lekkie rogale z białym makiem

niedziela, listopada 18, 2018

lekkie rogale z białym makiem

W Dniu Świętego Marcina, obowiązkowo w moim domu były rogale. Gdybym napisała, że były to typowe dla tego święta rogale, to nie byłoby to zupełnie zgodne z prawdą, bo brak im tradycyjnej polewy z bakaliami, a także są w wersji mało kalorycznej. Powstały w oparciu o oryginalną wersję, która bardzo mi smakuje. Rogale Świętomarcińskie są dla mnie najlepszymi rogalami, jedynymi w swoim rodzaju. Zawsze kojarzą mi się ze smakiem dzieciństwa.. Dzisiejsza wersja, to receptura w której główną rolę odgrywa ciasto półfrancuskie i oczywiście nadzienie i powiem Wam, że niczym nie ustępuje przepisowi znanemu w Polsce od lat. Więc polecam!

Lekkie rogale z białym makiem
Składniki:

ciasto: 2 szkl mąki migdałowej
25 gram suchych drożdży
3 łyżki cukru trzcinowego
1 jajko
pół laski wanilii
pół szklanki ciepłego mleka
szczypta soli

nadzienie: 30 dkg maku białego
10 dkg  masy marcepanowej
15 dkg orzechów włoskich
kilka łyżek zmielonych migdałów
3 łyżki miodu
2 łyżki masła
pokruszone biszkopty 10 sztuk
kandyzowana skórka pomarańczy - 2 łyżeczki
suszone figi i daktyle - po kilka sztuk


Sposób przygotowania:

  • Wymieszać mąkę z drożdżami, cukrem i z solą
  • Wydrążyć trochę ziarenek wanilii i wymieszać z ciepłym mlekiem
  • Dodać mleko do masy suchej
  • Ugnieść i dodać masło. Ponownie ugnieść
  • Przykryć folią i wstawić do lodówki na godzinę
  • Po tym czasie wyjąć z lodówki na stolnicę
  • Oprószyć ją mąką i rozwałkować ciasto 30x15cm
  • Posmarować cienko masłem i przełożyć na pół masłem do środka
  • Ponownie rozwałkować na taki sam prostokąt
  • Taki prostokąt włożyć do lodówki na 45 minut
  • Powtarzać czynność 3 razy. Ostatni raz włożyć na 4 godz. do lodówki
  • Przygotować nadzienie - mak, figi i orzechy namoczyć wrzątkiem
  • Odsączyć po 30 minutach i połączyć z daktylami, kręcąc przez maszynkę
  • Wymieszać miód z marcepanem i miksować
  • Dodawać pozostałe bakalie, a na koniec pokruszyć biszkopty
  • Na koniec ubić białko i delikatnie połączyć z masą
  • Wyjąć ciasto z lodówki i odczekać 15 minut
  • Rozwałkować na okrągło (0,5 cm grubość ciasta)
  • Pociąć na trójkąty i nasmarować nadzieniem i zwinąć w rogaliki
  • Wyłożyć papierem do pieczenia blachę i ponakładać rogaliki
  • Odstawić pod przykryciem na 40 minut
  • Po tym czasie można posmarować mlekiem i roztrzepanym jajkiem
  • Wstawić do nagrzanego piekarnika (180 stopni) na 25 minut
  • Potem można polać lukrem, i posypać migdałami lub orzechami
willa z basenem przy Atenach

piątek, listopada 16, 2018

willa z basenem przy Atenach

Pewnie Was bardzo zaskoczę, ale z góry informuję, że nie jest to wpis sponsorowany. Jednak dzisiejszy post jest pewnego rodzaju podziękowaniem dla cudownej kobiety Mari, Greczynki, która wynajmowała nam apartament w swojej willi w Artemidzie. Bo w jaki sposób najlepiej wyrazić tę wdzięczność, jak nie polecając miejscówkę. O gościnności Greków i ich tradycji trochę napisałam już w poprzednim artykule, więc zapraszam do poczytania. Dokładnie wiedziałam, że po powrocie pokażę Wam nasze miejsce wypoczynku, i podzielę się z Wami tym namiarem, ponieważ uważam, że jest to bardzo przyjemna, ale też bardzo dobra oferta noclegu w kontynentalnej Grecji. 
Być może skorzystacie z linku który zostawię (wygenerowanego z booking.com). Link znajduje się na dole artykułu i jest nośnikiem z mojego konta booking na stronę Marion's House. Zazwyczaj tego nie robię, bo rezerwujemy z dwóch stron internetowych, gdzie wynajmujemy ekskluzywne wille w ciepłych krajach w niezłych cenach. Nie prowadząc zarobkowo bloga, postanowiłam nie tworzyć artykułów o takich lokalizacjach, lecz oczywiście namiary mogę podać prywatnie. Wynajem w Portugalii, Turcji, Włoszech, Hiszpanii i Wyspach Kanaryjskich, Chorwacji, oraz na Malcie. 
Zawsze warunkiem wynajmu przez nas domu, apartamentu, lub willi podczas wakacji jest położony w jej obrębie, całkowicie prywatny basen. Tak, jest to ogromny priorytet, bo uwielbiamy rodzinnie się moczyć w wodzie w każdej wolnej chwili, gdy tylko słońce wychodzi, lub gdy wrócimy z jakiejś wyprawy. Basen musi być na tyle duży, aby nasze dziecko mogło swobodnie do niego wskakiwać i pluskać się z nami. Basen musi być czysty, zadbany i tylko dla nas.
Prawda jest taka, że ceny nowoczesnych willi w stolicy Grecji i okolicach lotniska są kolosalne, a wynajęcie ładnego apartamentu z basenem prywatnym w okolicach starego miasta Aten w zasadzie nie zawsze jest osiągalne. Ofert mało, bo turyści latający wypoczywać wybierają głównie kierunki wyspiarskie - typu Kreta. Nieczęsto są to Ateny (zwiedzający raczej wynajmują coś w kamieniczkach w Starym mieście). O ile znajdziecie tu wolny ładny apartament w ofercie all inclusive w dobrej cenie, o tyle basen już jest wspólny, np hotele. 
Oferty z prywatną willą i basenem - ceny za tydzień pobytu to koszty w granicach od kilku do nawet dziesięciu tysięcy złotych. Wszystko jest super, gdy lecicie w dwie rodziny, lub z dziećmi i dziadkami swoich dzieci, to być może koszt Wam się opłaci. Ale co jeśli zapragniecie podróżować sami, lub w trójkę z dzieckiem, lub czwórkę z dwójką dzieci? W takim razie oferta o której napiszę jest idealna dla Was. Dla par, lub małych rodzin z dziećmi.
Pewnie ucieszy Was, że basen w Marion's House jest tak naprawdę gratis? No cóż, muszę przyznać, że drugiej takiej miejscówki nie znalazłam, a mam swój sposób na 'wyśledzenie' niezłych noclegów. I niestety w pobliżu lotniska, z dobrym dojazdem do Centrum Aten, a do tego w bezpośrednim dostępie do Morza Egejskiego - 10 minut drogi od plaż, to raczej mnóstwo jest domów prywatnych, domków wakacyjnych prywatnych, i znaleźć wypoczynek z basenem niełatwo. Znajdziecie większe domy wakacyjne, lub kwatery prywatne w raczej słabym standardzie. Bo to są głównie farmerskie domy, bardzo tradycjonalne, z ogrodami pełnymi natury, a nie przyciętej trawki. I co? No i bardzo dobrze! Bo Grecja to Kraj tradycji, owoców, ziół i domków kamiennych.
To trzeba poznać, tego trzeba posmakować i zobaczyć piękno Grecji. Właśnie taki był cel naszej podróży do niej. A tutaj w cenie takiego lokum z ogrodem pachnącym Grecją, z altanką, i winoroślą pnącą po niej a nawet z bananowcem i palmą, oraz z dwoma pełzającymi żółwiami macie czysto, świeżo urządzony w bieli apartament o wielkości dużej kawalerki z mini kuchnią, i standardową łazienką, oraz czterema miejscami noclegowymi, no i oczywiście z prywatnym basenem. A tak naprawdę o basenie napiszę już kilka ostatnich zdań. Basen nie jest wielki, ale skoro nam odpowiadał a mamy wzrosty 'wysokie' i całkiem nas sporo, to dla wszystkich zainteresowanych zwiedzaniem (częstym) i wypoczynkiem przez resztę dnia w zupełności wystarczy (kilka godzin dziennie).


Przyjemnie się nam wypoczywało w tym apartamencie i mieliśmy też świetny kontakt z właścicielką całego piętrowego domu. Mari to kobieta bardzo życzliwa, i chętnie pomagała w chwilach kiedy tego potrzebowaliśmy, jednakże tak naprawdę w trakcie naszego pobytu prawie w ogóle nie było Jej widać (zamieszkuje górne piętra domu). Przygotowała dla nas trochę różnych przekąsek, i upominków, które umilały nam czas. Również apartament, który mieliśmy zająć czekał na nas dobrze przygotowany i wysprzątany, a w wazoniku czekały roślinne akcenty. W apartamencie rewelacyjna jest szafa (bardzo pojemna), a także umiejscowienie stołu jadalnego, gdzie zdarzało nam się wieczorami jeść kolację.
Można przyrządzać proste posiłki, typu jajecznica, czy nawet jakieś mniej skomplikowane obiady. Z kolei tuż przy basenie są leżaki, i stół ogrodowy, gdzie jedliśmy śniadania. Miejsce jest niezwykle spokojne i prywatne, ze względu na dobre rozplanowanie drzewek dookoła basenu. Można spokojnie dostać się do wyjścia przez ogród, bez przechodzenia przez dom.


Dla mnie dużą ciekawostką i atrakcją okazała się biblioteczka w specjalnej białej gablocie, która jednak pozostała do końca dla mnie zagadką. ;) Myślę, że będąc rodzimym Grekiem na pewno warto byłoby zajrzeć dokładnie do środka, aby poznać zawartość w języku greckim. Z kolei dostępne elementy biblioteki Pani Domu wystawione były na szklanych regałach otwartych dla gości - książki o sztuce greckiej, o zabytkach, takich jak choćby klasztory w innej części Grecji. Tak powinno być w każdym hotelu i willi.
Bardzo podobała mi się łazienka, biała, stworzona jakby z kamienia i interesującymi detalami. i niezbędnymi produktami sanitarnymi. Kochani, życzę sobie i Wam dużo takich pięknych noclegów, pełnych ciepła i miłej atmosfery. Zostawiam Wam link na stronkę Marion's House. Korzystając dodatkowo z linku poniżej, po dokonanej rezerwacji otrzymacie symboliczny zwrot 50 zł. Ja otrzymam za Waszą rezerwację + zarejestrowanie na tym linku - zwiększenie wartości mojego konta na booking.com o 50 zł.


tort snickers

niedziela, listopada 11, 2018

tort snickers

Gdy są moje urodziny, to obowiązkowo musi być ciemny tort. W sumie nagłowiłam się trochę, który najchętniej bym zrobiła i zjadła, a tak naprawdę zjadłam tylko jeden kawałek. Abyście się nie odstraszyli informuję, że jest pyszny i ogromny! Ale ja jestem na diecie. Jednak zwykłam robić torty na nasze urodziny i nie mogłam sobie pozwolić, aby tym razem było jakiekolwiek odstępstwo. I całe szczęście, że tort się udał, bo mieliśmy tym razem niespodziewanych gości, których mogłam poczęstować smakowitym snickersem. Fotki środka nie zdążyłam zrobić (dziś mój mąż chwycił dwa ostatnie kawały), ale w środku prezentuje się dokładnie tak, właśnie stąd zaczerpnęłam przepis. Ja dodatkowo udekorowałam biszkoptami, aby był bardziej stabilny. Bardzo Wam polecam, bo jest pyszny!


Składniki:

Ciasto
175 gr mąki
175 ml wody
75 gram kakao
275 gram cukru
2 jaja
75 ml oleju
175 ml kremowego jogurtu
1 łyżeczka pr. do pieczenia
1 łyżeczka sody 
szczypta soli

Mus karmelowy 200 g sosu karmelowego
400 g kremu do bitej śmietany
60 gramów masła orzechowego
10 g żelatyny
40 g (opcjonalnie) cukier w puder

Dodatki 150 gram polewy czekoladowej
100 ml bitej śmietany
1 łyżeczka miodu
500 g sosu karmelowego
100 gram smażonych i niesolonych orzechów ziemnych
Biszkopty, snickersy, oreo, jeżyny do udekorowania


Sposób wykonania:

Ciasto

  • Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia
  • Zagotować wodę. Rozgrzać piekarnik do 170 stopni
  • Następnie w misce wyłożyć jajka, dodać cukier, sól
  • Wymieszać. Wyłożyć olej, jogurt i przegotowaną wodę. 
  • Wymieszać. Na koniec dodać suche składniki
  • Zmiksować szybko
  • Piec 45-55 minut
Mus karmelowy
  • Przygotować 2 porcje sosu karmelowego po 100 ml
  • Najpierw rozpuścić żelatynę w 100 ml zimnej wody
  • Następnie ubić bitą śmietanę 
  • Ogrzać żelatynę na parze
  • Dodać 1 łyżeczkę karmelu do żelatyny
  • Resztę karmelu i masło orzechowe dodać do ubitej śmietany
  • Następnie wmieszać żelatynę mikserem przy niskiej prędkości
  • Do drugiej części sosu karmelowego (500 ml) dodać posiekane orzechy
  • Wyciąć 3 blaty i umieścić na jednym połowę musu karmelowego
  • Nałożyć połowę sosu karmelowego z orzechami (250 ml)
  • Przykryć drugim blatem
  • Na drugim blacie zrobić to samo i nałożyć ostatni blat na wierzch.
  • Przykryć folią spożywczą i schłodzić przez co najmniej 4 godziny

Polewa

  • Przygotować glazurę: rozprowadzić czekoladę w śmietanie,
  • Można dodać trochę orzechów laskowych i miodu
  • Polewać lekko torcik pozwalając spływać czekoladzie
  • Udekorować czekoladą, ciastkami, owocami i batonami

kwintesencja Grecji - moimi oczami

sobota, listopada 10, 2018

kwintesencja Grecji - moimi oczami

Budzi zachwyt turystów, co łatwo zrozumieć. Piękna Grecja, kraina światła, słońca, morza  i starożytnych ruin. Również i my ulegliśmy temu czarowi Grecji, a także życzliwości jego mieszkańców i smakom greckiej kuchni. Gdybym miała użyć jednego słowa określającego Grecję, nasz urlop i wszystko co nas tam spotkało to byłoby to słowo - ciepło. O Grecji słyszałam wiele dobrego, widziałam piękne zdjęcia w Internecie, ale przyjeżdżając tutaj nawet przez myśl mi nie przeszło, że tak to pokocham. 'Przepływając' myślami pełnymi ciepłych jak miód, złocistych kolorów, tej jesieni, wspomnienia z pierwszych dni tej pory roku wydają się tak bliskie. Bliskie też mojemu sercu. A w naszych marzeniach było słońce i zabytki. Myśleliśmy o ciepłych wakacjach, nawet nie przypuszczaliśmy, że tak świetnie się tutaj zrelaksujemy w październiku.
Nie przypuszczałam, że tu zobaczymy tyle piękna. Ponieważ na nocleg zdecydowałam się nas ulokować w okolicy Aten, to w Artemidzie odczuliśmy wszelkie charakterystyczne cechy Grecji. Niezwykła magia miasta przejawia się mieszanką starożytności ze współczesnością, a cały region jest idealnym odbiciem tego co greckie. Luksus miesza się z prostotą, biel ze złotem. Kolory morza i pięknego nieba kontrastują z piaskiem. Nasz urlop był wyśniony, wygodny a zarazem bardzo przyjemny. Wszystko poszło zgodnie z planem, ale przez to ciepło odczuwam pewien niedosyt.. Chcielibyśmy tu się wciąż wygrzewać, chcielibyśmy tu powrócić!
To co nas oczarowało już na samym początku, to ludzie. Serdeczność i ogromna cierpliwość Greków. Zresztą mogliśmy to odczuć już w momencie przyjazdu do naszej willi, gdzie zastaliśmy przyjemnie zaskoczeni przez właścicielkę, która nie musząc (ponieważ wynajmowaliśmy z opcją self catering) wypełniła nam lodówkę podstawowym potrzebnym jedzeniem. Masło, mleko, dżem, herbaty, miód, a nawet oliwa domowej roboty, mnóstwo owoców z ogrodu, zioła w wazoniku.
Co więcej zostaliśmy powitani smacznymi tradycyjnymi rogalami z serem, które zrobiła dla nas właścicielka willi. Mimo iż mieszkaliśmy tutaj sami z całkowitą prywatnością, o czym zapewniła nas Pani domu, pojawiała się Ona u nas prawie każdego dnia, tylko po to, aby dostarczyć nam upominki, przekąski i owoce, porozmawiać i zapytać czy niczego nie potrzebujemy, a pod koniec urlopu zabrała nas na pocztę, wyświadczając nam przy okazji swojego wyjazdu wielką przysługę.


Serdeczność Greków dała się też zauważyć w sklepach, w restauracjach a nawet w okolicach w czasie zwykłego spaceru, kiedy poszukiwaliśmy pewnego kościółka greckiego, a pewien pracownik domu wczasowego zabrał nas w czasie swojego lunchu na krótką wycieczkę po Artemidzie i okolicy, i tak znaleźliśmy aż cztery Kościoły. Grecy żyjący w Grecji to naród silnie wierzący, główne wyznanie to prawosławie.
Wiara i Grecy są ściśle powiązani, w kościołach panuje cisza i poukładanie. Grecy szanują swoją tradycję, pochodzenie i szanują też ludzi. Będąc na urlopie tutaj spotkałam się z życzliwością, uśmiechem i specyficznym dla nich, bijącym na odległość spokojem. Grecy słuchają uważnie, wolno opowiadają, mają sporą wiedzę o swoim kraju i historii. Greczynki dbają o urodę głównie naturalnymi metodami, i w starszym wieku rzadko robią mocny makijaż, najchętniej podkreślają oczy.


Dzięki starszej Greczynce odpoczywającej na plaży w Artemis dowiedziałam się, jak okładać ciało glonami po kąpieli w Morzu Egejskim. Grecy chętnie korzystają z uroków natury, mają swoje ogrody, dbają o kwiaty, rośliny, owoce, ale też zażywają kąpieli w Morzu o każdej porze roku. Rodzinnie spędzają czas na plaży do późnych godzin wieczornych grillując, grając w lotki itd. Grecy uwielbiają jeść, lubią słodycze greckie. To takie typowe dla Greków. Większość Greków nosi imiona świętych. Natomiast w Grecji to właśnie imieniny są najważniejszym dniem dla człowieka i są świętowane.
Co jeszcze? Myślę, że jeśli chodzi o przejawy kobiecej strategii względem mężów naprawdę sprawdza się powiedzenie z filmu Moje wielkie greckie wesele - "Owszem, mężczyzna jest głową rodziny, ale kobieta jest szyją i może nim obracać, jak zechce". To tak w temacie wynajmowanych willi, czy domów, którymi zarządzają głównie kobiety. A na zakończenie: Będąc w przedziale metro nie omieszkałam policzyć ilości typowych greckich nosów.. O wyniku mojej analizy wspomniałam Wam na Instagram ;)
Pogoda w Grecji to po prostu bajka. Ostatni taki ciepły i przyjemny wypoczynek mieliśmy na Lanzarote, gdzie panował bardzo podobny klimat. W Portugalii w maju było bardzo gorąco. My wybraliśmy się do Grecji na odpoczynek, marząc o niezbyt upalnych dniach urlopu, polecieliśmy na początku października. Pogoda i tak 'dała' nam się mocno we znaki, na szczęście tylko w dwa dni kiedy temperatura sięgała 30 stopni w cieniu.
Nad pogodą zastanawiałam się trochę, aby nie lecieć w sezonie, a poza nim. Nie lubimy spędzać urlopu w gorączce, choć oczywiście nie chcielibyśmy spędzić całego urlopu w willi z powodu deszczu. To drugie raczej nie grozi w tej części Europy, choć my 'wtrafiliśmy' idealnie bo dokładnie dwa dni przed naszym przylotem do Aten, wypogodziło się po nagłych tygodniowych zawieruchach. Ale co ja Wam tu piszę o tym co mogło być, a nie było.
Napiszę Wam o tym jak pogodnie spędzaliśmy czas tam, kiedy za sobą pozostawiliśmy w Irlandii Północnej jakieś 10 stopni. Klimat w Grecji jest dość suchy, przyjemnie się wypoczywa w słońcu. Na początku jesieni można tutaj chodzić w letnich sukienkach i kąpać się w Morzu Egejskim, a słońce grzeje już od 10 rano aż do 17. Zatem czas do południa, a także śniadania spędzaliśmy przy basenie, a około południa wybieraliśmy się na spacery i na plażowanie. Średnia temperatura to 24 stopnie w cieniu.
Morze Egejskie jest najwspanialszym w jakim do tej pory kąpaliśmy się. Prawda jest taka, że przyzwyczailiśmy się już do chłodu Oceanu, gdzie zwykle kąpiemy się krótko, zazwyczaj bawimy aktywnie w falach. Taki Ocean mamy przy naszym domu w Irlandii Północnej. Jesteśmy tutaj w sezonie kilka razy, mamy więc pewne porównanie. Bardzo lubimy Morze Bałtyckie, w którym kapiemy się przynajmniej raz w roku, a plaże polskie są delikatne i przyjemne podczas zabaw. W Oceanie Atlantyckim na Wyspach Kanaryjskich kąpaliśmy się dwa razy.
Nie zawsze była taka możliwość podczas urlopu na Lanzarote. Ale kąpiel w Morzu Egejskim to dotyk delikatności, jest delikatne i czyste, a także wyjątkowo ciepłe. Na pewno w październiku nie były tu jego najwyższe temperatury, pewnie dlatego było nam tam tak miło, bo nie lubimy bardzo ciepłej wody. Ale dla zwolenników bardzo ciepłego Morza - przypuszczam, że w sezonie to naprawdę prawdziwe termy.
Nam natomiast spodobało się, że mogliśmy chodzić swobodnie po piasku w Morzu. Zero fal i ciepło! Przez co najmniej 150 metrów morze jest płytkie na sporą długość od brzegu - to bardzo wygodne dla rodzin z dziećmi. A żeby mnie zachęcić do kąpieli godzinnych - to już nie takie proste, a tym razem nie miałam chęci wychodzić z Morza!
Przebywając w Grecji - głównie tej kontynentalnej (ponieważ większość wysp greckich ma dość suchy klimat i pasą się tutaj zwierzęta wyjadające sporą ilość zieleni), można poczuć się jak w gaju. Co prawda na co dzień spotkacie tu głównie setki kotów we wsi, a nawet w stolicy, ale można też zauważyć ptaszki, które w ogóle nie boją się podfrunąć blisko ludzi, aby skubnąć, pyszne 'co nie co' rozkruszone przy stołach.
Przy odrobinie szczęścia napotkacie na żółwie greckie, bądź też śródziemnomorskie, wędrujące wszędzie. My byliśmy szczęściarzami podwójnymi, ponieważ w domu gdzie mieliśmy nocleg  żółwie były aż dwa. W Grecji występuje mnóstwo różnorodnych drzewek, sporo iglaków, kaktusów, ale też owocowych krzaczków.
Zapachy kwiatów mieszają się z aromatem cytrusów. Lasy liściaste przecinają lasy cedrowe i sosnowe.  Gaje oliwne, czy ogrody cytrynowe to najbardziej popularny widok grecki. Natomiast w ogrodach domowych oprócz wspomnianych drzewek, gospodarze sadzą zielnik - tutaj cudnie pachnie rozmarynem, laurem, oregano, lawendą i tymiankiem. Wszystkie zioła wykorzystywane są do przygotowywania potraw.
Jedzenie greckie bardzo nam smakowało. Mimo iż nie zabrakło świeżych owoców morza, mocno nasolonych sardynek, czy delikatnych smażonych krewetek, to moja uwaga bardziej skupiona była na  dodatkach. I tak, wspomniane zioła pachniały wszędzie i subtelnie dodawałam je do potraw. Na naszym stole królowały owoce - dojrzałe pomarańcze. A także orzechy włoskie, które łuskałam każdego dnia.
W sałatkach zajadałam się prawdziwą grecką fetą i domowymi oliwkami. Moje ulubione to czarne. Tak, zdecydowanie stawiam bardziej na pitę z sosem tzatziki niż na miskę owoców morza. Czy wiecie, że aż do połowy XX wieku większość Greków w ogóle nie jadło mięsa? Było tak dlatego, że w Grecji (w górzystych terenach) brakowało pastwisk na których mogłyby się wypasać zwierzęta rzeźne. Posiłek bazował na warzywach i ziołach oraz zbożach, natomiast jedynym tłuszczem była oliwa.
Takie proste i szybko przyrządzane, lecz w spokojnych warunkach spożywane potrawy na pewno sprzyjają dobremu zdrowiu. Nie wiem jak Wam, ale mi taka kuchnia bardzo smakuje. W Grecji bardzo popularne są winogrona z których wytwarza się wino. Europejczycy mówią, że wino greckie jest trochę jak napój. Choć pytam się dlaczego, skoro posiada aż 28 procent alkoholu? Rozsmakowałam się w winach greckich i w zasadzie piłam je kilka razy dziennie. A to wszystko za niewielkie pieniądze.
Rozwój turystyki sprawił, że w Grecji pojawiło się mnóstwo tawern, a także restauracji z regionalnym jedzeniem. W takich restauracjach spotkacie turystów, ale i Greków biesiadujących z rodzinami jest też sporo. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie posmakowała greckich słodkości. Grecy lubią słodkie ciasta, ale słodzone w naturalny sposób - nie przetwarzanym cukrem. Znana mi już wcześniej bakłava, tym razem występowała w każdej cukierni. Sporo tam ciast z dodatkiem miodu, nasączonych nim aż cieknie...
Można znaleźć coś dla siebie, i się tym 'nasycić'. Wszystko co w cukierniach, piekarniach i warzywniakach można kupić aż do późnych godzin wieczornych, kiedy takie lokale są jeszcze czynne. Ktoś wreszcie pomyślał o ludziach pracujących przez większą część dnia. Nam to bardzo pasowało, szczególnie, gdy wracaliśmy z całodniowych wycieczek około 10 wieczorem i dokupowaliśmy sobie jedzenie na rano.
Kwiaty, wino, muzyka i śpiew! Tak naprawdę odkąd przylecieliśmy do Grecji, miałam wrażenie, że stale się tutaj coś dzieje. Tysiące taksówek trąbiących na siebie, ludzie pędzący na stacje metra, dzwony kościelne, i mimo iż Grecy są 'wyważeni' podczas rozmów, to jednak kochają Oni dźwięki, muzykę i taniec. Dawniej pieśni i tańce ludowe były ściśle związane z ceremoniami religijnymi, czy też weselnymi bądź pogrzebowymi. Obecnie popularne są występy publiczne, gdzie jak dla mnie główną rolę odgrywa tancerka, wraz z tamburynem. Wielu podróżnych turystów zatrzymujących się w Atenach ma sporą szansę zobaczyć na żywo pokaz tańca greckiego na ulicy. Myślę, że te kobiety tak tańczą przez większość dnia,  a kapela gra.:)


Ten taniec wywodzący się z filmu Grek Zorba jest żywiołowy i bardzo radosny. Dziś już nie tylko tańczy się tam w rytm zorby, lecz również grywa na dudach, bębnach, czy hangach. Grecja kocha muzykę, śpiew i taniec, widać to wyraźnie. Zwiedzając zauważycie, że zabytki (wazy) a nawet większe pamiątki (np. talerze), często są zdobione wizerunkami muzyków grających na różnych instrumentach. Poszukiwacze podobieństw między Grecją współczesną a antyczną odnajdują te podobieństwa głównie w pieśniach i tańcach ludowych. W niektórych regionach Grecji po dziś dzień na weselach, czy pogrzebach śpiewa się pieśni tradycjonalne, zaczerpnięte od twórczości ... pisarzy.
Skora mowa o tańcu, to muszę dodać o literaturze, a przede wszystkim o poezji. Grecy są bardzo oczytani. Przekonaliśmy się o tym w naszej willi, gdzie na każdym kroku właścicielka, ku mojej radości miała umieszczone książki. Te niezwiązane z turystyką i z Grecją, jak literatura piękna, czy nawet kuchenne, były zamieszczone w ogromnej szafie. Z kolei wszystko dotyczące Grecji, sztuki, i zabytków a nawet cenne zbiory rodzinne były wyeksponowane w domu. Świetnie się złożyło, bo ja chętnie sięgnęłam po niejedną pozycję, o poranku, gdy moi chłopacy jeszcze spali. Tak przesiadywałam przy tarasie z kawą i sokiem. To samo podczas opalania. Niektóre pisane po grecku, więc przeglądałam głównie zdjęcia (architektura, sztuka), inne w języku angielskim (kobieta wynajmująca nam to miejsce dobrze zna język angielski). Dowiedzieliśmy się, które miejsca w Grecji chętnie odwiedzimy być może kiedyś... Tak, Grecja to zdecydowanie ludzie rozkochani w tym co piękne, a współcześni pisarze kontynuują romantyczną tradycję w znakomitych dramatach, czy powieściach, lecz głównie w poezji. Są one pełne metafor z zaskakującą symboliką. O miłości Greków do czytania zostałam utwierdzona w czasie naszych podróży metrem, gdy widziałam książki nie tylko czytane przez studentów (co tłumaczyłoby naukę w środkach lokomocji), ale też w dłoniach kobiet i mężczyzn (w średnim wieku).


W metrze jedno jest pewne - panuje tutaj ogromny spokój, mimo iż jest totalnie zapełnione, raczej nikt nie prowadzi głośnych dyskusji. Wszyscy mają jeden cel - przedostać się do odległych zakątków Aten. Powiem Wam, że po raz pierwszy podróżowaliśmy metrem i nie sądziłam, że będzie to aż ta przyjemne. W metrze łapaliśmy oddech od porannego wstawania, i od całodniowego zwiedzania (dwa dni). Metro okazało się idealne w przypadku tak rozległego miasta, a podróże były tutaj niedrogie i wygodne.


Powiem Wam, że Grecy mają wszystko świetnie zorganizowane od wielu lat. Przedostając się w porannych godzinach 40 km do pracy, dojeżdżają (za grosze) do celu w 45 minut. Głupotą byłoby z tego dobrodziejstwa nie skorzystać! Trzy główne linie metra doprowadzą Was do celu. Na tym urlopie nie zdecydowaliśmy się na wypożyczenie auta z racji, że wynajmowaliśmy lokal całkiem blisko lotniska, a interesowała nas głównie stolica i jej zabytki - mogliśmy przemieszczać się szybko a także wygodnie.


Gdybyśmy wynajęli auto byłby to spory błąd, bo utrudniłoby to nam eksplorację tego regionu (gdzie stacje są umiejscowione dokładnie przy zabytkach Aten). Poza tym na wyspę Poros przemieszczaliśmy się drogą morską - to też bardzo dobre doświadczenie, co prawda podróżowanie promem czy wodolotem nie jest najtańsze, ale za coś trzeba płacić na urlopie prawda? Z dwóch portów z cyplu Ateńskiego popłyniecie na różne wyspy, my wybraliśmy właśnie piękną Poros z portu Pireus.


Korzystaliśmy też dwukrotnie z taksówki, co sobie chwalę jeśli chodzi o turystykę, ponieważ w taksówce w obcych krajach mogę sporo się dowiedzieć, no i wreszcie to ja zadaję tysiące pytań (w Polsce to taksówkarze są zaciekawieni i pytają) na które uzyskałam treściwe odpowiedzi (tak bynajmniej jest w Grecji), niekiedy łamanym angielskim, ale chętnie i szybko odpowiadają jak gdzie się dostać, za ile, i w ogóle we wszystkim chętnie doradzają. Taksówki w Grecji kontynentalnej mają średnie cenniki (12 euro za 15 kilometrów), ale jest taniej niż w Portugalii.
Taka ciekawostka. przyjemnie jest podróżować metrem również dlatego, że na poszczególnych stacjach rozmieszczono ciekawe zabytki, można obejrzeć zachowane jaskinie, czy proste przedmioty kuchenne z dawnych epok ustawione w specjalnych gablotach. Na stacjach mniejszego metro (rodzaj pociągu) rozwieszone są obrazy. Coś pięknego, na co trzeba przeznaczyć chwilkę, aby obejrzeć,. Nam udało się zatrzymać na rekonesans..
Sztuka i architektura w Grecji to zestawienie kolejnych epok, klasycznej, hellenistycznej, rzymskiej i bizantyjskiej. Właśnie ta mieszanka inspiruje po dziś dzień artystów greckich. Nie muszę Wam pisać, że to właśnie w tym kraju w Europie odnajdziecie najstarsze zabytki. Przebywając na Cykladach poznacie najstarsze jej przejawy z epoki brązu (kamienne figurki rzeźbione, domy z kamienia, malowidłą ścienne, czy rzeźby z kości słoniowej a także biżuterię i wazony).
Z kolei w Atenach głównym celem odwiedzin turystów jest starożytny Akropol (sztuka geometryczna i archaiczna), z charakterystycznymi masywnymi kolumnami o pudełkowatym kształcie. Sztuka klasyczna, helleńska to znane wszystkim w typowym stylu ateńskim czarne figury na czerwonym tle a nieco później przez Fidiasza tworzone z kości słoniowej i ze złota rzeźby - gigantyczne posągi bogów do Partenońskich Świątyń.
Zachowanym i pięknym elementem jest rzeźba Nike zawiązująca sandał w świątyni Nike na Akropolu. Późniejszy klasycyzm to wprowadzenie do sztuki ateńskiej aktu kobiecego. Kolumny stają się smuklejsze i bardziej eleganckie od poprzednich. Architektura tego okresu stała się bogata i dokładna, a kolumny przyozdobione rzeźbami w wyrafinowanych kształtach liści akantu.
Ostatecznie imperium  rzymskie, które wchłonęło Grecję 146 r. p n.e. pozostawało przez wiele lat pod wrażeniem sztuki greckiej. Tak wiec sztukę grecką możemy tez poznać dzięki rzymskim kopiom, uzyskanym poprzez zatrudnianie greckich malarzy, i artystów. Rzymianie plądrowali świątynie i miasta w Grecji. No cóż należy docenić fakt ich miłości do tego rodzaju sztuki, czego nie możemy przypisać Turkom. ().
Bardzo ważnym elementem sztuki w Grecji jest sztuka sakralna, a jej początki niewątpliwie datuje się zapewne bardzo wcześnie. Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie to czasy około 40 roku naszej ery (listy Pawła do Koryntian). Tworzono rzeźby bez nagości, a sztukę nazwano bizantyjską. Połączenie bogactwa z prostotą, wyrafinowanie rzymskie ze sztuką wschodu. Kościoły o budowli prostej z kopułami, wewnątrz bogato złocone. 
Grecy uwielbiają odwiedzać Kościoły, modlić się i czcić ikony, każda ikona związana jest z poszczególnym wydarzeniem, lub regionem, z ważnym patronem i razem z napisami stanowi nieodzowny łączny obraz. Piękne kolory, złocenia i prostota przekazu to najważniejsze cechy ikon.
Zagrożeniem dla kultury bizantyjskiej stawał się Islam, który później po zdobyciu Konstantynopola przez Turków przekształcał kościoły w meczety. Osmańscy władcy byli przychylni dawnej sztuce, jednak znikały figury, a zostały ikony (pisane obrazy  malowane na drewnie o których wspominałam Wam na Instagram). Poza tym pozostały zabytkowe łaźnie, meczet w Grecji, czy na wyspach - najpopularniejszy zamek turecki w Sigri.
Ja również najbardziej cenię sztukę grecką, znacznie wyżej od rzymskiej, czy tureckiej. Jest po dziś dzień wzorem do naśladowania. A neoklasycyzm to już sporo realizacji niemieckich, a nawet duńskich, Muzea, Budynki Uczelni, czy Pałac Królewski. Obecna sztuka grecka łączy elementy modernizmu z tradycyjnymi.

Copyright © 2017 weekendownik