Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Portugalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Portugalia. Pokaż wszystkie posty
pocztówki z Portugalii

wtorek, czerwca 06, 2017

pocztówki z Portugalii

Zatrzymuję się na chwilę, aby zabrać ze sobą tą zieleń drzew i turkus oceanu. Skąpani w słońcu przemierzamy południe Portugalii nie pomijając gorących plaż, zatrzymujemy się w kilku romantycznych miasteczkach. Zewsząd gra muzyka i rozchodzi się gwara portugalskich ludzi. Azulejos, ręcznie malowana ceramika, i pięknie rzeźbione drzwi - wszystko mieni się kolorami. Nawet deptaki są wzorzyste. Zajadamy sardynki, które nie są wcale takie małe, jak te znane mi z Polski. Krewetki też wydają się być bardziej mięsiste i chrupkie, a wino jest aromatyczne i zresztą niedrogie. Owoce aż uginają gałęzie drzewek w naszej willi i są tak pyszne, że nie pozwalamy im zmarnieć. Jemy garściami! Gdy jesteśmy na miejscu w naszej kwaterze, w ogrodzie rozpościera się widok na ocean. Zachody słońca na bezchmurnym niebie też mają inny wymiar :) Zachowujemy w pamięci całe mnóstwo 'ujęć', które niczym pocztówki chcę przesłać tu dzisiaj.
Faro nas oczarowało, choć dziś jeszcze niewiele Wam pokażę na tych widokówkach. Stolica Algarve ma swoją bogatą historię i wiele zabytków. Liczne, zachowane budowle i miejsca nie pozostaną tutaj bez komentarza. Szczególnie piękne jest Stare Miasto Faro, gdzie prócz pięknych stylowych białych kamienic mieszczą się najbardziej znane ulice z ekskluzywnymi butkami. Pod nogami oczywiście mieni się przeróżnie ułożona kostka. Mnóstwo tutaj turystów, a jednak taki wszechogarniający spokój.. Wszyscy z pewnością dotrą do portu, i podobnie jak my wybiorą się na wyprawę łódką, lub katamaranem przez rezerwat przyrody, na jedną z wysp leżących nieopodal Faro. Zanim jednak wejdą na wodę, po drodze napotkają plac z Katedrą, i zjedzą pomarańczę, która spadła z jednego z drzewek. Faro ma ogromną plażę, na której każdy znajdzie swoje miejsce i piękne laguny, gdzie głównie zasiedliły się zwierzęta. Tam właśnie bardzo mocno czuć obecność oceanu.





Lagos jest dla mnie numerem jeden, coś mnie w nim urzekło. Skoro straciło już 'podium', ustępując miejsca Faro, to wiele mam na jego obronę. Miasteczko zachowało swoją skromność i jest bardzo przytulne. Mimo czystości i odnowienia snuje się po nim taki zapach starości, coś, co udało mi się poczuć właśnie w Lagos. Piękne drzwi, balustrady, oraz zdobienia, kafelkowe kamieniczki są po prostu urocze. Wszystko to kolorowe, lub białe. Nieduże kościółki w stylu renesansowym i ogrom wąskich uliczek biegnących raz w górę, a raz w dół. Zachód słońca pomiędzy nimi wygląda bosko! Całe mnóstwo plaż i długi port wraz z deptakiem, czynią to miasto otwartym na różne formy wypoczynku. Piękne marzenie, już dziś spełnione, aby tutaj być.. teraz jest wspomnieniem... również na pocztówce.



Gale, ta maleńka miejscowość, gdzie się razem z rodzinką rozgościliśmy się w dużej, białej willi i ożywiliśmy ją trochę głośnymi kąpielami w basenie, oraz porannym leniuchowaniem w ogrodzie. Wszędzie dookoła (prócz nas) panowała cisza i zieleń. Palmy, tarasy, baseny, i widok wprost na piękny niebieski ocean. Widoki są niesamowite, niebo i woda zlewają się w jedną całość i gdyby nie barwy kwiatów i drzewek owocowych można byłoby poczuć dużą jednostajność. Portugalia jest zielona, i skąpana w słońcu a nasze ciała wręcz brązowe. Popołudniami zmierzając przez złociste plaże, aż wreszcie dotarliśmy do tej najpiękniejszej, naszej ukochanej. Wszystko smakuje, i bierzemy wszystko to, co zaoferowała nam ta południowa Portugalia.







romantyczne miasteczko Lagos Portugalia

poniedziałek, maja 29, 2017

romantyczne miasteczko Lagos Portugalia

Dawna stolica regionu Algarve w Portugali, której historia sięga aż I tysiąclecia p.n.e. nosi nazwę Lagos. Właśnie w tej romantycznej i jakże różnorodnej miejscowości spędziliśmy wraz z rodzinką jeden z pierwszych dni naszego wypoczynku w południowej części Portugalii. Miasto i wrażenia ze zwiedzania (były urodziny mojego męża) do tego stopnia mną zawładnęły, że właśnie o tym miejscu postanowiłam Wam napisać. Lagos położone jest w południowo-wschodnim krańcu Portugalii i posiada kilka pięknych zabytków, porty, fortecę, a także liczne sklepiki i bary, które są wręcz oblegane przez turystów.
Romantyzm Lagos z pewnością odnajdziecie spacerując pomiędzy licznymi, wąskimi uliczkami tego miasteczka, gdzie podążając po wzorzystych deptakach wszystko dookoła wydaje się takim, jakby miało duszę. Dookoła rozbrzmiewa muzyka portugalska i słychać też rozmowy mieszkańców, którzy są bardzo miłymi ludźmi. Zewsząd otaczają nas klasyczne, białe kamienice, wykończone kolorowymi zdobieniami. Uliczki biegną raz pod górę, raz w dół, lecz wszystkie mają co najmniej kilka 'wyjść'.
Charakterystyczne są tutaj drzwi,  drewniane, często odmalowane na mocny kolor. Często niebieskie, lub zielone, czasem czerwone. Bywają i drzwi mocno zużyte, lecz zachowane w swej największej okazałości. Nowe drzwi, na głównych uliczkach Lagos, są mało rzeźbione, za to wykończone mosiężnymi lub metalowymi zdobieniami. Wszystkie piękne, zapewne zapraszają do wejścia, lecz nie tylko - bo prócz tego cieszą oko przechodniów.



Bliżej centralnego punktu miasta kamienice są różnokolorowe, z balustradami, balkonami, a deptak w piękne wzory. Pod nimi jest wiele sklepików, także ekskluzywnych butików, niektóre - jeden przy drugim. Gdy spojrzycie w górę zobaczycie też ręcznie wyrabiane osłonki na balkony. Rękodzieło ma w sobie mnóstwo efektownej pracy i cieszy oko. Często w dekoracjach pojawia się złoty, lub pomarańczowy kolor.


Miasto jest w sumie dość mocno skomercjalizowane, na każdym kroku odnajdziecie kawiarenki i bary, a także mnóstwo sklepików z upominkami. Przysiadamy w letnim ogródku lodziarni, i oglądamy fasady domów. Zauważam, że kilka z nich jest ozdobionych kafelkami. Najbardziej znanym i charakterystycznym kolorystycznie budynkiem jest kamienica w zielone świecące Azulejos. Kafelki są równo położone i chociaż tym razem nie w niebieskiej, a w zielonej barwie przypominają, że jesteśmy w Portugalii. Takich domów w różnych kolorach widziałam tu kilka.
W centralnej części znajdują się też białe kościoły, które ze względu na ułożenie ulic podziwiać można z każdej strony. Igreja de Sante Maria zbudowany został w XVI wieku, a w nim XVIII wieczne drewniane figury świętych. Drugi kościół, Igreja de Santo Antonio ma ponoć bardzo bogate wnętrze.




Z tym renesansowym stylem kontrastuje turystyczna strona miasta, co prawda nieco oddalona od kościołów, ale jednak to nadal to samo miasteczko Lagos. Słychać muzykę portugalską i jazzową, unosi się gwar rozmów w dużej mierze w języku angielskim, ale napotykamy też Polaków. Późnym popołudniem wszyscy odpoczywają w kawiarenkach letnich i barach. Po gorącym dniu spędzonym na zwiedzaniu relaksują się..
W spokojniejszych uliczkach też mnóstwo uroku, można się kręcić i za każdym razem odnajdywać kolejną architekturę, okiennice, i żywo-barwne malowidła ścienne, a także murale. Uwagę przykuwają kamieniczki odmalowane w typowo portugalski sposób łączący elementy takie jak drzwi i okna w ciekawą jednotematyczną kompozycję. Dla mnie jest to coś zupełnie innego od znanych z Irlandii Północnej kamiennych domków. Z pewnością nawet jeśli nie romantyczne, to bardzo optymistyczne wrażenia odczuwałam przechadzając się ulicami Lagos.



Jednakże Lagos to nie tylko wspomnienie dawnego sielskiego życia, i niech Was nie zmyli ten urokliwy opis powyżej, bo swego czasu miasto musiało mocno się bronić, o czym przypominają inne zabytki. Fortaleza do Ponte da Bandeira, dawniej w XVII wieku, stanowiła punkt obronny portu. Prowadzi do niej most zwodzony. Dzisiaj mieści się tu Muzeum związane z różnymi odkryciami geograficznymi. Nieopodal znajduje się też port Marina de Lagos, przyjmująca przeróżnej wielkości statki.


Na przeciw fortecy zobaczycie mury miasta, które są ciekawostką tutejszej architektury. Datuje się je na czasy rzymskie i latami wzmacniane przez Arabów oraz Chrześcijan, a następnie poddane renowacji w XVI wieku. W zachowanej dawnej części znajduje się okno manueińskie, z którego przemawiał Sebastian I. Jedyny oryginalnie ocalały fragment dawnego miasta. W 1755 roku miasto zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi, oraz tsunami tracąc status stolicy Algarve.

Opowiadając o Lagos, nie sposób zapomnieć o plażach. Jest ich tutaj sporo, a większość otoczona klifami i zejściami. Najmniejszą, miejską plażą, o ciemno żółtej barwie piasku, na której wypoczywaliśmy od popołudnia zaraz po odwiedzeniu miasta Lagos, jest urocza Praia da Batata. Połączona przysłowiowymi kilkoma krokami ze Starówką miasta, a przede wszystkim czarująca, niewielka, jedna ze skalistych, położonych w zatoczce plaż należących do Lagos. Co bardzo ciekawe Batata pomimo jej usytuowania, a może właśnie dlatego nie należy do zatłoczonych kąpielisk Algarve. Zarówno po naszym przyjeździe do miasta, gdy tylko pozostawiliśmy w jej pobliżu nasze auto, jak również wtedy, gdy po zakończeniu zwiedzania Starówki odpoczywaliśmy wśród bardzo nielicznej grupy plażowiczów.
Wreszcie pod koniec tej wędrówki docieramy do słynnej czerwonej karuzeli z konikami, na chwilę przysiadając na ławce. Karuzela jest nieczynna, otoczona folią i niestety ani Wam pokazać jej nie mogę, ani też usadzić dziecka na niej nie zdołałam. Na szczęście Alexander w ogóle jej nie zauważył, zajęty pochłanianiem ostatniego loda w tym dniu. Za to ja mogłam zajrzeć w głąb uliczki i moim oczom ukazały się kolejne butki, zdobione Azulejos.


Zaczyna się ściemniać, więc kierujemy się do auta idąc długim deptakiem przy porcie Lagos. Tuż obok rozpościera się piękny zachód słońca, a właściwie już jego końcówka. Mnóstwo łódek zakotwiczonych po jednej stronie, a po drugiej tętni miasto.



Tak zrelaksowani po tej romantycznej przechadzce i po całym dniu popijamy miejscowe wino, moje ulubione różowe, w jednej z portugalskich kawiarenek. Co proponują tutejsze bary i kawiarnie? Na pewno będzie to dobra i niedroga kawa, której jakość wynika ponoć z dobrej wody. Jeśli coś mocniejszego do picia, to koniecznie pijcie wino. W Portugalii znajdziecie Porto, a prócz tego bardzo dobre miejscowe piwka Sagres. Restauracje podają pieczone ślimaki i najlepsze na świecie sardynki.
pięć plaż Algarve w Portugalii

sobota, maja 20, 2017

pięć plaż Algarve w Portugalii

Region Algarve, czyli południe Portugalii jest najcieplejszą częścią tego Państwa, wybieraną na odwiedzanie i wczasy przez turystów pragnących spędzić urlop typowo wypoczynkowy i gorący. Kierując się tutaj w okresie wiosenno-letnim spotka nas wysoka temperatura i ciepły ocean. Już wlatując na lotnisko Faro, jedno z trzech znajdujących się w Portugalii, usytuowane w centralnym punkcie Algarve, naszym oczom ukazują się niesamowite widoki turkusowego oceanu, zielonych stawów, kontrastujące z piaskowym odcieniem wydm i plaż. Nie należę do zwolenniczek wygrzewania się na słońcu, choć kiedyś było inaczej. Jednak nawet taka jak ja 'uciekinierka' od mocnego i palącego słońca pragnie raz na jakiś czas spędzić chwile z rodziną na plaży, a także spacerować po ciepłym pisaku zbierając muszle. Wreszcie myśląc o moich najbliższych, z wakacji tego typu całkowicie nie chcę zrezygnować. Co prawda temperatury w Portugalii na początku maja bardzo nas zaskoczyły, gdyż trzykrotnie pod rząd pomimo zapowiadanych 25 stopni doszły już do 30. Tak więc jeśli chcecie spędzić hot urlop wiosną w południowej Portugalii - właśnie informuję, że trafiliście idealnie! Dla zwolenników wylegiwania mam informację, że jest tutaj mnóstwo pięknych plaż.
Opisując dziś mogłabym podzielić je na dwa główne rodzaje. Pierwsze z nich to plaże, zatoki, zazwyczaj o żółtym piasku ograniczone wzniesieniami wapienno-piaskowymi, które bywają nie lada atrakcją dla zwolenników tego rodzaju wypoczynku, wśród wzniesień, w pewnym sensie ograniczonych miejsc. Takich plaż jest całe mnóstwo w południowej Portugalii, a na każdej z nich tak naprawdę zmieści się niewielka liczba osób. Na większości z nich znajduje się bar, lub restauracja, gdzie można zatrzymać się na kawę, lody, lub szybki posiłek, bądź też schronić się przed burzą. Drugi rodzaj plaż, zresztą naszych ulubionych - to plaże o jaśniejszym piasku, szersze i bardzo długie, nieskaliste, a do tego w przybliżeniu z jeziorami, stawami i wydmami. W ich obrębie znajduje się mnóstwo zwierząt m.in. bociany, flamingi, żółwie i wiele innych żyjątek, które tworzą tutaj swój własny dziki świat tak przybliżony do ludzi wypoczywających na tych długich, pięknych plażach. Ludzie, podobnie jak my leżąc na takiej plaży są niesamowicie zrelaksowani, wsłuchani w odgłosy zwierząt, skąpani w słońcu i w cieplutkiej wodzie. Plaże są tak długie, że zlewają się w jedną całość z sąsiednimi. My wypoczywaliśmy na pięciu plażach i zaczynając od najmniejszej z nich, chcę Wam dzisiaj o nich napisać.

Najmniejszą, miejską plażą, o ciemno żółtej barwie piasku, na której wypoczywaliśmy od popołudnia zaraz po odwiedzeniu miasta Lagos, jest urocza Praia da Batata. Połączona przysłowiowymi kilkoma krokami ze Starówką miasta, a przede wszystkim czarująca, niewielka, jedna ze skalistych, położonych w zatoczce plaż należących do Lagos. Co bardzo ciekawe Batata pomimo jej usytuowania, a może właśnie dlatego nie należy do zatłoczonych kąpielisk Algarve. Zarówno po naszym przyjeździe do miasta, gdy tylko pozostawiliśmy w jej pobliżu nasze auto, jak również wtedy, gdy po zakończeniu zwiedzania Starówki odpoczywaliśmy wśród bardzo nielicznej grupy plażowiczów. Jest to z pewnością spowodowane faktem, że tuż nad nią są bary, gęsto rozmieszczone i licznie odwiedzane przez turystów. Myślę więc sobie, że to widok z kawiarenki na niesamowicie ciekawą plażę upodobali sobie turyści i oprócz paru miejscowych Portugalczyków zazwyczaj obcokrajowcy nie zostają zbyt długo na piasku. My tak naprawdę w nadziei na spadek temperatury trochę zmieniliśmy swój grafik zaczynając od popołudniowej wędrówki po mieście, a następnie podążając po historycznej części miasteczka, obeszliśmy Forte da Ponta da Bandeira - XVII wieczny fort w porcie Lagos, tuż przy plaży. Piękne miejsce, szczególnie po miejskiej przechadzce plaża staje się idealną oazą spokoju i odprężenia. Niestety pomimo późno popołudniowych godzin nie doczekaliśmy w tym dniu spadku temperatury, a słońce mocno grzało do samego końca naszej wycieczki, czyli do wieczora. :) Na plażę można zejść schodami, uważając, gdyż jest otoczona licznymi klifami. W jednym z nich istnieje nawet przejście, co jest charakterystyczną cechą środowiska otaczającego kamienne zatoki Portugalii.

Drugą plażą, zresztą bardzo znaną z widokówek jest plaża miejska, tym razem przynależna do miasteczka Albufeira. Ta wręcz wchodząca w Stare Miasto po jednej stronie i połączona z nim po drugiej stronie tunelem plaża jest licznie odwiedzana przez turystów z całego świata. Jest bardzo komercyjna, gdyż wokół niej po jednej stronie rozciąga się w kierunku miasta szeroki deptak. Idąc w kierunku miasta można przysiąść tu na jednej z ławek, zmienić obuwie, osuszyć się, lub przyjrzeć się całej plaży. Szczególnie ten ciekawy krajobraz pięknie turkusowego oceanu i słonecznej plaży z bielą domków można zobaczyć wjeżdżając schodami ruchomymi na przeciwległy klif, a stąd już uwidaczniają się niesamowite widoki. Plaża jest dość ciemna, otoczona klifami, a na nich niczym 'na linie' obwieszone liczne kamieniczki (to już Stara Albufeira). Ruchome schody umieszczone na zewnątrz stanowią bardzo szybką formę przemieszczenia się na drugą część miasta. Praia do Peneco nosi też drugą nazwę Praia do Tunel, co ma, jak się już zapewne domyślacie ścisły związek z tunelem przez który przechodzi każdy turysta odwiedzający Albufeirę. Wielu plażowiczów, sporo turystów, klimat starego skąpanego w słońcu miasteczka, obłożonego mnóstwem sklepików i restauracji - to wszystko nieopodal tej miłej plaży.
Kolejna plaża w zatoce, którą odwiedziliśmy jako pierwszą w dzień przylotu i spacerowaliśmy po niej aż do zachodu słońca, to piękna plaża Praia da Gale położona w miejscowości Gale i jest chyba największą z plaż tego rejonu. Po jednej jej stronie jest wiele wapiennych klifów, które przypominają kształtem niektóre znane nam miejsca w Irlandii Północnej. Tutaj jednak kolory zdają się odpowiadać gorącemu klimatowi i przybierają dużo cieplejsze odcienie. Piasek jest twardy i dość ciemny, a woda w oceanie mocno niebieska. Gdy pokierować się na zachodnią część plaży Gale staje się ona coraz bardziej gładka i przyjemna. Praia da Gale jest długa i nadaje się na spacery, plażowanie, a także do surfowania. Prawda jest taka, że choć to najbliżej naszej willi położone kąpielisko - odwiedziliśmy je tylko jeden i ostatni raz, gdyż nie czuliśmy się tutaj jakoś specjalnie wyjątkowo. Oczywiście nasz spacer należał do bardzo przyjemnych, ale postanowiliśmy poszukać lepszych doznań i ciekawych przestrzennych plaż gdzie indziej. Na plaży znajduje się wypożyczalnia leżaków, parasoli, desek surfingowych a także restauracje. Idąc ścieżką tuż nad klifami, zobaczycie też kilka innych małych plaż, ułożonych w odległościach po kilkaset metrów od siebie.


Im dalej, tym lepiej, i nie chodzi tu o odległości, a raczej o dni naszego urlopu. Gdy już trochę zapoznaliśmy się z okolicą w której mieszkaliśmy, naszym oczom ukazywały się coraz to piękniejsze krainy i plaże. Cały dzień spędzony w głównym mieście regionu Algarve, w Faro, to nie tylko zwiedzanie miasta, ale także popołudniowy wypoczynek na jednej z najpiękniejszych plaż, na jakiejkolwiek byłam. Plaża ta zajmuje na mojej liście drugie miejsce, zaraz po niej są już tylko plaże Bałtyku. Ale uwaga! Nie jest to plaża nr 1, więc jeszcze dotrwajcie do końca tego artykułu. Praia de Faro jest bardzo długa. Leży na półwyspie, po jednej stronie otoczona wodami, bagnami i jeziorami największego rezerwatu przyrody południowej Portugalii, a po drugiej stronie Oceanem Atlantyckim. Im mocniej zbliżamy się do krańca tego półwyspu, tym piasek staje się jaśniejszy i bardziej delikatny, a plaża zmienia się w wydmy sąsiadujące ze sobą. W ten sposób nieco dalej powstały wyspy na które można dostać się łodzią, motorówką, lub kajakiem podziwiając krajobraz rezerwatu i napotkane zwierzęta, żyjące tutaj. Deserta, Farmosa i inne. Polecam. My wycieczkę po rezerwacie Ria Formosa odbyliśmy z Faro wypożyczonym małym katamaranem. Była to niesamowita podróż bez przystanków. Można zarezerwować sobie wycieczkę z przewodnikiem i zobaczyć dokładnie cały obszar, w tym też wszystkie kilka wysp a także zwierzęta żyjące tutaj (zupełnie na dole przepiękny film Maximiliana Xaviera). Z kolei plażę i rybacką stronę Ria Formosa widzieliśmy przeprawiając się autem przez most na Praia de Faro. Na plaży znaleźliśmy całe mnóstwo muszli, a po drugiej stronie Alexander zauważył pancerz kraba. Rybacy pracujący przy mokradłach wydobywali ślimaki, a my przyglądaliśmy się wszystkiemu co nas otaczało. Fascynujące jest to miejsce, i co ciekawe prawie do samego krańca półwyspu znajdują się tutaj wille i domki, a zupełnie na samym 'cyplu' mnóstwo domów rybaków.









Ostatnia plaża stała się dla nas idealnym miejscem i kąpieliskiem w trzy ostatnie dni pobytu w Portugalii. Odnaleźliśmy ją całkiem przypadkowo, przeglądając dzień wcześniej satelitarne mapy wujka Google. Liczyliśmy na co najmniej powtórkę z de Faro, a tutaj na miejscu okazało się, że jest znacznie więcej, a do tego całkiem blisko naszego miejsca zamieszkania, i z dużym parkingiem. Domyślam się, że w ścisłym sezonie jest bardzo zaludniona. Ale w maju była dość spokojna. Co najważniejsze to najbardziej interesująca plaża jaką kiedykolwiek spotkałam, na której mogłam kąpać się, plażować, a dzień wcześniej chodzić w sukience (jest ogromna różnorodność turystów) . I pewnie nie zaprzeczyłabym, gdybym stwierdziła, że jest to plaża na której spokojnie można, gdzieś tam z boku poleżeć topless (to dla zwolenników większej swobody podczas opalania). Spokojnie. Ponoć trochę dalej na tej długiej plaży są nawet miejsca uczęszczane przez nudystów. Plaża jest tak ogromna i tak nagrzana słońcem, które odbija się od piasku, zmieniając go w odcień zupełnie jasno złocisty, i postaci plażowiczów prawie niewidoczne, że można to odpowiednio wykorzystać. Już nie chcę myśleć jak tutaj musi być rozświetlone latem. Było, nie było, na tej plaży opalamy się podwójnie, i jest o wiele cieplej (temperatura odczuwalna) niż na innych, które do tej pory Wam przedstawiłam. Wszędzie otacza nas woda. Tak więc miejsce idealne na opalanie i kąpiel.



Udało nam się wykąpać w dzień kiedy dotarliśmy tu zupełnie przed południem, fale były stosunkowo niewielkie, a Ocean bardzo ciepły. Co jeszcze na plaży można robić? No oczywiście podróżując z dzieckiem znaleźć najbardziej odpowiednie miejsce, gdyż fragmentami rozsiane są muszle i skarby morza, należałoby wtedy ubrać odpowiednie obuwie. Ale na większości obszaru tej plaży można naturalnie bawić się w piasku. To idealna plaża dla rodzin z dzieckiem. Także do robienia zamków z piasku. Dlaczego? Na samej górze piasek jest suchutki i miły do przesiadywania i leżenia, natomiast z wytworzonych wydm fale dostarczają bezpośrednio wodę i w ten sposób nie trzeba biegać daleko po wodę i po mokry piasek. Alexander pokochał tę plażę i to właśnie On namawiał nas, aby na nią powracać. Za każdym razem nie spędzaliśmy więcej czasu niż 2 godziny, ze względu na mocne nasłonecznienie. Właśnie dlatego mieliśmy konkretny powód, aby tutaj wrócić. Podczas, gdy moi mężczyźni bawili się w piasku, ja udałam się na małą przechadzkę, zupełnie boso. Świetne uczucie, Przypomniały mi się czasy, gdy wypoczywaliśmy nad polskim morzem w Kołobrzegu. Odnalazłam kilka wędrujących ptaszków, a na wydmach ciekawą roślinność, kwiaty i kaktusy. Jeszcze nie napisałam Wam co poprzedza wejście na plażę - otóż są tutaj stawy i rezerwat przyrody, a także piękne zielone i zadbane pole golfowe przynależne do jednego z resortów. Lagoa dos Salgados. Woda jest bardzo zielona, a woda Oceanu po stronie plaży - czyściutka, turkusowa, że aż razi w oczy :) Za każdym razem na plaży zauważałam te same zrelaksowane twarze, które wsłuchiwały się w szum oceanu, i śpiew ptaków. To niesamowite doznanie! Chcielibyśmy tu jeszcze powrócić.. Kto ciekawy co to za plaża.. już informuję - Praia dos Salgados. Nasza ukochana.
zdj: 1, 6, 11, 12 Pinterest com 



Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik