Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty
Crepe Paper Holly Tree with Christmas Wishes

środa, grudnia 27, 2023

Crepe Paper Holly Tree with Christmas Wishes

Mamy Boże Narodzenie, była pierwsza gwiazdka, Wigilia, rodzinne świętowanie, radosne kolędowanie, spacer rodzinny, pasterka i wypakowywanie prezentów. Jak ja się cieszę, że kolejne Święta Bożego Narodzenia jestem z moimi kochanymi. No i nie ważne, że trochę pracy przy tym wszystkim jest,  a potem z tego szykowania (kulinarnego) trzeba będzie dietę utrzymywać lepszą. Można inaczej. W tym roku u mnie w domu przedświąteczna codzienność wyglądała odmiennie. Wszystko na spokojnie, bez pośpiechu, już od tygodnia. Po mału, bez wysiłku i uroczo. Ciekawe jest też to, że waga lekko spadła i to już przed ucztowaniem! ;) Przede wszystkim od kilku tygodni stanęła u nas wyczekiwana choinka, jak co roku jodła (choć tym razem z mojej ulubionej farmy, w której kupuję też warzywa, owoce i jajka). Wielka pachnąca radość!

Ubieraliśmy ją sukcesywnie, Każdego dnia dorzucając ozdoby, choć plan dekoracji miałam w wyobraźni nieco wcześniej. Już po swoich urodzinach w listopadzie wymyśliłam nowy projekt z krepiny. W tym roku na choince jest zielono. TAK! To mój ulubiony kolor, oczywiście na równi z blush (odmianą różowego). Jednak z tą zielenią to jest tak, że przecież sama choinka już jest zielona. Czego chcieć więcej? Ja uwielbiam drzewko bożonarodzeniowe i bardzo lubię je stroić. Kocham tworzyć kwiaty, bombki, ale też liście. Więc w tym roku jest w naszym kącie świątecznym jeszcze bardziej zielono. Właściwie od jesieni dekorowałam dom, kominek girlandami z liści, spodobały mi się właśnie takie elementy ozdobne. Wiedziałam, że ten motyw zostanie u nas przez kilka miesięcy.



Ostrokrzew jest moim wybrańcem ;) dekoracyjnym. Myślę, że już czas na liściasty akcent świąteczny. W latach ubiegłych w mojej pracowni florystycznej na Boże Narodzenie były już: jemioła, gwiazdy betlejemskie i inne piękne prace rozwieszane na choince. Jak ja się cieszę, że po raz kolejny mogłam stworzyć dla nas (i nie tylko) ozdoby z papieru. A ponieważ jodła jest zielona, wybrałam odmianę ostrokrzewu o białych obrzeżach - na zielonych listkach. Tak, aby był widoczny po rozwieszeniu na choince. W naturze jest bardzo dużo odmian zielonolistnych  ostrokrzewu, o czym mogłam się przekonać żyjąc w Irlandii Północnej gdzie jest on bardzo popularny w ogrodach zimowych. Charakterystyczne są dla nich owoce czerwone ozdobne jagody, które kwitną w sezonie w odcieniach żółto brunatnym, zielonym i krwisto czerwonym. Mnie fascynują odmiany z białymi kolczastymi obrzeżami. Więc niech będzie Argentea Marginata, ostrokrzew kolczasty (Ilex Aquifolium).



W okresie świątecznym uwielbiam niecodzienne rozwiązania kolorystyczne i mimo tradycyjnej choinki a także angielskiego wystroju w naszym domu, zawsze staram się 'wtrącić' coś niestandarowego w swoich pracach świątecznych. Mój krepinowy ostrokrzew jest zielono biały i uważam, że wygląda bardzo realistycznie, choć... Posiada niecodzienne jagody w złocistym kolorze. Początkowo chciałam stworzyć srebrzyste kuleczki. Jednak wyszło inaczej i uważam, że prezentują się zdecydowanie dobrze dopełniając 'ubranie' naszej choinki. Powstało kilka większych, kilka średnich i 3 mniejsze zawieszki gałązki z trzema listkami. Jedną z nich postanowiłam podarować, gdyż jak pamiętacie - KLIK, w roku ubiegłym słabe zdrowie mi nie pozwoliło na zrealizowanie wszystkich rękodzielniczych postanowień przedświątecznych. Bardzo zależało mi na tym, aby w tym roku zawieszka trafiła także na inną właśnie choinkę. 



To fanastyczne, że właśnie kilka dni temu wraz z żywymi zielonymi gałązkami jodły mogłam podarować również ten upominek z krepiny. Fajne jest, że udało mi się w tym roku przygotować tort świąteczny, pierniczkowy. Przyznam, że trochę się nad nim napracowałam, bo po raz pierwszy zrobiłam toping w stylu icing fondat. Standardowo, jak to w moim przypadku się zdarza - za pierwszym razem nie wszystko idzie po mojej myśli i zgodnie z planem twórczym. Wygląd odbiega od zamierzonego, czyli wierzchu ze srebrnymi choinkami na czarnej polewie, ale za to wnętrze jest po prostu przepyszne. Właściwie mogłabym jeszcze sporo tutaj wymienić rozczulających serce pozytywów, jak choćby to, że w grudniu mieliśmy przyjemność być na koncercie Christmas Carol, w którym występował nasz syn, czy to, że wszystkie prezenty już od kilku dni są (dotarły na czas) i mało tego, bo od wtedy leżą spakowane pod choinką.. No bo nasz syn jest już pewien, że Gwiazdor nie istnieje.. (lecz legendę o Nim honoruje). 



Ale napiszę o czymś według mnie jeszcze ważniejszym. Otóż jestem dumna z mojej rodzinki i dumna z mojego syna. Zrozumiałam, że nam jako rodzinie udało się do 10 roku życia Alexandra zachować czar i magię Świętego Mikołaja. Syn opowiedział, że dopiero zrozumiał, że to rodzice 'przynoszą' prezenty pod choinkę. ;) To jest niesamowite, bo Jego koledzy już dwa lata temu i rok temu o tym próbowali Go przekonać. Nasz syn pozostał dzieckiem dzięki Nam. Wynika to z pewnością z faktu, że nie ma starszego rodzeństwa. (Pamiętam ja przechodziłam dokładnie tę samą historię jako jedynaczka). Jednak jestem też zachwycona, że wraz z tym dojrzalszym rozumowaniem syn w inny sposób podchodzi do wymarzonych prezentów. Jego marzenia stały się wyselekcjonowane ale też przemyślane. Z jednej strony trochę żal, tego dziecięcego oczarowania i radości. Ale jest to czas zmian i nie muszą być złe, są po prostu nowe.


Symbolika Holly Tree. Ponoć każde drzewko ostrokrzewu ma swoją historię. Jest najbardziej szanowanym drzewem w mitologii celtyckiej. Drzewo chroni najzimniejsze miesiące roku. Tam gdzie kwitnie, lub zostaje wniesione symbolizuje pokój i ochronę przed złymi mocami. Wraz z nim w domu pojawia się dobra wróżka, zaproszona aby uchronić ją przed zimnem. W zamian za to wróżka jest życzliwa dla domowników. Przez chrześcijan ostrokrzew postrzegany jest jako korona cierniowa na głowie Jezusa, a czerwone jagody symbolizują Jego krew. Zaś liście zielone przez cały rok, życie ludzkie. W niektórych częściach Wielkiej Brytanii ostrokrzew nazywano po prostu Boże Narodzenie, w czasach przedwiktoriańskich  pełnił on rolę świątecznego drzewka 'choinki'. Obecnie ostrokrzew jest ceniony ze względu na dekoracyjny charakter. Można z nim układać wianki i wypełniać wazony. Lub można tworzyć zawieszki ostrokrzewu z papieru. ;)




Moi Czytelnicy! Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz zbliżającego się Nowego Roku chciałabym wraz z rodziną przekazać Wam życzenia wiary, i wielkiej mocy wewnętrznej. Bądźcie nie tylko silni, lecz także wyjątkowi w każdej sekundzie Waszego życia. Bądźcie dobrzy, lepsi każdego dnia!


Wielu sukcesów a przy tym też pokory, aby nie umknęło to co dla Was najważniejsze. 


Klasycznie pisząc i co niezmienne, życzymy zdrowia, bo z nim życie jest cudowne. 


Przyjaciół, z którymi wszystko jest wyjątkowe. Niech codzienność będzie pełna piękna, i radosna.



Crepe Paper Flowers - Garden Peonies

poniedziałek, października 30, 2023

Crepe Paper Flowers - Garden Peonies

Z okazji Międzynarodowego Dnia Artysty - 25 października na blogu chciałam zaprezentować moje ludowe, piwonie ogrodowe z krepiny. Powstały one na chorwackiej wsi Bokordici, jako podarunek w formie bukietu dla wspaniałej kobiety, do której zmierzaliśmy na Słowację. Były to pierwsze kwiaty, które stworzyłam po moim prawie rocznym leczeniu i zrobiłam to dosłownie w kilka godzin w bardzo sprzyjających wakacyjnych warunkach. 

Przemierzając kilkanaście państw Europy wiedziałam, że w tym czasie nadarzy się ku temu idealny moment. Ponieważ cała wyprawa trwała prawie 28 dni, byłam pewna, że piwonie wykonam, jednak nie wiedziałam dokładnie kiedy usiądę do projektu. Spakowałam do auta kilka rolek krepin, oraz wszystkie niezbędne materiały i narzędzia do stworzenia bukietu. Podczas tej wyprawy poczułam się jak nowo narodzona, ale też zrelaksowana po wielomiesięcznej terapii. Już w połowie urlopu, gdy nie czułam zmęczenia i bólu, ogarnęła mnie fala kreatywności. Projekt piwoni opracowałam w moim workbooku, w jakim zawsze szkicuję kwiaty wraz z opisami. Pewnego poranka, gdy moi chłopcy smacznie spali zaprojektowałam wszystko. Wówczas już wiedziałam, że przedostatniego dnia pobytu w Chorwacji pogoda załamie się popołudniu, czego efektem będzie kilku godzinna burza. To był również dokładnie ten moment gdy przygotowałam tymczasową pracownię na świeżym powietrzu, oczywiście nie pod gołym niebem. Podczas burzy zasiadłam do wycinania i formowania płatków, liści i także środków moich piwonii z papieru. 

Następnego dnia zaraz po kąpieli w basenie i po naszym ostatnim śniadaniu w chorwackiej willi, z ogrodem pełneym cudnych kwiatów i drzew, na dwie godziny przed odjazdem w kierunku Węgier, złożyłam i polakierowałam bukiet trzech pełnych kwiatów i jednego pąka piwonii. Natchniona chorwacką wsią i kolorami lata, zdecydowałam się na użycie ciepłych odcieni krepin włoskich - peach i koralowy róż, gradient róż oraz soczyście zielony. Wspaniale pracowało mi się z tymi krepinami, a aby uzyskać lepszy efekt wielokolorowy po raz pierwszy w wykonaniu kwiatów wykorzystałam rodzaj cieniowanej krepiny z efektem ombre. Więc nie musiałam robić tego sama, jak dotychczas barwiąc suchymi pastelami. Spodobało mi się nowatorskie rozwiązanie, z gotową krepiną gradient. Płatki piwonii były w trzech wymiarach z 'poszarpanymi' brzegami. Wyszły dokładnie takie, jak sobie wyobraziłam rozpoczynając przedsięwzięcie. Gdy wspomnę moje pierwsze krepinowe kwiaty, jakimi były piwonie bukietowe według projektu zaprzyjaźnionej artystki Anny KLIK, to rzeczywiście widzę, że plan mój na ogrodowe piwonie w wiejskim klimacie zrealizowałam. Są tak odmienne od piwonii bukietowych.. A skąd pomysł i z jakim przeznaczeniem?


W tym roku, w sezonie letnim po długim leczeniu w UK, miałam między innymi możliwość wraz z moją rodzinką zamieszkać u wujków na słowackiej wsi. Rodzice Chrzestni mojego męża są bardzo otwartymi i życzliwymi ludźmi, u których zawsze jesteśmy mile widziani. Nie muszę Wam jednak tłumaczyć, jak wyjątkowy jest też sam fakt pobytu w takim miejscu, szczególnie jeśli z osobami z jakimi mieszkacie znajdujecie porozumienie i też wspólny język w wielu domowych, oraz gospodarczych kwestiach. Jestem pewna, że odkąd żyjemy w Irlandii, jest nam z pewnością jeszcze bliżej do przyrody i do zwierząt, cenimy sobie spokój i właśnie taką symbiozę ze wsią i jej mieszkańcami. Nie da się ukryć, że nigdy nie chcielibyśmy powrócić do typowo miejskich warunków. A na wczasach mocno doceniamy taką gościnność, gdzie czujemy się bezpiecznie i jak u Swoich. Zresztą przebywając lub jadąc w gościnę na wieś, to my musimy nauczyć się szacunku i pokory do właścicieli i do natury. Więc warto wybierać idealne miejsce, gdzie nie trzeba udawać zadowolenia, lub wchodzić Komuś w drogę. Nam dużo łatwiej znaleźć te pozytywne wibracje poza miastem.

Otwartość ludzi, proste, rodzinne życie, wsparcie w trudnych chwilach i szczera rozmowa to tylko efekt dobrych relacji i tej pokory. Na to się czeka i to też się daje od siebie. Są osoby, które wprowadzają do Twojego życia uśmiech, nadzieję i zresztą Ich 'ton' bytu i wypowiedzi mobilizuje - ciągnie Cię ku górze, ku lepszemu. Tacy właśnie dla nas są Oni. Szczęściem jest spotykać takie osoby na swojej drodze, i radością stać się też częścią takiej rodziny. Z kolei dom, wieś, ogród w takim otoczeniu pełne są zapachów, smakołyków, i słońca. To wszystko jest oczywiście związane z Ich ciężką pracą, nie musi to być praca na etacie a po prostu dbałość o dom, ogród, o zwierzęta i o siebie nawzajem. Zawsze, gdy wspomnę taki właśnie (ten) dom letnią porą, to czuję się naprawdę ugoszczona. Wszystkie owoce i warzywa lata, zbiory natury i sam widok kwitnących kwiatów, dojrzałych pomidorków, rozpostartych słoneczników rozgrzanych słońcem. To chyba ten dodatkowy dobrostan jakiego nie mamy wiele w zielonej i wilgotnej Irlandii.

Życie na wsi, to też zaradność gospodarzy, obowiązkowość gospodarza i krzątanie gospodyni. Gdy życie nabiera systematyczności, plony same gotują się do zbioru. Kwiaty kwitną, owoce aż uginają łodygi krzaczków. Nastaje stagnacja i tym bardziej chętnie ugościć nowe dusze. Można wówczas zaparzyć aromatyczną herbatkę z malinowego, lipowego czy miętowego suszu, lub upiec cukiniowe ciasto i usiąść wspólnie aby powspominać miniony trudny i radosny Czas. Jest tego dużo więcej, jak choćby spacery po ogrodzie pełnym warzywnych i kwiecistych zapachów, gra w piłkę na rodzinnym polu lub wyprawa na łódki czy ryby z kuzynem. Dla mnie wieś i jej mieszkańcy są ogromną inspiracją. I chyba nie pomylę się jeśli stwierdzę, że to tam zamieszkują artystyczne dusze, powstają twórcze projekty, tam natura buduje sztukę, poprzez tchnienie ludowym akcentem we wszelkie projekty. Głowa pełna pomysłów i barw, a dłonie pracowite. Tylko od artysty zależy jak te umiejętności wykorzysta. U mnie ta (piwoniowa) twórczość współgra z odczuwaniem wdzięczności.




Moi przyjaciele, życzę wielu inspiracji i pięknych myśli, nieustającej weny i sprzyjających warunków dla realizacji projektów.



Życzenia, bombka z krepiny, świąteczny klimat

czwartek, grudnia 29, 2022

Życzenia, bombka z krepiny, świąteczny klimat

Dzisiejszy artykuł na blogu napisałam już po Świętach Bożego Narodzenia. Wybaczcie moją niedyspozycję internetową, jednak i z konieczności (grypa oraz zapalenie zatok), a także z wyboru, postanowiłam odezwać się jednak w najbardziej dogodnym dla siebie i mojej rodziny momencie. Wypadło to jednak w tym tygodniu, czyli pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem 2023. Tak z myślą o Nas i o Was czytelnikach sprawię swoimi zdjęciami trochę doznań świątecznych, klimatycznych, zimowych (?). Koniecznie zobaczcie moją białą bombkę z krepiny. Dziś przybywam z życzeniami na Nowy Rok, dużo wcześniej niż robię to zazwyczaj, jednak to chyba dlatego, aby nie było tej samej sytuacji jaka teraz miała miejsce przed Świętami, gdy czekałam do ostatniej chwili z życzeniami a wtedy właśnie się rozchorowałam! :) Zapraszam, pod koniec tekstu są życzenia noworoczne dla Was.

Nie muszę Wam chyba pisać jak cieszy mnie ten wpis, ile radości sprawia mi tworzenie, ozdabianie i przygotowywanie wszelkich uroczystości od strony dekoracyjnej. Zdjęcia też są częścią tego klimatu. Jest też kwestia rodzinna, fotografie rodzinne i sam wystrój Domu, miejsca w którym spędzamy przez ostatnie dni grudnia chyba najwięcej czasu, o ile nie powiedzieć, że cały Czas. Jest modlitwa, przytulanie, wspólne kolędowanie, wypakowywanie prezentów, wąchanie choinki, jedzenie pierniczków, oglądanie świątecznych i rodzinnych albumów, zapalanie świec i lampek na różne możliwe sposoby, sesje telewizyjne, podjadanie i wylegiwanie, ostatnio też z racji ograniczonych kontaktów osobistych rozmowy wideo z rodziną..



Oj całe Święta przeleciały to w luźnych, szarawych, ciepłych pulowerkach, to w kombinezonach i pidżamach. W tym roku zrezygnowaliśmy z koszul, sukienki, z krawatów i muszek. Było ładnie, wygodnie i zabawnie. Odrzuciłam też wiele przygotowań, jakie zazwyczaj perfekcyjnie wykonuję na kilka tygodni, dni, czy godzin przed Wigilią. Nie zrezygnowałam ze wszystkich obowiązków, czy potraw ale też byłam zaskoczona, że smakowo udało mi się zrobić np. inne potrawy,  jakich w ogóle nie planowałam jeszcze tydzień wcześniej.. Przepysznie wyszła ryba po węgiersku. Odzyskałam smak na ostatnie dni, za to choroba odebrała mi siły pod sam koniec przygotowań, więc sałatka jarzynowa była przeze mnie wykańczana 2 godziny przed Wieczerzą. Za to część ryb (i to tych najzdrowszych, mój ulubiony łosoś, czy zaplanowane pstrągi) od naszego dobrego kolegi zostawiłam do przygotowania na Sylwestra i Nowy Rok. Było pokręcone wszystko totalnie. Ale nie tylko ja w tym domu żyję i mam obowiązki a co ważne - nie tylko ja mam pomysły!



Są jeszcze moje chłopaki a Ci też odmienieni totalnie w grudniu. Przede wszystkim mogłam w 100% liczyć na Nich. Na mojego męża, który dał z siebie bardzo wlele, a może wykazałby się jeszcze mocniej, ale mi na tym zbyt mocno nie zależało. Najzwyczajniej w świecie nie chciało mi się dawać instrukcji, ustaliliśmy, że nic nie musi być idealnie, że nie trzeba aby wszystko było jak co Roku, nic nie musi być na tip top i tak samo jak w latach ubiegłych. Ale przez ostatnie tygodnie 'przy okazji' pokazałam chłopakom wiele ciekawostek w kuchni czy w domu, jakie z pewnością przydadzą się Im obu na inne okazje. Czuję z Nich, z Ich kreatywności dumę. Szczególnie z mojego syna, który zaliczył w ostatnich kilku miesiącach, cieżkich dla naszej rodzinki, wiele osiągnięć w szkole a także przyznam - w domu. Bardzo dojrzał, zbliża się po mału do wieku 10 lat, jest bardzo samodzielny. Tak naprawdę Alexander uwielbia miesiąc grudzień, jest to Jego drugi ukochany miesiąc w roku. Tym większy zapał w Nim się pojawił właśnie pod koniec tego Roku.



Jednak byłam zaskoczona jak podszedł tym razem do kwestii Swiąt, Listu do Santa, i jak bardzo było to inne od ubiegłorocznych zachowań. Otoż w tym roku zażyczyl sobie tylko zestaw gumek do tworzenia bransoletek w celu charytatywnym dla porzuconych piesków. Zaangażowal sie w to jeszcze przed Świętami. Poza tym spędził z Nami całe od rana do nocy kilka dni Świąt Bożego Narodzenia. Jest to dość sporym ewenementem ponieważ jest twórczym i kreatywnym chłopcem, spokojnym indywidualistą, twórcom. Cechy ma po rodzicach, cześć odziedziczył po mamie część po tacie, zatem wspaniałe zestawienie niekoniecznie idealne do utrzymywania całodniowych słodkich więzi z 'przełożonymi'. Mnie to bardzo cieszy, bo już widzę oczami matki Kim ma szansę być mój syn w przyszłości. Nie brak Mu empatii, humoru, ale też Charakteru i wigoru! Święta były odstępstwem od normy oraz od naszej codzienności i tak chyba dobrze jest. Były Czasem, gdy nasza trójeczka stała się nierozłączna. Każdy z Nas potrzebuje odmiany, odpoczynku od dnia powszedniego. Każdy z nas może zachować tradycję i szacunek dla niej. I to jest piękne!



Nasi przyjaciele i rodziny, choć jakby w tym roku na odległość, to jednak czuliśmy Ich bliskość. Niestety po tym jak mi odjęło głos na 2 dni, kontakt ze mną został ograniczony głównie do Ich kontaktu z moim mężem. W tej roli On też sobie poradził. Zwykle to ja pełnię funkcję szyi, organizatorki i biorę ster. To ja jestem bardziej wylewna, wygadana, mówię co myślę. Potrafię poprosić, przeprosić, podziękować również zbyt dosadnie. Ale życie pisze rożne scenariusze. Czasem trzeba się wyciszyć. Dla własnego dobra i dla zdrowia. Gdybym miała dziś Wam powiedzieć, że żałuję straconej chwili, zmienionych Świąt w tym Roku, wolnego tempa, innych dań na stole Wigilijnym, nieupieczonych ciast prócz moich - piernika i pierniczków oraz makowca od naszych dobrych znajomych, a głównie tym razem na stole takich kupnych, nie przekazanych prezentów a otrzymanych, i kilku godzin wyjętych z życia? Praktycznie wiem, że tak musiało być. Tym razem to Inni się starali, zadbali, powiedzieli, zrobili, przekazali a nawet na krótko przybyli, Najbardziej żałuję, że nie zdążyłam z kilkoma prezentami jakie oczywiście to ja w swojej głowie sobie zaplanowałam i zaczęłam robić. Ale Nikt tego nie oczekiwał, bo każdy cieszył się swoimi Świętami, chwilą, rodziną, tradycją. Każdy też lubi obdarowywać. Ja nie znam takich osób, przynajmniej nie mam w swoim bliskim gronie, które lubiłyby tylko brać. Żałuję opóźnienia w zdrowiu, w działaniu, spowolnienia jakie przyszło. No niestety są rzeczy nieprzewidywalne. A i tak uważam, że dobrze sobie poradziliśmy z tymi przesunięciami. 



Żalu nie mam do siebie, prócz jedynego, że zbyt późno zabrałam się za tworzenie prezentów. Czas wcześniejszy poświeciłam na cele charytatywne i upominki dla potrzebujacych tu z UK. W dniach dobrego samopoczucia, których było kilka w grudniu, przygotowałam kilka kwiatów doniczkowych. Tym razem były to czerwone gwiazdy betlejemskie z krepiny. W ogóle tego nie zakładałam, mimo, że pragnęłam to zrobić od lat. Idąc jednak tym torem, mam jeszcze tyle do zrealizowania w Polsce... a tam poczta dociera z wielkim opóźnieniem za wzgledu na strajk poczty brytyjskiej.. Kartki od nas doszły też po Świętach, mimo, że to była pierwsza rzecz jaką z okazji zbliżających się Świąt przygotowaliśmy. Czas, który nieplanowany gdzieś nam umknął poświeciłam również na odpoczynek cotygodniowy. Ale też tego nie mogę żałować, bo dzięki temu jednak dziś jestem, czuję się dużo lepiej, tworzę, piszę, uśmiecham się, a nawet odzyskałam głos. Zatem i mówię! :D A to przecież moja jedna z najważniejszych cech osobowości, gadatliwość.

 

Co do prezentów, to też nie jest tak, że ich nie było. Te zakupione i odbierane w sklepach przez funkcję collect były nawet przed czasem. I spontanicznie, oczywiście coś, co mogłam kupić i robię od kilku miesięcy mobilnie, czym zajmuję się ja. Wszystko okazało sie być piękne, niespodziewane i trafne co najważniejsze. Cała reszta na wiosnę i lato, wierzę, że też się uda!  Nie będę opisywała co przyniósł Mikołaj, no może prócz dwóch rzeczy dla Alexandra, z jakich całą rodzinką cieszymy się jak dzieci! Bo jednak Mikołaj dokupił kilka innych prezentów do tych wymarzonych gumeczek ;) Największą niespodzianką były dwie książki 1 i 2 z kolekcji Minalima 'z serii Harry Potter', wyjątkowe wydanie 3D z przepiekną kaligrafią wewnątrz oraz z grubą złoconą okładką. A dla mnie kilka gadżetów i książek do mojej pracowni z krepiny. Może pochwalę się kiedyś w artykule. Poza tym dużo kolorów w tym roku jeśli chodzi o prezenty np. dla męża (bo taki był też mój początkowy plan wystroju w domu). Na Święta miała być barwna choinka, wręcz 'pstrokata' w retro bombki, łańcuszki pełne rażących kolorów. Ale ta wizja zmieniła się wraz z nadejściem grudnia.  Choinka bardzo duża, żywa i pachnąca, jak zawsze była kupiona w tym samym miejscu, lecz ostatnia, czekała na nas, była za wysoka o 60 cm. Więc została ścięta przez ogrodnika tam i tez okazała się tańsza o 20 %. Przywieźliśmy ją z naszym kolegą. My jesteśmy w trakcie wymiany auta. Tak więc przybyło pachnących gałązek ze ścinki choinki i pachnie w całym domu. Jest mnóstwo żywych dekoracji a na te dodatkowe - bombki i zawieszki wydaliśmy grosze. Wymarzyłam sobie przygotować projekt papierowych bombek w naturalnych barwach. Nie udało się w całości spełnić tego planu. Ostatnią moją osobistą rzeczą twórczą do 26 grudnia było wykończenie rozpoczętej bombki z krepiny. Miało być kilka bombek i w tym dwie dla przyjaciół.



Może na kilku zdjęciach dojrzycie ją, tę jedyną bombkę z brokatową lamówką. Jak tylko poczułam się lepiej, skleiłam ją, wreszcie zawisła ostatecznie na naszej choince jeszcze w tym roku, lecz dopiero w drugie święto. Nie jest idealna bo i materiał nie był do niej najlepszy. Papier krepinowy okazał się zbyt rozciągliwy. Mam jednak teraz już na to patent. Na przyszły rok. A nawet dwa rozwiązania już w moim zamyśle się pojawiły. Bo te bombki naprawdę warto zrobić. Są przecudne, retro, urocze i przede wszystkim jest to rękodzieło, które jest nieocenione! Gdy bombka ta wiruje na choince, jest niczym przepiękne zjawisko, wspomnienie rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. Takie właśnie bombki są idealne na upominek. Chciałabym móc nimi obdarować Najbliższych i przyjaciół.  Bombka powstała z krepiny białej oraz z brokatu złotego. Jest precyzyjnie wykonana i ma 20 cm długości oraz 20 wysokości. Idealnie komponuje się do naszej naturalnej choinki z ozdobami w kolorach: białym, beżowym, zielonym i brązowym. Bombka zawisła na beżowym sznurku tuż obok moich pierników lebkuchen. 

,

Z ozdób jest też olbrzymi dzwonek 'believe', konik drewniany, drewniana zawieszka z szyszek, tabliczka ' z brokatowym  napisem 'Merry Christmas', kolejna zawieszka konik z napisem: 'Believe in the magic of Christmas', pierniczki gwiazdki, bombki białe, sople, szyszki ze słomy, dzwoneczki 'believe', baletnica od mojego teścia, reniferki szampańskie, łańcuszki z szyszkami i łańcuch szampański  dwie gwiazdki na czubek. Prócz tego żywa girlanda na kominek z lampkami białymi, wieniec na drzwi robiony tydzień przed Christmas i wianek z girlandą na projektor domowy. Jedna z najważniejszych ozdób to świecznik rustykalny drewniany, biały, jaki palił się podczas Wigillijnej Wieczerzy. Nigdy nie uwierzyłabym że w te Święta będzie aż tyle ręcznie stworzonych ozdób świątecznych i tyle prezentów pod naszą choinką, także od przyjaciół. Pod tym względem było bardzo kolorowo i cudnie! Kolorowe kubki tematyczne, czekoladki i  książki. Poza tym na dwa dni przed Świętami nadeszły 3 świąteczne poszewki 1. z lisem, 2. z zajączkami i choinką oraz 3. z dwoma zajączkami. Jest to coś niesamowitego... Jestem pewna, że choinka postoi w naszym salonie do połowy stycznia a może i dłużej aż nie uschnie na wiór!

No i jeszcze była nasza rodzinna sesja choinkowa, domowa ale poświąteczna. Sprawiło nam to wiele przyjemności. W nowych sweterkach z podusiami. Mój pulover przedstawia Londyn, pulover mojego męża jest w pingwinki. Synowi kupiłam holiday sweater Jordana. Super ciepła bluza!  W tle grał gramofon świąteczne piosenki i Kolędy. Dobrze, że moje samopoczucie się unormowało. Czekam na zakończenie leczenia. Zejdzie jeszcze kilka tygodni. Oby do wiosny! Póki co już szykujemy się na zakończenie Starego Roku, a z racji Nowego Roku zrobię bakławę w wersji mniej kalorycznej, mój mąż przygotuje tradycyjne sandwiche na dwa talerze, oraz otworzymy słoik bigosu, jaki podarowali nam dobrzy znajomi. Będzie lekki szampan i rybki pieczone, owoce, oraz orzechy.  Już nie mogę się doczekać Nowego Roku! A Wy?


Chciałabym Wam-Nam życzyć  Zdrowia, oraz sił  i odwagi. 

Dużo Szczęścia na kolejne 12 miesiecy. 

Dbajmy o siebie w 2023 roku!


Magdalena z rodziną. 


Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik