Spacer w historycznym mieście Armagh, Irlandia Półn.

niedziela, września 12, 2021

Spacer w historycznym mieście Armagh, Irlandia Półn.

Historyczne miasto Armagh to centrum religijne wszystkich mieszkańców Irlandii, najstarsze miasto Wyspy. Położone jest na południu Irlandii Północnej, na siedmiu wzgórzach, z jakich rozpościerają się widoki na stare, kamienne budynki. Nazwa Armagh to w tłumaczeniu: Wzgórze Machy (legendarnej królowej, która założyła tu gród). O mieście Armagh pisałam Wam już w jednym z wcześniejszych artykułów relacjonujących naszą wyprawę w tym kierunku. Pierwszy wpis, pokazujący najstarszą bibliotekę Irlandii Północnej Robinson Library (KLIK) był wstępem do dzisiejszego artykułu. 

I choć w mieście nie tylko spacerowaliśmy, i zwiedzaliśmy, (pojawi się jeszcze jeden wpis z relacją z odwiedzin planetarium), to zdecydowanie kilkudniowy trip, nasz urlop na tym obszarze można właśnie nazwać spacerem. Już planując ponad rok temu wypoczynek w tych okolicach, wiedziałam doskonale, że docelowo znajdziemy się w dwóch zamkniętych obiektach, ale sama wyprawa będzie miała charakter spaceru. Spacer po historycznym mieście Armagh... Opowieść zaczęłam kilka tygodni po powrocie z Armagh, w lipcu. Napisałam o pierwszym dniu naszego przyjazdu, było ich jak zawsze kilka. Pewne jest, że w trzecim dniu, już poznaliśmy większość największych atrakcji tego w sumie niewielkiego miasta. Za to pozostałe dni pełne były swobody i spacerów.

 

Dwa ostatnie dni, to czas, kiedy spacerowaliśmy ulicami, lecz także ogrodami Armagh. Nie ukrywajmy, gruzińska architektura jest tutaj wszechobecna. Takie właśnie widoki zobaczyliśmy ze wzgórz Armagh. Każdego dnia naszej kilkudniowej wyprawy, mimo zwiedzania, staraliśmy się przeznaczyć trochę czasu na błogi wypoczynek. Przyjemnie było zrelaksować się w wynajętym przez nas apartamencie. Pogoda wyjątkowo nam dopisywała, więc pokusiliśmy się też o wygrzewanie na słońcu, choć to nie było naszym głównym celem na ten wyjazd. W dniu powrotu do domu, niebo się zachmurzyło, spowite było szarą warstwą chmur, co możecie nawet zaobserwować na kilku przedpołudniowych zdjęciach Placu Teatralnego. Tak pożegnało nas Armagh.

Mimo iż teraz czytając wpis na fotografiach widzicie ogromną katolicką Katedrę Św. Patryka w Armagh, ja zacznę artykuł opisowo, kontynuując treść pierwszego wpisu, na wzgórzu Wikariuszy nr 5., gdzie tuż obok Biblioteki Robinsona mieści się kolejna atrakcja, dawna diecezja kościoła anglikańskiego, oraz druga równie ważna anglikańska Katedra Armagh (także pod wezwaniem Świętego Patryka). Jest to odbudowana Katedra z XIX wieku, otoczona przepięknymi ogrodami, w jakich zatrzymaliśmy się już na chwilę przy okazji zwiedzania Biblioteki Robinsona. 

Wychodząc z Armagh Robinson Library warto tak zorganizować wizytę, aby wejść do Muzeum w budynku diecezji, a kolejno do Katedry oraz pospacerować w ogrodach. Zbudowany w 1772 roku budynek nr 5 (widzicie poniżej), wkomponowany w pozostałe kamienice, wtapia się w architekturę miejsca. Jednak wewnątrz są tutaj dwa ogromne, ośmioboczne pomieszczenia z oszklonymi sklepieniami, wykorzystywane dawniej przez Robinsona do rejestru diecezjalnego. Aktualnie w nim rejestru już się nie prowadzi, ale ukazano tutaj wiele przykładów akt kościelnych. W Muzeum tym odnaleźć można starożytne monety, cenne dokumenty, wczesnochrześcijańskie artefakty, oraz unikatowe elementy sztuki. Wspaniałe - klejnoty Tassiego z XVIII wieku, jakie zamawiali m.in. rosyjska Katarzyna Wielka, czy francuski Ludwik XIV.

Moje dziecko było zachwycone pokazami multimedialnymi, trójwymiarowym modelem Armagh City i różnymi aktywnościami, jakie tutaj Mu zaoferowano. Uważam, że warto w budynku zatrzymać się na 20 minut i posłuchać ciekawych historii przewodnika (pracownika Urzędu Stanu Cywilnego) związanych z Armagh. Kilka zdjęć poniżej wrzuciłam zdjęcie okna z widokiem z wnętrza No 5. na Katedrę po przeciwnej stronie uliczki. Dokładnie taki sam widok można ujrzeć opuszczając Muzeum i przedostając się do bramy tejże Katedry. My postanowiliśmy wejść do Kościoła, i nie robiąc fotografii, kolejno zmierzaliśmy na spacer do ogrodów położonych tuż przy Katedrze.
Można do nich dotrzeć z dwóch stron, główne wejście znajduje się poniżej Katedry z Market Street. Ogrodów jest kilka, są duże i reprezentacyjne, pomimo, że nie ma tutaj sporo roślin i kwiatów, są pięknie opracowane w rabaty, znad których widać szeregi kamiennych rzędów domów. Wygląda to spektakularnie i pozwala docenić piękno Armagh, krajobrazów miejskich kamienic starego pochodzenia, zamieszkałych po dziś dzień.
Ścienna mozaika, a obok rabaty różane i pnące róże pachnące słodko w całym ogrodzie, wprawiają w błogi nastrój. Ogrody mają kilka działów, poprzez ścienne wejścia stworzone z kamieni przechodzi się do kolejnych. W jednym z ogrodów rosną drzewka, na wzór sadu, w kolejnym są zioła, a w jeszcze innym, przepełnionym różami, są ławki, aby móc tutaj odpocząć wwąchując się w zapachy kwiatów i ziół. Nowoczesna rzeźba Briana Boru (powstała w 2015), największego z irlandzkich królów, została wbudowana w jednym z ogrodów. 
Anglikańska Katedra Świętego Patryka jest jednym z najbardziej znaczących i znanych na świecie miejsc kultu. W jej podziemiach ukryte jest pięć starożytnych rzeźb celtyckich. Święty Patryk to właśnie tutaj wybudował swój pierwszy kościół przybywając tu z góry Slemish (KLIK). Kolejno w 445 roku naszej ery, na miejscu obecnej Katedry budował On pierwszy Kościół na wzniesieniu. Od 1268 roku powstał projekt nowej Katedry, wraz z kryptą pełną kosztowności. P
o przybyciu Arcybiskupa Robinsona w 1765 roku odnowiono katedrę, i umiejscowiono grobowce. Spoczywają  tu ciała kilku ważnych dla Irlandii osób. Obecnie znajduje się w niej m.in. grobowiec króla Boru, przeniesiony z Dublina.
Druga z Katedr - rzymskokatolicka pod którą położono kamień węgielny w Dniu Świętego Patryka w 1838 roku, również została wybudowana na wzgórzu, wiele lat później od siostrzanej Katedry Kościoła Anglikańskiego. Od XVII wieku katolicy w Irlandii żyli pod rygorami prawa karnego, nie powstawały kościoły katolickie. Długo czekano na Kościół dla tego wyznania. Imponująca budowla zaprojektowana była wstępnie na wzór krzyża. Na zdjęciu nie widać majestatu tego miejsca, samo Jej obejście zajmuje chyba z 30 minut, wejście po schodach też dobre 10 minut. Na niższym poziomie są stacje drogi krzyżowej w dużych odstępach.
Stojąc na szczycie schodów zobaczycie niesamowity widok na miasto, ponad posągami..Jedna z nich to statua Arcybiskupa Josepha Dixona, a druga Arcybiskupa Armagh Daniela McGettigana. Wewnątrz naprawdę nie wiadomo na co zwrócić uwagę w pierwszej kolejności. Na wprost mamy piękne ekrany ołtarzowe, i ambonę, a po przeciwnej stronie organy na których od 50 lat gra najsłynniejszy organista baron George Minne urodzony w Belgii 1924 roku. Mogę sobie wyobrazić dźwięk tych organów. Budowla zdecydowanie mi imponuje.
Spacer po mieście Armagh to jest wielka estetyczna przyjemność. Ulice są odrestaurowane, czyste, zadbane. W powietrzu unosi się spokój. Ponoć miasto odżywa przy okazji różnych festynów i wydarzeń kulturalnych. My przechadzając się po deptaku zauważamy tylko nielicznych miejscowych, więcej turystów. Wszyscy w porannych godzinach siedzą w kawiarniach i barach pod placem teatralnym. Możliwe, że w oczekiwaniu na spektakl jaki odbędzie się w Centrum Teatru i Sztuki Marketplace.
Ten nowoczesny budynek, który kolorystycznie jednak idealnie jest wkomponowany w styl gruziński, mieści się w samym sercu Armagh. Jest to prawdziwe centrum rozrywki w jakim każdy odnajdzie coś dla siebie. Ciekawe spektakle, prezentacje, a także wieczory komediowe. Dla najmłodszych przygotowano przedstawienia (w czasie gdy tutaj przebywaliśmy jeszcze nie w pełni to funkcjonowało po odblokowaniu covidowym). Jest tu balet, i są kameralne koncerty. Prócz tego to właśnie tutaj odbywają się warsztaty i wystawy rękodzielników a także różnych mniejszych firm. Konferencje, spotkania dla grup do 400 osób też znajdują tutaj możliwości prezentacji. 
Armagh jest określane mianem świętych i uczonych, stąd pochodzi wielu wybitnych ludzi. Występuje też ogromne zainteresowanie Astronomią. W Armagh znajdziecie Planetarium, w jakim spędzicie ciekawy rodzinny dzień, także oglądając tematyczne pokazy filmowe w kopule budynku. Poza tym w mieście jest także najstarsze w Irlandii Północnej Obserwatorium, będące jednocześnie zabytkiem. Dookoła tych dwóch obiektów wyznaczony jest teren Astroparku, w którym zresztą z chęcią spacerowaliśmy w drugim dniu pobytu w Armagh. (relacja i opis wkrótce pojawi się na blogu.)
Poniżej widzicie tablicę ze wskazówkami ciekawych i ważnych miejsc Armagh z Placu Teatralnego. wśród nich odnajdziecie m.innymi Pałac Biskupi i miejski Park. Pałac funkcjonował w roli Domu Biskupów od 1770 roku do 1975 roku. Wśród łąk i ścieżek otaczają Dom ogrody sensoryczne z przeznaczeniem dla pełnosprawnych i niepełnosprawnych turystów, z fontanną, a także arboretum. Biskupi zabytkowy Pałac powstał w stylu neoklasycystycznym i osadzony jest na 300 akrach ziemi. Obecnie jest miejscem Rady Miasta i Parkiem publicznym.
Shambles Yard to rynek, który odbywa się we wtorki i w piątki od 8.00-16.00. Jak na miejsce handlowe przystało, można tu kupić ryby, lokalne owoce i warzywa, jest też piekarnia lokalna. Występują tu stragany kwiatowe, z roku na rok jest ich więcej. Upominki, ręcznie robione rękodzieło, a także odzież i obuwie. Ponoć rynek wygląda niesamowicie i kolorowo w tych dniach. Niektóre produkty wystawione są wewnątrz zabytkowego budynku przeznaczonego do handlu zamkniętego w deszczowe dni. Chętnie przybędę tutaj na zakupy, a także w celu rozeznania terenu rękodzielniczego. :) 
The Mall to nic innego jak boisko do krykieta, pokryte trawiastą murawą, wykorzystywane także do pokazów konnych, i innych zawodów, dawniej do walk kogutów, a nawet byków. Kolejne ciekawe miejsce to z pewnością więzienie - The Gaol Armagh to dziś budynek zabytkowy do zwiedzania. Będąc w Armagh koniecznie odwiedzić trzeba Armagh County Museum, gdzie przedstawiona jest historia całego regionu. Nieopodal w siostrzanym budynku jest Centrum informacji turystycznej. Spacerując po mieście trzeba tu zajrzeć.
Na koniec trochę mityzmu i natury. Centrum i Fort Navan. Jedno z najbardziej znanych i słynnych stanowisk archeologicznych w Irlandii, gdzie owszem dotarliśmy na krótko, wcześniej tego nie planując, bezpośrednio idąc długim spacerem dwa kilometry pieszo z naszego apartamentu. Miejsce wielkiej świątyni z 95 roku p.n.e. W Navan Centre można zobaczyć klan celtycki i mieszkanie z epoki. Spotkać tu można Celtów, którzy prezentują codzienność życia sprzed milionów lat, w tym obsługę łuczni.
W Armagh jest wiele ciekawych ofert noclegu, upatrzyłam sobie jakiś czas temu tę fajną miejscóweczkę. Nocleg nie był w centrum miasta, lecz na jego obrzeżach czyniąc ten wyjazd bardzo rodzinnym i przyjemnym, wypoczynkowym wypadem. Nie tylko okolica apartamentu, lecz sam obiekt jest tak fascynujący, z wieloma fajnymi elementami wystroju, że tym, razem postanowiłam Wam pokazać kilka zdjęć jego wnętrza.
Było wygodnie, ciepło, z pełnym wyposażeniem, ogrodem i kuchnią. Bardzo miło zostaliśmy przyjęci przez właścicielkę, która poleca przyjazd do siebie po raz kolejny. Niewykluczone, że przy okazji następnego pobytu, wybierając się na lokalny market, bądź też do teatru, zatrzymamy się tutaj choćby na jedną noc. Z wyjazdu do Armagh jesteśmy bardzo zadowoleni, i zdecydowanie polecamy wszystkim podróżującym, chcącym poznać walory Irlandii.






Rowallane Gardens Northern Ireland

czwartek, września 02, 2021

Rowallane Gardens Northern Ireland

W Irlandii Północnej na trasie wyjątkowych miejsc nie możesz pominąć ogrodów. My odwiedzamy rocznie kilka z nich, wciąż znajdujemy nowe, jednak jest kilka takich, jakie są wręcz obowiązkowe w NI, znane, duże posiadłości, obecnie pod opieką National Trust. Skoro mam te ogrody na myśli już od pewnego czasu, w moich planach pojawiają się na mapie serduszka z oznaczeniem ulubionych miejsc do zobaczenia, i zazwyczaj szybko te plany realizuję razem z familią. Powiem tak -bardzo szybko to dochodzi do skutku. Wiecie jaką mam słabość do kwiatów i ogrodów, więc chyba nie dziwi Was to, że w sezonie na blogu aż zielono jest od 'kwitnących' artykułów?

Weekendownik

I tak w tym sezonie nie mogliśmy pominąć jednych z najbardziej znanych Ogrodów, a że aż dwukrotnie wczasowaliśmy w okresie letnim na ziemiach wyspy Irlandii, to okazja się nadarzyła odpowiednia. Powiedziałabym, że spośród dwóch tras przez kilka hrabstw Irlandii, przebiegających także tuż przy tych ogrodach, wykorzystaliśmy jedną okazję, aby tam się na dwie godziny zatrzymać. Pogoda była przecudowana, słoneczna, zatem spacer był jak najbardziej udany. Zaraz po nim chłodziliśmy się lodami i mrożoną kawą w herbaciarni Rowallane Gardens National Trust. 
Weekendownik

W zasadzie sam ogród, jak przystało na Irlandię, niewiele różni się od innych tego typu obiektów, które do tej pory odwiedzaliśmy. Otóż główny ogród otoczony jest murem, zatem mamy tutaj do czynienia z The Walled Garden. Na korzyść przemawia z pewnością ilość, oraz wielkość kwiatów, a także umiejscowione w ogrodzie ławki, pozwalające na kontemplację miejsca, zapachu, ciszy, oraz na odpoczynek. W naszym przypadku, gdy my wciąż jesteśmy w trasie, poznając Kraj w jakim żyjemy, to jest to idealne rozwiązanie. Podoba nam się to bardzo, gdyż większość pozostałych atrakcji (głównie tych dla naszego syna, o których jeszcze Wam nie pisałam na blogu), wymaga od nas większej formy aktywności, lub po prostu skupienia w zdobywaniu informacji podczas każdego zwiedzania. Wówczas wiadomo, że nie ma wtedy czasu na odpoczynek i swobodny spacerek.

 Weekendownik

Myślę sobie, że Rowallane Garden jest wprost idealny na piknik, wyciszenie, rodzinny spacer, lub też właśnie na wypicie dobrej kawy w przepięknym budynku (lub w ogródku herbacianym). W centralnym miejscu ogrodów jest nawet trawnik, wokół którego gęsto porastają kwiaty. No i właśnie tutaj najlepiej słychać brzęczenie owadów, i śpiew ptaków. Jednak, gdy wyruszycie dalej ujrzycie bogatą kolekcję rododendronów, oraz azalii, a także pnące po murach domu róże. Co zaskakujące w ogrodach Rowallane rosną też wiele odmian narodowych penstemonów, przepięknie kwitnących w wielu tutejszych punktach.
Weekendownik
Dwór zostal zbudowany w 1861 roku. Rowallane Gardens ma powierzchnię około 50 akrów. Oprócz ogrodu otoczonego murem, jest tutaj również ogród skalny, a także dwie ścieżki spacerowe i łąki z polnymi, naturalnie rosnącymi kwiatami. Rowallane Garden powstał od połowy lat 60-tych XIX wieku, obsadzony drzewami przez wielebnego Johna Moorey'a. Natomiast w 1903 roku przeszedł w ręce Jego siostrzeńca, który z kolei zajmował się importowaniem rzadkich gatunków roślin. Co jest bardzo charakterystycznie włączone w obraz muru, a także zabudowań. Miejsce słynie z prostego piękna idealnie wkomponowanych roślin.
Weekendownik

Gdybym miała określić panującą tu atmosferę - jest spokojnym miejscem, mimo odbywających się tutaj warsztatów, a także letnich koncertów ze sceną. Myślę, ze idealnie nadaje się do spacerów. Idąc wzdłuż muru, po lewej stronie kamiennych budynków gospodarczych (kamienie z jakich Moore osadził mur pochodzą z Bloody Bridge w Newcastle w hrabstwie Down), trafisz do Rock Garden, a dalej do Woodland. Zarówno Dom Rowallane, jak i same budynki gospodarcze stanowią wspaniałe tło dla otaczających drzew i krzewów, jakie aż pokładają się swoją wielkością na takim tle..

Weekendownik
Weekendownik
Weekendownik
Mimo iż na zdjęciach tego nie możecie zauważyć, w ogrodach przechadzało się paru odwiedzających. Większość z nich spacerowało w wysokich kwiatach i krzewach, niektórzy odpoczywali na ławkach. My, jak to zazwyczaj bywa, byliśmy tutaj już pod koniec godzin otwarcia, i zresztą byliśmy też ostatnimi klientami w herbaciarni. Miałam idealne światło do zdjęć, mamy też cały (prawie) obiekt na spacerowanie. Mogłam oglądać każdy kwiat, jego wnętrze, płatki, listki. To jest bardzo inspirujące. 
Weekendownik
Jeśli chodzi o gatunki kwiatów, tak, jak już wspomniałam, mnóstwo tutaj penstemonów, rododendronów, ale też hortensji. Zwróciłam uwagę na przepiękne magnolie oraz maki himalajskie. Maków jest wiele, w przeróżnych barwach. Zauważyłam też słoneczniki, oraz łubiny. Jest ich wiele, i są ogromne a ich zapach unosi się wszędzie. Zaskakujące jest to, że niegdyś w tym miejscu rosły warzywa, lecz cieszy mnie to ogromnie iż National Trust postanowił zatrzymać się jednak przy hodowli roślin ozdobnych w swoich ogrodach. 
Weekendownik
Weekendownik
Weekendownik
Część ogrodu skalnego to ogród w jakim zobaczyć można pierwiosnki, oraz wrzosy i krzewniki. Jesienią jest tutaj prawdziwa feria barw i można zauważyć tu wiele ptactwa. W okresie letnim zachwycają latające nad roślinami motyle. Dla ich miłośników polecam też wpis z odwiedzin w Seaforde Gardens (KLIK). Przechodząc dalej ścieżkami, ukazuje się urocza kawiarenka, powstała z dawnych stajni, a także dziedziniec, w którym rozłożone w trakcje warsztatów jest rzemiosło, oraz znajdujący się tutaj sklep z lokalną ceramiką. Jak widzicie latem w ogrodach panują kolory niebieskie, fiolety, dużo tu takich akcentów barwnych, kontrastujących z zielenią. Zupełnie inaczej te ogrody wyglądają jesienią.  
Weekendownik
Z charakterystycznych cech, których raczej na zdjęciach nie ujrzycie, muszę dodać, że w całym obiekcie znajdują się kamienie. Nie są to zwyczajne kamienie, a tak naprawdę kopce, i różnie ułożone konstrukcje z echem neolitu, o cechach prehistorycznej konstrukcji. Nawet zbiorniki wodne otoczone są naturalnymi kamieniami, a także ścieżka prowadząca do dworu. Nie jest to zwykle widoczne w żadnych tego typu ogrodach, gdyż zazwyczaj takie zabytki umiejscawiane są w widocznych miejscach. W Rowallane trzeba je po prostu wyszukać wśród drzew i krzewów. 
Weekendownik
Kolejną ciekawostką o której zapewne nie wszyscy wiedzą jest ułożenie ścieżek w ogrodzie centralnym. Od 1937 roku każda z nich tworzy inny element, a wszystkie komponują się w bardzo charakterystyczny kształt celtyckiego krzyża. Jedna z części ogrodu jest najbardziej wyróżniającą się w całym ogrodzie. Jest to styl budowy umożliwiający ukazanie całego krajobrazu bogactwa natury, które rozplanowali właścicele. Wieża stoi przy samym wyjściu. Na górze jest dzwonnica, która nie tylko przepięknie zdobi cały obszar, jest bardzo użyteczna. Warto wejść na górę, aby zobaczyć te barwne widoki!
Weekendownik
Z kolei tuż przed nią prowadzi nas wypielęgnowana aleja cisów. Wygląda to bajecznie, spacerowo. Z ciekawych roślin w ogrodzie, nie sposób pominąć rodgersia. Te azjatyckie rośliny występują tu w licznych odcieniach bieli, oraz różów i brązów. Bardzo im tutaj dobrze, gdyż mają zapewnioną wilgotną glebę. Chabry, geranium, pelargonie, piwonie, żywokost leczniczy z dzwonkami w kolorze fioletowym, a także niebiesko fioletowe dzwonki campanula i najpiękniejsza ze wszystkich flioletowych Delphinium. Czy widzicie te wszystkie odcienie niebieskiego na moich zdjęciach?
Weekendownik
Kochani, to są najlepsze wakacje, w tak przepięknym klimacie, w tak ciepłym dniu, spełniając te małe marzenia, realizując plany zwiedzania, kiedy to od roku planowałam wizytę i tuż po odblokowaniu Kraju wreszcie mogliśmy ruszyć w jedną z ciekawszych wycieczek wakacyjnych w tym roku. A po wizycie tutaj to jest czas kiedy można wybrać się na bardziej aktywne spotkanie. Z kim (z czym) udało nam się późnym popołudniem spotkać? Na pewno napiszę Wam w innym artykule, co najbardziej uradowało mojego syna w Co. Down. Bo to właśnie tutaj mieszczą się między innymi ogrody Rowallane. 
Weekendownik
Im bardziej przemierzamy Irlandię, tym mocniej przekonuję się, jak tutaj jest pięknie i jak przyjemnie nam się tu żyje. Pokochaliśmy te nasze wyprawy, w jakich poznajemy kolejne zakątki. Uwielbiam ogrody irlandzkie, angielskie. Bardzo lubię obcowanie z naturą w tej zielonej Krainie. Przyglądam się kwiatom, roślinom, wzmaga to we mnie chęć tworzenia kwiatów z krepiny. Mam nadzieję,  że idealnie wykorzystam ten czas, najbliższe miesiące, aby zobaczyć jeszcze więcej... zanim znów wyruszymy w odległy świat ;)! 
Weekendownik
Jeśli planujecie zobaczyć Rowallane Gardens mam dla Was bardzo dobrą wiadomość. Leżą one w Irlandii Północnej, blisko głównych autostrad wyspy Irlandii, nieopodal stolicy Irlandii Północnej Belfast, i całkiem blisko Dublina - stolicy Irlandii. Tak więc niedaleko dużych lotnisk! Przy okazji urlopu, wakacji polecam taki relaks w postaci krótkiej wizyty w tym ogrodzie. Miejsce jest czynne przez 7 dni w tygodniu. 
Weekendownik

Stokrotka afrykańska z krepiny + prezent kalendarz 2022

czwartek, sierpnia 26, 2021

Stokrotka afrykańska z krepiny + prezent kalendarz 2022

Tego lata w Irlandii pogoda dopisuje. Słońce rozgrzało nas, i pokolorowało nie tylko nasz ogródek. Ponownie rozbudziło moją wyobraźnię. Wyhodowane przeze mnie świeże kwiaty z naszego ogrodu pokażę Wam na samym dole wpisu (były jeszcze stokrotki, fuchsie, łubin, który zaczyna właśnie kwitnąć po raz drugi, i kilka polnych kwiatów). Nowe wciąż rosną, bo za oknem jest piękna pogoda! Oczywiście w pracowni też kwitnąco, bez względu na pogodę. Zajrzyjcie dalej wpisu, tam kolejna kartka kalendarza (August 2022). Floral Stories Workshop WeekendownikPrzyglądając się w sezonie niesłychanym odmianom słoneczników, zachwyciłam się niecodziennymi ich wersjami, jakie starałam się odwzorcować z krepiny. Pokazałam Wam swoje prace we wpisie Crepe Paper Red Sunflower. KLIK. Podczas przeglądania inspiracji związanych ze słonecznymi kwiatami napotkałam te, które bardzo mnie urzekają. Zapragnęłam zrobić je z papieru dla siebie. Początkowo myślałam, że są to odmiany białych słoneczników. Niektórzy nawet je tak nazywają. 

Floral Stories Workshop Weekendownik

Lecz mowa tu, o afrykańskich stokrotkach, Monarch of the Veld, znanych w Polsce jedynie pod nazewnictwem Wenidium Wspaniałe. Monarcha z Wyżyny Veld w gruncie rzeczy jest rośliną niezwykłą, przypominającą słoneczniki. Jej kwiaty także są z rodzaju fototropicznych, czyli podążających w stronę światła. Ta cudowna stokrotka nie do końca przypomina swoje europejskie kuzynki i rzeczywiście wyglądem i sposobem przekwitania bliżej jej do słonecznika. A stokrotką jest, i gdy każdego dnia wstaje słońce, ona otwiera swoje płatki ukazując prześliczny środek. O stokrotkach pisałam już w ubiegłym roku. Zobacz mój projekt Trzy Stokrotki. KLIK

Floral Stories Workshop Weekendownik
W istocie Venidium afrykańska ma grubą łodygę pokrytą mocnym meszkiem, w którym często zatrzymują się owady, a poza tym jej główka ma mięsisty środek, szerszy od klasycznej stokrotki. Jak dla mnie jest przeuroczy! Zazwyczaj prawie czarny, otoczony obwódką beżowo białych meszków (kutner) i oczywiście płatkami, i to niecodziennymi! Płatki są białe (lub żółte, pomarańczowe w zależności od rodzaju), i każdy z nich ma regularną brązową plamkę oraz żółte obrzeże. Tak tworzy się równiutki owal niczym promyki słońca. Wygląda to przepięknie!

Floral Stories Workshop Weekendownik

Floral Stories Workshop Weekendownik

Floral Stories Workshop Weekendownik

O środowisku dla stokrotki afrykańskiej wiem wiele, mimo, że jeszcze nigdy jej nie hodowałam w ogródku. Dowiedziałam się, że kwitnie ona przez kilka miesięcy w roku, czyli bardzo długo. Stokrotka ta nie jest zbyt trwała w bukietach. Zazwyczaj wytrzymuje kilka dni i zmienia swoją formę, lubi się wyginać, a płatki też przybierają przeróżne pozycje. Te przekwitnięte stokrotki wyglądają niezbyt atrakcyjnie. Patrz jedno z moich zdjęć -3 przekwitnięte stokrotki. African Daisy sprawdzi się pojedynczo w bukiecie. Uważam, że jest niebywale urocza w każdej fazie, i ten urok tak mnie oczarował, że aż marzę, aby takie stokrotki kiedyś mieć w swoim ogrodzie, w donicy. Dlatego właśnie zdecydowałam się zrobić kilka stokrotek afrykańskich do wazonu na jedno z naszych biurek. Trzy z nich zrobiłam przy użyciu delikatnej krepiny angielskiej, a dwie z krepiny niemieckiej. Efekty możecie podziwiać w tym poście, porównując te dwa rodzaje wykonania. 
Floral Stories Workshop Weekendownik

Krepinowa stokrotka nie wymaga wielu twórczych prac, jednak zrobienie jej jest czasochłonne. Stokrotka afrykańska z krepiny z kolei jest nieco trudniejsza do stworzenia. Mocno ściśnięty środek musi być dobrze sklejony i docięty, potrzeba wielu pasków krepiny, aby zwinąć puszystą poduszeczkę. Poza tym potrzeba tutaj precyzji i cierpliwości, nie tylko w wycinaniu wielu płatków, lecz również w barwieniu plamki w każdym płatku. Od pierwszego kwiatka, do ostatniego, coraz lepiej. 
Floral Stories Workshop Weekendownik

Inaczej zachowuje się krepina cieńsza, trzeba ją wzmocnić, aby płatki nie opadały. Odwrotnie jest z krepiną grubszą, potrzeba dobrze ją uformować żeby była bardziej delikatna i żeby nie tworzyła zbyt masywnych, sztywnych płatków. Liście, to już kwestia wyobraźni, mają być falowane. Moje stokrotkowe listki są nieliczne i niewielkie, falowane. Mocno dojrzałe stokrotki afrykańskie mają łodygi miejscami lekko brązowe, a liście szaro zielone. To efekt nasłonecznienia, gdyż kwiaty te kochają słońce! Dalej dowiecie się, w też jaki sposób je barwiłam.

Floral Stories Workshop Weekendownik
Venidium mają całkiem dużą główkę, trochę mniejszą od ozdobnych słoneczników, ale wydatniejszą niż stokrotki klasyczne. Zwykle osiągają do kilkunastu centymetrów w pełnym słońcu. Moje krepinowe cudeńka to jakieś 15 cm pączka i długość łodygi 35 cm. Więc są okazałe jak na takie posiadaczki delikatnych płatków. Mimo, że nie są to słoneczniki, już jedna z koleżanek stwierdziła, że są łudząco podobne do słoneczników. i razem z nimi widziałaby te stokrotki. Tak więc bukiet mieszany tych dwóch słonecznych kwiatów byłby też przepiękny! 
Floral Stories Workshop Weekendownik
Środki kwiatów barwiłam (brzegi płatków) kilkoma kolorami farb akrylowych. Aktualnie przymierzam się do zakupu specjalnych pisaków artystycznych, którymi w szybki sposób będę wykonywała plamki na płatkach. Poza tym kwiaty są podbarwiane suchymi pastelami miękkimi w ciepłym odcieniu żółci. Łodygi cieniowałam pastelami w kolorze burgundu i bordo. Sprawia to wrażenie bardzo dojrzałych łodyg. Poniżej galeria African Daisies z Pinterest, w tym jedno ze zdjęć obrazujące różnicę pomiędzy białymi słonecznikami, a białymi stokrotkami Wenidium Wspaniałym.
Floral Stories Workshop Weekendownik
Po przemyśleniu z czym je łączyć, uznałam, że wszystkoe odmiany stokrotki przepięknie wyglądają w pojedynkę, lub też w bukiecie stokrotek. Afrykańskie ciekawie będą prezentowały się jako dodatek do kompozycji, także ślubnych. Rozweselą klasyczne wiązanki. Ich żółte obrzeża sprawią, że w bukiecie dobrze wypadną ze złocistymi dodatkami. Wyobrażam sobie stokrotkę afrykańską w kitce boho. Najlepiej w okresie letnim, ze wszystkimi kolorowymi, sezonowymi kwiatami. Jak myślicie? 
Floral Stories Workshop Weekendownik

DLA CIEBIE!

Bardzo się cieszę, że zainteresowałam Cię moimi projektami kwiatów z krepiny. Przyjemnie jest obejrzeć zdjęcia natury, a także prac jakie powstają za sprawą tej natury.. Jest to ogromnie inspirujące. Chciałabym móc zawsze otaczać się kwiatami, i zachować ich obraz na długo. Wiadomo jednak, że kwitną one tylko w określonym czasie. Więc tworzę moje papierowe rośliny. Dodatkowo zdecydowałam się zachować ich obraz na nieprofesjonalnym,  fotograficznym kalendarzu. Na blogu trwa akcja organizowana przeze mnie: prezent dla moich czytelników i przyjaciół - kalendarz kwiatowy w języku angielskim ze zdjęciami moich kwiatów z krepiny. 
Floral Stories Workshop Weekendownik
W poprzednich artykułach podarowałam pliki kalendarza Red Sunflower September 2022 (na wrzesień 2022), oraz uzupełniłam kartkę miesiąc wrzesień 2021 - Słoneczniki dla Przyjaciela September 2021 w oddzielnym poście. Jeśli jesteś zainteresowana/ny takimi prezentami (tymi miesiącami), polecam zaglądać w etykietę po prawej stronie bloga - Kalendarz. Tam będą wszystkie wpisy ze stworzonymi przeze mnie kalendarzami dla moich czytelników. Wystarczy obejrzeć kalendarz, i jeśli jesteś chętna/ny, zgłosić się do mnie po odbiór. Za darmo otrzymasz pliki z kartką miesiąca z kalendarza, który następnie sobie wydrukujesz, lub zgrasz na swój pulpit. Warunki pobrania i użytkowania opisałam w pierwszym wpisie KLIK. Zapraszam.
Floral Stories Workshop - Weekendownik

Tym razem Miesiąc sierpień, Daisy Calendar - AUGUST 2022. W każdym wpisie można podejrzeć zdjęcie kartki z kalendarza. W tym ze stokrotką afrykańską Monarch of the Veld. Stokrotka ta ma kwitnienie przez wiele miesięcy, także w sierpniu, niekiedy nawet jesienią, lecz to właśnie w sierpniu stworzyłam swoją papierową wersję! Uzupełniam też kartkę z kalendarza na miesiąc sierpień 2021. AUGUST 2021 - to Dahlia Cafe au Lait. KLIK. Wszystkie Osoby, które obdarowałam w ubiegłym miesiącu kartką z kalendarza na wrzesień, odwiedzę mailowo także tym razem.;) Pozdrawiam (jeszcze) wakacyjnie i życzę przyjemnego, oraz tak pogodnego jak u mnie w Irlandii, reszty sierpnia! Zapraszam też do swojego ogródka o poranku...






Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik