Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienie. Pokaż wszystkie posty
Crepe Paper Autumn Roses

sobota, października 29, 2022

Crepe Paper Autumn Roses

Od zawsze jesień to dla mnie czas przejścia, zmiennych barw, wyciszenia. W tym roku na pewno nie jest dla mnie to moment na odpoczynek po gorącym lecie, nie jest to typowy sezon dla takiego skorpiona, jak ja. Jednak jestem pewna, i wierzę w to mocno, że po tej jeszcze wciaż tlącej się kolorami beżu, toffi, cynamonu, rudości i brązu jesieni, oraz po cieżkiej i mroźnej zimie nadejdzie zielona, kwitnąca narcyzami, jabłonkami, z różowymi pączkami i wreszcie pachnąca bzami lilakami wiosna... Oby do wiosny!

Teraz, gdy jesień po mału zmienia się w tą brazową, tuż przed nadejściem listopada, ja zapragnęłam jeszcze na chwilę zatrzymać resztę lata i wrześniowo - październikowych barw jesiennych. Zostawię je pewnie na jakieś 10 dni! Niech będzie toffee, cinnamone, gold. A dorzucę do tego moje ulubione słodkie kolory i oczywiście z nadzieją do wiosny, zieleni trochę muszę wkomponować. Nie zdradzę Wam jeszcze, bo to moja niespodzianka - jak wyglądać będzie mój najnowszy projekt. Co to będzie? Pewnie Wam za dwa tygodnie pokażę.

A teraz chcę zaprezentować róże z krepiny mojego autorstwa. Takie właśnie toffi, cynamonowe, złociste, jakie są cześcią całego planowanego projektu. Idealnie pod pierwowzór żywych kwiatów, dokładnie według modelu, pięknie skręcone rozetki, pełne, rozwinięte. Róże w tych barwach kojarzą mi się z jesienią. Te, jakie tu pokazuję z pewnością pasują do stylu rustykalnego oraz boho. Czy taki właśnie mam zamysł? A może niekoniecznie w najnowszej mojej kompozycji.. Teraz praca wygląda złociście i strojnie, ale ostatecznie będzie bardziej delikatnie i kobieco.



W czasie mojej całej twórczości papierowej, wykonałam już sporo róż. Były różne ich pączki, odmiany, barwy i wielkości. Tym razem są bez liści, zgodnie z planem - dekoracyjne, i mimo, że same ich główki wyszły fantastycznie skręcone, to nie będę mogła (i nie chcę) ich wykończyć do tradycyjnej grubości łodygi oraz nie zamierzam 'ubrać' ich w listki. Te róże pozostaną właśnie takie, jak widzicie na zdjęciach. No może poza jedną złocistą, którą specjalnie dopracuję do ostatecznej formy z liściami.

Warsztat z moimi jesiennymi rożami był pełen niespodzianek. Otóż te w kolorze złota, to moja próba sprawdzenia nowej krepiny włoskiej, nowej dla mnie ponieważ nigdy wcześniej jej nie używałam. Przyznam, że praca z nią jest bardzo przyjemna, szczególnie jeśli chodzi o twórczość okazjonalną, świąteczną. Czy bedę z niej tworzyła kolejne róże to czas pokaże. Natomiast mam pewne plany co do niej bliżej Świąt, oczywiście jeśli uda się to zrealizować czasowo. Jednak dziś zdecydowanie skupiam się na pozostałych różach z projektu, bo to one górują ponad złocistymi zarówno ilością, jak i według mnie barwą.

Róże cynamonowe toffi stworzyłam z krepiny włoskiej bez barwienia i cieniowania. Zrobiłam każdą z nich z kilkudziesięciu płatków. Mają równiutko skręcone środki, dość spore pączki i delikatne łodygi. Znakomicie nadają się do różnych dekoracji, w których później będą poddawane formowaniu. Poza tym uwielbiam ich barwę, taki słodki przyćmiony toffi beż, lekko muśnięty brudnym pomarańczem, sprawiający w niektórych ujęciach wrażenie cynamonowego. 



Gdy tak patrzę na nie, chciałabym wypić aromatyczną kawę (a ostatnio zdarzyło się to może 3 razy w ciagu dwóch miesięcy). Lub zaparzyłabym wreszcie swoją ulubioną wiśniowo cynamonową herbatkę, mimo, że przez ostatnie tygodnie piję tylko zieloną i białą. Te smaki również polubiłam od nowa, ale wiśniowa.. to marzenie na zimę. Gdyby życie składało się tylko z takich pachnących chwil, a cała jesień byłaby tak złocista jak dzisiejsze róże, to zapomniałabym nawet, że już za kilka dni będziemy bliżej Tych, którzy są teraz w naszych sercach, jednak już nie cieleśnie z nami na Ziemi. 



Jednak właśnie te róże, toffi rozetki, przenoszą mnie już w kolejną datę - listopadową, jaka sprawi, że życie będzie toczyć się dalej, w cynamonowej barwie, mimo, że nawet lekko przybrudzone, przykurzone i przyćmione, to jednak uroczyście i pozytywnie, na przód. Dokładnie jak to zwykło być w listopadzie. Te roże są herbaciane, urocze, jesienne, ze wspomnieniami, lecz takie codzienne o tej porze roku. A cała pozostała część kompozycji będzie swieża i bardzo kobieca, aż do zielonej wiosny, kwitnącej biało i rożowo!



Thank You, Summer! Crepe Paper Sweet Peas

piątek, października 14, 2022

Thank You, Summer! Crepe Paper Sweet Peas

Dziś bedzie pastelowo i bardzo kobieco. Przyjrzyjcie się kształtom kwiatów, a przekonajcie się dlaczego;). Postanowiłam trochę odkryć siebie, czyli wrzucam też swoje aktualne portrety. Zdjęcia nie są wytworem profesjonalnej sesji, większość nie ma nawet obróbki. Groszek jest naturalny, falujący, i wdzięczy się cudownie w prostych ujęciach! Jak widzicie to wszystko w codziennym zachwycie, , portretowo, nie od makijażystki. Lekko kolorowo. Właśnie tak lubię teraz maznąć sobie powieki, policzki i usta. Na przekór aurze! Taka ja, z moimi autorskimi groszkami z krepiny. Oczywiście jestem niepastelowa - wciąż brunetka o śniadej karnacji i ciemnych oczach, ale za to w pastelowym milutkim sweterku. Uwielbiam go! 

A dacie wiarę, że jeszcze kilka lat temu nosiła go moja świętej pamięci babcia? Miała wtedy 97 lat. :) Ten cieplaczek polubiła. To prezent jaki Jej zrobiłam pod koniec urlopu w Polsce. Więc noszę go od jesieni także z pamięcią o Niej, słodko acz przekornie. Z wdzięcznością. Ja, trochę 'babcina', bardziej jednak wciąż dziewczęca, z tym akcentem letnim, Magdalena cała w 'kwiatach', florystka ze swoimi figlarnymi kwiatami... Przyszła pora na podziękowanie. 

Czas jesieni to pożegnanie, wyciszenie, i otulenie. Jednak to chyba najwyższa pora, aby wyrazić latu ukłon za letnie piękno, słońce i ciepło. Mogę podziękować za ogród, i nasze kwiaty jakimi się otaczałam. O ogrodzie pisałam Wam już w poprzednich wpisach, a dziś czaruję fotografiamii - pięknymi groszkami pachnącymi, tymi z ogródka i krepinowymi groszkami z pracowni. Papierowe kwiaty wykonałam czysto z natchnienia, zainspirowana urokiem moich ogrodowych okazów pachnących, jakie bogato pięły się w naszym ogródku w Irlandii.



Dacie wiarę?! Pierwszy raz w tym sezonie rozsiałam z nadzieją na niewielką hodowlę (jak sądziłam mizerną ze względu na słabe lato w Irlandii).. i mile zaskoczyłam się! Zebrałam setki kwiatów przez całe lato.  Białe, różowe, brzoskwiniowe, liliowe, niebieskie, malinowe, bordowe, fioletowe a nawet dwu barwne! Takie mniejsze bądź większe urocze okazy. A przy tym jakie mocne zapachy. :) I wiecie co? One wciaż kwitną, mimo nowej pory roku. Zostawiłam je, ostatnie bez cięcia, czekam na nasionka. ;)




Groszki pachnące dawniej mnie nie zachwycały. Wiec nie planowałam ich wykonania z papieru, skoro nigdy wcześniej nie były one obiektem moich westchnień. Jako cięte kwiaty nie są trwałe, są niewielkie. No ale pięknie pachną! Zapewne w ogrodzie cieszą oko. Radują też, zebrane w bukiecik, stojące w małym wazonie w domu. Ich woń jest charakterystyczna, przyjemna dla nozdrzy. No ale groszki zerwane z ogrodu i ustawione w bukietach łączonych z innymi kwiatami? Nie do pomyślenia. Otóż nie przetrwają długo. No chyba, że będą to groszki z papieru! 

Tak, zdecydowanie w wersji tworzonej przeze mnie są idealne do uzupełnienia bukietów papierowych. Są wprost wymarzone do wypełnienia wiązanek. Dodadzą lekkości i nowych odcieni w kompozycji. Groszki są charakterystyczne ponieważ nierzadko mają wielokolorowe, wręcz tęczowe odcienie płatków. Kwiaty groszka pachnącego w trakcie wzrostu, a także już po ucięciu ich do wazonu, uzyskują ciekawe barwy i wzorując się na tym w czasie tworzenia z krepiny, warto to wykorzystać, aby powstał projekt w niezwykłych kolorach z efektem ombre. Jest to zachwycające i bardzo efektowne.  




Pamiętacie mój anemon? Te mieniące się odcienie fioletu, KLIK. Ewenement groszków pachnących zauważy każdy ogrodnik, który je hodował. Po prostu, aby poznać ich zalety i te wszystkie dodatkowe szczegóły, jak pozwijane płatki, ich wywinięty środek, zgrabne listki, zawiłą łodygę, potrzeba je obserwować dłużej. Te 'słodkie', motylkowate kwiaty sprawiły mi latem wiele radości. Kwiaty z małych ziaren, aż po podłużne, soczysto zielone łodygi, wijące się po rozwieszonych sznurkach. 


Pnącza wznoszące się, podczepione na swych świderkowatych 'haczykach' w górę po naszym kuchennym oknie wytwarzały niewielkie pączki. Jednak pachniało mocno przy każdym wyjściu do ogrodu. Czy tyle szczęścia sprawiło mi też wycinanie i klejenie, a także cieniowanie krepinowych sweet peas? Tworzenie groszków to przede wszystkim w moim odczuciu relaksujący crafting. Z wdzięcznością. Był to  spokojny projekt, jaki mnie odprężał. 



Z kolei cieniowanie pastelami okazało się przyjemną zabawą! Tak zdecydowanie lubię to robić. Jeśli tylko bedę miała większe pole do popisu (potrzeba wykonania innych kolorów) to na pewno będzie jeszcze weselej. Tym razem groszki są w pastelowych barwach. Delikatnie, sweet, choć w wielu odcieniach. Takie bukieciki zbierałam przez całe lato! (W ramce rysunek mojego męża dla mnie - nie kolorowanka; groszki zakwitające).



Jest groszek biały, niewinnie muśnięty blush rumieńcem, o płatkach delikatnie zielonkawych. Jest groszek słodko rożowy, przechodzący w blady pink, oraz groszek bardziej antyczny - różowy, a także groszek liliowy, gdzie nie gdzie 'przybrudzony' fioletowym cieniem. One, te najbardziej klasyczne wersje sweet peas. Wszystkie je miałam w ogródku i mam też w pracowni. 


Groszki papierowe powstały z krepiny włoskiej, delikatnej, rozciągliwej. Można ją pięknie uformować. Stworzyłam kilka gałązek, każda posiada pięć dojrzałych kwiatów, oraz parę liści. Łodygi i liście wykonałam w kolorze zieleni z krepiny włoskiej. Wysokość gałązek to 40 cm. Takie są groszki. Nieduże, lekkie i zgrabne. Właśnie ta ich świeżość jest interesująca, a przecież to kwiaty letnie. Kochają słońce, wtedy rosną jak szalone.

W ogrodzie pozostały im ostatnie tygodnie, a  w pracowni krepinowej powstają niczym nowe pączki po deszczu! To tworzenie przez cały czas 'chodzi mi po głowie'. Groszki przypominają mi lato, pachnące miodowo. Polubiłam je wycinać i formować. Więc chyba od teraz będą mi towarzyszyć w wielu nowych kompozycjach florystycznych. Plan jest taki, aby wykonać kilka ciekawych kolorów do bukietów okazjonalnych. 



Nie będę dziś rozpisywała się o uprawie groszku pachnącego, jednak zachęcam Was do rozsiewu groszu, bo jest to bardzo wdzięczne w pielęgnacji pnącze. Ponieważ groszek pachnący jest rodem z Włoch, a dokładnie wywodzi się z klimatu środziemnomorskiego zdecydowałam się pokazać Wam garstkę zdjęć z naszego czerwcowego urlopu we Włoszech... Jako zachęta i zaproszenie do przyszłego wpisu podróżniczego (dawno ich nie było na blogu).



Są to głównie fotografie z białego miasta, Ostuni (choć nie tylko), gdzie stacjonowalismy, oraz z wynajętej przez nas willi w tym mieście. Ostuni to kwintesencja południowych Włoch, miasteczko zbudowane z białego kamienia, gorące i pachnące. Uwielbiam zapach Włoch, także ten kwiatowy, który towarzyszył nam na każdym kroku w czasie naszych wakacji.



Nasza podróż to też przede wszystkim rodzinny wypoczynek, spacery, wycieczki do różnych miast apulijskich, a nawet w region Kampanii. Nasze włoskie wakacje to również zapach regionalnych potraw, pizzy i kawy.. Włochy są pełne słońca, oraz żywych kolorów, nie tylko bieli. I z kolei o tym przekonam Was w odrębnych artykułach. Mam taką nadzieję! Zapraszam niebawem.



Dziś również mam dla Was niespodziankę kulinarną. Zaproszenie na wpis z przepisami: na ptasie mleczko 'naładowane' owocami leśnymi. Oraz zaproszenie do wykonania pop cake'ów (lizaków ciasteczkowych). Ja zrobiłam je dla dzieci, ale będą idealne na każde party. Ptasie mleczko, jakie zaproponuję jest smaczne i mocno owocowe, jest zdrowsze od kupnego. 

Anegdotka jest taka, że w Irlandii, gdzie żyję jeżyny to owoce wczesnej jesieni. Zatem pianki jakie proponuję są bardzo sezonowe i też dobrze sprawdzą się na imprezie. Dorzucam do malin i jeżyn truskawki oraz borówki. Moje ptasie mleczko jest w wersji niskokalorycznej. Jest przepyszne i bez cukru. Z kolei cake popy wykonałam według receptury youtuberów. Wkrótce poznacie przepisy! 



Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik