słoneczniki z krepiny - dla przyjaciela

środa, września 16, 2020

słoneczniki z krepiny - dla przyjaciela

Dzisiaj trochę inaczej o moich kwiatach. Mam tę możliwość, tworząc bloga, że mogę pisać co mi w głowie się narodzi, pokazywać to co chcę. Oczywiście mowa o rzeczach przyzwoitych, nieobraźliwych. Wyrażanie opinii jest moją domeną, gdyż jak to mówi mój mąż jestem bardzo dobrą obserwatorką i kobietą z darem intuicji. Prócz łagodnego imienia - które jest wyznacznikiem mojego serca, mam  też bardzo silny charakter. Jestem zodiakalnym skorpionem co warunkuje mój sosunek do wielu aspektów w życiu. Przede wszystkim pozwala mi spadać (i dobrze lądować) po upadkach na przysłowiową twardą d... 

Weekendownik
Zapewne ta sprzeczność mojego usposobienia i wyrażanie opinii w kierunku drugiego człowieka, zawziętość, upór powodują, że w moim otoczeniu znajdują się tylko przyjaciele i tylko wrogowie. Twój normalny dzień to zawsze black and white to chyba stwierdzenie, które można idealnie do mnie jak łatkę przypiąć. Gdzieś w tym wszystkim, pomiędzy, są kolory, które zwykle chciałabym zachować dla siebie, kwiaty, natura a taka manifestacja ciszy w kierunku Innych - to ten nośnik, blog. To takie słoneczniki, które dzisiaj Ci daję. Jeśli masz chęć przypisz do siebie ten list jako odbiorca. To od Ciebie zależy jak go zinterpretujesz. 

Weekendownik
Weekendownik
Dzisiaj masz słoneczniki, które zrobiłam z myślą o przyjaźni, o radości i szczęściu. Zrobiłam je dla ważnej osoby, jako przyjazny gest. Bukiet pełen koloru i ciepłych myśli. Ten jest dla przyjaciela, który podąża za mną krok w krok, 'wers w wers', i myśli o mnie. Ten, który sprawia, że nawet pisanie ma sens. Nie zapominam, że wciąż jesteś przy mnie. Przyjaźń to taki dar, bez którego życie nie byłoby tak ciekawe i barwne. Oby przyjaźń wyglądała tak słonecznie jak te kwiaty, które zawsze idą ku słońcu. Żeby kierowała swoją łodygę w dobrym kierunku. Czasem myślę. Mówią, że lepiej nie myśleć a działać. Jest w tym sporo prawdy, bo gdyby siedzieć i myśleć, to człowiek usiadłby w miejscu przytłoczony wspomnieniami i planami. Bo myśli się o tym co minione, lub co może się stać, a robi się to co jest teraz...

Weekendownik

Weekendownik
Fajnie odkrywać siebie nawzajem, bo każdy z nas ma do zaoferowania drugiej osobie coś od siebie i siebie, swój cenny czas, swoje wiadomości, niekiedy spotkania. Drogi Przyjacielu, dziękuję, że jesteś, że tyle się od Ciebie nauczyłam. Zawsze z chęcią (i tak powinno być) przyjmę od Ciebie dobre, ale i złe słowo. Umiejętność słuchania i umiejętność mówienia w przyjaźni to bardzo istotne cechy. Mowa kwiatów dziś będzie mową przyjaźni. Mowa słoneczników jest oczywista - jeśli przeczytałeś mój wpis kilka tygodni wstecz, o tym jak dobrze czułam się w polu słoneczników razem z moimi najbliższymi. (KLIK)
Weekendownik
Twoje (moje) słoneczniki z krepiny postanowiłam zrobić w wersji najbardziej słonecznej. Ponieważ w polu podziwiałam słoneczniki z zielono-beżowymi środeczkami, dla odmiany zdecydowałam się wyciąć i skleić nieco inne. Jak widzisz wewnątrz są ciemniejsze, brązowo-czarne z zielonymi akcentami i żółtą obwódką. Zrobiłam tak, aby było bardziej ciekawie. Bo gdy popatrzysz na słoneczniki, to zauważysz, że każdy z nich jest inny. Dasz wiarę, że każdy z wykonanych przeze mnie słoneczników jest też inny? Każdy znich ma inne (innej wielkości) liście i różniące się środki. 

Weekendownik
Czy wiesz, że słoneczniki Van Gogha też były różnorodne? Jest to bardzo fascynujące, bo przecież mógłby to być w każdym obrazie bukiet dokładnie tych samych kwiatów, a jednak nie jest. Nie ukrywam, że w stworzeniu słoneczników odrobinę pomogły mi tutoriale z książki, którą posiadam. Skorzystałam z podpowiedzi jak skręcić środek w jedną całość. Mimo iż jest to dla mnie już bardzo znana metoda, jaką zresztą sama wymyśliłam dla ogromnych stokrotek z mojego projektu, postanowiłam sprawdzić ilość cięć na paskach i kształt płatków z książki: Crepe Paper Flowers. 
Weekendownik

Weekendownik

Okazało się to bardzo pomocne, jednak zmieniłam nieco rozmiary. Książka posłużyła mi też jako tło do zdjęć. No i oczywiście nie mogłabym nie dodać, że do wykonania płatków wykorzystałam słoneczną krepinę z serii Lia Griffith (niemiecką). Płatki w dwóch rozmiarach pięknie wypełniły główki słoneczników. Z kolei mięsiste łodygi, listki pod główką, oraz liście wycinałam i kleiłam z krepiny włoskiej. Słoneczniki okazały się bardzo czasochłonnymi kwiatami w wykonaniu.  Trzeba zrobić do nich mocne łodygi i dość spore liście. Jednak najważniejszą częścią okazuje się środek słonecznika. Może zgadniesz z jakiego materiału go zrobiłam? :) 

Weekendownik


Słonecznik (Helianthus) to kwiat z rodziny astrowatych, osiągający w dobrych warunkach nawet po kilka metrów wysokości, zaś jego główka w zależności od rodzaju słonecznika nawet powyżej 50 cm średnicy! Symbolika kwiatów słonecznika jest bogata. Otóż ten piękny kwiat ma dwa znaczenia. Ten Kto wręcza mówi jednoznacznie: Lubię Cię. Ten Kto odbiera zawsze może czuć swoje własne uczucia. Z jednej strony słonecznik oznacza dumę i niewdzięczność, ale jednak warto otworzyć się na dobro i wówczas bedzie to ciepło, szczęście i radość. Jeśli przyjmiesz słonecznik z otwartym sercem to tak, jakbyś wpuścił do domu szczęście. Bo słonecznik je przyciąga, i sprawi, że wróci dobrobyt, zdrowie i wszystko co pozytywne. 


Florence Court Enniskillen - Hrabstwo Fermanagh

niedziela, września 13, 2020

Florence Court Enniskillen - Hrabstwo Fermanagh

Wakacje. Ostatni dzień naszego pobytu w irlandzkiej Krainie Jezior - Enniskillen, w hrabstwie Fermanagh przeznaczyliśmy na zwiedzanie ogrodów i posiadłości. Z wynajetego studio spakowaliśmy się definytywnie i ruszyliśmy w kierunku miejsc z listy zarezerwowanych wcześniej wejściówek. Oczywiście nie mogło w tym zabraknąć dwóch bardzo ważnych na Wyspie Narodowych Skarbów. Pierwszy z nich położony nieopodal naszego wynajętego lokum odwiedziliśmy praktycznie zaraz po otwarciu rano, kiedy roślinność po porannym deszczowym orzeźwieniu budziła się do życia.

Weekendownik

Posiadłość Florence Court w Enniskillen wydawała się jeszcze 'spać', ze względu na ograniczenia liczby odwiedzających W godzinach przedpołudniowych, gdy tutaj spacerowaliśmy przebywało tak naprawdę kilka rodzin. Tym bardziej dało się odczuć, że jest to wiejska posiadłość, przepełniona głównien naturą i zielenią. Jednak ten Kto zna trochę historię Irlandii, doskonale wie, że na tym terenie znajduje się letni Dom Arystokracki, który był siedzibą hrabiów Enniskillen od XVIII wieku.

Weekendownik
Weekendownik
Weekendownik
Zbudowany z kilku budynków, etapami, obecnie posiada kilka otwartych sal, Tynkowane - barokowa biblioteka i gabinet, oraz rokokowa jadalnia i bawialnia. Natomiast charakterystyczne kolumnady zbudowane są z piaskowca przez architekta włoskiego. Te ostatnie szczególnie dają się zauważyć na pierwszy rzut oka w całej budowli złożonej z trzech budynków. W budowie tej części Domu bardzo mi się spodobała ta bogata obróbka, i ozdoby okienne, które widzicie na zdjęciach poniżej.
Weekendownik

Dla mnie i zresztą dla Alexandra najciekawszą częścią posiadłości były oczywiście ogrody. Bardzo charakterystyczne są ogrody angielskie -walled garden. W ogrodach oprócz lekkich bylin nie zabrakło pnączy - groszku ozdobnego, który lubię, powojnika, ale też było bardzo dużo przepięknych łubinów. Róże hybrydowe sadzone w ogromnych ilościach w ogrodzie hrabiny Charlotte to nie jedyne jakie tutaj znalazłam. Były też inne odmiany róż, pnące, podwieszane na kinkietach (zdjęć tutaj nie zamieszczam).

Weekendownik
Weekendownik
Weekendownik
Zupełnie naturalnie pnące się róże możecie podziwiać puszczone na letnim domku różanym, Rosses Cottage, idąc ścieżkami w ogrodach Florence Court na pewno będziecie mijać. Czarujący georgiański domek z cegły jest obiektem instagramowych shotów.  Oczywiście oprócz przepięknej budowy, małych okienek dzielonych, nie sposób nie zauważyć tego naturalnego akcentu.. i dekoracji wokół niego - obsypanych milionów płatków roż. Mogę poświadczyć - ten widok jest wręcz bajeczny! 
Weekendownik

Florence Court to też ogromne tereny natury, na któryc tle można podziwiać góry Fermanagh (szczyt Cuilcagh). Samo okrążenie obiektu to godzina drogi. Godzina wesołej wędrówki, podziwiania dzikiej przyrody, ale też przechadzka leśną ścieżką, która prowadzi do starego młynu. Nasza rodzina zaliczyła tu mnóstwo przystanków, tym razem zrobiliśmy sobie nawet mały piknik, ponieważ kawiarenka nie była dostępna dla odwiedzających ze względu na pandemię. 

Weekendownik
Weekendownik
Weekendownik
Jeśli spojrzycie powyżej  i poniżej, zobaczycie najbardziej słynny dom Enniskillen, ale też olbrzymi cis irlandzki, z którego słynie to miejsce. Jest on jednym z dwóch oryginalnych drzewek cisowych, jakie odkrył wiele lat temu na górze Cuilcagh pewien rolnik. Uznaje się, że jest to najstarsze drzewo ze wszystkich cisów irlandzkich. Jest przodkiem wszystkich innych, jak wiadomo cis rozmnaża się poprzez sadzonki.
Weekendownik

Co jeszcze znajdziecie w Florence Court? Ogród różany, pełen angielskich (i nie tylko) odmian, i aż dwa stawy, ładnie umiejscowione przy drewnianych kładkach, sad pełen drzewek owocowych, i położony po boku ogród warzywny, które są pielęgnowane przez pracowników Organizacji National Trust. Jak wyżej pisałam jest jeszcze domek Rosse, który obecnie jest wynajmowany jako domek letniskowy. Dawniej ten domek zmieszkiwany był przez ogrodnika Ogrodu.

Weekendownik
Weekendownik
Weekendownik

Florence Court to obowiązkowy punkt odwiedzin historycznych domów i ogrodów w Irlandii. Warto tutaj przyjechać, jest to miejsce magiczne. Jeśli zamierzacie się tutaj wybrać, konieczna jest rezerwacja na stronie National Trust. Obecnie dom (chyba ze względu na późny sezon) otwierany jest bliżej godzin południowych i zamykany nieco wcześniej niż w wyższym sezonie.. Warto też wziąć pod uwagę, że odwiedzający są wpuszczani co 30 minut. 

Weekendownik


Malta - villa z basenem w Mellieha

niedziela, września 06, 2020

Malta - villa z basenem w Mellieha

Jak to możliwe, że kiedy przybywasz na w sumie nie planowane dużo wcześniej wczasy, na wymarzoną od zaledwie kilku tygodni wyspę, czujesz, że to będą wakacje idealne, i czujesz, że spełnią wszystkie kryteria idealnego urlopu a Kraj do którego dotarłeś jest wspaniały? Możliwe. Zaraz Wam o tym opowiem. Opowiem Wam krótko o Malcie i jej klimacie, o usytuowaniu - bo w końcu Malta to niewielka wyspa  (podobnie jak małe Lanzarote, gdzie byliśmy w podróży poślubnej kilka lat temu). To przede wszystkim dobra destynacja, jaka wybraliśmy. Miejscówka okazała się idealna, z prywatnym basenem w którym spędzaliśmy wszelkie wolne chwile, przebywając a naszej wynajętej willi. Malta to wspaniali, i bardzo inteligentni ludzie, a co za tym idzie, nie ma nudy, i jest bezpieczeństwo podczas turystyki. Ale wszystko po kolei. 

Weekendownik
Pewnie wiecie doskonale, że na blogu piszę głównie o pozytywach, i nieliczni wiedzą, że od kilku lat zaczęłam też z bardzo optymistyczną myślą podchodzić do swojego życia. To nie gra, to po prostu tak życie mnie ukierunkowało i obserwacja osób napotkanych na mojej drodze, które uśmiechają się szeroko do zdjęć i do ludzi a w sercu noszą smutki. Z takich obserwacji wyniosłam najwięcej - także z tych własnych doświadczeń, patrząc na moją przeszłość, lata wstecz. Dzisiaj chcę w swoim życiu widzieć pozytywy, a tym bardziej nie planuję na blogu 'marudzić'. Chcę optymistycznie pisać. Cieszy mnie to, że mogę Komuś sprawić przyjemność moim postem, lubię kiedy otrzymuję wiadomości i komentarze, że to jak piszę i to co robię (art) sprawia też Im przyjemność. 

Weekendownik
Najbardziej cieszy fakt, że są wśród moich czytelników osoby chcące doścignąć przysłowiowego króliczka. Oby tak dalej, i tylko pozytywnie, a najlepiej oficjalnie się przywitać. :) Czekam na kolejne wiadomości, od moich wielbicieli. Jak to się mówi dam dokładnie tyle, ile chcecie. Ja będę się mocno starała, aby te wpisy sprawiały dalszą radość, frajdę czytelnikom. Właśnie dlatego mimo iż nie zawsze w życiu układa się po myśli człowieka, przecież są lepsze i gorsze dni - ja znów wrzucę bardzo optymistyczny tekst o naszym pobycie na Malcie. Zachęcam Was do urlopu na tej gorącej i idealnej wyspie (gdy tylko będzie taka możliwość), bo będzie to dla Was wyjazd niezapomniany. Przede wszystkim Malta mimo iż oddzielona od Europy Środkowej, nie jest odległa od niej. Z Polski to prawdziwy 'rzut beretem', od nas z drugiej wyspy UK to plus godzinka lotu.

Weekendownik
Malta jest niewielka, a mieści w sobie ogromną różnorodność kultur, choć najbardziej wpływowa pozostała nie tylko na styl życia, i tradycje, ale też na architekturę, religia - Chrześcijaństwo. O tym świadczą też m.in położone na tak małej wyspie setki kościołów, jak również sami rodowici mieszkańcy Malty, ich zachowanie, styl życia. Wspaniały Kraj, wspaniali ludzie! Dodatkowo, gdy patrzeć na Maltę pod względem wypoczynku istotny wydaje się klimat śródziemnomorski, pełen słońca, a jednocześnie niedokuczliwy. Wspaniała woda morska, w której można spędzać nie tylko godziny, ale całe dni! To od Was zależy też jak przyjemnie się ulokujecie, a znaleźć na Malcie wyjątkowy lokal, z kilkoma sypialniami, prywatny w pełni i za przyzwoite pieniądze nie jest łatwo.

Weekendownik
Ja zazwyczaj poszukuję zaczynając kryterium doboru od całkowitej prywatności (stay alone), z basenem (private), co oznacza, że cały basen jest tylko dla naszej rodziny. Na koniec kieruję wyszukiwarką, aby odszukała w dobrej cenie interesującą mnie destynację. O chwilach spędzonych w wynajętej prywatnej willi z basenem w miejscowości Mellieha trudno nie myśleć z sentymentem. W końcu to był czas, gdzie mogliśmy się 'wybyczyć' na maksa. Mogliśmy także zażywać kąpieli w dużym basenie (tylko my na wyłączność).  Usytuowany był na tarasie, troszkę w takim klasycznym stylu, ale odpowiadało nam to doskonale. Na tarasie od 8.30  świeciło słońce, a nasz dzień zaczynał się - praktycznie właśnie przy nim i w nim - na smacznym śniadaniu, najczęściej w postaci owoców i jeszcze raz owoców, w które zaopatrywaliśmy się codziennie w położonym o kilkaset metrów dalej dyskoncie spożywczym. 

Weekendownik
Mam kochanego męża (naprawdę taki jest), który wraz z synkiem zaliczał 20 minutowy spacerek, podczas, gdy ja przygotowywałam już śniadanie. Na naszym śniadaniowym stole przeważnie pojawiały się śliwki, brzoskwinie, karambole, mango, papaje, i inne świeże smakołyki. Na drugie śniadanie, tuż przed wyjściem na zwiedzanie Malty zdarzały się tradycyjne słodkości tego kraju, Bardzo przypadł nam do gustu popularny nugat maltański i próbowaliśmy też różnych odmian maltańskich ciastek. Popołudniami, w przerwach pomiędzy zwiedzaniem kolejnych atrakcji, lub po powrocie, kiedy nie jedliśmy lunchu poza willą, mogłam swobodnie przygotowywać posiłek w kuchni. Bywało tak, że wieczorami, przyrządzaliśmy sobie kolację z krewetek i różnych ryb.

Weekendownik

W willi panował stoicki spokój, który zakłócały jedynie nasze pluski w basenie, śmiechy, i muzyka. Połączona tylną ścianą ogromna willa podzielona była na dwa budynki (drugi należał do właścicieli), jakich okien nawet chcąc nie można było ujrzeć. Musieliśmy dzwonić, jeśli potrzebowaliśmy kontaktu. Tak skonstruowane są maltańskie kamienne wille sprzed 10-20 lat, wchodzi się do ganku, mijając niewielki ogród, w dziedzińcu drogi rozchodza się na kilka części. Właściciele byli bardzo pomocni, widzieliśmy się z nimi 3 razy. Przy powitaniu i odjeździe, a także w dniu, kiedy poszukiwaliśmy auta na wynajem. Pisałam Wam już o tym w artykule o Mellieha (KLIK). 


Tutaj dodam, że ceny wynajęcia niewielkiego auta dwulatka dla małej rodzinki to koszt około 80 euro na 4 doby. No chyba, że macie jakieś specjalne życzenia (mustangów nie wynajmują), to pewnie będą to koszty specjalne. My takich życzeń na urlopie nie mieliśmy jak do tej pory. :D Ale to racja - marzenia trzeba spełniać, szczególnie zaś jeśli są właśnie Waszymi marzeniami. Więc warto dopasować sobie urlop pod siebie. Wspaniałe widoki z tarasów, także te o zachodzie słońca, i bliskość do Morza - to też atuty tego pobytu. Willa i jej położenie bardzo ułatwiły nam poznawanie wyspy - Malty. 


Villa with pool


Tego co odczuliśmy będąc tutaj, nie poczulibyśmy stacjonując na Gozo. (odwiedziliśmy Gozo w jeden dzień). Nasz urlop był znakomity, jak z bajki. Objechaliśmy całą wyspę wzdłuż i wszerz. Bardzo się cieszę, że zdecydowaliśmy się na ten urlop we wrześniu ubiegłego roku (na czas pandemii nie lecieliśmy nigdzie). Zobaczyliśmy wszystko co zaplanowane, a nawet więcej, bo np. wizyta w Vallettcie wypadła 2 razy ;) Gdybyśmy tylko nie marzyli o poznawaniu innych Krajów, już lada moment siedzielibyśmy w samolocie na Maltę.

Weekendownik
Podobnie mamy z Wyspą Lanzarote, do której jest sentyment i myśl o znakomitym afrykańskim klimacie i też luksusowa willa jest w naszych wspomnieniach. Na wczasach kanaryjskich podobnie jak tutaj objechaliśmy wszystkie atrakcje wyspy. (KLIK) Wille będę polecać, mimo iż te wpisy nie są sponsorowane. Willa (maltańska) jest niedroga, wygodna w dobrym standardzie i co ważne bezpieczna. Na koniec informacja - jeśli chcielibyście więcej szczegółów i namiar na wille, moich znajomych i wybranych czytelników chętnie obdaruję kontaktem na  destynacje. Zapraszam. :) 


Sunflower Field Portglenone

wtorek, września 01, 2020

Sunflower Field Portglenone

Z niecierpliwością wyczekiwałam w tym roku na otwarcie pola słoneczników położonego nieopodal mojej miejscowości. To oczekiwanie wcale nie było związane z pandemią i zamknęciem tego typu obiektów, ponieważ w naszym Kraju wiele z atrakcji zostało udostępnionych do zwiedzania dla mieszkańców Kraju już pod koniec czerwca i w lipcu. Według mnie wolna przestrzeń takich obiektów jest bezpieczna dla zachowania dystansu społecznego, oczywiście pod warunkiem, że sami dbamy o dystans i przy tym regularnie dezynfekujemy ręce. Jak wiadomo słoneczniki rosną szybko, ale kwitną tylko około 2 miesiące. Tutaj zakwitły dwa tygodnie temu..

Weekendownik

W UK słońce bywa markotne. Ale my się tym brakiem dni słonecznych już tak bardzo się nie przejmujemy. Cieszymy się latem, takim jakie jest (w tym sezonie bywało różnie z pogodą), a najbardziej cieszymy oczy i poprawiamy samopoczucie na rodzinnych wycieczkach i spacerach w naturze. Pocieszające są widoki w przyrodzie, zieleń, kwiaty. Kiedy pomyślę o tegorocznych wakacjach przypomina mi się to co robiliśmy na Wyspie Irlandii. Tym bardziej raduje ostatnia wizyta na polu słoneczników, kiedy już dziś wakacje dobiegły końca. 

 Weekendownik

Na koniec wakacji wybraliśmy się na przechadzkę po polach. Może i jest to jakieś boom na takie wizyty wśród ludzi, ale całkiem zrozumiałe. Dla nas to był magiczny rodzinny dzień. Nie lawenda, nie łąka maków a w tym roku właśnie żółte słoneczniki. Mamy nieopodal takie piękne, dorodne słoneczniki. Duże i małe, niektóre wyższe od nas dorosłych, a już z pewnością od naszego siedmiolatka Alexandra. 

Weekendownik

Pewnie w bardziej słonecznych regionach i krajach osiągają nawet po 2 metry.. Jedno jest pewne, słoneczniki zawsze zwrócone są w stronę słońca. Niektóre mocno otwarte, inne przymknięte, jedne mocniej wysuszone inne jeszcze soczyste i całe pomarańczowe. Zabawne jest to, że kilka z nich nawet się uśmiechało, tylko jeden z nich był smutny (złamany). Myślę, że udało mi się uchwycić ich urodę?

Weekendownik

Weekendownik
Weekendownik

Słonecznik to najbardziej radosny z kwiatów, przpominający o ciepłych, wesołych chwilach lata. Zresztą już od dawna patrzymy na niego z podziwem, nadając mu miano tego, który pięknie kończy lato. Nie jest już postrzegany tylko jako roślina jadalna, ale też jako ozdobna. Zachwycające są słoneczniki Vincenta van Gogha, ale przyznajcie, że te rosnące jeszcze wciąż w naturze, w polu - wydają się być najpiękniejsze?!  

Weekendownik

Mnie oczarowują oczywiście ich liście i łodygi, mogłabym się wpatrywać godzinami! I chyba zaraziłam tym oczarowaniem mojego syna :) Nawet nie sadziłam, że aż tak spodoba się ta wizyta mojemu Alexandrowi. Przechadzał się po polach i oglądał wszystkie słoneczniki, szczególnie te z minkami, których po prostu wreszcie zaczęliśmy szukać. Niegroźne nam były nawet bączki i trzmiele przysiadające na słonecznych główkach.

Weekendownik
Było wietrznie, a słońce raz po raz zza biegnących chmur przyświecało. Idealna pogoda do takich pamiątkowych zdjęć. Mam ich całe mnóswo i jak stwierdziła znajoma to wyjątkowa sesja. Większość zdjęć pokazuję tutaj bez obróbki, a druga część już ze zmianami graficznymi (choć nie mocnymi jak z fotografii artystycznych). Obie wersje podobają mi się bardzo. Ale tym razem postanowiłam zachować w zdjęciach jak najwięcej naturalności. 😊

Weekendownik
W tych słonecznikach nasza rodzina świetnie się bawiła. Przede wszystkim na wejście przywitali nas właściciele plantacji (farmerzy), bardzo sympatyczna para. Wiadomo, że za takimi ciekawymi miejscami zawsze stoją fajni ludzie. Pola są dwa - młode i pole starszych słoneczników. Można spędzić ładnych kilka godzin, spacerując, chłonąc specyficzny zapach łodyg, oczywiście robiąc zdjęcia. 
Można też chować się pomiędzy słonecznikami ;) Należy pamiętać, aby uważać na słoneczniki i ich nie niszczyć! Jedno jest pewne - jest to miło spędzony dzień i wspaniała rodzinna wyprawa. Warto odwiedzić miejsce zanim słoneczniki przekwitną. Ten widok będzie nam długo przypominał o minionym lecie ale też o słońcu, które było przez lato 'dawkowane' i za którym wciąż tęsknimy! 
Weekendownik
Weekendownik

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik