Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty
weekendownik - wyzwanie - #30dnibezcukru

sobota, sierpnia 05, 2017

weekendownik - wyzwanie - #30dnibezcukru


Tym razem, zupełnie bez trudu, przyszło mi podjąć wyzwanie #30dnibezcukru wraz z Anią ze SlimSizeMe dotyczące wyeliminowania cukru z codziennego menu. Odrzucenie cukru z posiłków przez 30 dni dziś uważam za konieczność, gdyż dotychczasowe próby zgubienia kilogramów poprzez ćwiczenia, czy diety oparte na zmniejszeniu spożywanych kalorii nie przyniosły oczekiwanego przeze mnie efektu spadku wagi na stałe. Poza tym rozwiązanie, które w wyzwaniu zaproponowała Ania jest dla mnie wręcz idealne, gdyż już od paru dni biały cukier zaczęłam zastępować słodzikami, szczególnie pochodzenia roślinnego. Mocno ograniczam nawet to słodzenie. Już na trzeci dzień od pierwszej próby wdrożenia tego wyzwania zauważyłam, że gotowe, kupne słodycze stały się dla mnie po prostu za słodkie, co jeszcze jakiś czas temu było dla mnie niezauważalne a spożywanie ich bez opamiętania doprowadziło do 'nałogu' cukrowego. Zatem wchodzę w to w sumie nie nowe dla mnie doświadczenie (7 lat temu nie spożywałam cukru przez 3 miesiące) ze świadomością, że musi się.udać. Co oznacza wyzwanie SlimSizeMe napiszę poniżej, a w dalszej części przedstawię Wam co dla mnie oznacza to wyzwanie, gdyż postanowiłam w jakiś sposób zrekompensować sobie ten brak cukru i zastąpić go w wybrany sposób. Wiem doskonale, że nie jest to łatwe, szczególnie jeśli w domu ma się jeszcze dwoje ludzi do wyżywienia, którzy decydują o sobie i o swojej diecie (no przynajmniej jeden z nich -mąż), a niestety sami nie potrafią, lub nie lubią być kucharzami w domu. Już niedługo na Weekendowniku szukajcie wpisów z tagiem wyzwanie SlimSizeMe.


Zasady wyzwania – 30 dni bez cukru:


1. Nie kupuję żadnych słodyczy;
2. Nie jem domowych deserów z cukrem oraz ich nie robię;
3. Jeśli mam ochotę na deser lub słodkości – jem owoce lub robię słodkości bez dodatku cukru;
4. Staram się unikać cukru i jego podobnych, ale jeśli będę musiała to użyję zdrowszego zamiennika np. ksylitol, stewia, miód itp.;
5. Dziennie można zjeść jedną porcję domowych słodkości (wyjątkiem są owoce);
6. Moje wyzwanie zaczyna się 4 sierpnia 2017 (piątek ), ale Ty możesz zacząć w dogodnym dla siebie momencie;
7. Wyzwanie kończy się 2 września 2017 (sobota);
8. W przypadku porażki lub grzechu, nie przerywam wyzwania, ale kontynuuje je. Doliczam jeden dzień do wyzwania i to nie jest kara, po prostu zależy mi aby było pełnych 30 dni.



___   __  ___



Koktajle - standardowo w czasie dni z wykluczonym cukrem z diety, wzmaga się apetyt na wszystko inne. Planuję włączyć do menu koktajle z dodatkiem słodkich owoców i zielonych liści. Pamiętajmy przy tym, aby nie dodawać cukru i wykorzystywać wszelkie sezonowe owoce, a także warzywa. Więcej. 

Owoce - letnie, soczyste, dojrzałe owoce są bardzo słodkie. Pewnie ja w tym względzie nie mam lepiej od Was (w Irlandii ciężko znaleźć takie), ale i tak zamierzam jeść mnóstwo wszystkich berry, czyli truskawek, borówek, jeżyn, malin, itd. Słodkie truskawki, czy jagody w ogóle nie muszą być dosładzane w cieście. Jedynym wyjątkiem, co prawda nie berry, ale takim owocem, który lubię jest rabarbar (który w Irlandii znalazłam), ale i na to znajdzie się rada. Pod koniec artykułu napiszę co zamiast cukru dodaję do deserów, aby były słodkie.

Owoce - nie tylko te sezonowe, dają nam wiele możliwości przygotowania posiłku, można je jeść surowo, lub zrobić z nich koktajl. Można też samemu przygotować deser. W wyzwaniu pamiętajmy, aby nie kupować gotowych słodyczy, a desery robić samemu, niekiedy używając własnej wyobraźni, a innym razem spoglądając do książki kucharskiej. Ja obecnie korzystam z wielu inspiracji m.in.w książce: Słodka Kuchnia Lidla - Kuchnia Polska według Pawła Małeckiego. 



zioła i przyprawy - każdy kto wypróbował większość metod zdrowego odżywiania, lub diet pewnie będzie wiedział skąd moja potrzeba uzupełnienia posiłków w zielone listki, zioła, a także przyprawy. Pewnie nie zastępują one potrzeby cukru, ale dodają smaku potrawom, a niektóre z nich hamują apetyt, a w związku z tym hamują nasza potrzebę zjedzenia słodyczy. Więcej.


herbatki - mogą być ziołowe, ale skupmy się na kwiatach, lub owocach suszonych. Przede wszystkim są zdrowe i możemy je znaleźć w naszym ogródku, lub na łące. Nie wiem jak Wy, ale ja tego typu herbat nie słodzę już od pewnego czasu. Moje ulubienice to lipa, róża, czarny bez. Oczywiście nie obędzie się bez herbaty zielonej. 

suszone owoce + ziarna - tak właśnie powstają zdrowe ciastka i batony. Nigdy nie byłam ich zwolenniczką, szczególnie jeśli chodzi o zbożowe. Jednak np, ostatnio wykonałam samodzielnie takie połączenie: sezam, miód, żurawina, rodzynki i suszone owoce. Możecie w warunkach domowych przygotować granolę na śniadanie (podobnie jak robi to moja przyjaciółka), a teraz i ja.. Więcej pojawi się w moim cyklu kulinarnym z książki kucharskiej: Rodzinna Kuchnia Lidla.

miód - do łączenia niektórych składników idealnie nadaje się miód. Oczywiście nie każdy ma możliwość zbierania go z własnej pasieki. Zapewne jednak dokładnie wiecie gdzie go znaleźć w Waszej wiosce, lub mieście. Jako dodatek do deserów stosujemy tylko z konieczności, i dla zdrowia, ponieważ miód zawiera mnóstwo witamin i mikroelementów, lecz paradoksalnie jest bardziej kaloryczny od cukru.

słodziki i subst. słodzące - nie ukrywajmy, że najgorszy cukier, to ten kupny. Nie wiemy dokładnie co w nim się znajduje, oczywiście poza kaloriami. Czasem po prostu najdzie nas ochota na sernik, lub chcemy przygotować lemoniadę. Niestety cytryna to ten owoc, który nie ma słodkiego smaku. Poza tym są takie osoby, które np. ze słodzenia kawy nie potrafią zrezygnować... Wtedy sięgamy po słodzik, lub substancję słodzącą. Do herbaty stosuję słodzik, do robienia biszkoptu, czy ciast zazwyczaj stosuję ksylitol - cukier brzozowy, Za to do bitej śmietany dodaję stewię, która jest pochodzenia roślinnego i ponoć nie zawiera cukru, a jest od niego 300 razy słodsza! Pamiętajmy jednak, aby nie zrobić z wykorzystania słodzików nałogu, a także, aby nie przedawkować. Stosujmy alecane normy również w tej kwestii. O słodzikach napisałam też tutaj.

przyprawy, zioła i pachące listki na diecie

czwartek, lipca 14, 2016

przyprawy, zioła i pachące listki na diecie

Jaki byłby świat kulinarny bez przypraw i jaka byłaby moja cudowna dieta bez wyjątkowych ziół? Te dodatki w naszej kuchni, nierzadko z własnego ogródka, lub zielnika są po prostu niezbędne. Ochh jak bardzo myliłam się kiedyś stosując proste naturalne i bezsmakowe dania w dawnych posiłkach. Zdarzyło się sypnąć różne listki podczas gotowania zup, czy sosów, a przyprawy tylko do standardowych - nie niskokalorycznych potraw. Jednak okazuje się, że zarówno liście, zioła, jak i niektóre z przypraw w postaci zmielonej mogą nie tylko idealnie uzupełnić, lub nawet zmienić smak 'jałowych' dań, lecz mogą okazać się tymi bardziej wspomagającymi dietę. Większość z nich po prostu oczyszcza organizm, część wspomaga trawienie, a inne nawet redukują tłuszcze w organizmie. Kiedy po raz pierwszy otworzyłam swoje przyprawy pochodzenia arabskiego (przywiezione z Tunezji), zrozumiałam, że ze względu na jakość będą mi one towarzyszyły podczas najbliższych posiłków. Odpowiednio zapakowane, po otwarciu są niezrównanie świeże i po prostu smaczne. Pewnie największe znaczenie w ich jakości ma pochodzenie, ale także istotny z pewnością będzie sposób ich przechowywania. Przede wszystkim smaki i aromaty przechowujmy 2-5 lat w zamkniętych słoiczkach, względnie specjalnych woreczkach. Niektóre z nich (gorczyca, gałka muszkatołowa) zdecydowanie poleca się włożyć do szczelnie zamkniętych pojemników, bez światła. Istotne jest też to, gdzie przechowujemy przyprawy. Zaleca się, pomimo wygody podczas stosowania, nie trzymać przypraw blisko kuchenki, piekarnika, nie w miejscach nasłonecznionych, oraz nie przy zlewie. Najlepiej trzymajmy przyprawy w suchym miejscu, blisko okna. Podobnie jest z ziołami. Najlepsze są takie z przydomowego ogródka, bądź z modnych ostatnio własnych doniczek. :) Tutaj określa się okres przechowywania jako dwuletni, z wyjątkiem kminku, który wyjątkowo nie traci swoich walorów nawet przez 10 lat. Przyprawy ziołowe przechowujmy w szklanych pojemniczkach, a świeże zioła należy wstawić do kubeczka z wodą i włożyć do lodówki. Zioła zbierajmy latem, i aby ususzyć róbmy to od razu po przyniesieniu do domu, wykładając w suchym miejscu (nie na słońcu) na bibule 5-6 dni, lub w specjalnej suszarce. Zioła można zamrażać, i wówczas nie tracą swoich cennych właściwości. Zarówno zioła, jak i przyprawy, lub zioła suszone mają wyjątkowe działanie dla organizmu. Zazwyczaj łagodne, ale z pewnością nietoksyczne, wspomagające leczenie niektórych schorzeń. Najczęściej ich aromat i smak dodają po prostu wyjątkowości potrawom. Jeśli stosujecie dietę, wiecie doskonale o czym piszę. Zredukujcie użycie soli do minimum, a zastąpcie smakowymi aromatami w postaci przypraw i ziół. Jest ich całe mnóstwo, i gdyby się im przyjrzeć bliżej poznając ich walory - to każde z nich takowe dobroczynne dla organizmu posiada. Lecz które z nich i w jaki sposób mogą stać się Waszymi sprzymierzeńcami diecie? 

Cynamon - dla mnie w ścisłej czołówce, ze względu na smak, ale też możliwość dodawania do deserów (jabłka, sorbety, herbatki, twaróg, do muesli). Dla niektórych nie do zastosowania. Należy jednak pamiętać, że najbardziej on właśnie pobudza enzymy uczestniczące w metabolizmie węglowodanów. Właśnie dlatego powinien bezwarunkowo znaleźć się w Twoim menu. Proponuję cynamonowy napój - rozpuść 1 łyżeczkę cynamonu z 1 łyżeczką miodu w połowie szklanki gorącej wody. Wypijaj przed śniadaniem. 

Pieprz czarny - Jest podstawową przyprawą każdej kuchni. Zwiększ ilość pieprzu dodawanego do potraw, nie zapominając o tym, aby doprawiać potrawy pod sam koniec przygotowania, ponieważ zbyt wcześnie dodany może stracić najcenniejsze właściwości. A jakie to? Już od dawna wiadomo, że piperyna zawarta w pieprzu (a dokładnie na wierzchu ziarenka) ma działanie wspomagające trawienie. Okazuje się też, że jest ona świetnym spalaczem tłuszczu. Idealnie byłoby samemu mielić pieprz i spożywać go w sporych ilościach. 

Kurkuma - to tradycyjna przyprawa kuchni indyjskiej, którą można dodawać do wszystkiego, a głównie do ryżu, mięs i warzyw. Pewnie nie każdy wie, jak wiele ma ona w sobie dobrego dla zdrowia. Przede wszystkim działa ona przeciwzapalnie i jest źródłem antyoksydantów. Pomaga spalać tłuszcz, i zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę. Ma bardzo specyficzny miodowy kolor i ciekawy smak, który nadaje potrawom niesamowity charakter.

Imbir - Często słyszymy o tej przyprawie, na której zapach i widok co niektórzy się krzywią. Imbir polecany jest szczególnie zimą, ale osobiście od niedawna stosuję go również latem do specjalnych napojów z cytryną. W imbirze znajduje się kapsaicyna, która podnosi temperaturę ciała. Wiadomo, że dzięki temu szybciej spalamy kalorie. Poza tym imbir bardzo pobudza produkcję soków trawiennych, dzięki czemu czujemy się nasyceni i podczas diety nie mamy tak częstej ochoty na podjadanie. 

Kardamon - jest szczególnie aromatyczną przyprawą, której dodanie do potraw, herbaty, kawy dzięki zawartości olejków eterycznych pobudza system pokarmowy do przyspieszonej pracy. Ma słodkawy smak o cytrusowym zapachu i jest składnikiem curry. Kardamon znany jest z tego, że odtruwa organizm i wdrażany jest podczas silnie detoksykujących diet. Bardzo ułatwia odchudzanie, W medycynie stosowany jest jako składnik leków na niestrawność i wzdęcia. Ostatnio znany podczas terapii antynowotworowej. Natomiast najbardziej popularny, jako silnie pobudzający składnik perfum. Nic więc dziwnego, że jest jedną z najdroższych przypraw..

Chrzan - Mało kto pokusił się o kupienie chrzanu w całości (korzeń) i starcie go na tarce. pewnie niewiele osób wie o tym, że chrzan jest najznakomitszym spalaczem tłuszczu. Zawarte w nim związki siarki i olejki ułatwiają trawienie tłustych potraw. Najlepiej komponuje się z mięsem, kiełbasami, ale też z sosami jogurtowymi, idealna kompozycja to wersja ze startym jabłkiem. Ostro, ale efektownie!

Chili, pieprz cayenne - sposób na podkręcenie metabolizmu. Cayenne uzyskujemy mieląc ususzoną papryczkę chili. Przy diecie urozmaiconej w tę przyprawę ułatwiamy spalanie kalorii. Nawet odrobina dorzucona do potrawy dodaje energii i poprawia humor, co jest bardzo znaczące podczas diety, kiedy w wyniku mało energetycznych dań jesteśmy szczególnie narażeni na spadek wigoru. Idealny dla osób, prowadzących aktywny tryb życia. Jeśli na początku przyprawa wydaje Ci się za ostra, nie rezygnuj. Twój organizm przyzwyczai się.

Mięta pieprzowa - Jeśli zdarzy Ci się zjeść dość późno, lub zbyt obficie, koniecznie zrób herbatkę z liści mięty. Organizm lepiej poradzi sobie z ciężkostrawnym jedzeniem. Zresztą, ponoć nawet smak miętowy pomaga wytrwać w diecie i pohamować apetyt na słodycze. Najlepiej miętę zbierać w czerwcu i wysuszyć ją zgodnie z podanym przeze mnie na początku artykułu sposobem. Miętę warto dodawać po kilka listków do sałatek, oraz przyrządzać z jej dodatkiem koktajle, lub nalewki.

Mniszek lekarski - to roślina wprost z łąki, która w postaci świeżej, a także ususzonej, w całości (liście, kwiat, korzeń) może być używana podczas diet. Najlepiej spożywać ją na świeżo w okresie letnim, stosując młode listki do sałatek, a ususzone korzenie do nalewek i herbat (także dobra jest herbata z kwiatu). Pomaga przede wszystkim usunąć toksyny z organizmu. więcej o mniszku przeczytacie w odrębnym cyklu na moim blogu. 

Bazylia - od niedawna jest moją ulubioną przyprawą, która naprawdę ma fantastyczny aromat i smak. Ponoć dzięki tym listkom Włoszki mają nienaganne figury i talie. Olejki eteryczne zawarte w bazylii łagodzą skurcze jelit i neutralizują szkodliwe kwasy, dzięki czemu pozbywamy się wzdęć. Z bazylią idealnie współgrają pomidory i warto nią posypywać właśnie dania z tymi warzywami.

Pokrzywa - Dzięki niej możemy odzyskać lekkość. wszystko za sprawą młodych listków, które możemy samodzielnie zebrać na łące, gdyż zalewając je wodą i dodając do sałatek, lub pijąc wywar pozbywamy się nadmiaru wody z organizmu. Działa moczopędnie, ale także już na etapie źródła problemu, gdyż pokrzywa wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych zapobiegając ich nadmiernemu namoczeniu. Ponad to pijąc regularnie herbaty z pokrzywy chronisz organizm przed cukrzycą. 

Pietruszka - Na odchudzanie polecana jest jako tzw. dopalacz, ponieważ dostarcza nam sporo energii i witaminy c, które podczas diety są bardzo wskazane. Sama postać pietruszki - mowa tutaj o liściach idealnie komponuje się w sałatkach, do zup, a nawet do popularnych ostatnio koktajli odtruwających organizm. Poza tym jest Ona bardzo smaczna, zdrowa i aromatyczna, dzięki czemu z chęcią ją spożywamy. Pietruszka ma także całe spektrum, zdrowotnych zalet, dlatego naprawdę warto ją wdrożyć do diety. Dodaj do sałatki z cytrusami, lub do koktajlu pomarańczowego. :) 

Seler naciowy - obowiązkowo należy stosować podczas diety, gdyż jest on źródłem błonnika, witaminy C. Ułatwia odchudzanie, jest warzywem o niskim indeksie glikemicznym. Ułatwia metabolizm i spalanie tłuszczu. Oczyszcza organizm z toksyn. Należy go spożywać głównie w postaci liści, bądź w koktajlach zmiksowanych z zielonymi owocami. Jest skarbnicą witamin. 

Oregano - Zwykle stosowane w postaci ususzonej, nadaje potrawom niesamowity smak. Należy jednak podkreślić jego niezastąpione przeciwdziałanie w procesie fermentacyjnym. Oregano skutecznie hamuje te procesy. Ponad to działa przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczo. Można pokusić się o zastosowanie jego w takiej mało znanej formie suplementacji, zamiast oliwy z oliwek stosować olej z dzikiego oregano.

Poza tym koniecznie dosypujcie do jedzenia tymianek, kminek, lubczyk i rozmaryn, w celu poprawy trawienia, a na łagodne przeczyszczanie kruszynę pospolitą (zarówno kora, jak i owoce). Z kolei jeśli chodzi o napoje wspomagające odchudzanie koniecznie pijcie herbaty zielone i czerwone. To już temat bardzo obszerny i na tyle ciekawy, że należałoby na niego poświęcić odrębny artykuł. Smacznego, kolorowego i aromatycznego odchudzania!

korzeń mniszka lekarskiego - sezonowe smakołyki

środa, maja 18, 2016

korzeń mniszka lekarskiego - sezonowe smakołyki

Już ponad tydzień minął od czasu, gdy po raz pierwszy wybraliśmy się z rodzinką na poszukiwanie zdrowych mniszków lekarskich. Po znalezieniu zdrowych okazów i zebraniu ich do domu, przystapiłam do działania. Zafascynowana Waszymi przepisami na miodek z mniszka - zainteresowałam się tym chwastem i zaczęłam czytać o tej roślinie mnóstwo informacji. Otrzymałam kilka przepisów na wykorzystanie kwiatów, liści i korzeni mniszka. Niektóre sprawdziłam, innymi tylko z Wami się tutaj dzielę. Znalazłam też parę ciekawych artykułów na angielskich stronkach, i te z przyjemnością przekazuję dalej - przetłumaczone na język polski. Kończąc ten cztero-artykułowy cykl o mniszku lekarskim, dzisiaj chciałam Wam przedstawić moim zadaniem najlepszy pod względem zastosowania, choć najmniej urodziwy - korzeń mniszka lekarskiego. Wiadomo, że taki korzeń można dosypać praktycznie wszędzie, więc możecie go wykorzystać w niewielkich ilosciach do sałatek, do herbaty, czy do maseczek na twarz (działa przeciwtrądzikowo). Korzeń mniszka lekarskiego ma działanie moczopędne, oczyszczające - na wątrobę, drogi żółciowe, stymuluje wydzielanie żółci. Sprzyja obniżaniu cholesterolu, zawiera dużo garbników, soli mineralnych (sporo potasu), żelazo, wapno, kwas foliowy, magnez, oraz witaminy E i A. Badania dowodzą, że stałe stosowanie korzenia mniszka lekarskiego może zniszczyć większość komórek nowotworowych. 

liście mniszka lekarskiego - sezonowe smakołyki

poniedziałek, maja 16, 2016

liście mniszka lekarskiego - sezonowe smakołyki



Kilka dni temu w Ballymenie mieliśmy trzy piękne dni, jeden z nich spędziliśmy w naszym ogrodzie zajadając się różnymi ciekawymi potrawami. Zabawy na trampolinie, dart, i wylegiwanie się na słońcu wzmagały apetyt do tego stopnia, że postanowiłam przygotować kilka grillowanych smakołyków, a między innymi oczywiście były mięska i kiełbaski. Ponieważ każdy z nas lubi inne mięsa z grilla, znalazły sie też paróweczki dla najmłodszego członka rodziny, który na widok nóżek drobiowych wykrzywia się odrobinkę, a kiełbasę raz ugryzie i już dla Niego wystarczy. Niemniej sałatka była wspólna dla wszystkich i to tym razem tatuś odrobinę się skrzywił na gorzkawy smak listków, w niej włączonych. Mowa oczywiście o liściach mniszka lekarskiego, których celowo nie blanszowałam, aby ani jedna witaminka nie uciekła. Mi osobiście gorzkawy, ostry smak bardzo odpowiada do sałatek tego typu. Jeśli jednak nie lubicie takich ostrych smaczków - to zapraszam, w dalszej części podam Wam sposób złagodzenia smaku liści, wraz z przepisem na moją smaczną sałatkę. Wiemy oczywiście, że liście mniszka lekarskiego można wykorzystywać nie tylko do sałatek. Dla zwolenników makaronów polecam wspaniałe pesto - na które mi już niestety listków nie wystarczyło. Możecie przygotować bogatą w witaminy i oczyszczającą zieloną zupę. Jeśli jeszcze zastnawiasz się co ciekawego warto zrobić z liści mniszka - to już odpowiadam, że jest on też idealny dla urody. Wiadomo, że świetne działanie ma spożywany jako pożywienie, czyli do wewnątrz. Ale okazuje się, ze można też od zewnątrz, i tutaj idealne dla cery są napary, jak również maseczki. 


kwiat mniszka lekarskiego - sezonowe smakołyki

środa, maja 11, 2016

kwiat mniszka lekarskiego - sezonowe smakołyki

Ponoć najważniejszą częścią mniszka lekarskiego jest jego korzeń. Nic dziwnego - bo bez niego nie byłoby z pewnością łodygi i kwiatu. Właśnie dlatego zamierzam pozostawić korzeń na ostatni dzień cyklu poświęconego mleczowi. Szczerze powiedziawszy przystapiłam chyba w najbardziej odpowiedniej kolejności do sprawdzenia kilku przepisów, które otrzymałam od mamy mojej koleżanki. Jako pierwsze pojawiają się żółciutkie kwiaty mniszka lekarskiego. Żółte, piękne i wiosenne. One wręcz pozytywnie mnie nastrajają i przyjęta ostatnio spora dawka herbatki z tego kwiatu bardzo mi smakowała. Osobiście zrobiłam i wypróbowałam herbatę z kwiatu mlecza, oraz syrop. Poniżej przedstawiam te dwie, atakże kilka innych ciekawych propozycji na przygotowywanie smakołyków z płatków mniszka lekarskiego. Zanim jednak do tego przejdę, chcę Wam opowiedzieć o przygotowaniach do ich sporządzenia. Kwiaty mlecza zbieraliśmy z pola tuż przy lesie, tam gdzie właściwie nie docierają auta. Pąki były spore, i zdrowe. Uzbieraliśmy je chyba w 15 minut i wyszło tego jedno wiaderko. Po przywiezieniu do domu opłukałam wszystkie, a następnie położyłam na ręczniku wszystkie kwiaty płatkami do dołu, tak, aby wyszły z nich robaczki. Po godzinie są gotowe do użycia. Zaczynamy!
Syrop z kwiatu mniszka lekarskiego

Składniki:

ok 150 kwiatów mleczu
1 litr wody
2 szklanki cukru
sok z 2 cytryn

Sposób wykonania:

1. Płatki z kwiatów mniszka wybrać do garnka z wrzącą wodą i około minutę gotować. Na koniec przykryć pokrywką i pozostawić na całą noc w garnku.
2. Następnego dnia rano przez gazę przelać całą zawartość z garnka do drugiego garnka. W ten sposób powstanie odcedzony wywar, który będzie bazą do wykonania syropu z mniszka. Mój wywar był dość zielonkawy, aż musiałam to skonsultować. Jednak wynika to z pewnością z klimatu w którym rozwija się mniszek.
3. Wywar ten należy znów zagotować, po dodaniu do niego cukru i soku z cytryny. Przemieszać i gotować na małym ogniu ponad godzinę. Im dłużej tym syrop będzie gęściejszy. 
4. Syrop możecie dodawać do herbaty, lub do ciast. Można go przechowywać jeszcze około pół roku w chłodnym miejscu.
Herbata z kwiatu mniszka lekarskiego

Składniki:

10 sztuk pączków mniszka
1 szklanka wody
kilka kropli soku z cytryny
cukier wg uznania

Sposób wykonania:

1. Można wykonać z wywaru z płatków mniszka. Zaleca się jednak wykonanie z całych pączków. 
2. Zalać pączki mniszka gorącą wodą i przykryć na 10 minut. 
3. Następnie usunąć pączki i skropić sokiem z cytryny, ewenualnie dosłodzić. 
4. Herbatę z mniszkiem można łączyć z owocami, ziołami, lub innymi herbatami oraz przygotować jako lemoniadę. 


Ciasteczka owsiane z kwiatem mniszka lekarskiego

Składniki:

1/2 szklanki oleju
1/2 szklanki miodu
2 jajka
5 kropli olejku waniliowego
1/2 szklanki maki wrocławskiej
1/2 szklanki płatków owsianych
1/2 szklanki płatków mniszka

Sposób wykonania:

1. Wymieszać olej, miód, olejek waniliowy i jajka.
2. Wymieszać mąkę, płatki owsiane, płatki mniszka.
3. Połączyć rzadkie składniki ze stałymi składnikami.
4. Rozgrzać piekarnik do 175 stopni.
5. Wyłożyć na papierze ciastka. Uformować je według uznania.
6. Piec w piekarniku około 15 do 20  minut.
Wino z kwiatu mniszka lekarskiego 

Składniki:

1 garnuszek płatków mniszka
4 litry wody
2 pomarańcze ze skórką
1 cytryna ze skórką
6 szklanek cukru
1 op. drożdży winiarskich
2 szkl. rodzynek

Sposób wykonania:

1. Do wina wybieraj płatki tylko mocno żołte, nie zielone.
2. Doprowadzić wodę do wrzenia i zalać nią płatki mniszka. Pozostawić pod przykryciem przez trzy dni.
3. Pomarańcze i cytryny obrać i wyciąć dokładnie biały miąższ (usunąć). Pozostawić połowę skórek, bez białego miąższu. 
4. Dodać skórki do mieszaniny mniszka i zagotować. Zdjąć z ognia i dodać cukier. Wymieszać dokładnie.  Ostudzić.
5. Dodać plasterki pomarańczy i cytryny, oraz drożdże i rodzynki. 
6. Przełożyć wszystko do garnka z otwartą pokrywą i nakryć gazą, lub przescieradłem bawełnianym., zabezpieczyć gumką. 
7. Miedzy 2 a 7 dniem mieszanina przestanie fermentować. Należy przecedzić mieszaninę do butelek. 
8. Nie zamykać butelek korkiem, a zabezpieczyć gazą i gumką przez 1 dzień, tak, aby cała fermentacja się zakończyła. Po tym czasie zamknąć korkiem. 
9. Najlepiej przechowywać przez sześć miesięcy do momentu pierwszego spożycia. 
Balsam z kwiatu mniszka lekarskiego

Składniki:

150 ml oleju z mniszka 
15 gram wosku pszczelego
10 kropli olejku lawendowego
10 kropli olejku z rozmarynu
10 kropli olejku orientalnego

Sposób wykonania:

1. Przygotować olej z mniszka lekarskiego zaparzając suszone mlecze w oliwie z oliwek, lub w oleju lekkim. 
2. W małym naczyniu podgrzać olej z mniszka lekarskiego, a następnie dodać wosk, i podgrzewać, aby się stopił. 
3. Zdjąć z ognia i po jakimś czasie dodać wszelkie olejki. Dokładnie wymieszać i wlać do mniejszych pojemniczków. 

Zbieramy mlecz lekarski - sezonowe smakołyki

wtorek, maja 10, 2016

Zbieramy mlecz lekarski - sezonowe smakołyki

Tak sobie wymyśliłam, że zrobię dla Was kolejny sezonowy cykl. Poprzedni był o niemniej zdrowych owocach cytrusowych. Pewnie będę mało oryginalna, ponieważ o mniszku lekarskim ostatnio jest bardzo głośno. Jednak to właśnie Wasze artykuły wzbudziły we mnie chęć takiego zapoznania z nieznanym mi dotąd pod względem smaku 'mleczem'. Dzięki Wam nabrałam ochoty na posmakowanie tego chwastu - bo tak naprawdę w Polsce uznawany jest za takowy. Przez wiele lat doceniany był tylko przez babcie i najbardziej przez te wiejskie. Ile dziś bym dała, aby mieszkać na wsi i tak szybciutko przez te kilka tygodni, kiedy mniszek kwitnie zbierać jego w całości. To jedna z tych roślin, których zarówno kwiat, łodyga, korzeń i liście nadają się po uprzednim przygotowaniu do spożycia. Dzisiaj skupię się na krótkim opisie zastosowania mniszka, a także opowiem Wam o naszym zbieraniu mniszka, po raz pierwszy nie po to, aby zrobić wianek, oraz nie dlatego, żeby Aleksiu wręczył go dla mamy. Tym razem mamy chęć poznać Jego smak, bo jeśli przypadnie nam do gustu, to zamierzamy zaoupatrzyć się jeszcze w ciagu kilku kolejnych dni, w większe ilości mleczu. Tak naprawdę tego typu przetwory, jak syrop z mniszka, czy ususzony korzeń mogą być przechowywane i stosowane jeszcze przez kilka miesięcy od momentu sporządzenia. Po tych kilku miesiącach następuje taki okres zastoju, kiedy nie uzbieramy już w całości mlecza. Podobno można zbierać ewentualnie korzeń - wówczas jest słodszy. Z kolei wykorzystamy ten zebrany ususzonego korzenia - żadnych części mniszka lekarskiego.


Jak zauważyliście pisałam tutaj celowo o mniszku wiejskim, bo ten właśnie uchodzi za najcenniejszy. Dlaczego? Otóż taki mniszek, który znajdziecie przy Waszym domku, na łące z dala od autostrad jest oczywiście najmniej skażony ołowiem i zanieczyszczeniami. Najlepszy ponoć jest zbierany na początku maja, i rosnący w dużych skupiskach. My wybraliśmy się po niego specjalnie nad morze, gdzie naprawdę auta docierają już w znikomych ilościach. Podczas zrywania świetnie się bawiliśmy, a przy okazji znaleźliśmy piękne miejsce, gdzie zamierzamy wracać. Okazuje się, że mlecz zbierany bliżej lasu i w klimacie, który panuje w Północnej Irlandii daje bardziej zielonkawy syrop - ale o tym napiszę przy okazji kolejnego artykułu. Jeśli planujecie porządnie zastosować mniszek lekarski, to proponuję zebrać przynajmniej jedno wiaderko pączków i sporą garść tych w całości. Wykorzystujemy kwiaty, liście i korzeń.

Kwiaty - po przywiezieniu pączków wyłożyłam je na papier w domu, na około godzinę, a następnie zamoczyłam w garnku z wodą. Tutaj jest wiele propozycji zastosowań, od syropów, aż do kosmetyków.

Liście - Należy wybrać najładniejsze, najmłodsze, i najlepiej zupełnie na świeżo je oczyścić. Można zmielić na sok, bądź wykorzystać do sałatki, pozostawiając w całości.

Korzeń - Mlecz wyrywamy wraz z korzeniem, a następnie odcinamy korzeń i oczyszczamy. Możemy go podobnie do selera obrać (choć należy to robić bardzo oszczędnie, ponieważ jest go mało). Korzeń warto ususzyć - układając w suchym miejscu z dostępem powietrza i wykorzystać w przyszłości w postaci sproszkowanej (utarty), lub też po prostu zjeść w całości. 

Nie bez powodu mniszek lekarski uchodzi za króla chwastów. Wiadomo, że jest też bardzo ropoznawalnym kwiatem, który dostarcza wielu emocji maluchom - wiosną podczas układania żywobarwnych wianków, za to latem podczas dmuchania przekwitniętych tzw. dmuchawców. Nasze babcie doskonale wiedziały, że mlecz ma szeroką gamę zastosowań także dla zdrowia. Podstawowe spektrum pozytywnego działania mniszka lekarskiego kumuluje się wokół układu odpornościowego, który mniszek wzmacnia, oraz odkażającego, czy to w przypadku ran, skaleczeń, oraz przeciwzapalnego w chorobach wątroby, woreczka żołciowego, nerek, pęcherza moczowego (szczególnie liście), a nawet skóry. Spożywany jako warzywo dostarcza mnóstwo witamin. Liście w sałatce, czy korzeń chrupany - to wzbogacanie oragnizmu w wapń, żelazo, magnez, witaminę A, D, E, C i wiele witamin z grupy B. Ostatnie badania, a także opinie wracających do zdrowia po chorobie nowotworowej ludzi dowodzą, iż mniszek lekarski, a w szczególności jego korzeń zabija komórki nowotworowe. Już w Starożytności stosowano napar z mniszka do leczenia prostaty, a w Chinach do dzisiaj jest wykorzystywany w leczeniu większości rodzajów nowotworu. Istotne w czasie stosowania jest to, iż mniszek lekarski rozpoczyna proces zabijania komórek nowotworowych, jednocześnie pozostawiając nienaruszone zdrowe komórki co wskazuje, że jest lepszy od chemioterapii. Istnieje całe mnóstwo potwierdzonych zahamowań raka - piersi, prostaty, czerniaka, itd. W jaki sposób nasze babcie wykorzystywały mniszka lekarskiego? Przede wszystkim do oczyszczania organizmu z toksyn, siekając liście mniszka i dodając je do sałatek. Tak naprawdę mniszek lekarski jest spokrewniony z sałatą. Bylina ta jest więc doskonałym środkiem na wiosenne oczyszczanie organizmu np. przed planowaną dietą. Jeśli jednak zamierzacie zastosować mlecz - proponuję najpierw sprawdzić, czy możecie go spożywać, ponieważ istnieją przeciwskazania do jego spożycia. Już w najbliższych artykułach znajdziecie kilka przepisów na wykorzystanie mniszka lekarskiego. Zapraszam!

1. Kwiat mniszka lekarskiego
2. Liście mniszka lekarskiego
3. Korzeń mniszka lekarskiego

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik