Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Crepe Paper Clematis Flower, Pink October

sobota, października 21, 2023

Crepe Paper Clematis Flower, Pink October

15 października w Europie obchodzony jest Dzień Różowej Wstążki. Od roku 1985 październik uznany jest miesiącem świadomości raka piersi. W tym czasie mówimy o profilaktyce, o badaniach, które ratują życie kobiet (i mężczyzn) u jakich rozwinął się złośliwy nowotwór piersi. Porusza się również temat wsparcia, szczególnie w gronie wszystkich dotkniętych tą chorobą. Nagłaśniamy o stylu życia ludzi z rakiem piersi, jak przez niego przejść i jak po nim żyć. Wiemy, że rak piersi w dużej mierze jest dziedziczny i ma tendencję nawrotową, dlatego według mnie warto poznać sposoby jak z nim po prostu funkcjonować. Dziś skupię się na kobietach. 

AMAZONKA. Nie bez powodu tak właśnie nazywa się kobietę jaka pokonuje raka piersi. To silna, mądra, kochająca kobieta, która do końca życia została przez raka okaleczona, a jednak czerpie z dnia codziennego tyle ile może. Myślę o Amazonkach i zawsze widzę nas w różowej barwie. Z tą właśnie myślą mam też dziś trochę kobiecych, 'różowych' zdjęć. Z okazji Europejskiego Dnia Walki z Rakiem Piersi zapraszam na osobisty wpis z moimi przemyśleniami o emocjach Amazonki. Te myśli spisałam kilka akapitów niżej. I oczywiście dotyczą one moich sposobów na życie dotknięte rakiem piersi. Mogę pisać o sobie i o swoich 'siostrach', czyli o Tych, których historię poznałam, które byłyśmy (i jesteśmy) sobie niekiedy wsparciem. Jednak w tej walce z nowotworem, choć chorego otacza się leczeniem w celu wyzdrowienia i zawsze wsparciem, aby nie był samotny, to tak naprawdę miałam okazję przekonać się, że najczęściej jest się samodzielną i obiera się swoją własną drogę w chorobie. Ja nie miałam większych problemów ze samą sobą, od młodych lat nauczona byłam samodzielności. Więc w tym przypadku, oraz gdy już przestałam zajmować się Innymi za których czuję się odpowiedzialna, potrafiłam skupić się na leczeniu i na sobie. O tym egoizmie napiszę na samym dole. 

W tym artykule również postanowiłam pokazać moje clematisy z krepiny, które powstawały wyjątkowo długo po mojej chorobie.. Gdybym miała opisać kwiat, który symbolizowałby kobietę (mnie) zmagającą się z ciężką chorobą to z pewnością jest to ten kobiecy, zmysłowy kwiat clematisu o pięknym różowym pąku, pnący się na cieniutkiej, lecz twardej łodydze z licznymi uszczypnięciami, odgryzionymi listkami. Wijący się tak clematis ma szansę na życie przy bardzo sprzyjajacych warunkach. Nie tylko wytworzonych przez otoczenie. Musi mieć możliwość zaczepienia i sam zdominować ten obszar, miejsce po którym się wspina. Nawet pokąsany przez owady czy ślimaki, lecz osłoneczniony, odpowiednio ukorzeniony ma szansę na rozrost i obfite kwitnienie. Czasem potrzeba go przyciąć. Ja zakochałam się w kwiatach clematisu, których odmian są tysiące, dlatego mogłabym tworzyć go w różnych barwach i wersjach. Uwielbiam jego duże pąki i wąskie łodygi. Jest to bardzo  ciekawe połączenie, i zresztą niełatwa twórczość do wykonania.

Kwiaty z papieru, jakie widzicie, powstały za pierwszym razem, ale nim je wykończyłam minęło kilka tygodni przemyśleń o tym jak chcę je złożyć. Zbiegło sie to z zapaleniem, i w tym czasie powstała w mojej głowie najlepsza wersja. Łodyga jest wygięta i bardzo cieniutka. Chciałam stworzyć clematisy, które chętnie sama widziałabym w swoim ogrodzie. Obecnie mam tam ciemno fioletowe i odmianę burgund warszawskie, a także climbing białe wiosenne o zupełnie innym kształcie liści. Te ostatnie, jak sądzę, dość niechętnie się przyjęły od moich poprzednich imienin ;). Marzeniem ogrodniczki, które na pewno zrealizuję będzie hodowanie odmian różowych i niebieskich, a w bukietach krepinowych  - włączanie stworzonych clematisów do kompozycji kwiatowych. Będę projektowała je w swojej florystycznej twórczości, ponieważ są przepiękne a ja bardzo utożsamiam się z nimi.

Moje clematisy wykonane są z krepiny włoskiej i cieniowane są suchymi pastelami. Jest ich kilka. Tutaj zaprezentowałam Wam ich większą część. Prawie wszystkie są w odcieniach tzw. niebieskich (blado błękitny i lila), oraz dwa rodzaje różowych. W ukryciu pozostał moj 'rodzinny', biały clematis z papieru o zupełnie innym środku, według mnie niepasującym tutaj do tej subtelnej różowej serii. Te z dzisiejszego wpisu są pastelowe, o dość wąskich płatkach i niewielkich środeczkach. W ogrodach nieliczne świeże odmiany są tak oryginalne, dużo więcej jest szeroko płatkowych  o mocno rozpostartych wnętrzach pąka, jakie mi osobiście nie przypadają do gustu. Może to dlatego, że podczas leczenia schudłam ? ;) (Żart)

KOBIECOŚĆ, seksualność, czułość czym jest dla każdej z nas? Wszyscy wiemy, że znając swoje emocje można ułatwić uleczenie swoich chorób. No dobrze. Jednak zazwyczaj po uzdrowieniu przychodzi uczucie pustki, lub lęku, rozsypania. Więc kolejne pytanie. Jak po leczeniu znając swoje ciało możemy uratować swoje emocje? Jak nauczyć się żyć w nowej ale tej samej skórze. Jak po szkodliwej chemioterapii i radioterapii nie pozwolić zabić siebie? Swojej miłości. Być kobietą, która kocha siebie, uratować każdą cząstkę siebie, kochać. Aby żyć w tym wszystkim i sobie z tym radzić naprawdę liczy się przede wszystkim Miłość. Gdy napiszę dziś o miłości, to na pewno będzie Nią wszystko co znajdziecie w tym wpisie. Dziś nie będzie o czymś konkretnym wymienionym z nazwy, czy z imienia, bo to nie jest żaden osobliwy Ktoś. Przede wszystkim konieczne jest zrozumieć, że jest tym wiele rzeczy i ludzi, jest to cały świat, a nawet te trudy i to co niemiłe, wszystko, co mnie dotyka. Bo to tworzy mnie. 

MIŁOŚĆ, szacunek do całego świata, do otaczających nas ludzi, do porastajacej natury, uprawnej ziemi, ale także do każdej materii, której dotknęła ręka człowieka to rezultat. A gdzie jest początek? Jeśli pokocham siebie i też to, co ze mnie zrodzone, lecz też to co zbudowałam, to równym uwielbieniem przyjdzie mi szanować wszystko na tej ziemi, co budują Inni (zawsze 'dotknięte' przez..). Oczywiście łatwiej jest przekazywać miłość osobom, które mamy najbliżej swojego serca. Pewnie chorujące kobiety, które mają rodzinę np. dziecko, męża, rodzeństwo, rodziców mają ogromne szanse i możliwość dzielić się uczuciami i emocjami dosłownie każdego dnia. A co z osobami nieposiadającymi rodziny? Napiszę tak: Jeśli chcę kochać i umiem kochać to nie ma znaczenia w uleczeniu czy jestem matką, mężatką, siostrą, córką czy po prostu jestem Człowiekiem. Oczywiście posiadać każdego dnia tak silne uczucie, które niesie mnie do życia, do wyzdrowienia, to na pewno wyjątkowa łaska jaką otrzymałam. Ale wyobraźmy sobie sytuację odwrotną. Masz rodzinę, brata, matkę, którzy nie są dla Ciebie wsparciem a Ty nie jesteś dla nich najważniejszą osobą, nie ma zaufania i bliskości. Nie ma relacji. W chorobie jesteś tak naprawdę sama (z Ich strony i Twojej, nie mówię np. o przyjaciołach i mężu i synu). Jeśli nikt z Nich nie widzi Twoich radości i smutków, czy zatem możesz liczyć zawsze na rodzinną miłość? 

MIŁOŚĆ, zawsze liczę na swoją wewnetrzną. To miłość jaka nigdy mnie nie zawiodła. Szanować siebie, i po prostu kochać. Kochać wszystkich. To, ile dam miłości od siebie, to uniesie mnie. Wczoraj oglądałam film Johnny. Miłość jest w nas, rodzimy się sobą i nawet jeśli gdzieś się pogubiliśmy, to zawsze możemy wrócić, ale przede wszystkim możemy stać się lepszymi ludźmi, nawet w chorobie. Nieść miłość. Jeśli ktoś nie ma bliskich to może wykorzystać tę miłość dla obcych. Jest tyle możliwości, poświęcić swój czas na pomoc innym ludziom. 'Po prostu bądź'. Miłość Mnie uzdrowi. Nawet jeśli nie fizycznie (choć zakładam, że zazwyczaj zdąży się przed śmiercią cielesną), to wewnętrznie. Dbać o siebie, o swoich bliskich i o swój ogród. Dosłownie! Przez całą swoją chorobę i do teraz pielęgnowałam swoje rośliny. Niestety trudne leczenie nie pozwalało mi na tworzenie kwiatów z papieru. Za to czas gdy byłam najsłabsza podwójnie poświęciłam synowi na rozmowy. Dla mnie największą motywacją jest bycie matką, i każdy dzień spędzony z moją rodziną jest na wagę złota. Mam swoją rolę do spełnienia i muszę ją wypełnić. A największą rolą jest moje życie, samo w sobie, od początku do końca.

CIELESNOŚĆ, kobiecość, seksualność dla każdej kobiety - Jej ciało i cechy, które czynią Ją kobietą są bardzo istotne. Niekiedy cielesność bardzo często przez całe życie zostaje mocno nadszarpnięta. Moje ciało nieraz mnie zawiodło. Ale ostatecznie się nie pomyliło. Genetyka, stres to sprzymierzeńcy chorób fizycznych. Do tego dochodzi sporo innych procentowych obciążeń. Jednak kocham swoje ciało wyjatkową miłością, i może dlatego tak szybko widzę zmiany, jakie w nim zachodzą. Nie zdawałam sobie sprawy, że ono może być jedną wielką tykającą bombą z opóźnionym zapłonem. Moja rodzina i dziadki pracowali z zakładach chemicznych. Mój były partner zaskoczył mnie Jego ogromnymi długami uciekając od rozliczeń z wierzycielami. A najgorsze, że zapewne to zaplanował. Choć pewne tematy mam już za sobą, to odcisnęły piętno na zdrowiu. Co byłoby dziś, gdybym nie znała siebie? Czy to już wszystko zło jakie przygotowało mi życie, a czy to kumulacja problemów jakie trwają od kilkunastu lat, bo zbyt dużo dobrego potem dostałam od życia i musi się zrównoważyć? To samo ciało, które lubię, które daje mi tyle radości, które wydało mi syna na świat, i go wykarmiło, to samo ciało mogłabym znienawidzić po tym ile krzywd mi wyrządziło. A jednak 'kochaj mnie czule'. Zaprzyjaźnij się ze swoją kobiecością, utul jak dziecko. Pokochaj zmiany, pokochaj nową siebie. Dziś tak naprawdę w moim wyglądzie nie zmieniło się wiele. Bo jeśli miałabym napisać zgodnie z prawdą - wizualnie jest lepiej niż było. A założenie na początku leczenia nie było tak optymistyczne. Dzięki temu jak znam swoją fizyczność ten proces przebiegł inaczej niż planowano. Podobnie jak szybki rozwój guza cofnął się po mojej 'interwencji' i oczywiście po ciężkim leczeniu. To nie znaczy jednak, że tak będzie zawsze. Rak bywa zaskakujący, i nie wiem co jeszcze może się zdarzyć. Dziś jestem kobietą, matką i żoną. Wiem już ile mogę znieść w imię miłości. Dlatego. Dziś, gdy cierpisz, gdy wszystko w Twojej fizyczności rozsypało się niczym puzzle, tak naprawdę nie wiesz, że możesz sama je ułożyć. Znajdź brakujący element i wspinaj się niczym clematis.

WYBACZENIE I WSPÓŁCZUCIE. To chyba cechy, które czesto mi towarzyszyły od lat. Jednak ostatecznie od czasu jak zaczęłam się leczyć naprawdę szczerze współczuję i wybaczyłam. Nie wiem skąd u mnie te uczucia tak się rozrosły, bo niegdyś kierowała mną wrogość i złość do niektórych ludzi. Teraz, gdy myślę o tych osobach to po prostu ogarnia mnie smutek, żal i współczucie. Czasem myślę też, że współczuję ludziom, których mogłam kiedyś skrzywdzić ja. Współczuję ludziom jacy mnie zawiedli, i też niektórym znając Ich sytuację do jakiej doprowadzili. Współczuję gdy widzę straty, ale też pęd za pieniądzem. Współczuję ludziom utraconych rodzin, przyjaciół i że nie mają wsparcia oraz prawdziwej miłości. Sobie choroby, czasem braku cierpliwości i niemocy. Wybaczam sobie, że zbyt mocno zaangażowałam się w ratowanie materii (mimo, że zrobiłam to dla mnie i najbliższych) a innym z kolei, że się bali, i że mnie zostawili i zaniedbali. Wybaczam Ich ośmieszanie i wyzywanie. A jeśli dziś stanęłabym z TOBĄ twarzą w twarz to z pewnością bym Ci współczuła.

WIARA. Tego nie powie żaden lekarz, ale gdy uwierzy się w tę układankę, jeśli znajdzie drogę to znaczy, że coś Cię prowadzi. Aby umiejscowić puzzel we właściwym miejscu i wspinać się, musiałam mieć nadzieję. Zrobiłam też wiecej (to w następnym akapicie). Znalazłam brakujący puzzel i zaczęłam. Nie zatrzymałam się nawet jeśli mówiono mi, że to się nie uda. Nawet jeśli wszystko wskazywało, że będzie trudno i mówili, że to się nie powiedzie, szłam swoją ścieżką. Zaufaj ciału i wszystkiemu co boskie. Zaufaj Światu. Naprawdę to nieistotne ile przeżyjesz. Ważne jest JAK to zrobisz. Zrób to po swojemu. Ja mając przed sobą obraz moich umierających rodziców, nie chciałabym kończyć życia cierpiąc przy najbliższych. Walczyć z chorobą z uśmiechem na ustach to mój priorytet. Im więcej trudności tym więcej spokoju. Im bliżej z synem, tym bardziej czule. Każdy z nas kiedyś odejdzie. Być czule.

Nie będę pisała o dietach, ćwiczeniach, zmianie stylu życia bo pewnie wszyscy o tym słyszeli. Napiszę inaczej. Ciepło, światło i ENERGIA. Czy wiesz ile można poprawić, gdy udoskonali się swoją energię życia? Modlitwa, śpiew, taniec, pływanie, słońce, ruch, ciepły dom i zaangażowanie się w nowe projekty. Często po przebytym leczeniu, lub już w trakcie przy okazji rehabilitacji spotyka się ludzi z różnych, organizacji, którzy są niczym Anioły. To co dla chorych robią to jedno. Ale są jeszcze słowa. Wystarczy Ich słuchać. To podpowiedzi. Może to najlepsza chwila, aby zrobić coś nowego? Lub zrobić coś wspólnie z Kimś. Oczywiście często też wtedy nastaje czas zmęczenia, bólu i wyczerpania, zazwyczaj po chemioterapii. Ale zaraz, gdy pojawi się przerwa w tych efektach ubocznych, trzeba wziąć się w garść. Wyjść na swieże powietrze, iść na basen, zjeść potrawy dodające energii. Tworzyć i ćwiczyć, piąć się w górę nawet jeśli boli. Wszyscy myślą, że podróże w słoneczne miejsca to luksus? Czy naprawdę tak mało wiemy o regeneracji ciała i umysłu, i otwieramy usta z zazdrości słysząc, że Ktoś (chory na raka lub nie) wyruszył do Włoch, do Hiszpani, Polski, do Środkowej Europy? Nierzadko pojawiają się hasła: 'bogatemu wszystko wolno', 'ten to ma dobrze', 'temu to się powodzi', 'a o odwiedzinach swojej rodziny nie pamięta'.. 

ENERGIA. Jeśli nie wiedziałeś co robi zimno z Twoim ciałem, to musisz koniecznie przeczytać. Wprowadź w wyszukiwarkę: 'czy rak lubi ciepło?' Pamiętam naszą tygodniową podróż do Włoch w oczekiwaniu na moją biopsję, trzy miesiące z guzem o nieznanym pochodzeniu. Kto wie, może ta podróż uratowała mi życie i dziś jestem a mogło mnie już nie być. A ja dziś jestem. Jestem z najbliższymi, nie pojechaliśmy tam, gdzie jak się okazało wcale nie byliśmy najważniejsi. Ostatnia rzecz i wcale nie w odnośniku 'wiara'. Czy wiesz o tym, że różaniec, inna modlitwa, lub po prostu wypowiadane afirmacje są idealne w przywróceniu energii. Wszystkie głośno powtarzalne, pozytywne zwroty są uleczające, pobudzają energię życia. Powtarzam je po przebudzeniu, w ciągu dnia, i przed spaniem. Bez wzgledu na rezultaty fizyczne robię to codziennie. Zwykło się mówić o Kimś kto stosuje modlitwę, lub medytację, że szuka sposobu aby uwolnić się z grzechów, aby oczyścić własne sumienie. Mówi się, że jak trwoga, to do Boga. Jeśli zrozumiałam Kim tak naprawdę jest Bóg i w czym jest obecny to dlaczego nie miałabym przechodzić tej własnej modlitwy?  To coś, czego nikt nie może mi odebrać. Lubię to.

Na koniec dodam o czymś, przez co trudno przebrnąć. Jest tym trudniej jeśli masz obok osoby, rodzinę, dziecko za których jesteś odpowiedzialna. Moje przyjaciółki, dobre koleżanki wytłumaczyły mi, ale nauczyłam się tego sama. Będąc chorą na raka musisz myśleć tylko o sobie. To tak trochę być egoistką. Ty i Twoi bliscy (w tym koleżanki) musicie wszystko robić z myślą o Twoim zdrowiu. Oczywiście to Ty decydujesz gdzie są tego granice. Im szybciej zrozumiesz, że od tego bardzo często zależy Twoje ŻYĆ, dla innych międzi innymi i od tej Twojej zasady zależeć też może jakość i przyszłość Twojego życia, tym szybciej dobrniesz do końca leczenia. Moja jedna przyjaciółka nie mogła być fizycznie ze mną w czasie mojej choroby, ale zrobiła to mentalnie gdy powiedziała mi, aby wymagać od najbliższych super wsparcia i Ich samodzielności, i że w czasie walki z moją chorobą (okres około 10 miesięcy) wszyscy zdrowi w domu muszą nauczyć się radzić sobie sami, a nawet dobrze byłoby, gdyby pomagali mi. Pamiętam dobrze choroby moich rodziców, więc wiedziałam od początku, że mam większe szanse żyć w chorobie lepiej i dłużej od Nich. Miałam porównanie co i jak powinnam robić. Szczerze powiem, że przez chorobę przeszłam w swoim domu SAMA, ale też przestałam wyręczać domowników w wielu Ich obowiązkach, musieli radzić sobie SAMI. I tak oto dziś już wiem, że syn poradzi sobie z wieloma rzeczami, pozytyw jest też pod postacią wyjątkowych osiągnięć matematycznych. Miał czas, aby odkryć przyjemnośç z nauki.  Mój mąż również zrobił się bardzo samodzielny, a ja nie 'pracuję' już 24 godziny na dobę w domu.

Tak, nienauczeni samodzielności ludzie w obliczu choroby bliskiej osoby muszą się zmobilizować. To mój przywilej. I jeszcze słów kilka o odizolowaniu się od otoczenia. Moja druga przyjaciółka ustawiła mnie do pionu w kwestii spotkań towarzyskich i nawet te z Nią od końca listopada się praktycznie wcale nie odbywały. Gdybym poprosiła i potrzebowała pomocy, na pewno byłaby.. A ja poddałam się leczeniu i najzwyklej w świecie leżałam, odpoczywałam, a potem zbierałam się 'do kupy'. Nie wszyscy rozumieją i nie zdają sobie sprawy, że leczenie raka (niezawsze jest to tak agresywne leczenie) powinno odbywać się w bardzo sterylnym środowisku. Mimo to przyszła zima, przyszły bakterie i wirusy. Tylko raz po wizycie u stomatologa.. w czasie grypy zaczynałam umierać. Ale mogłoby być zupełnie inaczej, gdybym spotykała się z ludźmi regularnie,  gdyby mój syn zapraszał kolegów do domu,  gdyby mój mąż nie zrozumiał co trzeba zrobić, aby w trakcie terapii wytrzymać odpornościowo. Mogłoby wówczas... Ale jestem. Więc skup się na swoim wnętrzu, skup się na uczuciach, zaufaj sobie i swojemu lekarzowi. To przede wszystkim. Nie musisz całemu światu mówić o leczeniu, daj sobie Czas aż będziesz gotowa powiedzieć co Ciebie spotkało. To Ty wyznaczasz granice, nie musisz nikomu się tłumaczyć, zajmować się emocjami Innych (nawet gdy tak by wypadało, bo to rodzina). Daj sobie Czas i pozwól sobie wyzdrowieć. Jeśli chcesz pokonać raka musisz być EGOISTKĄ.

Dziś dla nas i o nas tu piszę. Nie jestem jedyna, w moim otoczeniu są moje dobre i chore na raka koleżanki. Według Organizacji Cancer Research co drugi człowiek w ciągu swojego życia zachoruje na raka, a co ósma kobieta na raka piersi! I naprawdę nie ma to znaczenia co robisz, jak wyglądasz i jaki styl życia prowadzisz. Ważne abyś w porę to wyłapał. Rak staje się chorobą przewlekłą. Ma jednak znaczenie jak będziesz dbać o siebie w czasie leczenia. Ja w czasie terapii odżywiałam się tylko żywnością ORGANICZNĄ i w dużej mierze antynowotworową a pod koniec od pielęgniarki usłyszałam, że wyleczenie zawdzięczam tylko leczeniu, lekom i lekarzom. (?) Na stoliczkach z przekąskami na oddziale chemioterapii i radioterapii odnajdowałam tylko przekąski z glukozą, cukrami, i sztucznymi dodatkami. Czy tak powinno być? :) Niemniej lekarzom ufam w 100%, bo wiedzą co robią a system leczenia jest tutaj w UK wspaniały! Pielęgniarkom jestem wdzięczna za Ich trud i opiekę. Wolontariuszom za pomoc. Przyjaciołom za radość,. Rodzinie za miłość. Sobie za wszystko. Jednak wciąż i każdemu polecam szczególnie poczytać pozycje z których czerpię wiedzę i poradnictwo do życia. Z nich korzystałam w czasie leczenia i przygotowując ten wpis. Oczywiście jest tych książek dużo więcej. Uzdrowienie zaczyna się w głowie. 


Wraz z tymi clematisami życzę nam zdrowia i takiej miłości jaką mam w swoim sercu. Ściskam. 


Źródło: Antyrak David Servan-Schreiber, Trojanki Ewa Guderian-Czaplińska, Potęga Podświadomości Joseph Murphy, Dobrostan Agnieszka Maciąg, Uzdrawiające Medytacje Paul Roland, Oko w Oko z Jaźnią David R. Hawkins, Promyczek Kim Holden, Prawo Rezonansu Pierre Franckh (ostatnia pozycja, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że idę właściwą ścieżką)


Crepe Paper Carnations - październikowe goździki

niedziela, grudnia 11, 2022

Crepe Paper Carnations - październikowe goździki

Mamy początek grudnia. Choć sercem jestem już bliżej tego co wydarzy się za dwa tygodnie, gdy myśli i plany płyną rodzinnie, siedząc wspólnie przy blasku świec adwentowych i zanurzając się w zapachu zielonych gałązek - w oczekiwaniu na Boże Narodzenie... moja dusza wciąż zostaje jakby oderwana od tego wspólnego z chłopakami celebrowania. Pozostaje sobą, i zresztą taka samodzielna, jeszcze jesienna, po lecie rozgrzana i pełna tej wewnętrznej, osobistej kobiecości. Po mału niespiesznie, uważnie, zachowując październikowy urok. Zachowane są też kolory subtelności. Dużo wigoru oraz słodyczy, jakie zapewne (wierzę w to bardzo) zawitają znów wiosną z okazji International Women's Day, oraz w Mother's Day. Oby do wiosny! Jak zauważyliście, ja bardzo lubię tworzyć z krepiny w jasnych barwach. Faktem jest, że zima w mojej pracowni przybiera już dużo naturalnych odcieni w tym sezonie. Ale niespiesznie dziś jeszcze pora pokazać Wam bardzo symboliczne dla mnie kwiaty, które stworzyłam pod koniec października na specjalną okazję. Zobaczcie mój projekt - różowy goździk z krepiny. :) Nie jeden, nie jest w pojedynkę. Zestaw dwóch goździków. Mimo, że świeży goździk zawsze wyrasta z pojedynczym pączkiem na dość grubej łodydze, ja chcę prezentować go ze wsparciem, 'z towarzyszem'. 

Crepe Paper Carnation Flowers

Od wielu lat przywykliśmy do takiego tradycyjnego widoku jednego goździka. Jest w pewnym sensie uroczy, niepozorny i delikatny ale z innej perspektywy jawi się zbyt 'ogołocony'. Kiedyś wyczytałam, o interpretacji symboliki chrześcijańskiej w latach osiemdziesiątych, gdzie np. czerwony goździk miał przypominać gwóźdź w męczeńskiej śmierci Chrystusa. Był też rozdawany 'za zasługi', zapewne Wy też pamiętacie (lub słyszeliście od rodziców), w podarunku z asparagusem i tasiemką dekoracyjną. Jakże zatem pięknie wybrzmiewa symbolika goździków (wielu) tutaj w UK, zaczerpnięta z tradycji Stanów Zjednoczonych, gdzie uznano Mother's Day oficjalnie za sprawą pewnych wydarzeń. W 1908 roku podczas Ceremonii jaką zorganizowała ku pamięci swej zmarłej Matki Anna Jarvis, obłożono setkami goździków, ukochanych kwiatów Jej Matki, Kościół Andrews. Tak goździki wróciły w latach pięćdziesiątych do kwiaciarni i stanowią po dziś dzień piękne podkreślenie znaczenia kobiety w świecie. W UK właśnie w okresie Mother's Day szczególnie! Tutaj goździki pakowane są gęsto w boxy prezentowe. To już w Starożytnej Grecji goździki były uznawane za kwiaty boskie. Stąd nazwa dianthus- dios anthos (boski kwiat). Różowe goździki symbolizują oddanie i dozgonną miłość (kobiety matki).

Goździk reprezentuje przepiękny i oryginalny pączek na stabilnej i twardej łodydze. Goździk w tej scenerii jest przede wszystkim symbolem odwagi oraz działania. Jest piękny i reprezentacyjny samodzielnie, lecz u mnie koniecznie łączy się też z innym goździkiem, a także z dodatkową dekoracją. Projekt goździków stworzyłam okazjonalnie tym razem, jednak jak zawsze bardzo tematycznie. W październiku kiedy powstawały wraz z papierowymi różami oraz z innymi dekoracjami, przygotowałam z nich topper na mój listopadowy tort urodzinowy. Wierzch na tort zaprojektowałam pod konkretny boho model tortu. Wyszło znakomicie, dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam. Był kontrast kolorystyczny pomiędzy złoto karmelowymi zdobieniami a tymi 'słodkimi' odcieniami dekoracji, czyli odrobinę retro, ale trochę też świeżo. Jeśli chodzi o goździki, to właśnie one sprawiają, że kompozycja zyskuje na delikatności i jest wspomnieniem cieplejszych dni a także zapowiedzią wiosny 2023. Goździki uroczo witają swoimi pomarszczonymi płatkami, zalotnie rozjaśniają topper. Te dwa goździki są podobne do siebie, jednak każdy z nich wygląda nieco inaczej kolorystycznie. Każdy goździk jest tak naprawdę inny, indywidualny, a razem się dopełniają i komponują w ciekawą formę. Piękno goździków widać na samym wierzchu. Cudownie i zalotnie. 

Goździki powstały z krepiny włoskiej w kolorze blush pink. Mają 50 cm wysokości. Łodyga jednego z nich posiada nowe przyrosty i listki jakże charakterystyczne dla takiej formy kwiatu. Pewnie jest dla Was zaskakujący taki obraz goździka, który rzadko w przedstawionej przeze mnie wersji jest sprzedawany? Raczej na sprzedaż obcina się je w pojedyncze kwiaty, bez jego bocznych zielonych listków. U mnie pierwszy goździk wprost z 'ogrodu papierowego'. Moja pobudzona wyobraźnia całym tym urokiem jego liści i pączków, jakie miałyby lada dzień ujrzeć słońce. Taki właśnie naturalny, polny goździk przepięknie prezentuje się w wazonie w stylu boho, a gdy tylko skrócimy go o 'dodatki', (drugi goździk) - on strojnie ozdobi wszelkie boxy i bukieciki. Jak dla mnie także różowy kolor jest delikatny, nie narzuca się zbyt mocno, dokładnie jak to ma miejsce w przypadku mądrych kobiet...

Dziś kiedy piszę ten artykuł, chcę być wsparciem dla wszystkich Kobiet. Zdaję sobie sprawę, że każda z nas jest inna, jednak szczęścia i dylematy dotykają nas te same. Niestety ostatnio już niczym 'plaga', epidemia XXI wieku dosięga nas problem nowotworu piersi. To jedna z najcięższych chorób dla całej populacji damskiej, a okazuje się, że także męskiej (chorują również panowie). Kobieta, Matka, Żona, Przyjaciółka. To o nas dziś podejmuję temat. Właśnie miesiąc październik, gdy tworzyłam swoje goździki jest tym kiedy na całym świecie porusza się tematykę tego kobiecego problemu, szczególnie poprzez propagowanie profilaktyki badań, jak również rozpowszechnianie wiedzy o raku piersi. Miesiąc Świadomości Raka Piersi. Dużo pisze się o zapobieganiu, o zdrowym stylu życia, i regularnych badaniach. Z perspektywy doswiadczeń jakie posiadam już dziś, chcę podkreślić jedną ważną zasadę, abyśmy pamiętały, że najistotniejszy z czynników zapobiegawczych to obserwowanie siebie. Nic, ani zdrowy styl życia, ani przede wszystkim jego zmiana (raptowna na lepsze), nawet regularnie wykonywane kontrolne badania nie wykluczą u niektórych pacjentów rozwoju raka. Około 2/3 nowotworów rozwija się bez względu na prowadzenie dobrego stylu życia, także u sportowców, osób szczupłych, wegetarian nie jedzących mięsa, czy u ludzi zwiazanych ściśle zawodowo z medycyną oraz wieloródek. 

Szacuje się, że co druga osoba w całym swoim życiu zachoruje na nowotwór, a z roku na rok linia wiekowa zachorowalności osiąga coraz niższy wiekowo pułap. Zdaję sobie sprawę, że jeśli to czytasz, wierzysz, że Ciebie ten problem nie będzie dotyczył. Jednak uwierz mi, będzie. Bo jeśli dobrze policzysz, to już w Twoim gronie jest jedna chora na raka piersi np. A czy zdajesz sobie sprawę, że za rok możesz to być Ty? Kiedy zaczęłam się 'interesować' rakiem piersi, było to dokładnie rok temu, gdy koleżanka wspomniała mi o swojej kuzynce, jaka wybadała raptem ni stąd ni z owąd guza w piersi. Przeszła cieżkie leczenie (leczenie raka piersi należy do bardzo agresywnych i bolesnych, a kobiety leczone, nawet te zdrowiejące, każdej usuwa się prze cież choćby fragment piersi, nazywa się nie bez powodu Amazonkami) i dziś jest już w remisji.  Od tego czasu, już kolejna kobieta z grona tamtej koleżanki choruje na raka piersi...  Rozumiesz co to oznacza?

Ponieważ należę do osób genetycznie sciśle zwiazanych z tą jednostką chorobową, oraz byłam (i jestem) spokrewniona z osobami chorującymi na nowotwory, czuję się gotowa na poruszenie tej sprawy na blogu. Zaznaczam, że moje przemyślenia użyte w tym wpisie nie są poradą lekarską, a zbiorem moich doświadczeń i obserwacji. Od dawna zastanawiałam się czy podjąć tutaj tę tematykę, nie mając wykształcenia medycznego, myślałam też czy powinnam tu o raku piersi temat rozwijać, skoro nie jest to blog o zdrowiu. Ponieważ mam wciąż wiele przemyśleń i wiele do powiedzenia w tej kwestii rozważyłam tę możliwość, aby teraz 'przy okazji' papierowych goździków napisać kilka słów od siebie. Jak wiecie na Weekendowniku do tej pory nie pisałam o trudnych sprawach. Od kilku lat blog jest nośnikiem pozytywnych uczuć, myśli, wydarzeń, relacji z naszych rodzinnych podróży, oraz twórczości florystycznej, jest odbiciem mojej duszy. A ona w gruncie rzeczy jest zawsze kwiecista, różowa i wierzę, że taka będzie zawsze. Pomimo tych wciąż barwnych przeżyć, dziś napiszę o tych kobietach, które są jak goździki. Dziś piszę nie to o czym dowiedzieć się można z mediów, oraz nie to o czym powie lekarz. Jest cała masa wartościowych artykułów i książek z których można czerpać wiedzę medyczną i psychologiczną na temat nowotworów. 

Jestem pewna, że mam do czynienia z mądrym czytelnikiem, że Ty wartościowa kobieto bedziesz wiedziała, które informacje w moim wpisie dotyczą Ciebie. W Twoim organiźmie jest wiele sygnałów i pora im się przyjrzeć. Chciałabym abyś w porę wyłapała najcenniejsze szczegóły jakie wysyła Twoje ciało, a jakie niekoniecznie uznawane są za objawy ciężkich chorób. Gdy ciało zaczyna chorować, zanim jeszcze można określić konkretne miejsce zmiany, nietrudno zauważyć, że coś się zmienia... Pytanie, czy zostanie odpowienio (i w porę) zinterpretowane. To do lekarza powinno należeć poszukiwanie przyczyny i to lekarz powinien wspierać poszukiwanie przyczyn zmian w zdrowiu pacjenta. Bez względu na statystyki, a także Twój (być może) młody wiek! Jednak i Ty nie zbagatelizuj nic, co wydaje Ci się 'podejrzane', a jeśli nie masz Komu rozsądnemu powierzyć swoich podejrzeń zdrowotnych, znajdź odpowiedniego lekarza prywatnie. Tyle się mówi o profilaktyce, badaniach kontrolnych, regularnym samobadaniu, a nikt nie wspomina, żeby sprawdzać te wszystkie manifestacje ciała, jakie wysyła ono dodatkowo i niekiedy już na początku choroby. Prawda jest taka, że idąc na profilaktykę podstawową, na badania, istnieje niestety ogromne ryzyko nieodpowiedniej diagnozy podczas badań kontrolnych, gdy guzy zostają przeoczone lub zaliczone do niezłośliwych. Niestety coraz częściej obserwuje się zbagatelizowanie cieżkiej choroby u pacjenta przez lekarzy, jacy zamiast przyspieszać diagnozę, pocieszają młode pacjentki, że są pełnią zdrowia.. a ich złe samopoczucie to efekt zmian hormonalnych,  niezdrowej diety i złego stylu życia. 

Nie pozwól aby Cię lekceważono! Czy to normalne, że w tym samym czasie kiedy odkrywasz niepokojące nieprawidłowości w pracy swojego ciała, to ten doświadczony lekarz proponuje Ci oczyszczanie ucha płynem jaki oferuje Mu koncern farmaceutyczny do promocji w placówce zdrowia? A na pytania o kontrolne badania i kierowanie do specjalistów oraz ich interpretację reaguje jakby to Ci się nie należało? W ostateczności słyszysz, że lepiej trzeba sprawdzić swoje zdrowie drogą prywatną, bo teraz ze względu na zmiany spowodowane covid listy oczekiwań pacjentów wydłużają się dwukrotnie... Na szczęście istnieje jakiś podział list (pilne, z podejrzeniami, oraz zwykła). Do którego woreczka zostaniesz wrzucona? Zapewne należałoby to analizować pod kontem połączenia wielu 'objawów' jednocześnie. Jeden objaw to nie koniec swiata., ale kilka na raz zmienia postać rzeczy! Jednak nie zawsze lekarz (a co dopiero TY pacjentko), potrafi przeanalizować Twoją indywidualną sytuację goździku. Bo być może już powinnaś być w trybie pilnym zakwalifikowana do badań usg, mammografia, biopsja gruboigłowa i rezonans magnetyczny. A tak naprawdę oczekujesz trzy miesiące na pierwszą wizytę.


A tymczasem..

1. Jedną z istotnych manifestacji mogącej wskazywać na rozwijający się proces nowotworowy w organiźmie kobiety jest zmiana cyklu miesięcznego lub brak miesiączki. Dochodzi do wielu zaburzeń hormonalnych jakich nie udaje się powiązać z konkretną jednostką choroby. Zatrzymanie miesiączki w wieku pozamenopauzalym, plamienia, i inne niespodziewane cięższe objawy muszą wzbudzić czujność lekarza rodzinnego. Nie czekaj na samoistny powrót cyklu, musisz być wysyłana w trybie co najmniej przyspieszonym do lekarza specalisty.  2. Kolejny ważny aspekt to trudności z zajściem w ciążę. Niepłodność wtórna szczególnie, gdyż świadczy o zmianach chorobowych jakie następują już po pierwszym dziecku. Zmusza to do poszukiwania przyczyn tej zmiany. Jednak w wielu przypadkach nie udaje się jej znaleźć, bo wyraźnie się jej nie szuka. W Polsce kobiety z niemożnością zajścia w ciążę ozłociłyby system zdrowotny leczenia niepłodnosci wtórnej w UK. Tu gdzie żyję.. Rach, ciach i już możesz próbować mieć dziecko. Tutaj w Irlandii Północnej badanie i kolejno staranie o dziecko w poradniach leczenia niepłodności polega na sprawdzeniu zdolności do posiadania potomstwa kobiety i mężczyzny a następnie na.. propozycji zapłodnienia In Vitro. Oczywiste jest, że jeśli czujesz z tym niezgodę, nie podejmiesz się takiej opcji. Oznacza to jednak, że również Twoja niepłodność wtórna nie będzie przebadana i nie będzie leczona... A powinno być inaczej, bo niepłodność wtórna niezwiązana z menopauzą oznacza proces chorobowy! Czyż w ten sposób pacjent lub pacjentka mogłaby np. dowiedzieć się na co choruje? 3. Zmiany skórne, swędząca skóra, plamy, zmiany barwnikowe jakich wcześniej nie obserwowałaś, a jakie wcale nie muszą oznaczać raka skóry! Ale mogą być zwiazane z rakiem.. piersi. Po prostu skóra wyrzuca toksyny na wierzch z wnętrza pod nią. Może pojawić się trądzik, wręcz rany, na dodatek ogromnie rozlane i bolesne. I jeszcze ważniejszy znak. Brązowienie (rogowacenie) w zgięciach, zwykle w pachwinach. Gdy zauważysz zmianę i pojawienie się ciemniejszego koloru skóry z jakim nie możesz nic zrobić, to zwróć sie do dobrego lekarza po pomoc. Czy otrzymałaś od lekarza skierowanie do dermatologa lub endokrynologa o które prosisz? 4. Problemy z oczami. Z wiekiem to normalne, a nawet genetycznie uwarunkowane. Wzrok może pogorszyć się w czasie menopauzy, lub po cieżkiej chorobie. Wiele dolegliwości przypisuje się przejściu choroby covidowej. Podobnie ze zmianą smaku w ustach.  Jeśli jednak Twój wzrok zaczyna szwankować, a wcześniej nie miałaś z tym problemu, gdy oczy pieką, białka są miekkie, wzrok niewyraźny, tworzą się bez przyczyny torbielki, lub oczy są przekrwione a okulista mówi Ci, że nie widzi stanu chorobowego i nie zna konkretnej przyczyny... to znak, że organizm źle pracuje, że nie nadąża i dzieją się w nim jakieś zmiany! Warto podsumować kilka dolegliwości i juz teraz natychmiast skorzystać z pomocy lekarza, aby przedyskutować skąd problem z oczami. 

5. Zalewajace poty, szczególnie w nocy. Jest to znak, że organizm walczy z chorobą. Poty zazwyczaj występują też przy zmianach hormonalnych, lecz jeśli jesteś kobietą w wieku około 40 lat i zaczełaś mocno się pocić mimo braku zmian w życiu, w pracy to uważam, że powinnaś niezwłocznie poszukać wyjaśnienia dla takich objawów. Może pojawić sie też gorączka, niekiedy nieznaczne podwyższenie temperatury, ale przez okres dłuższy niż kilka tygodni. To ewidentnie stan chorobowy do wyjaśnienia i sprawdzenia. Pora się przebadać u dobrego lekarza, który poszuka przyczyny aż jej nie znajdzie. 6. Wypadające włosy. To chyba oczywiste dla wielu kobiet, że tracą wlosy przez całe swoje życie. Niektóre w obliczu rodzicielstwa (podobnie z osłabionym szkliwem po ciaży), chorób hormonalnych, menopauzy. To wszystko ma miejsce przez całe nasze życie. Jednak jeśli włosy wypadają kupami, a Ty już sobie z tym nie radzisz, powinnaś szybciutko udać się na badania kontrolne, bowiem nie chodzi tylko o wzmacnianie i opiekę Twojej głowy i włosów. Chodzi o ratowanie Ci życia! 7. Obrzęki dłoni, rąk i wreszcie pach, i obojczyków. Im wyżej, tym bardziej 'niebezpiecznie'. Zastój limfy, uwieranie pod pachami. Ucisk stanika, zmiana pozycji spania. Niewiadoma przyczyna męczenia się leżąc na boku. Drętwienia jednej dłoni. Jeśli zauważysz regularne sytuacje bólowe dotyczące jednej strony ciała, to możliwe, że jest to zwiazane ze stanem zapalnym w tym obszarze. Niektóre rodzaje raka piersi długo nie wykazują uwidocznionego guza, rozwijają się 'po cichu' w przewodach, i aby je wykryć potrzeba bacznie przyjrzeć się różnym badaniom. No i co ważne, najważniejsze wykonać je nawet kilka razy. 8. Wycieki z piersi, mogą pojawiać się od lat, lub jednorazowo, raz na 5, 10 lat. Zwykłe, przezroczyste, lepkie, niczym wczesny pokarm w ciąży. Zazwyczaj ocenia się je jako zmiany hormonalne. Możesz usłyszeć też komentarz lekarza iż są to wycieki związane z nadwagą, czy uciskiem fałd brzusznych. Nic bardziej mylnego. Jeśli są wycieki, to z pewnością nie wynikają z tych przyczyn! Spójrz ile na świecie jest kobiet otyłych, z obfitym biustem i nie mających takiego problemu. Nie daj się zwieść opinii lekarza, który nie znajduje w tym powagi sytuacji. A w dodatku zamiast przebadać dokładnie historię Twojego leczenia, przyjrzeć się takim zmianom, określa stan wycieku na podstawie rozmazu na szkiełku, bądź biopsją cieńkoigłową. Aby sprawdzić dobrze przyczynę wycieków z piersi, oraz zmian zdrowotnych zachodzących równorzędnie w Twoim ciele, nie wystarczy badanie na szkiełku. Potrzebna jest obszerniejsza diagnostyka. 9. No i na koniec klasyka. Guzy, powiekszenie piersi, pomarszczenie, wgłebienie, guz widoczny, lub niewidoczny. Guz, który być może mógłby być torbielą hormonalną, ale ostatecznie może się okazać guzem złośliwym, szybko rosnącym, i nie poddanym szybkiej weryfikacji na tzw. Red line. Oby stadium zaawansowania pozwoliło na trafne leczenie.  Dlatego właśnie pamiętaj, aby móc ocenić  te zmiany, oraz jakikolwiek nowotwór piersi musi zostać wykonany pakiet badań - usg, badanie palpacyjne, mamografia, biopsja gruboigłowa, molekulę po wycięciu guza, często markery nowotworowe i rezonans magnetyczny. To daje Ci szansę na wyleczenie. 

No i oczywiście pozostaje jeszcze cud. A cuda zdarzają się niezwykle rzadko i niekiedy okazuje się, że samo życie jest takim cudem. Czasem cofnięcie choroby nie jest tylko wynikiem leczenia, ale też złożonych w całość wydarzeń. Podobnie w drugą stronę. To jak rozsypane puzzle i potem złożone. Niekiedy stres rusza całą procedurę rakowienia, dokładają się do tego inne procentowe czynniki, jakie są znane na całym świecie. Jest też możliwość pomyłki (a jakieś 'zwarcie' na linii informatycznej, jakieś pomyłki i odchylenia w systemie) i potem możesz stać się ofiarą błędu systemu i przypisują Ci schorzenia jakich nie masz. Trochę pół żartem pół serio. Ale uwierz mi, i to jest możliwe... Droga Kobieto, niczym ten goździk, waleczna i wierząca przede wszystkim sobie. Zanim zachorujesz na jakąkolwiek chorobę, lub zanim odkryjesz, że jesteś chora.. żyj tak, jakby każdy dzień był CUDEM. Kochaj, śmiej się, spełniaj marzenia, podróżuj, pasjonuj się czymś fajnym i nie odkładaj niczego na później. To się dzieje tu i teraz, a każdy z nas kiedyś umrze.

Jeśli już dopadła Cię ciężka choroba to nadal żyj w pełni życiem.  Nie słuchaj tylko porad osób, które o Twoim życiu nie mają pojęcia, wsłuchaj się w siebie i też w swoich najbliższych. Niczego nie żałuj.  Wykonaj rachunek sumienia, w którym przede wszystkim wybaczysz sobie i innym złe 'ruchy', zastosuj afirmacje znoszace blokady i traumy sprzed lat. Bądź dla siebie najlepszą przyjaciółką, pokochaj siebie i poznaj się na ile okoliczności pozwolą. Wykorzystaj Czas jakkolwiek to nie brzmi. Zacznij wymagać od innych, nie od siebie. Teraz jest Twój czas na odpoczynek. Załóż journal, np. Jedzenia, badań lub inny. Zacznij coś regularnie robić, jeśli nie będziesz czuła się idealnie, przełóż swoje plany. Zrób coś, czego unikałaś lub czego wstydziłaś się przez lata. Nie oszczędzaj pieniędzy, jeśli zwykle tak robiłaś. Przestań gotować innym, zacznij sobie i oczekuj pomocy. Dawaj z siebie tylko to, co chcesz. Trenuj! Czy wiesz, że regularne ćwiczenia w trakcie leczenia onkologicznego mogą pobudzić Twoj organizm do walki z chorobą. Energia to swiatło i jak tylko opadasz z sił po leczeniu, tak zaraz gdy lepiej się poczujesz powinnaś wstać i robić coś fajnego. Tak zdobywasz siłę do życia. Przyjaźnij się ze sobą, ale też z ludźmi. Nie zostawaj sama, nie zamykaj się, kochaj ludzi a jeśli nie masz bratniej duszy, pokochaj naturę i przyrodę. Wiem co mówię, sekret tkwi w tej symbiozie. Wreszcie zaufaj Bogu i bądź z Nim przyjaciółką, niezależnie od tego Kim jest Twój Bóg. Pamiętaj, że w tym tkwi sekret szczęścia. Po prostu żyj tu i teraz i bądź. Walcz dzielnie, i wiedz też o tym,  że walkę przegrywasz jeśli wierzysz, że przysługuje Ci jakiekolwiek prawo do życia. Nie Ty o tym decydujesz.


'Sisters' - Pink and Red Crepe Paper Garden Roses

piątek, listopada 25, 2022

'Sisters' - Pink and Red Crepe Paper Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

Nowa linia róż z krepiny, to dopracowane na niemieckiej gloria doublette roże ogrodowe dla kobiet, dziewczyn, przyjaciółek, sióstr, powierniczek, współpracowniczek, towarzyszek doli i niedoli. Prezent dla matki, córki, nie dla kochanki (bo te panie zdecydowanie odrzucamy, gdyż psuje to moją wizję i koncepcję 'sisters'), gospodyń, bizneswomen. Dla żony, lub narzeczonej. Dla każdej tej kobiety, która postanowiła być wsparciem dla Innej kobiety w dobrej wierze i z otwartym ♡ sercem oraz z chęcią dawania-otrzymywania. Zatem... 
'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

Ujrzycie dziś kolekcję róż z papieru, jaką stworzyłam zaraz po poprzednich dwóch moich projektach kwiatowych, jakich nie pokazywałam tutaj. Po październikowych goździkach z krepiny (niebawem ukaże się artykuł), które były inspiracją październikową, w Miesiącu Świadomości Raka Piersi 🎀, oraz po relacji listopadowej z moich 43 urodzin, party z moimi przyjaciółmi w klimatycznym lokalu, udekorowanym nieznacznie moimi kwiatami z krepiny. Może zamieszczę zdjęcia w następnych wpisach. Oczywiście szykuję też wspomniany post z naszej rodzinnej podróży do Włoch, o Ostuni. Ale właśnie dziś zaprezentuję jedne z najbardziej klasycznych kwiatów. Królowe - Róże Ogrodowe. 

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

Czy wiecie, że to róże tak pięknie wkomponowują się w temat ofiarowywania i przyjmowania? Uczucie miłości, przyjaźni, empatii i zrozumienia? Różo jesteś wrażliwa a zarazem silna, rozkwitasz, kwitniesz i też kiedyś przekwitniesz. Jeszcze nie pora. Ty dbasz o siebie i kochasz silnie, kochasz siebie i innych, swoje ciało, duszę, serce i swoje życie. Różo jesteś piekna, pełna uroku. Masz delikatne płatki. Lecz pamiętaj, że masz też kolce, które Cię chronią i siostry w tym ogrodzie masz, nie jesteś sama.  Tu nie ma konkurencji, bierności, zawiści, fałszywości, zazdrości, czy zdrady. Takie kobiety odrzucamy! Zamykamy takie relacje. W klubie są 'Sisters'. Zatem róże są pełne uroku, najlepszych, czystych i prawdziwych uczuć. Są symbolem kobiecości, wsparcia oraz faworyzowania. Czerwona róża i róża różowa zachwycają, zawsze są dobrym, słodkim i idealnym połączeniem. Stanowią różnice, ale też wspólnotę i pewne pojednanie.

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

Róża różowa wręczana jest dla uznania uroku młodej kobiety. Wyraża podziw, i czułą miłość, oraz zachwyt dla Jej młodzieńczego rozkwitającego piękna. Może być również oznaką radości dla rodzącej się miłości. To także radość i poezja. Podarowana może być w dowód wdzięczności. Dlaczego by nie obdarować nią dojrzewającej panienki, dziewczyny? Jaśniejsze odcienie różu tej róży podkreślają delikatność i urok. Moja dla nastolatki. Bardzo mądrej i ładnej dziewczyny. Życzę Jej aby takie róże (oraz białą w przyszłości od mężczyzny) otrzymywała od innych ludzi. Jaka jest ta różowa róża? Róża ma kolor różowo czerwony i powstała z krepiny niemieckiej o dobrej gubaturze, najlepszej jakości. Moja zakupiona z Ameryki. Róża jest w wersji łączonej kolorem różu i czerwieni. Z tej krepiny powstają najurodziwsze róże ogrodowe z papieru, gdzie nie ma potrzeby cieniowania. Zwróćcie uwagę, że jej płatki są w dwóch różnych barwach, ponieważ jest dwustronna. Cudownie się prezentuje i Jej właścicielka chętnie trzyma ją w swoim pokoju. Życzę, aby posiadaczka tej róży mogła kiedyś hodować takie róże w swoim przydomowym ogródku. 

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

Druga róża z czerwonej krepiny doublette jest 'siostrą' różowej, i jej wierzchni kolor płatków  jest czerwony a spodni różowy. Jest bardzo klasyczna, jednak na żywo wygląda zdecydowanie lepiej niż na moich zdjęciach! Ewenement czerwonej róży ogrodowej. Zatem opiszę tym razem inne cechy róży z klanu 'Sisters'. Jej wysokość to kilkadziesiąt centymetrów. Tak, jak poprzedniczka, posiada ona łodygę dopracowaną z zielonej niemieckiej  krepiny doublette i zestaw (podwójny) łodyg, każdy z trzema cieniowanymi listkami z zielonej krepiny niemieckiej doublette. Komu wręczamy rożę czerwoną i dlaczego? Róża ta może być wyrazem  miłości i prawdziwej przyjaźni. Można przekazać od serca dla serca i dozgonnie. Na ofiarowanie jej decydujemy się jako symbol przywiązania i szczerości, lecz także silnie rozwiniętej więzi. Np. Mamie, przyjaciółce, żonie. Ja przekazałam kobiecie atrakcyjnej, z krwi i kości, dojrzałej, inteligentnej, zaradnej, pełnej wigoru bizneswoman. Kobiecie spełnionej, pracowitej a jednocześnie pięknej, o bogatej duszy i szlachetnym sercu. 

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

Taka jest prezentacja 'Sisters', dwóch najpiękniejszych, najsłodszych róż ogrodowych. A co myśli o nich i dlaczego tworzy takie róże Autorka (Ja)? Jak narodził się pomysł na ten klan róż? W mojej pracowni, która ostatnimi czasy raz pracuje, raz nie, co wynika z dwóch przyczyn, miedzy innymi z nowo wyposażania właśnie tej mojej pracowni florystycznej w pewne meble i dodatki dekoracyjne (w dużej mierze dzięki pomocy fizycznej mojego męża), dotychczas powstało już kilka rodzajów róż. Ostatnio wykonałam np. roże dekoracyjne toffee i złote KLIK

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

Temat róż i ich warsztat wymaga ciągłego doskonalenia, rozpoczynając od pomysłu, i przygotowania projektu, wyciecia kwiatów, i liści, ukręcenia środka rozetki 🌹 oraz przygotowania w różnorodne płatki, ich kolejne rozmiary, kształty aż po charakterystyczne dla róży liście, kolejno skręcenia łodygi i sklejenia projektu a na koniec dopracowania do oryginału, formując różę i lakierując dla zabezpieczenia. (Tutaj jeszcze przed lakierowaniem). Tysiące róż, miliony interpretacji. Chcę znaleźć kilka ulubienic różanych, bądź tworzyć pod Kogoś i postarać się najlepiej zdublować w formie papierowej oryginał z ogrodu. Miłość do prowadzenia ogrodu, uwielbienie florystki ogrodniczki dla kwiatów, pozwala cieszyć się tą twórczością, pasją, ogrodem, i życiem. Z kolei dla mnie samo tworzenie róż to nauka w nieskończoność. Pragnę także to robić, aby uszlachetnić swój warsztat. A wręczać je chcę z pozytywnym przekazem oraz z wdzięcznością.

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

Dlaczego powstała kolekcja tych róż wiem, ale jednoznacznie nie mogę określić jednoznacznej przyczyny, bo powodów jest kilka a taka wersja róż ogrodowych była w moim zamyśle już od dawna. Kwiaty wyglądają swieżo i blisko do oryginału, jaki miałam okazję podziwiać w ogrodzie. Miesiąc pażdziernik pozwolił mi docenić jeszcze bardziej kilka bliskich zaprzyjaźnionych kobiet. Spędziłam (i spędzam nadal) z Nimi i niekiedy z Nimi i z Ich meżczyznami, czy z Ich rodzinami i z moim mężem, wesołe chwile. Wypady, rozmowy (także te o trudnych sprawach), wyjazdy autem, spacery, wymiany książkowe, ich kawki i moje herbatki, moje i nietylko moje party urodzinowe, spotkania naszych dzieci i rodzin, czy nasz ostatni wypad do kina na Listy do M.  5 wspólnie z nimi. (Zdjęcie mnie w czaderskiej świątecznej opasce poniżej). Stąd właśnie nowa kolekcja 'Sisters' Crepe Paper Pink and Red Garden Roses, jaka została wreszcie dopracowana moimi rękami i zostaje w mojej twórczości. 

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

Tak właśnie, 'Sisters' będzie królowała, jak zostaną te moje róże, bliskie kobietki, w moim ♥ Sercu. Wspaniałe 'Sisters'. W moim ogrodzie. Babski klub różany sprawia, że jestem pełna pasji i nadziei, spełniona, radosna, silna, zakochana (wciaż w tym samym od ponad dziesięciu lat Panu, moim meżu), ostatecznie wdzięczna i pokorna z wiarą w siebie, w ludzi, w Sisters i w życie. Mam też plany i marzenia, uśmiech na ustach, swoją codzienność pełną różnych barw i piękne wspomnienia. Chciałabym Wam też tutaj wiele pokazać, ale nie wiem czy dam radę? Serdecznie pozdrawiam i szykuję się do kolejnych kroków nie tylko warsztatowych, a Wam życzę takich fajnych Sisters, jakie mam ja, i mimo wszystko już niedługo ciepłej zimy..

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

P.S. Polecajka: Pomyślałam, że napiszę Wam moje odkrycia jesieni!  Ksiażka "Dobrostan" Agnieszki Maciąg, o bardzo wartościowej treści z afirmacjami i poradami jak osiagnąć ten dobrostan. Szybko się ją czyta i dzięki przystępnej prezentacji autorki łatwo wdrożyć w życie wszystkie z nich, aby osiągnąć ten stan. Woda toaletowa Daisy, klasyka, jednak o tak intensywnym zapachu, niczym woda perfumowana. Moje marzenie spełnione, w przepięknym flakoniku z nakładką stokrotek. Przy kosmetykach bedąc zawsze polecę nawilżający krem pod oczy, którego używam "Loreal Revitalift Anty Wrinkle". Mi służy, lubię go! Garści natki pietruszki dla kobiet, jedzone codziennie na poprawę składu krwi; zieloną i biała herbatę organiczną na oczyszczanie organizmu i czerwony rooibos bezkofeinowy utleniający komórki; ogórki kiszone każdego dnia, w celu wyrzucenia z organizmu złych grzybów i namnożenia tych dobrych; ostropest plamisty mielony na usuniecie metali i toksyn z wątroby, oraz na jej regenerację; Chyba najzdrowsze czerwone wino Pinot Noir🍷, delikatne slodkie i wyborne o działaniu przeciwnowotworowym. Nam podchodzi 'I ♡ Heart Pinot Noir' wegierskie, kupiliśmy w Tesco Ireland. Brancelet 'Family Tree' Warren James, na szczeście. Ja noszę każdego dnia, obok mojej kabałowej czerwonej nitki i jestem szczęśliwa. Ogromna Świeca zapachowa Little Rituals 'Calm' Bergamot and Grapefruit, którą można zakupić w Card Factory Ireland. 

'Sisters'- Crepe Paper pink and Red Garden Roses

Modne ostatnio w odcieniu głębokiej zieleni, z brokatową rozświetlajacą nitką bluzki sweterkowe (cieplejsza włóczka na jesień i zimę) zwężone w pas, z pufiastymi rękawkami, zwężanymi też przy dłoni. Ja noszę z getrami lub krótką spódniczką ze skóry, bądź materiałową w trapez. Ostatnio ubieram spódniczki a odłożyłam sukienki do szafy. Oczywiście polecam najnowszy film "Listy do M. 5", zabawną świąteczną polską komedię na dużym ekranie. Śmiech i romantyzm w kinie zapewniony. Nie zapomnijcie wpinki świątecznej opaski, taka sweet uszkowa opaska dla Cudnej 'Mikołajkowej', co by troszkę dodać klimatu Christmas i poprzeszkadzać tymi uszkami w filmie nie innym widzom, ale tylko Mikołajowi, i innym Sisters, bo przecież my zawsze mamy najlepsze miejsca na górze. ;) U nas IMC Cinema. Wystawę Secret Belfast 'The Immercieve - Expirence Van Gogh', nietypowa, świetlna ekspozycja Van Gogha prezentowana w budynku Kościoła w Belfaście. Spotkania niedzielne z Bogiem, gdzie dusza lewituje. No i także wyjścia na basen, nurkowanie w szerokich gogglach i stroju kąpielowym jednoczęściowym z długim rękawem, za to z wygodnym i poręcznym (i bardzo kobiecym) rozpięciem zamkowym z przodu). To hity roku. Ja z modą nie podążam, lecz idę ze swoją intuicją i wygodą we wszystkim. Warto też przyjrzeć się innym ludziom wokół nas, przeanalizować swoje i innych zachowania oraz potrzeby. Trzymajmy się ciepło, byle do wiosny! Uściski.


Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik