niedziela, 15 października 2017

weekendownik - domowe wafle kakaowe


Czy są tutaj osoby, które nie lubią wafli? Oczywiście mowa tutaj o waflach z nadzieniem, które jest ukryte w andrutach. :) Każdy z Was nie raz jadł wafelki, ja też. Moje ulubione to kakaowe i czekoladowe. Przyznam jednak, że od pewnego czasu wafelki kupuję 'od święta', a kiedyś, gdy byłam nastolatką kupowało się pół kilograma na wagę i rodzinka się zajadała. Teraz, gdy robię je sama w domu, po prostu widzę różnicę w smaku. Wafle domowe są świeże soczyste, i smaczne. Kupne muszą zawierać sporo dodatków skoro są 'jakie są' i przede wszystkim zawsze są co najmniej o 30 % słodsze od tych złożonych przeze mnie. Zatem ile cukru jest w takich waflach ze sklepu, skoro są tak słodkie? Oczywiście robiąc wafelki we własnej kuchni zawsze możecie dosypać tyle cukru, ile potrzebujecie, możecie zastąpić go słodzikiem, syropami, miodem. Jednak tutaj proszę wziąć pod uwagę, że tak słodzone wafelki, a dokładnie ich masa nie będzie prawdziwa (tatka wafelkowa), więc warto zamiast zastępować w masie cukier słodzikiem, po prostu dodać cukier, ale w mniejszej ilości. Wafle domowe są lepsze, zdrowsze od kupionych w sklepie, i też mają ten plus, że sami je komponujecie. Pojawiają się coraz to nowsze dodatki w nadzieniu, dziś możesz zrobić kakaowe, a jutro orzechowe. U mnie jak zwykle klasycznie i zapraszam na wafle z masą kakaową. 


sobota, 14 października 2017

weekendownik - zestaw małego inżyniera


Bez dwóch zdań mogłabym powiedzieć, że moje dziecko jest małym, dorastającym inżynierem. Alexander uwielbia konstruktywne zabawki, bardzo Go to interesuje, i potrafi przy tym przesiedzieć kilka godzin dziennie. Dlatego właśnie przy doborze zabawek dla Niego zwracamy szczególną uwagę, aby w tej kwestii spełniać Jego potrzeby. Kupione, odzyskane z drugiej ręki, a także podarowane przez przyjaciół zabawki, które znajdują się w naszym domu to w dużej mierze klocki, konstrukcje, czy też inne elementy składane. W związku z tym, że nasze dziecko już od kilku miesięcy jest czterolatkiem, przyszedł idealny moment na to, by wyciągnąć z zakamarków zestaw kupiony kilka lat temu, a który jak się okazuje zaspokaja chęć zabawy naszego dziecka przez ostatnich kilka dni w czasie niepogody za oknem. Little Engineer's Set, to klocki łączone. W kartonie znajduje się aż 168 elementów plastikowych, które 'mały inżynier' może łączyć ze sobą w rozmaity sposób, tworząc ciekawe konstrukcje. Z takiego użycia powstają m.in. pojazdy budowlane, helikopter, wiatrak, i wiele, wiele innych, dokładnie tak, jak wyobraźnia podpowiada.


niedziela, 8 października 2017

weekendownik - ciastka kasztankowe


Mamy weekend, więc obowiązkowo własne wyroby muszą być. Oczywiście, jak to ze mną bywa, podczas cotygodniowych zakupów, dość mocno rozglądam się za nowinkami, tudzież za smakołykami sezonowymi. W tym tygodniu odnalazłam orzechy i kasztany jadalne, które przygotowuję corocznie, głównie dla mojego męża, ze względu na tradycje wyniesione przez Niego z domu rodzinnego. Prawdę powiedziawszy szukam coraz to lepszych rozwiązań dla tego smakołyku, który co tu dużo ukrywać jest bardzo wartościowy, jednak nieodpowiednio przygotowany nie ma kuszącego smaku. Właściwie dziwię się, że niektórzy chętnie jedzą kasztany bez dodatków, mi to nie smakuje! Pamiętajcie, że kasztany można wykorzystywać do przekładania ciast, ciasteczek, a nawet mięsa. W roku ubiegłym potraktowałam je jako dodatek do pikantnego i rozgrzewającego ciacha, z kolei tym razem chcę je przyrządzić bardzo na słodko, w formie ciasteczek z kremem. Właśnie dzisiaj zapraszam na coś wyjątkowo dobrego, a przepis znajdziecie w tym poście. Natomiast wiadomo, że kasztany jadalne, mimo, że są jadalne, to jednak wymagają uprzedniego przygotowania a dokładnie ugotowania. O tym własnie pisałam w roku ubiegłym i zobaczcie w tym poście i na stronce Kuchnia Elexis (w poście link na Ich stronkę) jak je gotować. No to jak, kto chętny na kasztankowe? 

sobota, 7 października 2017

weekendownik - zamki do wynajęcia w Irlandii


Zamki Zielonej Wyspy wyglądają bajecznie nie tylko wiosną i latem, kiedy kwitnie większość kwiatów. Ówcześni właściciele zafascynowani kulturą Dalekiego Wschodu sadzili swoje ogrody i dekorowali komnaty z ogromną dozą orientu, która pozostała po dziś dzień i co więcej stanowi ważny ozdobny element zamków przez cały rok. Oczywiście nie zapominajmy o wnętrzach, które choć posiadają już wiele elementów nowych, nadal nawiązują w pełni do dawnego stylu. Piękne komnaty w przepychu, nierzadko usytuowane na ogród z widokiem na fontannę, lub staw. Część z tych obiektów nie tylko stało się hotelami o wysokim standardzie. Można je wynająć w całości na uroczystość połączoną z noclegiem. Znalazłam też kilka romantycznych zamków, które można zarezerwować na wypoczynek dla kilku osób. Są przecież takie chwile w życiu, że chciałoby się wybrać w inny, odległy czas. Są takie momenty, gdy chcielibyśmy uciec w romantyczną samotność. Wreszcie są takie okazje, które warto spędzić bardzo wyjątkowo i z rozmachem.. Co Wy na to?


niedziela, 1 października 2017

rolada z mięsa mielonego w kapuście


Jesienny obiad powinien być nie tylko smaczny, ale też rozgrzewający i pożywny. Dzisiaj mam dla Was zaskakujące danie w niedzielnych kulinariach. Przyzwyczaiłam się do zamieszczania przepisów na desery w weekendy, bo rzeczywiście w naszym domu słodkości robionych przeze mnie nie brakuje. Szczególnie od piątku do soboty, coś do kawy i herbatki musi być. Tym razem zamieszczam przepis na danie obiadowe, które zasmakowało całej mojej rodzince. Przede wszystkim rolada w kapuście okazała się nową wersją gołąbków ulepszonych o smak pieczeni rzymskiej. Czyli najlepsze potrawy w jednej. Istotny dla smaku okazuje się tutaj rodzaj mięsa, które musi być mieszane i dobrej jakości. Mięso mielone to w mieście, gdzie żyjemy ciężki temat, bo z pewnością wykonanie tego dania w Polsce nie jest tak ogromnym wyzwaniem, jak zrobienie go w Irl. Północnej. Ogromny wybór mieszanek mięsnych w Polsce umożliwia przygotowanie jedzenia pierwszej klasy, a w Irlandii nam w ogóle regionalne mięso nie smakuje. Po skomponowaniu mielonego z polskich sklepów, pozostaje przystąpić do 'warzenia'. Mi polska kuchnia bardzo kojarzy się z potrawami kapuścianymi i tak, jak na Słowacji, czy w kuchni węgierskiej z domu rodzinnego mojego męża - dania są paprykowe, tak w Polsce kapuściane. Nie bez powodu moją teściową podczas Jej pobytu w naszym domku uraczyłam polskim bigosem, i gołąbkami. Kuchnia Polska baaardzo smakuje i dzisiaj nowa potrawa z kapustą w roli głównej. Polecam ten rarytas bez dwóch zdań!


sobota, 30 września 2017

Weekendownik - City Atlas: Travel the World with 30 City Maps

Moje dziecko uwielbia podróżować.... do momentu, gdy nie bolą nóżki. Wtedy zwykle z pomocą przychodzi silny tata, ponieważ spacerówkę już dawno temu odstawiliśmy w kąt. Czego oczekiwać od dziecka, skoro to My wyciągamy Go na dłuższe przechadzki - musimy Mu czasem pomóc. Jakie życie byłoby piękne, gdyby w takiej sytuacji można byłoby się teleportować i znaleźć się w wymarzonym miejscu, kraju, mieście. Stanąć tuż przy Big Benie, lub wsiąść do żółtego tramwaju.. Jest to prawie możliwe dzięki wyjątkowej książce Atlasie Miast - Podróżuj po świecie z 30 stoma mapami miast, do której ilustracje opracował bardzo znany na świecie ilustrator Martin Haake. Ilustracje są niesamowicie wciągające i bardzo modernistyczne, a książka przy tym wszystkim niezwykle kolorowa. Jeśli nie nazwać wyzwaniem samego chwycenia do rąk przez nasze dziecko tego ciężkiego i dużego atlasu (jeszcze cięższy od Atlasu Usborne), o wymiarach zdecydowanie większych niż format A4, to z pewnością można tak ocenić ogrom informacji w nim odnalezionych przez nasze dziecko. Obrazy bawią, ale też zachęcają do zadawania mnóstwa pytań. Różnorodność detali kulturowych zamieszczonych na jednej mapie (2 strony) każdego ze słynnych miast świata nie daje wytchnienia. Poza tym sama książka i Jej wydanie jest piękne, dobrze oprawione, masywne i także ze względu na estetykę warte podarowania Komuś, położenia jej na regał wśród najlepszych.

niedziela, 24 września 2017

weekendownik - orzechowiec jesienny


Zawiało, liście z drzew lecą. W naszym ogródku prawdziwa jesień! Aż dziw bierze, że w zeszłym roku dopiero zaczynało się robić chłodno, a w tym roku pogoda już pod koniec lata się rozhulała.. W nagrodę chyba, teraz przeplata deszczowe dni na zmianę z tymi słonecznymi. Liście dosychają i można je łatwo sprzątnąć. Można je szybko podnieść, zabrać ze spaceru do domu. Opowiedzieć ich historię Alexandrowi, jeszcze teraz dopóki są, i gdy mienią się barwami. O tym jak niedawno zieleniły się na drzewach, a teraz kolorowe, i kruche na drewnianym kominku 'odpoczywają'. Wszędzie, po kątach porozrzucane, sprawiają, że ta jesień właśnie wkradła się do naszego ciepłego domu. Zatem skarby jesieni są częścią naszej rodzinnej historii, zdobią, i nadają barw wszelkiemu wnętrzu. Muskają jesienią także to co tworzymy... A może ta jesień przywołuje natchnienie i apetyt na coś sezonowego? Orzechy włoskie, kajmak, miód. W sumie to odrobina kalorycznego, jesiennego szaleństwa. Mogłoby być mniej kalorycznie, lecz nie odbiorę tego jesiennego akcentu mojemu ciastu!


sobota, 23 września 2017

weekendownik - mniej znaczy więcej, czyli oszczędzamy na... latanie

Dzisiejszy post będzie co dla niejednych jak przysłowiowy wrzód na tyłku, a innym może się trochę wydać dziwaczny. Bo Kto lubi o pieniądzach rozmawiać, przecież wszyscy tak naprawdę uwielbiają je wydawać? Co niektórzy uśmieją się po pachy, a Ci drudzy uśmiechną się w duszy, bo niektóre sytuacje wydadzą Im się dość znajome. zamierzam tu napisać o tym co dla mnie jest normalne, i dla nas jako dla rodziny jest codziennością. Obiecuję, że jutro będzie już trochę cieplej, smaczniej w kulinariach! Ostatnio po raz kolejny (tym razem znajoma w UK) zadano mi pytanie: skąd mam pieniądze na podróże kilka razy w roku do różnych miejsc, skoro nie pracuję poza domem. Dowiedziałam się, że Innych na to nie stać. A ja naprawdę wiem skąd mam pieniądze i skąd muszę je wziąć, aby realizować swoje cele życiowe, niekiedy obowiązki, a doprawdy czasami przyjemności. Patrząc na mnie na pewno nikt nie pomyśli, że jestem biedna. Budowy ciała nie mam wychudzonej, a i kilka rzeczy wartościowych posiadam, co prawda nie pracuję z naszego wyboru, który na dzień dzisiejszy jest dla nas wygodny i idealny. Żyjemy chwilowo z jednej pensji i niektórych może zadziwiać, lub denerwować nawet, że 'na marzenia nas stać'. :)  Zresztą już od kilku osób usłyszałam, że na emigracji chyba mi żyje się 'lepiej', skoro mogę wyjeżdżać co tydzień na wycieczkę do innego miasta, a i do Polski, na Słowację, czy na Węgry nierzadko latam. A teraz jeszcze wyruszyliśmy w świat. :) Tak, coś w tym jest, bo kraj w którym żyję po prostu umożliwia mi to wszystko. Bo tutaj mogę realizować to czego nauczyłam się w Polsce (w przypadku mojego męża - to, czego nauczył się na Słowacji). To wcale nie są pieniądze, a dużo więcej, dzięki czemu zyskujemy także je. Na potrzeby a także na realizację marzeń . To kiedyś było coś, co może podchodziło jeszcze pod nazwy: cwaniactwo, kuta na cztery łapy, wyrachowana a teraz bardziej to wszystko robię w odniesieniu do własnej osoby. Jakoś tak od lat wypracowałam sobie pewien system wartości i priorytety (bo dawno temu, byłam zupełnie inną osobą). Gdy poznałam swojego męża, oboje się w swoich założeniach dopełniliśmy. Ja zaczęłam wdrażać Jego dawno nabyte nawyki, a On zapragnął pieniądze wspólnie 'zaoszczędzane' odpowiednio lokować. Jednym słowem, pieniędzy nie potrafimy rozrzucać na byle co, a przeznaczamy je na wymarzone i wartościowe cele. Druga sprawa, że oboje należymy do osób nie marnujących pieniędzy i lubimy żyć z umiarem, cenimy wszelkie sposoby uszczuplania kosztów. Podoba nam się też poważny stosunek do ochrony środowiska, i choć nie jesteśmy 'ekologiczni w 100 % ' to są rzeczy, na które mamy swój styl, swój pogląd, bardziej przychylny otaczającemu nas środowisku. Gdy przyjechałam do Irlandii Północnej wiele z tutejszych zwyczajów bardzo mi się spodobało. Jednak, gdy usłyszałam, że tutaj za wodę się nie płaci, pierwsze co przyszło mi do głowy to myśl o braku wody w Afryce... Później pomyślałam, że woda to podstawowy składnik życia na ziemi, i skoro Królowa dba o ten system w UK, to troszczy się o swoje społeczeństwo. Tak naprawdę to chyba od nas samych zależy jak do tego podejdziemy i my jako rodzina bardzo to udogodnienie lubimy.. Jest wiele takich możliwości, aby szanować Ziemię i niekoniecznie jest to związane tylko z segregowaniem śmieci. Żyjąc oszczędnie, sami zauważymy jak nam się to opłaca. Dzisiaj Wam o tym opowiem.