Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty
kalendarz adwentowy kartonowy

poniedziałek, listopada 25, 2019

kalendarz adwentowy kartonowy

Dzisiaj chciałabym Was zachęcić do wspólnych zabaw i tworzenia z dziećmi w domu. Chcę Wam pokazać nasz kalendarz adwentowy zrobiony w 100% z podstawowych narzędzi jakie macie w domu, tanim kosztem, tylko i wyłącznie z pracy własnych rąk. Przyznam, że podobają mi się gotowe - szablony, czy naklejki do szybkiego użycia. Mają one też podstawową zaletę, można je zareklamować. np. Jeśli się 'rozsypią'. ;) No my tej gwarancji nie mamy i wcale jej nie potrzebujemy, bo to kalendarz adwentowy na jeden sezon. Od 1 grudnia do 24 grudnia 2019 roku.
Praktyczne podejście zawsze bierze u nas górę. Kiedy jeszcze nie zaplanowałam zrobić go w całości swoimi rękami, rozejrzałam się trochę na portalach sprzedażowych i niestety nie znalazłam tego co mnie interesowało. Chodziło o schludny efekt, z możliwością położenia, zawieszenia, czy przemieszczenia a takze odpowiedniego oświetlenia. Bardzo podobają mi się takie kalendarze o których szybko się nie zapomina. ;) Nasz tegoroczny kalendarz adwentowy jest prosty, ale pracochłonny.
Przeznaczyłam na jego wykonanie jeden wieczór (ale naprawdę do późnego wieczora) i jeden dzień (razem z synkiem). Wiadomo z dzieckiem była to już głównie zabawa. Takie elementy tworzenia jak klejenie, czy dziurkowanie, i sesja zdjęciowa - to fragmenty z przygotowań jakie mogliśmy zrobić razem. Początkowo miała być to niespodzianka dla mojego synka, ale jak rano się przebudził wcześniej to nie odmówiłam Mu współudziału i tak z tego zrobiła się niezła zabawa przez pół dnia!
Później Alexander tworzył sobie koperty i 'sim karty' w róznych wielkościach z papieru, kleił i bawił się juz sam gdy ja montowałam domki na wężu świetlnym. Moje dziecko ma ogromną wyobraźnię, więc zazwyczaj tak kończą się nasze 'przedsięwzięcia', a najpewniej godzinnym sprzataniem - po ;) Wykonanie domków wymaga sporej precyzji, dlatego niektóre wycięcia czy malunki obramowań okien warto, aby zrobiła osoba dorosła. Tak, jak Wam już pisałam początkowo chciałam zakupić gotowe elementy do złożenia, a domki miały być stabilne i trwałe - takie jak 'z obrazka'.
Myślałam też o nalepkach z numeracją.. Na tym myśleniu się skończyło. Zwykle nie myślę długo, raczej działam. W gruncie rzeczy doszłam do wniosku, że tak naprawdę tej jesieni nie zrobiłam jeszcze nic DIY dla synka (poza wspólnymi naklejankami naturalnych liści na duże drzewo jesienne namalowane przeze mnie). Zazwyczaj przynajmniej raz w sezonie robimy coś 'większego', lub robię coś kreatywnego do domu. Najczęściej czytamy. Fajne jest to, że mając po dwa egzeplarze tych samych książek (mamy takich kilka) trenujemy wspólne czytanie po polsku. 
Z kolei ja w czasie wolnym, od kilku tygodni najbardziej skupiłam się na gotowaniu z nowej książki. Zajęłam się tym do tego stopnia, że mając świadomość iż moje dziecko w szkole ma całe mnóstwo manualnych zajęć - odpuściłam tę tematykę w domu. Tym bardziej jestem szczęśliwa, że zrobiłam z pomocą synka na ten rok kalendarz adwentowy. Zauważcie, że ten kalendarz można zawiesić gdziekolwiek, nawet później na choince, na suchych gałązkach w wazonie, lub pod lampą (a'la jemiołę). Można takie osiedle domków ustawić na kominku lub na regałach... możliwości jest wiele. Pokazuję Wam kilka z nich.
Przygotowałam: 

  • Kartki kartonowe białe
  • farbki w płynie złote (Ikea)
  • klej PVA, lub klej do klejenia na gorąco
  • ołówek, gumka, linijka, pisak
  • nożyczki, dziurkacz, pędzelek
Dodatkowo:

  • ozdoby typu gałązki, sztuczne lub świeże
  • cieniutki łańcuszek świetlny druciany (mój za grosze kupiony, ubiegłoroczny)



Podstawy wykonania:

  • Przygotowałam 8 kartek 390mmx270mm (brystol, kartki)
  • Odrysowałam na każdej z nich ołówkiem linię (wg. zdjecia, podzielić ją na 3)
  • Przecięłam każdą kartkę dzieląc na trzy równe kartki (razem 24 kartki)
  • Na każdej z nich odrysowałam przy użyciu linijki linie
  • Linie są tymczasową pomocą do zgięcia kartki w formę domka
  • Następnie odrysowałam linie okien i drzwi
  • Część z nich wycięłam nożyczkami
  • Zgięłam według lini każdą kartkę, nie klejąc jeszcze
  • Następnie pozostałości ołówka  lekko zmazałam
  • Nakładałam dookoła okien i drzwi złotą farbkę 
  • Wszystkie szablony domków wysuszyłam przez noc
  • Rano podklejaliśmy domki tylko w jednym miejscu (pasek po boku)
  • Na koniec na dachu domku zrobiliśmy po obu stronach dziurki (2 szt)
  • Opisaliśmy domki numerami od 1 do 24 (nie musi być układane po kolei)
  • Uformowałam dach (ukośnie) i przedziewałam na łańcuszek świetlny
  • Od końca łańcuszka przekładałam przez dach i okręcałam po 2razy
  • Co 20-25 cm kolejny domek, aż do początku łancucha świetlnego
  • Na koniec możecie zawiesić ten łańcuszek na gałązkach (np. na choince)
  • Możecie go ułożyć w osiedle domków i udekorować gałązkami

W trakcie wykonywania i 'ukrywania' mojej niespodzianki, kiedy zaczęłam tworzyć, ustawiłam domki na półkach mojego biurka. Było mi też wygodnie rysować, zginać karton i później wykańczać każdy domek. Kiedy Alexander dowiedział się o moim przedsięwzięciu - tak się ucieszył, że chciał obejrzeć wszystkie domki - po kolei. Przez całe sobotnie popołudnie bawił się domkami, i tworzył z papieru. Choć zna zasady przeznaczenia kalendarza adwentowego w domu, to jeszcze nie przypuszcza, że na dniach znajdą się tam zadania do wykonania. ;) Myślę o zawieszeniu nad każdym domkiem czegoś na wzór komina - będzie to taki bilecik z zadaniem. Na koniec zdecydowaliśmy się, że kalendarz-domki ostatecznie będzie wisiał w salonie. Początkowo ustawiliśmy go w wazonie w idealnym centralnym miejscu w salonie. Wygląda to bardzo ciekawie w formie bo z wazonu opadają szeregi domków.
Zaplanowałam udekorowanie na te Święta domu we własne artystyczne ozdoby. Zmieniłam już wystrój na bardziej świąteczny. Jeszcze kilka słów ode mnie. Szalenie podobają mi się takie minimalistyczne ozdoby, a jeśli chodzi o domki to najlepiej białe, lub naturalne. Można zrobić domki w różnych barwach, z kolorowymi oknami, itd. Podobnie z rozmiarem i rodzajem materiału. U mnie są to dość sztywne kartki, które wykorzystujemy z mężem do rysunku, bo takie mamy w domu. Ale każdy może zrobić domki wedle uznania. Kolejna kwestia wymiary - na początku trzymałam się 'kurczowo' milimetrów, później robiłam z pamięci. No i sposób zawieszenia - nie musi być łańcuszek, może być sznurek i w dziurce supełek. Polecam! Pamiętajcie Wasza wspólna praca z dzieckiem, i radość ze swoich DIY to najlepsze co możecie robić razem np. jesienią... 
kwiecista inspiracja wiosenna - rysujemy kredą

sobota, marca 30, 2019

kwiecista inspiracja wiosenna - rysujemy kredą

Wiosna, zieleń, kolory, zapachy i kwiaty. Wszędzie kwiaty! W ogrodzie pierwsze krokusy pojawiły się już miesiąc temu. Przed domem kwitną narcyzy, a w drodze do szkoły już przekwitają drzewka wiosenne.. Czy myśleliście kiedyś, aby 'wnieść' do domu te piękne dary natury, i wręcz 'zasadzić' je w swoich pokojach, w kuchni, czy w sypialni? Oczywiście można to zrobić w naturalny sposób, stworzyć kąciki natury, roślinne miejsca w domu, czy choćby postawić kilka dużych donic. Możliwości jest wiele. My choć mamy od pewnego czasu kilka roślin domowych nie lubiących częstego podlewania, choć czasem pędzę do domu z bukietem świeżych kwiatów, choć przy domu oczekujemy już na przydomową hortensję, a latem na pierwsze pąki łubinu i na wyrośnięte z ubiegłorocznego sadzenia lawendę, szałwię to wciąż jako ulubieńcy turystyki i podróżowania (głównie do bliskich w kierunku środkowej Europy) jesteśmy zmuszeni podziękować naturze w domu. Tym bardziej uśmiecham się szeroko, gdy mogę wykorzystać na ożywienie naszego domu wszelkie inspiracje zaczerpnięte z różnych stron (np. Pinterest), lub podpowiedziane przez mojego męża, który studiował Architekturę..
Wraz z wiosną w moim domu nabieramy większych chęci do tworzenia nowych rzeczy. Chyba cała nasza trójeczka właśnie najchętniej rysuje. Mój mąż ma do tego dobrą rękę, ja mam wyobraźnię i chęci do zmian, a nasz sześciolatek uwielbia naśladować rodziców. Może właśnie dlatego mimo największej pasji do wycinania i konstruowania ( z kartonów) chwyta za kredki i kredy dokładnie wtedy, gdy robimy to my rodzice. Super! Tak właśnie powinno być. Farb, ołówków, kredek i pisaków w domu nie brakuje ;). Pomysły rodzą się głównie w głowie, ale do realizacji potrzeba nie tylko pomysłu, ale właśnie i materiałów. Specjalny blok, farby, pędzle, ołówki, a ostatnio kreda artystyczna.
Dokładnie! Z nią można poszaleć. Pewnie niejeden z Was  posiada w domu tablicę, a niektórzy nawet mają ścianę tablicową. My do takich rodzin właśnie należymy. Spora część ściany, a jest duża, w większości tygodni w roku pozostaje pusta. No tak, ściana jest u naszego synka, a on dopiero ma 120 cm wzrostu i jedno krzesło pod ręką ;) więc, szczególnie wtedy, gdy odwiedzają Go większe grupy przyjaciół - także tych dwa, trzy lata starszych - ściana nabiera kolorów. Kredę, także kolorową Alexander ma odkąd zrobiliśmy ścianę.
Ale dopiero teraz kredę mam i ja. Ten ostatni (ponoć) zestaw 25 kolorów dostałam na Dzień Matki w NI. Dzień Matki już jutro - 31'th March. Powiem Wam, że jest to jeden z bardziej oryginalnych prezentów, jakie kiedykolwiek miałam. Już wczoraj wyrysowałam na ścianie mnóstwo kwiatów z okazji Wiosny i tego pięknego Swięta. Efekt jak na pierwszy tego typu rysunek nie jest zły, a co najważniejsze kwiaty są kolorowe, są duże, wręcz olbrzymie i widoczne. Napis tworzyłam po raz pierwszy. Nie jest z tym u mnie najlepiej, bo z kaligrafią nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. ;)
Kredy o takiej średnicy standardowo używa się już głównie tylko do rysunku, ja posłużyłam się białym kolorem do pisania i tak sobie myślę, że wyszło dość czytelnie? Bo tak naprawdę w obecnych czasach napisy tworzy się już głównie specjalnymi flamastrami kredowymi, a nawet rysunki na tablicach rysuje się taką farbą. Nie wiem czy będę miała chęć zamienić kiedyś kredę klasyczną na farbę, lub flamaster, ale jeśli Wy jesteście na wyższym etapie 'tablicowej' zabawy, lub uwielbiacie pisać to jest to coś dla Was. Tu w linkach znajdziecie aż trzy odnośniki na temat specjalnych pisaków, i sposobu wytworzenia farby kredowej samemu. A także metody pisania, np. poprzez szablony i wypełnianie ich farbą w płynnej postaci liquidu (którą zrobicie sami z kredy suchej lub z użyciem tutorialu).
Zdradzę też, że planuję poszerzyć rysunek na całą szerokość ściany. Ja chyba jednak pozostanę przy klasycznej metodzie rysowania tego rysunku, oraz przy dokładnie takim stylu rysunku. W przypadku ściennego rysownictwa też można obierać różne style. Niewykluczone, że wypróbuję metody rozmazywania (jedno ze zdjęć z Pinterest). Jednak od myśli, do jej sprecyzowania i w późniejszej kolejności do tworzenia, zazwyczaj potrzebuję trochę czasu. Wiosna to moment kiedy pomysły płyną jak szalone, sama natura jest ich inspiracją. Więc zobaczymy kiedy to nastąpi.
Już od pewnego czasu przekładam z pomocą męża -doradcy na specjalny papier swoje pomysły związane z roślinami. Sprawia mi to ogromną frajdę. Mam kilka własnych rysunków, zaczynając od tych pierwszych mniej atrakcyjnych, aż po najnowsze, bardziej przykuwające oko. Jednak w  tym całym hobby, chodzi głównie o dobrą zabawę (z mężem, a czasem z naszym synkiem), a także o udekorowanie naszego domu właśnie. Lubię przestrzenne,  nieobłożone meblami i detalami wnętrza, ale postanowiłam nie zostawiać pokoi zupełnie 'pustych', chcę koloru, chcę złoceń i kilka ciekawych akcentów, choćby miały zajmować jako tło dla paru prostych mebli -całą ścianę!
A jeśli nie dysponujecie całą ścianą to nic nie szkodzi. Możecie wykorzystać mniejszą tablicę, oprawić ją w ramę, lub ostatecznie po narysowaniu i zapisaniu pięknie przyozdobić kwiatami. Im więcej kwiatów, tym lepiej :) Mogą być kwiaty rysowane i kwiaty doczepiane - sztuczne, żywe i z papieru. Ale to już tematyka nieco odmienna, bo dekoracje z papieru uwielbiamy i szalenie podoba mi się taka tendencja tworzenia ścianek ślubnych, czy pamiątkowych z tablicą w tle i z … kwiatami w tle.
Zobaczcie na poniższych fotografiach, jak to się bajecznie prezentuje. No i wreszcie sama tematyka rysowania kredą nie musi wcale dotyczyć czarnej ściany, czy ściany tablicowej. Przecież kreda artystyczna, czy liquid kredowy (farba) jest do wykorzystania na ścianach o różnych kolorach. Ile możliwości, tyle pomysłów. Najważniejsze, aby miło spędzać czas na ciekawych pasjach, i aby nie siedzieć przed telewizorem, w te dni, gdy za oknem jeszcze nie do końca czuć wiosnę. :) 
dwie kreski? O rety! :)

sobota, marca 03, 2018

dwie kreski? O rety! :)

Brak miesiączki, pierwszy test ciążowy i widoczne dwie kreski - nie zawsze oznaczają ciążę. No dobra, w Twoim przypadku okazało się inaczej! Bo, gdy po tygodniu wykonałaś drugi test, wyszedł on po raz drugi pozytywny. A jednak, prawdopodobnie jesteś w ciąży! Większość kobiet w tym momencie zgłasza się do ginekologa. Lekarz jest w stanie stwierdzić w trzecim tygodniu ciąży o niej. Test może być też zlecony przez lekarza, jeśli jest jeszcze zbyt wcześnie, aby on stwierdził ciążę. Testów jest kilka rodzajów. Niektóre są bardziej czułe i producent podaje, że np. już 5 dnia od zapłodnienia ciąża może być potwierdzona. Pamiętajmy jednak, że nic tak nie potwierdzi obecności i zdrowia płodu, jak wykonywane badania u lekarza. Nie zawsze jest to badanie ginekologiczne. Czy wiedzieliście np. że w Irlandii, gdzie żyję, kobiety w ciąży się w ogóle nie bada. No jak to? Ano tak! Na początku wykonuje się test ciążowy, oraz wywiad, badania krwi, moczu a następnie pierwsze usg. Dopiero wtedy kobieta otrzymuje potwierdzenie, że jest w ciąży. Mi akurat bardzo ten system opieki zdrowotnej odpowiada. I zresztą pewnie mojemu dziecku też ;) Osobiście uważam, że im mniej badań wewnętrznych w ciąży tym bezpieczniej dla przyszłej mamy i Jej maleństwa. Przyznam jednak, że gdyby nie badanie USG w Polsce w 16 tygodniu ciąży, pewnie do momentu porodu nie poznałabym płci mojego dziecka, ponieważ na kilku USG wykonywanych w NI nie było widać genitaliów dziecka. Warto więc skorzystać z możliwości dodatkowych badań na własną rękę. Są jeszcze badania prenatalne, stwierdzające ewentualne wady płodu, lub cewy nerwowej, które w zasadzie w UK są pomijane. W Polsce darmowo odbywają się dla kobiet po 35 roku życia. Można je podzielić na nieinwazyjne (to te, które zleci Ci na pewno w Polsce lekarz a prawdopodobnie też lekarz w UK, gdy tu żyjesz, jeśli masz już więcej niż 35 lat). Badania te nie wymagają integrencji w miejsce rozwoju płodu, a ich wyniki dają podstawę do wykonania dalszych badań - inwazyjnych, jeśli zajdzie taka potrzeba. 
Jeśli planujesz potomstwo, lub gdy właśnie test wykonany przez Ciebie wyszedł pozytywny, w takiej sytuacji warto zacząć zażywać kwas foliowy. Leć do apteki i zaopatrz się w opakowanie na przynajmniej kilka tygodni. Im wcześniej tym lepiej. Dlaczego jest to takie ważne? Zdarza się tak, że kobieta na co dzień ma niedobór kwasu foliowego. Natomiast w wyniku tych braków mogą wystąpić wady cewy nerwowej już do 28 dnia od poczęcia, a co za tym idzie - kilka wad rozwojowych płodu. Ponad to jeśli nawet dowiadujemy się o ciąży później to i tak zaleca się stosowanie kwasu foliowego co zmniejsza ryzyko poronienia, urodzenia przedwcześnie. Kwas foliowy znajduje się naturalnie w niektórych warzywach, m.in. w brokule, i innych. Jeśli dość późno dowiedziałaś się o ciąży, należałoby skonsultować z lekarzem ewentualność przyjęcia folianów w formie złożonej. Kwas foliowy zaleca się stosować przez okres 3 miesięcy. Ale stop. Pewnie nie usłyszycie w ogóle o tym, że istnieje przeciwwskazanie do jego spożycia, nawet przez kobiety w ciąży. Są kobiety, które mają mutację w genie MTHFR. Jest to bardzo szeroki temat. Więcej o tym znajdziecie tu. Właśnie jak na przekór taka mutacja w organizmie + spożycie kwasu foliowego może powodować niemożność zajścia w ciążę. Zatem spożywanie tej witaminy (kwasu foliowego) przez kobiety z mutacją genu MTHFR może przeszkadzać w zajściu w ciążę. Lekarz po wykonanych badaniach krwi może zlecić Ci spożywanie witamin, i to on powinien Ci je przepisać. Wyczytałam też, aby wstrzymać się z zażywaniem witaminy A, lepiej jej unikać szczególnie w suplementach. Wszelkie produkty, które spożywałaś wcześniej przed ciążą, mogą być niewskazane w czasie ciąży. Przecież Twoje dziecko - to nowy organizm który dopiero się buduje, więc nie futruj go tym czego potrzebowałaś TY! 

Wydawać by się mogło, że kobieta będąca w ciąży musi się jakoś specjalnie odżywiać. Dawniej uważano, że powinna 'jeść za dwóch'. Prawda jest taka, że powinna w miarę możliwości zdrowo się odżywiać i wręcz nie jeść za dwóch! Kobieto nie przejadaj się, bo babcia Ci tak doradza :) Owoce, warzywa i jak najzdrowsze produkty. Dla każdego będzie to co innego. Więcej Tu. Przypadki, kiedy kobieta w pierwszych miesiącach nie ma apetytu na jedzenie, wszystko zwraca i co teraz? Wstajesz - wymiotujesz, kładziesz się spać wymiotujesz. Nie jesz. Warto oczywiście mieć na oku swoje zdrowie i wykonywać badania krwi, które z pewnością zleci Wam lekarz już na samym początku ciąży. Ale te dolegliwości pokarmowe zginą na pewno po kilku tygodniach, a do tego czasu masz pewność, że Twoje maleńkie dziecko korzysta w brzuchu z Twoich zasobów. Tutaj odnośnie odżywiania podam Wam jeden z przykładów, które miałam okazję wśród znajomych poznać. Kobieta była w ciąży i przez pierwsze miesiące po zjedzeniu zwracała, mało jadła i nawet waga jej spadła w pewnym momencie. Martwiła się bardzo, choć Jej wyniki badań były dobre. Lekarz mówił, aby jadła normalnie w miarę możliwości. W czwartym miesiącu dolegliwości zaczęły znikać i wreszcie odpuściły. Kobieta urodziła zdrowe, pulchniutkie dziecko w terminie. Czyli w zasadzie bardziej jeśli chodzi o jedzenie należałoby nie spożywać skażonych produktów, produktów alkoholowych (zrezygnować z używek alkohol, papierosy i inne), aby po prostu swojemu organizmowi w tym czasie nie dostarczać złych substancji. Tylko nie pytaj o lampkę wina raz na kilka miesięcy, wiem, że możesz jej zapragnąć. Pamiętaj - zero alkoholu! Co do palenia papierosów u kobiet, które wcześniej paliły też istnieje mnóstwo sprzecznych teorii. Jedni mówią, aby odstawić, inni by ograniczyć praktycznie do zera. Nie wiem jaka jest prawda, więc proponuję, aby tę sprawę rozważyć we własnym zakresie. Ciąża spowoduje, że zaczniesz się bacznie przyglądać temu co jesz.

Gdy zaszłam w ciążę, czułam się o niebo lepiej niż przed. Zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Można rzec - czułam się jak kwiatek na wiosnę. Więc co ja Ci mogę doradzić? A słyszałam, i wiele czytałam, a nawet widziałam.. Fochy, rozgoryczenie, i inne dolegliwości. No więc. Na początku pojawić się mogą symptomy towarzyszące zmianom zachodzącym w organizmie kobiety. U jednych mdłości, a u innych przyszłych mam bóle piersi. Ja nie czułam fizycznie nic, dopiero w drugim miesiącu ciąży pobolewała mnie głowa, po czym zorientowałam się, że mogę być w ciąży. Potem niczym misu spałam i spałam. Przesypiałam wieczorami ze dwie godziny. :) Poza tym, towarzyszyła mi olbrzymia energia, a brak wyraźnych dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego umożliwił mi idealne, piękne przeżywanie chwili, gdy dowiedziałam się, że będę mamą i całej ciąży. Przez cały ten okres było mi bardzo ciepło, również w pracy w której do ósmego miesiąca pracowałam, a gdzie wcześniej zdarzało mi się marznąć. Polecam ciążę, dla życiowych zmarzlaków! Z fizycznych kwestii, jeszcze może pojawić się kilka zmian w odczuciu. W ostatnim trymestrze ciąży, kiedy to zaskoczyć Cię może zgaga, lub nadkwaśność, - co jest zupełnie normalne i wynika ze zmian hormonalnych a parcie na mocz ze wzrostu i obniżenia płodu. Na koniec ciąży myślałam, że nie wyjdę z toalety lecz nie przeszkodziło mi to wsiąść za kierownicę (po raz pierwszy w UK) i później pojechać na własny poród. Tak więc polecam ciążę na realizowanie nowych przedsięwzięć i odłożonych planów. Kobiety pytają o... rozstępy. A co to są rozstępy? Brzuch kobiety staje się napięty, jeśli kobieta ma elastyczną skórę i brzuch jest przyzwyczajony do naciągnięcia (po tyciu i odchudzaniu), rzadko pojawiają się zmiany w wyglądzie skóry, np. rozstępy. Poza tym rozstępy są w dużej mierze uwarunkowane genetycznie, w zależności od predyspozycji przyszłej mamy. Więc jeśli rozstępy miałaś, to je mieć będziesz, a nawet będą dużo szersze od tych po utyciu. Zaangażuj swojego mężczyznę, lub daj sobie trochę czasu. Polecam smarować brzuch i uda oliwką, lub olejkiem. Dobrze jest z tego zrobić wieczorny rytuał, np. z partnerem, leżąc razem w łóżku.
Psychika kobiety w ciąży jest drugą i o wiele ważniejszą kwestią. Samopoczucie umysłowe kobiety i gotowość kobiety na tę informację, że zostanie mamą. Nie planowałaś ciąży, a tutaj zdziwienie, zapomniałaś tabletki, ale to tylko jedna! No jak to się stało? W ogóle ważne jest czy kobieta jest gotowa na bycie w ciąży. Nie bójc się, to tylko zmiana, do której szybko się przyzwyczaisz! Bardzo ważne jest jakie masz plany, czy jesteś w swoich przekonaniach z partnerem, czy może zdania Wasze, Twoje i Ojca dziecka na temat rodzicielstwa są podzielone. Inaczej może czuć się kobieta w związku, dojrzała i czekająca razem z partnerem na dziecko, a inaczej  kobieta (rodzice), którą ciąża zaskoczyła. Zastanawiasz się Komu powiedzieć o ciąży, mamie, facetowi, a może nic nie mówić? Oczywiście, że mówić, cieszyć się, chwalić się, no, może nie wszystkim ludziom. Jeśli cieszy Cię Twoja ciąża, to na pewno lubisz o tym rozmawiać. Ale może nie planowałaś? Charakterystyczne wówczas jest rozgoryczenie, niekiedy nawet lekka depresja i płaczliwość. Poza tym pamiętajmy, hormony kobiet szaleją w pierwszych dniach ciąży, więc to ostatnie może zdarzyć się każdej kobiecie w pewnych etapach ciąży. Następne przeżycia związane z fizycznością towarzyszą, gdy zobaczysz, że Twoje ciało się zmienia. Zmieniają się Twoje piersi, Twój brzuch rzecz jasna a nawet mogą zmienić się pod koniec ciąży nogi. Mogą lekko puchnąć. O tak w ostatnich tygodniach ciąży po raz pierwszy zobaczyłam u siebie inne nogi niż zwykle. Pomyślałam wtedy... miejmy nadzieję, że wrócą do swojej formy ;) bo moje nogi to najmocniej ukochany fragment w moim ciele przez mojego męża. :) Gdy płód rośnie, rośnie brzuch. Kobieta odkrywa, że tyje i nabiera kształtu, niekiedy od razu to akceptuje, a nawet lubi (podobnie było ze mną). Niekiedy przykrywa to ubraniem. Pamiętajcie, że Wasz wygląd w tym przypadku uwarunkowany jest zmianami hormonalnymi, i nie będzie on taki sam po ciąży, z pewnością się zmieni, niestety, lub 'stety' dla każdej z Was będzie to oznaczać co innego. Ja uwielbiałam siebie w ciąży, każdy fragment swojego ciała i siebie po prostu. Myślę, że to kwestia tego, aby radować się nowym życiem. Co prawda wkurzyłam się nieźle, gdy pewna osoba bez mojej zgody zamieściła zdjecia mojego brzucha ciążowego w całej okazałości na facebooku, bo choć uwielbiałam swoje ciało, razem z mężem nie chcieliśmy aby te zdjęcia były upublicznione. Pierwsze ruchy dziecka, to zagwarantowana radość i wszelkie obawy i wszelkie u niektórych 'kompleksy' a nawet smutki znikają. Pamiętaj przyszła mamo - jeśli będziesz myśleć negatywnie, to nie będzie dla Ciebie i Twojego maleństwa najlepsze i będzie odzwierciedlać się też w Twojej fizyczności. Oczywiście zdarzają się trudniejsze ciąże, np. zagrożone, wówczas trudno jest pogodzić się z tym. Niektóre kobiety zaczynają się obwiniać i nie są w stanie cieszyć się w 100 % z całego okresu ciąży. Jednak są to nieliczne ciąże, które w wielu przypadkach udaje się zdrowo donosić i o tym warto pamiętać.


"A ten Pan jest niezaspokojony, bo Jego żona jest w ciąży". Większego głupstwa nie słyszałam.. Tak myślą niektórzy. Kto? Podlotki i dewotki. Również płci męskiej. Może spójrzmy na to od strony kobiety, która jest w ciąży i ma potrzeby seksualne... za dwóch! A to ciekawe mężczyzno, spróbuj zaspokoić swoją kobietę w ciąży :) Jeśli Ci się to uda - gratuluję. Według moich odczuć występuje większa potrzeba na seks z partnerem podczas ciąży. Jest to na pewno związane z pracą hormonów, ale niewykluczone, że jest to głównie wynikiem bliskości dwóch ludzi, którzy zostaną rodzicami. Jednak wiele par obawia się uprawiać seks. Dużo kobiet odrzuca partnerów w ciąży, nieświadomie dając sygnał, że trzeba postępować z nimi inaczej niż do tej pory. To niewątpliwe ma swoją przyczynę. Może być ich kilka. Mogą leżeć po stronie mężczyzny lub kobiety, i być wynikiem przekonań, obawy przed poronieniem, lub wczesnym porodem, i wynikać z nieświadomości. Warto zasięgnąć opinii swojego lekarza na ten temat. Czy płód dziecka jest właściwie ułożony, czy w danym miesiącu mogę uprawiać seks, czy w ostatnim miesiącu ciąży powinnam się kochać? Jeśli lekarz nie ma przeciwwskazań kochajcie się do woli. Pamiętajmy, żeby uważać w ostatnich dniach przed porodem, gdyż seks może wywołać poród i to właśnie będzie już moment, gdy już za chwilę pojawi się Wasze dziecko na świecie. Są również inne przypadki, o których pisałam w poprzednim akapicie - ciąże zagrożone, kiedy seks jest przeciwwskazany i pomimo 'wielkiego apetytu' niestety będziecie musieli sobie go odłożyć na czas po urodzinach dziecka. Jedno jest pewne ciąża seksualnie służy parom. :) 
Ten punkt w zasadzie mógłby pasować pod seks, ale z ćwiczeniami już sytuacja jest bardziej wybiórcza. Wszelkie ćwiczenia ciężkie, siłowe, lub biegi, czy podskoki musimy sobie odpuścić. Trochę zabawne, ale ja w ciąży nieźle się nagimnastykowałam w pracy. Dźwigałam, schylałam i różne takie. No. Wreszcie przyszedł moment, że brzuszek trochę przeszkadzał, więc wykonywałam inne ruchy. Podobnie ma być z Wami, nie odpuszczajcie ćwiczeń codziennych całkowicie. Zmieńcie ich nasilenie, ich formę. Prawie do końca ciąży robiłam zakupy na pieszo idąc kilka kilometrów z reklamówkami, bo tak mi było wygodnie. Czasem spacerowałam trzy kilometry bo tak lubiłam - to właśnie idealny sposób na orzeźwienie w ciąży, aby nie siedzieć w domu. Poza tym miałam kilka płyt z ćwiczeniami dla ciężarnych, jedna z nich nawet miała za zadanie przygotować do porodu. Świetna alternatywa dla szkół rodzenia. Ale jeśli Ty masz możliwość i czas, to wybierz się np. razem z przyszłym tatą dziecka do takiej szkoły. My rodziliśmy razem, choć mój mąż wcześniej do tego się nie przygotowywał. Poszło nam świetnie!  Ciąża, już sama w sobie, dostarcza Ci mnóstwa gimnastyki każdego dnia!

Sauna i solarium, oraz inne zabiegi - 'upiększające' w ciąży nie są. Wreszcie masz możliwość poczuć się w pełni naturalna i kobieca. :) Czy wiesz, ze nawet najzwyklejsze wydawać by się mogło rytuały codzienne mogą zaszkodzić Twojemu dziecku. Ba, niektóre z nich szkodzą nawet Tobie, o czym ja dowiedziałam się dopiero będąc w ciąży! Zacznijmy może od popularnych farb do włosów z amoniakiem, rozjaśnianych przez kobiety włosów (które nie zdają sobie sprawy co robią ze swoimi włosami). W ciąży odrzuć wszystkie farby tego typu. Lakiery do włosów. To temat rzeka. Więcej Tu. Ile ja ich w życiu zużyłam! A tutaj od pewnego czasu praktycznie w ogóle nie używam, chyba, że na urlopach. A w ciąży bardzo ostrożnie z wdychaniem tego - potraktuj to sporym wietrzeniem, przy otwartym oknie. Pisałam już o tym. Teraz mam wybrane produkty bez parabenów, bez PEG. Podobnie z antyperspirantem pod pachy. Kolejna sprawa to solarium i sauna.. Korzystałam z nich przed ciążą sporadycznie. Oba są zakazane w ciąży. A od momentu, gdy zaszłam w ciążę, do dziś, czyli gdy synek ma już prawie 5 lat skorzystałam z nich może 3 razy przed ślubem! Odpuść sobie kąpiele w gorącej wodzie. Zapomnij też o kapsułach ciśnieniowych i różnych takich bajerach (zawsze warto zapytać, trenera, czy kosmetyczki co możesz robić w ciąży).:) Zatem ciąża to na pewno idealny moment by Twoja wiecznie pomarańczowa buźka zrobiła się klasyczna, kobieca i naturalna.


Wiele kobiet słyszy od innych kobiet, że ciąży towarzyszą problemy z zębami. Ja słyszałam nawet, że niektóre kobiety tracą kilka zębów. Straszne! Jeśli dbasz o swoje zęby przed ciążą, to doskonale wiesz, że wizyty co kilka miesięcy u stomatologa uchronią Cię przed utratą zębów. Więc kochana, tak, jak chodzisz do ginekologa, tak też wybierz się do swojego dentysty. Różnica pomiędzy tymi, a poprzednimi wizytami z czasów, gdy nie byłaś w ciąży polega tylko na tym, że lekarz wiedząc o Twoim stanie dobierze Ci inne lekarstwa, inne znieczulenie, jeśli taka potrzeba zajdzie. Mi w ciąży wypadły dwie plomby, i od razu to załatwiłam. Ostrożnie ze środkami przeciwbólowymi! W UK, gdzie żyję dentysta dla kobiet w ciąży jest bezpłatny, i jest tak, aż do roku po porodzie. Ciąża sprawi, że masz większą kontrolę nad stanem swoich zębów. 


Właśnie przeszłyśmy do kolejnego punktu jakim jest spożywanie leków przeciwbólowych. Właściwie ja z tym problemów nie mam. Ponieważ bardzo rzadko zażywam środki przeciwbólowe. Powiedzmy, że w roku zdarza mi się to kilka razy. Możliwe, że nie lubisz się męczyć (kto lubi) i od razu gdy zaboli Cię głowa łykasz tabletkę? Więc proponuję paracetamol. A nawet dwa. A jak znów ból przyjdzie to za kilka godzin jeszcze dwie tabletki. Ale na Boga nie faszeruj dziecka innymi śmieciami, wytrzymaj trochę te ciężkie chwile. Antybiotyki, to już bardzo poważny temat i tutaj Wam napiszę, że nie powinno się ich brać w ciąży. Ja w piątym miesiącu ciąży poważnie zachorowałam, odjęło mi mowę i miałam prawie 39 stopni gorączki. Lekarz przepisał mi Duomox, który po kilku dniach zaczął pomagać i wyzdrowiałam, a synek urodził się zdrowy i w terminie. Jeśli zajdzie potrzeba lekarz przepisze Ci najbezpieczniejszy dla Ciebie i płodu antybiotyk. Pamiętaj, że są sytuacje kiedy trzeba wybrać lepsze zło. Szczepionki w ciąży są powodem do wielu dyskusji na świecie. Ja nosząc brzuszek byłam szczepiona przeciw grypie i przeciw krztuścowi. Ciąża nauczyła mnie rezygnować z tabletek przeciwbólowych całkowicie.

Jeszcze słów parę o unikaniu zagrożeń. Tak naprawdę, gdybyś całe życie wszystkiego unikała, to świata byś nie poznała. Ale! Przez te dziewięć miesięcy rzeczywiście poświęcasz się dla Kogoś, dla kogoś bezbronnego, kto jest od Ciebie zależny. Miej zatem przez ten czas oczy dookoła głowy. Już nie będę pisała o niespotykaniu się z chorymi na grypę, czy anginę, bo chyba to dość oczywiste. Ale może nie przyszyło Ci do głowy, aby podczas najzwyklejszych prac w ogrodzie założyć rękawiczki? A przecież ziemia w Twoim ogródku to miejsce przesiadywania ptaków, biegania kotów i innych zwierząt. Uważaj na toksoplazmozę. Jeśli planujesz dziecko w niedalekiej przyszłości a nie chorowałaś na niektóre choroby zakaźne (ospa, czy różyczka) zawsze warto się zaszczepić i to najlepiej kilka miesięcy przed planowaną ciążą. Nie wiem, czy zadajesz sobie sprawę, że nawet przebyta ospa nie chroni Cię przed wirusem tego typu? Nawet szczepionka nie chroni Cię w 100 %. Pamiętaj jednak, że przyjmując szczepionkę, objawy zakażenia będą bardzo nikłe. Myślisz, jak to? Jak można przechodzić ospę po raz drugi? Nie ospę, ale osoby chore na ospę, od których Ty zarazisz się przekażą Ci chorobę o nazwie półpasiec podobnie szkodliwy jak ospa wietrzna. Więc zawsze unikaj chorych na ospę i chorych na półpasiec. Ostatnia rzecz, jaka przychodzi mi do głowy to promieniowanie elektromagnetyczne wszelkie rtg, i inne. Pod żadnym pozorem nie dopuść do napromieniowania swojego ciała. Jeśli już zdarzyło Ci się coś z powyższych, musisz wiedzieć, że istotne jest w którym trymestrze? Najwięcej zagrożeń i skutków ubocznych powstaje w pierwszym trymestrze ciąży. I jeszcze taka ciekawostka, na zakończenie. Wiele kobiet zamartwia się, że zupełnie na początku ciąży nie wiedząc o niej spożywały leki, alkohol, czy nawet przechodziły leczenie antybiotykiem. Pewnie nie wiecie o tym, że w ciąży do pierwszych 14 dni zarodek nie przejmuje żadnych złych komórek i jest bezpieczny, gdyż jego naturalne środowisko w pierwszych dniach jest samowystarczalne, a następnie w łonie matki po tych dniach zaczyna on żyć łącząc się z organizmem matki.

Już od początku ciąży przygotuj się do porodu. Nastaw się na mega duży ból, bez względu na to, czy rodzić będziesz poprzez cesarkę, czy naturalnie. Po prostu przyjmij sobie, że to będzie wyjątkowy ból. Wiem, że 'czyjaś' babcia urodziła trójkę dzieci, każde po pół godziny, i wręcz wypłynęło... z wodami płodowymi, ale Ty pamiętaj - będzie bolało. Ból ten jest do przeżycia, (ból większy, ból mniejszy) ból się skończy, a Ty będziesz cudowną mamą, która go pokona, gdy na świat przyjdzie Twoje dziecko. Pytasz mnie dlaczego musisz tak cierpieć? Odpowiem Ci. Cierpi się rodząc, można cierpieć umierając. Który akt jest piękniejszy? Który może tę małą istotę uszczęśliwić, a może uszczęśliwi przy okazji innych? Jest wielką niewiadomą co dalej, ale będzie życie! Już wiesz co masz robić.


No i pamiętaj. W obecnych czasach ciąża to wciąż wyjątkowy czas, i jak kiedyś wielkie wydarzenie,. Mnóstwo pytań, szczególnie zadawanych przez kobiety które zostaną matkami po raz pierwszy, lecz fajne jest to, że obecnie te dwie kreski to pora na uzyskanie odpowiedzi, bo temat ciąży jest szeroko omawiany tak że kobieta w ciąży ma szansę uzyskać odpowiedzi. To co przeczytałaś w tym artykule, to moje doświadczenia, moje informacje i spostrzeżenia i wcale nie musisz ich brać pod uwagę, gdy zobaczysz dwie kreski. Polecam Ci przede wszystkim porozmawiać z lekarzem, z położną i wziąć mocno pod uwagę ostatni punkt (o bólu powyżej). Bo najważniejsze w tym wszystkim jest to, abyś szczęśliwie urodziła swoje dziecko. :) 
maski zwierzaki, świątecznie i karnawałowo z dzieckiem

sobota, listopada 18, 2017

maski zwierzaki, świątecznie i karnawałowo z dzieckiem

Nie ma to jak dobra, nieplanowana zabawa, razem z najbliższymi i z dziećmi. My w tym roku spędziliśmy Halloween w gronie przyjaciół w Polsce, ostatnie dni października były wyjątkowo przyjemnie zaskakujące. Na Andrzejki jesteśmy przygotowani. Jaki okaże się karnawał, a czuję, że będzie niesamowity?! Bardzo fajnie jest ten czas ciekawie przygotować. Są jednak sytuacje nie do końca planowane, szczególnie jeśli jesteście na wyjeździe i nie macie dużych możliwości aby całości dopilnować, a styl party nie zależy tylko od Was. Ja mam tym razem kilka propozycji, które polecam bez dwóch zdań. Dodam, że artykuł nie jest sponsorowany, a jest wynikiem użycia do zabawy przez nasze dzieci dwóch książeczek, a dokładnie zeszytów do ćwiczeń dla dzieci. Co ukryte w zeszytach przeczytacie w dalszej części artykułu. Odkąd mam dziecko przekonałam się, jak bardzo z roku na rok zapominam o swoim wieku i czuję się młodsza, wracam do czasów spontaniczności. Prawdę powiedziawszy wraz z rozwojem mojego dziecka, widzę, że lata biegną jak szalone, ale przez aktywny czas z nim spędzany czuję się lepiej, weselej. Oczywiście w moim przypadku z racji, że jestem mamą na pełnym etacie już samo posiadanie dziecka, to czas przeznaczony praktycznie dla Niego, nasze codzienne rytuały, odrabianie lekcji, ale też zabawa. Do tej pory, do czwartego roku życia Alexandra było głównie tak, że Jego biblioteczkę zasilały "ciocie", babcie, "wujkowie", sporadycznie ja. Teraz dostrzegłam, że moje dziecko odkąd zaczęło chodzić do szkoły, zawęziło swoje zainteresowanie tematyką czytelniczą do ulubionych tematów. Z kolei chcąc nieco te upodobania poszerzyć (o wybrane przeze mnie ;)) postanowiłam wybrać Mu z tych zagadnień ciekawe książki, które napisane są w tak humorystyczny sposób, że moje dziecko chętnie ich słucha, lub aktywnie rozwiązuje.

weekendownik - nawyki czterolatka :)

sobota, września 02, 2017

weekendownik - nawyki czterolatka :)


Chyba każdy rodzic doskonale zdaje sobie sprawę, że większość dzieci w pewnym wieku je posiada. Wiadomo, że wszyscy je posiadamy, a dziecko bardzo trudno od jakichkolwiek odzwyczaić. Właściwie nie dlatego, że uznajemy to za idealne rozwiązanie dla zachowania spokoju. Ale zastanówmy się czym są tak naprawdę nawyki dziecka, i skąd się biorą. Czy koniecznie trzeba je wyeliminować, czy może... No właśnie. Właściwie już dawno temu zauważyłam, że moje dziecko jest inne od wszystkich, a przy tym bardzo uparte w swoim działaniu. No tak, przecież każde dziecko jest inne, dzieci maja inne charaktery, innych rodziców. Co więcej dzieci żyją w różnych kulturach i w ogóle w różnych domach.. Czasem, chyba jak większość rodziców, zastanawiałam się czy cechy mojego dziecka mieszczą się w granicach norm społecznych, a zdarzyło się w trosce o dziecko, że nawet próbowałam dopasowywać je do różnych zaburzeń, będąc jednak bliższą stwierdzeniu, że to niemożliwe, aby na nie cierpiał. Zachowania dzieci bywają różne, czasem rzeczywiście całe spektrum dziwnych sytuacji może świadczyć o chorobie. Ale większość z tych cech w zachowaniu pociech wcale nie jest na tle choroby. Tyle w nas zastanowień, i pytań, jeśli chodzi o nasze własne dziecko i jego świat. Myślę, że gdy tylko baczniej się przyjrzymy naszemu domowi, tradycjom w nim panującym, jak również głęboko zauważymy potrzeby naszego dziecka, wówczas będziemy pewne kiedy jego zachowania mogą wymagać wizyty u specjalisty. Czasem wystarczy trochę bardziej się zatrzymać, a niekiedy po prostu należy czekać na dobry moment,  aby osłabić nieco złe nawyki, przeszkadzające domownikom. Często w ogóle nie należy robić absolutnie nic i dać na przeczekanie. Alexander od momentu jak zaczął rozwijać się ruchowo, był bardzo aktywny, do tego stopnia, że czasem nie sposób za Nim nadążyć. Dodatkowo, bardzo trudno przychodzi zaakceptowanie Mu, że powinien być ostrożny. Do tego wszystkiego synek jest małym uparciuchem, który stara się postawić na swoim. Jeszcze trochę miesięcy temu, w zabawny sposób poruszyłam temat nawyków Alkowych, podchodząc do nich bardzo delikatnie, bo rzeczywiście były to czasem śmieszne, i niegroźne, wręcz miłe rytuały.
Rodzinna Kuchnia Lidla

wtorek, lipca 04, 2017

Rodzinna Kuchnia Lidla


Książka inna niż wszystkie, którą podarowała mi w Polsce moja przyjaciółka, musiała znaleźć się w mojej torbie 'powrotnej' do domu. Muszę, po prostu muszę na poczatku napisać o wydaniu, dobrym z pastelowymi, choć pełnymi kolorów zdjęciami. Wydanie bardzo różni się od poprzedniej 'wiejskiej' stylizacji i tutaj mamy zresztą do czynienia z kuchnią nowatorską, modernistyczną. Dania są tak skomponowane, aby wszyscy chętnie je zjadali, bo przecież naleśnik nie musi być wcale blado beżowy, a lody białe bądź różowe, lecz po prostu 'naciapane' owocami :). Najważniejsze, że wszystkie dania nie tylko są dla całej rodziny, lecz propozycje te można robić wspólnie z członkami rodziny, nawet tymi najmłodszymi. Takie przygotowanie posiłku też nie jest nudne (dokładnie jak ilustracje) a pełne smacznych zdarzeń, poprzedzonych przeglądem ostatnich stronnic książki Rodzinnej Kuchni Lidla. Tam mały czytelnik, najmniejszy kucharz w domu, dowiaduje się co jest co i co się z czym.. i już można pichcić!


Pod okiem starszych każde danie się uda, a już na pewno gotując i piekąc z babcią, której racuszki okazują się najsmaczniejsze na świecie, a nawet w tej książce znalazły się, baaa nawet mają odmieniony zdrowy skład. Ot cała zmiana, a nadal racuszki z bacią robione :) Jeśli nadal nie możecie sobie wyobrazić co można zmienić w prostym daniu, tak, aby nadal było pyszne, i jadalne przez dziecko, to spójrzcie na tę oto watę cukrową. Ktoś chyba chciał dodać jej barw, a od czego jest kolorowa posypka? Spokojnie, zawsze tak przesłodzone nie będzie, bo na szczęście nie tylko słodyczami człowiek żyje. Zupy wartościowe, kolorowe i zdrowe. Kolory mogą mieć nawet kanapki, no i oczywiście naturalne smoothie, w których przemycamy mnóstwo witamin, a dzieciaki piją je, aż wąsy im rosną... A czy frytki muszą być z ziemniaka? Nie! Buraki, marchewki, bataty, i już. Robisz kinder party? Nie kupuj fastfoodów i chipsów. Zrób coś z Rodzinnej Kuchni Lidla, burgery, tortille, i inne zadowolą największych łakomczuchów. Zaproś domowników, weź ze sobą dużą dawkę humoru (ponoć nasz nastrój udziela się też innym) a niedzielny obiad będzie niezapomniany.






My już wspólnie gotoujemy :) Zapraszam na cykl Rodzinna Kuchnia Lidla.


goodbye Preschool

środa, czerwca 28, 2017

goodbye Preschool


Nie myślałam nawet, że ten rok tak szybko minie. Pożegnanie przedszkola to nie lada wydarzenie dla czterolatka. Dziś nie zdaje On sobie nawet sprawy z tego, że to rzeczywiście był ostatni dzień w grupie, którą zresztą znał już ponad rok. Czy będzie pamiętał za kilka lat z kim spotykał się na zajęciach przedszkolnych przez parę godzin dziennie? A przecież przedszkole to nie tylko wstępna edukacja, i nauka dyscypliny przed szkolnej. To także nowe przyjaźnie. Pamiętam jak dziś moich kolegów i koleżanki z przedszkola. Tyle, że w Polsce wtedy spędzałam co najmniej 8 godzin dziennie z rówieśnikami, a poza tym przedszkole trwało około 3 lata, moje 4, razem z zerówką. Więc nie sposób zapomnieć osób z tamtych lat. Teraz kiedy okazuje się, że tylko kilkoro dzieci z grupy przedszkolnej znalazło się w P1, klasie szkolnej Alka, jakoś tak mocnej żal tego roku, tych znajomości. Myślę sobie, że następny rok będzie już zupełnie inny. No i z klasą liczącą chyba z trzydzieścioro dzieci. Bez Pań, które uczą w przedszkolu, w budynku obok. Póki co, czas na podsumowanie. Jako ogromny sukces muszę uznać zdyscyplinowanie mojego bardzo aktywnego dziecka w przedszkolu, który pomimo swojej upartości nauczył się w grupie dzieci tego, że nie zawsze musi być pierwszy, nie zawsze musi być najlepszy i nie wszystko jest Jego własnością. Co więcej, okazało się, że jest z usposobienia troskliwy, i opiekuńczy. Alexander zawarł pierwsze przyjaźnie, i akurat te osoby będą z nim chodziły do klasy pierwszej. W naszym posiadaniu jest książka opowiadająca o Jego przygodach i obowiązkach w przedszkolu, a ponad to pełna szuflada prac, które chętnie wykonywał. 

party urodzinowe Alexandra w Papugarni w Bydgoszczy

poniedziałek, czerwca 26, 2017

party urodzinowe Alexandra w Papugarni w Bydgoszczy

Czterolatek Alexander, nasz synek, obchodził w czerwcu swoje urodzinki w Polsce. Początkowo miałam w planie zorganizować party w pewnym klubie, jednak wszystko wyszło bardzo spontanicznie i ostatecznie zrobiliśmy je w Papugarni w Bydgoszczy. Miejsce to bardzo nam się spodobało, choćby z tego powodu, że nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji być w takim obiekcie pełnym ptaków. Salka okolicznościowa udostępniana przez Papugarnię pełni idealne funkcje na różne, także większe imprezy, z możliwością samodzielnego zorganizowania całości. O to właśnie nam chodziło, gdyż miałam już przygotowane dekoracje, i wybrany tort. Zależało mi głównie na dobrej zabawie Alka i Jego gości, oraz na tym, aby spełniło się jedno z marzeń mojego dziecka. Alexander lubi ptaki i z pewnością chciałby mieć jakiegokolwiek pupila, co na tę chwilę nie jest możliwe ze względu na nasz styl życia. Gdy zproponowałam Mu, że tam zrobimy Jego urodziny, był przeszczęśliwy, szczególnie, że bardzo chciał mieć tym razem urodziny z polskimi przyjaciółmi w Polsce. W roku ubiegłym świętował razem z dziećmi w Północnej Irlandii. Teraz kiedy rozmawiamy o dniu w Papugarni, moje dziecko bardzo dużo opowiada o tej uroczystości i widać jak bardzo ta rozmowa jest pełna pozytywnych emocji.
Papugarnia w Bydgoszczy została otwarta na początku tego roku i już od jakiegoś czasu nosiliśmy się z zamiarem jej odwiedzenia, ale jakoś tak nie było okazji. Jest to największe tego typu miejsce w Europie, które jest domem dla 80 różnych papug. Rzeczywiście ptaki te są dość różnorodne nie tylko w barwie upierzenia, ale też pod względem zachowania. Niektóre są olbrzymie, inne malutkie. Praktycznie wszystkie z nich są spokojne, choć sama natura papug jest dość zawadiacka. Pewnie wynika to z tego, że lubią się bawić i są bardzo mądre. Wyszukają dokładnie to, co je interesuje czyli w pierwszej kolejności błyskotki, gdyż jedzenia mają pod dostatkiem. Oczywiście papużki nie pogardzą też bakaliami, nasionkami i ziarenkami. Zazwyczaj wdzięcznie przysiadają i skubią jedzenie, które im podamy. Należy pamiętać, że papugi mają ostre pazurki i dziób, więc najlepiej samemu uważać, aby nas nie podrapały. Są na to pewne sposoby, o których opowie przyjazny personel pracujący w Papugarni. Osoby, które tutaj z ptakami przebywają, wiedzą o ich życiu naprawdę wszystko, i chętnie podpowiedzą jak się zachowywać 'w klatce', a także inne ciekawostki. Zanim wejdziecie przejdziecie też krótkie szkolenie na temat zachowania w tym miejscu. Oczywiście salka z ptakami to nietypowa 'klatka', bardzo duża, stworzona w specjalny sposób. Ptaki przebywają tutaj swobodnie i to my jesteśmy gośćmi w ich świecie. Według mnie jeśli kochacie zwierzęta, można tu nawet się zrelaksować. Dzieci radują się przebywając z papugami, zresztą papugi są wesołymi zwierzątkami, chętnie przylatują i jedzą dzieciom z ręki. Niektóre papugi nie zadowalają się jedzeniem, i czasem 'pogrzebią' we włosach, lub przy uszach. Warto schować wszelkie kolczyki. Możecie zobaczyć co papuga wyszukała w moich włosach i później przez cały czas zdobyczą się zabawiała. Miłe i inteligentne zwierzątka.




Oczywiście oprócz wizyty w papugarni, na górze lokalu odbywało się party synka. Szczególnie miłe okazało się malowanie drewnianych papug farbkami przez Alexandra i Jego młodszych przyjaciół. Taka pamiątka z urodzin przypomni Im, o tej wizycie w czwarte urodziny Alka. Dodatkowo był tort, śmietanowy z ulubionym motywem jubilata - Paw Patrol. Były tez prezenty, i zabawa z balonami, a tutaj muszę dodać, że w salce jest przekolorowo i także tu papugi towarzyszą uczestnikom do samego końca (na fototapetach). Przy wyjściu można kupić ciekawe pamiątki związane ze światem zwierząt.










The Ark Open Farm - Irlandia Północna

czwartek, czerwca 01, 2017

The Ark Open Farm - Irlandia Północna

Osoby z Polski, które znam mówią, że nie chciałyby mieszkać w deszczowej Irlandii Północnej. Często też co niektórzy zadają pytania, jak żyjemy w takim wilgotnym, niezbyt ciepłym miejscu, co tam robimy. Sama, gdy tutaj przyjechałam po raz pierwszy, odniosłam wrażenie, że to szary kraj, który nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Nic bardziej mylnego, bo pomimo pogody średnio dobrej przez cały rok, tutaj po prostu można odżyć i przede wszystkim państwo, i Królowa, a tym samym różne organizacje typu National Trust dbają o naturę, a także o rozwój społeczeństwa w kierunku ochrony środowiska i zagospodarowania terenu, oraz zachowania gatunków. Odkąd tutaj mieszkam, nie czuję smogu, nie duszę się, a co najważniejsze przez większość miesięcy w roku jestem otoczona zielenią. Wiadomo, tam gdzie jest roślinność i gdzie są ludzie kochający bliskość natury tam żyje się przyjemniej. Poza tym w takim otoczeniu odnajdziemy też zwierzęta, od tych dziko żyjących do domowych przyjaznych człowiekowi. Więc nie zdziwi Was jeśli napiszę, że czasem czuję się tutaj jak na wsi. Właśnie to sprawia, że pomimo bliskości biur i galerii handlowych w Irlandii Północnej jest spokój. Nasuwa się pytanie, jak tu żyć i jakie atrakcje odnajdować, szczególnie dla dzieci? Oprócz bliskości oceanu, otaczają nas pola golfowe, ogrody a także farmy. Kilka z tych Farm prowadzi walkę o zachowanie gatunków wymierających na ziemiach irlandzkich. Ta działalność jest wspierana przez państwo, a także otwarta dla mieszkańców Zielonej Wyspy, oczywiście ze szczególnym nastawieniem na przyjmowanie najmłodszych. Polecam takie miejsca także turystom, którzy zdecydowali się na zwiedzanie Irlandii.


Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik