej niezmienionej formie i barwie - skarby, wystawiane kolekcje zgodnie z trzymiesięczną wystawą. Są tak masywne, że na niektórych można wyłożyć eksponaty, księgi. Piękna jest podłoga. Po prostu wystarczy spojrzeć, aby wiedzieć, że to wszystko jest klasyczne. Sufit zachwyca i oczywiście kręcone schody, oraz balustrady na piętrze nas po prostu oczarowały. Wystawione są popiersia arcybiskupów, w tym jedno - założyciela Richarda Robinsona (1708-1794). Sztuka, klasyka, tradycja - Armagh. A tuż obok Wzgórze Wikariuszy nr 5 (No5  Vicars' Hill), Katedra Anglikańska (Saint Patrick Cathedral Church of Ireland), oraz znajdujące się tam przepiękne ogrody katedralne.. (Zapraszam na kolejny post KLIK).



Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik