czwartek, czerwca 01, 2017
The Ark Open Farm - Irlandia Północna
Osoby z Polski, które znam mówią, że nie chciałyby mieszkać w deszczowej Irlandii Północnej. Często też co niektórzy zadają pytania, jak żyjemy w takim wilgotnym, niezbyt ciepłym miejscu, co tam robimy. Sama, gdy tutaj przyjechałam po raz pierwszy, odniosłam wrażenie, że to szary kraj, który nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Nic bardziej mylnego, bo pomimo pogody średnio dobrej przez cały rok, tutaj po prostu można odżyć i przede wszystkim państwo, i Królowa, a tym samym różne organizacje typu National Trust dbają o naturę, a także o rozwój społeczeństwa w kierunku ochrony środowiska i zagospodarowania terenu, oraz zachowania gatunków. Odkąd tutaj mieszkam, nie czuję smogu, nie duszę się, a co najważniejsze przez większość miesięcy w roku jestem otoczona zielenią. Wiadomo, tam gdzie jest roślinność i gdzie są ludzie kochający bliskość natury tam żyje się przyjemniej. Poza tym w takim otoczeniu odnajdziemy też zwierzęta, od tych dziko żyjących do domowych przyjaznych człowiekowi. Więc nie zdziwi Was jeśli napiszę, że czasem czuję się tutaj jak na wsi. Właśnie to sprawia, że pomimo bliskości biur i galerii handlowych w Irlandii Północnej jest spokój. Nasuwa się pytanie, jak tu żyć i jakie atrakcje odnajdować, szczególnie dla dzieci? Oprócz bliskości oceanu, otaczają nas pola golfowe, ogrody a także farmy. Kilka z tych Farm prowadzi walkę o zachowanie gatunków wymierających na ziemiach irlandzkich. Ta działalność jest wspierana przez państwo, a także otwarta dla mieszkańców Zielonej Wyspy, oczywiście ze szczególnym nastawieniem na przyjmowanie najmłodszych. Polecam takie miejsca także turystom, którzy zdecydowali się na zwiedzanie Irlandii.


















































