Crepe Paper Hoary Stocks, summer in my garden

niedziela, czerwca 26, 2022

Crepe Paper Hoary Stocks, summer in my garden

Witajcie po dłuższej przerwie! Miesiąc czerwiec jest dla mnie zaskakujący pod każdym względem. Otóż wyruszyłam z moją ukochaną rodzinką w nieplanowaną podróż. Wszystko to działo się w ciągu ostatnich 2 -3 tygodni. Mój mąż sprawił mi tę ogromną niespodziankę, znaleźliśmy się we Włoszech po trzech latach stagnacji w domu, głównie z powodu Covid. Teraz kiedy nadażyła się ciekawa oferta, odpoczęliśmy fizycznie i pod każdym względem właśnie na południu najcudowniejszego kraju Europy. W mieście Ostuni. 



Włochy.. Uwielbiam. Dzięki tej podróży dziś mamy niespożyte siły. Czujemy jak byśmy odmłodnieli o 10 lat! W artykule przesyłam widokówkę z Neapolu. Podróżując do Kampanii z Apulii przez kilka godzin, zatrzymujac się w połowie dnia w Pompejach, potem spełniliśmy (wieczorem) jedno z naszych marzeń, jakie zrodziło się w naszych wyobraźniach dokładnie 10 lat temu za sprawą niebieskiego obrazu mojego męża z widokiem na wulkan Wezuwiusz. W Neapolu był ten romantyczny czas aż do nocy.. Cudowny Czas. 



Mam nadzieję, że zrozumiecie tę przerwę na blogu. W ramach podarunku, oczywiście przesłałam kalendarze na czerwiec z moimi kwiatami z krepiny. Zajrzyjcie! Znajdziecie je w zakładce kalendarz po boku bloga. (Piwonia i stokrotki). A dziś letnie lewkonie, zwane w Wielkiej Brytanii Gillyflowers lub po prostu Hoary Stock czy Mathiola Flowers (Mathiola Incana). Te lewkonie dokładnie ozwierciedają moją kobiecość i mój stan. Słodki, radosny, choć życie ma swoj bieg -ja wewnątrz wciąż ta sama. Lewkonie letnie rozpoczęłam tworzyć już przed urlopem, jednak efekt końcowy i dopracowanie nastąpiły po powrocie z Włoch. Podwoiłam ich objętość, dorobiłam jeszcze płatki. Lewkonia jest pełniejsza, jest 'zalotna' i taka jak brzoskwinka! ;) I postanowiłam uzupełnić prototyp w liście. Uważam, że lewkonia z liśćmi ma niepowtarzalny urok! Zaraz Wam opowiem wszystko.

Również to, co się dzieje w czerwcu w naszym ogrodzie, jest bardzo zaskakujące. Gdy wróciliśmy, roślinki (młode sadzonki) urosły dwukrotnie! Mimo cienia przez większość godzin w tej głównej części zagospodarowanego ogrodu, liczę na kwiaty u nas już w lipcu, a potem w sierpniu a także we wrześniu (dalie). Przepięknie po płocie rozrósł się bluszcz, a właściwie bluszcze (mamy dwie odmiany). Są tłem dla wielu kwiatów i jak widzicie także dla moich lewkonii z krepiny. Jedno jest pewne. Także wszystkie posadzone (żywe) kwiaty mają już maleńkie pączki. Z kolei w mojej pracowni papierowej zrobiłam przerwę od twórczości. Teraz już tworzę nowe projekty. Są bardzo letnie i 'ogrodowe', jak to ja mówię. :) Oznacza to, że jak zawsze podjęłam się projektów niełatwych i finezyjnych, wyglądających realistycznie. Zdradzę, że mam głowę pełną pomysłów.


Pamiętacie moje lwie paszcze (snapdragon) KLIK? Z podobnych kwiatów zrobiłam jeszcze bogatsze w płatki - łubiny (je zamieściłam tylko na fp). Potem zaprojektowałam też gladiole (mieczyki). Nimi nie zdążyłam się jednak pochwalić. Tym razem taki słodki w kolory post z lewkoniami. Właściwie to moja ulubiona wersja kolorystyczna tych kwiatów. Oczywiście zaraz po białych! Lewkoni nie posadziłam w ogrodzie w tym roku, ale zwykle kupuję z nimi bukiety. A teraz także je projektuję z papieru. Moim zdaniem zapach lewkonii jest niesłychany i nie do podrobienia ;) Ale móc je wykonać, aby dorzucić do kompozycji kwiatowej to wspaniała umiejętność. Wszystkie te wysokie kwiaty, które przed chwilą wymieniłam cudownie prezentują się z niższymi kwiatami. Ale lewkonie są chyba najbardziej popularne, są idealnej wielkości, zgrabne, zalotne. 


Lewkonie to kwiaty kojarzące się ze wsią, z ogródkiem przydomowym, ale wiemy, że często wykorzystywane są jako kwiaty cięte w bukietach właśnie ze względu na ich kształt. Poza tym są trwałe, należy jednak pamiętać aby wstawiając do wody oberwać część masywnych liści z łodygi. Lewkonie występują w kilku odmianach, lecz w wielu barwach. Moje pomarańczowe lewkonie (dokładnie brzoskwiniowe) są bardzo popularne i pasują do radosnych letnich bukietów. Kolor takich lewkonii symbolizuje energię, radość i niekończące się piękno. 


Moje lewkonie wykonane są z włoskiej krepiny. Mają po kilkanaście pączków kwiatowych, i po kilka liści z krepiny włoskiej. Płatki cieniowałam suchymi pastelami, ożywiając je kolorem w dwóch odcieniach rożowego. Lewkonie mają około 50 cm długości. Kochani, wierzę, że moje kwiaty przyniosą naszej rodzinie spokój, radość i szczęśliwe życie. W temacie lata... Mam nadzieję, że Wy korzystacie z jego uroków, dbacie o siebie, i o swoich bliskich a także o swój ogród? Tego Wam WSZYSTKIM z całego serca życzę!



Jestem twórcą. Jeśli chcesz wykorzystać mój projekt, pomysł, lub zdjęcie - zapytaj mnie. 


Cranfield Alpacas, Newcastle, Newry, Mourne Mountains

sobota, maja 14, 2022

Cranfield Alpacas, Newcastle, Newry, Mourne Mountains

Alpaki. Ten, kto z nimi poprzebywał choćby jedną godzinę, pokochał alpaki miłością małego dziecka. Zwierzęta te są tak przyjacielskie i zarazem charakterne, że pobyt z nimi, obcowanie, spacer, są pełne czułości i radości. Taka wizyta z pewnością uraduje najmłodszych, a dla rodziny jest niezapomnianą przygodą, 
Alpaki mieliśmy już okazję odwiedzić w innych miejscach, jak np. ogrody zoologiczne, czy farmy ze zwierzętami. Jednak nigdy nie był to czas spędzony wyłacznie z nimi. Zawsze tak się złożyło, że towarzyszyły temu inne atrakcje. Był to np. całodniowy pobyt w zoo. Tym razem zorganizowałam wizytę na ich terytorium, w ich zagrodzie. Chcieliśmy odkryć ich sposób życia, zachowania, jedzenia i dowiedzieć się wielu ciekawostek o ich hodowli. Od dawna te zwierzęta mnie fascynują. Mam wrażenie, że są wyjątkowe nie tylko przez ich słodki i urodziwy wygląd. 
Wszystkie te odczucia sprawdziły się w Cranfield Alpacas. Choć tym razem miałam proste marzenie, aby tylko z nimi (ze zwierzętami) poprzebywać. Nie miałam pojęcia, że będą tak delikatne i zręczne. To ewenement jak jedzą i jak się zachowują. Marzeniem mojego męża było je nakarmić. Największe oczekiwania, ale też obawy co do tej wyprawy przypisałabym Alexandrowi. Bardzo bał się tego 'spotkania'. Bądź co bądź, alpaki to jednak całkiem spore zwierzaki. Przy tym przez cały czas w stadzie. Poza tym wygladają dość 'obficie'. Ale też puszyście.. i zabawnie, gdy machają swomi uroczymi rzęsami. Jak dodał mój syn: "Warto byłoby w takim razie je pogłaskać a może nawet przytulić..."
Czy udało nam się zrealizować wszystkie plany związane z tymi odwiedzinami. Napiszę Wam wszystko w tym wpisie. Jak ważna dla człowieka jest taka bliskość zwierząt (alpak). Dlaczego warto spędzać czas z rodziną na farmie alpak? Na pewno pobyt tu był fantastyczny i był wyjątkowym zakończeniem minionych wakacji dla naszego Alexandra. Mocno czuliśmy chęć spotkania z przyrodą. Tego nam brakowało przez całe wakacje. Zaplanowaliśmy ten dzień w drodze powrotnej do domu, z naszych irlandzkich wczasów. Było już późne popołudnie 31 sierpnia, gdy po godzinnej trasie z poprzedniej atrakcji przedostaliśmy się w piękne, górzyste okolice Newry. 
Nic dziwnego, że te zwierzęta są takie ułożone i zadbane. Miejsce w którym żyją i osoby u których są hodowane to oaza spokoju i blogostan. Jadąc sielskimi dróżkami, otoczonymi zachwycającymi górami Mourne i nadmorskim wybrzeżem Morza Irlandzkiego,  dotarliśmy do Cranfield Alpacas. Mieliśmy zarezerwowane spotkanie z alpakami oraz z ich opiekunami. To chwila, której nigdy nie zapomnę, i na pewno będziemy chcieli do tego powrócić.. Stado dumnych i jakże mądrych alpak.
Pupile, które wdzięcznie żyją, spacerują i są blisko Ciebie a jednak nie możesz ich wziąć jak pieska do domu, położyć i nakarmić z miski. Po prostu wymagają nieustannej opieki, spacerów i dbałości. Potrzebują przestrzeni i osób, które mają dla nich czas i zamiłowanie. Tacy właśnie są właściciele hodowli, którzy rozwinęli Cranfield Alpacas. Weseli, rozmowni i bardzo pracowici ludzie, których też udało nam się bliżej poznać.
W takim otoczeniu przyrody, w dobrych warunkach hodowlanych, na ogromnej przestrzeni żyją sobie alpaki. Uwielbiają góry i zieloną trawę, kochają biegać i spacerować. Nic więc dziwnego w tym, że alpaki lubią się uśmiechać! Niekiedy to nas zaskoczyło. Ale czasem alpaki stawiają na swoim, unosząc głowę wysoko dają znak, że mają swoje zdanie i nie chcą go zmienić! Dlatego też szczerze powątpiewam, że dobrze czują się na farmach, gdzie przychodzi dużo odwiedzajacych do kilku alpak w jednym czasie. Tutaj jest lepiej, tu są szczęśliwe.
Mimo dość późnej pory dnia, udało nam się jeszcze dokarmić alpaki, przejść na krótki spacer z nimi, a także spełniło się marzenie Alexandra by trochę je pogłaskać. Niestety nie udało nam się zrobić z nimi większych przytulasów! Alpaki najwyraźniej tego nie lubią. Poza tym potrzebowały już wybiegu, po całodniowej gościnności z różnymi odwiedzającymi. Towarzyszył im psiak kompan, który kierował je w różnych kierunkach.  
Żwawo reagowały na głosy dzieci z sąsiedztwa. Widać jak bardzo te zwierzęta mogą być zżyte z ludźmi i pomocne w terapiach różnego rodzaju. Mają dobry wpływ na osoby potrzebujące wsparcia emocjonalnego. O tym też usłyszeliśmy od osób pracujących tutaj. Alpaki są bardzo ostrożne w zachowaniu, bez obaw odwiedzają je rodzice z niemowlętami. Przybycie tutaj to czułe i miłe, lecz również bezpieczne spotkanie.
Aby spotkać się z alpakami, musisz umówić się poprzez rezerwację na stronie. Jest kilka opcji odwiedzin. Jedna z nich to długi spacer po plaży z wybraną alpaką. Na taką przechadzkę wyruszasz z farmy wraz z opiekunem i z alpaką. Jako dorosły możesz przyjść z osobą niepełnoletnią towarzyszac jej. Alpaki wyruszają też grupami, przy większej liczbie odwiedzających. Wędrówka po plaży jest nie tylko udanym spotkaniem z tymi zwierzakami, lecz także przyjemnym spędzenien czasu w nadmorskim klimacie. Dobrze przybyć w bezdeszczowy dzień w godzinach południowych, kiedy pewna jest udana pogoda. 
Kolejną opcją jest spacer po farmie z wybraną alpaką. Jest to ciekawa propozycja, ponieważ alpaki uwielbiają mieć kompana. Oczywiście taką wersję wybierzesz jeśli w danym czasie, gdy planujesz tu przyjazd, wybrana opcja jest dostępna, oraz gdy alpaka jest dostępna do spaceru. Jeśli nie, lub jeśli nie wiesz czy chciałbyś mieć przynależną alpakę do siebie (bo np. jesteś tu po raz pierwszy) pozostaje Ci jeszcze jeden wybór. O tym poniżej. 
Ostatnia opcja jest wygodna dla wszystkich osób, które z jakiś przyczyn nie mogą, lub nie chcą zarezerwować pozostałych. Spotykasz się z alpakami na farmie z ich opiekunami przy stołach piknikowych. Można je karmić, być z nimi, a wcześniej oczywiście posłuchać ich historii od wlaściciela. Uważam, że jest to najlepsza możliwość spotkania za alpakami dla niepełnosprawnych, dla rodzin z najmłodszymi dziećmi, oraz przede wszystkim dla tych, którzy u alpak Cranfield są pierwszy raz. Zawsze warto najpierw dowiedzieć się więcej o miejscu do którego przybyliśmy i zobaczyć jak odbywają się spotkania a także jak obcuje nam się z danymi zwierzętami. 
Wybierz jedną z opcji na stronie, jest tam sporo wyjaśnienia, będziesz pewien, że podjąłeś trafny wybór. My do alpak Cranfield na pewno powrócimy, na spacer po plaży. Chcemy tym razem spedzić ten czas w pelnym słońcu w dzień, i bardziej aktywnie. To była bardzo udana wycieczka, którą chcielibyśmy powtórzyć jadąc z Północnej Irlandii, tym razem bezpośrednio z domu. (Poniżej zdjecie z miasteczka Newry, które polecam odwiedzić bedąc u Alpak Cranfield).

The Dolls House Rathaspeck, Wexford

czwartek, maja 05, 2022

The Dolls House Rathaspeck, Wexford

Właśnie uzmysłowiłam sobie, że od ostatniego wpisu minęło już dość sporo czasu, a ja mam kilka nieopublikowanych artykułów z naszych wypraw. Święta minęły szybko, zdecydowanie za szybko! W Lany Poniedziałek zabraliśmy syna na olbrzymi plac zabaw w Parku Stormont przy Parlamencie Irlandii Północnej i spacerowaliśmy tam Aleją, spalając poświąteczne kalorie. Z kolei tydzień po Świętach Wielkanocnych wyruszyliśmy w podróż w kierunku zachodniej części Irlandii. Chwyciliśmy same najcieplejsze dni (tak ciepłe bywają tu zwykle tylko latem). Jest wiele do opowiedzenia z zachodu.. Jestem oczarowana naturą tamtego regionu. Jednak dziś zabieram Was w zupełnie innym kierunku. Nasza poprzednia wyprawa była równie ekscytująca, jak ta ostatnia. Przy okazji wypoczynku na południowym wschodzie przy Wexford KLIK  -kolorowo i przejazdem...

Jadąc na południowe wybrzeże kilka minut drogi od miasta Wexford i niedaleko Johnstown Castle KLIK, napotkaliśmy prawdziwe barwne cudo architektury. The Dolls House (Dom Dla Lalek) jest wyjątkową, zabytkową chatą o odrestaurowanej, drewnianej fasadzie i muzealnym wyposażeniu niczym gabinet ciekawości z czasów wiktoriańskich. Niestety my z kilku przyczyn nie mogliśmy odkrywać wnętrza The Dolls House. Dowiecie się o nim np. z artykułu Caroline Allen KLIK, lub po prostu wynajmując domek na nocleg. np z AIRBNB KLIK. Budynek nietrudno zauważyć przy trasie. Należy do posiadłości Rathaspeck Manor, oferującej pobyt w pokojach przy polu golfowym, a także noclegi właśnie w tym cudnym domku.

My ogladając tę uroczą chatkę z zewnątrz, zostaliśmy zaproszeni przez osoby które ją wynajmowały, aby podejść bliżej. Tak udało nam się dostrzec wiele detali, których nie widać z oddali. The Dolls House został wybudowany w 1900 roku, jako drewniana stróżówka przy bramie wjazdowej do Rathaspeck Manor. Z kolei główna posiadłość ma swoje początki już od XVII wieku. Przypuszczalnie sam The Dolls House złożono tutaj po sprowadzeniu z Francji po inspiracji wystawą paryską! Według architektów możliwe, że był on pierwotnie domem etnicznym z Europy wschodniej. Istnieje też teoria, że po wystawie we Francji zbudował go sam ówczesny właściciel, będący wtedy także właścicielem tartaku, a plany pochodziły z katalogu wysyłkowego. Kiedyś chodziły pogłoski, że był zbudowany dla córki właściciela.. Oczywiście sama konstrukcja oraz jej barwy zasługują na wielkie uznanie, ale gdy obejrzycie wszystkie detale, przyjrzycie się im z bliska, zrozumiecie jak cudowne musi być posiadanie tego cacka, lub przynajmniej jego odkrywanie. Takich domów na świecie jest niewiele. I tak myślę, że one muszą być zamieszkiwane przez bardzo ciekawe osoby. Odważne jest bycie właścicielem The Dolls House, który na tle klasycznych irlandzkich cottage'ów oraz dworów gruzińskich wyróżnia się stylem. Tak dokładnie jest, o czym stanowi ta ekstrawagancka budowla oraz świadczy jej wnętrze.
Ponoć jego wyposażenie zostało zebrane przez  kolejnych właścicieli i odnalezione na strychu. Większość mebli i dekoracji jest odnowiona i wyeksponowana w domku, np. kolekcja zawieszonych na ścianie talerzyków, pieknie zachowane zabytkowe kominki czy lustra znajdujące się w kilku częściach chaty. Uzupełniono to w detale ze sklepów charytatywnych, tym samym przeznaczając pieniądze na potrzeby innych ludzi. Wnętrze niewątpliwie zostało funkcjonalnie dopracowane poprzez architektkę, i rzemieślników. Zrobiono to ze smakiem i przy tym użytkowo, ale też tak, aby wszyscy tu przebywający mogli poczuć się jak odkrywcy. Choć 'Chatkę dla Lalek' mogliśmy odkrywać 'w środku' tylko przez wchodzenie na strony oferujące jej wynajem, a moja rodzina z oferty noclegowej raczej nie skorzysta ze względu na brak możliwości wynajmu noclegu dla dzieci, to polecam odwiedzenie tego miejsca, podobnie, jak nam polecali to zadowoleni lokatorzy wynajmujący ten domek latem. 
Chata cieszy oko i duszę! Jest sporo uroku w tym budynku, mnóstwo szczegółów jakie zauważyłam. Zachwycające są rzeźbione dodatki nad oknami, czy kolorowe szkła w niektórych oknach. Zachowano wieżyczkę i okrągłe okna w niej. Ponoć w tej części wewnątrz domu mieszczą się niewielkie kręcone schody.  Pieknie odrestaurowano i zabezpieczono dach. Ciekawe jest to, że chata ostatecznie nie jest symetrycznie zbudowana (po rozbudowie na potrzeby dobudowania kuchni), i mimo dość wysokiej konstrukcji to budynek parterowy. Mnie ponad wszystko zachwycają jego barwy. Bardzo lubimy kolor niebieski, który wyróżnia ten dom na tle zielonej, irlandzkiej trawy. Tu jest pięknie! Polecamy. 


crepe paper palm and orchids, Palm Sunday

niedziela, kwietnia 10, 2022

crepe paper palm and orchids, Palm Sunday

Floral Stories Weekendownik Workshop

Kwietna niedziela. Jak zawsze, o tej porze roku na blogu zaczynają się wiosenne tematy. Okres ten jest dla mnie bardzo odżywczy, przyjemny. Kwiaty budzą się do życia. I w moim ogrodzie papierowym już po mału, 'słodko' kwitną kwiaty. Uwielbiam ten czas i zresztą całą wiosnę, kiedy zielenią się listki i trawy, a kwiaty nabierają barwy różu, czerwieni, pomarańczu i żółci. Wielkanoc cenię ponad wszystkie święta właśnie za tę przemianę i nadzieję na lepszy, dobry Czas. Jeszcze chwila i będzie kolejne rodzinne śniadanie ze świeconki, jeszcze moment i podzielimy się jajkiem. Przedtem, wiadomo, jak każda (chyba) kobieta, spędzę trochę czasu na przygotowywaniu do tych Świąt. Jeszcze kilka godzin temu była Niedziela Palmowa.

Floral Stories Weekendownik Workshop


Floral Stories Weekendownik Workshop

W Roku ubiegłym pokazałam Wam mój stroik wiosenny, aranżację świąteczną, jaka była w naszym domu na Wielkanoc. KLIK. Tym razem zamieszczam we wpisie dekoracje jakie stworzyłam szczególnie z myślą o Niedzieli Palmowej, lecz także właśnie o okresie świątecznym. Wiadomo przecież, że palmy, tudzież stroiki palmowe pozostaną we wnętrzu przez cały okres Świąt Wielkanocnych. Choć marzę o tym, aby stworzyć wreszcie palmę ludową z krepiny, taką, jaka jest tradycyjną w Polsce, nadal w mojej głowie przodują nietypowe projekty. Zazwyczaj w kwestii artystycznej działam spontanicznie. Zatem, gdy tylko coś w myślach się pojawi, lub gdy zostanę zainspirowana żywymi kwiatami, wówczas ten projekt staje się moim priorytetem. Dlaczego akurat tym razem 'Palma' Wielkanocna i dlaczego właśnie taka?

Floral Stories Weekendownik Workshop

Floral Stories Weekendownik Workshop

Floral Stories Weekendownik Workshop

Okres przed Świętami Wielkanocnymi to czas wyciszenia i przygotowania do nich. Stąd zwykle u mnie w twórczości dużo jest bieli. I tak już zaczęłam w marcu projekty delikatne, bliskie mojemu sercu: pokazałam Wam białe hortensje. KLIK Z racji, że niedawno oczarowałam się papierową twórczością azjatycką, a sztuka dalekiego wschodu fascynuje mnie od lat, postanowiłam zrealizować projekt z krepiny, jaki mam w zamyśle od pewnego czasu, a mianowicie od chwili, kiedy po raz pierwszy skleiłam storczyka Vanda dla mojego męża. Już wtedy wiedziałam, że to mój osobisty konik, że nie poprzestanę na takim jedynym projekcie storczyka, jak również, że będą inne barwy i rodzaje orchidei -większe, popularne, doniczkowe, czy też takie do bukietów. Storczyk dla mnie jest wiec głównym tematem palmowej dekoracji, ponieważ idealnie komponuje się w stroiku razem z.. palmą.

Floral Stories Weekendownik Workshop

Floral Stories Weekendownik Workshop

Floral Stories Weekendownik Workshop

Większość Polaków, zgodnie z naszą narodową tradycją Niedzielę Palmową kojarzy ze znaną nam kolorową, dekoracyjną palmą ludową. Ta piękna zresztą tradycja sprzyja rękodzielnikom, a także prostym ludziom, którzy w tym czasie zwykle tworzoną swoje barwne palmy z uschniętych źdźbeł,  z suszonych kwiatów, lub po prostu z kolorowych bibuł w połączeniu z bukszpanem. Również kwiaciarnie przygotowują swoje projekty, niekiedy nieco odbiegające od tych typowo ludowych, polskich palm, z większą ilością zieleni i kwiatów. Każdy ma swoją wizję palmy wielkanocnej. 

Floral Stories Weekendownik Workshop

Floral Stories Weekendownik Workshop

Floral Stories Weekendownik Workshop

W różnych krajach 'palma' też wygląda nieco inaczej. Lecz zazwyczaj palma jest gałazką liści palmowych, oliwnych, wierzby, cypisu, bukszpanu, kwiatów, także suszonych. Podstawą takiego ucztowania poprzez dekorowanie liśćmi palmowymi są wydarzenia Biblijne, wjazd triumfalny Jezusa, który przybył do Jerozolimy na osiołku. Mieszkańcy witali Go, kładąc przed Nim liście i gałązki palm. Obecnie wraz z rozpoczęciem Wielkiego Tygodnia, palmy dekorujemy od Niedzieli Palmowej, zanosimy do Kościoła i zostawiamy w domu, aż do spalenia na kolejną Środę Popielcową. Oczywiście palma może być skomponowana z wielu różnych kwiatów i liści. Część sztuczna stroika może pozostać, a część świeża, będzie wypalona. 




W Wielkiej Brytani chrześcijanie tworzą samodzielnie krzyżyki palmowe z liści palmowych, a w Kościołach rozkłada się palmy w formie krzyża. W Ameryce Łacińskiej Palmy wielkanocne to po prostu liscie palmowe, niekiedy udekorowane pojedynczym kwiatem, po procesjach przynoszone są do domu i przez cały Wielki Tydzień rozmieszczane są w domach chrześcijan. Najczęściej wpięte w drzwiach, lub za obrazy święte i za krzyżyki domowe. 



Moja palma to były maleńkie liście bukszpanu na tle mojego projektu - palmy ze storczykiem z krepiny. Tak naprawdę krepinowa dekoracja może służyć przez cały okres Świąt, a nawet na inne okazje. Orchidee wykonałam z krepiny włoskiej w trzech barwach. Białej, żółtej i różowej. Duży storczyk posiada 6 kwiatów (na dwóch krepinowych pędach) o średnicy 10/12/14cm i jest wysokości 60 cm (w doniczce 80 cm). Mniejszy storczyk to trzy kwiaty 10/12/cm i wysokość 40 cm. Gałązki palmowe zrobiłam z krepiny niemieckiej. Są w dwóch wielkościach. Większa gałązka ma wysokość 70 cm, mniejsza 46cm. 



Planuję po niedzieli dołożyć żywy bukszpan do forsycji. Zostanie do momentu spalenia, natomiast stroiki z papieru będą wypełniać wnętrze aż do lata. Jak Wam się podobają takie dekoracje nieco bardziej egzotyczne od klasycznych palm? Stroik z orchideą może być też pięknym upominkiem wręczanym podczas świątecznych odwiedzin, i będzie to z pewnością ozdoba na lata. Poniżej zdjęcie storczyków unsplash.com. 


DLA CIEBIE!

Bardzo się cieszę, że zainteresowałam Cię moimi projektami kwiatów z krepiny. Przyjemnie jest obejrzeć zdjęcia natury, a także prac jakie powstają za sprawą tej natury.. Jest to ogromnie inspirujące. Chciałabym móc zawsze otaczać się kwiatami, i zachować ich obraz na długo. Wiadomo jednak, że kwitną one tylko w określonym czasie. Więc tworzę moje papierowe rośliny. Dodatkowo zdecydowałam się zachować ich obraz na nieprofesjonalnym, fotograficznym kalendarzu. Na blogu trwa akcja organizowana przeze mnie: prezent dla moich czytelników i przyjaciół - kalendarz kwiatowy w języku angielskim ze zdjęciami moich kwiatów z krepiny. Dzisiaj wraz ze świątecznymi życzeniami moje kompozycje palmowe z krepiny (orchidea i palma). W tym artykule kartka z kalendarza na miesiąc kwiecień 2022 roku, Orchids and Palms. Podgląd kalendarza z aranżacją i życzeniami (ubiegłoroczne) na kwiecień 2021. KLIK. Kalendarz April 2021 z kolorową kompozycją, popularnymi kwiatami o tej porze roku, lecz także z tymi kwitnącymi późną wiosną. Narcyzy, róże, eustomy, stokrotki, rununculus z krepiny.

W poprzednich artykułach podarowałam między innymi okładki kalendarza na marzec 2022 roku, z moimi białymi hortensjami z krepiny KLIK oraz uzupełniłam kartkę z kalendarza 2021 (marzec) z uroczymi narcyzami z krepiny - w oddzielnym poście KLIK. Jeśli jesteś zainteresowana/ny takimi prezentami (tymi miesiącami), polecam zaglądać w etykietę po prawej stronie bloga - Kalendarz. Tam będą wszystkie wpisy ze stworzonymi przeze mnie kalendarzami dla moich czytelników. Wystarczy obejrzeć kalendarz, i jeśli jesteś chętna/ny, zgłosić się do mnie po odbiór. Za darmo otrzymasz pliki z kartką miesiąca z kalendarza, który następnie sobie wydrukujesz, lub zgrasz na swój pulpit. Warunki pobrania i użytkowania opisałam w pierwszym wpisie KLIK. Zapraszam.

Jestem twórcą. Jeśli chcesz wykorzystać mój projekt, pomysł, lub zdjęcie - zapytaj mnie. 



Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik