Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexander. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexander. Pokaż wszystkie posty
weekendownik - nawyki czterolatka :)

sobota, września 02, 2017

weekendownik - nawyki czterolatka :)


Chyba każdy rodzic doskonale zdaje sobie sprawę, że większość dzieci w pewnym wieku je posiada. Wiadomo, że wszyscy je posiadamy, a dziecko bardzo trudno od jakichkolwiek odzwyczaić. Właściwie nie dlatego, że uznajemy to za idealne rozwiązanie dla zachowania spokoju. Ale zastanówmy się czym są tak naprawdę nawyki dziecka, i skąd się biorą. Czy koniecznie trzeba je wyeliminować, czy może... No właśnie. Właściwie już dawno temu zauważyłam, że moje dziecko jest inne od wszystkich, a przy tym bardzo uparte w swoim działaniu. No tak, przecież każde dziecko jest inne, dzieci maja inne charaktery, innych rodziców. Co więcej dzieci żyją w różnych kulturach i w ogóle w różnych domach.. Czasem, chyba jak większość rodziców, zastanawiałam się czy cechy mojego dziecka mieszczą się w granicach norm społecznych, a zdarzyło się w trosce o dziecko, że nawet próbowałam dopasowywać je do różnych zaburzeń, będąc jednak bliższą stwierdzeniu, że to niemożliwe, aby na nie cierpiał. Zachowania dzieci bywają różne, czasem rzeczywiście całe spektrum dziwnych sytuacji może świadczyć o chorobie. Ale większość z tych cech w zachowaniu pociech wcale nie jest na tle choroby. Tyle w nas zastanowień, i pytań, jeśli chodzi o nasze własne dziecko i jego świat. Myślę, że gdy tylko baczniej się przyjrzymy naszemu domowi, tradycjom w nim panującym, jak również głęboko zauważymy potrzeby naszego dziecka, wówczas będziemy pewne kiedy jego zachowania mogą wymagać wizyty u specjalisty. Czasem wystarczy trochę bardziej się zatrzymać, a niekiedy po prostu należy czekać na dobry moment,  aby osłabić nieco złe nawyki, przeszkadzające domownikom. Często w ogóle nie należy robić absolutnie nic i dać na przeczekanie. Alexander od momentu jak zaczął rozwijać się ruchowo, był bardzo aktywny, do tego stopnia, że czasem nie sposób za Nim nadążyć. Dodatkowo, bardzo trudno przychodzi zaakceptowanie Mu, że powinien być ostrożny. Do tego wszystkiego synek jest małym uparciuchem, który stara się postawić na swoim. Jeszcze trochę miesięcy temu, w zabawny sposób poruszyłam temat nawyków Alkowych, podchodząc do nich bardzo delikatnie, bo rzeczywiście były to czasem śmieszne, i niegroźne, wręcz miłe rytuały.
weekendownik - koniec wakacji

piątek, sierpnia 25, 2017

weekendownik - koniec wakacji


W ubiegłym tygodniu uświadomiłam sobie, że tak naprawdę wakacje dobiegają końca. Moje dziecko już lada moment przekroczy próg szkolny, ale także dla mnie zakończy się czas nieco dłuższego wolnego poranku, kiedy to mój synek miał przedłużony sen. Co więcej doszłam do wniosku, że to i tak mizerne wyjątkowo lato dobiega już końca. Trochę będzie szkoda tego luzu, i w sumie ciepła, które nam towarzyszyło, niestety lato w Irlandii tym razem mnie kompletnie rozczarowało, bo gdyby nie nasze wczasy w Polsce i wcześniej w Portugalii, kiedy to wylegiwaliśmy na plaży i działeczce, to mielibyśmy lato deszczowe totalnie. Właściwie poza kilkoma słonecznymi dniami w NI, od miesiąca pada deszcz, a od dwóch tygodni towarzyszy temu temperatura 16 stopni, to chyba naprawdę przesada! Postanowiłam jednak nie narzekać, bo już nieraz Wam pisałam o tym jak nie cierpię upałów i chyba to się zemściło.. ;) Więc składam ręce w podzięce za każdy słoneczny dzień, który trafia się tu gdzie mieszkam, zapraszając przyjaciół na grila, bądź podróżując na plażę, bądź wylegując na moim leżaczku (który jeszcze czeka na swoją rolę w tym sezonie?).
goodbye Preschool

środa, czerwca 28, 2017

goodbye Preschool


Nie myślałam nawet, że ten rok tak szybko minie. Pożegnanie przedszkola to nie lada wydarzenie dla czterolatka. Dziś nie zdaje On sobie nawet sprawy z tego, że to rzeczywiście był ostatni dzień w grupie, którą zresztą znał już ponad rok. Czy będzie pamiętał za kilka lat z kim spotykał się na zajęciach przedszkolnych przez parę godzin dziennie? A przecież przedszkole to nie tylko wstępna edukacja, i nauka dyscypliny przed szkolnej. To także nowe przyjaźnie. Pamiętam jak dziś moich kolegów i koleżanki z przedszkola. Tyle, że w Polsce wtedy spędzałam co najmniej 8 godzin dziennie z rówieśnikami, a poza tym przedszkole trwało około 3 lata, moje 4, razem z zerówką. Więc nie sposób zapomnieć osób z tamtych lat. Teraz kiedy okazuje się, że tylko kilkoro dzieci z grupy przedszkolnej znalazło się w P1, klasie szkolnej Alka, jakoś tak mocnej żal tego roku, tych znajomości. Myślę sobie, że następny rok będzie już zupełnie inny. No i z klasą liczącą chyba z trzydzieścioro dzieci. Bez Pań, które uczą w przedszkolu, w budynku obok. Póki co, czas na podsumowanie. Jako ogromny sukces muszę uznać zdyscyplinowanie mojego bardzo aktywnego dziecka w przedszkolu, który pomimo swojej upartości nauczył się w grupie dzieci tego, że nie zawsze musi być pierwszy, nie zawsze musi być najlepszy i nie wszystko jest Jego własnością. Co więcej, okazało się, że jest z usposobienia troskliwy, i opiekuńczy. Alexander zawarł pierwsze przyjaźnie, i akurat te osoby będą z nim chodziły do klasy pierwszej. W naszym posiadaniu jest książka opowiadająca o Jego przygodach i obowiązkach w przedszkolu, a ponad to pełna szuflada prac, które chętnie wykonywał. 

party urodzinowe Alexandra w Papugarni w Bydgoszczy

poniedziałek, czerwca 26, 2017

party urodzinowe Alexandra w Papugarni w Bydgoszczy

Czterolatek Alexander, nasz synek, obchodził w czerwcu swoje urodzinki w Polsce. Początkowo miałam w planie zorganizować party w pewnym klubie, jednak wszystko wyszło bardzo spontanicznie i ostatecznie zrobiliśmy je w Papugarni w Bydgoszczy. Miejsce to bardzo nam się spodobało, choćby z tego powodu, że nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji być w takim obiekcie pełnym ptaków. Salka okolicznościowa udostępniana przez Papugarnię pełni idealne funkcje na różne, także większe imprezy, z możliwością samodzielnego zorganizowania całości. O to właśnie nam chodziło, gdyż miałam już przygotowane dekoracje, i wybrany tort. Zależało mi głównie na dobrej zabawie Alka i Jego gości, oraz na tym, aby spełniło się jedno z marzeń mojego dziecka. Alexander lubi ptaki i z pewnością chciałby mieć jakiegokolwiek pupila, co na tę chwilę nie jest możliwe ze względu na nasz styl życia. Gdy zproponowałam Mu, że tam zrobimy Jego urodziny, był przeszczęśliwy, szczególnie, że bardzo chciał mieć tym razem urodziny z polskimi przyjaciółmi w Polsce. W roku ubiegłym świętował razem z dziećmi w Północnej Irlandii. Teraz kiedy rozmawiamy o dniu w Papugarni, moje dziecko bardzo dużo opowiada o tej uroczystości i widać jak bardzo ta rozmowa jest pełna pozytywnych emocji.
Papugarnia w Bydgoszczy została otwarta na początku tego roku i już od jakiegoś czasu nosiliśmy się z zamiarem jej odwiedzenia, ale jakoś tak nie było okazji. Jest to największe tego typu miejsce w Europie, które jest domem dla 80 różnych papug. Rzeczywiście ptaki te są dość różnorodne nie tylko w barwie upierzenia, ale też pod względem zachowania. Niektóre są olbrzymie, inne malutkie. Praktycznie wszystkie z nich są spokojne, choć sama natura papug jest dość zawadiacka. Pewnie wynika to z tego, że lubią się bawić i są bardzo mądre. Wyszukają dokładnie to, co je interesuje czyli w pierwszej kolejności błyskotki, gdyż jedzenia mają pod dostatkiem. Oczywiście papużki nie pogardzą też bakaliami, nasionkami i ziarenkami. Zazwyczaj wdzięcznie przysiadają i skubią jedzenie, które im podamy. Należy pamiętać, że papugi mają ostre pazurki i dziób, więc najlepiej samemu uważać, aby nas nie podrapały. Są na to pewne sposoby, o których opowie przyjazny personel pracujący w Papugarni. Osoby, które tutaj z ptakami przebywają, wiedzą o ich życiu naprawdę wszystko, i chętnie podpowiedzą jak się zachowywać 'w klatce', a także inne ciekawostki. Zanim wejdziecie przejdziecie też krótkie szkolenie na temat zachowania w tym miejscu. Oczywiście salka z ptakami to nietypowa 'klatka', bardzo duża, stworzona w specjalny sposób. Ptaki przebywają tutaj swobodnie i to my jesteśmy gośćmi w ich świecie. Według mnie jeśli kochacie zwierzęta, można tu nawet się zrelaksować. Dzieci radują się przebywając z papugami, zresztą papugi są wesołymi zwierzątkami, chętnie przylatują i jedzą dzieciom z ręki. Niektóre papugi nie zadowalają się jedzeniem, i czasem 'pogrzebią' we włosach, lub przy uszach. Warto schować wszelkie kolczyki. Możecie zobaczyć co papuga wyszukała w moich włosach i później przez cały czas zdobyczą się zabawiała. Miłe i inteligentne zwierzątka.




Oczywiście oprócz wizyty w papugarni, na górze lokalu odbywało się party synka. Szczególnie miłe okazało się malowanie drewnianych papug farbkami przez Alexandra i Jego młodszych przyjaciół. Taka pamiątka z urodzin przypomni Im, o tej wizycie w czwarte urodziny Alka. Dodatkowo był tort, śmietanowy z ulubionym motywem jubilata - Paw Patrol. Były tez prezenty, i zabawa z balonami, a tutaj muszę dodać, że w salce jest przekolorowo i także tu papugi towarzyszą uczestnikom do samego końca (na fototapetach). Przy wyjściu można kupić ciekawe pamiątki związane ze światem zwierząt.










samoloty z kartonu

niedziela, marca 19, 2017

samoloty z kartonu


Odkąd pamiętam, zafascynowana jestem samolotami. Zresztą od młodych lat byłam poniekąd związana z nimi. Kiedyś mój tata pracował w dziale mechanicznym bydgoskiego lotniska. Jako mała dziewczynka pomimo płci żeńskiej podziwiałam Jego umiejętności. Jednym z naszych wspólnych zajęć w czasie wolnym, już od wtedy, gdy skończyłam kilka lat było modelarstwo. W Bydgoszczy, skąd pochodzę, w ścisłym centrum mieścił się  sklep z akcesoriami dziecięcymi i zabawkami, jedyny niepowtarzalny, który zresztą co weekend odwiedzaliśmy zakupując coraz to nowsze kartonowe i inne zestawy. Składaliśmy nie tylko samoloty, ale dzisiaj temat jest jeden i to właśnie moment, aby powrócić do dzieciństwa. Choć obecnie z samolotami głównie łączą mnie loty z Północnej Irlandii gdzie mieszkam z rodziną, do Polski, nie sposób na tym skończyć zainteresowanie nimi. Latamy razem z kilkuletnim synkiem przynajmniej kilka razy w roku. Tak naprawdę pierwszym samolotem naszego Alexandra był podarowany przez przyjaciół plastikowy samolot pasażerski, sterowany na pilota. Oczywiście przyjdzie jeszcze czas, aby nasze dziecko zainteresowało się w przeróżny sposób tematem latania i samolotów, ale nie mam nic przeciwko temu, aby już pomału zacząć spełniać Jego wyobrażenia 'o lataniu'. Nie jestem zwolenniczką nagminnego kupowania dziecku zabawek, które wręcz przeładowane leżą później w dziecięcych pokojach na dywanach, a zazwyczaj aż wysypują się z pojemników, aby później z sentymentu stać się 'rupieciami' przechowywanymi przez rodziców w piwnicach, pawlaczach, itd. Mimo to uważam zabawki kartonowe za te, których nigdy za wiele. Nie jest to z pewnością tylko i wyłącznie z powodów czysto ekologicznych, ani tez ideologicznych. Uważam zabawki kartonowe przede wszystkim za najbardziej twórcze, rozwojowe, a do tego bezpieczne jak żadne inne.

Dzień Ojca - Antrim Castle Gardens

czwartek, czerwca 23, 2016

Dzień Ojca - Antrim Castle Gardens



Postanowiliśmy, wraz z moimi chłopakami, że tegoroczny Dzień Ojca (obchodzony w polskim wydaniu) spędzimy poza domem, tym bardziej że pogoda wyjątkowo dopisała. W związku z tym, że mieszkamy w UK, Father's Day wypadł tutaj w innej, wcześniejszej dacie, i tata Alka już otrzymał prezent w postaci sportowej czapki z daszkiem. Doszłam do wniosku, że ten Dzień Ojca, tatuś już jakby obdarowany zostanie tylko i wyłącznie czasem spędzonym ze swoim synkiem, no i oczywiście z Jego mamą, czyli mną. :) Wyruszyliśmy na wycieczkę, do Parku - Antrim Castle Gardens, który posiada idealne ścieżki na przejażdżki rowerem, a także na spacerki. Więcej o parku przeczytacie w relacji z naszego jesiennego spaceru. Zajrzyjcie koniecznie do tego artykułu, bo to naprawdę piękne miejsce. Tym razem w Parku spędziliśmy pół dnia, maszerując tuż za pomykającym swoim rowerkiem - Aleksiu, który był tak zajęty najnowszym gadżetem i oglądaniem pięknych krajobrazów, kwiatów i ruin zamku Antrim, że mogliśmy naprawdę się zrelaksować. Później zaszliśmy aż do centrum miasta, o ile tak można nazwać to małe śródmieście. Naszym celem stały się dwa second handy antyków i porcelany, w których można wyszukać wiele pięknych dodatków do domu z drugiej ręki. Dzisiaj - króciutka relacja, za to przesyłam Wam sporą dawkę zdjęć, z naszego spaceru, w tym także fotografie pięknych, kwiecistych ogrodów.

3 latka Alexandra

środa, czerwca 08, 2016

3 latka Alexandra



Hej :) no więc mamy w domu już wyrośniętego trzylatka. No tak ,Alexander na pewno należy do dojrzałych jak na swój wiek maluszków. Przede wszystkim myślę, że jest to zasługa genów ;) a w tym kondycji po tacie, witalności po mamie, a charakterku - chyba już nieco wyrobionego. Ostatni rok, to głównie szereg zmian - oczywiście całkowite przejście z pieluch na toaletę, pełna umiejętność rozmowy, czy uczęszczanie na zajęcia wczesno przedszkolne przyczyniły się do ogromnego rozwoju. Jestem bardzo zadowolona z tych zmian, choć przeraża mnie odrobinę samodzielność mojego dziecka, głównie z powodu tego, ze jest On bardzo odważny i aktywny. Ale, jak mówią znajomi,  nie powinniśmy się obawiać, bo jest to zdecydowanie lepsze niż gdyby dziecko było flegmatyczne, czy gdyby np. było niejadkiem. My nie mamy takich problemów. W związku z planami urlopowymi udało się namówić synka do bardzo przyjemnej sesji zdjęciowej - mianowicie rozpoczęliśmy dzień od wizyty u fortografa, gdzie Alex spokojnie pozował do zdjęć na paszport irlandzki. I tutaj wyraźnie widać różnicę w wyglądzie od pierwszego tygodnia Jego życia, kiedy wyrabialiśmy Mu poprzedni paszport - diametralnie się zmienił. Postanowiłam dodatkowo, na własną rękę udokumentować naszą wizytę w atelier i przy okazji mój mąż 'załapał' się na zdjęcie z synkiem. 
Waterfoot Beach first time 2016 - mały podóżnik

niedziela, maja 08, 2016

Waterfoot Beach first time 2016 - mały podóżnik



Po południu zgodnie z zapowiedzią pogoda poprawiła się o kilka stopni, a w naszym mieście można było podziwiać już tylko błękit nieba. Do tego około godziny 14 w słońcu było momentami naprawdę ponad 20 stopni. My co prawda na ten weekend mieliśmy inne plany, ale po zapowiedziach pogodowych zmieniły się one radykalnie już wieczorem w piątek. m.in z powodu złej sobotniej pogody przełożyliśmy nasze odwiedziny w Oranmore Rooms and Restaurant  na inny termin i w sobotę pozałatwialiśmy kilka ważnych spraw za to niedziela, jak zwykle upłynęła na rodzinnym lenistwie. Do południa upiekłam szarlotkę, a na popołudnie tata wymyślił nam rozrywkę. Co można robić w bardzo ciepłą i słoneczną niedzielę, kiedy wszyscy są w domu (mama+tata+Alexander). No na pewno nie siedzieć w domu! Jakieś trzydzieści minut drogi od nas znajduje się pierwsza plaża. Na której byliśmy właśnie dzisiaj po raz pierwszy w tym sezonie. Jeśli znacie klimat Półcnocnej Irlandii - pewnie jesteście świadomi, że tutaj na plażę jeżdzi się głównie po to, aby spacerować, bawić się na piasku i opalać - w te bardziej ciepłe dni. A my tym razem przyjechaliśmy w zupełnie innym celu. :) Co prawda nie był to jedyny powód do wyjazdu nad morze, ale swoje zrealizowaliśmy. 

FantasyTab Overmax - tablet dziecięcy

wtorek, kwietnia 19, 2016

FantasyTab Overmax - tablet dziecięcy



Tuż przed Świętami Wielkanocnymi podjęliśmy wraz z mężem decyzję o zakupie dla naszego synka - trzylatka tabletu. Po przeglądzie przez nas ofert w Polsce i w UK, oraz po dokładnym przeanalizowaniu umiejetności synka i Jego ewentualnych potrzeb zdecydowaliśmy ostatecznie, że będzie to tablet z polskiej strony internetowej z polskimi programami edukacyjnymi oraz typowo przeznaczony dla dziecka. Jest nim tablet Overmax Fantasy Tab łaczący w sobie przede wszystkim funkcje gier i nauki poprzez zabawę. Jest to tablet przeznaczony dla dziecka od wieku około 4 lat. Zdajemy sobie sprawę, że do niektórych gier i zabaw nasz synek nie jest jeszcze na tyle samodzielny, aby samemu je obsługiwać. Dlatego też czasami uczestniczymy przy obsłudze tabletu. Oczywiście dążymy do tego by dziecko stało się jedynym obsługującym swój 'mini komputer', tak aby wiedziało, że jest Jego właścicielem. Jest to bardzo ważne, gdyż zachęca to do aktywnej zabawy naszego malucha a my możemy mieć w pełni kontrolę nad obsługą. O tablecie więcej znajdziecie w dalszej cześci artykułu, a teraz napiszę Wam dlaczego zdecydowałam się na zakup takiego sprzętu elektronicznego dla mojego syna.



instrumenty muzyczne przyjazne dzieciom/ weekendownik

poniedziałek, lutego 22, 2016

instrumenty muzyczne przyjazne dzieciom/ weekendownik


Mamy poniedziałek z muzyką, a ja przygotowałam dla Was kolejną niespodziankę. Dziś nie będzie typowo, czyli znów odbiegam nieco od stałej formy poniedziałkowego wpisu. Zwykle pokazuję Wam ciekawe płyty z naszej rodzinnej kolekcji. Tym razem postanowiłam pokazać Wam nasze podręczne instrumenty muzyczne - w dużej mierze drewniane, i wykonane z naturalnych produktów. W tym artykule, chciałabym szczególnie podkreślić znaczenie muzyki, a także instrumentów muzycznych w domu - które odgrywają znaczącą rolę w samopoczuciu i rozwoju dziecka. Nie jesteśmy rodziną muzyków, ani też artystów, choć wszyscy lubimy melodie i dźwięki - i oboje potrafimy na kilku prostych instrumentach zagrać, nie pracujemy zawodowo w branży muzycznej. My dorośli zdajemy sobie sprawę, jak ważne znaczenie w naszym życiu odgrywa muzyka. W domu posiadamy kilka starych, oraz kilka nowych, kupionych z myślą o synku podręcznych instrumentów muzycznych. 

najpiękniejsza walentynkowa kartka

niedziela, lutego 14, 2016

najpiękniejsza walentynkowa kartka


Zewsząd słyszę pytania - 'Czy obchodzisz Walentynki?', 'Czy jesteś zwolenniczką świętowania Walentynek'?. O ile w roku ubiegłym mogłabym się nad odpowiedzią zastanowić, ponieważ już kolejny rok z rzędu obchodziliśmy je w podobny sposób - miłośnie z moim, wtedy jeszcze narzeczonym - o tyle w tym roku jakby nabrałam pewności, że święto to ma dla nas znaczenie. Pierwsza rzecz, która na pewno zmieniła istotę odbierania dnia 14 lutego przeze mnie to fakt, że  w tym roku ten dzień spędzamy już jako małżeństwo i jest to poniekąd pierwsza taka sytuacja w moim życiu, kiedy moim Dużym Walentym jest mój mąż. Jednak nie jest to najważniejsza przyczyna ucztowania w Walentynki naszej miłości. W tym roku - kolejnym już z rzędu wspólnym, rodzinnym moim Małym Walentym okazał się mój synek. Jak mogłabym nie świętować okazji w których moje dziecko (niedługo trzylatek) przychodząc z przedszkola informuje mnie, że będą Walentynki! W tym roku utwierdziłam się w przekonaniu, że nasz kalendarz świąt będzie chyba najbardziej współgrał ze świadomością naszego Alexandra. Tak, to prawda - ponieważ żyjemy w Państwie, gdzie ten dzień jest wesoło obchodzony i podkreślane jest Jego znaczenie, oraz znaczenie bliskości i miłości oraz ważnych dla dziecka osób, bliskich dla Jego serduszka. Takimi osobami są dla dziecka niewątpliwie Jego rodzice, dziadkowie, opiekunowie - także Panie przedszkolanki, które dbają - aby Ich podopieczni mogli takie dni odpowiednio celebrować, a przy okazji rozwijać dziecięce umiejętności.

Rzeczywiście - przyznam się Wam, że tym razem serce bardzo mi podskoczyło, gdy Pani po zajęciach wręczyła mi pracę Alka, którą wykonał sam, z pomocą opiekunek (przy wypisywaniu). Tą pracą była najpiękniejsza laurka-kartka, jaką kiedykolwiek w życiu dostałam. Do tej pory zebraliśmy już kilka ładnych obrazków i wyklejanek naszej pociechy, lecz ta mnie bardzo zaskoczyła, bo powiem Wam, że ja (chyba) takiej nigdy w życiu sama nie wykonałam, lub po prostu o tym nie pamiętam. Poza tym bardzo interesujące jest to, że moje dziecko uwielbia kleić takie papierowe obrazki - przy czym w domu zawsze chce uczestniczyć przy klejeniu (naprawczym) pomagając tacie w reperacji swoich zabawek. Ulubionym zajęciem domowym synka jest rysowanie, z kolei przy próbach malowania i klejenia - nigdy nie zauważyłam Jego skupienia. Więc w domu z tego na razie zrezygnowaliśmy. Budujące jest to ile pożytecznych rzeczy dziecko robi w na zajęciach przed przedszkolnych, których po prostu nie miałabym okazji teraz wdrożyć wychowując i edukując go tylko w domu. W takim razie z całą pewnością mogę stwierdzić, że ten dzień 14 lutego jest ważnym świętem pod każdym względem. Walentynkom mówię TAK! 
Nursery Rhymes - poniedziałki z muzyką

poniedziałek, stycznia 18, 2016

Nursery Rhymes - poniedziałki z muzyką



W dzisiejszy poniedziałek z muzyką chcę Wam pokazać najświeższą płytkę, jaką kupiliśmy tydzień temu w Tesco UK poszukując dla Alexandra materiałów edukacyjnych, które mogą Mu przydać się do przedszkola. Przy okazji zakupu prezentu urodzinowego dla koleżanki Alka - dobrze rozejrzałam się na półkach z książkami dla dzieci i natrafiłam na ostatnią CD Audio Nursery Rhymes (rymowanki przedszkolne) najnowszego wydania z maja 2015 wydawnictwa Make Believe Ideas Ltd. Chyba nie zdziwicie się, jak powiem, że całość, Cd wraz z pięknie wydaną książeczką  - jest dokładnie tym, czego szukałam, ponieważ w przedszkolu zwykle pierwsza edukacja łączy się ściśle z muzyką, tańcem i zabawą. Moje dziecko uwielbia oczywiście te trzy formy spędzania czasu - jednak prawda jest taka, że do tej pory głównie skupiliśmy się na rozwoju w kierunku języka polskiego i węgierskiego. Teraz przyszła pora, aby lepiej poznał większość popularnych angielskich piosenek przedszkolaka - których z pewnością idealnie nauczy się śpiewać w przedszkolu. Jednak ja taką płytą - nie pogardzę, ponieważ uwielbiam angielskie rymowanki, są rytmiczne, delikatne i bardzo dziecięce. Niektóre, jak np. 'Old MacDonald' - Pan MacDonald, czy 'The wheels on the bus' - 'Koła w autobusie' wszyscy na całym świecie już chyba znają, ale są też takie, spośród tych 24 na płycie, których nawet nie słyszałam. Dodam tylko, że tekst każdej piosenki jest napisany w książeczce wraz z piękną ilustracją. Ilustracje do książeczki wykonała Sarah Vince. 

czapka - zimowy przyjaciel twojego dziecka

piątek, stycznia 15, 2016

czapka - zimowy przyjaciel twojego dziecka

Przyszła zima, czyli czas zimna i chłodu, ale także spacerów z dziećmi na sankach, wspólnych wyjazdów w góry na narty. Wszyscy zaczynamy się ubierać ciepło, nakładamy czapkę na uszy, szalik dokładnie zawiązujemy wokół szyi, a nawet wydobywamy z zakamarków grube rękawice. Przy tym wszystkim wiele słyszy się w mediach, aby szczególnie chronić głowę przed zimnem. O pozytywach noszenia czapki, a także o niedobrych skutkach jej nienoszenia wiele słyszy się każdego dnia, jednak ja dzisiaj chciałabym się przyjrzeć zagadnieniu polubienia Jej przez nas, a co za tym idzie przez nasze pociechy - nie tylko z perspektywy zdrowia. Drogie mamy z pewnością nie raz miałyście do czynienia z sytuacją, kiedy Wasze dziecko podczas ubierania się do wyjścia z domu na widok czapki zwyczajnie ucieka, bądź płacze.. Zwykle wiek w takiej sytuacji bywa najmniej istotny, ponieważ zdarza się to dzieciom młodszym i starszym, a nawet i osobom dorosłym (to już w inny sposób się odbywa). Maluchy zwykle płaczą, a młodzież zdejmuje czapkę ukradkiem po wyjściu z domu. Zastanówmy się dlaczego tak się dzieje? Dawno już minęły czasy - które sama pamiętam ze swojego dzieciństwa, kiedy zwyczajnie wstyd założyć brzydką czapkę, oklepaną czapkę, którą mają wszystkie dzieci dookoła (a my wyglądamy w niej gorzej od nich). Lata osiemdziesiąte to w Polsce prawdziwe zimy, śnieg po kolana i mróz około -20 stopni. Nic więc dziwnego, że nikt specjalnie 'nie strajkował w ubieraniu czap', bo choć w sklepach wielkiego wyboru czapek dla dzieci nie było - to babcie i mamy wyrabiały dla swoich szkrabów na drutach grube czapy z pomponami - taką miałam i ja. Zadowolone mamusie zaś same nosiły popularne toczki z lisa, bądź innego sztucznego futerka. Pod koniec lat osiemdziesiątych zbyt wiele nie zmieniło się w wyborze czapek, pojawiły się tylko nowe modele - seryjnie wyrabiane kominy (okropnie niewygodne), które były nakładane dzieciom.


Już wtedy rozpoczęły się złe czasy dla malucha - gdyż kominy wywoływały atak płaczu, dziecko po zdjęciu takiej czapki z głowy było okropnie spocone i tak naprawdę (przypuszczalnie) kończyło się to chorobą. Piszę z perspektywy własnej osoby urodzonej w ostatnim roku lat siedemdziesiątych. Dziś będąc kobietą 'na emigracji', matką dwu i pół rocznego chłopca, żyjącą w Kraju, gdzie zwykle temperatura zimą w najgorsze mrozy nie schodzi poniżej kilku stopni - patrzę na wszystko z przymrużeniem oka i z uśmiechem na ustach - szczególnie wspominając swoje dzieciństwo, a dokładnie lata dziewięćdziesiąte, kiedy będąc nastolatką ukradkiem zrzucałam czapkę po wyjściu z domu i zamiast chronić głowę, dbałam o dobrą fryzurę. Poza tym nie cierpiałam gdy włosy elektryzowały się. Dzisiaj przyglądam się rozwojowi mojego dziecka w Północnej Irlandii, gdzie jeszcze do końca grudnia zdarzało mi się spotkać na ulicy idące z rodzicami dzieci w wieku przedszkolnym bez czapki. Nie wspominam już nawet o młodzieży, która tutaj czapki nie nosi - a ze szkoły wraca w samym mundurku i co prawda w grubych rajstopkach (dziewczyny). Tutejsze pielęgniarki twierdzą, że zaobserwowały iż polskie matki zdecydowanie przegrzewają niemowlęta i dzieci... Bądź, co bądź - każdy wybiera dla siebie i swojej rodziny indywidualną opcję, która go zadowoli. Jest w czym wybierać - nie tylko kolorystycznie, lecz także kształtem, jakością, a nawet motywem przewodnim - którym może być ulubiony bohater bajkowy, lub filmowy na czapeczce dziecka. Nie zawsze rodzaj zakupionej czapki może okazać się trafną decyzją - gdyż zdarza się nabyć nieodpowiednio dopasowaną, z nieodpowiedniego materiału bądź za ciepłą, co może być przyczyną niezadowolenia, a także przeziębienia dziecka.



Mój synek bardzo lubi nosić czapki - nie wyobrażam sobie, aby zimą bez niej chodził. Obecnie, i wcale nie tylko za granicą (jak to się zwykło myśleć), jest tak ogromny wybór czapek, również tych, które poza dobrym wyglądem, są dobrze wykonane i z wysokogatunkowych materiałów, więc dzieci bardzo chętnie je noszą. Jedyne co może je zniechęcić - to zły rozmiar, bądź nieodpowiednia grubość. Pamiętajmy, aby wchodząc z zimna do pomieszczeń ogrzewanych - zdejmować dziecku nakrycie głowy. :) To też powoduje w dziecku odruch wyrzucania czapy z głowy. W krajach z którymi my jako rodzina mamy do czynienia istnieje ogrom bardzo ciekawych ofert nakryć głowy, i panuje też klimat odpowiedni, aby je nosić. W domu, w sezonie jesienno-zimowym mamy dla naszego dziecka zwykle kilka czapek. Jestem matką, która postanowiła dać swojemu dziecku wybór w postaci paru sztuk wyłożonych w specjalnej torbie w przedpokoju, dzięki czemu nauczyło się między innymi samodzielnego ubioru wielu części garderoby i nie zauważyłam, aby mój syn ubierając czapkę był niezadowolony. Wręcz przeciwnie - jest radosny i lubi tę swoją osobistą strefę czapuś, w której chętnie przebiera. Po prostu lubi nosić czapki ! Z drugiej jednak strony obiecałam sobie, że w kwestii ubioru dziecka (chodzi bardziej o ilość garderoby) nigdy nie będę przesadzała. Oczywiście z całym szacunkiem dla wyboru, jak też dla niektórych stylów wychowawczych stosowanych przez mamy i babcie nazywanych zwykle - 'nie mogłam się oprzeć, takie cudeńka dla tych dzieci teraz robią', uważam, że we wszystkim musi panować równowaga. Tak - ja jestem mamą, która jest zadowolona z tego, że moje dziecko chętnie nosi czapkę i szalik. Bardzo raduje mnie ten moment wyjścia z domu, kiedy synek chwyta w dłoń czapkę i mówi - dzisiaj 'ta' mamo! Przecież dziecko ubieramy dla Niego, a nie dla siebie..

dzisiejsze wydarzenie - śnieg spadł w Ballymenie

czwartek, stycznia 14, 2016

dzisiejsze wydarzenie - śnieg spadł w Ballymenie



A co to dzisiaj za wydarzenie??!  Śnieg spadł w Ballymenie :D Hurra ! Niewielki co prawda, ale na spacer saneczkowy wystarczy. Do tego długo do południa się utrzymywał :). Już kiedy się obudziłam i otworzyłam oczy - przywitał mnie cudowny wschód słońca. Był inny niż zwykle. Dlatego też od razu przeczuwałam, że dzisiejszy dzień będzie odmienny od poprzednich dni stycznia. Długo, długo zima nie dawała znaku o sobie. Z niecierpliwością czekaliśmy na białe oznaki zimy, które w święta nie pojawiły się niestety... Dopiero teraz od kilku dni w nocy były przmrozki, styczeń jest tutaj najzimniejszym miesiącem roku. Właściwie to już taka nasza tradycja - odkąd na świat przyszedł synek Alexander, że w momencie pojawienia się nawet najmniejszego białego puchu - wychodzimy go obejrzeć. 

pierwsze zaproszenie dla Alka na party urodzinowe!

środa, stycznia 13, 2016

pierwsze zaproszenie dla Alka na party urodzinowe!


W ubiegłym roku nasz Alexander zaprzyjaźnił się ze starszą od siebie o pół roku Lenką. Byłoby idealnie, gdyby dzieci mogły spotykać się częściej niż tylko kilka razy w roku. Jednak zarówno rodzice Lenki - nasi znajomi, jak i my, czesto żyjemy w rozjazdach i spędzamy znaczną część roku poza domem. Sytuacja w tym roku z pewnością odmieni się na korzyść dzieci, ponieważ nasze pociechy lada moment zaczynają przygodę z przedszkolem i jeśli dobrze pójdzie, od września będą chodzić razem do tej samej placówki, a może i nawet do tej samej grupy. W tym roku Alexander odwiedził już dwa razy swoją koleżankę, co więcej pozostał w domu cioci z Lenką dobrych kilka godzin, podczas, gdy my rodzice nie mogliśmy się Nim zająć. 

The Best Kids...Ever! 4 Cd's - poniedziałki z muzyką

poniedziałek, stycznia 04, 2016

The Best Kids...Ever! 4 Cd's - poniedziałki z muzyką


Przez kilka tygodni pokazałam Wam w poniedziałkowym cyklu płyty szczególnie ulubione przeze mnie, jak równiez przez mojego męża. Ostatni tydzień, obfitował w wiele wesołych dni w naszym życiu, jak wiecie - działo się sporo i właśnie ostatnie uroczystości, powodujące bardzo aktywne zakończenie roku przyczyniły się do tego, że w Sylwestra spędziliśmy bardzo rodzinnie w naszym domu. Królowały rytmiczne płyty i sporo tańczyliśmy szczególnie z naszym dzieckiem. Oprócz płyt tych 'dla dorosłych' z rodzinnej kolekcji wyciągneliśmy też sympatyczną płytę dla synka, który przed północą bawił się w jej rytmach. Jest to set składający się z 4 płyt cd z utworami dla dzieci i młodzieży. W wakacje przyjaciele podarowali swojemu chrześniakowi - całe mnóstwo płyt edukacyjnych, a w tym właśnie tę płytę - album muzyczny czteroczęściowy z utworami dla dzieci, od malucha po szkołę. Nasz synek bardzo ją lubi, lecz w okresie jesiennym płyta leżała na półeczce (zwykle pod koniec lata puszczałam ją skaczącemy na trampolinie synkowi). Teraz płyta znów bawiła naszego synka, który ją uwielbia. Ja z kolei mam do tej muzyki wielki sentyment - to piosenki moich lat dziecięcych...

świąteczny klimat w naszym domu

sobota, grudnia 26, 2015

świąteczny klimat w naszym domu


Mamy drugi Dzień Świąt Bożego Narodzenia i jest to ten moment kiedy znalazłam chwilę, aby opowiedzieć Wam o tegorocznych Świętach w naszym domu. W tym Roku jest dość wyjątkowo - spędzamy je w UK (i tak powinno być). Od kilku lat, odkąd mieszkamy tutaj jako rodzina - do tej pory tak naprawdę chętnie wracaliśmy do domów rodzinnych i nasze dotychczasowe świętowanie odbywało się w pewnym sensie w podróży. Były to bardzo miłe chwile, głównie ze względu na odwiedzanie najbliższych, ponieważ są osoby, z którymi mamy idealne relacje, i pomimo sporej odległości chcemy je nadal kontynuować.  Nasze przygotowania do świąt rozpoczęły się już w pierwszej połowie grudnia. Przede wszystkim nie mogliśmy się doczekać na wystrojenie domu i pomimo wcześniejszych planów kupna żywej choinki około 20 grudnia, pobiegliśmy po sztuczne drzewko, które moze jeszcze się przyda w innym roku... Ubieranie choineczki było wręcz uroczyste :), wesołe, z muzyką w tle i co najważniejsze - w trójkę.



W tym mijającym już roku naszym głównym założeniem było pięknie spędzić ten czas TYLKO w trójkę i tak naprawdę nam się to udało, w czym w dużej mierze pomógł fakt, że przechodziłam w tym momencie zapalenie gardła. W obawie o moją możność mówienia w następnym tygodniu (z racji zbliżającego się najważniejszego w tym roku dnia w życiu naszej rodzinki) - postanowiłam nigdzie nie dzwonić, oraz odmówić zaproszeń tutejszych przyjaciół. Co więcej zgodnie z planem, nie byłam obecna na portalach społecznościowych, na które zwykle dziennie przeznaczam około 2 godziny. Cały czas... i z całym szacunkiem dla moich chłopaków świetnie się bawiłam z moją rodziną. 




rodzinna lista muzyczna - ubieramy choinkę

piątek, grudnia 11, 2015

rodzinna lista muzyczna - ubieramy choinkę


Nie ma chyba bardziej rodzinnego i przyjemnego czasu, jak okres wspólnego wyczekiwania przed Świętami Bożego Narodzenia. Jest to idealnym moment, aby wspólnie przygotować się do przyjścia Dzieciątka, czyli Wieczerzy Wigilijnej. Wspólne wypieki, strojenie domu, pakowanie prezentów czy też słuchanie świątecznych piosenek. Ukoronowaniem tych wszystkich starań jest  spotkanie rodzinne w ukochanym domu, z bliskimi, łamanie się opłatkiem, wspólne jedzenie potraw, z kolendami w tle, Pasterka. Oczywiście nie każdy może dokładnie tak spędzać ten czas, przedświąteczny, świąteczny. Niekiedy z wyboru, ze względu na oddalenie, wykonywany zawód, a innym razem z konieczności - choroba, czy nieobecność Bliskiej Osoby. Myślę, że każdy z nas, nawet ten nieobecny w domu, może posłuchać świąteczną listę przebojów. Jest to możliwe nawet bez udziału innych osób, (choć przyznam, że z rodziną i przyjaciółmi jest zdecydownie lepiej). Inne atrakcje przedświąteczne polecam robić wspólnie z Kimś ważnym dla nas, ponieważ to jedyny okres w roku, kiedy można być naprawdę blisko, a okres zimowy szczególnie nastraja nas do takiej bliskości, do potrzeby cieła domowego ogniska. Właśnie wczoraj, był taki wyjątkowy dzień, kiedy nasza trójeczka (Alexander, tata, i mama) już w południe zgromadziliśmy się w salonie i rozpoczęliśmy rodzinne strojenie choinki. Wszystko ze świątecznymi utworami muzycznymi w tle, z których zresztą ułożyłam playlistę razy trzy - czyli piętnaście naszych ulubionych świątecznych piosenek. Początkowo pomyślałam, aby taką listę stworzyć Wam w jednen z muzycznych poniedziałków. Jednak mam w zanadrzu jeszcze jedną ciekawą płytkę z taką muzyką wydaną specjalnie na święta, o której chciałabym więcej napisać przy okazji cyklu, więc zwyczajnie... nie starczy poniedziałków do Świąt Bożego Narodzenia.

Alexander



Począwszy od  pierwszych pięciu, które wyjątkowo przypadły do gustu naszemu synkowi - głównie ze względu na teledyski :). Tak więc, tanecznym krokiem, o dziwo (!) nasze dziecko od razu wiedziało o co chodzi.. Alek szybciutko zabrał się za strojenie choinki, ponieważ od poprzedniego popołudnia stała nieubrana w dekoracje. Już wcześniej zapytał mnie co będziemy z nią robić. Ogromnie uradowany, najpierw na dolnych poziomach, a później na krześle cały środek choinki ubierał sam, a gdy już nie było bombek zapytał - Mamo czy to już koniec?

tatusianki - kołysanki poniedziałki z muzyką

poniedziałek, listopada 23, 2015

tatusianki - kołysanki poniedziałki z muzyką

"Tatusianki-Kołysanki" relaksacyjna muzyka dla dzieci. „Kołysanki – tatusianki” to płyta na której popularni i lubiani aktorzy, wokaliści i prezenterzy śpiewają prześliczne kołysanki – muzyka Marcin Kindla/słowa Wojciech Byrski. Odczarowujemy mit kołysanek, które w teorii mamy śpiewają swoim dzieciom a jak pokazuje życie i doświadczenie robią to też ojcowie, i robią to doskonale. Znani i popularni ojcowie pokazali nam – słuchaczom najbardziej intymne i przepiękne arkana ojcowskiej miłości. To płyta nie tylko dla najmłodszych słuchaczy, to przepiękny nastrojowy album dla każdego, bo przecież każdy z nas był kiedyś dzieckiem.

 To powrót do cudownych lat beztroskiego dzieciństwa pełnego miłości. Na płycie z której część dochodu zostanie przekazana Domowi Aniołów Stróżów z Katowic, zaśpiewali: Marcin Perchuć, Olivier Janiak, Paweł Małaszyński, Artur Gadowski, Olek Klepacz, Arkadiusz Jakubik, Ferid Lakhdar, Marcin Kindla, Tomasz Karolak, Krzysztof Kiljański.

1. Krzysztof Kiljański - "Na trzy"  2. Ferid Lakhdar - "Lepiej gdy ktoś jest" 3. Artur Gadowski - "W parę słów" 4. Olivier Janiak - "Alchemik" 5. Paweł Małaszyński - "Olbrzymy" 6. Olek Klepacz - "Naśnij" 7. Arkadiusz Jakubik - "Na dzień dobry - dobranoc" 8. Marcin Kindla - "Od kiedy Cię mam" (Dla Nikosia) 9. Tomasz Karolak - "Co w nas śpi" 10. Marcin Perchuć - "Tatusianki"



no to chlups ! co można w niepogodę ?

piątek, listopada 20, 2015

no to chlups ! co można w niepogodę ?



Przyszła pora zapewnić dziecku szczęście w tym sezonie! Doszłam do wniosku, że od pewnego czasu każdego dnia pada deszcz. Gdy  to zrozumiałam okazało się, że czegoś brakuje do szczęścia. O czym mowa? O kaloszkach! Niestety, ale poprzednicy są już przyciasnawi.. W ubiegłym tygodniu pomaszerowaliśmy do kilku sklepów z odzieżą dziecięcą i spośród wybranych przez nas, Alek sam podjął decyzję, nałożył buty na nóżki mówiąc: 'idziemy'. No dobrze. Kaloszki całkiem przyzwoite, nawet lepsze do poprzedników już zostały 'ochrzczone'. Jednak później przez kilka dni stały w kącie, a to z powodu braku deszczu, a potem z powodu wielkiej ulewy, wreszcie przez dwudniowy katar ich właściciela. 

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik