Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stół. Pokaż wszystkie posty
placuszki z kukurydzy Kuchnia Lidla.pl

niedziela, kwietnia 22, 2018

placuszki z kukurydzy Kuchnia Lidla.pl

Korzystanie z nowej książki Kuchni Lidla.pl rozpoczęłam smaczną przekąską bez glutenu. Robiłam już kiedyś placuszki z dyni, z cukinii, klasyczne popełniam też raz w miesiącu. Postanowiłam jednak ograniczyć spożycie niezdrowych składników, więc chętnie przygotowuję potrawy z nowej książki, o której przeczytacie w poprzednim artykule. Przede wszystkim ograniczam do minimum (o ile w ogóle nie wyłączę z żywienia) mąkę pszenną i żytnią, oraz ziemniaki. Oczywiście przy weekendzie musi być jakiś nietypowy posiłek, lub deser w naszym domu, więc jest. A co takiego? Placuszki oczywiście! Tym razem bez klasycznej mąki i bez ziemniaków. Mamy placki kukurydziane. Mąka jest kukurydziana i kukurydza w środku też jest :) Placuszki są delikatne i smaczne, po prostu uwielbiamy je. Od wczoraj zniknęły z talerza, a chłopaki tylko czekają na kolejne smażenie. Aby placki były jeszcze bardziej zdrowe, możecie je upiec. U nas pół na pół 10 sztuk smażyłam i 10 sztuk piekłam. Oczywiście do placków koniecznie przygotujcie sos. Propozycja Kuchni Lidla to oryginalny sos różany z konfiturą różaną, ziarnami granatu, świeżą miętą i jogurtem greckim. U mnie wersja jest bardziej śniadaniowa, z koperkiem i pietruszką, chrzanem, rzodkiewką, jogurtem greckim. Tak nam bardziej smakuje. Wy możecie pozostać przy oryginalnym wykonaniu i wrzucam Wam przepis oryginalny i swój. 

Placuszki z kukurydzy

Składniki:

Sos różany - 200 gram jogurtu greckiego, 1 łyżeczka konfitury z róży, sok wyciśnięty z 1 limonki, sól, pieprz, 2 łyżki posiekanej mięty, 3 łyżki ziarenek granatu

Sos wiosenny - 200 gram jogurtu greckiego, chrzan, sok wyciśnięty z 1 limonki, 1 łyżka posiekanego koperku, 1 łyżka posiekanej pietruszki, 2 rzodkiewki posiekane, 1 rzodkiewka do dekoracji

Placuszki - 1 puszka kukurydzy, 2 szalotki 1 papryczka chili 30-40 gram mąki kukurydzianej 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej, 1 duże jajko, 1 łyżka posiekanej bazylii, 1 łyżka posiekanej pietruszki, sól, pieprz, olej do smażenia


Sposób wykonania:

Sos:

  • Jogurt mieszamy z sokiem z limonki
  • Mieszamy też z posiekanymi dodatkami
  • Doprawiamy, dekorujemy.


Placuszki: 

  • Kukurydzę osączamy na sitku
  • Dzielimy i część (3 łyżki) odkładamy
  • Drugą część blendujemy z szalotką i papryczką chili
  • Przekładamy do miski i mieszamy z resztą kukurydzy
  • Mąkę , sodę, sól i pieprz mieszamy
  • Ubijamy mikserem jajko
  • Łączymy masę kukurydzianą z jajkiem
  • Dodajemy do masy mąkę (suche składniki)
  • Na koniec dodajemy bazylię i pietruszkę
  • Smażymy na patelni z olejem (kokosowym)
  • Dekorujemy sosem i zieleniną

Fondue czekoladowe z kiwi - Weekendownik

niedziela, kwietnia 15, 2018

Fondue czekoladowe z kiwi - Weekendownik

Dzień czekolady w tym roku przebiegał u nas w domu dość 'dotkliwie'. Chyba moje dziecko uznało, że skoro owa czekolada ma właśnie swoje święto, to warto dobrze to uczcić ;) O tym za chwilę..Długo zastanawiałam się co przygotować, bo tak naprawdę miałam plan zrobić sernik na zimno z owocami, ale, gdy przypomniałam sobie o mojej uwielbianej czekoladce, to zaraz przystąpiłam do działania. Cała praca ograniczyła się do zaledwie kilku czynności, gorzej było z utrzymaniem porządku w domu. Na pierwszy rzut poszły banany, które okazały się zbyt mdłe w tym deserku, później było kiwi - bardzo trafione, skoro najlepiej zasmakowało nam wszystkim, szczególnie również naszemu synkowi. Jeden gryz, wykrzywiona buźka, i z uśmiechem na ustach - PYCHA! Idealne byłyby truskawki (owoce o gładkiej niesoczystej nawierzchni), ale tylko sezonowe, bo te z półek sklepowych obecnie nie nadają się do takich przysmaków. Czekolada wykonana dzięki książce  kucharskiej Chocolate Success, oczywiście przeze mnie zmodyfikowana do wersji dietetycznej. A co było naszym elementem żywieniowym na stole w Dniu Czekolady? Oczywiście fondue czekoladowe z owocami. Musiałam Wam koniecznie pokazać te kolorowe zdjęcia i przypomnieć, że czekolada jest smaczna w każdej wersji, nawet tej najprostszej. Królowa czekolada ;). Polecam wszystkim!


Fondue czekoladowe z kiwi

Składniki:
kilka kiwi, kakao, czekolada bezcukrowa 200 gram (lub gorzkiej), mleczko kokosowe

Sposób przygotowania:
kiwi obrać i wyciąć w prostokąty, nadziać na patyczki, przygotować czekoladę w rondelku, rozpuścić czekolady i dla uzyskania rzadszej konsystencji dolać trochę mleczka kokosowego oraz dosypać kakao, podawać podgrzane zanurzając patyczki z kiwi
Jeść Zdrowiej - Kuchnia Lidla.pl

sobota, kwietnia 14, 2018

Jeść Zdrowiej - Kuchnia Lidla.pl

A dziś będzie.. No jak będzie i o czym? Będzie wiosennie i prosto, kolorowo, a zarazem jednostajnie. To w zdjęciach. W przepisach, w książce - bo to o niej dziś,  mnóstwo odmienności. Nawiązanie do tradycji, ale już w mniej oczywistym stylu. Przepisy wprost z domowego przepiśnika, ze znanymi nazwami i dodatkami, ale w nowatorskich i modnych ostatnio wersjach. Czasem rzeczywiście zdarzyło się, że ugięłam się do zaleceń zdrowego stylu życia (żywieniowego), ale raczej ze mnie klasyczna kucharka (gospodyni domowa), przyzwyczajona do pospolitych smaków i sposobów przygotowań. A tu patrzcie, nie mam wyjścia, a może mam?
Moja przyjaciółka zarzuciła mnie książkami i narzuciła mi nowy rodzaj żywienia, jakoby kupując i zdobywając dla mnie książki, które mi podarowała wskazała mi drogę ku poprawie jakości życia. Czy z niej skorzystam, wybór należy do mnie. Mogłabym powiedzieć, że wyboru wielkiego akurat ja nie mam, nowotworowe choroby genetyczne w mojej bliskiej rodzinie powinny być mobilizacją do zmiany nawyków żywieniowych, a tutaj tyle podpowiedzi z dwóch książek, o tym jak można w inny sposób przygotować znane mi do tej pory potrawy. A dokładnie, dzisiaj jedna książka, Kuchni Lidla, Jeść zdrowiej, z taką prostą okładką, ale za to barwnym wnętrzem i treścią, ciekawymi zdjęciami i jeszcze bardziej interesującymi przepisami.
Nie ukrywajmy, kilka nurtów żywieniowych znamy już od od lat, lecz moda na te style coraz mocniej inspiruje ludzi w różnym wieku. Odkrywamy drogę do lepszego samopoczucia, poprawy skóry, cery, wyglądu włosów, a nawet ustąpienia niektórych dolegliwości chorobowych. Lidl po raz kolejny chce wyjść na przeciw oczekiwaniom konsumenta, i zebrał to w jedną całość opracowując dzięki znanej dietetyczce Hannie Stolińskiej - Fiedorowicz, współautorce książki, różnorodne przepisy, które łatwo przyrządzicie w domowych warunkach. Przede wszystkim chodzi o to, że Lidl od pewnego czasu do swojego asortymentu zaczął wprowadzać zdrowe produkty i linie zdrowej żywności, a teraz planuje kontynuować ten nurt.
Strategia obejmuje produkty bio, m.in. kawa, łosoś i inne, które zawsze pochodzą z certyfikowanych hodowli. Napoje roślinne Pilos (nabiał bez GMO, krowy karmione paszą wolną od GMO), czy linia wędlin z czystą etykietką Pikok Pure, makarony bezglutenowe, czy gama bakalii i nasion firmy Alesto. Jest tego nieco więcej, i o tym dużo informacji dowiadujemy się z książki. Będzie jeszcze więcej. Otóż Firma Lidl, planuje do 2025 roku ustanowić szereg zmian w swojej działalności handlowej. Zmierza ku zmniejszeniu zawartości soli i tłuszczu o 20 % w swoich produktach. Ponad to firma chce całkowicie zrezygnować ze sprzedaży jajek z chowu klatkowego. W dalszej kolejności będzie także prowadziła surowe kontrole na sprzedawanych owocach i warzywach pod względem pozostałości pestycydów.


Ogromne zainteresowanie społeczności tematem zdrowego odżywiania to powód dlaczego Lidl zdecydował się na podążanie za panującymi trendami. Książka Lidl w pewien sposób je systematyzuje. Wiele pojęć z zakresu zdrowej żywności zostaje objaśnionych, tak aby przeciętny konsument wiedział w jaki sposób może je wdrożyć do swojej diety codziennej. Pięć najpopularniejszych stylów żywieniowych, które można zastosować we własnej kuchni, to zdaniem dietetyka droga do polepszenia jakości w naszej kuchni. Weganizm, wegetarianizm, jedzenie bez laktozy, jedzenie bez glutenu i styl odżywiania fit. Zapraszam na nowy cykl kulinarny - Jeść Zdrowiej - Kuchnia Lidla.pl.

sorbet malinowy i sorbet brzoskwiniowy - weekendownik

niedziela, marca 18, 2018

sorbet malinowy i sorbet brzoskwiniowy - weekendownik

Dobry wieczór :) Postanowiłam podrzucić Wam przepis na zdrowe i naturalne sorbety domowe, które zrobiłam tydzień temu, kiedy to wypogodziło się, a termometr w NI wskazywał aż 12 stopni. Wykorzystaliśmy ten czas na rodzinny wypad z domu, ale jeszcze do południa przygotowałam właśnie takie lody, które są banalnie proste w wykonaniu, i co najważniejsze mają mnóstwo witamin, bo dużo w nich soku z cytryny i z pomarańczy. Takie lody podałam mimo, że jeszcze mamy zimę (już niedługo). Sorbety bardzo szybko się rozpuszczają i są niczym truskawki homogenizowane, co ważne zamrożone są krótko. O lodach przypomniałam sobie dzisiaj, ponieważ wydobyłam jeszcze dwa ostatnie pojemniczki z zamrażarki. A Wy, jak myślicie, czy lody zimą są 'zakazane' ? ;) 


Sorbet malinowy i sorbet brzoskwiniowy



dwie inspiracje na Święta Wielkanocne - weekendownik

sobota, marca 17, 2018

dwie inspiracje na Święta Wielkanocne - weekendownik



Pinterest Święta Wielkanocne już 'za chwilę'. Zawsze w marcu warto sobie obmyślić plan na ich organizację, przygotować menu, lub udekorować dom. Ja tak robię, czy u Was jest podobnie? Zwykle nie przeznaczam na to zbyt wiele czasu, i lubię proste, rodzinne rozwiązania. Stąd właśnie dzisiejszy wpis, bo już jest ten czas, kiedy plany są, a pora na ich realizację. Kochani, dwa style na dziś. Bez kolorowych, świeżych dekoracji, po takiej długiej zimie, Wielkanocy sobie nie wyobrażam. Pierwsza inspiracja to staromodne naczynia, serwisy, i ornamenty niczym rzeźby w ceramice. Szalenie mi się ten styl dekorowania spodobał i jestem nim oczarowana. Drugą, chyba najbardziej pospolitą dekoracją świąteczną są popularne pisanki, które w te Święta pojawią się na naszym stole Wielkanocnym w wersji baaardzo na czasie - złote, srebrne oraz wszelkie odcienie pastelowe (to u nas) metaliczne. Ciekawa jestem, czy Wam się takie złocenia spodobają? Drugi wpis na dole stronki. Polecam także inspiracje wielkanocne z minionych lat - z myślą o dziecku (i nie tylko) ozdoby z papieru oraz  mini ogródek wiosenny


Właściwie odkąd pamiętam zawsze lubiłam pięknie wypić i ładnie zjeść. Co prawda rzadko w moim domu pojawiały się mocno dekoracyjne naczynia, a tutaj taka odmiana! Ostatnio szczególnie upodobałam sobie wszelkie motywy kwiatowe, które wręcz wystają z talerzy i kubków. Wyglądają niczym żywe kwiaty. Efekt 3D był modny dawniej, a w tym sezonie powraca do łask, głównie w bieli, ale też sporo propozycji kolorowych, które dają efekt pięknie odbijających się cieni w kolorowych naczyniach. Kolor, wiadomo, na Święta Wielkanocne i wiosną, jest poszukiwany. Proponuję naczynia bogato zdobione, pastelowe, lub o jeszcze bardziej żywych barwach. Właściwie produkt odkryłam w popularnym Phoundlandzie w UK, gdzie ostatnio sprzedawane są dekoracyjne elementy, m.in. talerzyki, czy wazony ceramiczne w ten sposób wykonane. W tym sklepie są one średniej jakości, ale należy wziąć pod uwagę, że takie serwisy, czy dekoracje odkładamy na półeczkę, lub używamy naprawdę okazjonalnie, np. właśnie na Wielkanoc. Można na nich wyłożyć jajka, czy babeczki świąteczne i wygląda to niesamowicie uroczo na stole świątecznym. Można też taki wyrób dać Komuś jako upominek i osoba będzie bardzo zaskoczona. Poza tym jest też wybór lepszej jakości wyrobów tak wykonanych w innych sklepach, i wrzucam tutaj parę fotek, aby Was zachęcić do wykorzystania tego motywu w te zbliżające się Święta. Polecam!

                      
Pisanki to dekoracja, która każdego roku może być stworzona w inny sposób, czasem malowane, innym razem barwione, a niekiedy oklejone. Pisanki mogą być żywo kolorowe, lub delikatne pastelowe. Jedno jest pewne w tym roku królują wszelkie połyskujące, od najbardziej naturalnych z dodatkiem złotej farby, do krzykliwie kolorowych z połyskiem i brokatem. Wykonanie takich pisanek jest banalnie proste i możecie to zrobić na różne sposoby! Niekiedy będą to nalepki - tatuaże, czy farbki, pudry, żele. Niektórzy używają nawet lakierów do paznokci (?). No w sumie tak patrząc na te interesujące metody malowania, oklejania brokatem, czy farbką, to wcale nie ma nic w tym dziwnego - przecież teoretycznie pisanek nie jemy... (w praktyce różnie z tym bywa, szczególnie jeśli się robi koloryzację na ugotowanych jajkach...). My wykorzystaliśmy pudrowe spożywcze barwniki, kupione w profesjonalnym sklepie do tworzenia ciast i tortów w UK. Cena nie była szokująca, efekt jest delikatny, pastelowy, dokładnie taki jak chciałam. Mogę wystartować na same Święta tworząc więcej sztuk. Mam też pewność, że jeśli jajka poleżą do Poniedziałku Wielkanocnego - nic im nie grozi, i będą jadalne. Wy możecie barwić na samych skorupkach, wówczas fajnie prezentują się żele lub spray'e brokatowe, czy też metaliczne, które znów warto wybrać jadalne. Kolorystyka moich jajek to: golden flame (złoty płomień), mink (norkowy), champagne (szampan). Proponuję rozejrzeć się w sklepach za barwnikami, jeśli podoba Wam się ten styl. Jajeczka tudzież pisanki świetnie prezentują się w wielu wersjach i odcieniach. Poniżej przedstawiam Wam trochę propozycji, włącznie z wykorzystaniem żywych kwiatów.





bananowy chlebek czekoladowy - weekendownik

niedziela, marca 11, 2018

bananowy chlebek czekoladowy - weekendownik



Zapraszam na zdrowy chlebek bananowy, którego prawdziwym atutem jest mocno czekoladowy smak, a także wilgotna konsystencja :) Jest to rodzaj deseru, który choć słodki, cukru nie posiada w składzie. Możecie go dać dziecku ze świadomością, że otrzymał zdrowy posiłek. Chlebek zabierzecie też ze sobą jako prowiant w podróż. :) A tak poza tym, jest przesmaczny! Proponuję piec w formie w rozmiarze 15X25, jest to idealny rozmiar do podanych składników. Zapraszam po inne przepisy Chocolate Success.


Czekoladowy chlebek bananowy


drożdżówki krakowskie Po Prostu Pycha

niedziela, marca 04, 2018

drożdżówki krakowskie Po Prostu Pycha

Gdy tylko zbliża się weekend, pytacie o smakołyki, które przygotowałam w sobotę i niedzielę w moim domu. Więc chętnie pokazuję Wam nowe receptury, które wypróbowuję z książek kucharskich. Ostatnio zainteresowały Was czekoladowe desery i ciasta z książki #chocolatesuccess, zresztą chyba wszyscy chętnie jedzą czekoladę.. Ponieważ w międzyczasie robię też inne potrawy, nie tylko te zgodne z cyklem, który aktualnie prowadzę na blogu, w moim domu zajadamy się też ciastami i deserami innych blogerek. Gdybym miała wymienić ile z tych potraw wypróbowałam, i które z blogów kulinarnych śledzę... bałabym się, czy któregoś nie pominę. Jest kilka bardzo ulubionych, i już sprawdzonych od lat blogów, gdzie zawsze znajdę coś pysznego dla siebie i swojej rodziny. Parę tygodni temu wypróbowałam przepis na drożdżówki krakowskie z bloga Po Protu Pycha, i dzisiaj wstawiam zdjęcie z poleceniem tych pysznych drożdżówek, które zniknęły w dwa dni z talerzy w naszym domu. Drożdżówki krakowskie polubiliśmy bardzo, głównie ze względu na nadzienie z białego sera. Uwielbiamy wszelkie serniczki i ciasta z twarogiem. Drożdżówki są banalnie proste w wykonaniu, i zawsze wychodzą, w ilości, której wystarczy dla kilkuosobowej rodziny. Najsmaczniejsze są na drugi dzień, choć to też pewnie kwestia upodobań. Asia - autorka bloga stworzyła nawet specjalny filmik na Youtube (tam ma swój kanał) w którym pokazuje jak drożdżówki robić. Polecam serdecznie życząc smacznego!

jogurt jaglany z melbą na omlecie owsianym - Weekendownik

niedziela, lutego 25, 2018

jogurt jaglany z melbą na omlecie owsianym - Weekendownik


Śniadania niedzielne mają do siebie to, że smakują wyjątkowo dobrze. Bo rodzinnie. Choć rzeczywiście my jako rodzina na ilość czasu spędzanego razem narzekać nie możemy (mój mąż pracuje tylko trzy dni w tygodniu) to jednak te niedziele są wyjątkowe, bo synek nie idzie do szkoły. Takie trochę późniejsze śniadanka zazwyczaj bywają wymyślne i po prostu smaczne. Mogę poświęcić na ich przygotowanie sporo czasu. Już jakiś czas temu natknęłam się gdzieś w Internecie na nieco inny (niż zwykle) przepis na omlet z owsianki. Pomyślałam - czemu nie spróbować. Lubimy biszkopt, naleśniki, omlety, więc będzie tym razem taki duży śniadaniowy omlet. To świetna i zdrowa propozycja, która idealnie nadaje się na drugie śniadanie dla każdego. Aby dopełnić smaku, nałożyłam na omlet przygotowany wcześniej jogurt z kaszy jaglanej i na wierzch owoce melba, czyli mieszankę mrożonych brzoskwiń i malin z jogurtowo lodowym ciasteczkiem. Podczas jedzenia proponuję polać lekko syropem klonowym. Śniadanko jest mieszanką słodko kwaśnych smaków i będziecie nim zachwyceni. Polecam!  

Jogurt jaglany z melbą na omlecie owsianym


domowe bezy z czekoladą - weekendownik

niedziela, lutego 18, 2018

domowe bezy z czekoladą - weekendownik



Dobry wieczór Kochani. Dzisiaj nieco później, jestem obecnie czymś zaabsorbowana, i zaczęłam tym się zajmować od kilku dni, zaraz po tym jak wróciliśmy do domu z naszego krótkiego wypadu Waletynkowego. Jednak takie chwile poza domem mogą być ogromną inspiracją do wszystkiego. W związku z aurą jaka towarzyszy nam już od kilku miesięcy (mocno zimową), co jest w Irlandii Północnej zaskakujące, mrozy, opady śnieżne przez kilka miesięcy, wypoczywaliśmy głównie w wynajętym leśnym cottage'u, choć nie tylko. Miałam nawet trochę czasu dla siebie.. A tak poza tym były Walentynki i choć zabraliśmy ze sobą prowiant, to wcześniej przygotowałam na ten czas bezy. Bezy są uwielbiane przez Anglików, i wszyscy kupują je na okazje szczególne. Przyznam, że nie trafiłam jeszcze na dobre bezy kupne, zazwyczaj mnie mdlą, i są przesłodzone. Brakuje mi w nich soli. Wiem, że to zabawne, ale uważam, że odrobina tam powinna się znaleźć. Zupełnie inaczej myślę o kupnych tortach bezowych - Daquas, czy Pavlova, to uwielbiam zasmakować, choćby odrobinkę. Makaroniki też są wyśmienite.. Ale co ja Wam tutaj za opowieści prowadzę! My mamy bezy przełożone czekoladą, kruche na zewnątrz, a ciągnące w środku. Te bezy są wyjątkowe, wychodzą idealne i znikają w mgnieniu oka :) Czekoladę możecie kupić (tabliczkę) i rozpuścić. Ja zrobiłam swoją ze składników dietetycznych (no, niech chociaż to będzie niskokaloryczne). Proste i smaczne ;) To były wspaniałe chwile. 


Domowe bezy z czekoladą

owoc granatu i krem czekoladowy z mascarpone

niedziela, lutego 11, 2018

owoc granatu i krem czekoladowy z mascarpone



A gdyby tak świat damsko-męski złożony był z afrodyzjaków, i to w dodatku bardzo smacznych, soczystych i zdrowych, i w kolorze miłości. Jak wyglądałby Wasz wspólny czas? Walentynki zbliżają się wielkimi krokami, i pewnie zastanawiacie się co przygotuje dla Was druga połówka, jaki będzie ten dzień zakochanych tym razem? Czy oprócz randki coś przekąsicie, a może wypijecie czerwone wino? U nas na pewno nie zabraknie takich delicji, na pewno będzie też czekolada. Jednak już teraz mam dla Was ostatnio sprawdzoną wyjątkową propozycję i może już o niej słyszeliście. To owoc granatu, na który mamy od listopada sezon. Pewnie przyznacie mi rację, że sam już mocno czerwony, aż purpurowy kolor granatu kojarzyć się może ze sporą dawką miłosnych uniesień. I tutaj trafiamy w samo sedno. Jeśli chcesz dostarczyć dużo wigoru i chęci na miłosne chwile, pij dużo soku z granatu, jedz ten owoc w każdy możliwy sposób. Owoc granatu wydobywamy z tzw. jabłka poprzez rozcięcie go na pół i wystukanie, lub wyskrobanie soczystych pestek (jemy kulki z pestkami). Właśnie wokół tego 'jabłka' rosnącego w suchym, gorącym klimacie na kilkumetrowych drzewkach krążą takie legendy, iż to właśnie ten owoc z rajskiego ogrodu. Grzeszne 'jabłko' zjadają dziś kobiety pragnąc zachować swoją płodność, w okresie początkowej menopauzy. Granat zawiera estron, czyli występującą naturalnie formę estrogenu, która dziś stosowana jest w hormonalnej terapii zastępczej w czasie menopauzy.


bread and butter pudding Chocolate Success

niedziela, lutego 04, 2018

bread and butter pudding Chocolate Success



Czy znacie to fajne uczucie kiedy zimą z rodzinką wracacie do domu, jak choćby my dzisiaj ze spaceru, a tutaj czeka na Was ciepły obiadek i coś jeszcze? U nas w niedziele zazwyczaj jest to pyszny deser, lub czekolada na gorąco. Wszyscy jednogłośnie mówimy 'temu' tak. Bo właśnie od tego są weekendy, niedziele... Odkąd pamiętam, zawsze tak było, w domu rodzinnym, czy u babci od strony taty. Niedziele były na rodzinnych spotkaniach, były na wcinaniu czegoś co nazywano 'niebo w gębie'. Tzw. heaven dla Anglików i Irlandczyków to na pewno pudding. Robią go na różne sposoby, w kubkach, w naczyniach żaroodpornych, na święta z bakaliami jako christmas pudding. U mnie znajdziecie już przepis na taki pudding wykonany z chleba. Dzisiaj zajadamy się klasycznym ciastem puddingowym z dużej formy z czekoladą. Bo przecież tu, gdzie żyjemy, czekoladę się zjada w każdej formie. Jest to smakołyk, który musiał się znaleźć w moich propozycjach dla Was, wprost z książki Chocolate Success. Nie mogło go zabraknąć - Bread and Butter Pudding. Polecam.

Bread and Butter Pudding




triple chocolate cookies (cacoa) - chocolate success

niedziela, stycznia 21, 2018

triple chocolate cookies (cacoa) - chocolate success



Chocolate Chip Cookies to ciastka, które pokochałam po przyjeździe do UK, bo choć są amerykańskie, to Anglicy uwielbiają je jak swoje i chętnie się nimi zajadają. Zresztą, już Wam kiedyś wspominałam, że czekolada jest w UK celebrowana i przygotowywana na każdym kroku, także w postaci czekolady na gorąco. Triple Chocolate Cookies, bo tak nazywa się oryginalnie przepis z książki Chocolate Success to nic innego jak słynne w Ameryce Chocolate Chip Cookies nadziane trzema rodzajami czekolady. Czekolada nie jest całkiem rozpuszczona, bo ciastka nie pieką się zbyt długo. U mnie to soft baked, czyli jeszcze krócej, bo zamiast 14 minut, jest to zaledwie 8 minut! Oczywiście, ja przystąpiłam do sporządzenia przepisu z dwiema zmianami na zastępcze składniki (cukru /miód i ksylitol/ i mąki /zmielone orzechy włoskie i migdały/), a pozostanę tutaj w książkowej recepcie. Aczkolwiek każda zmiana niesie za sobą prócz zmiany kalorii, trochę inny efekt wizualny i informuję, że zgodnie z tym założeniem Wasze ciastka mogą wyglądać trochę inaczej, a dokładnie mogą wyjść większe. Aby to udowodnić przedstawiam zupełnie na dole upieczone przy użyciu różnych składników to samo ciastko (w wersji nie czekoladowej) ze stronki innej blogerki. W ten sposób możecie zmieniać, udoskonalać, ja też z tego korzystam. Wiadomo czasem w domu nie ma wszystkich składników, a są zastępcze - i tak możecie zobaczyć czego się spodziewać. Kochani, jesli nigdy nie spotkaliście się z tymi ciachami, tudzież ich nie jedliście.. to mogę Wam zdradzić, że są mocno nadziane czekoladą, są pachnące, kruche na zewnątrz, a lepkie w środku i jak dla mnie najlepsze w świecie ciastka! Ich cechą szczególną jest to, ze czekolada 'wyłazi ze środka' i zachęca mocno, aby je zjeść. Do dzieła ;)


Triple Chocolate Cookies (cacoa)



flowers chocolate cake - chocolate success, Weekendownik

niedziela, stycznia 14, 2018

flowers chocolate cake - chocolate success, Weekendownik

Kochani, długo zastanawiałam się, czy przepis na słynne ciasto czekoladowe lawendowe wypróbować w domu. Wydawał mi się na tyle oryginalny w ogóle, nawet z samej nazwy, że pomyślałam, iż przygotuję je w któryś weekend. Zainteresował mnie post z przepisem u pewnej blogerki, która nawet twierdziła, że ciasto jest wyjątkowo smaczne. Tylko jakoś tak hamowała mnie świadomość, że ja po prostu za lawendą nie przepadam.. Nie lubię intensywnego aromatu, choć przyznam, że w połączeniu z wieloma innymi kwiatami, np w herbacie - ten smak staje się już bardziej przyjemny. Wreszcie niedawno usłyszałam od koleżanki z Polski, że lawenda ma gorzki posmak i przypomniało mi się, jak kiedyś przez pomyłkę kupiliśmy w UK lawendowy miód, który później stał na półce pewnie z rok, a w rezultacie został wyrzucony, co w naszym domu zdarza się już w drodze wielkiego wyjątku. Tak więc, gdy kupiłam sobie książkę Succes Chocolate z przepisami znanych deserów czekoladowych w UK i ujrzałam to ciasto w mojej nowej książce, byłam przede wszystkim oczarowana zdjęciem tego ciasta, uwielbiam kolor lawendy, i wszystkie odcienie błękitu, oraz lila. Patrzyłam na to zdjęcie i jedyne co nasuwało mi się na myśl.. to, że nigdy nie zrobię tego ciasta. Zawsze przewracając strony zerkając na piękną fotografię chciałam uzyskać ten efekt w swojej kuchni.. Bo przecież doskonale wiecie, że do zrobienia ciasta czekoladowego wcale nikt mnie namawiać nie musi. ;) Potem przez myśl przeszło kilka innych kwiatów, które mają taki kolor płatków, a także przypomniałam sobie, książkę Lidla z przepisami Pawła Małeckiego - Kuchnia Polska, z której też czasem korzystam, gdzie autor podkreśla zdrowe znaczenie i wykorzystanie tego co natura dała, szczególnie w sezonie. Lawenda, szałwia, chaber. Bławatek jest jak dla mnie jednym z piękniejszych kwiatów polnych, a właściwie jest chwastem i nie każdy wie, że płatki jego kwiatu są jadalne. W Polsce z niego powstają miody o ogromnej wartości odżywczej, bardzo zdrowe, podobnie jak w UK spotkać można miody z lawendy. Postanowiłam przy okazji zakupów w sklepie zielarskim na Słowacji, zakupić herbatkę z dodatkiem kwiatu chabru, w celach zdrowotnych, a także kwiat chabru w opakowaniu, tutaj nazywa się to Nevädza poľná. Po powrocie ze świątecznego urlopu przygotowałam ciasto z dodatkiem miodu - Wild Flowers Honey, a także z domieszką kwiatu bławatka. Wam proponuję zakup miodu z bławatka we własnym zakresie w Polsce, lub przygotowanie ciasta z oryginalnym w przepisie książkowym kwiatem lawendy oraz z takim miodem.


bakława noworoczna w wersji wegetariańskiej - Weekendownik

niedziela, stycznia 07, 2018

bakława noworoczna w wersji wegetariańskiej - Weekendownik

Bakława to według mnie najsmaczniejszy deser jaki kiedykolwiek jadłam. Ten kto wymyślił przepis na nią, wiedział co znaczy słowo dobre. Tak naprawdę dokładnie nie wiadomo, gdzie po raz pierwszy ją przyrządzono, ale uznaje się, że te narody, które mówią, że jest ona deserem narodowym, wcale się nie mylą, gdyż w czasach, gdy po raz pierwszy pojawiła się w Cesarstwie Otomańskim jako prosty deser bakaliowy nasączony syropem - wszystkie te kraje należały wówczas do tego Cesarstwa. Środkowy Wschód, teren Wschodnio Śródziemnomorski, Bałkany, Kaukaz; Turcy, Arabowie, Żydzi, Grecy, Armeńczycy, Bułgarzy. Natomiast najstarsze wzmianki o przesmacznej i bogato nadzianej bakławie wywodzą się z Pałacu w Topkapi w Turcji. Przepis na bakławę już raz zamieszczałam około 2 lata temu. Robiłam ją z ciasta francuskiego, dokładnie wg przepisu ze słowackiego wydania kuchni Lidla. Bakława wyszła pysznie, idealnie w smaku, z trzech warstw ciasta francuskiego, które nie jest typowym cienkim listkowym ciastem filo. Jedna osoba nawet zarzuciła mi, że to co zrobiłam nie było bakławą. Cóż mogę rzec, skoro jej w 100 % nie przypominała, ale smak miała identyczny? Prawdę powiedziawszy bakławę jadłam już od tej pory kilka razy i wszystkie, również poprzednia wersja z bloga smakowały bardzo podobnie. Tym razem chcę Was zaprosić na wyjątkową bakławę z naszego noworocznego stołu, w wersji zdrowszej, aczkolwiek równie pysznej i nie odbiegającej smakiem od tej tradycyjnej wysokokalorycznej popularnej Baklavy. Jestem też szczęśliwa, bo udało mi się kupić na Słowacji opakowanie cieniutkiego ciasta filo w arkuszach. Wiadomo, tam gdzie jest bakława, tam jest przepych, 'bogactwo', nie tylko w cudzysłowie, bo tak naprawdę to deser napakowany bakaliami i słodkościami z życzeniem Udanego i Do siego Roku.



tradycje bożonarodzeniowe i noworoczne na południu Słowacji, Weekendownik

sobota, stycznia 06, 2018

tradycje bożonarodzeniowe i noworoczne na południu Słowacji, Weekendownik

Kiedy kilka lat temu, po raz pierwszy wspomniałam Wam o tradycjach panujących na Słowacji , podsumowałam, że jesteśmy pod tym względem bardzo podobnym narodem i widziałam wiele podobieństw, m.in w wyznaniu religii, czy w kuchni. Teraz, kiedy po raz pierwszy spędziliśmy Święta w domu rodzinnym mojego męża na granicy Słowacji z Węgrami, poznałam całą paletę tradycji tych dwóch narodów - typowo świątecznych i zrozumiałam, jak bardzo się myliłam parę lat wstecz. Okazuje się, że nie miałam pojęcia o tych różnych odmiennych od naszych polskich detalach tradycji bożonarodzeniowej. A jest kilka ciekawostek, o których dzisiaj Wam mogę napisać dzięki ich zasmakowaniu, a także opowieści mojego męża, Jego rodziców i rodziców chrzestnych. Muszę przyznać, że w takim mieście, jak to w którym urodził się mój mężuś, ten okres to mieszanka dwóch kultur. Właściwie widać to nie tylko podczas różnych uroczystości, a już na co dzień, gdzie nie jest to nowością, że całe społeczeństwo południowej Słowacji używa biegle aż dwóch języków - słowackiego i węgierskiego w urzędach, sklepach, a Pasterka na której byliśmy, odprawiona była w języku węgierskim. Każda gospodyni, jak przystało na Panią domu mieszkającą na dolnej Słowacji, mającą męża Węgra, lub ojca Węgra, a matkę Słowaczkę,( itp.) zachowuje Ona większość tradycji z domu dziada i pradziada, a i również z domu swojego męża. 
Tak więc w takim domu zasmakujecie też mieszanej kuchni, podobnie jak ja. Doznałam ogromu tradycji, których w całości nie mogłam doświadczyć, gdyż zaczynają one się już na kilka tygodni przed świętami i w dzień 6 grudnia-  u nas w Polsce to Mikołajki a na Słowacji 'Biskup' Mikołaj. W ten dzień dzieci rozpoczynają układać na parapecie skarpetki, buty lub listy do Dzieciątka Jezuska z prośbami o darczyki, a rodzice darują dzieciom czekoladki Biskupa Mikołaja (podobne do naszych) i owoce. Później jest dzień 13 grudnia, święto Św. Łucji, uznawane za taki dzień, gdy kobietom nie pozwala się wykonywać żadnych prac domowych. Dawniej w małych wsiach (szczególnie w pewnych regionach węgierskich) nic nie można było robić oprócz łuskania fasoli, lub przebierania pierza, a gospodynie przyzwyczajone do prac domowych namaczały jedynie nasiona i gałązki w wodzie, z kolei panny na karteczkach zapisywały imiona męskie, paląc później aż do Świąt po jednej kartce, i na koniec poznawały imię swojego przyszłego męża. Dzisiaj nie wszystkie te wierzenia pozostały, jednak sporo tych przesądów i zwyczajów związanych z jedzeniem i ucztowaniem świątecznym jest nadal zachowana.
Do tradycji słowackich, węgierskich, podobnie jak w przypadku zwyczajów polskich należy spędzenie Świąt z rodziną, przed Wigilią odwiedzenie grobów na cmentarzu a po Wigilii udział w Pasterce, gdzie rzeczywiście cały kościół jest pełen ludzi. Co prawda w powietrzu, w pięknie wystrojonym kościele, unosi się zapach alkoholu, ale w tym przypadku raczej mowa o jego dobrym wpływie na zdrowie przybyłych w zimie o północy parafian (którzy o dziwo są bardzo rześcy i w dobrym stanie fizycznym). ;) Słowacy z południa kraju, i jak mniemam z całej Słowacji po prostu lubią wypić dobre, suche wino, czasem jakieś mocniejsze śliwowe alkohole też. Pamiętam nawet historię pewnego polskiego księdza, który opowiadał nam jak przejeżdżając wiele lat temu przez graniczną miejscowość Sahy w kierunku Węgier został ugoszczony dobrym trunkiem, który w mroźny wieczór 'postawił go na nogi'. ;) Węgrzy mieszkający na dolnej Słowacji uwielbiają kolędować, a przed posiłkiem Wigilijnym modlą się i każdy z rodziny śpiewa kolędę (również ja po polsku zaśpiewałam, a Alexander po angielsku). Na Węgrzech popularne są jasełka, podobnie jak w innych Krajach Europy. Oczywiście najważniejszym elementem przygotowań do Świąt jest ubieranie choinki. Choć zwyczaj słowacki pozwala na ubieranie choinki już na początku grudnia, to jednak w domach węgiersko słowackich i w miejscowościach na południu Słowacji często można zobaczyć choinkę dopiero w ostatnią niedzielę przed Świętami. Jako, że w tym roku Adwent zakończył się dokładnie w Wigilię, tak niektórzy stroili choinkę dopiero w południe przed samą wieczerzą. Ostatnia niedziela adwentowa nazywana jest przez Węgrów złotą i jest niedzielą, gdy powinno się robić porządki, zakupy i wybierać choinkę.
Zazwyczaj jest to kultywowane, w tym roku nie było to możliwe, gdyż żadna z kobiet nie zdążyłaby z przygotowaniem do Świąt, tym bardziej w takich miejscowościach jak ta z której pochodzi mój mąż, gdzie sklepy już od 12 w sobotę są zamknięte. To wszystko co kończy się wraz z niedzielą złotą ma ścisły związek z adwentem i z poprzednimi tygodniami, kiedy zapalane są zarówno w domach jak i miejskie wieńce adwentowe z czterema świecami, lub lampionami. Właśnie te wieńce są zapalane co tydzień (tygodnie zwane kolejno: papierowy, brązowy, srebrny i złoty), w grudniu, aż do Świąt (do zakończenia Adwentu).. Pod słowacką choinką świąteczną znajdują się prezenty dla najbliższych, a ciekawostką jest to, że nie przynosi ich gwiazdor a narodzone Dzieciątko Jezusek. Na rynkach Słowacji i w kościołach zobaczycie przepiękne szopki. W tym roku będąc na Słowacji przechodząc przypadkowo i zwiedzając a także będąc w 4 kościołach naliczyłam ich aż osiem. Te szopki są wyjątkowo duże i okazałe. Sylwestra i Nowy Rok też opiewają pewne przyzwyczajenia, większość z nich jest podobna do polskich, np. huczne zabawy i toasty, składanie życzeń, wychodzenie na zewnątrz z domów i lokali. Oprócz tego jest kilka przesądów, których przestrzegają szczególnie Węgrzy. Otóż w Nowym Roku - 1 stycznia to mężczyzna pierwszy wita się i pozdrawia ze znajomymi, składając życzenia. Ma to przynosić szczęście przez cały rok. Poza tym symbolem powodzenia i do siego roku jest prosiak im bardziej różowiutki, tym lepiej. Unika się gotowania i jedzenia drobiu. My otrzymaliśmy od rodziców chrzestnych męża podkówkę z osadzonym prosiaczkiem. :) Takie podarunki w Nowym Roku wręczają sobie Słowacy i Węgrzy.
Jedzenie. Podobnie jak w Polsce, węgierska tradycja mówi, że pod obrus wkłada się sianko, zboże, które po świętach wykorzystywane jest do pieczenia chleba, co ma przynieść urodzaj domowi. Niewątpliwie wspólną cechą podczas świąt słowackich i węgierskich jest obecność na stole i w domu czosnku, który ma przynosić zdrowie domownikom. Oczywiście w Wigilię u moich teściów nie zabrakło czosnku, który zgodnie z kulturą słowacką spożywany jest z chlebem i z toastem alkoholowym przed wieczerzą wigilijną, natomiast w stylu węgierskim jest jego zamoczenie w miodzie. Podobnie Węgrzy robią z orzechami i z jabłkami, to potrawy ze stołu wigilijnego. Zastanawiacie się pewnie, co z opłatkiem w czasie wspólnej kolacji rodzinnej? Oczywiście ja opłatek zabrałam zgodnie z tradycją polską nim się połamałam wraz z życzeniami (te składa się na Słowacji podczas toastu). Natomiast w rodzinie mojego męża domownicy dzielą się na znak miłości i jedności w rodzinie kawałkami jabłka, oraz innymi owocami, z kolei po Wigilii popularne są zakuski słowackie zwane opłatkami, które gospodyni robi sama, wówczas są zwinięte w ruloniki. Można je też kupić w sklepie. Takie opłatki świąteczne są okrągłe, smaczne, i bardziej słodkie od białych polskich. Opłatek słowacki jest koloru blado beżowego.
Gdy zasiądziemy do stołu, to w pierwszej kolejności zastaniemy poczęstowani kapustnicą, a nie barszczem (ten nie jest znany na Słowacji). Jest to zupa z kiszonej kapusty, w rodzinie mojego męża wykonana bez mięsa i kiełbas, aczkolwiek w większości rodzin słowackich nie przestrzega się postu i tutaj mogą pojawić się kiełbasy lub mięso. Dalej zgodnie z tradycją zarówno Słowacy, jak i Węgrzy spożywają duże ilości ryb, karpia, ryb smażonych i jedzą je ze słowacką sałatką ziemniaczaną, podobną w smaku do polskiej (przeważnie zrobiona bez dodatku marchwi i groszku). Jeśli mowa o takich charakterystycznych świątecznych smakołykach, to nie może zabraknąć strucli z makiem i z orzechami. Jest to przepyszne ciasto, z mężem uwielbiamy orzechową. Gospodyni domu powinna to ciasto wypiec i rozdać, także sąsiadom. Pochodzenie strucli jest węgierskie, aczkolwiek na Nowy Rok w stolicy Słowacji - Bratysławie też posmakowaliśmy tego ciasta w hotelu. Na choince porozwieszane są cukierki w kolorowych foliach i w kilku smakach, na Węgrzech zwane szaloncukor. Tradycja mówi, że można je zjadać z choinki. Dawna węgierska tradycja szanuje okruszki pozostałe po wieczerzy wigilijnej, które gospodyni zbiera, co ma przynieść zdrowie. Słowacy pieką zakuski (ciastka) których powinno być dwanaście, a niekiedy też pieką coś na wzór chałki z bakaliami. Bardzo odmienne od naszych zwyczajów jest to, że na Słowacji wigilijny stół nie jest cały zastawiony, a potrawy kolejno wnosi tylko i wyłącznie gospodyni domu.
sernik londyński z rosą

niedziela, grudnia 10, 2017

sernik londyński z rosą

Mam dla Was odgrzebaną z mojego przepiśnika recepturę na najdelikatniejszy sernik jaki kiedykolwiek jadłam i robiłam. Sernik londyński jest idealny na święta, i właśnie na Boże Narodzenie to smaczna propozycja, która świetnie prezentuje się na stole. Sernik wymaga specyficznych składników, najlepszy będzie delikatny serek typu soft (np. philadelphfia), lub też ser półtłusty dobrze zmielony. Robiłam  ten torcik tylko raz na święta, po wcześniejszym zmodyfikowaniu oryginalnego przepisu london cheesecake o wylanie piany na wierzch. Dzięki temu sernik posiada bardzo oryginalny smak, słodki sernik, i lekko słoną rosę. Sernik jest znakomity i puszysty dzięki formie przygotowania w kąpieli wodnej. 


gooey nut brownies - chocolate success

niedziela, grudnia 03, 2017

gooey nut brownies - chocolate success


Wczorajszy wieczór spędziliśmy bardzo rodzinnie. Pomału szykujemy się do Świąt i choć za bardzo nie lubimy robić zakupów na mieście, i w ogóle nie cierpimy tego całego zgiełku sklepowego, to kochamy poruszenie przedświąteczne, dekoracje, a także nasze miasto przed świętami. Tak więc sobota była dniem nie tylko odpoczynku w domu, ale też doszliśmy do wniosku, że wyskoczymy do centrum naszego miasta. Późnym popołudniem odwiedziliśmy najbardziej znane uliczki, zupełnie tylko po to, aby nacieszyć oko udekorowanym naszym miastem. Fotografie z Ballymeny, przynajmniej niektóre, znajdziecie na instagram. Jednak w dzisiejszym poście chciałam Wam opowiedzieć o naszym weekendowym smakołyku, który zajadaliśmy jeszcze przed wyjściem z domu, zaraz po obiedzie, tak, że gdy wróciliśmy po zamknięciu większości sklepów do domu, nie czuliśmy jeszcze głodu. Co tak bardzo może nasycić oprócz dobrego, pożywnego, ciepłego obiadu w chłodny jesienny dzień? Pamiętacie artykuł na temat nowo zakupionej książki z deserami polecanymi przez Instytut Kobiet w UK - Chocolate Success? Ja bardzo poważnie i aktywnie podeszłam do tej pozycji w mojej kuchni. W naszym domu już porządnie pachnie czekoladą. Ktoś kiedyś napisał, że nie może zjadać czekolady, bo nie jada słodyczy. Ja swoje odżywianie przeanalizowałam już bardzo dobrze, i jeśli tylko osoba miała na myśli zmniejszenie kalorii w deserze, w diecie, i brak cukru białego, to właśnie czekolada może w taki sposób powstać. Oczywiście nie będzie to taka kupna czekolada, do której większość z nas się przyzwyczaiło, ale za to będzie to czekolada domowa, różnorodna, pachnąca, niekiedy jeszcze gorąca, o wyraźnej i aromatycznej nucie kakao. Jedno jest pewne moja czekolada i desery z niej będą niskokaloryczne, ponieważ pokusiłam się o zmianę składników, często odpowiedniki. Nauczyłam się stosować te zamienniki i pewnie nawet w wyglądzie oraz konsystencji deseru nie będzie różnicy. Dla Was wrzucam oryginalne przepisy, ale na specjalne życzenie podam przepis fit. Dzisiaj pierwszy przepis na chyba najbardziej znane ciasto, tudzież deser w UK, uwielbione przez Brytyjczyków brownie, które my także lubimy. Wersja gooey jest soczysta, wilgotna i równie pełna czekolady, a także orzechów w przypadku dzisiejszego deseru. Na czym polega ewenement przygotowania brownie? Na pewno jest to krótki czas pieczenia, dzięki czemu czekolada pozostaje w cieście jeszcze w lekkiej konsystencji. Wilgotne orzechowe ciastka czekoladowe już poniżej. 


Chocolate Success The Women's Institute

niedziela, listopada 26, 2017

Chocolate Success The Women's Institute


Zastanawialiście się kiedyś czy w domu można osiągnąć sukces? Zapytajcie mojego męża! Pewnie Was to nie zdziwi, że jest On największym fanem moich deserów. Chyba jest tak dlatego, że w przygotowywaniu innych potraw jestem dla Niego dobra jak moja teściowa, a o moich deserach mówi 'w życiu lepszych nie jadłem' ;). Co ma wspólnego osiąganie sukcesu z kuchnią, chyba zrozumie każda kobieta, która już spełniła się zawodowo poza domem, a teraz spełnia się w roli żony i matki, poniekąd kucharki domowej, gdzie również dziecko chętnie zjada Jej wyroby, a co więcej bardzo mocno słucha mamy porad i uczy się od Niej wykonywać nawet dość mocno skomplikowane czynności przy kuchennym stole. Moje dziecko uwielbia ze mną gotować. Gdy przygotowuję potrawy pozwalam Mu patrzeć i naśladować mnie (mamy w naszej kuchni też kuchnię naszego dziecka). Czasem cierpliwie czekam, aby się wykazał.. No właśnie z czekoladą jest podobnie, najlepsza jest przygotowywana z miłością, lecz cierpliwie, spokojnie, bez pośpiechu. Samo jedzenie czekolady, to ogromna delektacja, o czym dowiedziałam się dopiero przy moim mężu. Kiedyś pochłaniałam czekoladę o tak, po prostu, rzadko gotowałam, nie miałam dla Kogo.





Teraz.. Zapach, konsystencja, temperatura, wygląd a dopiero na końcu jedzenie i ten smak. Chyba o niczym nie zapomniałam? O chyba zapomniałam.. jeszcze są dodatki. Właśnie taka 'paleta' czekolad powoduje, że  odkrywamy ją na nowo. Przyznam się Wam, że nie lubię kuchni angielskiej, lecz równie szybko zrobię sprostowanie, że to właśnie w UK poznałam wiele nieznanych mi wersji smakowych czekolady, ich desery, desery z czekoladą, które tutaj kochają - powalają. Jest tego całe mnóstwo, w tym kilka znanych na całym świecie. Dlatego, gdy chwyciłam w ręce książkę "Chocolate Success" od The Women's Institute autorki Sary Lewis, od razu poczułam ten smak. Piękne ilustracje i znane w UK z różnych części świata przepisy na desery czekoladowe, aż 'wychodzą' z książki. Mając tę książkę i po przygotowaniu już kilku czekoladowych smakołyków wg receptur z niej, uwierzyłam w sukces czekolady, który jest w tym przypadku sukcesem kobiety, i moim własnym. Nauczyłam się tworzyć desery z czekolady, już nie tylko pod postacią domowej czekolady, lecz także w różnych innych formach i smakach. Nauczyłam się celebrować tę chwilę i czerpać z niej to, co najlepsze.


Instytut Kobiet (WI) powstał w 1915 r. w celu ożywienia społeczności wiejskich i zachęcenia kobiet do większego zaangażowania się w produkcję żywności podczas pierwszej Wojny Światowej. Od tego czasu cele organizacji uległy rozszerzeniu, a WI jest obecnie największą dobrowolną organizacją kobiet w Wielkiej Brytanii. WI obchodziło swoje stulecie w 2015 roku, a obecnie ma prawie 220 000 członków. Women's Institute odgrywa wyjątkową rolę w zapewnianiu kobietom możliwości edukacyjnych i szansy na zdobywanie nowych umiejętności, udział w różnorodnych działaniach i prowadzenie kampanii w kwestiach istotnych dla nich i społeczności. Instytut posiada szkołę kucharską w Oxfordshire w Anglii. Szkoła dba o wszystkie poziomy umiejętności dzięki kursom dla początkującego kucharza aż po znakomitego szefa kuchni - wszystko to z myślą o produktach lokalnych i sezonowych. Istnieje również szereg kursów dla rodzin, w których mogą uczestniczyć nawet najmniejsi członkowie rodziny.


Autorka Sara Lewis jest stylistką żywności, ekonomistką a także członkinią Instytutu, była nią już jako dwudziestolatka. Początkowo wydając w magazynie Practical Parenting, Woman i innych, stylizowała przepisy. Obecnie jest uznawaną autorką, pisarką w ponad 90 tytułach kucharskich wydawanych na całym świecie. Sara nieustannie tworzy, opracowuje i pisze kreatywne, inspirujące i fotogeniczne przepisy, które są dokładnie testowane w celu zapewnienia dobrej opinii czytelnika w celach promocyjnych, czasopism i książek. Ułatwia stylizację własnych przepisów lub innych autorów lub chętnie współpracuje z innymi autorami. Prywatnie żyje w Felbridge z mężem i dwójką dzieci.


Co tu dużo mówić, czekolada jest zawsze ulubionym przysmakiem, a przepisy w tej książce pokażą, jak wszechstronny może być ten składnik. Chocolate Success zawiera sześćdziesiąt receptur na pyszne ciasta, wspaniałe budynie i kuszące herbatniki z łatwymi instrukcjami. Wszystkie przepisy mają pieczęć WI niezawodności i wskazówki dla uzyskania doskonałych wyników za każdym razem. Podobnie jak w przypadku każdej książki z całej serii wydanych przez Instytut, w tej książce ostatni rozdział jest poświęcony przepisom bardziej skomplikowanym i pomysłom dla doświadczonego kucharza, który lubi wyzwania. Na uwagę zasługują pięknie ilustracje w całej książce. One sprawiją, że otwieram usta z zachwytu i chcę je przygotować. Później efektem zachwyca się moja rodzinka.  Dla mnie czas jesienno-zimowy, to idealny moment, aby odkryć na nowo czekoladę, i delektować się jej smakiem. Przepisami podzielę się z Wami wkrótce. A Ty co robisz dzisiaj czekoladowego?


weekendownik - urodzinowy czekoladowy sernik

niedziela, listopada 12, 2017

weekendownik - urodzinowy czekoladowy sernik

Kiedy mój mąż 'przytachał' do domu drewnianą skrzyneczkę z winem i czekoladkami na moje 38 urodziny, uradowałam się bardzo, gdyż właśnie w tym roku zamiast ucztowania, ze względu na anginę bardzo chciałam spędzić ten czas tylko z moimi dwoma chłopakami w domu. Wiedziałam też, że idealnie do tego zestawu wkomponuje się torcik, który zaplanowałam przygotować. Sernik mocno czekoladowy z mieszanego sera z dodatkiem mascarpone to niesamowicie apetyczny torcik, który był miłym akcentem w tym ważnym dla mnie dniu. Poza tym to pierwsze ciastko po dwutygodniowym poście, a właściwie po diecie, którą zastosowałam jeszcze przed naszym wylotem do Polski, i zakończyłam po powrocie do NI (schudłam 5 kilogramów), o czym być może napiszę w innym artykule. Prawdopodobnie dietę tę będę kontynuowała. Postanowiłam zmniejszyć ilość przygotowywanych własnoręcznie ciast, stąd też taka radość tym wypiekiem. Torcik nie jest bardzo słodki, powiedziałabym, że dość mocno deserowy, obsypany aromatycznym kakao. Dla zwolenników wyjątkowych deserów polecam!


Czekoladowy sernik z mascarpone

Składniki:

500 gram twarogu półtłustego
250 gram mascarpone
200 gram czekolady deserowej
50 gram mąki pszennej
100 gram cukru
5 jajek
sól, kakao

Sposób przygotowania:

1. Białko ubić na sztywno ze szczyptą soli.
2. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej.
3. Twaróg utrzeć z żółtkami, cukrem i mascarpone.
4. Do masy włączyć mąkę i czekoladę. Wymieszać.
5. Na koniec do masy dodać pianę i delikatnie wymieszać.
6. Tortownicę obsypać mąką i przełożyć sernik.
7. Piec około 1 godzinę w temperaturze 175 stopni.
8. Po wyjęciu obsypać kakao, dekorując.


pudding angielski z nutą pomarańczy na szybko

niedziela, października 22, 2017

pudding angielski z nutą pomarańczy na szybko

Kiedy dowiedziałam się, że pudding angielski można zrobić w ciągu kilkunastu minut, postanowiłam się o tym przekonać. Nieprzekonana byłam przez ostatnich kilka lat, kwalifikując ten smakołyk jako Christmas pudding, którego przygotowanie powinno zgodnie z tradycją trwać kilka miesięcy. Jednakże odmian puddingów angielskich jest całe mnóstwo, i choć niektórym taki mocno nadziany bakaliami i 'smalcem' świąteczny przysmak pewnie zasmakuje, ja wybieram mniej tłuste i geste desery. Właściwie to zdarza mi się kilka razy w roku przygotować coś, co wymaga sporego nakładu czasu, lub nawet sporej twórczości w kuchni, jednak zdecydowanie preferuję szybkie dania, które jednocześnie są smaczne. Właściwie pudding, który przygotowałam na ten weekend, pewnie nigdy by nie został przyrządzony w naszym domu, ponieważ mamy złe doświadczenie z przysmakami regionalnymi UK, których nie lubimy. Pewnie nie byłby nigdy przeze mnie zrobiony ten pudding, gdyby nie inspiracja na którą natknęłam się w jednym z magazynów kulinarnych. A tak, odnalazłam deser, który dobrze mi się kojarzył ze względu na włączenie do niego pomarańczy (ma dość podobny smak do torciku hiszpańskiego, który robiłam jakiś czas temu). Gdy tak zachęcona fotografią prasową głębiej zajrzałam w przepisy internetowe na pudding angielski odnalazłam te najbardziej zgodne z oryginałem, i spodobała mi się wersja, oczywiście nie świąteczna, a z kolei chlebowa. Taki pudding robi się z mieszanki chleba, masła i kilku innych składników, które można a nawet trzeba dozować wedle upodobania. U mnie nie brakuje przypraw, i bakalii. Musielibyście powąchać, jaki zapach unosi się w czasie jego 'gotowania'. Pudding w niczym nie przypomina tych kupnych, no może z wyjątkiem kształtu, ale i tutaj możecie zrobić zgodnie z Waszym upodobaniem. Dodałam trochę zmielonych orzechów i skórkę pomarańczową. Jest kilka sposobów przygotowania tego smakołyku. Można go upiec, ale również... Ugotować w mikrofalówce. :) To bardzo dobra wiadomość, szczególnie dla osób, które twierdzą, że ciasta Im nie wychodzą. 5-6 minut na każdą babeczkę i gotowe. Ja mam kilka kokpitek (małe naczynia żaroodporne), więc mogłam robić to praktycznie równocześnie. Pudding przypomina w smaku babkę gotowaną, więc musicie sobie wyobrazić jak jest smaczny! Jeśli mowa o jesieni i o zimie, to niewątpliwie chętniej sięgamy po ciepłe posiłki, więc podgrzewany deser puddingowy do tego pasuje jak ulał. Z kolei pomarańcze dodają smaczku i wzmacniają naszą odporność. I jeszcze jedna istotna kwestia, ten deser można trzymać w lodówce nawet kilka tygodni, po czym wyjąć, pogrzać i zjeść. Tylko po co to robić, skoro na jego przygotowanie poświęcicie 15 minut. Zresztą polecam zrobione na świeżo wprost z mikrofali, są najlepsze! Spróbujecie? Proste i smaczne.

Pudding angielski z nutą pomarańczy

Składniki: 

10 kromek chleba
75 gram masła
120 gram cukru
3 łyżki mleka
2 łyżki wody
1 pomarańcza
1 łyżka wody różanej
50 gram orzechów
garstka rodzynek
2 łyżki syropu klonowego
1 łyżka śmietany
zmielone przyprawy
szczypta soli
1 jajko




Sposób przygotowania:

1. Podpiec rozkruszony chleb bez skórki, 5 minut.
2. Podpiec skórki z pomarańczy i kilka kawałków pomarańczy obsypane cukrem. 5 min.
3. Ususzone okruszki chleba wsypać do dużej miski.
4. Zmiksować rozdrabniaczem orzechy, trochę skórek z pom. i 1 goździk.
5. Roztopić masło z cukrem i dodać jajko. Wymieszać.
6. Dodać okruszki, mleko, wodę, wodę różaną, orzechy i przyprawy.
7. Dokładnie wymieszać, a na koniec dodać rodzynki.
8. Masa powinna być gęsta. Wyłożyć ją do kilku kokpitek. (Można nadziać pomarańczami)
9. Jeśli się zmieszczą włożyć wszystkie do mikrofali 800 na 5-6 min.
10. Nadzorować gotowanie po 1-2 minutach.
11. Jeśli mocno się uniesie na wierzch nałożyć na każdą papier do pieczenia.
12. Przygotować sos. Skarmelizować cukier + śmietana, lub z syrop+śmietana.
13. Udekorować skórkami i pomarańczami.
14. Podawać na ciepło lub na zimno.
15. Jeść w naczyniach, lub wyłożyć jak babeczki.


Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik