Knedle domowe - palce lizać!

niedziela, sierpnia 18, 2019

Knedle domowe - palce lizać!

Witajcie, szybciutko pedzę z przepisem dla Was. Dzisiaj był bardzo 'leniwy', rodzinny dzień. Do tego stopnia, że nawet nie chciało mi się zaglądać na bloga. A tyle mam ciekawych rzeczy do publikowania, choć przyznam, że ostatnio jestem tą w domu, która spędza najmniej czasu przed tv, czy komputerem. Tak naprawdę dopieszczam kwestie domowe, i jestem ogromnie szczęśliwa, że mogłam np. posegregować wszystkie swoje kolekcje książek, czy też poukładać porcelanę przysłaną z Polski..
Nadeszła też moja ubrana ponad trzy lata temu sukienka ślubna, którą wyparowałam i wisi od dwóch dni w salonie, (nie mam jeszcze chęci jej schować do mojej garderoby). Och jak dobrze, że nie sprzedałam jej w Polsce, teraz mam pamiatkę, a jak ją zobaczyłam to aż sie popłakałam. Bo powiem Wam, że uwielbiam swoja sukienkę, i uwielbiam być żoną. Jestem dumna z naszej miłości i z naszego małżeństwa :) Więc chyba zrozumiałe jest, że wzruszyłam się. Łza w oku zakręciła mi sie też, kiedy otworzyłam przepiśnik rodzinny i zobaczyłam przepis na domowe knedle.
I wiecie co? Dzisiaj zrobiłam na podwieczorek. Wysżło 14 sztuk. 6 bardzo dużych ze śliwkami i reszta z jagodami. Ciasto jest delikatne, ale się nie rozpada. Miałam dwa rodzaje (pozostałych w domu) śliwek i jagody mrożone. Mój mąż zjadł cały talerz knedli i aż go wylizał. Nawet Alexander zjadł dwa knedle z jagodami. Ja uwielbiam ze śliwkami... Do nich dodałam odrobinę jogurtu owocowego (polewa). Tak więc polecam z czystym sumieniem. 

Knedle domowe
Składniki:

0,5 kilograma ziemniaków ugotowanych
1 pełna szklanka mąki
1 jajko
1 łyżka masła
sól
owoce 
jogurt/cukier
Sposób wykonania:
  • Ugotować ziemniaki i zlać wodę
  • Jeszcze ciepłe zetrzeć przez sitko
  • Do ziemniaków dodać masło
  • Ugnieść dosolić i ostudzić
  • W tym czasie przygotować owoce
  • Wyłożyć kulke ziemiaków na stolnicę
  • Wysypać mąkę w środek i wbić jajko
  • Zagnieść bardzo szybko, podsypywać trochę mąką
  • Uwałkować długi wałek na szerokość 8 cm
  • Ciąć wałek na kilkanaście części
  • Wstawić wodę w garnku i zagotować
  • Każdą cześć ciasta rozgnieść tworząc wgłębienie
  • Na knedle ze śliwkami zrobić większe wgłębienia
  • W otwór nadziewać owoce i zamknąć
  • Ukulać dłońmi w knedle 
  • Od razu wkładać do wody
  • Polecam śliwkowe gotować oddzielnie od jagodowych

Benvarden Gardens, odwiedziny w pięknym ogrodzie NI

sobota, sierpnia 17, 2019

Benvarden Gardens, odwiedziny w pięknym ogrodzie NI

Dzisiaj taki mały przerywnik naszych polskich, letnich wycieczek, ale nie martwcie się, powrócę do wpisów z wakacji polskich jeszcze do końca lata. Abym tylko zdążyła z wpisami do jesieni, bo plany obfitujące w zwiedzanie mamy na najbliższe dwa miesiące. Później to już tylko będziemy czekali na Wiosnę...
Ale na razie nie odsłonię Wam ni rąbka tajemnicy, no może poza tym, że nasze urlopy jeszcze się nie zakończyły ;) Teraz zapraszam Was na świeżutki wpis z Irlandii Północnej, z wyprawy rodzinnej w idealnie trafionym dniu, jedynym takim ciepłym, słonecznym i pięknym od chyba tygodnia, gdzie poruszajac się w kierunku miejscowości Ballymoney nasz termometr samochodowy wskazywał 20 stopni (i nie, nie jest zepsuty ;)
W rejonach wspomnianego miasteczka znajduje się Ogród Benvarden, jeden z kilku uznanych za najpiękniejsze w Irlandii Północnej. Miejsce nie jest bardzo znane tutaj, ponieważ w jego obszarze nie znajduje się zamek, poza tym rzadko organizowane sa tu imprezy społeczne. Zdecydowanie to taki ogród ukryty w niewielkiej miejscowości, co nie znaczy, że nie warto go odkryć. Wręcz przeciwnie. Ogród jest piękny i bardzo zadbany przez prywatnego właściciela, a w szczególności dbają o niego oczywiście pracownicy. 

Cała posiadłość o wielkości 2 akrów mieści w sobie otoczone murem: ogród warzywny, sad, szklarnie, ogród kwiatowy, antresolę winną z winoroślą, oraz położone za murem łąki, staw, i most historyczny z 1874 roku nad rzeczką. Na terenie posiałości są również budynki gospodarcze, w tym historyczna budowla, której ściankę datuje się na rok 1782 rok.

Obecni właściciele zamieszkują teren za historycznym ogrodem i od ponad sześćdziesieciu lat dokładają starań, aby ogród rozkwitał każdego roku na wiosnę. Valerie i Hugh Montgomery prawdziwe serce w tą dbałość wkładają w dużej mierze jako wieloletni ogrodnicy. Umożliwiają też wstęp turystom i miłośnikom fotografii. Ogród jest przygotowany dla odwiedzających w sezonie od czerwca do sierpnia w pięknie wyznaczonych ścieżkach, z opisami.
Tak naprawdę cały ogród otacza małą zabytkową fontannę, wokół której pięknie ułożone są rabaty kwiatowe róż, lawendy, łubinu, i wielu innych odmian kwitnących. O tej porze roku ogród kwitnie wyjątkowo pięknie. Tuż przy jednej ze ścian mocno pnie się winorośl, podobnie zresztą jak w szklarni z 1870 roku. W drugim ogrodzie mieszczą się dwie inne szklarnie - jedna pomidorowa (uwielbiam te zapach), a druga z dyniami. Za jedną ze szklarni pnie się groszek ozdobny - co za widok! W żadnym z dotychczas odwiedzonych ogrodów nie widziałam ich tak wielu i w takiej bogatej kolorystyce. 

Groszek i jego, jak ja to mówię - romantyczne zawijasy, a także delikatne i pachnące płatki kwiatów to jeden z piękniejszcych pnączy w moim odczuciu. Uwielbiam ten widok i woń groszku. Jeśli nie znacie, koniecznie powąchajcie! Taka ciekawostka: właśnie taki kwiatek w formie rysunku otrzymałam od swojego męża, który znając moje uwielbienie do niego - po prostu mi go narysował. ;)

Dalej idąc w ogrodzie warzywnym, bo wiadomo groszek ozdobny mimo walorów estetycznych jest warzywem, mamy też piękna fasolkę i jakże śliczne jabłonki. Jabłka tak słodkie i soczyste, że aż nie schodzą z nich pszczółki... W ogrodzie warzywnym jest mnóstwo warzyw, są także karczochy, elegancko prezentujące się tutaj. 

Dookoła muru zasadzono pnącza. Są tu różne odcienie naszych ulubionych hortensji, przy których można przysiąść na ławce, a po drugiej stronie dekoracyjnie rozpoztarte drzewka owocowe, w tym jabłoń. Z kolei po budowli w której aktaulnie znajduje się kawiarenka pnie się po jednej stronie winorośl, a po drugiej bluszcz. Co ciekawe budynek posiada też działający zegar w wieży. 

Kierujemy się do bardziej dzikich zakątków Benvarden. Duże stare drzewa i krzewy. Staw przy którym kwitą kamelie, różaneczniki i azalie. Olbrzymie liście pod którymi możemy nawet się zakryć (gunnera?). Przysiadamy na ławce i kierujemy się po dzikiej łące w stronę rzeki, aby zobaczyć stary, biały victoriański most z 1874 roku.

W drodze powrotnej przechodzimy obok ogromnego, białego domu - posiadłości właścicieli. Alexander zauważa drewnianą rzeźbę niedźwiedzia i postanawia zatrzymać się jeszcze tutaj na chwilę. Była to przygoda dla całej naszej rodziny, z której jak zawsze wróciliśmy zadowoleni. Natomiast drogą powrotną odwiedziliśmy jeszcze jedno miejsce, o czym Wam napiszę pod koniec wakacji. ;)

Ogrody Benvarden na długo pozostaną w mojej pamięci, szczególnie zapach w ogrodzie warzywnym. Miejsce jest zacisznie usytuowane, pozwala na spokojny spacer z dala od zgiełku dużych miast. Można tutaj odpocząć od codzienności. Uroczy jest nie tylko ogród, ale także wszystkie detale znajdujące się w ogrodzie. Fontanna, szklarnia, i most.
Gdyby Ktoś z Was zdecydował się odwiedzić Ogrody Benvarden, zamieszczam poniżej informacje:


Open Daily from 1st June to end of August
12.00 - 5.30 p.m.
(Closed Mondays Except Bank Holidays)

Adres: 36 Benvardin Road, Dervock, Ballymoney, co Antrim, BT57
e.mail:info@benvarden.com


Ogórki kiszone wg przepisu mojej babci

poniedziałek, sierpnia 12, 2019

Ogórki kiszone wg przepisu mojej babci

Ogórki kiszone, och jak one za mną 'chodziły'. Chodziły do tego stopnia, że sama postanowiłam je zrobić. Zapełniły się ostatnie słoiczki, które pozostały mi po przetworach Kuljanka. Półka w kuchni ugina sie pod nadmiarem nowości. Dzisiaj przepis na ogórki, które już tydzień temu zrobiłam i jeden słoik otworzyłam. To ogórki jakie robiła moja babcia, i zaskoczona jestem, że właśnie w tym przepisie widnieje składnik w postaci liści malin (a malinę mamy w ogródku w UK). Ponoć dodając ten liść ogórki przetrwają do zimy :) Hmmm no nie wiem, czy mi na tym zależy, bo z ogórkami to już tak jest, że gdy są w domu, to je się je jeden za drugim! Tez tak macie? Moje ogórki, otwarte już wcześniej, w postaci jednego słoika były co prawda niedokiszone, ale i na apetyt i na sałatkę się nadały. Dzisiaj pokazuję Wam górną półeczkę mojego regału kuchennego. Ta półeczka już niedługo zrobi się pusta, ale spokojnie, są jeszcze zapasy ;) Zapytano mnie o ilość soli ( w Polsce moga to być 2 łyżki soli na całość, lub trzy płaskie). Zapytano mnie też o czosnek, dwa kawałki u mnie to ząbek rozdzielony na połówki. Chodzi reczej o rozmieszczenie w dwóch częściach słoika. Pytano mnie o liść malin, jeśli nie macie liścia malin dodajcie liść dębu, liść porzeczki, lub wcale. To oryginalny przepis, więc podzieliłam się nim. Ale nic się nie stanie jeśli wolicie np ogórki mniej słone (i dodacie mniej soli).
Ogórki kiszone

Składniki:

Ogórki gruntowe 2 kg
czosnek 1 szt
korzeń chrzanu
koper
liście malin
2 litry wody
4 łyżki soli (płaskie)
Sposób przygotowania:

  • Przygotuj 4 słoiki litrowe, lub trochę mniejsze
  • Umyj dokładnie słoiki i ogórki. Wysusz
  • Umyj  koper i połóż na spodzie słoika
  • Do każdego słoika poukładaj ogórki na wysokość
  • Dodaj po dwa kawałki czosnku i kawałek chrzanu
  • Włóż również listek krzewu malin (nie musi być)
  • Zagotuj wodę z solą i od razu zalewaj słoiki do pełna
  • Zakręć dokadnie i obróć denkami na spód
  • Pierwsze dwa tygodnie trzymaj w ciepłym miejscu
  • Po tym czasie obróć i włóż do chłodnego miejsca
Przepis na kiszoną i konserwową rzodkiewkę
nasz rodzinny letni spacer w Bydgoszczy i Fontanna Potop

sobota, sierpnia 10, 2019

nasz rodzinny letni spacer w Bydgoszczy i Fontanna Potop

Kiedy tworzę wpisy na temat mojego rodzinnego miasta, jestem bardzo ostrożna. Do Bydgoszczy mam ogromny sentyment związany głównie z moimi latami dziecistwa. Tutaj się urodziłam, ale już sporo czasu nie mieszkam i pewnie nigdy tu nie powrócę.. Co dziwne moje dziecięce stopy, choć głównie docierały do miejsc rozrywki - typu Ogród Zoologiczny, czy Leśny Park Kultury i Wypoczynku Myślęcinek to również odwiedziłam rodzinnie kilka zabytków naszego miasta w tym Kościoły i przynależne Parki. Nie ma tego wiele w Bydgoszczy, ale te które są, zachwycają i pozostają w pamięci na długo. No właśnie ta moja Bydgoszcz jest bardzo zróżnicowana pod względem atrakcji, a kilka jej miejsc zrekonstruowano w ciągu ostatnich paru lat np. Wyspę Młyńską czy jej odcinek  wzdłuż Młynówki. Odnowiono je całkiem niedawno, przez co nabrały bardziej komercyjnego charakteru. Bydgoszcz z pewnością słynie z kilku spichrzy w okolicach Starego Rynku, oraz z Bazyliki, o której kiedyś Wam na pewno napiszę...
Dzisiejszy wpis nie ukaże Wam atrakcji bydgoskiej, jaką jest Fontanna Potop położona w Parku Kazimierza Wielkiego przy Placu Wolności w pełnej odsłonie, z perspektywy fotografa. Zdjęcia wykonane w tym miejscu jednoznacznie robiłąm z myślą o rodzinie, jako tło naszego rodzinnego spaceru śladami mej młodości. Nie ma tutaj ujęć artystycznych samej rzeźby, tym razem skupiłam się tylko na nas... Natomiast chciałam Wam przedstawić trochę inną odsłonę i napisać o moich odczuciach z tym miejscem związanych, także o samej fontannie, i jej historii. Ponieważ Bydgoszcz i jej mieszkańcy stracili Fontannę na wiele lat, i bardzo długo starali się o jej zrekonstruowanie, postanowiłam napisać też o tej odnowionej już obecnie kopii Fontanny Potop i Jej powstaniu. Zachęcam Was przy okazji wizyty w Bydgoszczy, aby udać sie do Parku Kazimierza Wielkiego i zobaczyć to piękne miejsce, spacerując, lub przysiadajac na jednej z ławek z tradycyjnym lodem bydgoskim w dłoni.
Dawniej ja wraz z moją rodzinką, zazwyczaj po odwiedzinach u cioci i po niedzielnej wieczornej Mszy św odbywającej się w Kościele św. Piotra i Pawła, głównie latem, zatrzymywałam się na krótko przy fontannie. Dla mnie dziewczynki urodzonej pod koniec lat siedemdziesiątych wówczas nie była to Fontanna Potop. Fontanna teraz była z czterema kamiennymi rybkami autorstwa Józefa Makowskiego uzupełnionymi w narożnikach do oryginalnej misy Fontanny Potop. Fontanna zawsze przyciągała mnóstwo rodzin z dziećmi. Wszyscy urodzeni po Drugiej Wojnie Światowej taką właśnie fontannę pamiętają... Zachowała się tylko misa fontanny z czerwnego piaskowca. Po czym? Wielka szkoda, że bydgoszczanie urodzeni w latach przedwojennych nie doczekali momentu jej odbudowy w 2014 roku, po zniszczeniu i przetopieniu przez Niemców w 1943 roku na broń armatnią oryginalnych rzeźb umiejscowionych w misie. Nie sądzę, aby 'dzieciom tamtych lat' nie zależało na jej zrekonstruowaniu, mimo iż wiadomo, że twórcą oryginału był zdolny i wybitny rzeźbiarz niemiecki tworzacy rzeźbę Fontanny Potop od 1897 roku - Ferdinand Lepcke. 

Przez pierwsze 39 lat od uroczystego odsłonięcia ta piękna rzeźba wieloczęściowa zdobiła Park jako dar dla Bydgoszczy za wierność dla państwa zaborczego pruskiego. Bromberg, taką ma historię zapisaną w kartach. Ogromna i piękna rzeźba stanowiąca w tamtych latach nieprzeciętne dzieło miała przyczynić się do podwyższenia poziomu życia kulturalnego Bydgoszczy, a tym samym cieszyła oczy mieszkańców, stanowiła o wyjątkowości Miasta Bydgoszcz. Wszyscy chętnie zatrzymywali się przy Fontannie robiąc sobie i bliskim fotografie. Kiedy ta rzeźba została zniszczona na cele wojenne, to tak jakby miasto straciło swoje serce. Strat w Bydgoszczy było więcej, głównie te związane z obszarem Starego Rynku po Krwawej Niedzieli. Wielu cennych budowli nie udało się odbudować.  
Jednak Fontanna Potop, a dokładnie jej rzeźba miała swoje dwie kopie w innych państwach (świadczy to o jej wyjątkowości), z których jedna zachowała się po Wojnie. Między innymi na podstawie zachowanej kopii, a także zdjęć zgromadzonych przez bydgoszczan ostatecznie doszło do odbudowy. Ale zanim to nastąpiło, przeminęło kilkadziesiąt lat. A pierwsze konkretne wzmianki  o zbiórkach pieniędzy na ten cel pojawiały sie po roku 2004. I tak po wielu zbiórkach i stworzeniu projektu rzeźby, a także dokonaniu wyboru twórcy zaczęto plan realizować. Początkowo powstały projekty i wyceny.

Ostatecznie pierwsza część rzeźby przedstawiająca niedźwiedzicę z martwym niedźwiadkiem w pysku powstała z rąk Jacka Guzery z Kielc, autorem rzeźby jest Michał Pronobis. Przez rok rzeźba ustawiona była przed Centrum Handlowym Drukarnia, a następnie po wykonaniu prac renowacyjnych misy fontanny przeniesiona już do Parku. W tym czasie również nastąpiła na koszt miasta rekonstrukcja mozaiki wokół fontanny. Dwaniej mozaika o wzorze pięknych fal po dewastacji rzeźby przez Niemców i pozostawieniu fontanny z rybkami została zalana betonem(!).
Kolejna część rzeźby Potop z mężczyzną i wijącym się wokół niego wężem morskim wykonana została w dość krótkim odstępie czasu. Twórcą jest Jacek Guzera, a autorem Michał Pronobis. Największa część odlew z brązu o wysokości 7 metrów dostarczony z Kielc został do miasta w 2014 roku. Całość przedstawia silnego mężczyznę niosącego półnagą (prawdopodobnie martwą) kobietę przerzuconą przez ramię, a drugą ręką pomagającego innemu nieco starszemu mężczyźnie wspiąć się po skale. Autorstwo Michał Pronobis, wykonanie Jacek Guzera. Po końcowych remontach i podłączeniach w 2014 nastąpiło uroczyste odsłonięcie Fontanny.
Opis Fontanny Potop: Każda fontanna jest symbolem nieprzerwanego życia, jest symbolem źródła życia. W scenach przedstawionych w Fontannie Potop istnieje przesłanie biblijnego potopu. Ta rzeźba choć dramatyczna, nie ma nieść złowrogich odczuć dla mieszkańców (politycznych). Wykonana w sposób artystyczny, nie ku czci i chwale (jak większość tego typu rzeźb-pomników z brązów). Ma pobudzać wyobraźnię swym pięknem, i przywoływać dobre skojarzenia i stanowić wyjątkową dekorację miasta. Interesujące jest to co przedstawia,  budzi kilka mocnych uczuć. Każdy może jej obraz odbierać indywidualnie.
Wykonana jest w trzech częściach. Dokładnie też z nurtem tworzenia w latach Lepckego, trochę tradycjonalna, trochę antyczna, i odrobinę mitologiczna. Niedźwiedzica matka, wraz z martwym młodym niedźwiadkiem, mitologiczna scena z walczącym wężem, oraz ostatecznie najważniejsza dopieszczona pod każdym względem monumentalna 7 metrowa scena przedstawijąca mężczyzn i kobietę, oraz kobietę i dziecko patrzące w jej kierunku. Można wokół tej fontanny chodzić godzinami, podziwiając każdy szczegół..
Jest to jedyna tak olbrzymia rzeźba wykonana z brązu szlachetnego w całej Europie, spełniająca wszystkie założenia (nie mogła przekraczać 7 metrów wysokości). Położona w Centralnym miejscu miasta, udoskonalona i dopieszczona także pod względem doprowadzenia wody, i stworzenia odpowiednich kanalizacji, z czym w latach jej tworzenia przez pierwszego twórcę, także finansowo zmagały się grupy pracowników. Koszty stworzenia Fontanny Potop wówczas wyniosły około 200 tysięcy marek w 39 latach pierwszego funkcjonowania. Natomiast koszty odtworzenia Fontanny i wyremontowania misy oraz mozaiki w czasach obecnych - 2,5 mln złotych. Muszę tutaj dodać, że koszty byłyby znacznie wyższe gdyby nie honorowy odznaczony właściciel firmy transportującej nieodpłatnie te rzeźby - Piotr Jodko. Dokładnie po 10 latach działaności Stowarzyszenia Potop doszło do realizacji marzeń wielu bydgoszczan..

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik