Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ballymena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ballymena. Pokaż wszystkie posty
Jesienny spacer w Wiosce Gracehill

sobota, października 17, 2020

Jesienny spacer w Wiosce Gracehill

W malowniczej jesiennej scenerii starych zadrzewień, zaledwie pół godziny drogi od Belfastu i 5 minut od miasteczka Ballymena, na jej przedmieściach, przenieśliśmy się 250 lat wstecz spacerując w Osadzie Morawskiej. W maleńkiej wsi Gracehill ponoć właśnie jesienią (a niektórzy twierdzą, że także zimą) jest najbardziej uroczo. Nie żałuję, że liście tej jesieni (w Irlandii) jeszcze w dużej mierze nie spadły z drzew. Nie odsłonił się cały zabytkowy Plac Morawski... W ogóle jesień z dębowymi liśćmi w krajobrazie ma przecież najwięcej uroku. Na moich zdjęciach nie ujrzycie wszystkich budynków w jednym ujęciu, bo zasłaniają ten widok pełne liści pomarańczowo-zielone korony drzew..Weekendownik

Dokładnie w Dniu Nauczyciela odwiedziliśmy Moravian Village wyjątkowe miejsce, które stanowi zachowane dziedzictwo, zachwyca stylem i układem, oraz samą historią. Dla wyznawców Kościoła Morawskiego (protestanci w Anglii) z pewnością stanowi też kolebkę tego Kościoła w Irlandii, na ziemiach w okolicach Ballymena. Mimo iż nie są to najstarsze budynki morawskie w Irlandii, do dziś przyznaje im się miano kościoła macierzystego ze względu na to, iż zostały w tym Kraju zbudowane przez Bractwa Morawskiego w całości jako osada. Plac w Gracehill - to Centrum z krzyżującymi się uliczkami, na których zachowane zostały budynki sprzed wielu lat, po środku którego znajduje się zielony park ze stawem i co najistotniejsze, stare drzewa, tworzace wspaniałe tło dla tych uliczek. 

Weekendownik

Weekendownik

Weekendownik
Obecnie mieści się tutaj czynny najważniejszy - Kościół Morawski, który wraz z kilkoma innymi budynkami jest miejscem odwiedzanym nie tylko przez turystów, ale też przez mieszkańców Irlandii i UK. Cała osada jest bardzo atrakcyjna pod względem architektury. Styl gruziński pozostał ten sam, lecz teraz życie toczy się tutaj zupełnie inaczej niż w latach założenia. Funkcjonuje tutaj restauracja, oraz Muzeum, a jeszcze kilkadziesiąt lat wstecz działała także poczta. W Gracehill Village organizowane są imprezy zarówno kościelne, jak i festyny krajowe. Ponieważ Członkowie Bractwa uchodzili za bardzo kształcący się naród, powstawały też w otoczeniu ich działań morawskie szkoły, z bibliotekami pełnymi książek. Obecnie, od roku 1975 jest to obszar ochrony przyrody, dostępny dla odwiedzających, natomiast książki są sprzedawane przez stronę Trust Old School Moravian w sklepie na Amazon.
Weekendownik
Budynki i zabytki:
 
Manufaktura Tkacka  (Weaving Manufactory) to budynek z 1764 roku w którym odbywało się tkactwo lnu. W późniejszych latach (1768) dobudowano tu budynki mieszkalne. Stara Szkoła (The Old School) - oryginalny budynek był z 1765 roku jako Dom Samotnych Śióstr ze szkołą na tyłach. Następnie był Szkołą Kobiet, Akademią aż wreszcie Państwową Szkołą. Jakiś czas temu został oderestaurowany i w części głównej jest Old School Muzeum, oraz restauracja. Kościół, (The Church) wybudowany w 1765 roku a w 1798 roku dobudowano kopułę z zegarem i z dzwonem. Dom Okienny (The Windows House) pochodzi z lat 1768-1792 to miejsce sanktuarium. Był użytkowany do  roku 1974, a obecnie jest prywatną kwaterą. 
Weekendownik

Dom Brethera (Single Brethera House) zastapił mieszkanie wcześniejsze. W czasie edukacji w piwnicy mieściła szkoła dla chłopców, a na parterze kasa oszczędnościowa z roku 1831. To mój ulubiony budynek w całym kompleksie. Klasykę morawskiego domu, styl zabudowania z drewnianą czerwoną werandą, po dziś dzień widać w budynku Tradycyjny Dom (Traditional House). Ponieważ nie wszystkie domy wokoło placu były budynkami instutucjonalnymi, warto przyjrzeć się temu domowi z ciętego kamienia, aby zobaczyć jak żyli pozostali mieszkańcy tej osady. Obok na placu głównym od roku 1774 stoi Hotel (The Hotel), z niebieskimi drzwiami i pięknymi naświetleniami. Dawniej lokowali się w nim goście, przyjezdni rodzice uczniów przebywających w sąsiadujących internatach dla chłopców i dla dziewcząt. 

Weekendownik

Weekendownik

Weekendownik
Akademia Kobiet (The Ladies Academy) założony w 1797 roku był początkowo internatem dla Kobiet. Jednak po jego przeniesieniu do Szkoły Głównej w 1873 roku stał się Domem Samotnych Sióstr. Na koniec napiszę o istotnych elementach natury jakie tutaj odnajdziecie. To przede wszystkim God's Acre, ze ścieżką Braci, oraz ścieżką Sióstr, prowadzące do Cmentarzyska Moravian. A także Dąb Montgomery (The Montgomery Oak in the Village Square). Oba są miejscami medytacji, ten ostatni także relaksu. Wcześniej znajdowały się tu lipy, a teraz podwójne rzędy drzew z których jeden sękaty Dąb ku pamięci Johna i Mary Montgomery - rodziców Jamesa Montgomery, Szkota, morawskiego poety i twórcy hymnów.

Weekendownik

Weekendownik

Weekendownik

Weekendownik

Weekendownik

Weekendownik

Weekendownik
Trochę historii. Uznaje się aż na XV wiek początki osadnictwa morawskiego w Gracehill, kiedy to rektor Uniwersytetu Praskiego, angielski teolog John Hus zafascynował się pismami Wiklifa. W 1415 roku zmarł On spalony na stosie za głoszenie ideologii reformatorskich w kościele katolickim. Ten pierwszy protestant poprzedził o 100 lat późniejsze tezy Lutera. Z kolei zwolennicy samego Husa, których wierzenia (Zjednoczeni Bracia) głoszone były w Ameryce, Afryce, a nawet na Karaibach, ostatecznie osiedlili się w Anglii, gdzie Ich tezy cieszyły się poparciem różnych ważnych osób. John Wessley i Jego współpracownicy rozpowszechniali zasady nowego Kościoła. Natomiast w Irlandii poprzez te kanały społeczeństwa, dotarły te wierzenia do Johna Cennika. Ten ostatni jest oficjalnym założycielem Morawskiego Kościoła w Irlandii.

Weekendownik
Tak w 1746 roku tymi teoriami kaznodziei Cennika zainteresował się kupiec z Ballymeny o nazwisku Dean, prosząc o głoszenie nauk w swoich okolicach. Z początkowo zainteresowanych kilkudziesięciu osób, już po kilku dniach powstała grupa ponad 2 tysięcy reformatorów. Mimo takiego powodzenia kościoła morawskiego w tym regionie, spora część okolicznego społeczeństwa nie była zgodna z poglądami Cennika na terenie Ballymena. Dlatego też kaznodzieja musiał na jakiś czas usunąć się ze środowiska kościelnego. Jednak w 1748 roku wsparty pomocą biskupa Down, Connor zaczął ponownie głosić religię oraz przeprowadził się do Crebilly a następnie w 1749 roku przeniósł się na wieś w pobliżu Gracehill, gdzie prowadząc bardzo aktywny zawodowo tryb życia zmarł w wieku 39 lat w wyniku bardzo wysokiej gorączki.
Weekendownik

Weekendownik

Weekendownik
Jednak poglądy i wierzenia lokalesów były kontynuowane przez kolejne lata i właśnie na tej ziemi wydzierżawionej przez lorda O'Neilla powstała osada, w której zamieszkali Bracia. Powstały zabudowania z kamienia podobnego do tego wykorzystywanego w innych częściach Europy. Oczywiście w centralnym punkcie Placu znajdował się Kościół Morawian z odrębnym wejściem dla kobiet i dla mężczyzn, w otoczeniu domów dla kongregacji, oddzielne dla sióstr stanu wolnego i braci stanu wolnego, ze wspomnianą w tekście szkołą dzienną, wraz z internatami - dla dziewcząt, dla chłopców. W XVIII wieku wieś Bractwa Morawian funkcjonowała bardzo dobrze, skupiając mieszkańców wokół Kościoła, z podziałem na grupy społeczne, np: wdowy, panny oraz z podziałem na wykonywane zawody na rzecz osady. Zajmowali się handlem i rzemiosłem, i za to otrzymywali mieszkanie. Wioska była samowystarczalna. 
Weekendownik


Pomiędzy zabudowaniami, za kościołem mieści się Moravian Cementery. Jest to bardzo spokojne miejsce, pachnące lasem, z dwiema ścieżkami wiodącymi do dwóch wejść. Wewnątrz, pomiedzy pomnikami pochowanych ciał mężczyzn (po lewej stronie) i pochowanych ciał kobiet (po prawej stronie) znajduje się utarta ścieżka ograniczona wiekowymi drzewami. Pomniki są płaskie, umiejscowione przy ziemi, kształtem i wielkością takie same, ponieważ Bracia uważają, że po śmierci wszyscy są sobie równi. Wracając z tego spaceru czułam nostalgię, ale też taką wewnętrzną radość z tej wyprawy, z której przywiozłam sporo informacji o regionie w którym mieszkam, jakie od paru lat były dla mnie niewiadomą.

źródło informacji: Czerpałam z tablic i map znajdujących w obiekcie, oraz ze strony BBC.


Arthur Cottage Cullybackey

piątek, czerwca 21, 2019

Arthur Cottage Cullybackey

Kiedy tak sięgnę pamięcią w kierunku naszych podróży po Irlandii i Irlandii Północnej, Kraju gdzie żyjemy to chyba największą atrakcją turystyki tutejszej są zamki i ogrody zamkowe. Pięknie odrestaurowane są głównie te drugie, bo z zamków już nie zawsze wiele zostało.. Pisałam Wam nawet kiedyś o takich perełkach do wynajęcia w Irlandii Półn i w dolnej części Wyspy irlandzkiej...
To jednak natura zawsze wiedzie prym, nawet w tak wycackanej formie, jaką są parki i ogrody przy znanych dworkach arystokrackich.  Takie urocze wypielęgnowane przez Zarząd Miejski nie zawsze odnajdywaliśmy w dużych miastach.. (Mount Stewart). Zdecydowanie zamczyska, a niekiedy ruiny pozostałe są na ziemiach rozciągających się wzdłuż wód (Morze, czy Ocean). Na pewno dlatego dla nas podróże po irlandzkiej wyspie są bardzo czarujące - wystarczy ruszyć za nasze miasto w godzinną przejażdżkę, aby przenieść się do innego, wręcz bajkowego świata. 
Dla mnie takimi bajkowymi miejscami są zawsze najstarsze budowle, i czasem podróżując autem można na takie zupełnie przypadkowo 'się natknąc'. Toteż gdy przy okazji weekendowego pobytu na wsi Cullybackey (jakieś 4 mile drogi od Ballymena) po raz któryś z rzędu, mignęła mi przed oczami utrwalona już w pamięci tabliczka: Arthur Cottage - postanowiłam tym razem wjechać. Miejsce to stanowi obiekt historyczny, niestety, mimo posiadania (kulejącej pod względem aktualności) strony firmowej jest dość mało znane w UK.

http://www.europeanheritagedays.com/

























Zwykle w okresie świątecznym odbywają się tutaj ewenty z prawdziwie wiejskim odźwiękiem. Poza tym obiekt jest udostępniony dla większych grup zorganizowanych - klas szkolnych, itp., na specjalne zamówienie okolicznościowe. Oferta Cottage jest cały czas aktualizowana, ale mimo informacji na stronie oficjalnej - Cottage nawet nie zawsze jest otwarty. Nie zraziło to nas, aby obejrzeć ten obiekt i zobić rekonesans od zewnątrz. A dzisiaj Wam o nim trochę opowiem.
O co tyle hałasu? Arthur Cottage znajduje się w Irlandii Północnej, w Hrabstwie Antrim, nalezy do dystryktu miasta Ballymena. Jest to dom rodowy Prezydenta Ameryki - Arthura. Jego dziadkowie pochodzili właśnie ze wsi Cullybackey. Allan Arthur i Eliza Arthur mieszkali tutaj, tu urodził się ich syn - Ojciec Prezydenta - William w 1797 roku. Potem wraz z członkami rodziny wyemigrował w latach 1816-1820 do Ameryki Północnej. Chester A. Artur narodził się w 1829 roku w Fairfield Vermont. Został prezydentem w 1881 roku. Ponoć w 1882 roku siostra Chestera, wraz z Jego synem odwiedzili zagrodę Arthura odwiedzając jednoczęsnie dalszą rodzinę.

https://discovernorthernireland.com/

A teraz trochę faktów bieżących. Cała zagroda składa sie z kilku budynków, w tym zabytkowy Arthur Cottage, w którym podczas umówionych wizyt można usiąść i przyjrzeć się tradycjom przyrządzania potraw znanych od 200 lat w Irlandii. Pracuje tutaj kilka osób, w tym kobiety w ubraniach tradycjonalnych. Podczas pokazów zapalany jest ogień w kominku i przygotowywane są w ramach demonstracji pancakes (naleśniki), czy wypiekany jest soda bread (chleb irlandzki).
W cottage'u panuje iście dawny wystrój, a przed nim stoją maszyny rolnicze z dawnych lat. Pozostałe budynki (obora) zostały zaadoptowane na mini Muzeum o Chesterze A. Arthurze.  Cottage z kamienia został starannie odrestaurowany, szczególnie po spaleniu dachu w latach 2000. Obecnie wciąż nad nim opada strzecha.. A dookoła rosną wiejskie kwiaty. Cóż za sielski widok!
Póki co Wam polecam, widzę, że pare osób regularnie podąża naszymi śladami i jest mi bardzo przyjemnie, że mam takie grono czytelników, które pędzi razem z nami za miejscami z moich i mojej rodziny snów. Jeśli więc traficie na wieś Cullybackey, nie zapomnijcie odwiedzić tego białego domku, a nawet wejść do środka. W mieście zauważcie parę innych zabytków, a także butik, który na pewno nie sposób pominąć, bo pięknie sie prezentuje już od zewnątrz - a to sklepik z rzeczami z drugiej ręki ;) Tutaj właśnie kupiłam swoją najnowszą sukienkę, w której mam zamiar przemierzać wakacje niekoniecznie w Northern Ireland. Pozdrawiam z ogromnym uśmiechem letnim :)







Irlandię Północną można też lubić za.. groszki i kapelusze, parasolki, sukienki, za małe, duże miasteczka, wioski pełne urokliwych butików, które przed wejściem wyglądają jak milion dolarów , z cudnymi drzwiami, kolorowo malowanymi, z witrynkami o pięknych dzielonych okienkach, w środku z kryształowymi żyrandolami, olbrzymimi lustrami z dekoracyjnymi złotymi ramami i wystawką całoroczną (niewiadomo pod jaką datę je przypiąć? Easter, czy Christmas). W tych sklepikach można znaleźć prócz łaszków /mniej atrakcyjnych i bardziej/ ... ludzi miłych, prostych, eleganckich, ludzi uśmiechniętych, takich, jacy zamiast marnować rzeczy - oddają je innym. Potem można je kupić za grosze. . . Weszłam z ciekawości (kiedyś robiłam w takich zakupy, teraz szkoda mi czasu na przeglądanie). A jednak -wyszłam z cudowną sukienką, w A, o pięknym zielonym kolorze, idealną na lato :) Pogadałam, pośmiałam się, pooglądałam -głównie bibeloty, popatrzyłam w górę na żyrandole, w doł na starą z dech podłogę, przed siebie w piękne lustro i na siebie.. A co mi tam! Taki miałam dzień w maleńkim miasteczku #northernireland . #shopping #butique #secondhand #bibelots #dresses #hats #polkadots #dotsdress #lovedresses #interior #kicz #simplelife #prostezycie #imhappy #villageshop #niceday #imeverywoman #mummyshopping #wypadzamiasto #weekend
A post shared by Magdalena (@weekendownik) on

Galgorm Castle Ballymena

piątek, maja 25, 2018

Galgorm Castle Ballymena

Z największą przyjemnością chciałam opowiedzieć Wam o Zamku Galgorm, który mieści się w moim mieście Ballymena. Właściciele i organizatorzy obiektu mają w ofercie mnóstwo ciekawych możliwości dla przedsiębiorców, artystów, ogrodników, graczy golfowych a także dla przyszłych małżonków. Tak, to z pewnością jest miejsce bardzo romantyczne, idealne, by zorganizować tutaj ślub i cieszyć się weselem jak z bajki... O tym, że miejsce z ciekawą historią jest niezwykłe już mówić nie muszę, wystarczy spojrzeć na zdjęcia zamku i całego obiektu, w tym Centrum golfowego, aby ocenić jego atrakcyjność.




Malownicze tereny i stary Zamek to sceneria nie do przebicia, a w dodatku położenie 30 minut drogi od stolicy Północnej Irlandii. Co najważniejsze - można to miejsce odwiedzić zupełnie za darmo, park, czy Centrum ogrodnicze wybudowane przy zabytkowej ścianie zamkowej, a nawet zagrać w golfa na terenie Galgorm Castle and Golf Club - obiekcie wraz z restauracją mieszczącą się w budynku Centrum golfowego. Wszystko to na ogromnym, zielonym terenie, gdzie znajduje się historyczny Zamek Galgorm jeden z piękniejszych Zamków tego regionu.
Mnogość atrakcji jest tak zróżnicowana, że jeden dzień nie wystarczy, aby tutaj wypocząć. Sam teren budowli zamkowych jest taki duży, że najlepiej przeznaczyć na spacer jeden dzień. Z kolei w dalszej części należałoby zagrać w golf, gdyż będąc tutaj nie można pominąć tej głównej atrakcji - prestiżowego pola golfowego, gdzie na co dzień uczęszczają znani golfiści, a uczą się tutaj od najmłodszych lat dzieci. Tak, to również nasze ulubione miejsce, gdzie gramy my, co prawda nie zawodowo, ale czysto sportowo. Tutaj właśnie usytuowany jest jeden z trzech najlepszych obiektów  golfowych w Irlandii Północnej.




Choć obiekty przyległe można odwiedzić, i zamek obejrzeć głównie z zewnątrz (co robimy chętnie przynajmniej raz w roku) to sam zamek Galgorm jest miejscem prywatnym, do którego bez umówionego spotkania wchodzić nie można. Nam co prawda to w niczym nie przeszkadza, bo żadnych większych uroczystości aktualnie nie przewidujemy, a na takie rzeczywiście warto byłoby zarezerwować ten efektowny lokal przy zabytkowym zamku (ceremonie ślubne i większe imprezy od 120 osób).
W ostatnich latach Zamek został  odnowiony i dobudowano w obiekcie część - Pawilon Kości Słoniowej. The Ivory Pavilion jest miejscem nie tylko zaślubin wraz z cateringiem, lecz także idealnym rozwiązaniem, ze specjalnym przygotowaniem na spotkania biznesowe, szkolenia i inne wydarzenia na salę miejską. 'Pawilon Kości Słoniowej mieści się w zabytkowych zamkowych murach zamku i jest wzbogacony o rosnącą liczbę obiektów rekreacyjnych i handlowych, w tym pole golfowe klasy mistrzowskiej, tętniące życiem centrum ogrodnicze, a obecnie nowoczesne Centrum Konferencyjno-Eventowe.'
'Położony na pięknym terenie o powierzchni 240 akrów, graniczącym z rzekami Maine i Braid, Galgorm Castle ma bogatą i tajemniczą przeszłość. Uważamy za zaszczyt i obowiązek chronić wyjątkowy charakter nieruchomości, wprowadzając nowe i ekscytujące przedsięwzięcia biznesowe na jej historyczne tereny, tworząc unikalne doświadczenie dla klienta, i odwiedzającego. Zbudowany na początku XVII wieku przez Sir Faithful Fortescue, zamek jest jednym z najważniejszych przykładów architektury jakobińskiej w Irlandii. Dziedziniec, na zachód od Zamku, został zbudowany w 1830 roku i zawiera oryginalne domki dla panów, stajnie i wozownie.' Ciekawie przedstawioną historię Zamku znajdziecie tutaj.
'W latach osiemdziesiątych dziedziniec został przywrócony do dawnej świetności. To było gigantyczne przedsięwzięcie, zważywszy na przewlekły stan ruin. Pracując w ścisłej współpracy z the Historic Monuments and Buildings Branch of the Department of the Environment, wnętrza zostały odnowione zgodnie z najwyższymi standardami, uznanymi przez szereg nagród, w tym nagrodę Civic Trust Award, Business Environmental Award i Royal Institute of Chartered Nagroda Surveyors for Building Restoration w 1993 roku. Oryginalny dziedziniec jest uważany za jedno z najbardziej prestiżowych centrów biznesowych i rzemieślniczych w Irlandii Północnej. Pole golfowe  zostało zbudowane w 1995 r. I otwarte w 1997 r. Jest ono wymienione w książce Johna Redmonda: "Ireland’s Finest Courses" jako jeden z 30 najlepszych w Irlandii i było gospodarzem trzech wydarzeń PGA EuroPro Tour i obecnie jest domem dla NI Opener w ramach European Challenge Tour.'
'Centrum Ogrodnicze zostało otwarte na początku 2014 r. W ogrodzie kuchennym zamku. Wiązało się to z przywróceniem imponujących, ale bardzo zniszczonych oryginalnych ścian i zajmowało powierzchnię dwóch akrów, przyciągając rocznie 150 000 odwiedzających.' W Creative Gardens możecie kupić rzecz jasna wyszukane rośliny nie tylko popularne dla środowiska wyspy. Tutaj udekorujecie też swoje domowe wnętrza i ogród, a także zjecie pyszny lunch i wypijecie wyborną kawę. Poza tym co rok organizowane jest w Centrum z okazji Bank Holiday wydarzenie: 'Cancer Found for Children', na którym oprócz zbiórki pieniędzy można miło spędzić czas z rodziną, korzystając z darmowych atrakcji, m.in. malowanie twarzy dziecka, czy darmowa przekąska.W tym roku event ma miejsce w ten weekend - 26-27 of May.
'Rozwój Courtyard obejmuje 30 000 m² ekskluzywnych urządzeń z elastycznymi konfiguracjami, aby spełnić indywidualne wymagania. Przyciągnęli oni szeroką gamę firm, zarówno z Irlandii Północnej, jak i innych krajów, a od otwarcia zyskały pełne obłożenie. Najemcami są projektanci, fotografowie, inżynierowie, instytucje finansowe i edukacyjne, praktycy zdrowia i urody, architekci i główne biura firmy. Niewątpliwie zaletą pięknie odrestaurowanego Osiedla Galgorm, jest stworzenie korzystnego dla obu stron udogodnienia biznesowego, handlowego, wypoczynkowego i turystycznego, z lokalnym wsparciem i globalnym urokiem.'

Na koniec obowiązkowo muszę Wam napisać, że znaleźliśmy tu w lesie Zamku Galgorm niesamowitą ścieżkę. Fairy trail to szlak wróżek. Oczywiste jest, że przechodzą nią 'wybrani', w szczególności najmłodsi. Ale nie tylko~! My z mężem pokusiliśmy się o spacer i chętnie tu powrócimy z synkiem, gdy tylko nie będzie w szkole. Szlak wróżek wiedzie pomiędzy drzewami, paprociami, leśnymi jagodami i pajęczynami. Są tutaj ich domki, różne magiczne drzwiczki, tabliczki, kładki, itd. Najważniejsze, że jest też wiele miejsc których odwiedzenie wiąże się z pewnymi zadaniami, niekiedy trzeba być cicho, innym razem należy gdzieś wejść, a jeszcze innym razem schylić się. Wróżki w zamian gwarantują spełnienie życzenia, realizację marzeń, powodzenie w miłości, radość i uśmiech, no a przede wszystkim wiadomo - dobrą zabawę! Nudy nie ma i ten kto to wymyślił i przygotował musiał być wielkim optymistą.

dwie inspiracje na Święta Wielkanocne - weekendownik

sobota, marca 17, 2018

dwie inspiracje na Święta Wielkanocne - weekendownik



Pinterest Święta Wielkanocne już 'za chwilę'. Zawsze w marcu warto sobie obmyślić plan na ich organizację, przygotować menu, lub udekorować dom. Ja tak robię, czy u Was jest podobnie? Zwykle nie przeznaczam na to zbyt wiele czasu, i lubię proste, rodzinne rozwiązania. Stąd właśnie dzisiejszy wpis, bo już jest ten czas, kiedy plany są, a pora na ich realizację. Kochani, dwa style na dziś. Bez kolorowych, świeżych dekoracji, po takiej długiej zimie, Wielkanocy sobie nie wyobrażam. Pierwsza inspiracja to staromodne naczynia, serwisy, i ornamenty niczym rzeźby w ceramice. Szalenie mi się ten styl dekorowania spodobał i jestem nim oczarowana. Drugą, chyba najbardziej pospolitą dekoracją świąteczną są popularne pisanki, które w te Święta pojawią się na naszym stole Wielkanocnym w wersji baaardzo na czasie - złote, srebrne oraz wszelkie odcienie pastelowe (to u nas) metaliczne. Ciekawa jestem, czy Wam się takie złocenia spodobają? Drugi wpis na dole stronki. Polecam także inspiracje wielkanocne z minionych lat - z myślą o dziecku (i nie tylko) ozdoby z papieru oraz  mini ogródek wiosenny


Właściwie odkąd pamiętam zawsze lubiłam pięknie wypić i ładnie zjeść. Co prawda rzadko w moim domu pojawiały się mocno dekoracyjne naczynia, a tutaj taka odmiana! Ostatnio szczególnie upodobałam sobie wszelkie motywy kwiatowe, które wręcz wystają z talerzy i kubków. Wyglądają niczym żywe kwiaty. Efekt 3D był modny dawniej, a w tym sezonie powraca do łask, głównie w bieli, ale też sporo propozycji kolorowych, które dają efekt pięknie odbijających się cieni w kolorowych naczyniach. Kolor, wiadomo, na Święta Wielkanocne i wiosną, jest poszukiwany. Proponuję naczynia bogato zdobione, pastelowe, lub o jeszcze bardziej żywych barwach. Właściwie produkt odkryłam w popularnym Phoundlandzie w UK, gdzie ostatnio sprzedawane są dekoracyjne elementy, m.in. talerzyki, czy wazony ceramiczne w ten sposób wykonane. W tym sklepie są one średniej jakości, ale należy wziąć pod uwagę, że takie serwisy, czy dekoracje odkładamy na półeczkę, lub używamy naprawdę okazjonalnie, np. właśnie na Wielkanoc. Można na nich wyłożyć jajka, czy babeczki świąteczne i wygląda to niesamowicie uroczo na stole świątecznym. Można też taki wyrób dać Komuś jako upominek i osoba będzie bardzo zaskoczona. Poza tym jest też wybór lepszej jakości wyrobów tak wykonanych w innych sklepach, i wrzucam tutaj parę fotek, aby Was zachęcić do wykorzystania tego motywu w te zbliżające się Święta. Polecam!

                      
Pisanki to dekoracja, która każdego roku może być stworzona w inny sposób, czasem malowane, innym razem barwione, a niekiedy oklejone. Pisanki mogą być żywo kolorowe, lub delikatne pastelowe. Jedno jest pewne w tym roku królują wszelkie połyskujące, od najbardziej naturalnych z dodatkiem złotej farby, do krzykliwie kolorowych z połyskiem i brokatem. Wykonanie takich pisanek jest banalnie proste i możecie to zrobić na różne sposoby! Niekiedy będą to nalepki - tatuaże, czy farbki, pudry, żele. Niektórzy używają nawet lakierów do paznokci (?). No w sumie tak patrząc na te interesujące metody malowania, oklejania brokatem, czy farbką, to wcale nie ma nic w tym dziwnego - przecież teoretycznie pisanek nie jemy... (w praktyce różnie z tym bywa, szczególnie jeśli się robi koloryzację na ugotowanych jajkach...). My wykorzystaliśmy pudrowe spożywcze barwniki, kupione w profesjonalnym sklepie do tworzenia ciast i tortów w UK. Cena nie była szokująca, efekt jest delikatny, pastelowy, dokładnie taki jak chciałam. Mogę wystartować na same Święta tworząc więcej sztuk. Mam też pewność, że jeśli jajka poleżą do Poniedziałku Wielkanocnego - nic im nie grozi, i będą jadalne. Wy możecie barwić na samych skorupkach, wówczas fajnie prezentują się żele lub spray'e brokatowe, czy też metaliczne, które znów warto wybrać jadalne. Kolorystyka moich jajek to: golden flame (złoty płomień), mink (norkowy), champagne (szampan). Proponuję rozejrzeć się w sklepach za barwnikami, jeśli podoba Wam się ten styl. Jajeczka tudzież pisanki świetnie prezentują się w wielu wersjach i odcieniach. Poniżej przedstawiam Wam trochę propozycji, włącznie z wykorzystaniem żywych kwiatów.





jogurt jaglany z melbą na omlecie owsianym - Weekendownik

niedziela, lutego 25, 2018

jogurt jaglany z melbą na omlecie owsianym - Weekendownik


Śniadania niedzielne mają do siebie to, że smakują wyjątkowo dobrze. Bo rodzinnie. Choć rzeczywiście my jako rodzina na ilość czasu spędzanego razem narzekać nie możemy (mój mąż pracuje tylko trzy dni w tygodniu) to jednak te niedziele są wyjątkowe, bo synek nie idzie do szkoły. Takie trochę późniejsze śniadanka zazwyczaj bywają wymyślne i po prostu smaczne. Mogę poświęcić na ich przygotowanie sporo czasu. Już jakiś czas temu natknęłam się gdzieś w Internecie na nieco inny (niż zwykle) przepis na omlet z owsianki. Pomyślałam - czemu nie spróbować. Lubimy biszkopt, naleśniki, omlety, więc będzie tym razem taki duży śniadaniowy omlet. To świetna i zdrowa propozycja, która idealnie nadaje się na drugie śniadanie dla każdego. Aby dopełnić smaku, nałożyłam na omlet przygotowany wcześniej jogurt z kaszy jaglanej i na wierzch owoce melba, czyli mieszankę mrożonych brzoskwiń i malin z jogurtowo lodowym ciasteczkiem. Podczas jedzenia proponuję polać lekko syropem klonowym. Śniadanko jest mieszanką słodko kwaśnych smaków i będziecie nim zachwyceni. Polecam!  

Jogurt jaglany z melbą na omlecie owsianym


gooey nut brownies - chocolate success

niedziela, grudnia 03, 2017

gooey nut brownies - chocolate success


Wczorajszy wieczór spędziliśmy bardzo rodzinnie. Pomału szykujemy się do Świąt i choć za bardzo nie lubimy robić zakupów na mieście, i w ogóle nie cierpimy tego całego zgiełku sklepowego, to kochamy poruszenie przedświąteczne, dekoracje, a także nasze miasto przed świętami. Tak więc sobota była dniem nie tylko odpoczynku w domu, ale też doszliśmy do wniosku, że wyskoczymy do centrum naszego miasta. Późnym popołudniem odwiedziliśmy najbardziej znane uliczki, zupełnie tylko po to, aby nacieszyć oko udekorowanym naszym miastem. Fotografie z Ballymeny, przynajmniej niektóre, znajdziecie na instagram. Jednak w dzisiejszym poście chciałam Wam opowiedzieć o naszym weekendowym smakołyku, który zajadaliśmy jeszcze przed wyjściem z domu, zaraz po obiedzie, tak, że gdy wróciliśmy po zamknięciu większości sklepów do domu, nie czuliśmy jeszcze głodu. Co tak bardzo może nasycić oprócz dobrego, pożywnego, ciepłego obiadu w chłodny jesienny dzień? Pamiętacie artykuł na temat nowo zakupionej książki z deserami polecanymi przez Instytut Kobiet w UK - Chocolate Success? Ja bardzo poważnie i aktywnie podeszłam do tej pozycji w mojej kuchni. W naszym domu już porządnie pachnie czekoladą. Ktoś kiedyś napisał, że nie może zjadać czekolady, bo nie jada słodyczy. Ja swoje odżywianie przeanalizowałam już bardzo dobrze, i jeśli tylko osoba miała na myśli zmniejszenie kalorii w deserze, w diecie, i brak cukru białego, to właśnie czekolada może w taki sposób powstać. Oczywiście nie będzie to taka kupna czekolada, do której większość z nas się przyzwyczaiło, ale za to będzie to czekolada domowa, różnorodna, pachnąca, niekiedy jeszcze gorąca, o wyraźnej i aromatycznej nucie kakao. Jedno jest pewne moja czekolada i desery z niej będą niskokaloryczne, ponieważ pokusiłam się o zmianę składników, często odpowiedniki. Nauczyłam się stosować te zamienniki i pewnie nawet w wyglądzie oraz konsystencji deseru nie będzie różnicy. Dla Was wrzucam oryginalne przepisy, ale na specjalne życzenie podam przepis fit. Dzisiaj pierwszy przepis na chyba najbardziej znane ciasto, tudzież deser w UK, uwielbione przez Brytyjczyków brownie, które my także lubimy. Wersja gooey jest soczysta, wilgotna i równie pełna czekolady, a także orzechów w przypadku dzisiejszego deseru. Na czym polega ewenement przygotowania brownie? Na pewno jest to krótki czas pieczenia, dzięki czemu czekolada pozostaje w cieście jeszcze w lekkiej konsystencji. Wilgotne orzechowe ciastka czekoladowe już poniżej. 


Chocolate Success The Women's Institute

niedziela, listopada 26, 2017

Chocolate Success The Women's Institute


Zastanawialiście się kiedyś czy w domu można osiągnąć sukces? Zapytajcie mojego męża! Pewnie Was to nie zdziwi, że jest On największym fanem moich deserów. Chyba jest tak dlatego, że w przygotowywaniu innych potraw jestem dla Niego dobra jak moja teściowa, a o moich deserach mówi 'w życiu lepszych nie jadłem' ;). Co ma wspólnego osiąganie sukcesu z kuchnią, chyba zrozumie każda kobieta, która już spełniła się zawodowo poza domem, a teraz spełnia się w roli żony i matki, poniekąd kucharki domowej, gdzie również dziecko chętnie zjada Jej wyroby, a co więcej bardzo mocno słucha mamy porad i uczy się od Niej wykonywać nawet dość mocno skomplikowane czynności przy kuchennym stole. Moje dziecko uwielbia ze mną gotować. Gdy przygotowuję potrawy pozwalam Mu patrzeć i naśladować mnie (mamy w naszej kuchni też kuchnię naszego dziecka). Czasem cierpliwie czekam, aby się wykazał.. No właśnie z czekoladą jest podobnie, najlepsza jest przygotowywana z miłością, lecz cierpliwie, spokojnie, bez pośpiechu. Samo jedzenie czekolady, to ogromna delektacja, o czym dowiedziałam się dopiero przy moim mężu. Kiedyś pochłaniałam czekoladę o tak, po prostu, rzadko gotowałam, nie miałam dla Kogo.





Teraz.. Zapach, konsystencja, temperatura, wygląd a dopiero na końcu jedzenie i ten smak. Chyba o niczym nie zapomniałam? O chyba zapomniałam.. jeszcze są dodatki. Właśnie taka 'paleta' czekolad powoduje, że  odkrywamy ją na nowo. Przyznam się Wam, że nie lubię kuchni angielskiej, lecz równie szybko zrobię sprostowanie, że to właśnie w UK poznałam wiele nieznanych mi wersji smakowych czekolady, ich desery, desery z czekoladą, które tutaj kochają - powalają. Jest tego całe mnóstwo, w tym kilka znanych na całym świecie. Dlatego, gdy chwyciłam w ręce książkę "Chocolate Success" od The Women's Institute autorki Sary Lewis, od razu poczułam ten smak. Piękne ilustracje i znane w UK z różnych części świata przepisy na desery czekoladowe, aż 'wychodzą' z książki. Mając tę książkę i po przygotowaniu już kilku czekoladowych smakołyków wg receptur z niej, uwierzyłam w sukces czekolady, który jest w tym przypadku sukcesem kobiety, i moim własnym. Nauczyłam się tworzyć desery z czekolady, już nie tylko pod postacią domowej czekolady, lecz także w różnych innych formach i smakach. Nauczyłam się celebrować tę chwilę i czerpać z niej to, co najlepsze.


Instytut Kobiet (WI) powstał w 1915 r. w celu ożywienia społeczności wiejskich i zachęcenia kobiet do większego zaangażowania się w produkcję żywności podczas pierwszej Wojny Światowej. Od tego czasu cele organizacji uległy rozszerzeniu, a WI jest obecnie największą dobrowolną organizacją kobiet w Wielkiej Brytanii. WI obchodziło swoje stulecie w 2015 roku, a obecnie ma prawie 220 000 członków. Women's Institute odgrywa wyjątkową rolę w zapewnianiu kobietom możliwości edukacyjnych i szansy na zdobywanie nowych umiejętności, udział w różnorodnych działaniach i prowadzenie kampanii w kwestiach istotnych dla nich i społeczności. Instytut posiada szkołę kucharską w Oxfordshire w Anglii. Szkoła dba o wszystkie poziomy umiejętności dzięki kursom dla początkującego kucharza aż po znakomitego szefa kuchni - wszystko to z myślą o produktach lokalnych i sezonowych. Istnieje również szereg kursów dla rodzin, w których mogą uczestniczyć nawet najmniejsi członkowie rodziny.


Autorka Sara Lewis jest stylistką żywności, ekonomistką a także członkinią Instytutu, była nią już jako dwudziestolatka. Początkowo wydając w magazynie Practical Parenting, Woman i innych, stylizowała przepisy. Obecnie jest uznawaną autorką, pisarką w ponad 90 tytułach kucharskich wydawanych na całym świecie. Sara nieustannie tworzy, opracowuje i pisze kreatywne, inspirujące i fotogeniczne przepisy, które są dokładnie testowane w celu zapewnienia dobrej opinii czytelnika w celach promocyjnych, czasopism i książek. Ułatwia stylizację własnych przepisów lub innych autorów lub chętnie współpracuje z innymi autorami. Prywatnie żyje w Felbridge z mężem i dwójką dzieci.


Co tu dużo mówić, czekolada jest zawsze ulubionym przysmakiem, a przepisy w tej książce pokażą, jak wszechstronny może być ten składnik. Chocolate Success zawiera sześćdziesiąt receptur na pyszne ciasta, wspaniałe budynie i kuszące herbatniki z łatwymi instrukcjami. Wszystkie przepisy mają pieczęć WI niezawodności i wskazówki dla uzyskania doskonałych wyników za każdym razem. Podobnie jak w przypadku każdej książki z całej serii wydanych przez Instytut, w tej książce ostatni rozdział jest poświęcony przepisom bardziej skomplikowanym i pomysłom dla doświadczonego kucharza, który lubi wyzwania. Na uwagę zasługują pięknie ilustracje w całej książce. One sprawiją, że otwieram usta z zachwytu i chcę je przygotować. Później efektem zachwyca się moja rodzinka.  Dla mnie czas jesienno-zimowy, to idealny moment, aby odkryć na nowo czekoladę, i delektować się jej smakiem. Przepisami podzielę się z Wami wkrótce. A Ty co robisz dzisiaj czekoladowego?


Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik