sobota, stycznia 06, 2018 8

tradycje bożonarodzeniowe i noworoczne na południu Słowacji, Weekendownik

Kiedy kilka lat temu, po raz pierwszy wspomniałam Wam o tradycjach panujących na Słowacji , podsumowałam, że jesteśmy pod tym względem bardzo podobnym narodem i widziałam wiele podobieństw, m.in w wyznaniu religii, czy w kuchni. Teraz, kiedy po raz pierwszy spędziliśmy Święta w domu rodzinnym mojego męża na granicy Słowacji z Węgrami, poznałam całą paletę tradycji tych dwóch narodów - typowo świątecznych i zrozumiałam, jak bardzo się myliłam parę lat wstecz. Okazuje się, że nie miałam pojęcia o tych różnych odmiennych od naszych polskich detalach tradycji bożonarodzeniowej. A jest kilka ciekawostek, o których dzisiaj Wam mogę napisać dzięki ich zasmakowaniu, a także opowieści mojego męża, Jego rodziców i rodziców chrzestnych. Muszę przyznać, że w takim mieście, jak to w którym urodził się mój mężuś, ten okres to mieszanka dwóch kultur. Właściwie widać to nie tylko podczas różnych uroczystości, a już na co dzień, gdzie nie jest to nowością, że całe społeczeństwo południowej Słowacji używa biegle aż dwóch języków - słowackiego i węgierskiego w urzędach, sklepach, a Pasterka na której byliśmy, odprawiona była w języku węgierskim. Każda gospodyni, jak przystało na Panią domu mieszkającą na dolnej Słowacji, mającą męża Węgra, lub ojca Węgra, a matkę Słowaczkę,( itp.) zachowuje Ona większość tradycji z domu dziada i pradziada, a i również z domu swojego męża. 



Tak więc w takim domu zasmakujecie też mieszanej kuchni, podobnie jak ja. Doznałam ogromu tradycji, których w całości nie mogłam doświadczyć, gdyż zaczynają one się już na kilka tygodni przed świętami i w dzień 6 grudnia-  u nas w Polsce to Mikołajki a na Słowacji 'Biskup' Mikołaj. W ten dzień dzieci rozpoczynają układać na parapecie skarpetki, buty lub listy do Dzieciątka Jezuska z prośbami o darczyki, a rodzice darują dzieciom czekoladki Biskupa Mikołaja (podobne do naszych) i owoce. Później jest dzień 13 grudnia, święto Św. Łucji, uznawane za taki dzień, gdy kobietom nie pozwala się wykonywać żadnych prac domowych. Dawniej w małych wsiach (szczególnie w pewnych regionach węgierskich) nic nie można było robić oprócz łuskania fasoli, lub przebierania pierza, a gospodynie przyzwyczajone do prac domowych namaczały jedynie nasiona i gałązki w wodzie, z kolei panny na karteczkach zapisywały imiona męskie, paląc później aż do Świąt po jednej kartce, i na koniec poznawały imię swojego przyszłego męża. Dzisiaj nie wszystkie te wierzenia pozostały, jednak sporo tych przesądów i zwyczajów związanych z jedzeniem i ucztowaniem świątecznym jest nadal zachowana.


Do tradycji słowackich, węgierskich, podobnie jak w przypadku zwyczajów polskich należy spędzenie Świąt z rodziną, przed Wigilią odwiedzenie grobów na cmentarzu a po Wigilii udział w Pasterce, gdzie rzeczywiście cały kościół jest pełen ludzi. Co prawda w powietrzu, w pięknie wystrojonym kościele, unosi się zapach alkoholu, ale w tym przypadku raczej mowa o jego dobrym wpływie na zdrowie przybyłych w zimie o północy parafian (którzy o dziwo są bardzo rześcy i w dobrym stanie fizycznym). ;) Słowacy z południa kraju, i jak mniemam z całej Słowacji po prostu lubią wypić dobre, suche wino, czasem jakieś mocniejsze śliwowe alkohole też. Pamiętam nawet historię pewnego polskiego księdza, który opowiadał nam jak przejeżdżając wiele lat temu przez graniczną miejscowość Sahy w kierunku Węgier został ugoszczony dobrym trunkiem, który w mroźny wieczór 'postawił go na nogi'. ;) Węgrzy mieszkający na dolnej Słowacji uwielbiają kolędować, a przed posiłkiem Wigilijnym modlą się i każdy z rodziny śpiewa kolędę (również ja po polsku zaśpiewałam, a Alexander po angielsku). Na Węgrzech popularne są jasełka, podobnie jak w innych Krajach Europy. Oczywiście najważniejszym elementem przygotowań do Świąt jest ubieranie choinki. Choć zwyczaj słowacki pozwala na ubieranie choinki już na początku grudnia, to jednak w domach węgiersko słowackich i w miejscowościach na południu Słowacji często można zobaczyć choinkę dopiero w ostatnią niedzielę przed Świętami. Jako, że w tym roku Adwent zakończył się dokładnie w Wigilię, tak niektórzy stroili choinkę dopiero w południe przed samą wieczerzą. Ostatnia niedziela adwentowa nazywana jest przez Węgrów złotą i jest niedzielą, gdy powinno się robić porządki, zakupy i wybierać choinkę.


Zazwyczaj jest to kultywowane, w tym roku nie było to możliwe, gdyż żadna z kobiet nie zdążyłaby z przygotowaniem do Świąt, tym bardziej w takich miejscowościach jak ta z której pochodzi mój mąż, gdzie sklepy już od 12 w sobotę są zamknięte. To wszystko co kończy się wraz z niedzielą złotą ma ścisły związek z adwentem i z poprzednimi tygodniami, kiedy zapalane są zarówno w domach jak i miejskie wieńce adwentowe z czterema świecami, lub lampionami. Właśnie te wieńce są zapalane co tydzień (tygodnie zwane kolejno: papierowy, brązowy, srebrny i złoty), w grudniu, aż do Świąt (do zakończenia Adwentu).. Pod słowacką choinką świąteczną znajdują się prezenty dla najbliższych, a ciekawostką jest to, że nie przynosi ich gwiazdor a narodzone Dzieciątko Jezusek. Na rynkach Słowacji i w kościołach zobaczycie przepiękne szopki. W tym roku będąc na Słowacji przechodząc przypadkowo i zwiedzając a także będąc w 4 kościołach naliczyłam ich aż osiem. Te szopki są wyjątkowo duże i okazałe. Sylwestra i Nowy Rok też opiewają pewne przyzwyczajenia, większość z nich jest podobna do polskich, np. huczne zabawy i toasty, składanie życzeń, wychodzenie na zewnątrz z domów i lokali. Oprócz tego jest kilka przesądów, których przestrzegają szczególnie Węgrzy. Otóż w Nowym Roku - 1 stycznia to mężczyzna pierwszy wita się i pozdrawia ze znajomymi, składając życzenia. Ma to przynosić szczęście przez cały rok. Poza tym symbolem powodzenia i do siego roku jest prosiak im bardziej różowiutki, tym lepiej. Unika się gotowania i jedzenia drobiu. My otrzymaliśmy od rodziców chrzestnych męża podkówkę z osadzonym prosiaczkiem. :) Takie podarunki w Nowym Roku wręczają sobie Słowacy i Węgrzy.



Jedzenie. Podobnie jak w Polsce, węgierska tradycja mówi, że pod obrus wkłada się sianko, zboże, które po świętach wykorzystywane jest do pieczenia chleba, co ma przynieść urodzaj domowi. Niewątpliwie wspólną cechą podczas świąt słowackich i węgierskich jest obecność na stole i w domu czosnku, który ma przynosić zdrowie domownikom. Oczywiście w Wigilię u moich teściów nie zabrakło czosnku, który zgodnie z kulturą słowacką spożywany jest z chlebem i z toastem alkoholowym przed wieczerzą wigilijną, natomiast w stylu węgierskim jest jego zamoczenie w miodzie. Podobnie Węgrzy robią z orzechami i z jabłkami, to potrawy ze stołu wigilijnego. Zastanawiacie się pewnie, co z opłatkiem w czasie wspólnej kolacji rodzinnej? Oczywiście ja opłatek zabrałam zgodnie z tradycją polską nim się połamałam wraz z życzeniami (te składa się na Słowacji podczas toastu). Natomiast w rodzinie mojego męża domownicy dzielą się na znak miłości i jedności w rodzinie kawałkami jabłka, oraz innymi owocami, z kolei po Wigilii popularne są zakuski słowackie zwane opłatkami, które gospodyni robi sama, wówczas są zwinięte w ruloniki. Można je też kupić w sklepie. Takie opłatki świąteczne są okrągłe, smaczne, i bardziej słodkie od białych polskich. Opłatek słowacki jest koloru blado beżowego.


Gdy zasiądziemy do stołu, to w pierwszej kolejności zastaniemy poczęstowani kapustnicą, a nie barszczem (ten nie jest znany na Słowacji). Jest to zupa z kiszonej kapusty, w rodzinie mojego męża wykonana bez mięsa i kiełbas, aczkolwiek w większości rodzin słowackich nie przestrzega się postu i tutaj mogą pojawić się kiełbasy lub mięso. Dalej zgodnie z tradycją zarówno Słowacy, jak i Węgrzy spożywają duże ilości ryb, karpia, ryb smażonych i jedzą je ze słowacką sałatką ziemniaczaną, podobną w smaku do polskiej (przeważnie zrobiona bez dodatku marchwi i groszku). Jeśli mowa o takich charakterystycznych świątecznych smakołykach, to nie może zabraknąć strucli z makiem i z orzechami. Jest to przepyszne ciasto, z mężem uwielbiamy orzechową. Gospodyni domu powinna to ciasto wypiec i rozdać, także sąsiadom. Pochodzenie strucli jest węgierskie, aczkolwiek na Nowy Rok w stolicy Słowacji - Bratysławie też posmakowaliśmy tego ciasta w hotelu. Na choince porozwieszane są cukierki w kolorowych foliach i w kilku smakach, na Węgrzech zwane szaloncukor. Tradycja mówi, że można je zjadać z choinki. Dawna węgierska tradycja szanuje okruszki pozostałe po wieczerzy wigilijnej, które gospodyni zbiera, co ma przynieść zdrowie. Słowacy pieką zakuski (ciastka) których powinno być dwanaście, a niekiedy też pieką coś na wzór chałki z bakaliami. Bardzo odmienne od naszych zwyczajów jest to, że na Słowacji wigilijny stół nie jest cały zastawiony, a potrawy kolejno wnosi tylko i wyłącznie gospodyni domu.


8 komentarzy:

  1. Widać dużo większe przywiązanie do lokalnych tradycji niż w Polsce, gdzie Święta stają się coraz bardziej świeckie, a ludzie często wolą polecieć "pod palmę" niż spędzić ten czas z rodziną. Fajnie, że potraficie u siebie połączyć wpływy obu kultur :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko zależy od rodziny, i indywidualnie od człowieka. Ja uważam, że Polska tradycja też jest bardzo bogata - np. spójrzmy na 12 dań na stole, które w naszym domu zawsze są.. Potrafimy połączyć wpływy czterech kultur, bo żyjemy w NI i właśnie może dlatego w 2016 polecieliśmy tydzień przed świętami Bożego Narodzenia pod palmę ;) w podróż poślubną:) gdzie wypoczęliśmy po całym roku. Co prawda na święta powróciliśmy. Jednak okazuje się, że kobieta ma duży wpływ na swojego męża, bo to ja bardziej musiałam swojego męża namawiać do wyjazdu na Święta na Słowację :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Suuuper tekst :) Rzeczywiście - z jednej strony "na pierwszy rzut oka" tradycje podobne, ale jak się przyjrzeć bliżej, to jest sporo różnic. Ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mnie najbardziej zaskoczyło, gdy usłyszałam, że prezenty dla nas przyniósł Jezusek :) A jakże mi było dziwnie, gdy wcześniej użyłam polskiego tradycyjnego stwierdzenia gwiazdor. Najbardziej zaskoczony był Alexander.. ;) jaka zmiana, no jakże, to u nas w kraju zwykło się mówić, że prezenty przynosi Gwiazdor, a nie rodzice.. :) a co dopiero sam Jezusek!

      Usuń
  4. A to ciekawostka z tym opłatkiem :) Człowiekowi się wydaje, ze wszędzie tak samo a tu niespodzianka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskakujące prawda?
      Uwielbiam polski biały opłatek :) ten słowacki przypomina smak wafli deserowych, ale w wykonaniu cioci mojego męża jest jak poezja :)

      Usuń
  5. Przeczytałam jednym tchem!
    Najbardziej przypadł mi do gustu świąteczny dzień 13 grudnia - jaka szkoda, że nie jest w Polsce kultywowany :)
    Odnotowałam kilka zbieżności, chociażby to, że w Nowym Roku, pierwszy jaki przekroczy próg domu, to mężczyzna...
    Dziękuję za pouczająca lekturę
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak idzie czytanie na moim blogu. Mi też się ten Dzień 13 grudnia podoba tak ogólnie biorąc pod uwagę wszystkie kobiety, także te, które nie potrafią znaleźć sobie innych zajęć od ciągłego porządkowania i gotowania w domu, lub pracy poza nim. Ja nie mam z tym problemu, więc chętnie sobie takie dni w miesiącu sama ustalam ;) Nie wiedziałam, że u nas są takie zwyczaje dotyczące Nowego Roku, ale będę pamiętała, że ta tradycja dotyczy także Polski i polskich rodzin. :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są m.in. wykorzystywane w analizie statystyk poprzez Google Analytics. Blog nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies tak zwanych "ciasteczkach".

Copyright © 2017 weekendownik