Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dublin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dublin. Pokaż wszystkie posty
zielona część Dublina - mały podróżnik

piątek, grudnia 09, 2016

zielona część Dublina - mały podróżnik

Charakterystyczna dla stolicy Irlandii architektura w znacznym stopniu bogata jest w stare kamienne obiekty, takie jak kościoły, cmentarze, szkoły. Jednakże ta szarość widoczna głównie w miastach, została w naturalny sposób przełamana zielenią, która w najzwyklejszy dla siebie sposób pozostała na swoim miejscu pomimo rozbudowy przez człowieka infrastruktury. Nie bez powodu Irlandia nazywana jest Zieloną Wyspą, a trzeba wiedzieć, że nazwa ta nie oznacza tylko wszechobecnej natury, ogrodów, czy lasów w tym kraju, a także mówi jasno o całokształcie działań człowieka, Organizacji rządowych, aby życie dalej toczyło się tutaj w dobrej symbiozie z naturą. Państwo Irlandzkie dopomaga w dbałości o wszelkie zielone zakątki w Irlandii, a klimat Irlandii jest sprzyjający dla utrzymania tej wymienności, jest idealny dla naturalnych form pozyskiwania  energii, itd. To właśnie dlatego wśród szarych ulic natkniemy się na wiele ogrodów, parków, w tym też miejskich, które zamiast znikać z map, z latami otoczone coraz większą pielęgnacją, rozrastające się stanowią już nie tylko rodzinne posiadłości, ale przekazane dla państwa skarby narodowe. Jeśli czytacie czasem moje artykuły, łatwo możecie odgadnąć, które domy wraz z ogrodami weszły w posiadanie National Trust i jak Państwo wykorzystuje te zabytki. Ostatnio w ramach relacji z naszej wycieczki do stolicy Irlandii - Dublina, napisałam o dwóch tego typu obiektach - Farmleigh House, Phoenix Park. O Starym Mieście Dublin też artykuł się pojawił, a dzisiaj uzupełniam Wam relację z naszej podróży w dwa miejsca w Dublinie.


Stare Miasto Dublin

sobota, listopada 26, 2016

Stare Miasto Dublin

Stolica Irlandii. Zielona, jak cała Wyspa a może po prostu - stara i szara a do tego skąpana w deszczu? Dublin. Dlaczego warto go odwiedzić i czy my chętnie tam powrócimy napiszę już dzisiaj. Całkiem możliwe, że do stolicy Irlandii powinniśmy wyruszyć sami bez Alexandra, bo czym jest wizyta w świątyni pubów bez degustacji piw, odwiedzin najsłynniejszej fabryki Irlandii - Dublin Guinness Museum, czy choćby bez wieczoru spędzonego w jednym z pubów w części Temple Bar. Oczywiście życie nocne odkąd mamy dziecko i żyjemy w Północnej Irlandii tylko w trójeczkę, dość mocno nas omija, a i w podróży jednodniowej na łyk dobrego piwa nie można sobie pozwolić. Więc z góry w planach (zresztą zrealizowanych) mieliśmy kilkugodzinne zwiedzanie Starego, szarego, acz interesującego Dublina. No właśnie. Jakie jest to Stare Miasto? W gruncie rzeczy spora jego część nietknięta przez czas, jest kamienna z wąskimi uliczkami i licznymi mostami po których zresztą można się poruszać autem i pieszo. Czego nie lubię - dość wolno się tutaj przemieszcza, co pewnie wynika z zachowania dawnej infrastruktury. Więc postanawiamy jako drugi etap naszej wycieczki do stolicy Irlandii wprost z zielonego Parku Phoenix, gdzie spędziliśmy kilka godzin spacerując, udać się do centralnego punktu miasta tuż przy drugim miejskim parku. St. Stephens' Green. KLIK To park otoczony miejscami parkingowymi, no i całym zgiełkiem miejskim, więc jest tutaj o tyle pewnie i bezpiecznie, że wszędzie jest blisko i zawsze znajdzie się miejsce do postoju na kilka godzin. 
Zaraz po odstawieniu auta ruszamy aleją parkową w kierunku najbardziej znanych miejsc Dublina. Mijamy Bramę Zdrajców i Łuk Fizylierów. Właśnie ten masywny łuk, który stoi pomiędzy deptakiem Grafton Street a parkiem St. Stephens Green jest wzorowany na rzymskim łuku Tytusa, który co prawda postawiono w I wieku, z kolei ten w Dublinie w XX wieku. Podobna budowla znajduje się w Paryżu i jest to Łuk Triumfalny z XIX wieku. Granitowy pomnik w łuku ma upamiętniać wszystkich żołnierzy, którzy polegli na południu Afryki w walce o interesy Wielkiej Brytanii. Właśnie za te zasługi Królowa Wiktoria zezwoliła iż Irlandczycy mogą wpinać sobie znak koniczynki w dniu Św. Patryka. 212 osób jest wypisanych na tablicy. Przez niektórych uważani za bohaterów, dla wielu byli zdrajcami narodu. 

Deptak Grafton Street należy do niewielkich deptaków, lecz najbardziej popularnych w Dublinie, znajdują się tutaj sklepy znanych marek, m.in sklep z wyrobami Disney'a, a tuż nieopodal St. Stephens Green Shopping Centre, tak olbrzymie, że można w nim się zgubić. Cechuje je bardzo ciekawa budowla ze szkła i metalu, jak koronka. 

Idąc wzdłuż Stephens Street dojdziecie do Dublin Castle. Zamek Królewski w Dublinie został wybudowany w latach 1204-1224 przez Anglo Normanów. Dzisiaj oryginał stanowi tylko Record Tower, czyli wieża. W zasadzie jego XVIII wieczny kształt jest sporym zaskoczeniem dla zwiedzających. 

Dalej kierując się lekko w lewo będziecie w pobliżu Wax Museum, czyli Muzeum Figur woskowych no i w samym centrum dzielnicy Temple Bar. Jak już Wam wspominałam najlepiej tu wybrać się wieczorem, bez dzieci. Jest gwarno, czuć klimat starych pubów i unosi się zapach smogu papierosowego. Takich barów i pubów jest tutaj całe mnóstwo, i ponoć większość z nich uznawanych jest za najstarsze w całej Irlandii, niemniej - najbardziej charakterystyczny jest The Snug, w którym o każdej porze dnia jest mnóstwo turystów. To idąc w lewo od Wax Museum.
Po tej samej stronie możecie zobaczyć największą budowlę sakralną w Irlandii - St Patrick's Cathedral. Ma ona status katedry narodowej. Wewnątrz pochowane są takie osobistości jak: znany pisarz irlandzki Jonathan Swift, oraz pierwszy prezydent Irlandii Douglas Hyde. Piękne babtysterium o sklepieniu z białego kamienia, a także liczne witraże to tylko niektóre z ciekawych elementów tego zabytku.
Jeśli jednak postanowiliście wprost z pubu udać się na romantyczną przechadzkę, proponuję pokierować się z The Snug dalej aż do rzeki Liffey, gdzie przejdziecie się mostkiem Ha'penny Bridge. Jest to bardzo charakterystyczny biały, żelazny most, który powstał w 1816 roku. Jest najstarszym mostem na świecie o takiej konstrukcji, i jednym z najbardziej rozpoznawalnych. 
Nad rzeką Liffey zobaczycie też wyjątkowy gmach Custom House uważany za najdostojniejszą budowlę Dublina. Może zadecydował o tym fakt, że budowali go wybitni kamieniarze Dublina. Obecnie znajdują się w nim biura rządowe, a część wnętrz jest dostępna do zwiedzania od środy do niedzieli.
Wychodząc z powrotem w kierunku popularnej części miasta po drugiej stronie rzeki, czyli tam, gdzie znajduje się od dwóch godzin nasze auto, przemieszczamy się do kompleksu Uczelni Trinity College. Tutaj można obejrzeć kilka interesujących obiektów. My mamy takie szczęście, że nawet 'drzwi' uczelni są otwarte, gdyż właśnie odbywają się dni otwarte dla obecnych i przyszłych studentów. Uczelnia została założona w 1592 roku przez królową Elżbietę I na terenie dawnego klasztoru augustianów. 
W 1661 roku biskup ofiarował jej Manuskrypt Księgi z Kells, który obecnie znajduje się w Bibliotece The Old Library na terenie Trinity College. W roku 1853 została wzniesiona dzwonnica na terenie Trinity College. Biblioteka akademicka zwiera 6 mln egzemplarzy książek, pism, gazet, map, manuskryptów, dokumentów muzycznych i fotografii. Uczelnia dzieli się na 3 wydziały obejmujące 24 kierunki. Warto tutaj przejść cały jej teren choćby po to, aby zobaczyć kamienne budynki i dotrzeć do Science Gallery.




Dublin ma jeszcze wiele takich ciekawych zabytków. Można byłoby chodzić, szczególnie w tak dobry w pogodę dzień, co w Irlandii bywa rzadkością. Jednak mamy już popołudnie i dlatego postanawiamy zobaczyć ostatnie zaplanowane atrakcje na dzisiaj. Są to dwa publiczne miejsca - Biblioteka Narodowa, gdzie aktualnie odbywają się stałe wystawy, a także czasowe m.in o twórczości i życiu poety i dramaturga Williama Butler'a Yeats'a a także zgromadzone zbiory związane z I Wojną Światową.

Tuż obok przechodzimy do National Museum of Ireland, a dokładnie jest tutaj wystawa stała Archaeology, która nas zainteresowała najbardziej. Mieści się w bliźniaczym dla Biblioteki, pięknym budynku, tuż obok. Pozostałe wystawy Decorative Arts and History, Country Life, History zostały rozmieszczone w innych budynkach, a ich adresy znajdziecie na stronie Museum. Biżuteria, metaloplastyka, średniowieczne przedmioty kościelne, oraz prehistoryczne wyroby ze złota - to obecnie wystawa główna. Aby zobaczyć dokładnie wszystkie zbiory i boksy z serii Archaeology, potrzeba na pewno więcej niż kilka godzin. My spędzamy tutaj skromne dwie godzinki, czujemy pewien niedosyt, ale musimy pomału  udać się w kierunku auta.


Mamy pół godziny na spacer w Parku, przy którym stoi nasze auto a na koniec dnia warto zajrzeć jeszcze do National Botanic Garden. O tych dwóch zielonych obiektach dopiszę Wam w odrębnym artykule, już wkrótce. Czy jesteśmy zadowoleni z wizyty w Dublinie? Oczywiście, że tak, bo małe podróże przenoszą nas w nieznane nam zakątki i być może powrócimy tutaj, aby usiąść wygodnie w jakimś pubie. Dzisiaj już szykujemy się do powrotu w kierunku naszego domu w Północnej Irlandii.

Farmleigh House Dublin - mały podróżnik

niedziela, listopada 13, 2016

Farmleigh House Dublin - mały podróżnik

Idąc dalej po zielonym Dublinie, a dokładnie przechadzając się w Parku Phoenix, o którym pisałam Wam w poprzednim artykule, natraficie na cudowne miejsce, idealne na kilkugodzinny spacer. Farmleigh House to posiadłość - dom i otaczające go ogród, jeziorko i pastwiska, wieża zegarowa, a także bogato zapełnione biblioteki powstałe w XVIII wieku, a niegdyś należące do rodziny Guinness. My nie weszliśmy do środka, wybraliśmy zwiedzanie ogrodów i okolicy po czym jestem bardzo urzeczona, choć ogród niestety już o tej porze roku nie przywitał nas pełnią barw. Można powiedzieć - pod koniec września powoli wszystko zaczyna odpoczywać, tak też jakoś podczas naszych przechadzek wokoło dało się zauważyć ogromny spokój, wręcz ciszę i miałam wrażenie, że miejsce nie było pełne turystów. Później zauważyliśmy, że posiadłość szykuje się na jakąś imprezę, których tu zresztą nie brakuje. Do tego właśnie teren i dom jest wykorzystywany, obecnie odbywają się tutaj różnego rodzaju imprezy okolicznościowe i szkolenia, a także jest to przede wszystkim hotel dla ważnych osobistości. Jeśli chcielibyście zobaczyć na co w tym miejscu napotkaliśmy, zapraszam na ten właśnie artykuł, z odrobinę wiejskiej jeszcze strony Dublina. 
Dom Farmleigh wraz z całą posiadłością są rozłożone na 78 arach, i w 1873 roku Farmleigh zamieszkany został przez Edwarda Guinnessa, prawnuka Arthura Guinnessa. Natomiast w 1999 zakupiony przez Office of Public Works i w imieniu rządu tak dostosowany, aby mógł pełnić funkcję hotelu i zakwaterowania dla ważnych osobistości rządowych, gości narodu, dygnitarzy. Farmleigh nadal pozostaje doskonałym przedstawieniem swojej świetności, architektury gruzińsko-wiktoriańskiej, kiedy tak naprawdę w 1880 roku Edward dobudował do mniejszego domu olbrzymią część i stworzył mieszankę stylów wówczas panujących w świecie. Dziś możemy oglądać dom w całej okazałości, w szczególności z jego wyposażeniem, które zostało wypożyczone na potrzeby państwa. Szczególnie mowa tutaj o bogatej kolekcji rzadkich książek i rękopisów na wystawie, która odbywa się w tutejszej bibliotece. Do kolejnych przyjemności należeć mogą przechadzki po ogrodzie przy domu, czy też nieco dłuższy spacer przy jeziorze, podziwiając malownicze krajobrazy. Idąc wzdłuż głównej ścieżki zauważycie też stado czarnych krów Kerry, oraz owieczki, kozy, byczki i osiołki. Dzisiaj posiadłością opiekuje się Facilities Management Services Office of Public Works. Spacer po Farmleigh należał do najprzyjemniejszych rodzinnych spacerów od dawien dawna. Gdy tam będziecie, zaopatrzcie się w nieprzemakalne buty i koniecznie wyjdźcie poza dom...


Hol i wejście. W części wejściowej dom posiada sześć marmurowych kolumn oraz kasetonowy sufit z kamienia portlandzkiego, i widoczny komin z rzeźbami w marmurze, a także piękne drewniane drzwi. Boazeria w jadalni, do której prowadzą drzwi po lewej stronie holu, wykonana jest w stylu Ludwika XIV. Znajdują się tutaj wiktoriańskie bufety, oraz przeróżne piękne zdobienia, wbudowany zegar przy kominku i figurki na całości paneli, m.in zidentyfikowane jako Jowisz, Wenus i Saturn prawdopodobnie mogły być częścią większego zestawu siedmiu płyt rzymskich bóstw (np. jeden z nich - czwarty Merkury znajduje się w Ermitażu w Petersburgu. Z kolei czwarty panel nad kominkiem w jadalni domu Farmleigh według znawców uznawany jest za personifikację Afryki. Wąski korytarz biegnący od przedpokoju do sali balowej zdobią piękne szklane żyrandole, oraz trzy drogocenne gobeliny. Buduar, czyli wytwornie urządzony pokój pani domu, jest w owalnym kształcie i ma charakterystyczny pięknie zdobiony sufit a także grawerowane mosiężne klamki, które ponoć pochodzą z 1736 roku. Nad kominkiem znajduje się okno z widokiem na ogród i fontannę. Tuż obok jest sala balowa, która została dobudowana, a na jej suficie jest skopiowana owalna rzeźba, nieco mniej dokładna od tej z buduaru. Zdobią ją ozdoby w stylu Ludwika XVI. Dekoracje są wykonane w specjalnym tynku do boazerii, która pokryta jest bielą. Podobnie kominek wykonany jest z drewna i otynkowany. W celu powiększenia obszaru relaksu, wprost z sali balowej można przejść do sporego konserwatorium wybudowanego około 1902 roku, kiedy to sprowadzono rośliny egzotyczne, i ponownie w czasach obecnych to powtórzono. Wewnątrz znajdują się rury z gorąca wodą, które są osłonięte przez kraty szarego żeliwa. Na podłodze wyłożony został tradycyjną metodą marmur z XVIII wieku. Biblioteka Benjamin Iveagh powstała za czasów panowania 3 hrabiego Iveagh - Benjamina Guinnessa w latach 1937 do 1992 roku. Był on bardzo bystrym kolekcjonerem rzadkich książek, manuskryptów, a ta kolekcja wynosi ponad 5 tyś pozycji. Wśród historycznych znajdują się tutaj: kopia Topografii Irlandii Gerald Walii pochodzącej z 1280 roku, który królowa Elżbieta wykorzystywała do nauki języka irlandzkiego, pierwsze wydania Ulissesa, Podróże Guliwera i inne. W roku 2005 otwarta została Galeria Farmleigh, której sporą cześć stanowią prace będące własnością rodziny Guinness, jednak część wypożyczona jest od Narodowej Galerii w Dublinie. Dzięki odpowiedniemu przekształceniu budynku możliwe stały się wystawy zgodne ze standardami europejskimi, kuratorskimi a także ochronnymi i od tego momentu stała się jednym z bardziej znanych miejsc wystawienniczych w całej Irlandii. Szereg wystaw znanych artystów, prac zgłoszonych (niektórych nagrodzonych) w międzynarodowych konkursach w Wenecji, czy Paryżu świadczy o odpowiedniej popularyzacji tego miejsca szczególnie w trakcie odwiedzin ważnych osobistości, które tutaj nocują i je odwiedzają. W ten sposób galeria nabiera rozgłosu, i międzynarodowego wymiaru.






Ogromną niespodzianką jest położona na terenie należącym do domu wieża zegarowa wysoka na 37 metrów, na której wierzchołku znajduje się wiatrowskaz. Jest ona wyraźnie widoczna ponad drzewa dla kierowców jadących poza posiadłością. Wieża została wzniesiona w 1880 roku i mówiono, ze zajmowali się tym inżynierowie browaru Guinnessa. Po obu stronach wieży znajdują się tarcze zegara i wskazówki żeliwne, złocone, z dodatkiem miedzi. Dzwony powstały w 1879 roku i każdy z nich nosi łacińską inskrypcję. Cała instalacja zegarowa została wmontowana około 1885 roku, i uważa się, że jest to bardzo unikalny design. Ponad to w wieży znajduje się zbiornik wodny, który posiada dojście do domu, a po drugiej stronie był wykorzystywany prawdopodobnie dla usług pralni. Fontanna o której wspominałam Wam już przy okazji opisu okna w buduarze domowym, znajduje się za domem na podwyższonym trawniku. Obecnie ta fontanna o średnicy 21 metrów została wbudowana w miejsce poprzedniczki w stylu formalnym.





Otoczona jest ogromnymi i starymi drzewami, m.in dwustuletnim bukiem i równie starą lipą. Na zachodnim brzegu trawnika ułożona jest Milk Cherry Walk i prowadzi ona do Sunken Garden (zatopiony ogród) w stylu holenderskim. Z kolei ozdobna brama kieruje do ogrodu prostokątnego, gdzie po środku jest fontanna. Dookoła rozpościera się ceglany mur idący w parze z równoległym żywopłotem cisu wykończone dwoma drzewami iglastymi. Otoczony murem ogród pochodzi z początku XIX wieku. Po południowej stronie od głównego wejścia do ogrodu widać sad, a po północnej stronie ogród różany i lawendy. W środkowej części umieszczono świątynię kamienną z sześcioma antycznymi kolumnami i ozdobnym wiatrowskazem. Za nią widoczne są szklarnie w których pielęgnowano storczyki, egzotyczne owoce i inne. Gdy dalej pokierujemy się na trawniku dojdziemy do jeziorka otoczonego bylinami i drzewami, pełnego kaczek i lilii wodnych. Własnie nad fragmentem zbiorniku wodnego znajduje się bardzo romantyczna restauracja podająca miejscowe i domowe jedzenie sezonowe znanej rodziny restauratorów z Brambles. Bardzo przyjemnie tam usiąść i się zrelaksować, jest to niczym oaza ciszy i spokoju w całym zgiełku Dublina. W pewnej odległości od domu i gospodarstw znajduje się mleczarnia. Ciekawym jej elementem są witraże w oknach ukazujące sceny krowie. Drogie sprzęty, marmurowe podłogi, i wielkość tego pomieszczenia, w którym znajdowało się kilka pokoi, decydowało o wartości tej mleczarni. dzisiaj ona już nie funkcjonuje, ale nadal przypomina o czasach swojej świetności i zdobi część ogrodową.



Phoenix Park Dublin mały podróżnik

środa, listopada 09, 2016

Phoenix Park Dublin mały podróżnik

Kolejny post z Zielonej Wyspy, a dokładnie z Irlandii, którym właśnie otwieram dla Was część główną naszej wycieczki do Dublina. Wcześniej postanowiłam wyszczególnić wg mnie najciekawsze miejsce naszego jednodniowego pobytu w tym mieście - w Science Gallery. Tak prawdę powiedziawszy, jak na pierwszą tego typu wizytę w tym sporym mieście, udało nam się zobaczyć większość interesujących i znanych miejsc, choć niewykluczone, że do części z nich udamy się, gdy nasz synek Alexander trochę podrośnie. Biorąc pod uwagę, że od godziny 9.30 mieliśmy już czas wolny, odwożąc wcześniej naszą rodzinkę na lotnisko, to myślę, że dzień wykorzystaliśmy maksymalnie, a nawet pod koniec dnia przeszliśmy spokojnie kilka popularnych uliczek z tradycyjnymi domami, które zachęcają kolorowymi drzwiami do zawitania w gościnę. Jeśli nie zależy Wam na długim postoju w różnych zabytkowych fragmentach miasta, to powinno się udać do planogramu jednego dnia włączyć spacer i obejrzenie ciekawych miejsc Phoenix Park, co nam zajęło około 3 godziny przed południem. Proponuję Wam udać się tam na samym początku dnia i należy tu wziąć pod uwagę, że kilka z atrakcji rozpoczyna funkcjonować (zresztą jak cała Irlandia) między godziną 9 a 10 do południa. 
Phoenix Park jest ogromnym miejskim Parkiem położonym 4 km od Centrum miasta. Jest to tak naprawdę 707 ha zielonej ziemi, otoczonej murem o długości 11 km. To właśnie decyduje o fakcie, że jest on największym tego typu parkiem ze wszystkich miejskich parków Europy. Przestrzeń daje się zauważyć podróżując główną drogą wewnętrzną, od której odchodzą inne aleje. Na całej długości można zaparkować auto i jeśli chcielibyście spędzić tutaj np. cały dzień można nawet wybrać się na przechadzkę, lub pobiegać zostawiając auto w wyznaczonych miejscach. My mieliśmy tego dnia sporo innych atrakcji na uwadze, więc zaparkowaliśmy w sumie w dwóch interesujących nas punktach spośród kilku umiejscowionych na całej przestrzeni. Phoenix Park powstał w 1662 roku, a z kolei od XVII wieku mają tutaj swój dom stada dzikich danieli. Zabytki i atrakcje o których Wam opowiem poniżej, przyciągają miejscowych, jak również turystów, z kolei coroczne imprezy decydują też o wyjątkowości tego parku nad innymi. Najbardziej popularne są tutaj wyścigi motocyklowe Phoenix Park Racecourse, oraz Wielki Bieg Irlandii Great Ireland Run. Znajduje się tu klub krykietowy Phoenix Cricket Club. Cały obszar parku jest świetnie przygotowanym miejscem wielkich koncertów muzycznych. Odbyły się tutaj koncerty m.in Bono, Robbie Williams'a i innych wykonawców. Jeśli dotarliście już do jednej z siedmiu bram Parku Phoenix, najprawdopodobniej tej głównej, to jadąc dalej wzdłuż Alei napotkacie:
Áras an Uachtaráin – oficjalną rezydencję prezydenta Irlandii, która w każdą sobotę jest dostępna do zwiedzania. Budynek jest dobrze strzeżony i ponoć bez wjazdu poza bramę niewiele można zobaczyć. No właśnie nam się to nie udało, ze względu na niesobotni dzień podróży, a szkoda, bo ponoć warto i każdego roku, aby rezydencję zobaczyć przybywa tutaj 5200 osób. Powstał w 1751 roku jako skromny murowany dom wybudowany przez leśniczego. Z czasem udoskonalony przez architektów został poszerzony o wnętrza i ogrody. 

Monument Wellingtona - to kolumna upamiętniająca Arthura Wellesley'a. Jest wysoka na 62 metry i znajduje się praktycznie w samym środku Parku Phoenix. Upamiętnia ona zwycięstwo księcia Wellingtona. Jest największym monumetem w Europie. Zatrzymaliśmy się na chwilę, aby obejrzeć pomnik i dojść do frontu rezydencji prezydenta Irlandii. 

Tutaj możecie skierować się w bok dojeżdżając do wyodrębnionej części parku Farmleigh House, o której piszę w innym artykule, był to nasz trzeci w sumie punkt postoju w Phoenixie, gdzie byliśmy spacerując prawie dwie godziny.

Z kolei drugim miejscem, gdzie skierowaliśmy się jadąc wzdłuż alei, było centrum turystyczne, gdzie tak naprawdę mieści się kilka fajnych atrakcji. Przede wszystkim to tutaj możecie dowiedzieć się wielu ciekawostek, a nawet obejrzeć w stałej galerii wystawę tematyczną dotyczącą Parku. Jako pierwsze przeszliśmy całe centrum, aby zaczerpnąć dobrej wiedzy o tej części Dublina, o jego przyrodzie, rzemiośle, i historii. Tutaj użytkownik może cieszyć się historyczną interpretacją parku od 3500 roku p.n.e. do dnia dzisiejszego, a także może wyświetlić prezentację audio-wideo na Phoenix Park na przestrzeni wieków. Jako pierwszy zabytek ukazuje się Ashtown Castle, który jest tylko pozostałością po całym obiekcie, w tej chwili otoczony niewielkimi korytarzami krzewów, oraz tuż przy murze ogrodami i placem zabaw, a wewnątrz, na dziedzińcu, kawiarnią. Zamek Ashtown pochodzi najprawdopodobniej z XVII wieku. The Victorian Walled Kitchen Garden jest dwu i pół-hektarowym zespołem ogrodowym na terenie Phoenix Park Visitor Centre. W otoczeniu roślin, drzew, ziół i ich zapachu spędziliśmy trochę czasu planując na ławce dalsze zwiedzanie Dublina. Ogród jest obecnie przywrócony do pierwotnego układu i uroślinnienia. Panuje tutaj styl wiktoriański. W ogrodzie odbywają się warsztaty w drugą sobotę miesiąca, które inspirują i edukują społeczeństwo na temat ogrodniczych umiejętności zaangażowanych w projekt a także do uprawy owoców, warzyw i kwiatów, m.in. takich jak groszek, chryzantema, łubin, gruszka, śliwka oraz wielu innych. Ogrody są otwarte przez cały rok od 10 do 4 popołudniu, jednak najpiękniej tutaj jest pod koniec lata.

Krzyż Papieski umiejscowiony w Phoenix Park na wizytę Papieża Jana Pawła II w 1979 roku, kiedy to ponad milion osób uczestniczyło we Mszy św. Biały krzyż ma 35 metrów  wysokości.

http://curiousireland.ie/
W Parku znajduje się Ambasada Stanów Zjednoczonych - Chief Secretary's Lodge.

Knockmaree Dolmen to prawdopodobnie najstarszy zabytek w mieście Dublin, a do tego też chyba najmniejszy grobowiec w Irlandii. Znajduje się on obok Knockmary Lodge w Phoenix Park i jest również znany jako Linkardstown Tomb. Kamienie są rzeczywiście resztkami grobowca służącego do pochówku. Zostały odkryte w 1838 roku. Wewnątrz znajdowały się jak stwierdzono urny z wypalanej gliny, naczynia do żywności i kawałki spalonych kości. Pozostałe kamienie były na samym środku kopca. Znaleziono pozostałości dwóch niemal kompletnych szkieletów mężczyzn, a analizy wykazały, że byli w wieku około 40 do 50 lat. Był tam również krzemienny nóż, naszyjniki z muszli i bransoleta kostna. Uważa się, że pochodzą z pobliskiej rzeki Liffey i zostały przeniesione z jej prądem.

http://curiousireland.ie/
Magazine Fort to miejsce, w którym Sir Edward Fisher wybudował w 1611 roku Phoenix Lodge, warownię z murami a później, gdy zostało zburzone w 1734 roku przez Lionela Sackville, w pozostałym miejscu stworzono arsenał broni. W 1801 roku zostało dobudowane skrzydło dla wojsk.

Jako jedno z ostatnich jadąc wzdłuż Alei mieści się tutaj Dublin Zoo – ogród zoologiczny w Dublinie otwarte 1 września 1831 roku. Zajmuje powierzchnię 28 ha na terenie Phoenix Park. Wśród zwierząt prezentowanych na terenie ogrodu są m.in. bongo, słonie indyjskie, goryle, lwy azjatyckie, okapi leśne, orangutany borneańskie, tygrysy sumatrzańskie i krokodyle nilowe. Warto tutaj wybrać się z dzieckiem, tym bardziej, że trochę dalej znajduje się kolejny ciekawy punkt. Oczywiście planujemy takie dłuższe odwiedziny w innym terminie.

http://topsy.one/

Victorian People's Flower Gardens to ogród znajdujący się już pod koniec głównej Alei Parku Phoenix i z pewnością może być miejscem odpoczynku po całodniowej wyprawie po ogromnym obszarze. Znajduje się tutaj mnóstwo kwiatów i zieleni, fontanny, oraz plac zabaw dla dzieci. Najczęściej to własnie tutaj mają miejsce przeróżne rodzinne pikniki w Dublinie. 

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik