Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecko. Pokaż wszystkie posty
Ptasie Mleczko i Cake Popsy - okazjonalne smakołyki

poniedziałek, października 31, 2022

Ptasie Mleczko i Cake Popsy - okazjonalne smakołyki

Witam serdecznie pod koniec października! Liście lecą z drzew, jednak za oknem wciąż świeci słońce. W dzień przyjemnie wyjrzeć na zewnątrz, tymbardziej, że u nas w Irlandii dzieci rozpoczęły już październikowo-listopadową przerwę w edukacji. Bedą Andrzejki, halloween, Dzień Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny, no i przede wszystkim jesienne dni i wieczory. Każdy z nas celebruje te dni w wybrany przez siebie sposób. Dla mnie priorytetem jest zawsze moje dziecko i przez wzgląd na Niego wiele nowości jakie planuję i przygotowuję, także tych w kulinarnych robię z myślą o synu i o Jego przyjaciołach. 

Dzisiaj chciałam Wam pokazać przepisy na dwa ciekawe przysmaki, które ucieszą młodszych i starszych, bez względu na rodzaj spotkania i pory dnia. Jeśli najdzie Was chęć na smakołyk niecodzienny, lub kiedy okazjonalnie spotkacie się z przyjaciółmi, zawsze wtedy warto przygotować ciekawą słodką przekąskę. Przepis na zdrowszą wersję ptasiego mleczka polecam szczególnie osobom, które lubią naturalne smaki, bez cukru. Sprawdzi się przede wszystkim dla miłośników owoców. A tu wiadomo, wszyscy je kochamy! I chętnie zastępujemy nimi wszelkie słodycze z białego cukru. To ptasie mleczko nie jest klasyczne, śmietanowe i tłuste, jest lżejszą wersją przekąski z galaretki i jogurtu. Poza tym w wykonaniu starajmy się używać składników organicznych. To moja propozycja.



Ptasie Mleczko na Jogurcie



Potrzebujesz: 1 duży jogurt organiczny (u mnie Yeo Valley Organic 0% Fat Vanilla).


1 galaretkę bezcukrową (u mnie o smaku owoców leśnych). 


200 gram owoców leśnych (u mnie były jeżyny, truskawki, borówki).


Opcjonalnie do ptasiego mleczka 1 łyżka śmietany organicznej 18 %.


Czekolada organiczna najlepiej z min. 70% kakao (u mnie Green and Black's).





Przyrządzenie: Galaretkę zalej gorącą wodą. 200 ml. Przestudź ją aż do lekkiego zgęstnienia.


Jogurt wymieszaj z owocami. Użyj połowę owoców. Jeśli nie lubisz dużych kawałków, najpierw zmiksuj owoce. 


Możesz dodać łyżkę śmietany, do jogurtu jeśli lubisz. 


Wymieszaj dokładnie galaretkę z jogurtem i przełóż do pojemnika wyłożonego folią spożywczą. Wstaw do lodówki na kilka godzin.


Po wyjęciu z lodówki i po przełożeniu z folii rozkrój ptasie mleczko w kostki.


Przygotuj polewę czekoladową, w kapieli wodnej rozpuść czekoladę. Aby polewa nie była zbyt twarda możesz w trakcie rozpuszczania wmieszać łyżeczkę śmietany. 


Polej kostki ptasiego mleczka. Udekoruj świeżymi owocami.



Dla odmiany proponuję Wam urocze Cake Popsy. Przepis na nie znalazł mój syn na kanale kulinarnych Youtuberów. Lizaki są smaczne, i ucieszą nie tylko dzieciaczki. Poza tym samo ich robienie sprawi Wam dużą przyjemność (jedzenie też!), a dekorowanie to już super rodzinna zabawa. Polecam ozdobić je okazjonalnie i na bogato! Jesteście ciekawi jak je przygotować? Zagladajcie, filmik poniżej:



Teraz kiedy szczególnie jest okazja na spotkania w gronie przyjaciół, kuzynów można zaangażować najmłodszych w samodzielne kucharzenie. Kręcenie tych ciasteczkowych lizaków to dobry sposób na zajęcie naszych pociech! Lizaki są lekkie, i kolorowe a przy tym nie są bardzo słodkie. Mają smak biszkoptów umoczonych w czekoladzie. Smacznego.




Cranfield Alpacas, Newcastle, Newry, Mourne Mountains

sobota, maja 14, 2022

Cranfield Alpacas, Newcastle, Newry, Mourne Mountains

Alpaki. Ten, kto z nimi poprzebywał choćby jedną godzinę, pokochał alpaki miłością małego dziecka. Zwierzęta te są tak przyjacielskie i zarazem charakterne, że pobyt z nimi, obcowanie, spacer, są pełne czułości i radości. Taka wizyta z pewnością uraduje najmłodszych, a dla rodziny jest niezapomnianą przygodą, 
Alpaki mieliśmy już okazję odwiedzić w innych miejscach, jak np. ogrody zoologiczne, czy farmy ze zwierzętami. Jednak nigdy nie był to czas spędzony wyłacznie z nimi. Zawsze tak się złożyło, że towarzyszyły temu inne atrakcje. Był to np. całodniowy pobyt w zoo. Tym razem zorganizowałam wizytę na ich terytorium, w ich zagrodzie. Chcieliśmy odkryć ich sposób życia, zachowania, jedzenia i dowiedzieć się wielu ciekawostek o ich hodowli. Od dawna te zwierzęta mnie fascynują. Mam wrażenie, że są wyjątkowe nie tylko przez ich słodki i urodziwy wygląd. 
Wszystkie te odczucia sprawdziły się w Cranfield Alpacas. Choć tym razem miałam proste marzenie, aby tylko z nimi (ze zwierzętami) poprzebywać. Nie miałam pojęcia, że będą tak delikatne i zręczne. To ewenement jak jedzą i jak się zachowują. Marzeniem mojego męża było je nakarmić. Największe oczekiwania, ale też obawy co do tej wyprawy przypisałabym Alexandrowi. Bardzo bał się tego 'spotkania'. Bądź co bądź, alpaki to jednak całkiem spore zwierzaki. Przy tym przez cały czas w stadzie. Poza tym wygladają dość 'obficie'. Ale też puszyście.. i zabawnie, gdy machają swomi uroczymi rzęsami. Jak dodał mój syn: "Warto byłoby w takim razie je pogłaskać a może nawet przytulić..."
Czy udało nam się zrealizować wszystkie plany związane z tymi odwiedzinami. Napiszę Wam wszystko w tym wpisie. Jak ważna dla człowieka jest taka bliskość zwierząt (alpak). Dlaczego warto spędzać czas z rodziną na farmie alpak? Na pewno pobyt tu był fantastyczny i był wyjątkowym zakończeniem minionych wakacji dla naszego Alexandra. Mocno czuliśmy chęć spotkania z przyrodą. Tego nam brakowało przez całe wakacje. Zaplanowaliśmy ten dzień w drodze powrotnej do domu, z naszych irlandzkich wczasów. Było już późne popołudnie 31 sierpnia, gdy po godzinnej trasie z poprzedniej atrakcji przedostaliśmy się w piękne, górzyste okolice Newry. 
Nic dziwnego, że te zwierzęta są takie ułożone i zadbane. Miejsce w którym żyją i osoby u których są hodowane to oaza spokoju i blogostan. Jadąc sielskimi dróżkami, otoczonymi zachwycającymi górami Mourne i nadmorskim wybrzeżem Morza Irlandzkiego,  dotarliśmy do Cranfield Alpacas. Mieliśmy zarezerwowane spotkanie z alpakami oraz z ich opiekunami. To chwila, której nigdy nie zapomnę, i na pewno będziemy chcieli do tego powrócić.. Stado dumnych i jakże mądrych alpak.
Pupile, które wdzięcznie żyją, spacerują i są blisko Ciebie a jednak nie możesz ich wziąć jak pieska do domu, położyć i nakarmić z miski. Po prostu wymagają nieustannej opieki, spacerów i dbałości. Potrzebują przestrzeni i osób, które mają dla nich czas i zamiłowanie. Tacy właśnie są właściciele hodowli, którzy rozwinęli Cranfield Alpacas. Weseli, rozmowni i bardzo pracowici ludzie, których też udało nam się bliżej poznać.
W takim otoczeniu przyrody, w dobrych warunkach hodowlanych, na ogromnej przestrzeni żyją sobie alpaki. Uwielbiają góry i zieloną trawę, kochają biegać i spacerować. Nic więc dziwnego w tym, że alpaki lubią się uśmiechać! Niekiedy to nas zaskoczyło. Ale czasem alpaki stawiają na swoim, unosząc głowę wysoko dają znak, że mają swoje zdanie i nie chcą go zmienić! Dlatego też szczerze powątpiewam, że dobrze czują się na farmach, gdzie przychodzi dużo odwiedzajacych do kilku alpak w jednym czasie. Tutaj jest lepiej, tu są szczęśliwe.
Mimo dość późnej pory dnia, udało nam się jeszcze dokarmić alpaki, przejść na krótki spacer z nimi, a także spełniło się marzenie Alexandra by trochę je pogłaskać. Niestety nie udało nam się zrobić z nimi większych przytulasów! Alpaki najwyraźniej tego nie lubią. Poza tym potrzebowały już wybiegu, po całodniowej gościnności z różnymi odwiedzającymi. Towarzyszył im psiak kompan, który kierował je w różnych kierunkach.  
Żwawo reagowały na głosy dzieci z sąsiedztwa. Widać jak bardzo te zwierzęta mogą być zżyte z ludźmi i pomocne w terapiach różnego rodzaju. Mają dobry wpływ na osoby potrzebujące wsparcia emocjonalnego. O tym też usłyszeliśmy od osób pracujących tutaj. Alpaki są bardzo ostrożne w zachowaniu, bez obaw odwiedzają je rodzice z niemowlętami. Przybycie tutaj to czułe i miłe, lecz również bezpieczne spotkanie.
Aby spotkać się z alpakami, musisz umówić się poprzez rezerwację na stronie. Jest kilka opcji odwiedzin. Jedna z nich to długi spacer po plaży z wybraną alpaką. Na taką przechadzkę wyruszasz z farmy wraz z opiekunem i z alpaką. Jako dorosły możesz przyjść z osobą niepełnoletnią towarzyszac jej. Alpaki wyruszają też grupami, przy większej liczbie odwiedzających. Wędrówka po plaży jest nie tylko udanym spotkaniem z tymi zwierzakami, lecz także przyjemnym spędzenien czasu w nadmorskim klimacie. Dobrze przybyć w bezdeszczowy dzień w godzinach południowych, kiedy pewna jest udana pogoda. 
Kolejną opcją jest spacer po farmie z wybraną alpaką. Jest to ciekawa propozycja, ponieważ alpaki uwielbiają mieć kompana. Oczywiście taką wersję wybierzesz jeśli w danym czasie, gdy planujesz tu przyjazd, wybrana opcja jest dostępna, oraz gdy alpaka jest dostępna do spaceru. Jeśli nie, lub jeśli nie wiesz czy chciałbyś mieć przynależną alpakę do siebie (bo np. jesteś tu po raz pierwszy) pozostaje Ci jeszcze jeden wybór. O tym poniżej. 
Ostatnia opcja jest wygodna dla wszystkich osób, które z jakiś przyczyn nie mogą, lub nie chcą zarezerwować pozostałych. Spotykasz się z alpakami na farmie z ich opiekunami przy stołach piknikowych. Można je karmić, być z nimi, a wcześniej oczywiście posłuchać ich historii od wlaściciela. Uważam, że jest to najlepsza możliwość spotkania za alpakami dla niepełnosprawnych, dla rodzin z najmłodszymi dziećmi, oraz przede wszystkim dla tych, którzy u alpak Cranfield są pierwszy raz. Zawsze warto najpierw dowiedzieć się więcej o miejscu do którego przybyliśmy i zobaczyć jak odbywają się spotkania a także jak obcuje nam się z danymi zwierzętami. 
Wybierz jedną z opcji na stronie, jest tam sporo wyjaśnienia, będziesz pewien, że podjąłeś trafny wybór. My do alpak Cranfield na pewno powrócimy, na spacer po plaży. Chcemy tym razem spedzić ten czas w pelnym słońcu w dzień, i bardziej aktywnie. To była bardzo udana wycieczka, którą chcielibyśmy powtórzyć jadąc z Północnej Irlandii, tym razem bezpośrednio z domu. (Poniżej zdjecie z miasteczka Newry, które polecam odwiedzić bedąc u Alpak Cranfield).

Centrum Nauki Experyment w Gdyni, nasza wizyta

piątek, marca 18, 2022

Centrum Nauki Experyment w Gdyni, nasza wizyta

 

Dzisiaj równie barwny post, jak moje wiosenne kwiatki. Tak kolorowy, jak wyobraźnia dziecka, która przecież nie zna granic i zresztą potrzebuje możliwości, aby ją uwolnić. Do zabawy chyba nie trzeba zachęcać dzieci, ani nikogo, kto w rodzinie ma dzieci, a także osób, które uwielbiają radość, i odkrywanie wszelkich ciekawostek różnych dziedzin nauki. Fajnie odwiedzać takie miejsca, które nie są kolejnym placem zabaw, pełnym kulek, i zjeżdżalni. O czym dziś piszę, co to za miejsce?

W Gdyni znajduje się znakomity kompleks dla chętnych eksperymentowania i dobrej zabawy w każdym wieku. Dosłownie! Spotkaliśmy tam rodziny z dziećmi, młodzież, pary młodych ludzi, a także osoby w średnim i starszym wieku. I wszyscy świetnie się tam bawili przez wiele godzin. Gdyńskie Centrum Nauki Experyment znajduje się w olbrzymim, oszklonym budynku, dzięki czemu jest tutaj duże pole do wszelkich doświadczeń i ekperymentów. 


Po wejściu można zakupić bilety, w całkiem przystępnych cenach. Tuż obok jest bistro, gdzie serwują smaczne posiłki. W Experymencie przy wejściu są szatnie, dzięki czemu w obiekcie poczujecie się wygodnie. Wejście do sali głównej jest nadzorowane, tak, aby było bezpiecznie dla najmłodszych. Pracownicy, chętni do pomocy, krążą po całym obiekcie, często prezentując wykorzystanie ekspozycji, lub uruchamiajac stanowisko na prośbę zwiedzających. Nie liczyłam ile, ale przypuszczalnie jest tutaj kilkadziesiąt stanowisk z ekspozycjami pełnymi ruchomych akcesoriów, które można uruchomić. Każda z tych ekspozycji posiada opis zastosowania oraz wyjaśnienie zachodzącego efektu użycia. 
Fantastyczna jest możliwość uruchomienia wszystkich eksponatów, dotknięcia, ułożenia, popatrzenia, a nawet skakania, biegania i wąchania. Najwięcej aktywności przysporzyło nam pompowanie w różnych zbiornikach wodnych. Alexander najlepiej fizycznie bawił się  podczas budowania zapory wodnej, a także w czasie biegania i użycia siły uderzenia ciałem. 

Fa okazały się stanowiska pokazujące wpływ odżywiania na nasze zdrowie, np. komponowanie posiłku, wartość energetyczna dań w stosunku do wieku, wzrostu i masy ciała. Dla młodego człowieka inspirujące są też te pokazujące anatomię ciała, ruch i odgłosy narządów czlowieka (serce, płuca, gałki oczne). Wiele ze stanowisk umożliwia eksperymenty na własnym ciele. W tej części wystaw spędziliśmy najwięcej czasu.

Ciekawostki przyrodnicze, z życia zwierząt, a także zabawa w odkrycia archeologiczne, poznawanie zjawisk atmosferycznych, czy zagadnienia z fotografii, tajemnice iluzji to te dodatkowe tematy jakie spowodowały, że nie mieliśmy chęci opuścić Experymentu aż do zamkniecia! Tutaj naprawdę nie sposób wejść na godzinkę, czy na dwie. 

Niektóre z ekspozycji wymagają wiekszej aktywności (przykładowo jest to przesuwanie samochodu, kręcąc korbkami), lub też użycia siły (podnoszenie siedziska). Jest też kilka stanowisk z potrzebą ruchu własnym ciałem. Interesujace dla całej naszej rodziny było kierowanie atrapy auta w zmiennych warunkach pogodowych oraz umiejętność dostosowania do nich prędkości dla bezpieczeństwa jazdy. Bardzo ciekawe doświadczenie. 
Masaże, muzyka relaksacyjna dla odpoczynku.  Przedtem warto wykonać eksperymenty wysiłkowe. Ćwiczenie na rowerku treningowym to aktywność ze sprawdzeniem wydolności płuc, oraz kontrolą pulsu. Na koniec trochę zeszło nam czasu na uruchomienie komputera w wersji makro. Idealne zajęcie dla przyszłego informatyka. To coś w czym nasz syn jest ekspertem. 😉 

To było fantastyczne eksperymentowanie! Serdecznie zachęcamy do odwiedzin o każdej porze roku.


Dyniowe Love - zwiedzanie dyniowej farmy

niedziela, października 31, 2021

Dyniowe Love - zwiedzanie dyniowej farmy

Mamy pełnię jesieni. Kiedy za oknem jest słonecznie, wówczas nawet jesień przybiera ciepłych kolorów. Taką jesień uwielbiam! Ona czaruje barwami, zapachami i swoimi darami. Owocami jesieni są oczywiście dynie. Dawniej, jako dziecko wychowywane w blokowisku myślałam, że dynia zawsze jest pomarańczowa i okrągła. Z czasem przekonałam się, że kolorów i zresztą kształtów dyni jest na świecie znacznie więcej. Ostatnio przekonałam się, że jest ich bardzo wiele. Razem z moją rodzinką odkryliśmy dynie o jakich nawet mi się nie sniło! Super, bo mój syn jest już o tyle mądrzejszy. To wszystko podziwialiśmy na Farmie Dyń - Dyniowe Love.
Weekendownik
Dyniowe Love to wyjątkowe miejsce w powiecie pomorskim, we wsi Rokitki, nieopodal Gdańska. Dla odwiedzających przygotowano tu ofertę nie tylko jesienną, kiedy wszystko tu kręci się wokół dyń. Znajedziemy tutaj również pole facella, lawendy, i pole kukurydzy, a w sezonie zimowym na farmie sprzedawane są choinki, oraz organizowane są imprezy świąteczne. Można powiedzieć, że Dyniowe Love tętni życiem przez cały rok. 

I dosłownie, tętni! Tego, co zobaczyłam na własne oczy na farmie Dyniowe Love nie spodziewałam się ujrzeć w Polsce. A jednak, ludzie kochają polskie dynie, polskie farmy, rośliny, i dobrą zabawę na świeżym powietrzu. W słoneczną i ciepłą niedzielę października było tutaj tak wielu odwiedzających, że ciężko było zrobić pamiątkową fotografię. Nie mówiąc też o kolejkach, które ustawiały się przed wejściem, oraz przed polnymi straganami, i punktami gastronomicznymi.
Jest tutaj kilka takich punktów, np. stragany z dyniami na sprzedaż, czy miejsce zakupu kiełbaski z rusztu, z ogniska. Jest też kilka punktów, gdzie kupic można napoje ciepłe (lub zimne). Są ogródki leżakowe, aż kilkanaście miejsc leżakowych dla przyjaciół, i rodzin. Na głównym straganie można zamówić babeczki dyniowe (cupcakes), oraz serniczek dyniowy i inne smakołyki z dyni. Same rarytaski!
Na farmie dyń, oprócz zakupów i smakowania dyń chodzi też o obcowanie z naturą i ze zwierzętami. W Dyniowe Love można poprzebywać z kozami. Już samo znalezienie się w środku farmy, wewnątrz pól kukurydzy, kwiatów i dyń sprawia, że samopoczucie człowieka poprawia się, niesamowicie wyluzowując organizm. Po powrocie z Dyniowe Love mieliśmy wrażenie, jak byśmy wrócili z weekendu wypoczynkowego, a przecież nasza wizyta tam, to tylko kilka godzin. 
Oczywiście duże znaczenie miała przepiękna pogoda, która pozwalała na swobodne przemieszczanie się bez pośpiechu, bez chowania pod zadaszeniami. Zazwyczaj tak pięknie nie wygląda jesień w Irlandii. To niestety sprawia, że ciężko trafić z terminem wycieczki. Zaskoczyło mnie też, ze na farmie dyń było tak wielu ludzi i pomyślałam, że jest to taka chwila na odpoczynek dla zagnieżdżonyh w blokowiskach i zabieganych zawodowo Polaków, którzy zjeżdżają z całą familią w kilka miejsc Polski (w Polsce jest pare farm dyni) specjalnie, aby zobaczyć ofertę naturalnych farm.
Tak wiec zastanawiałam się nad ewenementem polskich farm, porównując sytuację jaka ma miejsce w Irlandii, gdzie na takich farmach można odnaleźć zwykle zaledwie kilkadziesiąt osób. Cóż, w takim Kraju farmy są na co dzień, a poza tym jesień świętuje się zazwyczaj ucztując hucznie - Halloween. Natomiast w Polsce ludzie cieszą się tą niezwykłą naturą, odskocznią od szarości dnia codziennego. Dzieci dobrze bawią się nawet bez stroju przebierańca..
No właśnie. Zabawa  w naturze to przede wszystkim spacer w polu kukurydzy, przechadzanie się w labiryntach. Super jest karmienie zwierzątek, przytulanie kóz. Świetne są także skoki przez drewniane belki, chodzenie po deskach, zabawa w piaskownicy, i na placu zabaw. Najśmieszniejsze jest wynajdywanie dziwacznej dyni! Może to być dynia, a'la gruszka, lub dynia, która miała być ogórkiem? ;) Dynie, białe, srebrne, zgniło zielone, żółciutkie, kremowe i wiele, wiele innych. Każda dynia jest inna. Swoją ulubioną dynię można przygarnąć dla siebie, zabrać do domu. 
O wizycie na farmie dyń wszyscy marzyliśmy od pewnego czasu. Podobnie było z planami zobaczenia farmy lawendy. KLIK. Także tym razem było wesoło, pogodnie i smacznie. Oczywiście wspaniała jest ta cała otoczka, kolory dyń, i klimat miejsca, który widać na zdjęciach. Sesje wśród dyń są niezwykle klimatyczne... Wszystko to lubimy. Całkiem możliwe, że kolejna podobna wyprawa będzie możliwa w innym Kraju? ;) Wam oczywiście polecamy Dyniowe Love. Fantastyczne miejsce. 


Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik