niedziela, grudnia 11, 2022
Crepe Paper Carnations - październikowe goździki
Mamy początek grudnia. Choć sercem jestem już bliżej tego co wydarzy się za dwa tygodnie, gdy myśli i plany płyną rodzinnie, siedząc wspólnie przy blasku świec adwentowych i zanurzając się w zapachu zielonych gałązek - w oczekiwaniu na Boże Narodzenie... moja dusza wciąż zostaje jakby oderwana od tego wspólnego z chłopakami celebrowania. Pozostaje sobą, i zresztą taka samodzielna, jeszcze jesienna, po lecie rozgrzana i pełna tej wewnętrznej, osobistej kobiecości. Po mału niespiesznie, uważnie, zachowując październikowy urok. Zachowane są też kolory subtelności. Dużo wigoru oraz słodyczy, jakie zapewne (wierzę w to bardzo) zawitają znów wiosną z okazji International Women's Day, oraz w Mother's Day. Oby do wiosny! Jak zauważyliście, ja bardzo lubię tworzyć z krepiny w jasnych barwach. Faktem jest, że zima w mojej pracowni przybiera już dużo naturalnych odcieni w tym sezonie. Ale niespiesznie dziś jeszcze pora pokazać Wam bardzo symboliczne dla mnie kwiaty, które stworzyłam pod koniec października na specjalną okazję. Zobaczcie mój projekt - różowy goździk z krepiny. :) Nie jeden, nie jest w pojedynkę. Zestaw dwóch goździków. Mimo, że świeży goździk zawsze wyrasta z pojedynczym pączkiem na dość grubej łodydze, ja chcę prezentować go ze wsparciem, 'z towarzyszem'.
Od wielu lat przywykliśmy do takiego tradycyjnego widoku jednego goździka. Jest w pewnym sensie uroczy, niepozorny i delikatny ale z innej perspektywy jawi się zbyt 'ogołocony'. Kiedyś wyczytałam, o interpretacji symboliki chrześcijańskiej w latach osiemdziesiątych, gdzie np. czerwony goździk miał przypominać gwóźdź w męczeńskiej śmierci Chrystusa. Był też rozdawany 'za zasługi', zapewne Wy też pamiętacie (lub słyszeliście od rodziców), w podarunku z asparagusem i tasiemką dekoracyjną. Jakże zatem pięknie wybrzmiewa symbolika goździków (wielu) tutaj w UK, zaczerpnięta z tradycji Stanów Zjednoczonych, gdzie uznano Mother's Day oficjalnie za sprawą pewnych wydarzeń. W 1908 roku podczas Ceremonii jaką zorganizowała ku pamięci swej zmarłej Matki Anna Jarvis, obłożono setkami goździków, ukochanych kwiatów Jej Matki, Kościół Andrews. Tak goździki wróciły w latach pięćdziesiątych do kwiaciarni i stanowią po dziś dzień piękne podkreślenie znaczenia kobiety w świecie. W UK właśnie w okresie Mother's Day szczególnie! Tutaj goździki pakowane są gęsto w boxy prezentowe. To już w Starożytnej Grecji goździki były uznawane za kwiaty boskie. Stąd nazwa dianthus- dios anthos (boski kwiat). Różowe goździki symbolizują oddanie i dozgonną miłość (kobiety matki).
Goździk reprezentuje przepiękny i oryginalny pączek na stabilnej i twardej łodydze. Goździk w tej scenerii jest przede wszystkim symbolem odwagi oraz działania. Jest piękny i reprezentacyjny samodzielnie, lecz u mnie koniecznie łączy się też z innym goździkiem, a także z dodatkową dekoracją. Projekt goździków stworzyłam okazjonalnie tym razem, jednak jak zawsze bardzo tematycznie. W październiku kiedy powstawały wraz z papierowymi różami oraz z innymi dekoracjami, przygotowałam z nich topper na mój listopadowy tort urodzinowy. Wierzch na tort zaprojektowałam pod konkretny boho model tortu. Wyszło znakomicie, dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam. Był kontrast kolorystyczny pomiędzy złoto karmelowymi zdobieniami a tymi 'słodkimi' odcieniami dekoracji, czyli odrobinę retro, ale trochę też świeżo. Jeśli chodzi o goździki, to właśnie one sprawiają, że kompozycja zyskuje na delikatności i jest wspomnieniem cieplejszych dni a także zapowiedzią wiosny 2023. Goździki uroczo witają swoimi pomarszczonymi płatkami, zalotnie rozjaśniają topper. Te dwa goździki są podobne do siebie, jednak każdy z nich wygląda nieco inaczej kolorystycznie. Każdy goździk jest tak naprawdę inny, indywidualny, a razem się dopełniają i komponują w ciekawą formę. Piękno goździków widać na samym wierzchu. Cudownie i zalotnie.
Goździki powstały z krepiny włoskiej w kolorze blush pink. Mają 50 cm wysokości. Łodyga jednego z nich posiada nowe przyrosty i listki jakże charakterystyczne dla takiej formy kwiatu. Pewnie jest dla Was zaskakujący taki obraz goździka, który rzadko w przedstawionej przeze mnie wersji jest sprzedawany? Raczej na sprzedaż obcina się je w pojedyncze kwiaty, bez jego bocznych zielonych listków. U mnie pierwszy goździk wprost z 'ogrodu papierowego'. Moja pobudzona wyobraźnia całym tym urokiem jego liści i pączków, jakie miałyby lada dzień ujrzeć słońce. Taki właśnie naturalny, polny goździk przepięknie prezentuje się w wazonie w stylu boho, a gdy tylko skrócimy go o 'dodatki', (drugi goździk) - on strojnie ozdobi wszelkie boxy i bukieciki. Jak dla mnie także różowy kolor jest delikatny, nie narzuca się zbyt mocno, dokładnie jak to ma miejsce w przypadku mądrych kobiet...
Dziś kiedy piszę ten artykuł, chcę być wsparciem dla wszystkich Kobiet. Zdaję sobie sprawę, że każda z nas jest inna, jednak szczęścia i dylematy dotykają nas te same. Niestety ostatnio już niczym 'plaga', epidemia XXI wieku dosięga nas problem nowotworu piersi. To jedna z najcięższych chorób dla całej populacji damskiej, a okazuje się, że także męskiej (chorują również panowie). Kobieta, Matka, Żona, Przyjaciółka. To o nas dziś podejmuję temat. Właśnie miesiąc październik, gdy tworzyłam swoje goździki jest tym kiedy na całym świecie porusza się tematykę tego kobiecego problemu, szczególnie poprzez propagowanie profilaktyki badań, jak również rozpowszechnianie wiedzy o raku piersi. Miesiąc Świadomości Raka Piersi. Dużo pisze się o zapobieganiu, o zdrowym stylu życia, i regularnych badaniach. Z perspektywy doswiadczeń jakie posiadam już dziś, chcę podkreślić jedną ważną zasadę, abyśmy pamiętały, że najistotniejszy z czynników zapobiegawczych to obserwowanie siebie. Nic, ani zdrowy styl życia, ani przede wszystkim jego zmiana (raptowna na lepsze), nawet regularnie wykonywane kontrolne badania nie wykluczą u niektórych pacjentów rozwoju raka. Około 2/3 nowotworów rozwija się bez względu na prowadzenie dobrego stylu życia, także u sportowców, osób szczupłych, wegetarian nie jedzących mięsa, czy u ludzi zwiazanych ściśle zawodowo z medycyną oraz wieloródek.
Szacuje się, że co druga osoba w całym swoim życiu zachoruje na nowotwór, a z roku na rok linia wiekowa zachorowalności osiąga coraz niższy wiekowo pułap. Zdaję sobie sprawę, że jeśli to czytasz, wierzysz, że Ciebie ten problem nie będzie dotyczył. Jednak uwierz mi, będzie. Bo jeśli dobrze policzysz, to już w Twoim gronie jest jedna chora na raka piersi np. A czy zdajesz sobie sprawę, że za rok możesz to być Ty? Kiedy zaczęłam się 'interesować' rakiem piersi, było to dokładnie rok temu, gdy koleżanka wspomniała mi o swojej kuzynce, jaka wybadała raptem ni stąd ni z owąd guza w piersi. Przeszła cieżkie leczenie (leczenie raka piersi należy do bardzo agresywnych i bolesnych, a kobiety leczone, nawet te zdrowiejące, każdej usuwa się prze cież choćby fragment piersi, nazywa się nie bez powodu Amazonkami) i dziś jest już w remisji. Od tego czasu, już kolejna kobieta z grona tamtej koleżanki choruje na raka piersi... Rozumiesz co to oznacza?
Ponieważ należę do osób genetycznie sciśle zwiazanych z tą jednostką chorobową, oraz byłam (i jestem) spokrewniona z osobami chorującymi na nowotwory, czuję się gotowa na poruszenie tej sprawy na blogu. Zaznaczam, że moje przemyślenia użyte w tym wpisie nie są poradą lekarską, a zbiorem moich doświadczeń i obserwacji. Od dawna zastanawiałam się czy podjąć tutaj tę tematykę, nie mając wykształcenia medycznego, myślałam też czy powinnam tu o raku piersi temat rozwijać, skoro nie jest to blog o zdrowiu. Ponieważ mam wciąż wiele przemyśleń i wiele do powiedzenia w tej kwestii rozważyłam tę możliwość, aby teraz 'przy okazji' papierowych goździków napisać kilka słów od siebie. Jak wiecie na Weekendowniku do tej pory nie pisałam o trudnych sprawach. Od kilku lat blog jest nośnikiem pozytywnych uczuć, myśli, wydarzeń, relacji z naszych rodzinnych podróży, oraz twórczości florystycznej, jest odbiciem mojej duszy. A ona w gruncie rzeczy jest zawsze kwiecista, różowa i wierzę, że taka będzie zawsze. Pomimo tych wciąż barwnych przeżyć, dziś napiszę o tych kobietach, które są jak goździki. Dziś piszę nie to o czym dowiedzieć się można z mediów, oraz nie to o czym powie lekarz. Jest cała masa wartościowych artykułów i książek z których można czerpać wiedzę medyczną i psychologiczną na temat nowotworów.
Jestem pewna, że mam do czynienia z mądrym czytelnikiem, że Ty wartościowa kobieto bedziesz wiedziała, które informacje w moim wpisie dotyczą Ciebie. W Twoim organiźmie jest wiele sygnałów i pora im się przyjrzeć. Chciałabym abyś w porę wyłapała najcenniejsze szczegóły jakie wysyła Twoje ciało, a jakie niekoniecznie uznawane są za objawy ciężkich chorób. Gdy ciało zaczyna chorować, zanim jeszcze można określić konkretne miejsce zmiany, nietrudno zauważyć, że coś się zmienia... Pytanie, czy zostanie odpowienio (i w porę) zinterpretowane. To do lekarza powinno należeć poszukiwanie przyczyny i to lekarz powinien wspierać poszukiwanie przyczyn zmian w zdrowiu pacjenta. Bez względu na statystyki, a także Twój (być może) młody wiek! Jednak i Ty nie zbagatelizuj nic, co wydaje Ci się 'podejrzane', a jeśli nie masz Komu rozsądnemu powierzyć swoich podejrzeń zdrowotnych, znajdź odpowiedniego lekarza prywatnie. Tyle się mówi o profilaktyce, badaniach kontrolnych, regularnym samobadaniu, a nikt nie wspomina, żeby sprawdzać te wszystkie manifestacje ciała, jakie wysyła ono dodatkowo i niekiedy już na początku choroby. Prawda jest taka, że idąc na profilaktykę podstawową, na badania, istnieje niestety ogromne ryzyko nieodpowiedniej diagnozy podczas badań kontrolnych, gdy guzy zostają przeoczone lub zaliczone do niezłośliwych. Niestety coraz częściej obserwuje się zbagatelizowanie cieżkiej choroby u pacjenta przez lekarzy, jacy zamiast przyspieszać diagnozę, pocieszają młode pacjentki, że są pełnią zdrowia.. a ich złe samopoczucie to efekt zmian hormonalnych, niezdrowej diety i złego stylu życia.
Nie pozwól aby Cię lekceważono! Czy to normalne, że w tym samym czasie kiedy odkrywasz niepokojące nieprawidłowości w pracy swojego ciała, to ten doświadczony lekarz proponuje Ci oczyszczanie ucha płynem jaki oferuje Mu koncern farmaceutyczny do promocji w placówce zdrowia? A na pytania o kontrolne badania i kierowanie do specjalistów oraz ich interpretację reaguje jakby to Ci się nie należało? W ostateczności słyszysz, że lepiej trzeba sprawdzić swoje zdrowie drogą prywatną, bo teraz ze względu na zmiany spowodowane covid listy oczekiwań pacjentów wydłużają się dwukrotnie... Na szczęście istnieje jakiś podział list (pilne, z podejrzeniami, oraz zwykła). Do którego woreczka zostaniesz wrzucona? Zapewne należałoby to analizować pod kontem połączenia wielu 'objawów' jednocześnie. Jeden objaw to nie koniec swiata., ale kilka na raz zmienia postać rzeczy! Jednak nie zawsze lekarz (a co dopiero TY pacjentko), potrafi przeanalizować Twoją indywidualną sytuację goździku. Bo być może już powinnaś być w trybie pilnym zakwalifikowana do badań usg, mammografia, biopsja gruboigłowa i rezonans magnetyczny. A tak naprawdę oczekujesz trzy miesiące na pierwszą wizytę.
A tymczasem..
1. Jedną z istotnych manifestacji mogącej wskazywać na rozwijający się proces nowotworowy w organiźmie kobiety jest zmiana cyklu miesięcznego lub brak miesiączki. Dochodzi do wielu zaburzeń hormonalnych jakich nie udaje się powiązać z konkretną jednostką choroby. Zatrzymanie miesiączki w wieku pozamenopauzalym, plamienia, i inne niespodziewane cięższe objawy muszą wzbudzić czujność lekarza rodzinnego. Nie czekaj na samoistny powrót cyklu, musisz być wysyłana w trybie co najmniej przyspieszonym do lekarza specalisty. 2. Kolejny ważny aspekt to trudności z zajściem w ciążę. Niepłodność wtórna szczególnie, gdyż świadczy o zmianach chorobowych jakie następują już po pierwszym dziecku. Zmusza to do poszukiwania przyczyn tej zmiany. Jednak w wielu przypadkach nie udaje się jej znaleźć, bo wyraźnie się jej nie szuka. W Polsce kobiety z niemożnością zajścia w ciążę ozłociłyby system zdrowotny leczenia niepłodnosci wtórnej w UK. Tu gdzie żyję.. Rach, ciach i już możesz próbować mieć dziecko. Tutaj w Irlandii Północnej badanie i kolejno staranie o dziecko w poradniach leczenia niepłodności polega na sprawdzeniu zdolności do posiadania potomstwa kobiety i mężczyzny a następnie na.. propozycji zapłodnienia In Vitro. Oczywiste jest, że jeśli czujesz z tym niezgodę, nie podejmiesz się takiej opcji. Oznacza to jednak, że również Twoja niepłodność wtórna nie będzie przebadana i nie będzie leczona... A powinno być inaczej, bo niepłodność wtórna niezwiązana z menopauzą oznacza proces chorobowy! Czyż w ten sposób pacjent lub pacjentka mogłaby np. dowiedzieć się na co choruje? 3. Zmiany skórne, swędząca skóra, plamy, zmiany barwnikowe jakich wcześniej nie obserwowałaś, a jakie wcale nie muszą oznaczać raka skóry! Ale mogą być zwiazane z rakiem.. piersi. Po prostu skóra wyrzuca toksyny na wierzch z wnętrza pod nią. Może pojawić się trądzik, wręcz rany, na dodatek ogromnie rozlane i bolesne. I jeszcze ważniejszy znak. Brązowienie (rogowacenie) w zgięciach, zwykle w pachwinach. Gdy zauważysz zmianę i pojawienie się ciemniejszego koloru skóry z jakim nie możesz nic zrobić, to zwróć sie do dobrego lekarza po pomoc. Czy otrzymałaś od lekarza skierowanie do dermatologa lub endokrynologa o które prosisz? 4. Problemy z oczami. Z wiekiem to normalne, a nawet genetycznie uwarunkowane. Wzrok może pogorszyć się w czasie menopauzy, lub po cieżkiej chorobie. Wiele dolegliwości przypisuje się przejściu choroby covidowej. Podobnie ze zmianą smaku w ustach. Jeśli jednak Twój wzrok zaczyna szwankować, a wcześniej nie miałaś z tym problemu, gdy oczy pieką, białka są miekkie, wzrok niewyraźny, tworzą się bez przyczyny torbielki, lub oczy są przekrwione a okulista mówi Ci, że nie widzi stanu chorobowego i nie zna konkretnej przyczyny... to znak, że organizm źle pracuje, że nie nadąża i dzieją się w nim jakieś zmiany! Warto podsumować kilka dolegliwości i juz teraz natychmiast skorzystać z pomocy lekarza, aby przedyskutować skąd problem z oczami.
5. Zalewajace poty, szczególnie w nocy. Jest to znak, że organizm walczy z chorobą. Poty zazwyczaj występują też przy zmianach hormonalnych, lecz jeśli jesteś kobietą w wieku około 40 lat i zaczełaś mocno się pocić mimo braku zmian w życiu, w pracy to uważam, że powinnaś niezwłocznie poszukać wyjaśnienia dla takich objawów. Może pojawić sie też gorączka, niekiedy nieznaczne podwyższenie temperatury, ale przez okres dłuższy niż kilka tygodni. To ewidentnie stan chorobowy do wyjaśnienia i sprawdzenia. Pora się przebadać u dobrego lekarza, który poszuka przyczyny aż jej nie znajdzie. 6. Wypadające włosy. To chyba oczywiste dla wielu kobiet, że tracą wlosy przez całe swoje życie. Niektóre w obliczu rodzicielstwa (podobnie z osłabionym szkliwem po ciaży), chorób hormonalnych, menopauzy. To wszystko ma miejsce przez całe nasze życie. Jednak jeśli włosy wypadają kupami, a Ty już sobie z tym nie radzisz, powinnaś szybciutko udać się na badania kontrolne, bowiem nie chodzi tylko o wzmacnianie i opiekę Twojej głowy i włosów. Chodzi o ratowanie Ci życia! 7. Obrzęki dłoni, rąk i wreszcie pach, i obojczyków. Im wyżej, tym bardziej 'niebezpiecznie'. Zastój limfy, uwieranie pod pachami. Ucisk stanika, zmiana pozycji spania. Niewiadoma przyczyna męczenia się leżąc na boku. Drętwienia jednej dłoni. Jeśli zauważysz regularne sytuacje bólowe dotyczące jednej strony ciała, to możliwe, że jest to zwiazane ze stanem zapalnym w tym obszarze. Niektóre rodzaje raka piersi długo nie wykazują uwidocznionego guza, rozwijają się 'po cichu' w przewodach, i aby je wykryć potrzeba bacznie przyjrzeć się różnym badaniom. No i co ważne, najważniejsze wykonać je nawet kilka razy. 8. Wycieki z piersi, mogą pojawiać się od lat, lub jednorazowo, raz na 5, 10 lat. Zwykłe, przezroczyste, lepkie, niczym wczesny pokarm w ciąży. Zazwyczaj ocenia się je jako zmiany hormonalne. Możesz usłyszeć też komentarz lekarza iż są to wycieki związane z nadwagą, czy uciskiem fałd brzusznych. Nic bardziej mylnego. Jeśli są wycieki, to z pewnością nie wynikają z tych przyczyn! Spójrz ile na świecie jest kobiet otyłych, z obfitym biustem i nie mających takiego problemu. Nie daj się zwieść opinii lekarza, który nie znajduje w tym powagi sytuacji. A w dodatku zamiast przebadać dokładnie historię Twojego leczenia, przyjrzeć się takim zmianom, określa stan wycieku na podstawie rozmazu na szkiełku, bądź biopsją cieńkoigłową. Aby sprawdzić dobrze przyczynę wycieków z piersi, oraz zmian zdrowotnych zachodzących równorzędnie w Twoim ciele, nie wystarczy badanie na szkiełku. Potrzebna jest obszerniejsza diagnostyka. 9. No i na koniec klasyka. Guzy, powiekszenie piersi, pomarszczenie, wgłebienie, guz widoczny, lub niewidoczny. Guz, który być może mógłby być torbielą hormonalną, ale ostatecznie może się okazać guzem złośliwym, szybko rosnącym, i nie poddanym szybkiej weryfikacji na tzw. Red line. Oby stadium zaawansowania pozwoliło na trafne leczenie. Dlatego właśnie pamiętaj, aby móc ocenić te zmiany, oraz jakikolwiek nowotwór piersi musi zostać wykonany pakiet badań - usg, badanie palpacyjne, mamografia, biopsja gruboigłowa, molekulę po wycięciu guza, często markery nowotworowe i rezonans magnetyczny. To daje Ci szansę na wyleczenie.
No i oczywiście pozostaje jeszcze cud. A cuda zdarzają się niezwykle rzadko i niekiedy okazuje się, że samo życie jest takim cudem. Czasem cofnięcie choroby nie jest tylko wynikiem leczenia, ale też złożonych w całość wydarzeń. Podobnie w drugą stronę. To jak rozsypane puzzle i potem złożone. Niekiedy stres rusza całą procedurę rakowienia, dokładają się do tego inne procentowe czynniki, jakie są znane na całym świecie. Jest też możliwość pomyłki (a jakieś 'zwarcie' na linii informatycznej, jakieś pomyłki i odchylenia w systemie) i potem możesz stać się ofiarą błędu systemu i przypisują Ci schorzenia jakich nie masz. Trochę pół żartem pół serio. Ale uwierz mi, i to jest możliwe... Droga Kobieto, niczym ten goździk, waleczna i wierząca przede wszystkim sobie. Zanim zachorujesz na jakąkolwiek chorobę, lub zanim odkryjesz, że jesteś chora.. żyj tak, jakby każdy dzień był CUDEM. Kochaj, śmiej się, spełniaj marzenia, podróżuj, pasjonuj się czymś fajnym i nie odkładaj niczego na później. To się dzieje tu i teraz, a każdy z nas kiedyś umrze.
Jeśli już dopadła Cię ciężka choroba to nadal żyj w pełni życiem. Nie słuchaj tylko porad osób, które o Twoim życiu nie mają pojęcia, wsłuchaj się w siebie i też w swoich najbliższych. Niczego nie żałuj. Wykonaj rachunek sumienia, w którym przede wszystkim wybaczysz sobie i innym złe 'ruchy', zastosuj afirmacje znoszace blokady i traumy sprzed lat. Bądź dla siebie najlepszą przyjaciółką, pokochaj siebie i poznaj się na ile okoliczności pozwolą. Wykorzystaj Czas jakkolwiek to nie brzmi. Zacznij wymagać od innych, nie od siebie. Teraz jest Twój czas na odpoczynek. Załóż journal, np. Jedzenia, badań lub inny. Zacznij coś regularnie robić, jeśli nie będziesz czuła się idealnie, przełóż swoje plany. Zrób coś, czego unikałaś lub czego wstydziłaś się przez lata. Nie oszczędzaj pieniędzy, jeśli zwykle tak robiłaś. Przestań gotować innym, zacznij sobie i oczekuj pomocy. Dawaj z siebie tylko to, co chcesz. Trenuj! Czy wiesz, że regularne ćwiczenia w trakcie leczenia onkologicznego mogą pobudzić Twoj organizm do walki z chorobą. Energia to swiatło i jak tylko opadasz z sił po leczeniu, tak zaraz gdy lepiej się poczujesz powinnaś wstać i robić coś fajnego. Tak zdobywasz siłę do życia. Przyjaźnij się ze sobą, ale też z ludźmi. Nie zostawaj sama, nie zamykaj się, kochaj ludzi a jeśli nie masz bratniej duszy, pokochaj naturę i przyrodę. Wiem co mówię, sekret tkwi w tej symbiozie. Wreszcie zaufaj Bogu i bądź z Nim przyjaciółką, niezależnie od tego Kim jest Twój Bóg. Pamiętaj, że w tym tkwi sekret szczęścia. Po prostu żyj tu i teraz i bądź. Walcz dzielnie, i wiedz też o tym, że walkę przegrywasz jeśli wierzysz, że przysługuje Ci jakiekolwiek prawo do życia. Nie Ty o tym decydujesz.

%20(1)%20(1).jpg)



.jpg)




.jpg)






