Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
Gleniff Horseshoe Walk, County Sligo, West of Ireland

sobota, lipca 09, 2022

Gleniff Horseshoe Walk, County Sligo, West of Ireland

Dawno nie było tutaj zielonego artykułu z zamieszkiwanej przez naszą rodzinę Zielonej Wyspy Irlandii. A przecież przez 10 lat zjechaliśmy i przeszliśmy już wiele jej hrabstw, sporą część północy, a także wschodu i południowego wschodu Irlandii. Po ostatnim odblokowaniu, zaraz po Świętach Wielkanocnych ruszyliśmy także w wymarzonym kierunku, a mianowicie na zachodnie wybrzeże Irlandii, dokładnie obierając nieznany nam obszar od Donegal aż po Sligo. Była to spontaniczna i jak się potem okazało niedroga wyprawa ;). Wiedząc, jak piękny to teren zaplanowałam głównie relaks w naturze, i trochę więcej niż zwykle aktywności w terenie i dokładnie w tej zieleni, odkrywając piękno Irlandii na własną rękę i w dużej mierze 'z buta', mimo, że do typowych trepów nie należymy. 


Oczywiście w naszym odkrywaniu pojawił się też element zamkowy i miejski, bo błędem byłoby nie zajrzeć do uroczego miasteczka Donegal, ale zdradzę Wam, że tak bardzo pragnęłam po prostu iść przed siebie i poobcować z pięknem śladami Yeats'a, że nawet w najmniejszym stopniu nie skupiłam się tym razem na poszukiwaniu ludzkiego gwaru. Co więcej nie marzyłam nawet o kontemplowaniu ogrodów i podziwianiu kwiatów. Chcieliśmy być, dotknąć i stąpać po najpiękniejszych ziemiach irlandzkich. Powiem Wam, że jeszcze nigdzie, nawet nad Atlantykiem  na północy wyspy, ani też w przepięknych górach Wicklow, (no może ewentualnie w górach Mourne byłam podobnie zachwycona) nie czułam tak mocno Irlandii. W każdym oddechu, powiewie wiosennego powietrza, zapachu drzew, w dotyku kropelki deszczu (wyjątkowo padało tylko jeden raz, wieczorem) i porannej mgły..

W Sligo ja czułam, że odnalazłam swój dom. Tę przynależność odbierałam też wśród napotkanych osób z tego regionu. Podczas spotkania z Ruth, która jest cudowną artystką irlandzką KLIK, rozmowa dodała mi energii i pewności w tym do czego zmierzam w swojej twórczości. Może to te ponad dwa lata odcięcia od świata społecznego, od ludzi, jakie 'zafundowało' nam covid, sprawiło, że z tą wolnością i z tą przynależnością łączę i prawdopodobnie łączyć będę od teraz naszą wyprawę do Sligo. A może jest tak, że zrozumiałam jak bardzo cenię jednak naturę ponad nawet człowieczeństwo. 



Kocham życie, lecz wiem, że natura króluje ponad ludźmi. Ważniejsze są rzeczy, o których nie wiemy dopóki tego nie pojmiemy... To po prostu trzeba poczuć całym sobą. Chciałabym bardzo, aby każdy z Was miał okazję na ten feeling właśnie w Sligo. Lecz wiem też, że jest to niemożliwe, skoro każdy z nas jest inny. A tak poza tym... "Nie ma dwóch tych samych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch tych samych spojrzeń w oczy". Rodzimy się w różnych miejscach i w różnych spotykamy, tworzymy życie o odmiennych przeżyciach i marzeniach, nawet jeśli w którymś momencie nasze losy się złączą.

Jednak zachęcam, aby zobaczyć, odwiedzić zachód Irlandii. W naszym przypadku. Powiem tak: chciałoby się jeszcze więcej. Zejść niżej aż po Galway... Jeśli macie o kilka dni dłuższy urlop od nas, to czemu nie! A to jeszcze przed nami. Być może południowy zachód i od razu południe Wyspy? 😉 Mimo znajdującego się tutaj Wybrzeża i to w spektakularnym wydaniu, uważam, że znakomity początek pobytu na zachodzie Wyspy Irlandii to wycieczka w głąb tutejszych gór i dolin. Co więcej proponuję powroty na szlaki każdego dnia, np. o poranku, lub wieczorem. Wszyscy turyści przybywający tu, doskonale o tym wiedzą. Które z atrakcji wybrać mając trzy dni na wyprawy? 

Jest kilka znanych ścieżek, a dla zapalonych turystów nawet te trudniejsze, na które koniecznie warto ubrać profesjonalną odzież itd. Mimo, iż lubimy rodzinne spacery, do wyznaczonych punktów docieraliśmy autem, aby potem spacerować. Musieliśmy umiejętnie gospodarować czasem, aby znaleźć go na zaplanowane atrakcje. Według mnie ta, o jakiej piszę dziś, jest numerem jeden i zapewne o każdej porze roku jest najpiękniejsza. Gleniff Horseshoe Walk (zwana ścieżką podkowy Gleniff), którą szliśmy, okazała się wręcz magiczną ścieżką, jakiej nie można zapomnieć. Proponuję tę wyprawę rozpocząć od Benwiskin Centre. BC jest schroniskiem, i jednocześnie odnowionym obiektem noclegowym o znakomitym wyposażeniu dla turystów. Można wypożyczyć tu np. rowery, lub odstawić auto na parking.



Gleniff Horseshoe znajduje się jakieś 30 minut jazdy od Sligo Town, obok góry Dartry. Krajobrazy zapierają dech w piersiach. Gdy już znajdziesz się w Dolinie Gleniff (moje ulubione miejsce), odkryjesz cudowną ciszę i dziką naturę przybierającą różne barwy. Wiosną i latem, jak widzisz, to odcienie zieleni, żółci, i odrobina beżów. Jesienią obraz nabiera żywszych, rdzennych kolorów. Jak wygląda tu zima, o tym z pewnością niejeden się przekonał... Zimy w Irlandii zwykle są łagodne, lecz gdy spadnie tu śnieg, Gleniff Horseshoe walk jest pokryte bielą. To musi być fascynujące! 



Tym razem widać było dokładnie kilka punktów odniesienia, świadczących, gdzie się znajdowaliśmy. Otóż jeden ze szlaków (ten wybrany przez nas) ma około 6 km w pętli. Zostawiając auto tuż przed główną drogą warto pójść w głąb. Ogólnie możesz ruszyć trasą w prawo, a na samym jej końcu ukaže Ci się słynna góra (dawniej płaskowyż) Benbulben. Robiąc odwrotnie, analogicznie wszystko zmienia kolejność. My wyruszamy od lewego punktu, w prawą stronę. W Dolinie znajduje się stary młyn Barytes Mill w którym do połowy XX wieku odbywało się wydobycie barytu. Ponad dawnym młynem ukazują się formacje skalne z czasów epoki lodowcowej - Tievebaun i Truskmore. Natomiast po prawej jest tylnia strona Benbulbena i Benwiskina. Ale to dopiero za chwilę. 

Teraz kiedy jesteś tu na miejscu te widoki ponad głową, góry, wydają się ogromne! Jednak będąc z tyłu, czyli po przedniej stronie np. Benbulben dopiero będziesz w stanie zobaczyć ich wielkość, a przede wszystkim kształty. To jednak już odrębna wycieczka i kolejny temat na blogu. Wracając do tego szlaku kolejno jadąc dalej pomiędzy małym laskiem ukazuje się wreszcie obraz do którego zmierzasz, a w dole Stara Szkoła. Warto tu spacerować, odkrywając te miejsca po swojemu. Gdy staniesz obok, ponad nią ukaże się słynna jaskinia Diarmuida i Grainne'a (Diarmuid and Grainnes Cave), o której głoszą legendy. Dalsza droga to po prostu powrót do punktu startowego. A może chcesz ruszyć w drogę odwrotną?


Crepe Paper Hoary Stocks, summer in my garden

niedziela, czerwca 26, 2022

Crepe Paper Hoary Stocks, summer in my garden

Witajcie po dłuższej przerwie! Miesiąc czerwiec jest dla mnie zaskakujący pod każdym względem. Otóż wyruszyłam z moją ukochaną rodzinką w nieplanowaną podróż. Wszystko to działo się w ciągu ostatnich 2 -3 tygodni. Mój mąż sprawił mi tę ogromną niespodziankę, znaleźliśmy się we Włoszech po trzech latach stagnacji w domu, głównie z powodu Covid. Teraz kiedy nadażyła się ciekawa oferta, odpoczęliśmy fizycznie i pod każdym względem właśnie na południu najcudowniejszego kraju Europy. W mieście Ostuni. 



Włochy.. Uwielbiam. Dzięki tej podróży dziś mamy niespożyte siły. Czujemy jak byśmy odmłodnieli o 10 lat! W artykule przesyłam widokówkę z Neapolu. Podróżując do Kampanii z Apulii przez kilka godzin, zatrzymujac się w połowie dnia w Pompejach, potem spełniliśmy (wieczorem) jedno z naszych marzeń, jakie zrodziło się w naszych wyobraźniach dokładnie 10 lat temu za sprawą niebieskiego obrazu mojego męża z widokiem na wulkan Wezuwiusz. W Neapolu był ten romantyczny czas aż do nocy.. Cudowny Czas. 



Mam nadzieję, że zrozumiecie tę przerwę na blogu. W ramach podarunku, oczywiście przesłałam kalendarze na czerwiec z moimi kwiatami z krepiny. Zajrzyjcie! Znajdziecie je w zakładce kalendarz po boku bloga. (Piwonia i stokrotki). A dziś letnie lewkonie, zwane w Wielkiej Brytanii Gillyflowers lub po prostu Hoary Stock czy Mathiola Flowers (Mathiola Incana). Te lewkonie dokładnie ozwierciedają moją kobiecość i mój stan. Słodki, radosny, choć życie ma swoj bieg -ja wewnątrz wciąż ta sama. Lewkonie letnie rozpoczęłam tworzyć już przed urlopem, jednak efekt końcowy i dopracowanie nastąpiły po powrocie z Włoch. Podwoiłam ich objętość, dorobiłam jeszcze płatki. Lewkonia jest pełniejsza, jest 'zalotna' i taka jak brzoskwinka! ;) I postanowiłam uzupełnić prototyp w liście. Uważam, że lewkonia z liśćmi ma niepowtarzalny urok! Zaraz Wam opowiem wszystko.

Również to, co się dzieje w czerwcu w naszym ogrodzie, jest bardzo zaskakujące. Gdy wróciliśmy, roślinki (młode sadzonki) urosły dwukrotnie! Mimo cienia przez większość godzin w tej głównej części zagospodarowanego ogrodu, liczę na kwiaty u nas już w lipcu, a potem w sierpniu a także we wrześniu (dalie). Przepięknie po płocie rozrósł się bluszcz, a właściwie bluszcze (mamy dwie odmiany). Są tłem dla wielu kwiatów i jak widzicie także dla moich lewkonii z krepiny. Jedno jest pewne. Także wszystkie posadzone (żywe) kwiaty mają już maleńkie pączki. Z kolei w mojej pracowni papierowej zrobiłam przerwę od twórczości. Teraz już tworzę nowe projekty. Są bardzo letnie i 'ogrodowe', jak to ja mówię. :) Oznacza to, że jak zawsze podjęłam się projektów niełatwych i finezyjnych, wyglądających realistycznie. Zdradzę, że mam głowę pełną pomysłów.


Pamiętacie moje lwie paszcze (snapdragon) KLIK? Z podobnych kwiatów zrobiłam jeszcze bogatsze w płatki - łubiny (je zamieściłam tylko na fp). Potem zaprojektowałam też gladiole (mieczyki). Nimi nie zdążyłam się jednak pochwalić. Tym razem taki słodki w kolory post z lewkoniami. Właściwie to moja ulubiona wersja kolorystyczna tych kwiatów. Oczywiście zaraz po białych! Lewkoni nie posadziłam w ogrodzie w tym roku, ale zwykle kupuję z nimi bukiety. A teraz także je projektuję z papieru. Moim zdaniem zapach lewkonii jest niesłychany i nie do podrobienia ;) Ale móc je wykonać, aby dorzucić do kompozycji kwiatowej to wspaniała umiejętność. Wszystkie te wysokie kwiaty, które przed chwilą wymieniłam cudownie prezentują się z niższymi kwiatami. Ale lewkonie są chyba najbardziej popularne, są idealnej wielkości, zgrabne, zalotne. 


Lewkonie to kwiaty kojarzące się ze wsią, z ogródkiem przydomowym, ale wiemy, że często wykorzystywane są jako kwiaty cięte w bukietach właśnie ze względu na ich kształt. Poza tym są trwałe, należy jednak pamiętać aby wstawiając do wody oberwać część masywnych liści z łodygi. Lewkonie występują w kilku odmianach, lecz w wielu barwach. Moje pomarańczowe lewkonie (dokładnie brzoskwiniowe) są bardzo popularne i pasują do radosnych letnich bukietów. Kolor takich lewkonii symbolizuje energię, radość i niekończące się piękno. 


Moje lewkonie wykonane są z włoskiej krepiny. Mają po kilkanaście pączków kwiatowych, i po kilka liści z krepiny włoskiej. Płatki cieniowałam suchymi pastelami, ożywiając je kolorem w dwóch odcieniach rożowego. Lewkonie mają około 50 cm długości. Kochani, wierzę, że moje kwiaty przyniosą naszej rodzinie spokój, radość i szczęśliwe życie. W temacie lata... Mam nadzieję, że Wy korzystacie z jego uroków, dbacie o siebie, i o swoich bliskich a także o swój ogród? Tego Wam WSZYSTKIM z całego serca życzę!



DLA CIEBIE!


Bardzo się cieszę, że zainteresowałam Cię moimi projektami kwiatów z krepiny. Przyjemnie jest obejrzeć zdjęcia natury, a także prac jakie powstają za sprawą tej natury.. Jest to ogromnie inspirujące. Chciałabym móc zawsze otaczać się kwiatami, i zachować ich obraz na długo. Wiadomo jednak, że kwitną one tylko w określonym czasie. Więc tworzę moje papierowe rośliny. Dodatkowo zdecydowałam się zachować ich obraz na takim fotograficznym kalendarzu. Na blogu trwa akcja organizowana przeze mnie: prezent dla moich czytelników i przyjaciół - kalendarz kwiatowy w języku angielskim ze zdjęciami moich kwiatów z krepiny.
Jeśli jesteś zainteresowana/ny takim prezentem (tymi miesiącami), polecam zajrzeć w tag po prawej stronie bloga - Kalendarz. Tam będą wszystkie wpisy ze stworzonymi przeze mnie kalendarzami dla moich czytelników. Wystarczy obejrzeć kalendarz, i jeśli jesteś chętna/ny, zgłosić się do mnie po odbiór, za darmo, plików z kartką miesiąca z kalendarza, który następnie sobie wydrukujesz, lub zgrasz na swój pulpit. Warunki pobrania i użytkowania opisałam w pierwszym wpisie KLIKMiesiąc lipiec 2022 to właśnie Stock Flower, czyli Lewkonie z krepiny. Jest pełnia lata, i czas gdy te cudne kwiaty w ogrodach kwitną w pełni. Mają mocne łodygi i podłużne liście oraz bogate kwitnienie. Jedne z piękniejszych kwiatów zarówno w bukietach, jak i w ogródkach. Zapraszam. 


Jestem twórcą. Jeśli chcesz wykorzystać mój projekt, pomysł, lub zdjęcie - zapytaj mnie. 


Cranfield Alpacas, Newcastle, Newry, Mourne Mountains

sobota, maja 14, 2022

Cranfield Alpacas, Newcastle, Newry, Mourne Mountains

Alpaki. Ten, kto z nimi poprzebywał choćby jedną godzinę, pokochał alpaki miłością małego dziecka. Zwierzęta te są tak przyjacielskie i zarazem charakterne, że pobyt z nimi, obcowanie, spacer, są pełne czułości i radości. Taka wizyta z pewnością uraduje najmłodszych, a dla rodziny jest niezapomnianą przygodą, 
Alpaki mieliśmy już okazję odwiedzić w innych miejscach, jak np. ogrody zoologiczne, czy farmy ze zwierzętami. Jednak nigdy nie był to czas spędzony wyłacznie z nimi. Zawsze tak się złożyło, że towarzyszyły temu inne atrakcje. Był to np. całodniowy pobyt w zoo. Tym razem zorganizowałam wizytę na ich terytorium, w ich zagrodzie. Chcieliśmy odkryć ich sposób życia, zachowania, jedzenia i dowiedzieć się wielu ciekawostek o ich hodowli. Od dawna te zwierzęta mnie fascynują. Mam wrażenie, że są wyjątkowe nie tylko przez ich słodki i urodziwy wygląd. 
Wszystkie te odczucia sprawdziły się w Cranfield Alpacas. Choć tym razem miałam proste marzenie, aby tylko z nimi (ze zwierzętami) poprzebywać. Nie miałam pojęcia, że będą tak delikatne i zręczne. To ewenement jak jedzą i jak się zachowują. Marzeniem mojego męża było je nakarmić. Największe oczekiwania, ale też obawy co do tej wyprawy przypisałabym Alexandrowi. Bardzo bał się tego 'spotkania'. Bądź co bądź, alpaki to jednak całkiem spore zwierzaki. Przy tym przez cały czas w stadzie. Poza tym wygladają dość 'obficie'. Ale też puszyście.. i zabawnie, gdy machają swomi uroczymi rzęsami. Jak dodał mój syn: "Warto byłoby w takim razie je pogłaskać a może nawet przytulić..."
Czy udało nam się zrealizować wszystkie plany związane z tymi odwiedzinami. Napiszę Wam wszystko w tym wpisie. Jak ważna dla człowieka jest taka bliskość zwierząt (alpak). Dlaczego warto spędzać czas z rodziną na farmie alpak? Na pewno pobyt tu był fantastyczny i był wyjątkowym zakończeniem minionych wakacji dla naszego Alexandra. Mocno czuliśmy chęć spotkania z przyrodą. Tego nam brakowało przez całe wakacje. Zaplanowaliśmy ten dzień w drodze powrotnej do domu, z naszych irlandzkich wczasów. Było już późne popołudnie 31 sierpnia, gdy po godzinnej trasie z poprzedniej atrakcji przedostaliśmy się w piękne, górzyste okolice Newry. 
Nic dziwnego, że te zwierzęta są takie ułożone i zadbane. Miejsce w którym żyją i osoby u których są hodowane to oaza spokoju i blogostan. Jadąc sielskimi dróżkami, otoczonymi zachwycającymi górami Mourne i nadmorskim wybrzeżem Morza Irlandzkiego,  dotarliśmy do Cranfield Alpacas. Mieliśmy zarezerwowane spotkanie z alpakami oraz z ich opiekunami. To chwila, której nigdy nie zapomnę, i na pewno będziemy chcieli do tego powrócić.. Stado dumnych i jakże mądrych alpak.
Pupile, które wdzięcznie żyją, spacerują i są blisko Ciebie a jednak nie możesz ich wziąć jak pieska do domu, położyć i nakarmić z miski. Po prostu wymagają nieustannej opieki, spacerów i dbałości. Potrzebują przestrzeni i osób, które mają dla nich czas i zamiłowanie. Tacy właśnie są właściciele hodowli, którzy rozwinęli Cranfield Alpacas. Weseli, rozmowni i bardzo pracowici ludzie, których też udało nam się bliżej poznać.
W takim otoczeniu przyrody, w dobrych warunkach hodowlanych, na ogromnej przestrzeni żyją sobie alpaki. Uwielbiają góry i zieloną trawę, kochają biegać i spacerować. Nic więc dziwnego w tym, że alpaki lubią się uśmiechać! Niekiedy to nas zaskoczyło. Ale czasem alpaki stawiają na swoim, unosząc głowę wysoko dają znak, że mają swoje zdanie i nie chcą go zmienić! Dlatego też szczerze powątpiewam, że dobrze czują się na farmach, gdzie przychodzi dużo odwiedzajacych do kilku alpak w jednym czasie. Tutaj jest lepiej, tu są szczęśliwe.
Mimo dość późnej pory dnia, udało nam się jeszcze dokarmić alpaki, przejść na krótki spacer z nimi, a także spełniło się marzenie Alexandra by trochę je pogłaskać. Niestety nie udało nam się zrobić z nimi większych przytulasów! Alpaki najwyraźniej tego nie lubią. Poza tym potrzebowały już wybiegu, po całodniowej gościnności z różnymi odwiedzającymi. Towarzyszył im psiak kompan, który kierował je w różnych kierunkach.  
Żwawo reagowały na głosy dzieci z sąsiedztwa. Widać jak bardzo te zwierzęta mogą być zżyte z ludźmi i pomocne w terapiach różnego rodzaju. Mają dobry wpływ na osoby potrzebujące wsparcia emocjonalnego. O tym też usłyszeliśmy od osób pracujących tutaj. Alpaki są bardzo ostrożne w zachowaniu, bez obaw odwiedzają je rodzice z niemowlętami. Przybycie tutaj to czułe i miłe, lecz również bezpieczne spotkanie.
Aby spotkać się z alpakami, musisz umówić się poprzez rezerwację na stronie. Jest kilka opcji odwiedzin. Jedna z nich to długi spacer po plaży z wybraną alpaką. Na taką przechadzkę wyruszasz z farmy wraz z opiekunem i z alpaką. Jako dorosły możesz przyjść z osobą niepełnoletnią towarzyszac jej. Alpaki wyruszają też grupami, przy większej liczbie odwiedzających. Wędrówka po plaży jest nie tylko udanym spotkaniem z tymi zwierzakami, lecz także przyjemnym spędzenien czasu w nadmorskim klimacie. Dobrze przybyć w bezdeszczowy dzień w godzinach południowych, kiedy pewna jest udana pogoda. 
Kolejną opcją jest spacer po farmie z wybraną alpaką. Jest to ciekawa propozycja, ponieważ alpaki uwielbiają mieć kompana. Oczywiście taką wersję wybierzesz jeśli w danym czasie, gdy planujesz tu przyjazd, wybrana opcja jest dostępna, oraz gdy alpaka jest dostępna do spaceru. Jeśli nie, lub jeśli nie wiesz czy chciałbyś mieć przynależną alpakę do siebie (bo np. jesteś tu po raz pierwszy) pozostaje Ci jeszcze jeden wybór. O tym poniżej. 
Ostatnia opcja jest wygodna dla wszystkich osób, które z jakiś przyczyn nie mogą, lub nie chcą zarezerwować pozostałych. Spotykasz się z alpakami na farmie z ich opiekunami przy stołach piknikowych. Można je karmić, być z nimi, a wcześniej oczywiście posłuchać ich historii od wlaściciela. Uważam, że jest to najlepsza możliwość spotkania za alpakami dla niepełnosprawnych, dla rodzin z najmłodszymi dziećmi, oraz przede wszystkim dla tych, którzy u alpak Cranfield są pierwszy raz. Zawsze warto najpierw dowiedzieć się więcej o miejscu do którego przybyliśmy i zobaczyć jak odbywają się spotkania a także jak obcuje nam się z danymi zwierzętami. 
Wybierz jedną z opcji na stronie, jest tam sporo wyjaśnienia, będziesz pewien, że podjąłeś trafny wybór. My do alpak Cranfield na pewno powrócimy, na spacer po plaży. Chcemy tym razem spedzić ten czas w pelnym słońcu w dzień, i bardziej aktywnie. To była bardzo udana wycieczka, którą chcielibyśmy powtórzyć jadąc z Północnej Irlandii, tym razem bezpośrednio z domu. (Poniżej zdjecie z miasteczka Newry, które polecam odwiedzić bedąc u Alpak Cranfield).

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik