Lawendowo, bławatkowo.. Czekolada!

niedziela, lipca 15, 2018

Lawendowo, bławatkowo.. Czekolada!

Witajcie Kochani! Dzisiaj miał być zupełnie inny przepis, smaczny i soczysty, ale spokojnie on pojawi się na blogu, gdy będzie okazja. Zauważyłam, że ostatnio dużo u mnie letnich wpisów, a gdy u Was w Polsce pada deszcz to niechętnie komentujecie takie promienne wpisy ;) Żartowałam oczywiście. Tak naprawdę rządzę w kuchni z kwiatkami i wykorzystuję je na różne sposoby. Zobaczcie jak pięknie nimi udekorowałam desery, czekolady. Możecie obdarować ukochaną osobę takim smakołykiem z dodatkiem w postaci kwiatka. Świetne, prawda?

Biała czekolada z kwiatem bławatka

Składniki:
2x100 gram białej czekolady bez cukru
foremki prostokątne
kilka kwiatów chabru


Sposób przygotowania: Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej lub w mikrofali i przelać do foremek. Zanurzyć w niej kwiatki.


I tak w ramach nowości zrobiłam wspaniałe pachnące czekoladki, a dokładnie 4 sztuki mleczne i cztery białe. Uwaga:  w roli głównej popularna lawenda, która według mnie wypada znakomicie w połączeniu z mleczną czekoladką. A tak, z mojego ogródka chwyciłam kilka gałązek i zrobiłam wywar, a także udekorowałam dwie z okrągłych czekolad gałązkami. A wywar dodałam jeszcze do innego przysmaku (ale o tym innym razem). Jedna z dekorowanych okrągłych czekoladek poleciała pocztą do wyjątkowej osoby. Ta osoba na pewno będzie mile zaskoczona taką niespodzianką. Zobaczcie, jak cudnie wyglądają też białe tabliczki z bławatkiem. Całkowicie jadalne, a to już dla zwolennika białej czekolady, i niebieskiego koloru - mojego męża. Zatem! Do dzieła :) 

Mleczna czekolada z lawendą

Składniki:
2x100 gram czekolady mlecznej bez cukru
kilka foremek, mogą być kokpilki
kilka kwiatów lawendy
50 ml wody do wywaru

Sposób przygotowania: Z garści kwiatków lawendy zrobić wywar wodny w rondelku. Gotować lawendę 10 minut. Kwiaty można użyć do czekolady, plus kilka gałązek do dekoracji. Rozpuścić czekoladę, najlepiej dodając do wrzącego wywaru z lawendy (dopasować dowolnie ilość wody). Mieszać szybko i na koniec przelać do foremek. Udekorować. Uwaga: Czekolada jest mało (mniej od takiej bez wywaru smakowego) plastyczna i szybko zastyga, warto od razu nałożyć dekorację. Czekolada lawendowa smakuje wyśmienicie!

wystawa rzeźby Wielkopolski w Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy

sobota, lipca 14, 2018

wystawa rzeźby Wielkopolski w Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy

Wielkopolska rzeźba - Wielkopolscy rzeźbiarze to wystawa, którą miałam możliwość  razem z rodzinką obejrzeć przy okazji odwiedzin w Lednickim Parku Etnograficznym podczas urlopu w czerwcu tego roku. Jeśli podoba Wam się rzeźba ludowa, to jest to idealne miejsce dla Was i nie martwcie się,że nie zdążycie jej zobaczyć, jest to wystawa stała. Gdy więc odwiedzicie Żywy Skansen w Dziekanowicach, koniecznie zajrzyjcie do dziewiętnastowiecznego Młyna wodnego z Wierzenicy, bo tam właśnie na dwóch kondygnacjach czeka na Was spora dawka w większości kolorowej rzeźby w drewnie i w glinie, przedstawionej na błękitnym tle.
Wystawa oczarowuje poprzez prostotę, a jednocześnie przez niebanalność eksponatów, które ucieszą oko nie tylko dorosłego, ale również dzieci. Rzeźby przybliżają nam świat autorów pochodzących i tworzących w regionie Wielkopolski. Nie są to tylko smutne figurki, a raczej będą kojarzyć się z sielskim życiem w otoczeniu regionalnej natury. W dużej mierze przedstawione są realia codzienności. Ale i te widoczne na wystawie znane nam z dawnych ksiąg i z opisów figurki - mają bardzo naturalny charakter, jak choćby delikatne rysy twarzy Maryi Panny, na której widać okrągłe łzy, czy mocno niebieskie sukno, pięknie odbijające od czerni włosów. 
Sporo tutaj akcentów mistyki chrześcijańskiej, a co więcej niekiedy z widocznym sporym kontrastem poprzez ustawienie zabobonnych, czy też pogańskich figurek tuż obok. Mini kapliczka z cudownymi ornamentami, a po prawej wiedźmy i inne 'ludy'. Z pewnością wiejscy ludzie różnie wyobrażali sobie przeszłość... Widać to wyraźnie, że myśli rzeźbiarzy dość mocno skupione są na wierzeniach i na religii. Zauważalne są też motywy baśniowe, historyczne, łowieckie czy nawet animalistyczne.
Moje dziecko zachwycone próbowało dotknąć rzeźb, zupełnie jakby wywoływały w nim ciepłe i pozytywne odczucia. Oczywiście Wystawa jest pieczołowicie nadzorowana, i nie było takiej możliwości. :) Za to miło było zapoznać się z twórczością nieznanych mi dotąd czterdziestu rzeźbiarzy, których rzeźby (aż ponad 400 sztuk eksponatów) zostały zebrane przez ostatnich 20 lat w celu wystawiennictwa w Wielkopolskim Muzeum. Ponoć najstarsi z Twórców urodzili się pod koniec XIX wieku a najmłodszy w 1983 roku. Artyści stanowią w większości grupę rzeźbiarzy nieprofesjonalnych, a część z nich zdobyła statut rzemieślników w dziedzinie rzeźby i snycerki. 
Od pewnego czasu umieszczono tutaj także rzeźby z kolekcji ś.p. Stanisława Pasiciela. Do poznania pozostałych twórców i prac Ich autorstwa odsyłam przede wszystkim na wystawę, choć sporo przeczytacie też na stronie Muzeum na Lednicy. To właśnie w dolnej części Młyna znajdują się eksponaty twórców. I tak wśród nich można wyróżnić pochodzące z co najmniej kilku obszarów Wielkopolski skąd też pochodzą, lub gdzie tworzyli autorzy. Kaliskie, Leszczyńskie, Konińskie, a także z Pałuk i Krajny oraz z Ziemi Gnieźnieńskiej. O powstawaniu rzeźb, i o autorach, a także wszelkie informacje na temat samej wystawy uzyskacie w pięknie przygotowanym miejscu na piętrze w Młynie, skąd też rozpościera się cudownie zielony, naturalny widok na okolicę.

torcik jogurtowy z owocami lata - kuchnia Lidla

niedziela, lipca 08, 2018

torcik jogurtowy z owocami lata - kuchnia Lidla

Dziś od rana mam wrażenie, że słońce nie może się przebić przez chmury. Jest ciepło, parno, ale słoneczko częściej musi ustąpić miejsca ciemnej powłoce na niebie. Po ostatnich słonecznych upalnych dniach, zupełnie nam to nie przeszkadza. Łapiemy oddech w ogrodzie. Grillujemy sobie żeberka, karkówkę i sausage, ale wszyscy mamy na myśli torcik, który jeszcze chłodzi się w lodówce. Przygotowałam tort z ciasta jogurtowego z kremem śmietanowo-mascarpone, przełożony własnym sosem owocowym (zrobionym na poczekaniu w rondelku), i obficie obsypany świeżymi owocami lata. Truskawki a także czereśnie z drzewka, od sąsiadki :). Torcik jest uroczy, wszystkim ślinka leci :) Poza tym wyszedł nam całkiem spory, czego nie widać pewnie na zdjęciach. Jest to przepis na bazie przepisu Kingi Paruzel z książki Kuchnia Polska Lidla. Tutaj wszystkie przepisy, które wykonywałam z tej książki.


Tort jogurtowy z owocami



Składniki:

CIASTO

  • 340 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku  do pieczenia
  • 100 g cukru
  • 2 szt. jajek
  • 1/2 szklanki oleju
  • 300 g jogurtu
  • 150 g owoców

KREM

  • 200 gram śmietanki 30% lub 36% 
  • 150 gram serka mascarpone 
  • 80 gram cukru pudru
  • 1 laska wanilii
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 200 gram owoców (świeżych lub mrożonych) 

DODATKI 

  • owoce 
  • można dodać świeży tymianek

SOS
100 gram owoców
cukier (100 gram)
woda 100 gram





Sposób  przygotowania:

  • Mąkę przesiewamy wraz z proszkiem do pieczenia
  • Do mąki dodajemy cukier i mieszamy delikatnie 
  • Następnie dodajemy 2 jajka, olej oraz jogurt
  • Mieszamy aż ciasto będzie gładkie (ważne, aby nie za długo)
  • Przekładamy ciasto do dwóch form wyłożonych papierem do pieczenia
  • Wierzch posypujemy owocami leśnymi
  • Umieszczamy ciasto na 30-40 min. w piekarniku 180°C (termoob.) lub 190°C (bez termoob.) 
  • Pieczemy do suchego patyczka a następnie wyjmujemy i studzimy
  • Śmietankę ubijamy na sztywno 
  • Do ubitej śmietanki dodajemy mascarpone
  • Dodajemy też cukier, nasionka z laski wanilii, sok z cytryny oraz owoce
  • Całość dobrze mieszamy
  • Wystudzony blat ciasta wykładamy na paterę
  • Przygotowujemy sos łącząc składniki w rondelku i gotując
  • Smarujemy ciasto połową sosu i połową kremu
  • Przykrywamy drugim blatem i smarujemy wierzch tortu dokładnie tak samo
  • Dekorujemy pozostałym kremem, owocami  i innymi dodatkami

Downhill Beach najpiękniejsza plaża Irlandii Północnej

sobota, lipca 07, 2018

Downhill Beach najpiękniejsza plaża Irlandii Północnej

Nasze wyprawy na północ Irlandii odbiegają nawet nieco dalej niż odwiedzona ostatnio plaża, która w sumie jest jednym z najwyżej położonych piaskowych miejsc wypoczynkowych w NI, ale wówczas, gdy tam byliśmy kilka lat temu w marcu na Święta Wielkanocne naszym celem były głównie szczyty, klify i wszelkie zabytki wybrzeża Downhill, a także kurort Portstewart. Nie mogliśmy się wówczas spodziewać, że dokładnie w Easter pogoda tak mile zaskoczy temperaturą 20 stopni, i że warto byłoby udać się zjazdem na rozległe plaże ciągnące się od Coleraine aż po Magillan Point, najdalej wysunięty punkt NI.
Tak też wtedy, oczarowani pięknem okolicznych zabytków, jak i teraz po ponad dwóch latach -  wyjątkowością natury tego obszaru - dziś zapraszamy na jej dolną część, na najpiękniejszą według nas plażę Irlandii Północnej - Benone Strand, Downhill Beach. Myślę, że jest to druga tak mocno atrakcyjna plaża jaką widzieliśmy w życiu, i aż trudno uwierzyć, że znajduje się w kraju w którym żyjemy. W kraju, gdzie zwykle temperatury, nawet w lecie nie przekraczają 25 stopni, i zazwyczaj poniżej tej temperatury na tej plaży można głównie spacerować i ją podziwiać, bo jest co.
W tym roku gorąca pogoda zaskoczyła nas do tego stopnia, że nie mogliśmy wręcz wytrzymać, aby tylko relaksować się w ogrodzie. Pomimo miejsca półcienia po jednej stronie przy naszym domu i relaksu w basenie kupionym przy okazji urodzin synka, od momentu rozpoczęcia wakacji przez nasze dziecko nie byliśmy w stanie wysiedzieć tylko w mieście, czy w ogródku. Postanowiliśmy kilkukrotnie wyjechać z naszego miasteczka.  Mamy swoją ukochaną plażę, na którą wybieram się nawet bez męża razem z synkiem (15 min drogi od nas). Udało się tam nawet pływać (woda morska bez ogromnych fal). Nasze skóry nabrały już porządnego koloru lata, ale wspomnienia znad gorących plaż poza miejscem zamieszkania, z Polski w maju, a szczególnie z ubiegłorocznych majowych wczasów w Portugalii, nie pozwalały nam spokojnie przeżywać tego gorącego początku wakacji nie plażując.


Tak właśnie w upalny dzień lipca wyruszyliśmy na północ. Niecałą godzinę drogi od naszego miasta, ukazały nam się: przepiękne Wybrzeże Benone i wjeżdżając od Downhill, plaża o takiej samej nazwie. Wjazd na plażę autem pod przejazdem kolejowym był tego dnia niemożliwy, stąd też musieliśmy chwilę odczekać, aby zwolniło się miejsce parkingowe przed wjazdem na plażę, wiele osób zrezygnowało z pobytu na tej plaży kierując się dalej do kolejnego wjazdu, bliżej zachodniej części Wyspy. Standardowo w Irlandii na tę część plaż można wjechać po piasku na plażę, co jest praktykowane tutaj przez kierowców. My postanowiliśmy zaparkować auto w pobliżu i pozostać na wymarzonej plaży, aby spokojnie wypocząć i móc podziwiać formacje skalne, wjeżdżające pod nimi  pociągi i świątynię Mussenden (Mussenden Temple).


Wyboru nie żałowaliśmy, o czym świadczy najwyższa ocena tej plaży ze wszystkich ostatnio odwiedzonych i porównywalna tylko z Praia dos Salgados w Portugalii. Właściwie, gdyby nie fakt, że woda tutaj w Downhill w Oceanie Atlantyckim była kilka stopni zimniejsza i nie mogliśmy w niej być dłużej niż 15 minut jednorazowo, to oceniłabym irlandzką plażę na najwyższym poziomie. Myślę, że dla osób, które w ogóle nie tolerują chłodnej wody podczas kąpieli - nie będzie to plaża idealna. 

My jednak jesteśmy już przyzwyczajeni do niskich temperatur, a bardziej przeszkadzają w czasie kąpieli tylko fale. To jednak kwestia dnia i pogody i trzeba mieć trochę szczęścia. Jako, że my należymy do osób bardzo szczęśliwych (w ciągu ostatnich dwóch miesięcy kąpaliśmy się już kilkanaście razy w morzach, jeziorach i w Oceanie) tak więc tę sferę mamy swobodnie wypełnioną i choć zimne fale nie są nam przeszkodą zanurzyliśmy się tylko dwa razy. Co najważniejsze, woda jest przepięknie czysta, wręcz przejrzysta, słona, i przyjemna.

Przy wjeździe napotkacie domy wczasowe, toalety publiczne, brak jest punktu gastronomicznego. Szerokość piaszczysta plaży jest oczywiście uzależniona od przypływu, odpływu, ale jest to plaża co najmniej dwa razy szersza od tych w Gdańsku, a jej długość to około 7 mil. Właśnie ten odcinek plaży jest jednym z najbardziej malowniczych zakątków NI. Delikatny, jasny piasek otoczony jest wydmami i skałami, a z góry w oddali można podziwiać wyjątkowe widoki na Hrabstwa: Antrim, Derry, i Donegal. Z samej plaży widać dość dokładnie Irlandzki Półwysep Inishowen.


Dwie sceny z filmu "Gra o Tron" zostały nakręcone właśnie na tej plaży. Ponad to plaża wielokrotnie zdobyła już nagrodę Blue Flag (Błękitna Flaga), zgodnie z międzynarodowym programem kąpielisk pod względem jakości wody, działań na rzecz edukacji ekologicznej, zarządzania środowiskowego, bezpieczeństwa oraz jakości usług. Wszystko to ma przejaw w zrównoważonym rozwoju mającym na celu zwiększenie świadomości ekologicznej turystów a także społeczności lokalnych, a możemy rozpoznać taką plażę po powiewającej błękitnej fladze i tablicy informacyjnej.
Przydatne linki:

Copyright © 2017 weekendownik