Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Valletta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Valletta. Pokaż wszystkie posty
Valletta Malta - dzień drugi

niedziela, października 11, 2020

Valletta Malta - dzień drugi

Ostatni gorący poranek naszego urlopu na Malcie nie mógł wyglądać inaczej. W związku z późno popołudniowym wylotem powrotnym do domu, do Irlandii, zaplanowaliśmy na ten dzień jeszcze jedną atrakcję - wycieczkę do Valletty. A żeby było jeszcze piękniej, gdy wróciliśmy ze stolicy do willi, wystarczyło nam jeszcze czasu, aby trzy godziny spędzić przy basenie. Wspaniały dzień, i aż ciężko było pożegnać się z Maltą... Ale do rzeczy. Rzadko na wakacjach poza domem podejmujemy się w dniu wylotu takich przedsięwzięć i przygód, ale w Malcie jest jakaś taka magia, która sprawia, że nie myślisz racjonalnie. ;) 

Weekendownik
Tak poważnie, ta magia wywołuje uczucie, że jesteś tam... jak w domu. Kolejna sprawa jest taka, że łatwiej i pewniej odwiedza się miejsca w których już się było. Pamiętacie, pisałam Wam o naszym pierwszym dniu w Vallettcie. KLIK. Przyszedł czas na relację z dnia drugiego. Kilka wspaniałych godzin, będących jednocześnie pożegnaniem z klimatem Śródziemnomorskim. Pożegnanie z Maltą. Valletta od naszej willi była położona w odległości około 40 minut drogi. Zresztą do stolicy dotrzeć można bardzo szybko ze wszystkich miejscowości Malty. To bardzo dobrze, bo jestem pewna, że każdemu, Kto był w stolicy choćby raz, marzy się powrót. 

Weekendownik
Pogoda na Malcie dopisywała nam przez cały urlop, i nawet na początku października temperatury dochodziły 30 stopni w cieniu. Sama nie wiem, czy tak dokładnie wygląda wymarzony urlop naszej rodziny, ale mając do dyspozycji wynajęte auto i wspaniałą willę z basenem na wyłączność KLIK, można tak sobie każdy upalny dzień zorganizować, aby w godzinach od południa do popołudnia czas spędzać w basenie. Dzieki Bogu tylko połowa urlopu była aż tak gorąca, a kilka dni w granicach do 26 stopni - idealnie, aby poranki i wieczory przesiadywać w willi, a w ciagu dnia ruszać na zwiedzanie. Ten dzień był żarliwy, gorący od samego rana. Wiedząc o tym, ruszyliśmy do Valletty już o godzinie ósmej rano. 

Weekendownik
Gdy dotarliśmy do przedmieści Vallety słońce już mocno grzało. Przywitaliśmy (podobnie jak poprzednim razem) Vallettę od strony Placu Wolności, tyle że teraz zaparkowaliśmy auto po prawej stronie Bramy Maltańskiej, tuż obok Dolnych Ogrodów Barraka. Naszym oczom ukazała się przepiękna fontanna, jedno z naszych ulubionych modernistycznych miejsc Valletty. Teraz kupiliśmy lody i chłodne napoje i postanowiliśmy przespacerować się po deptaku. Fontannę mogliście podziwiać w wieczornej odsłonie, podczas, gdy oświetlona jest halogenami we wpisie sprzed tygodnia. Tym razem pokazuję Wam zdjęcia dzienne, i podrzucam odrobinę historii powstania fontanny. 

Weekendownik

Przed Fontanną Trytona ustawiona tutaj była XVII wieczna luneta, przysłaniająca bramę wejściową do Valletty, a pozostałości fortyfikacji, którymi była otoczona można do dziś podziwiać na niższym poziomie, patrząc na oszklone fragmenty posadzki znajdujące się przy fontannie. Prace nad projektem rozpoczeto od 1953 roku, a sama fontanna została uruchomiona w 1959 roku. Miejsce, gdzie się znajduje, było placem z dworcem autobusowym, i po dzis dzień docierają dotąd wszelkie busy i autokary. Jak się domyślacie to bardzo popularny plac, w związku z tym musi sie na nim sporo dziać. 

Weekendownik
W tamtych latach, gdy życie skupiało się na spotkaniu wielu mieszkańców Malty właśnie przy fontannie - to przy niej odbywały się ważne uroczystości krajowe, a nawet sama fontanna (jej podstawa) była wykorzystywana do corocznych występów i zawodów. To doprowadziło do uszkodzenia w rzeźbie z brązu, która znajduje się nad misą, w związku z czym poddana została kilku renowacjom. Ostatnia miała miejsce w 2017 roku, dzieki czemu przylatując na Maltę mogliśmy ją podziwiać w najświeższej odsłonie. Sama fontanna jest olbrzymia, pięknie prezentująca się na zewnątrz, ale też wewnątrz - pokryta klasycznym lazurytem w niebieskim kolorze, a nad sobą wznosząca pomnik trzech Trytonów - pół ludzi, pół ryby. 

Weekendownik

Weekendownik

Weekendownik

Tak odrestaurowana fontanna była gotowa do inauguracji uruchomienia, na Uroczystość z okazji objęcia przez Vallettę pozycji Europejskiej Stolicy Kultury w 2018 roku. Miejsce jest naprawdę ciekawe, i skupia wielu mieszkańców, ale też turystów. Można dookoła fontanny usiąść, wziąć potrawy z jedego z barów obwoźnych. Przy drzewkach zagospodarowano ławki, (uważajcie, niespotykana nigdy wcześniej przeze mnie sytuacja: wewnątrz ograniczonego drzewka grasują wszelkie ogromne, pełzające owady). My po raz drugi udajemy się do Ogrodów Górnych Barrakka, gdzie tym razem bez ogromnych tłumów mogliśmy zrobić kilka ujęć przestrzennych z tarasów na krajobraz Zatoki. 

Weekendownik
Tym razem spędziliśmy tutaj jakieś 40 minut, po czym główną ulicą Republic Street, jaka o dziwo nie była zatłoczona tak, jak poprzednim razem, udaliśmy się w kierunku Grandmaster's Palace, który w godzinach południowych, mimo iż jest siedzibą Prezydenta - można odwiedzać. Za darmo zobaczycie dziedziniec i ogrody wewnętrzne, za obejście Pałacu, w tym zbrojowni, oraz sali gobelinów trzeba dodatkowo zapłacić. Pałac jest bardzo ciekawym miejscem, ponoć zawsze obleganym przez turystów - czego doświadczyłam będąc tutaj, kiedy w tym czasie mój mąż z synem oczekiwali na mnie w jednej z pobliskich kawiarenek. Ponieważ naszym planem na dzisiejszy dzień była wizyta w Konkatedrze Św. Jana Chrzciciela, mój rekonesans Pałacu ograniczyłam do zwiedzenia dwóch pomieszczeń. 

Weekendownik

Weekendownik

Weekendownik

Przenosimy się do wnętrz Konkatedry, o której Wam już pisałam w jednym z wcześniejszych artykułów. KLIK Dla mnie jest to numer jeden ze wszystkich ciekawych miejsc w stolicy Valletty, ten wspaniały i bogato zdobiony Kościół wzbudził moje zainteresowanie do tego stopnia, że zapragnęłam wrócić do Valletty właśnie po to, aby go zobaczyć. To rzeczywiście jest miejsce za którego zobaczenie warto zapłacić wiele. Jednak jeśli wystoicie już 30 minut w kolejce, aby zakupić bilet z audioprzewodnikiem (j. polskiego brak), to koniecznie spędźcie we wnetrzach minimum 2 godziny. Przyjrzyjcie się wszystkim szczegółom - tak jak my. Muszę tutaj dodać, że aby zrobić kilka zdjęć, freskom, podłodze, czy nawet ścianom nawy głównej będziecie musieli odczekać za każdym razem po kilka minut. Wszędzie są turyści, nie można wykonywać swobodnie żadnej fotografii na pamiatkę. Nam oczywiście się udało, bo mieliśmy sporo czasu.

Weekendownik
Valletta to dobra mrożona kawa w kawiarenkach, to czysto niebieskie niebo, przez większą część dnia i gorące słońce. To wąskie spadziste uliczki, piękne piaskowe budynki, kościoły przepełnione sakraliami i zapachem, którego nie zapomnę. Valletta to magiczne uliczki, w których aż chce się zagubić. Przepiękna zatoka, do której kiedyś powrócimy. Valletta to wspomnienie, które pragnę odświeżać w mojej głowie nie raz, nie dwa, stąd kilka wpisów na blogu. Dla naszej rodziny to niezapomniane chwile, wczasy, spełnienie naszych marzeń, przepełnione radością, ciepłem i miłością. Oj,, chcielibyśmy to powtórzyć. Polecam i Wam. 

Weekendownik

Weekendownik

Weekendownik


Valletta Malta - dzień pierwszy

sobota, października 03, 2020

Valletta Malta - dzień pierwszy

Trudno w to uwierzyć, ale dokładnie rok temu nasze wakacje na Malcie dobiegały już końca. Mimo, że od tamtego czasu minęło aż 12 miesięcy, ja wciąż czuję ciepło Morza Śródziemnego na swojej skórze, a we wspomnieniach mam nasze wycieczki po całej Wyspie Malcie i po maltańskiej Wyspie Gozo. To zaskakujące, że rok ten zleciał na tylu innych wydarzeniach - głównie pozytywnych, mimo sytuacji pandemii. Wszystko co związane z naszym życiem przebiegało bardzo przyjemnie, spokojnie w domu. Skłamałabym, że brakuje mi odległych podróży, mimo iż uwielbiamy poznawać nowe Kraje, cały czas wyciszenia w tym temacie przebiegał na naszych nowych, ciekawych zajęciach. 

Weekendownik
Jeśli chodzi o mnie, odkryłam nowe pasje, w których się rozwijam. Podobnie zresztą jest w przypadku moich chłopaków. O tym będę pisała innym razem. Nie mam też pojęcia, kiedy wyruszymy w kolejną dłuższą, gorącą podróż, ale wiem, że przyszedł czas, aby opowiedzieć Wam wreszcie o stolicy Malty, w której spędziliśmy łącznie kilkanaście godzin. Co można tam zobaczyć, co robić, i co tam jest ciekawego? Dlaczego Valletta została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Unesco?

Valletta jest maleńką, najniżej wysuniętą na południe europejską stolicą, przepełnioną aż ponad 325 zabytkami. To, co mi osobiście spodobało się w niej, to możliwość przejścia całej centralnej części w dosłownie kilka godzin, a przy tym zachwyt każdą uliczką, najmniejszym zakamarkiem Valletty. Valetta jest bardzo słoneczną stolicą, wręcz skąpaną w słońcu, gorącą. Na szczęście kilka uliczek ma bardzo wysokie zabudowania, dzięki czemu, podobnie jak w Mdinie KLIK, można chodząc, odpocząć w cieniu. Poza tym fajne jest to, że mimo niewielkiego obszaru i ponoć sporej liczby odwiedzających turystów czułam, że nie ma tutaj tłumów. 

Mamy możliwość porównania pod tym względem paru znanych stolic europejskich. Wszyscy turyści  Valletty zgromadzeni są w Górnych Ogrodach Barrakka (Upper Barrakka Garden), tam spacerują i podziwiają wspaniały widok z tarasów widokowych na zatokę Grand Harbour i oczekują na oddanie salw (trzy razy dziennie) przez członków Malta Heritage Society ubranych w mundury Artylerii Brytyjskiej. My mieliśmy szczęście wziąć udział w tym widowisku, choć nie było wówczas szans na wymarzone fotografie przestrzenne z powodu ścisku. Ponieważ byliśmy w Vallettcie dwa razy, ten rodzaj zdjęć zrobiliśmy za drugim razem. KLIK. Było warto wrócić tutaj choćby dla ponownego przechadzania się w ogrodach Barrakka! 
Mimo iż nie są one wcale bogate w kwiaty, szalenie mi się podobały. Myślę, że są jednymi z najpięknieszych na świecie ze względu na widoki jakie stąd można obejrzeć. Ogrody Barraka są obleganym miejscem, ale też takim do wypoczynku - zielonym od krzewów i drzewek. Mają sadzawkę z czynną fontanną, kilka monumentów i parę ławek, gdzie można się zrelaksować. Oprócz przechadzek po tarasach widokowych, możecie zjechać specjalnie oszkloną windą na nadbrzeże Valletty, gdzie jest niesamowicie romantycznie. My byliśmy tam zaledwie chwilę, szybko wracając na górę w celu dalszej wyprawy po wyższych poziomach Valletty.

Zajrzeliśmy też do drugich ogrodów Lower Barrakka Gardens, które są na niższym poziomie od górnego, lecz co zaskakujące umiejscowione są po drugiej stronie od bramy wjazdowej. Ogród jest nieco mniejszy, pełen roślin i z ciekawym pomnikiem doryckim w centralnym punkcie. Co pozostali turyści robią w Valletcie? Tak naprawdę rozprzestrzenieni są po całej stolicy. Dzieje się tutaj dużo, są różne wydarzenia kulturalne, projekcje, teatr. Ludzie odwiedzają kościoły Valletty, muzea i pałace. W Valletcie najbardziej popularnym pałacem jest Grandmaster's Palace (Pałac Wielkiego Mistrza). 

My dotarliśmy tutaj przy okazji drugiej wizyty, na krótko. Zdecydowałam się wejść sama dosłownie na 20 minut, gdy moi chłopacy usiedli w kawiarence. Jednak Wam polecam przeznaczyć na jego zwiedzenie minimum godzinę. Ponoć najważniejszym, choć dla mnie niekoniecznie interesującym miejscem w tym pałacu, jest zbrojownia. Dla mnie fascynujące okazały się podłogi, i ścienne obrazy Pałacu, oraz zbroje rycerskie. Ponieważ planowaliśmy odwiedzić Konkatedrę Św Jana, a mieliśmy tego dnia wylot do Irlandii, zdecydowałam się opuścić Pałac na rzecz innych atrakcji. Ale o Pałacu opowiem Wam więcej w artykule za tydzień.

My lubimy spacery, i w pierwszym dniu nie przeznaczyliśmy ani chwili na czasochłonne wydarzenia, tym bardziej, że były już godziny popołudniowe. Przechadzając się łatwo zauważyć, że sporo turystów po prostu odpoczywa od upału, np. pijąc mrożoną kawę w letnich kawiarenkach, które są położone na placach Valletty. Zdecydowanie po paru godzinach spędzonych w gorącej Vallettcie to jedno z przyjemniejszych zajęć. W godzinach popołudniowych wszyscy kierują się właśnie do kawiarenek i na zakupy w butikach, które jeszcze są czynne. Największa ilość turystów gromadzi się przy Konkatedrze Św. Jana Chrzciciela, którą my odwiedziliśmy następnym razem. O kościele, wewnątrz pełnym barokowych zdobień, wręcz tryskającym bogactwem, pisałam już w artykule odrębnym. KLIK. 

Zdecydowanie zachęcam Was, aby zorganizować sobie zwiedzanie tego miejsca. My wróciliśmy do Valletty właśnie po to, aby Konkatedrę zobaczyć. W kolejnym wpisie zobaczycie sporo zdjęć zrobionych właśnie wtedy, za drugim razem. Jeśli po raz pierwszy odwiedzicie stolicę Malty, niech Was nie zmyli surowa fasada budynku, której projektantem był architekt militarny. Ale niech Was zachęci dodatkowa informacja, że wewnątrz znajdują się dzieła Carravagio. Więc mam nadzieję, że uda Wam się zobaczyć wnętrze. Ponieważ my chcieliśmy spędzić pierwszy dzień wizyty w Vallettcie aż do samego wieczora, mieliśmy jeszcze kilka godzin na rekonesans i na jedzenie.

Będąc tutaj na wakacjach maltańskich zrealizowaliśmy swoje plany na wyjatkowy wypoczynek, a właśnie podczas dzisiejszej wycieczki spełniłam też moje małe marzenie. Po raz pierwszy w życiu miałam zrobioną ozdobną hennę dłoni. Wybrałam ją spośród kilkudziesięciu innych wzorów. Wykonanie to jakieś 20 minut, a koszt 20 Euro. To właśnie Turczynka, która robiła mi hennę, poleciła nam powrócić aby zobaczyć Konkatedrę. Mojemu dziecku tak bardzo spodobało się barwienie dłoni mamy, że zapragnął jakiś mały 'tatuaż' na ręce. Motywem przewodnim stały się współrzędne Valletty z ikonką samolotu, czyli tego detalu, który w podróży najbardziej fascynuje nasze dziecko. 


Bardzo przyjemnie spędziliśmy wczesny wieczór, kupując kilka gadżetów 'z Malty'. Jeśli fascynuje Was sztuka użytkowa, będąc w Vallettcie zaglądajcie do butików z naczyniami szklanymi, z których słynie Malta.Tradycyjne, pełne barw zastawy, dzbanki, obrazy, a nawet klosze lamp wiszących przykuwają oczy turystów. Co jeszcze? Kapliczki, wąskie uliczki, kolorowe balkony z których słynie Valletta, Narodowe Muzeum Wojny, Oraz Narodowe Muzeum Archeologii, gdzie między innymi zobaczycie takie znalezisko: Bezgłowa Wenus z Malty - figurka płodności. Dla miłośników takich starych skarbów jest to idealne miejsce zwiedzania. Można też udać się w rejs łódką, co ponoć jest ciekawym doświadczeniem. 
My kierując się z powrotem do wypożyczonego auta, które ustawiłam w tym dniu w jedynym wolnym miejscu na wzniesieniu wąskiej uliczki, przy ogrodach (nie polecam), mijamy grających w zagłębieniach starych kamienic muzyków. W Valletcie panuje cudowny klimat, który przypomina mi ten z naszego pobytu w Atenach. KLIK Wieczorem dotarliśmy do miejsca przyjazdu, i zjedliśmy tam ciepłą kolację w jednym z barów na placu - przy cudownie oświetlonej fontannie Trytona. To miejsce, gdzie dzisiaj kończymy nasze zwiedzanie, a jednocześnie to samo w którym zaczniemy naszą wycieczkę kolejnym razem. C.D.N..


Konkatedra św. Jana  - Valletta, Malta

niedziela, sierpnia 02, 2020

Konkatedra św. Jana - Valletta, Malta

Valletta to miasto setek zabytków, spośród których w czasie urlopu można wybierać te najbardziej atrakcyjne dla nas. Stolicę Malty odwiedziliśmy dwa razy, więc mam dla Was przygotowaną niekrótką relację, gdzie pokażę Wam najpiękniejsze zdjęcia miejsc, które udało nam się zobaczyć. Przyznajcie, że setki zabytków to ogrom, i ciężko się zdecydować co zobaczyć bliżej, czego dotknąć, gdzie się znaleźć w pierwszej kolejności. Na szczęście pogoda na Malcie dopisuje prawie przez cały rok, jest słonecznie, przyjemnie i można zwiedzać od rana do wieczora. No chyba, że 'zboczycie' gdzieś, z ustalonej trasy, (np. na wykonanie henny ;) ), wtedy będzie trzeba wrócić do Valletty, aby udało się zrobić coś z planogramu dnia. 
U nas było w sumie odwrotnie, bo na turecką hennę dłoni zdecydowałam się, gdy nasz wymarzony rekonesans najbardziej atrakcyjnego zabytku Valletty nie doszedł do skutku. Okazało się, że w tym dniu Konkatedra św Jana (St. John's Co-Cathedral) została wcześniej zamknięta.. W sumie bardzo dobrze, bo zobaczyliśmy jeszcze przy tej okazji powrotu do stolicy kilka innych zabytków. Jest obowiązkowym puktem na mapie Valletty dla każdego przyjezdnego, a z pewnością też ważnym Kościołem dla mieszkańców. Turczynka, która robiła mi hennę powiedziała, że to miejsce musimy zobaczyć i wrócić już następnego dnia! Tak się zmobilizowaliśmy, że wygospodarowaliśmy pół dnia na drugi spacer po stolicy Malty. Gdybyśmy tego nie zrobili, byłoby czego żałować. 
Jak dla mnie, jest to najpięknieszy kościół jaki kiedykolwiek widziałam. Tak naprawdę, tym pięknem jakie widzę tam jest bogate wnętrze, a ponieważ patrzę na kościoły w dużej mierze z punktu widzenia architektury nie tylko samej budowli - jestem tym zabytkiem po prostu zachwycona! Znawcy sztuki nazywają ją nie bez powodu perłą baroku. Dodatkowo do odwiedzin mnie osobiście przekonała znajdująca się tutaj mała kolekcja dzieł Caravaggia, który jak wiadomo część swojego życia artystycznego skupiał tworząc w Zakonie na Malcie. 
Prawie surowy budynek, świetnie wkomponowany w centralną część Valletty, otoczony kafejkami, gdzie można przysiąść oczekując w kolejce na wejście do środka. Nikt nie spodziewałby się, że wewnątrz skrywa liczne rzeźby, freski, i bogate dzieła sztuki. W cetralnym punkcie znajduje się wyjątkowy ołtarz rzeżba- Chrzest Chrystusa, Giuseppe Mazzuloiego. Pod licznymi sklepieniami, przy ośmiu kaplicach przechodzi się jak w labiryncie złoceń. W Konkatedrze znajdują się liczne inkrustowane grobowce zakonników, jak również Wielkiego Mistrza Zakonu Joannitów. 


Wyjątkową cechą kościoła jest wlaśnie podłoga, po której aż dziwnie stąpać, za to patrzeć można z szeroko otwartymi oczami. Cała podłoga nawy oraz kaplic skrywa w sobie nagrobki najlepszych Rycerzy Zakonu, wśród których są też znani europejscy arystokraci. Opisy w łacinie zawierają nadane Im cechy szczególne, opisujące cnoty i zasługi za życia pochowanego. Koloryt marmuru w postaci flag bojowych, oraz herbów używanych przez danego Rycerza świadczą o Jego indywidualności.
Na ścianach, pomiędzy kolumnami i bogatymi rzeźbami niegdyś zawieszono gobeliny (tak dekoruje się konkatedrę podczas różnych świąt i obchodów) przedstawiające życie Chrystusa i triumf Eucharystii. Utkane z najlepszej jakości wełny i jedwabiu, każdy na 6 metrów wysokości, zostały podarowane przez Wielkiego Mistrza Aragonii. Na suficie olbrzymi fresk, a na ścianach ornamenty z rzeźbień. Warto pokierować się do oratorium, gdzie oczom ukażą się wspaniałe płótna Caravaggio przedstawiające ścięcie św Jana Chrzciciela, oraz Pismo św. Hieronima.Wszystko to wspaniale oświetlone, wyeksponowane, oczywiście bez możliwości fotografowania. 
Wychodząc z tego miejsca od razu proponuję udać się schodami na balkon chóralny nawy głównej, skąd czeka na Was niesamowity widok. Rzeźby i freski z górnych poziomów będziecie mieli tutaj na wyciągnięcie ręki. Polecam też przejście za małymi strzałkami do Muzeum, w kórym zobaczycie artefakty - m.in relikwiarz, czy zestaw bogato zdobionych ksiąg chóralnych z ręcznymi malunkami i złotymi liśćmi.
Podczas wizyty, w cenie 15 euro od osoby (my płaciliśmy jeszcze 10 euro), która zajmie Wam ponad 1 godzinę, otrzymacie audio przewodnik w kilku językach (polskiego brak), oraz ewentualne ubranie jeśli Wasze będzie mocno odkrywało ramiona i nogi. Uważam, że cena za zwiedzanie tego obiektu jest adekwatna do zabytków konkatedry, szczególnie ze względu na możliwość podziwiania, fotografowania a nawet dotykania miejsca. Nikt za Wami nie chodzi, o nic nie upomina. Miejsce jest zatłoczone i aby cokolwiek sfotografować, trzeba czekać ;) Uważam jednak, że nie odwiedzić Konkatedry św. Jana Chrzciciela, będąc w Vallettcie to conajmniej niepoważne. Polecamy!

 Godziny Otwarcia


                Poniedziałek - Piątek: 10:30 - 14:30 (kasa biletowa zamknięta o 14:00)

Sobota: 10:30 - 14:30 (kasa biletowa zamknięta 14:00)


                                                                       Zamknięte w niedziele i święta


Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik