Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ballymoney. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ballymoney. Pokaż wszystkie posty
wakacyjny dzień na Farmie Rosepark

piątek, września 06, 2019

wakacyjny dzień na Farmie Rosepark

Kilka tygodni temu pisałam Wam o tym jak spędziliśmy czas wakacji z Alexandrem w Polsce, o tym w jakim Parku można spędzić czas z dzieckiem. Dzisiaj pokażę Wam jak zazwyczaj, choć nie tylko, spędza się czas z najmłodszymi w naszych okolicach - Irlandii Północnej. Ponieważ Kraj w większej części składa się jednak ze wsi i małych miasteczek, a 90 % domostw to domki jednorodzinne - w okolicach napotkać można pospolite i tradycyjne miejsca rozrywki dla rodzin z dziećmi. Mam tutaj na myśli głównie Farmy. Są to takie miejsca, w których dziecko może 'wyszaleć się' do woli, w błotku, w kaloszach, tudzież bamboszach, na łonie natury, a także w otoczeniu zwierząt domowych (i nie tylko). My to już znamy z wcześniejszych wycieczek.
Taką Farmę o nazwie Rosepark odwiedziliśmy pod koniec wakacji wracając ze spaceru na terenie tej samej miejscowości Ballymoney - Ogrody Benvarden. Obok tego miejsca jechaliśmy już parę razy, ale nie było nigdy czasu na odwiedziny. Tym razem mieliśmy jeszcze kilka godzin. Faktem jest, że tuż przed dojazdem spadł mocny deszcz, ale później powrotnie się wypogodziło (wiecie, że dla mnie to bardzo ważne, choć już przyzwyczaiłam się do takich zmian w aurze tutaj;)) Tak więc po 15 minutach wyruszyliśmy do świata wiejskiego, w super nastrojach.


Na start i na odchodne Alexander przemierzał pagórki na terenie farmy w jednym z wagonów ciągniętych przez gokart. Tak Mu się spodobało, że na sam koniec tej wizyty zapragnął ponowić przejażdżkę. Idąc ścieżką różaną (stąd nazwa Parku), mijając kurniki, i inne zagrody ze zwierzakami , a także kury, które wręcz wychodziły nam na przeciw - dotarliśmy do pierwszej atrakcji Blue Lagun, jeziorka o kolorze laguny, przed którą stoi łódka goszcząca po kolei wszystkich 'kapitanów' przebywających aktualnie w Rose Park.
Jeziorko na pewno zachęca do tego, aby w nim zamoczyć nóżki, mimo iż dwa metry od brzegu w wodzie pływają ryby. :) Jest mostek, plaża, a także miejsca do grillowania rodzinnie. To dobry czas, aby zaczerpnąć świeżego powietrza jeszcze tego lata, tym bardziej, że zrobiło się znów ciepło, jak tylko słońce pojawiło się nad głowami. Piękne pejzaże i obecność dzieci sprawia, że zostajemy tutaj dłuższą chwilę. Tuż obok jest plac zabaw, na który Alexander w ogóle nie ma chęci iść, wiedząc gdzie dalej zmierzamy.

Ulubionym zajęciem naszego dziecka jest zjeżdżanie z wysokości, a także jazda pojazdami i gokartami na placu przeznaczonym do zabawy. Dmuchane zamki, i miejsca dla rodziców, tuż przy barze gwarantują kolejną godzinę na dobrej zabawie. Kolejno ruszamy do zagród ze zwierzętami, które chętnie wychodzą, szczególnie do tych którzy aktualnie trzymają w rękach marchewki ;)
 
A to skubie marchewkę, a to włosy przy okazji, milusiński koźlak, który świetnie się bawi w towarzystwie młodszych i starszych odwiedzających....Powiem szczerze nigdy nie miałam takiego na kolanach, a może już o tym nie pamiętam? Alexander bardziej zainteresowany był tym razem oglądaniem papugi i innych ukrytych w klatkach zwierzaków. Trwało to może z 10 minut, po czym już popędził ponownie zjeżdżać.

W drodze do kolejnej zjeżdżalni mijaliśmy drewniany statek piracki, ratanową huśtawkę, na której Alexander się dobrze wybujał, a później spacerując wzdłuż zagrody alpak. Koziołki nieźle rządzą dookoła, siedzą tuż obok ludzi, i przyjaźnią się też z innymi gatunkami.Ostatnią ścieżką jest tajemna droga leśnych wróżek, gdzie można poczuć się jak w tajemniczym lesie..

Na Farmie organizowane są różne imprezy, także w sezonie jesiennym i zimowym z okazji Halloween, czy czasu Świąt. Czasem nawet można trafić na przebierańców, lub Mikołaja. Całość działalności Rosepark Farm została doceniona i farma ta zyskała miano najlepszej w 2019 roku. Nic dziwnego, to miejsce przyjazne wszystkim sprawiło, że wróciliśmy bardzo zadowoleni z tej wyprawy.
Rosepark Farma mieści się w Irlandii Północnej w regionie Antrim na północy Irlandii. Rosepark Farm czynne jest w weekendy i otwarte z okazji specjalnych imprez okolicznościowych.

Benvarden Gardens, odwiedziny w pięknym ogrodzie NI

sobota, sierpnia 17, 2019

Benvarden Gardens, odwiedziny w pięknym ogrodzie NI

Dzisiaj taki mały przerywnik naszych polskich, letnich wycieczek, ale nie martwcie się, powrócę do wpisów z wakacji polskich jeszcze do końca lata. Abym tylko zdążyła z wpisami do jesieni, bo plany obfitujące w zwiedzanie mamy na najbliższe dwa miesiące. Później to już tylko będziemy czekali na Wiosnę...
Ale na razie nie odsłonię Wam ni rąbka tajemnicy, no może poza tym, że nasze urlopy jeszcze się nie zakończyły ;) Teraz zapraszam Was na świeżutki wpis z Irlandii Północnej, z wyprawy rodzinnej w idealnie trafionym dniu, jedynym takim ciepłym, słonecznym i pięknym od chyba tygodnia, gdzie poruszajac się w kierunku miejscowości Ballymoney nasz termometr samochodowy wskazywał 20 stopni (i nie, nie jest zepsuty ;)
W rejonach wspomnianego miasteczka znajduje się Ogród Benvarden, jeden z kilku uznanych za najpiękniejsze w Irlandii Północnej. Miejsce nie jest bardzo znane tutaj, ponieważ w jego obszarze nie znajduje się zamek, poza tym rzadko organizowane sa tu imprezy społeczne. Zdecydowanie to taki ogród ukryty w niewielkiej miejscowości, co nie znaczy, że nie warto go odkryć. Wręcz przeciwnie. Ogród jest piękny i bardzo zadbany przez prywatnego właściciela, a w szczególności dbają o niego oczywiście pracownicy. 

Cała posiadłość o wielkości 2 akrów mieści w sobie otoczone murem: ogród warzywny, sad, szklarnie, ogród kwiatowy, antresolę winną z winoroślą, oraz położone za murem łąki, staw, i most historyczny z 1874 roku nad rzeczką. Na terenie posiałości są również budynki gospodarcze, w tym historyczna budowla, której ściankę datuje się na rok 1782 rok.

Obecni właściciele zamieszkują teren za historycznym ogrodem i od ponad sześćdziesieciu lat dokładają starań, aby ogród rozkwitał każdego roku na wiosnę. Valerie i Hugh Montgomery prawdziwe serce w tą dbałość wkładają w dużej mierze jako wieloletni ogrodnicy. Umożliwiają też wstęp turystom i miłośnikom fotografii. Ogród jest przygotowany dla odwiedzających w sezonie od czerwca do sierpnia w pięknie wyznaczonych ścieżkach, z opisami.
Tak naprawdę cały ogród otacza małą zabytkową fontannę, wokół której pięknie ułożone są rabaty kwiatowe róż, lawendy, łubinu, i wielu innych odmian kwitnących. O tej porze roku ogród kwitnie wyjątkowo pięknie. Tuż przy jednej ze ścian mocno pnie się winorośl, podobnie zresztą jak w szklarni z 1870 roku. W drugim ogrodzie mieszczą się dwie inne szklarnie - jedna pomidorowa (uwielbiam te zapach), a druga z dyniami. Za jedną ze szklarni pnie się groszek ozdobny - co za widok! W żadnym z dotychczas odwiedzonych ogrodów nie widziałam ich tak wielu i w takiej bogatej kolorystyce. 

Groszek i jego, jak ja to mówię - romantyczne zawijasy, a także delikatne i pachnące płatki kwiatów to jeden z piękniejszcych pnączy w moim odczuciu. Uwielbiam ten widok i woń groszku. Jeśli nie znacie, koniecznie powąchajcie! Taka ciekawostka: właśnie taki kwiatek w formie rysunku otrzymałam od swojego męża, który znając moje uwielbienie do niego - po prostu mi go narysował. ;)

Dalej idąc w ogrodzie warzywnym, bo wiadomo groszek ozdobny mimo walorów estetycznych jest warzywem, mamy też piękna fasolkę i jakże śliczne jabłonki. Jabłka tak słodkie i soczyste, że aż nie schodzą z nich pszczółki... W ogrodzie warzywnym jest mnóstwo warzyw, są także karczochy, elegancko prezentujące się tutaj. 

Dookoła muru zasadzono pnącza. Są tu różne odcienie naszych ulubionych hortensji, przy których można przysiąść na ławce, a po drugiej stronie dekoracyjnie rozpoztarte drzewka owocowe, w tym jabłoń. Z kolei po budowli w której aktaulnie znajduje się kawiarenka pnie się po jednej stronie winorośl, a po drugiej bluszcz. Co ciekawe budynek posiada też działający zegar w wieży. 

Kierujemy się do bardziej dzikich zakątków Benvarden. Duże stare drzewa i krzewy. Staw przy którym kwitą kamelie, różaneczniki i azalie. Olbrzymie liście pod którymi możemy nawet się zakryć (gunnera?). Przysiadamy na ławce i kierujemy się po dzikiej łące w stronę rzeki, aby zobaczyć stary, biały victoriański most z 1874 roku.

W drodze powrotnej przechodzimy obok ogromnego, białego domu - posiadłości właścicieli. Alexander zauważa drewnianą rzeźbę niedźwiedzia i postanawia zatrzymać się jeszcze tutaj na chwilę. Była to przygoda dla całej naszej rodziny, z której jak zawsze wróciliśmy zadowoleni. Natomiast drogą powrotną odwiedziliśmy jeszcze jedno miejsce, o czym Wam napiszę pod koniec wakacji. ;)

Ogrody Benvarden na długo pozostaną w mojej pamięci, szczególnie zapach w ogrodzie warzywnym. Miejsce jest zacisznie usytuowane, pozwala na spokojny spacer z dala od zgiełku dużych miast. Można tutaj odpocząć od codzienności. Uroczy jest nie tylko ogród, ale także wszystkie detale znajdujące się w ogrodzie. Fontanna, szklarnia, i most.
Gdyby Ktoś z Was zdecydował się odwiedzić Ogrody Benvarden, zamieszczam poniżej informacje:


Open Daily from 1st June to end of August
12.00 - 5.30 p.m.
(Closed Mondays Except Bank Holidays)

Adres: 36 Benvardin Road, Dervock, Ballymoney, co Antrim, BT57
e.mail:info@benvarden.com


Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik