wtorek, maja 16, 2017 2

Ulster Folk and Transport Museum - Northern Ireland

Witamy w XIX wiecznej Irlandii, gdzie królują kamienne domy ze strzechą i ogrodem pełnym zieleni przez cały rok. W kuchni bucha ogień z pieca, a ku centrum przejeżdża dorożka z rodzinką wybierającą się na zakupy. Jadąc ze wsi, po drodze odwiedzą pocztę, gdzie nadadzą telegram. Pani jest umówiona do krawcowej na przymiarki i szycie sukienki. Salon mody mieści się w mieście, i jest położony bardzo blisko apteki, gdzie mogą zakupić kilka niezbędnych leków. Można by tak bez końca, np. o firmowym barze Bushmills, w którym z pewnością będzie przebywał mąż Pani w sobotni wieczór. O szkole z której w poniedziałek po lekcjach wybiegną dzieci Pani i Pana. Później też o studiu fotograficznym, do którego rodzinka przyjdzie na umówiony niedzielny termin, aby zrobić nowe rodzinne zdjęcia. Są kościoły różnych wyznań, i cała masa rzemieślników, z których usług Państwo korzystają. Ulster Folk Museum, jest odzwierciedleniem Irlandzkiej mieścinki, gdzie czuć mocno ducha dawnych lat. To właśnie tutaj dotarliśmy w Poniedziałek Wielkanocny jadąc z Ballymeny NI do Bangor na kilkudniowy wypoczynek z okazji Easter - Świąt Wielkanocnych. Zaraz po zaparkowaniu auta na darmowym parkingu, i po zakupie wejściówek w kasie biletowej, przechodzimy ku centralnej części skansenu.

















Mijamy domki i kamienice z 'tamtych' lat, i licznych odwiedzających, którzy przybyli tu z okazji trwającego ewentu świątecznego. Jest gwarno, wesoło, i trwają różne zabawy dla dzieci. Alexander bierze udział w warsztatach tworzenia kurczaczkowych i zajączkowych bransolet papierowych. Zaraz potem mijamy kamienice i sklepiki w mieścince, zaglądamy do wszystkich po kolei. Jest dom bogatszych mieszkańców z równie obfitą biblioteką, ale też obok są ubogie kamienice, bardzo wąskie i niewielkie, zimne. Wchodzimy do budynku banku, komisariatu policji, czy też do pracowni krawieckiej. Jest sklep z cukierkami ze wszelkimi gadżetami irlandzkimi XIX wieku, gdzie nawet teraz ustawiła się długa kolejka oczekujących na zakup łakoci rodzin z dziećmi. Z kolei wychodząc z centralnej części miasta przyglądamy się pracy wikliniarza, oraz garncarza - tutaj z kolei wystawione są charakterystyczne eksponaty rzemieślnicze, kosze, rzeźby, garnki. Dalej znajduje się kamienna szkoła i młyn, oraz cudowna farma, a także warsztat kowala. Zatrzymujemy się w domu, w którym wesoło gra muzyka irlandzka przy użyciu dwóch instrumentów znanych w kulturze irlandzkiej - skrzypce i flet. Alexander postanawia zasiąść wygodnie w antycznym fotelu i bacznie obserwuje i słucha żywiołowego wykonania. Wychodząc z tego cudownego, i jak się domyślam artystycznego domu mijamy zieloniutki ogródek, w którym kwitną wiosenne żonkile przypominając, że właśnie nastał czas Wielkiej Nocy. Czas się zatrzymał, a irlandzkie społeczeństwo uwielbia te święta. Po takim kilkugodzinnym spacerze, na którym pod koniec zwiedzania, co jest praktycznie nieodzowne na Zielonej Wyspie, spotyka nas deszcz,  udajemy się w dalszą część zwiedzania kolejnych obiektów. Więcej na http://nmni.com/uftm.











 

 


Muzeum Transportu leży tuż nieopodal, ale postanawiamy przeparkować auto, gdyż tego dnia mamy do przejechania jeszcze kilkadziesiąt kilometrów. Do Museum transportu docieramy popołudniu nie płacąc już dodatkowych kwot. Cena jest wliczona przy zakupie pierwszego biletu przy skansenie. To, co widzimy przerasta nasze oczekiwania. Jest tutaj całe mnóstwo atrakcji. Tak wiele, że ledwie starcza czasu, aby do zamknięcia Muzeum zobaczyć wszystko. Jako pierwsze oglądamy Wystawy Titanica, a następnie największą zakrytą wystawę kolejek, wagonów i pociągów. Wszystko tutaj, nawet cała projekcja i dobre oświetlenie przenosi nas na dworzec kolejowy. Wspaniałe uczucie, szczególnie wtedy, gdy moje dziecko aż piszczy pod nadmiarem wrażeń. Do większości eksponatów można wejść choćby po to, aby zrobić zdjęcie, dotknąć od wewnątrz maszyn sterowniczych maszynisty. Jest to największa wystawa kolei w całej Irlandii (aż 150-letnia historia kolei). Nie lada atrakcją jest największa lokomotywa parowa Maedb no. 800, czy też mała lokomotywa no. 20 z browaru Guinness w Dublinie. Prototyp został wybudowany przez inżyniera z browaru w 1882 roku, a wycofany w 1956 roku. Jeśli już jesteśmy przy historii irlandzkiej kolei, to chcę Wam napisać, że pierwsza linia kolejowa w tym kraju powstała w 1834 roku. Ulster Transport Museum mieści też liczne projekcje i pomniejszone modele zamieszczone w gablotach, obiekty dla gości, sklepy. Co jeszcze? Przede wszystkim można usiąść na ławeczce przy peronie, obejrzeć wystawkę w kiosku. O właśnie prawie bym zapomniała, o wyjątkowym retro żółtym kiosku. Dlaczego jest on tak interesujący? Bynajmniej nie tylko dlatego, że ładnie wygląda i cieszy oko. Wiadomo, ze prasa podczas podróży dostarcza niesamowitych przyjemności do dziś, ale kiosk i stacja kolejowa Eason's Kiosk miały przeogromne znaczenie w rozwoju społeczeństwa po roku 1831, kiedy nowe pokolenie wykształconych osób, które nauczyły się czytać i pisać w Systemie Szkół Narodowych, zapragnęło głęboko pochłaniać literaturę. A połączenie kolejowe umożliwiło dostarczanie świeżutkiej, jeszcze ciepłej prasy tego samego dnia.

















I tak właśnie z czasem prawie każdy dworzec kolejowy dzięki Charlesowi Easonowi sprzedawał w kiosku Eason's niedrogie książki, przewodniki i codzienna prasę. Skupiając się z powrotem na kolejkach i transporcie, jest w Muzeum całe mnóstwo kolejek wąskotorowych. W następnym obiekcie także wiele maszyn tramwajowych, autobusowych, cykle, motocykle i wiele innych. W muzeum organizuje się liczne wystawy m.in autobusów, czy samochodów. Przykładem lokalnego samochodu jest DeLorean i różne inne, popularne używane dawniej na Wyspie auta. Ostatnie z obiektów znajdują się w położonym nieco dalej budynku i dookoła niego. Powietrzne i wodne urządzenia transportu. Ta pierwsza obejmuje kilkanaście samolotów, a najciekawszym z nich jest krótka łódź latająca zbudowana w 1956 roku dla Egipskiego bogacza. Dwusilnikowy 'jacht'' wyposażony był w biblioteczkę, stojak na wino. :) Obok mieści się wystawa kosmiczna, gdzie także dorośli mogą zostać zainspirowani i dowiedzieć się wielu ciekawostek  na temat podróży kosmicznych. Oczywiście na takiej Wyspie, jak Irlandia ludzie żyją w zgodzie z wodą, gdyż to naturalne środowisko transportowe z Irlandii do kilku kontynentów. Statek, łódź jest trwałym symbolem kultury, głęboko zakorzenionym w ludzkiej świadomości właśnie w kraju irlandzkim. Nie tylko wojny, ale także transport, podróże to właśnie te elementy pasujące do pojazdów transportowych i nierozłączne z człowiekiem, niezbędne w codziennej egzystencji.



















2 komentarze:

  1. Skansen to zdecydowanie moje klimaty :). Lubie takie sielsko-wiejskie miejsca, czuć tam duszę. Muzeum transportu :) oj moi Panowie byli by zachwyceni, są fanami motoryzacji ;). Barwnie napisana recenzja :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje klimaty także :) a o czym dodatkowo przekonałam się nawet bardziej w przypadku upodobania do drugiej części - obiektów muzealnych związanych z transportem, gdzie po prostu czułam się fantastycznie. Moi chłopacy tez w zachwycie, a jakże :) pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są m.in. wykorzystywane w analizie statystyk poprzez Google Analytics. Blog nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies tak zwanych "ciasteczkach".

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik