Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Ptasie Mleczko i Cake Popsy - okazjonalne smakołyki

poniedziałek, października 31, 2022

Ptasie Mleczko i Cake Popsy - okazjonalne smakołyki

Witam serdecznie pod koniec października! Liście lecą z drzew, jednak za oknem wciąż świeci słońce. W dzień przyjemnie wyjrzeć na zewnątrz, tymbardziej, że u nas w Irlandii dzieci rozpoczęły już październikowo-listopadową przerwę w edukacji. Bedą Andrzejki, halloween, Dzień Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny, no i przede wszystkim jesienne dni i wieczory. Każdy z nas celebruje te dni w wybrany przez siebie sposób. Dla mnie priorytetem jest zawsze moje dziecko i przez wzgląd na Niego wiele nowości jakie planuję i przygotowuję, także tych w kulinarnych robię z myślą o synu i o Jego przyjaciołach. 

Dzisiaj chciałam Wam pokazać przepisy na dwa ciekawe przysmaki, które ucieszą młodszych i starszych, bez względu na rodzaj spotkania i pory dnia. Jeśli najdzie Was chęć na smakołyk niecodzienny, lub kiedy okazjonalnie spotkacie się z przyjaciółmi, zawsze wtedy warto przygotować ciekawą słodką przekąskę. Przepis na zdrowszą wersję ptasiego mleczka polecam szczególnie osobom, które lubią naturalne smaki, bez cukru. Sprawdzi się przede wszystkim dla miłośników owoców. A tu wiadomo, wszyscy je kochamy! I chętnie zastępujemy nimi wszelkie słodycze z białego cukru. To ptasie mleczko nie jest klasyczne, śmietanowe i tłuste, jest lżejszą wersją przekąski z galaretki i jogurtu. Poza tym w wykonaniu starajmy się używać składników organicznych. To moja propozycja.



Ptasie Mleczko na Jogurcie



Potrzebujesz1 duży jogurt organiczny (u mnie Yeo Valley Organic 0% Fat Vanilla).


1 galaretkę bezcukrową (u mnie o smaku owoców leśnych). 


200 gram owoców leśnych (u mnie były jeżyny, truskawki, borówki).


Opcjonalnie do ptasiego mleczka 1 łyżka śmietany organicznej 18 %.


Czekolada organiczna najlepiej z min. 70% kakao (u mnie Green and Black's).





PrzyrządzenieGalaretkę zalej gorącą wodą. 200 ml. Przestudź ją aż do lekkiego zgęstnienia.


Jogurt wymieszaj z owocami. Użyj połowę owoców. Jeśli nie lubisz dużych kawałków, najpierw zmiksuj owoce. 


Możesz dodać łyżkę śmietany, do jogurtu jeśli lubisz. 


Wymieszaj dokładnie galaretkę z jogurtem i przełóż do pojemnika wyłożonego folią spożywczą. Wstaw do lodówki na kilka godzin.


Po wyjęciu z lodówki i po przełożeniu z folii rozkrój ptasie mleczko w kostki.


Przygotuj polewę czekoladową, w kapieli wodnej rozpuść czekoladę. Aby polewa nie była zbyt twarda możesz w trakcie rozpuszczania wmieszać łyżeczkę śmietany. 


Polej kostki ptasiego mleczka. Udekoruj świeżymi owocami.



Dla odmiany proponuję Wam urocze Cake Popsy. Przepis na nie znalazł mój syn na kanale kulinarnych Youtuberów. Lizaki są smaczne, i ucieszą nie tylko dzieciaczki. Poza tym samo ich robienie sprawi Wam dużą przyjemność (jedzenie też!), a dekorowanie to już super rodzinna zabawa. Polecam ozdobić je okazjonalnie i na bogato! Jesteście ciekawi jak je przygotować? Zagladajcie, filmik poniżej:



Teraz kiedy szczególnie jest okazja na spotkania w gronie przyjaciół, kuzynów można zaangażować najmłodszych w samodzielne kucharzenie. Kręcenie tych ciasteczkowych lizaków to dobry sposób na zajęcie naszych pociech! Lizaki są lekkie, i kolorowe a przy tym nie są bardzo słodkie. Mają smak biszkoptów umoczonych w czekoladzie. Smacznego.




owocowy bukiecik - na czerwono

wtorek, czerwca 02, 2020

owocowy bukiecik - na czerwono

Ostatnio mamy same uroczystości w naszym otoczeniu. To właśnie wiosna jest takim wyjątkowym okresem, że w naszym kalendarzu widać wyraźnie kilka ważnych dat. Wiosna, to również okres pełnego rozkwitu tulipanów, które lubimy. Od paru sezonów koniec wiosny to także pierwsze plony truskawek. Właśnie te trzy aspekty sprawiły, że wpadłam na rewelacyjny pomysł. Bardzo pachnący, świeży i zarazem delikatny. Wszelkie uroczyste okazje to dla mnie powód do rozwoju mojej twórczości poprzez układanie kwiatów z papieru dla solenizantów, jubilatów. Wraz ze zmianą pory roku przychodzą nowe pomysły - zgodnie z rytmem sezonowym. Oczywiście, gdy układam bukiety, wtedy gdy kleję kwiaty dla obdarowywanego, pierwszym istotnym kryterium wyboru rodzaju kwiatów, czy bukietów są upodobania tej osoby i również praktyczna strona upominku. 
Pomyślałam, że osoba, której tworzyłam bukiet ucieszy się ze świeżego bukietu. Znając Jej ulubiony kolor, wiedziałam w jakich barwach będzie ta wiązanka. Pomyślałam też o czymś zupełnie nowym i o tym, że koniecznie chcę, aby bukiecik pachniał. Tak postanowiłam stworzyć nie za duży, pachnący świeżością bukiet z tulipanów i uwaga: z jabłuszek czerwonych oraz ze świeżych truskawek. Na pewno znacie zapach truskawek, jabłek? To nikłe, lekkie i w sumie 'zielone' zapachy. Taka woń może się tylko przytrafić w owocowym bukieciku. Czy to nie jest urocze? Dokładnie tak miłe, jak solenizantka dla której bukiecik ułożyłam. Począkowo rozważałam kwiaty z papieru, bo wiadomo - to bukiet na lata, zresztą bardzo modny. Ale nie ukrywam, że papierowe tulipany nie robią na mnie wrażenia estetycznego, gdyż w tulipanach najbardziej podoba mi się ich świeżość. Tę soczystość liści, jakie ładnie mogą uzupełnić bukiet, oraz wydłużone twarde płatki, połyskujące blaskiem natury.. To ciekawe jak długo tulipany zostają takie mocne, trwałe, aby później w dwa dni rozkwitnąć. Żywe tulipany pięknie prezentują się w bukiecie. Moje ulubione kolory tulipanów to biały i różowy. Tym razem jednak zdecydowałam się na wiązankę z czerwonymi tulipanami.
Gdy tak pomyślałam o idealnym dodatku - zaraz wyobraziłam sobie tulipany w duecie z truskawkami. Może Was zdziwi takie połączenie, ale to naprawdę super wygląda! W sumie sytuacja z koronwairusem tprzyczyniła się do tego, że nie znalazłam w sklepach truskawek jakie chciałam kupić. Mój mąż znalazł trochę podobne (do tych idealnych) dzień przed samym układaniem bukieciku i wypadło prawie zgodnie z planem. Do bukietu najlepiej pasują truskawki podłużne, i duże, oraz koniecznie niezbyt dojrzałe! To bardzo ważne, aby później nie puściły soku. Przecież nie chcemy, aby obdarowana osoba się poplamiła?! Drugim owocem wykorzystanym do bukietu są czerwone jabłuszka. Czerwone, zielone, a nawet żółte bez problemu znajdziecie we wszystkich sklepach, nie tylko na straganach owocowych. Na jabłka zdecydowałam się, ponieważ ciekawie wypełniają wiązankę, ładnie ją kształtują. Oczywiście w moim bukiecie musiały znaleźć się jabłka czerwone, ale już oczyma wyobraźni widzę inne barwy w innych kwiatowo-owocowych kompozycjach. Jabłka dodają uroku, kształtu, ale też są bardzo popularne i chyba nie ma osoby, która by ich nie lubiła.. zjeść.
Ale o tym za chwilę, bo teraz napiszę Wam jeszcze o wypełnieniu trzecim owocem. Na pomarańczę zdecydowałam się przypadkowo. Równie dobrze mógłby to być obrany owoc granatu, pieknie wyeksponowany - nadałby bukietowi leko rubinowego i różowego odcienia. Jednak z myślą o solenizantce, byłam pewna, że w bukiecie lepiej Jej się spodoba właśnie pomarańcza. Nie chodzi tylko o wielkość jaka prezentuje się w widoczny sposób, czy o żywy kolor dokładnie po środku bukietu. Na myśli mam przede wszystkim walory smakowe, i upodobania solenizantki do smaku cytrusów. Teraz napiszę Wam o najważniejszej atrakcyjności bukietu z owoców.. Otóż. Ten bukiet robiony własnoręcznie, jest oczywiście nietypowy. Jest jadalny! Na pewno ma on mnóstwo walorów zarówno wizualnych, jak i odżywczych. Przede wszystkim pięknie się prezentuje, ma żywe barwy, mieni się kolorami...
Mamy tu ogromne pole do popisu - owoce można z kwiatami, czy też bez nich łączyć w dowolny sposób - uzyskując zaskakujące wręcz duety. Mogłabym stworzyć przecież bukiet z cukierków, które byłyby słodkim dodatkiem, wybrałam jednak zdrowe owoce i też są tym słodkim dodatkiem. Jestem przekonana, że takim słodkościom Nikt się nie oprze, a przy tym dodam Mu dawki energii i zdrowia. Myślę, że owocowy bukiet to oryginalny pomysł na każdą okazję. Do jego uformowania potrzebne są - wszelkie patyczki, ważne aby były zakończone w szpic. Dobre będą akcesoria do nadziewania szaszłyków. Warto te wykałaczki wykończyć owijając zieloną taśmą florystyczną (aby imitowały łodygi). Owoce trzeba nadziewać po trzy takie nadziania w każdym owocu. Stabilizuje to bukiet, i owoce nie kręcą się, nie przemieszczają, nie spadają.
Układanie zaczynamy w wybrany sposób. Może to być od największych owoców i kolejno dookoła inne elementy bukietu. Lub obieramy drugą metodę - od jabłuszek, które ładnie się wypełniają i 'blokują', a pozostałość kwiatów i owoców 'wpuszczamy' w środek i dookoła jabłek. Po ułożeniu jednej partii owoców owijamy bukiet taśmą klejącą kilka razy, a następnie dokładamy kolejne nadziane owoce i znów owijamy. Możemy dorzucić kilka 'słodkich' dodatków. Bukiet jest bardzo ciężki i ma grubą podstawę. Dlatego warto robić wszystko ściśle i ale bardzo ostrożnie. Na koniec owijamy ozdobnym papierem.


Jestem twórcą. Jeśli chcesz wykorzystać mój projekt, pomysł, lub zdjęcie - zapytaj mnie. 


Letter Cake tort idealny na imieniny

piątek, maja 29, 2020

Letter Cake tort idealny na imieniny

Teraz kiedy zajadamy się moim imieninowym tortem, doskonale rozumiem jak to się stało, że jest tak popularny na całym świecie. Zapewniam Was, że nie tylko to jak wygląda, ale też jego smak, sprawia, że jest taki fenomenalny. No wiadomo, sam wygląd jest wręcz 'słodki'! Można czarować jak się tylko Wam podoba, z owocami, i słodyczami, a także z kwiatami. Ten tort występuje w oryginale na kruchych spodach, ale można spróbować zrobić go na biszkopcie. Ja zdecydowałam się na wersję kruche blaty z kremem śmietanowo - czekoladowym, na bazie serka mascarpone, śmietany i białej czekolady. A ponieważ moje imię to Magdalena - M, to koniecznie (zresztą po raz pierwszy w życiu) mam torta imieninowego z inicjałem! Tak pomyślałam, że skoro na czterdzieste urodziny nie zagościł na moim stole Number Cake (40?!), to teraz będę miała Letter Cake.
A żeby nie było tak standardowo, to prócz dekoracji truskawkami, makaronikami, ciasteczkami, i bezami, postanowiłam nieco urozmaicić wygląd mojego torta dekoracjami z kwiatków z krepiny. W roli głównej na torcie różowe różyczki z krepiny, na papierowych podkładkach. Wymarzyły mi się właśnie takie delikatne pastelowe różyczki, jakich nie kupiłabym w kwiaciarni u mnie w Irlandii Północnej, a w moim wazonie zresztą aktualnie rozwijają się frezje, które dostałam na Dzień Matki. Wracając do samego tortu. Mój tort składa się z trzech części (6 blatów, po trzy na dole i trzy u góry). Wewnątrz, prócz kremu śmietanowego, delikatnie przełożyłam go startą czekoladą białą, która nadała wyjątkowy smak całości. Także w jednej długiej części obłożyłam cieniutko pokrojonymi brzoskwiniami z zalewy. Dwa pozostałe blaty literki M nie mają wewnątrz dodatków owoców. Na wierzchu, jak widzicie, są dekoracje z papieru - różyczki. A z jadalnych ozdób mamy świeże połówki truskawek, dzięki którym tort smakuje świeżo, oraz z suchych dekoracji - kupne makaroniki w dwóch odcieniach, ciasteczka kolorowe, bezy mini jakie zrobiłam dzień wcześniej.
W wieczór poprzedzający moje imieniny upiekłam też blaty. Śmiem twierdzić, że tort smakuje wyśmienicie właśnie dlatego, że jest z ciasta shortbread. Bardzo ważne jest, aby dobrze podpiec ciastka. Blaty powinny być dość twarde, aby udźwignąć wszystkie dekoracje. Z kolei cały tort proponuję przygotowywać rano tego samego dnia, w którym będzie podany, gdyż to smaczne ciasteczko jest wtedy lekko namiękczone i smaczne.  Na drugi dzień już jest bardzo miękkie. I jeszcze wielkość torta. Niektórzy stosują szablony do odciśnięcia całej literki. Można to zrobić w zwykłym programie graficznycm i wydrukować sobie literkę czy numer. Mi zależało, aby M nie była zbyt wysoka, ani zbyt szeroka względem całości. Ale też chciałam aby tort był nie za mały. Właśnie dlatego blaty piekłam na dwa razy i nie w jednym kawałku. Jednak te klasyczne Number Cake niestety wychodzą mniejsze, a ich wysokość jak dla mnie to niewiele. Około 20 cm. Nie oszukujmy się nie jest to zbyt wiele w przypadku takiego powycinanego torta. Stąd właśnie moja taktyka pieczenia. I większy rozmiar tortu.
Teraz mój tort wynosi -wysokość 28 cm, szerokość 33 cm. Co uważam, że jest optymalnym wymiarem i bez obaw, że ciasto dotknie podczas pieczenia obrzeża dużej blaszki. Poza tym wyobraźcie sobie, że te około 10 cm więcej od standardowych takich tortów pieczone w jednym kawałku to byłoby pewne ryzyko, że literki M nie wyjęłabym w całości z blachy, a zwyczajnie ciastko by mi się rozpadło ;) To, że tort jest w kilku częściach nie jest ani wizualnie, ani też praktycznie żaden minus. Tort ma i tak punktowo nakładany krem, więc nie rozchodzi się na boki. Uwaga tort jest bardzo ciężki i wymaga długiego przechowywania w lodówce. Do naszej idealnie się mieści.
I ostatnia uwaga co do kremu. U mnie totalnie pomieszany krem. Bardzo stabilny i smaczny jak czekolada a lekki jak bita smietana. Możecie robić go z różną proporcją. Pamiętajce jednak o pewnych zasadach. Mascarpone zawsze musi być w temperaturze pokojowej, podobnie masło (gdybyście dodawali). Za to bita śmietana ma być zimna, wprost z lodówki. Czekolada musi być rozpuszczona dokładnie i przestudzona, tak, aby nadal była lekko lejąca. Mascarpone zawsze łączymy z czekoladą, a dopiero na koniec dodajemy do ubitej smietany, bardzo delikatnie. No i jeszcze coś. Biała czekolada, a nawet niektóre śmietany nadają kremowi... kremowy (a nie biały kolor), więc nie zapomnijcie o tym miksując krem. Jeśli chcecie mieć śnieżno biały tort, używajcie mniej czekolady. Proponuję śmietanę whipping,
No kochani, cóż jeszcze mogę napisać. Bardzo lubię datę swoich imienin, choć najchętniej obchodzimy w domu urodziny. Jeszcze niedawno w tym KLIK artykule wspominałam Wam, że tak sobie postanowiliśmy, aby zamawiać torty u cukiernika, ale przemyślałam to i jeśli chodzi o Letter Cake - moim marzeniem było, aby zrobić go sama. No i udało się! Jest pycha.


Letter Cake


Blaty - 1 kostka zimnego masła, 400 gram mąki, 100 gram zmielonych migdałów, 150 gram cukru pudru, 1 jajka, 1 żółtko

Sposób wykonania: Połączyć suche składniki, dodać jajka i wymieszać. Na koniec dodać posiekane masło i ugnieść dokładnie. Podzielić ciasto na 4 równe części. wstawić do lodówki na godzinę.
Następnie wyjąć z lodówki i każdą rozwałkować na 4 długie prostokąty po około 12 cm x33 cm. Pozostałości złożyć w piątą część. Formę wysmarować masłem i ułożyć na niej 4 rozwałkowane prostokąty z minimalnymi odstępami między sobą. Tak w blaszce wstawić do lodówki na 30 minut. Wstawić też oddzielnie piątą część ciasta. Nagrzać piekarnik na 200 stopni. Piec te cztery prostokąty 20 minut. Następnie przygotować V do literki M. Uformować na wysmarowanej masłem blaszce 2 sztuki z pozostałego ciasta (piąta część). Piec 20 minut w temperaturze 200 stopni. Ciastka odłożyć na noc w suche miejsce. (Puszczają tłuszcz).
Krem - 600 ml śmietany double cream, 1 serek mascarpone (250 gram), 2 łyżki cukru pudru, 2 białe czekolady

Sposób wykonania: 300 ml śmietany podgrzać dość mocno i zalać nim pokruszoną w miseczce 1,5 tabliczki czekolady. Wymieszać i pozostawić do ostygniecia. Resztę czekolady zetrzeć na tarce i odłóżyć. Zmiksować drugą część zimnej śmietany razem z dwiema łyżkami cukru pudru. Delikatnie połączyć serek mascarpone z masą z białej czekolady. Na koniec delikatnie wmieszać masę z mascarpone z zimną ubitą śmietaną. Nabić duży rękaw cukierniczy całą masą. Zabezpieczyć końcówki i włożyć do lodówki. Wyjąć 20 minut przed układaniem warstw tortu.

Układanie torta: Wyłożyć blaty ciasteczkowe, pierwszą warstwę, na tacy, lub twardej podstawie. Szprycą nakładać krem. Posypać startą wcześniej białą czekoladą. Przykryć wierzchnią warstwą blatów.  Wstawić do lodówki. Dekorować przed podaniem. Makaroniki, bezy, kwiaty, ciasteczka, truskawki. Wstawić do lodówki. SMACZNEGO!

 
Jestem twórcą. Jeśli chcesz wykorzystać mój projekt, pomysł, lub zdjęcie - zapytaj mnie. 


ciasto pszczółki

niedziela, kwietnia 12, 2020

ciasto pszczółki

Jak wyglądają u nas Święta od strony kulinarnej? No na pewno kolorowo! Nie brak oczywiście jajek, żurku, sałatek, galatu, ale też przygotowałam kilka ciast świątecznych. W tym roku robiłam ciasta z myślą o moich bliskich i głównie o Alexandrze, któremu raz na pół roku (od święta) robię ciasto kinder bueno. Tym razem tort kinder bueno. Standardowo u nas od kilku lat Mazurek - i tutaj specjalnie dla męża zrobiłam Mazurek - w wersji makowiec z sosem wiśnia-biała czekolada. Prócz tego ciastka świąteczne i... 
Małe marzenie mojego dziecka spełnione! Ciasto Pszczółki - w wersji brzoskwiniowo-kubusiowej (można zrobić z samych brzoskwiń i syropu z puszki). U nas wewnątrz krem śmietanowo-jogurtowy zamiast kremu śmietanowo-budyniowego. Dzięki temu ciasto jest stabilne, i w smaku przypomina sernik jaki uwielbiamy w domu wszyscy. Spełniłam marzenia moich domowników, sama jem tylko Mazurek. Jestem bardzo zadowolona bo na naszym stole jest bardzo smacznie i co najważniejsze - wiosennie. Polecam to mocno owocowe ciacho. Nie tylko dzieci będą zachwycone.:) 

Ciasto pszczółki
Składniki:

Dekoracja: 12 sztuk brzoskwiń z puszki, polewa czekoladowa z pary wodnej, płatki migdałowe do dekoracji

Masa brzoskwiniowo-kubusiowa: 1 sok kubuś (u mnie wersja marchew, brzoskwinia, jabłko) 3 budynie, 6 sztuk brzoskwiń z puszki i trochę syropu z puszki, kilka łyżek masła

Masa śmietanowo jogurtowa: 500 ml śmietanki kremowej, 200 gram jogurtu greckiego, 1 cukier waniliowy, 2 łyżki cukru pudru, żelatyna 7 łyżeczek, sok z 1 cytryny

Biszkopt: 3 jajka, 1/3 szkl. cukru, 1/4 szkl mąki

Sposób wykonania:

  • Nagrzej piekarnik na 175 stopni, wyłóż blachę papierem do pieczenia
  • Ubij w misce białka z cukrem, dodawaj żółtka, miksuj, na konic domieszaj mąkę
  • Upiecz przez 25 minut i wystudź
  • Zalej żelatynę 10 łyżkami ciepłej wody, powinna spęcznieć
  • W misce ubij śmietanę z cukrami, wmieszaj jogurt i sok. Wymieszaj żelatynę
  • Na ostudzony biszkopt wylej masę jogurtowo-śmietanową
  • Wstaw do lodówki
  • Otwórz dwie puszki brzoskwiń. Z jednej wyjmij kilka brzoskwiń i zlej syrop
  • Zmiksuj brzoskwinie z syropem w blenderze
  • Z soku kubuś odlej szklankę i wsyp do niej budynie. Dokładnie wymieszaj
  • W garnku przygrzej resztę soku Kubuś zmasłem, dodaj też zmiksowane brzoskwinie
  • Po zagotowaniu wlej wymieszane budynie i ponownie zagotuj. Przestudź masę
  • Wylej masę kubusiowo-brzoskwiniową na schłodzoną masę jogurtowo-śmietanową
  • Wyjmij 12 brzoskwiń z puszki i udekoruj je rozpuszczoną czekoladą oraz płatkami
  • Nałóż równo na kubusiowo-brzoskwiniowej masie

Megapyszne lody porzeczkowo-buraczkowe

niedziela, kwietnia 05, 2020

Megapyszne lody porzeczkowo-buraczkowe

Znacie dzieci, które od małego jedzą buraczki w każdej formie? Mój Alexander nigdy w życiu nie ruszył nawet sałatki z buraczków, czy puree buraczkowego. Na przykład gdy był mały z przyjemnością zjadał barszczyk. Tak było do czterech lat, teraz niestety, jakby piorun trzasnął nie ruszy za nic! I co, co my rodzice możemy zrobić? Próbowałam robić koktajle, lecz nie wszystkie smakują - nawet mi. Ja sama nie przepadam z koktajlem buraczanym, nie mówię o tym, ale wiem, że On też nie lubi, bo sprawdziłam. W lodach to już zupełnie inna bajka. Te lody były zjedzone z dokładką, smakowały nam jeszcze lepiej niż ubiegło weekendowe KLIK. Lody na bordowo dzisiaj - bardzo smaczne i o wyrazistym smaku :) 
Prawda jest taka, że z oryginalnego przepisu odjęliśmy połowę porcji buraków na rzecz owoców - w tym przypadku berries. Oryginalny przepis pochodzi z książki komiksowej Supermocni Kontra Złodzieje Zdrowia i jest to drugi wypróbowany przez nas przepis na megapyszne lody w trzech smakach. Podaję oryginalny przepis a obok moje modyfikacje zgodnie z posiadanymi składnikami w zamrażarce. Pamiętajcie, że jeśli macie świeże i dojrzałe owoce latem - zmniejszacie ilość cukru w recepturze. Jesli nie macie porzeczek świeżych możecie dodać mrożonki sezonowe, lub maliny. Wszystkie świeże owoce i tak trzeba mrozić.


 Lody porzeczkowo-buraczkowe
Składniki:

300 gram ugotowanych buraków (u mnie ponad 100 gram)
150 gram mrożonych czarnych porzeczek (u mnie 100 gram +100 gram malin)
150 ml jogurtu greckiego (u mnie 100 ml jogurtu +100 ml wody mineralnej)
7 łyżeczek syropu klonowego (u mnie 2 łyżki cukru + 4 łyżki miodu)
2 łyżki soku z cytryny
Sposób przygotowania: 
  • Wsyp i wlej wszystkie składniki do malaksera
  • Dokładnie wymieszaj i wylej do dużego pojemnika
  • Wstaw do zamrażarki na 8 godzin. Lody gotowe!

sorbet z mango bananów i limonek

poniedziałek, grudnia 30, 2019

sorbet z mango bananów i limonek

Witajcie przed Sylwestrowo! Postanowiłam namówić Was jeszcze do przygotowania lodów, które jak myślę są idealnym dopełnieniem na takie uroczystości w zimowym i wystrzałowym klimacie jak zabawa sylwestrowa, czy spotkania karnawałowe. Od wielu lat w tym czasie nie brkuje u nas wszelkich ciast, tortów, przekąsek, ale też oczywiście drinków (zarówno alkoholowych, jak i bezalkoholowych) GRANITA, CYTRYNÓWKA, SKITELSÓWKA, APEROL SPIRITZ ALKOHOLOWY I BEZALKOHOLOWY (możecie wykorzystać te przepisy), no i zdecydowanie zimnych deserów i ciast.
Lody są idealną propozycją, nie tylko ze względu na orzeźwiający smak, ale też dlatego, że przepięknie można je wyeksponować. Wystarczy z foremki pięknie wyłożyć je w pucharkach, lub tak, jak ja na ładnych talerzach, dodając trochę naturalnych ozdób, bakali, lub skórek cytrusów. Jeśli chodzi o mój sorbet to dodam też, że bardzo wolno topnieje, więc spokojnie możecie wyjąć go na talerz na dłużej niż 30 minut wcześniej i nadal będą miały stabilną formę. Warunkiem jest zmrożenie minimum 6 godzin i wcześniejsze wyjęcie przed podaniem 30 minut.
Sorbet jest idealną alternatywą dla lodów mlecznych, ponieważ przełamuje słodki smak tortów i innych słodyczy serwowanych na stole. Wspaniale komponuje się też z alkoholem, jest kwaskowy i wyrazisty w smaku, mocno owocowy. Co najważniejsze jest zdrowy, pełen witamin i bardzo smakuje dzieciom. Przepis pochodzi z książki Jeść Zdrowiej Kuchnia Lidla. Przepisy z tej serii znajdziecie u mnie w tagach na dole tekstu. a dokładną recepturę na ten SORBET znajduje się tutaj podlinkowany na stronę LIDL.PL.


Sorbet z mango bananów i limonek


pierniczki gryczane

wtorek, grudnia 17, 2019

pierniczki gryczane

To był ostatni przedświąteczny twórczy weekend dla mnie i dla mojego dziecka. Chyba, że synek będzie mi pomagał w wypiekach w przyszłą sobotę i w niedzielę.. Trochę się mój chłopiec napracował w niedzielę. Chciał pierniczki, i w dużej mierze sam je zrobił... No może poza lukrowaniem.. To już zrobiłam ja i bardzo mi się spodobało. Wyszło pięknie, podziwialiśmy wspólnie te pachnące dzieła sztuki. Poważnie. Nie myślałam, że rzetelne dekorowanie pierniczków jest takie przyjemne i daje tyle zadowolenia. W roku ubiegłym bawiłam się najlepiej przy wyciskaniu pierników. A w tym roku naszło mnie na zdobienie ich. 
Niedziela była jak zawsze twórcza i bardzo rodzinna, w sumie spędzona w domu. Jeśli macie dobre przyprawy, i dobry lukier - to pierniczki wychodzą OBŁĘDNE! :) Mam dla Was bardzo dobry i całkiem zdrowy przepis. W smaku różnica nie jest żadna, a pierniczki bardzo dobrze wpływają na metabolizm.. Rozważałam przygotowanie z dwóch przepisów 1. od mojej sąsiadki i 2. od mojej koleżanki. A wybrałam pierniki z mąki gryczanej z własnymi mielonymi przyprawami. Wychodzi około 40 sztuk pierniczków.




Pierniczki są delikatne i miękkie już po upieczeniu. Nie potrzebują długiego leżakowania. Po dwóch dniach są smaczne, a przyprawy dobrze w nich 'rozwinięte'. Dzisiaj kiedy kończę dla Was post, kilka z nich wisi na naszej choince. Cudnownie to wygląda. Przedziałam je złocitą wstążką i zawiesiłam na mocniejszych gałązkach. Polecam takie naturalne dekoracje. Pisałam już o tym we wpisie o choince bez plastiku. KLIK

Pierniczki gryczane

Składniki:

1,5 szklanki mąki gryczanej
0,5 szklanki mąki
100 gram masła
4 łyżki miodu
100 gram zmiksowanego ksylitolu
1łyżka sody oczyszczonej
po 1 łyżeczce: imbir, cynamon, zmielone goździki
odrobina anyżu i gałki muszkatołowej
1 jajko

lukier królewski:
pół szklanki cukru pudru
lekko ubite na pianę białko
sok z cytryny

Sposób wykonania:

  • Wysyp na stolnicę suche składniki
  • Wlej jajko, miód i wyłóż kawałki masła
  • Ugnieć dokładnie, jeśli jest suche wlej odrobinkę wody
  • Rozwałuj na stolnicy i wyrawaj foremkami pierniczki
  • Możesz zrobić otwory na zawieszkę 
  • Wyłóż blachę papierem, lub posmaruj masłem
  • Piecz w temperaturze 175 stopni przez 10 minut
  • Wyłóż delikatnie na talerz, aby przestygły
  • Przygotuj lukier, ubij białko na lekko sztywno
  • Dodaj cukier puder i sok z cytryny
  • Dokładnie wymieszaj, miksuj na wolnych obrotach
  • Wykałaczką dekoruj pierniczki
  • Pozostaw do wystygnięcia na jedną noc
Powiem Wam szczerze, że w moim domu rodzinnym pierniczków się nie piekło. Kupowało się pierniczki niemieckie i toruńskie. One są naprawdę przepyszne. Toruńskie pierniki, polewane lukrem mają specyficzny korzenny smak. Za to pierniki Lebkuchen nadziewane są marmoladą lub powidłami i cenię je za delikatny smak i to, że rozpływają się w ustach. Ale przyznajcie, że pierniki domowe mają noezastapiony urok, można je spersonalizować i zawiesić na choince, lub podarować Komuś na Boże Narodzenie z życzeniami świątecznymi.. Poza tym jeśli traficie na dobry przepis - tak, jak ten, to Wasze pierniki będą bezkonkurencyjne nie tylko ze względu na dobry wygląd, ale też za sprawą smaku. Komu mam życzyć udanego 'pierniczenia'? 

ciasteczka migdałowe + przepis na cukier różany

wtorek, grudnia 03, 2019

ciasteczka migdałowe + przepis na cukier różany

Nie wiem jak u Was, ale u mnie w domu wraz z dniem 1 grudnia zapanował świateczny klimat. W miniony weekend zdążyłam jeszcze zrobić wieniec adwentowy z krepiny. Alexander otworzył zadanie nr1 z pierwszego domku w naszym kalendarzu adwentowym... Więc to On musiał zapalić świecę w naszym wieńcu. Dzieje się też w kuchni. Tak pomyślałam o zrobieniu w tym roku czegoś niebanalnego i smacznego. Chciałam zrobić oryginalne ciastka, ale niekoniecznie już pierniczki (które pewnie jeszcze będę robiła). Mam niezwykłą propozycję, pachnącą równie intensywnie jak popularne pierniki.. A co gdyby w puszce zamiast pierniczków leżały sobie..ciasteczka migdałowe - różane. 
Zaskoczyłam Was? Sama siebie zadziwiłam, bo ten zapach chodził za mną od dzieciństwa, kiedy to widocznie moja babcia piekła takie ciasteczka - ja o tym z czego są zrobione nawet nie wiedziałam.. Aromat różany kupicie w dobrych marketach, u nas w Irlandii takie wody różane sprzedaje się w wielu sklepach.. Anglicy lubią tę nutę zapachową. Ale mój przepis nie ma angielskich korzeni, pochodzi z polskiej książki Jeść Zdrowiej - Kuchnia Lidla, z której już Wam gotowałam. (przejdźcie w tag). A w recepturze nie są wykorzystywane żadne olejki, wody, itd...
W moich ciastkach jest naturalny cukier różany. Jak on pachnie! Skąd pochodzi ten cukier? Z płatków moich urodzinowych róż jadalnych. Nie wiem, jak to się złożyło, że róże z mojego bukietu,  moje ukochane różowe róże  (te które widzicie na zdjęciu) to właśnie róże jadalne. Wyczytałam, że większość płatków róż można stosować w kuchni. Ważnie jest, aby róże nie były spryskiwane pestycydami, itd. Poznacie to przede wszystkim po smaku płatków. Jeśli są gorzkie - nie używajcie ich.. 
No, wiadomo najlepiej do deserów dodawać cukru z płatków róż z własnego ogrodu :). Nasze ogrodowe róże już przekwitły A moje róże urodzinowe stały w wazonie 2 tygodnie! W międzyczasie udało mi się urwać trochę płatków, a na sam koniec żywotności róż, te najpiękniejsze 'łebki' wykorzystałam do dekorowania ciastek. To ciekawa propozycja na Boże Narodzenie. Nasze ciasteczka leżakują już w puszce. Jak dla mnie ciastka różane wyglądają bardzo retro - zupełnie jak bym cofnęła się w czasie... Róża świeża jest piękna i pięknie pachnie. Róża uschła ma też swój urok :) A ciastka pachą... bosko! Te migdałowe ciasteczka mają magiczny smak i aromat. Czy Wy też jecie oczami?

Ciasteczka migdałowe

Cukier różany:  20 płatków jadalnej róży
50 gram cukru

Ciastka:  50 gram suszonych żurawin
450 gram mąki migdałowej
2 jajka
80 gram masła
1 lyżeczka sody oczyszczonej

Dekoracja:  Płatki migdałowe
płatki jadalnej róży

Sposób przygotowania:

  • Cukier różany -płatki róż ucieramy w moździerzu i mieszamy z cukrem
  • Wysypujemy na papier do pieczenia, aby obeschły (kilka godzin)
  • Cukier rozkruszamy z płatków, i później suchy dodamy do ciastek
  • Żurawiny kroimy drobno
  • Wszystkie składniki mieszamy z cukrem różanym
  • Zagniatamy ciasto, fromujemy w kulkę i zawijamy folią spożywczą
  • Odkładamy do lodówki na 30 minut
  • Po wyjęciu z lodówki rozwałkowujemy ciasto
  • Wykrawamy kółka o średnicy 5 cm na ciastka
  • Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni i przekładamy ciastka na papier
  • Dekorujemy różyczkami, lub płatkami róż, płatkami migdałowymi
  • Pieczemy na złoty kolor przez 20 minut

jesienne jabłka snacki 18 inspiracji (Halloweenowych)

niedziela, października 27, 2019

jesienne jabłka snacki 18 inspiracji (Halloweenowych)

Jesień bezsprzecznie kojarzy nam się ze spadającymi z drzew liśćmi w różnych barwach. Spacery, ciepłe herbatki i posiłki po powrocie do domu, a także naturalne dekoracje i tworzenie z nich praktycznych ozdób, to niewątpliwie taki czas, który możecie teraz spędzić z rodziną. Naszymi ulubionymi owocami o tej porze roku na pewno są sezonowe cytrusy, pomarańcze. Są też ciasta z ich dodatkiem. Pijemy herbatę z cytryną, ja zawsze robie tartę cytrynową.. To nam smakuje, to nas wzmacnia i powoduje, że mamy więcej zdrowia i sił na nadejście zimy. Z owoców jesiennych wymieniłabym również dynię, którą polubiłam dopiero żyjąc w Irlandii, za to nie wszyscy w domu za nią przepadają, no i nie ukrywajmy - nie w każdej wersji jest smaczna! Na przykład mój synek zjada chetnie placuszki z dyni, mój mąż lubi tylko dyniową zupę, a ja kilka wersji dyni a w tym także na słodko - sernik dyniowy, który jadłam u koleżanki, ale może kiedyś go zrobię sama... Dynia to też jeden z bardziej popularnych owoców dekoracyjnych jesieni. Ale wiadomo, jest z nią sporo pracy, trzeba wydobyć pestki (które potem można zjeść), poza tym dynia wcale do najtańszych owoców nie należy. 

Dlatego właśnie dzisiaj zaproponuję Wam bardzo uniwersalny, niedrogi i chyba lubiany przez wszystkich owoc, który mi osobiście jeszcze bardziej kojarzy się z jesienią od dyni, ...i z Polską. Na szczęście jabłka można kupić na całym świecie, także nie w mojej Ojczyźnie. ;) Nie ma też dziecka, które nie lubiłoby jabłek. Z jabłkami jest tak: niedość, że są smaczne, to jeszcze bardzo praktyczne. My trochę ostrożnie podchodzimy do kupowania jabłek, i do ich jedzenia, odkąd dowiedziałam się o tym, że jabłka poobijane z plamami - są toksyczne. Dlatego bardzo dokładnie im się przyglądamy zanim zjemy. W domu prawie zawsze są jabłka. Oczywiście te, 'jak malowane' :) Czy wiedzieliście, że jabłka można pięknie kolorowo podać jako deser, przekąskę na różnych imprezach, party urodzinowym? Jak dla mnie jabłka idealnie pasują na jesienny stół, a do tego jestem pewna, że takie jabłko będzie z apetytem zjedzone przez moje dziecko. Dziś robiliśmy jedno jabłuszko dla Alexandra, dorzucając Mu inny upominek z okazji Halloween. To taka mała próba przed robieniem smakołyków, i dekorowaniem w nadchodzących ostatnich dniach października. Dlatego właśnie w tym okresie postanowiłam Was trochę zainspirować. (nie tylko dla zwolenników Halloween). Kto lubi jabłka?


1. Nietoperki Drakulki, z małych jabłek 

2. Jesienne jabłka sowy oreo 

3. Jabłka o północy 

4. Małe lizaki jabłuszkowe

5. Czarujące jabłuszka 

6. Jabłuszka mandarynki 

7. Talerz pełen jabłek 

8. Chore jabłuszka 

9. Potworek 

10. Mumie 

11. Buźki potworków 

12. Precelki z jabłek 

13. Pająki 

14. Trupia czacha 

15. Duszki 

16. Pajęczynki 

17. Spajdermenki 

18. Czerwone jabłuszka 

sernik śmietanowy z orzechami (Browncheese)

niedziela, października 20, 2019

sernik śmietanowy z orzechami (Browncheese)

Mamy jesień w pełni. W takie chłodne i deszczowe dni, szczególnie w weekendy spędzane w domu towarzyszy nam prawie przez cały czas muzyka (prócz chwil na oglądaniu ulubionych programów telewizyjnych - głównie podróżniczych). Ostatnio raz dziennie włączamy płytę z kolekcji muzyki klasycznej przywiezioną z Polski. Dzisiejszy wybór padł na Vivaldiego. Była to odmiana po ostatnim trzykrotnym przesłuchaniu Mozarta, ulubionej płyty Alexandra ;) Tak właśnie wygląda nasza niedziela dziś, mimo iż z Czterech Pór Roku tego kompozytora to nie Jesień podbija nasze serca - my po prostu lubimy trochę tą jesień.. Lubimy ją choćby za to, że możemy spędzić rodzinny czas w domu, przy herbacie, muzyce, możemy grać w ulubione planszówki, czytać.. 
Możemy też snuć nowe plany i... zajadać się sezonowymi smakołykami. Sernik to ciasto całoroczne, zresztą nasze ulubione! A orzechy włoskie teraz są najlepsze :) Więc dzisiaj sernik browncheese - dla tych którzy myślą, że sernik tylko na serkach, lub serze białym można zrobić. Browncheese robimy głównie na śmietanie (18%). W tej wersji jest mieszanka śmietany i serka mascarpone, z którym trochę ostrożnie przygotowuję ciasta, (nie czuję się po nim najlepiej). Więc zmniejszam możliwie najbardziej jego zawartość w ciastach, dodając więcej śmietany. Zapraszam!

Browncheese with walnuts

Składniki:

śmietana 18 % 400 ml
serek mascarpone 200 gram
150 gram orzechów włoskich
2 łyżki mąki tortowej
10 ciastek degestive 
200 gram cukru
100 dkg masła
2 łyżki mleka
olejek wanil.
3 żółtka
sól

Sposób przygotowania:
  • W misce rozgnieść ciastka z 70 gram masła
  • Masą ciastkową wyłożyć tortownicę
  • W drugiej misce zmiksować śmietanę z serkiem mascarpone
  • Następnie dodać 150 gram cukru i zmiksować delikatnie
  • Kolejno dodać żółtka, po jednym, i mąkę zamieszać łyżką
  • Nastawić piekarnik na 170 stopni i włożyc orzechy (połówki)
  • W międzyczasie w tortownicy wylać masę śmietanową na ciastka
  • Włożyć sernik do piekarnika a wyjąć orzechy.
  • Po 50 minutach wyłączyć piekarnik, i po 10 min.wyjąć sernik
  • Sernik udekorować orzechami i od razu polać sosem (patrz niżej)
  • Zrobić sos karmelowy i od razu go użyć na wyjęty sernik
  • Na patelni - 50 gr cukru+30 gr masła+mleko+sól+olejek mieszać
  • Sernik można podawać na zimno i na ciepło

krajanka nugatowo-czekoladowa na andrutach

niedziela, października 06, 2019

krajanka nugatowo-czekoladowa na andrutach

Tam skąd właśnie wrociliśmy smakowałam już chyba wszystkie rodzaje nugatu. To tradycjonalny słodki przysmak tego gorącego Państwa. Dodam też, że nugat jest przysmakiem znanym w kilku krajach, a w tym, gdzie byliśmy nazywa się gubbajt ;) Ciekawe czy domyślacie się gdzie zajadaliśmy nugat wraz z rodzinką przez cały poprzedni tydzień? Nie będzie to łatwe, ale pewnie na dniach pojawią się jakieś zdjęcia lub posty, w których pokażę Wam piękny Kraj, wyspy leżące na Morzu Śródziemnym, tak piękne, że myślimy nawet o przeprowadzce tam.. ;) 
Kochani, nugat można przyrządzać na różne sposoby, a takim łatwym w wyłożeniu i pokrojeniu na pewno jest nugat na waflu. Moje ulubione smaki to truskawkowy i bananowy, których raczej łatwo nie będzie 'podrobić' do oryginału sprzedawanego w tym turystycznym Państwie. Dlatego zdecydowałam się zrobić nugat o ulubionym smaku mojego synka i zanim jeszcze zgęstniał nałożyłam i wsmarowałam go na andruty kupione jeszcze przed urlopem. Do tego mamy pokazową wersję - krajanka, jaka pięknie prezentuje się na stole. Polecam!

Krajanka nugatowo-czekoladowa na andrutach
Składniki:

andruty - 10 pasków 30 cm x12 cm
100 gram cukru
100 ml miodu
100 ml wody przegotowanej
100 gram mlecznej czekolady
2 łyżki masła
1 białko jaj
szczypta soli
migdały zmielone ( u mnie 2 łyżki)

Sposób wykonania:
  • Rozpuścić cukier z wodą i z czekoladą na patelni
  • Dodawać masło i miód mieszając aż powstanie dość rzadka masa
  • Ubić w misce białka z solą i dosypać do nich po trochu migdałów
  • Na koniec dolewać syrop po łyżce i ubijać
  • Przygotować andruty i ostudzić trochę nugat
  • Obsmarować płaty jeszcze lekko ciepłym nugatem
  • Przekładać kremując nugatem nakładając andruty
  • Powstała krajanka nadaje się do krojenia po zgęstnieniu (u mnie nieco wcześniej)
  • Można, jak widzicie pokroić w paski, które dobrze wyglądają na stole
biały blok mleczny z bakaliami

piątek, września 27, 2019

biały blok mleczny z bakaliami

Przez całe życie mam na języku blok czekoladowy z lat mojego dzieciństwa. Zazwyczaj raz w tygodniu (na weekend) dostawałam pasek, gdy tata odbierał mnie w piątek z przedszkola. Były to wczesne lata osiemdziesiąte, a wtedy blok miał niepowtarzalny smak. Nie wiem jak to możliwe, ale przez te wszystkie lata jeszcze nie udało mi się zrobić dokładnie takiego samego (za to udało sie odtworzyć przepis na babciną czekoladę PRL). Zreszą tamten blok jedzony w 1984 był kakowy, więc trudno podrobić. Obecnie zdarza mi się modyfikować przepisy na czekoladowe bloki na bazie mlecznej czekolady, stąd ich ciemniejsze i pełnoczekoladowe wersje.. A ta widoczna ponieżej wersja - dla zwolenników bakalii.
Pokazuję Wam najnowszą zrobioną przeze mnie - blok biały.  Przepraszam za brak zdjęcia z wnętrza (uwierzcie mi na słowo, był piękny, kolorowy), ale cóż kawałek przeznaczony nz zdjęcie przedostatni chapsnął mój mąż... ;) Blok ten niczym nie przypomina smaku z tamtych lat, i w sumie nie było to dla mnie zaskoczeniem, a raczej celowo go przygotowałam, aby sprawdzić co w nim jest smacznego. A w nim na pewno są charakterystyczne bakalie i kandyzowane owoce. Nie jest to typowy blok, choć widziałam (a wczesniej nie robiłam nigdy) sporo tych wersji na mleku w proszku. Jest raczej wilgotny i konsystencją przypominał w dzień wykonania - paschę.. Drugiego dnia był już bardziej suchy.. Z tym, że my czekać nie lubimy. ;) Oczywiście dla uzyskania kruchej konsystencji od razu, dodałabym dwa razy tyle ciastek, lub wafli (najlepiej jednak dorzucić te drugie). I spokojnie, gdy dodajecie kruche składniki, na początku wydawać się Wam będzie, że nie idzie tej masy ugnieść, tudzież mieszać. Będzie tak sucho. ale tak musi być. Gnieść, gnieść aż ręce bolą. ;)

Biały Blok z Bakaliami

Składniki:

250 gr masła
500 gr mleka w proszku
1/2 szkl mleka
150 gr cukru pudru
500 gr herbatników (polecam zastąpić waflami śmietankowymi)
1 szklanka kandyzowanych owoców
orzechy włoskie
olejek waniliowy

Sposób wykonania:

  • Roztopić masło w rondlu i dodać cukier puder oraz mleko
  • W dużej misce wysypać bakalie i rozkruszone herbatniki
  • Wlać olejek waniliowy i przestudzone masło z rondelka
  • Wymieszać dokładnie i wyłożyć do foremki dokładnie ugniatając
  • Udekorować i włożyć na minimum 2 godziny do lodówki
  • Wyjąć i rozkroić. Blok trzymać w lodówce.

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik