sobota, listopada 03, 2018 12

rajska Wyspa Poros - Grecja

Dzisiaj zabieram Was wodolotem z portu Pireus w Grecji na wycieczkę po pięknej Wyspie Poros, gdzie czekały na nas wyjątkowe estetyczne i smakowe doznania. Miejsce podczas naszego urlopu w Grecji wybrane nieprzypadkowo, szczególnie w celu spokojnego wypoczynku. Jak wiecie, Grecja jest chętnie odwiedzana przez wielu turystów, część z nich interesuje się głównie wypoczynkiem, a niektórzy uwielbiają zwiedzać. Idealnie byłoby połączyć jedno z drugim, ale czy jest to w ogóle możliwe przy tak rozległym Kraju, z tak olbrzymią ilością Wysp i najpiękniejszą, antyczną, kontynentalną Grecją?
Myślę sobie, że jest to nierealne podczas jednego urlopu. Myślę nawet więcej, że wszystkich wysp, po prostu nie sposób zobaczyć, bo do niektórych w ogóle nie można dotrzeć. Na szczęście, opcja, którą wybraliśmy okazała się jak zawsze trafiona w dziesiątkę, taka o której wymarzyłam sobie, a mój mąż i synek byli po prostu zachwyceni naszą wyprawą. Głównym celem tej podróży z Irlandii Północnej była oczywiście stolica Grecji - piękne Ateny, które w jeden dzień udało się zobaczyć w najbardziej majestatycznej odsłonie - Akropolu.


Wylatując na te wczasy wiedzieliśmy, że popłyniemy na jedną z Wysp a zdecydowaliśmy się na rajską wyspę Poros, jedną z kilku mniej znanych wysp Zatoki Sarońskiej. Jako, że Grecja kojarzy się głównie z budową białą kamienną, którą mogliśmy już podziwiać w okolicach Attyki i Aten, zdecydowaliśmy się zobaczyć nieco inny obraz Grecji. Mimo, iż pierwsze osadnictwo na Poros datuje się na epokę brązu, to jednak krajobraz zamieszkałej części wyspy cechuje głównie budownictwo neoklasyczne, które uwielbiam.




Nazywam to - 'trochę Włochy, podobne do Grecji', na co mój mąż zaznacza, że nie mam głośno mówić. No tak, pewnie domyślacie się dlaczego? Niemniej przypływając tutaj od razu zauważycie ogromną różnorodność budynków, kamieniczek i domów, mimo iż wszystko razem ze sobą współgra. I choć białych starych kamienic tutaj nie brak, szczególnie w górnej części Poros, to zobaczycie też znacznie więcej.. Czyli to, co lubię najbardziej!

Przy nadbrzeżu portowym o kamiennej posadzce, które rozpościera się kilkaset metrów dookoła jednej wyspy (są dwie należące do Poros - Sferia, i Sphairi) mnóstwo jest przycumowanych łódek. Wzdłuż rosną palmy, ulokowane są place, kamieniczki z tawernami, butikami o kolorowych okiennicach.





Przy brzegu można dobrze zjeść a idąc wzdłuż niego zobaczycie galeryjki, sklepy z antykami, lodziarnie i eleganckie sklepy z biżuterią. Jeśli myślicie, że na wyspie tylko biznes z suwenirami się kręci, to jesteście w wielkim błędzie. Napotkacie tu też średniej wielkości dyskonty spożywcze (my chodziliśmy do dwóch). Tak więc na Wyspie Poros warto zatrzymać się choćby na dwa dni. Jest nawet kilka hoteli, i moteli. Jednak, jeśli chcecie się tu zatrzymać, proponuję nocleg zorganizować już z dużym wyprzedzeniem...
Zmierzając w kierunku plaż (kilka z nich jest na tej samej zaludnionej wyspie), 'zaliczycie' też plac zabaw dla dzieci, bardzo duży jak na taką wyspę. Byliśmy zaskoczeni pomysłowością Greków jeśli chodzi o kilka konstrukcji na tym placu zabaw, co warto byłoby wprowadzić choćby w Irlandii Północnej... Z placu zabaw już naprawdę niedaleko do pierwszych plaż, jakieś 25 minut drogi, które można pokonać pieszo, lub wypożyczając łódkę, auto, motocykl, czy rower, lub inny pojazd, jako, że na wyspie można się poruszać autami.
Ponieważ Wyspa znajduje się bardzo blisko brzegu z Grecją kontynentalną od strony Peloponez, warto też wybrać się do miejscowości Galatas na przeprawę łódką (jakieś 200 metrów od nadbrzeża Sferii). Ponoć tu znajduje się uroczy las cytrynowy. My byliśmy jednak wyraźnie zainteresowani samą Wyspą Poros mimo, iż mieliśmy całkiem sporo czasu, aby pokierować się na drugi brzeg, chcieliśmy poczuć atuty tej wyspy.


Właśnie tak, docierając do brzegu około 10 rano udało nam się spędzić do popołudniowych godzin sporą część z tych godzin w małej zatoczce a dokładnie plażując na Mikro Neorio Beach. Jak nazwa wskazuje jest to niewielka plaża, ale niewielka nie znaczy nieciekawa. To prawda, zazwyczaj lepiej wypoczywa nam się na ogromnych plażach, gdzie mamy 'duże pole do popisu'. Ale w tym przypadku był to nasz najlepszy wybór.

Ta piaszczysta mała plaża nie jest mocno uczęszczana przez turystów, właściwie zatrzymują się tutaj na dwie, trzy godziny (tak naprawdę w słońcu nie da się wytrzymać więcej niż te pare godzin). Z tej plaży już całkiem blisko do innych, ale po co chodzić dalej i tracić czas, skoro tutaj znaleźliśmy wspaniałe miejsce z leżakami, z barem i nawet z prysznicem i przebieralnią. 
Tak, Grecja pod tym względem ma od nas ogromny plus, wszędzie są poprowadzone prysznice do obmycia ciała po kąpieli w słonym Morzu. Morze Egejskie w tej zatoczce, na tej plaży ogromnie pozytywnie nas zaskoczyło. Było tu jeszcze cieplej niż w Artemidzie, gdzie była też ciepła woda. Morze Egejskie tu niczym gładka tafla lustra, można spokojnie kąpać się w nim do woli. Nieziemskie widoki na kamienice wyspy, na łódki cumujące tutaj, oraz na zielone wzgórza. Cudowne słońce i relaks. 
W oddali widać stąd także bazę szkoleniową wojskową. Na wyspie liczącej około 31 kilometrów odnajdziecie jeszcze kilka plaż. Większość z nich jest piaszczysta o podobnych warunkach jak na najmniejszej z nich. Ciekawą z tych plaż jest Russian Bay. Jest to miejsce historyczne, gdyż bazowały tutaj podczas rewolucji przeciw Turcji okręty Rosji. Tutaj pozostały ruiny magazynów rosyjskich z 1834 roku, które zostały wpisane na listę UNESCO. I choć sama plaża do najwygodniejszych nie należy (żwirowy, szary piasek), to jednak warto ją zobaczyć.
Czy oprócz plażowania, można coś na Poros robić? Oczywiście! Najpewniej jest po prostu przespacerować się do najbardziej znanego miejsca na Wyspie - wieży zegarowej z błękitna kopułą. Znajduje się ona w najwyższym punkcie miasta - my doszliśmy tu na górę w 40 minut wolnym marszem, podczas, gdy utrwalałam aparatem zdjęcia pięknych najstarszych uliczek wyspy. Mijaliśmy kawiarenki, kościół grecki, a także kilkadziesiąt podwórek. Spotykaliśmy nielicznych turystów, a także mieszkańców wyspy, którzy wykonywali pospolite, codzienne zajęcia.


Wreszcie po dotarciu na sam szczyt ukazała się biała wieża z zegarem (z 1927 roku), która ponoć uznawana jest za najważniejszy punkt na Wyspie Poros. Wewnątrz za oszkloną szybą można obejrzeć mechanizm. Natomiast ten widok, który zobaczyliśmy po odejściu od zegara zapamiętam na długo. Maluje się tutaj przepiękny krajobraz przesmyku z Peloponezem, niesamowity błękit Morza i nieba kontrastuje z białymi łódkami. Coś pięknego!
Teraz pozostaje już tylko zejść wzdłuż balustrady w części, gdzie gęsto porastają różne rośliny, drzewka popularne w Grecji, kaktusy. Tak, zapomniałam Wam dodać, że Wyspa Poros jest mocno porośnięta zielenią. Również przed domami i kamieniczkami właściciele stawiają ogromne donice z kwiatami. Wszędzie unosi się zapach kwiatów i iglaków, a także ziół. Nie panuje tu susza, a i zwierząt wyjadających tę zieleń nie można dostrzec. Uwielbiam ten klimat. :)

Nie ukrywajmy, nie są to Cyklady (i bardzo dobrze), więc mimo zachowanego klimatu biało niebieskiego, z oryginalnymi białymi schodami, jak wcześniej Wam pisałam - mijamy różne kolorowe kamienice i uliczki. Gdzie nie gdzie widzę złote akcenty, i różnobarwne okiennice, czy ażurowe balustrady. Bogactwo przeplata się z tradycją, złoto z bielą, kamień z zielenią... Jest też fontanna i kilka pomników.




Popołudnie to rekonesans sklepików i butików, wybieramy kilka ciekawych drobiazgów, procę dla dziecka i filiżanki dla nas. Jeśli chodzi o odzież,  przyznaję, że ceny są dość spore. Kapelusze, czy tuniki kosztują tutaj podwójnie. Na szczęście ja już mam swoje ulubione wakacyjne akcesoria ;). Ale oczywiście, jeśli zamierzacie przywieźć stąd ciekawy detal dodający urody, to dlaczego by sobie nie sprawić oryginalnego kapelusza, czy torby plażowej ze złotymi ozdobami?
Jest też niezwykle oryginalna biżuteria złocona, bardzo duża, choć lekka...Przymierzam, mimo, że mam podobną w NI. No i oczywiście standardowo, jak na Grecję przystało - perfumeria. Zapachy są mocne, kwiatowe, korzenne. Zupełnie jak Grecja - przesiąknięta kwiatami, i eterycznymi ziołami, drzewkami iglastymi, które napotykamy na każdym kroku.. Zapachy Grecji :)
Nadchodzi ten moment kiedy wreszcie odczuwamy głód, a jesteśmy bardzo blisko najlepszych tawern położonych przy brzegu. Teraz pozostaje tylko wybrać restaurację. Po drodze jednak uroczo zachęcają butiki z rękodziełem, sporo drewna i naturalnych drewnianych wyrobów. Wszędzie otwarte galerie, gdzie oczywiście muszę się zatrzymać. Uwagę przyciągają drzwi i zdobienia. Robię zdjęcia :).




Mijamy kilka sklepów i restauracji. Decydujemy się na najlepszą tawernę według nas), i wreszcie - jedzenie. Dla mojego męża półmisek owoców morza (dla dwojga), a dla mnie tzatziki z pitą (pychota). Dla dziecka jak zwykle frytki (plus rybki z półmiska). Można się najeść do syta! Jeszcze chwila w tym smacznym klimacie i wyruszamy na ostatni spacer tego wieczoru, podziwiając urok wyspy w blasku ciepłego słońca. Tak aż do zachodu.



Podsumowując. Wyspa Poros to idealne miejsce na weekendowy odpoczynek, chyba, że właśnie stąd planujecie przepływać wodolotem na część Peloponez, Galatas. Można odwiedzić ciekawe miejsca w Grecji. Na wyspie Poros nie odczujecie upływu czasu, tutaj zrelaksujecie się maksymalnie. Jest to Wyspa po której zwyczajnie lepiej spacerować, niż jeździć autem. Poza tym warto tu zasmakować plażowania i zabawy w Morzu. Na Wyspę Poros dostaniecie się już z Aten (Pireus) promem, lub wodolotem (droższa wersja) w godzinę lub dwie, a poczujecie się jak w zupełnie innej Grecji...
Cennik: Wyprawa na Poros z Aten w dwie strony (rejs 1.15 godziny - 80 euro, dziecko do 5 lat za darmo; obiadokolacja dla nas - 30 euro; lody 6 gałek - 9 euro; kawa i napoje dla nas - 15 euro, przekąski, drożdżówki - 8 euro, winogrono 2 euro za całą ponad kilogramową kiść; pamiątki - 20 euro.


12 komentarzy:

  1. Miejsce, które pozwala na fantastyczny relaks, możliwość pozbycia się uciążliwych myśli o codziennych problemach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście! Zero zgiełku, relaks, ciepło, zapachy a nawet można więcej.. przenieść się myślami w bardzo odległy czas..

      Usuń
  2. Piękny przewodnik po wyspie.Z przyjemnością przeczytałam.Zamieściłas śliczne zdjęcie.Wcześniejsze wpisy też również zobaczę.Ciekawie opisujesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Takie moje spojrzenie na urlop w Grecji :)

      Usuń
  3. Byłem na Rodos, też mi się bardzo podobało i ludzie na wyspie trochę inni. Tylko te ceny z kosmosu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, słyszałam, że Rodos jest piękne :) Mi jednak odpowiada spokojny wakacyjny klimat, nie lubię obleganych wysp :) Przypuszczam, że skoro jest tam aż tak rozwinięta turystyka - to i ceny... jeszcze wyższe niż na Poros :) Ale urlop, to urlop :)

      Usuń
  4. Nie przepadam za gorącym klimatem, ale architektura piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i zajrzałam......
    Ta woda, niebo, palmy i wąskie uliczki.... OBŁĘD!
    Tęsknię za słońcem!
    W kolejnym roku nie ma, że boli, komunia córki za nami, auto już chyba wyczerpało limit wymaganych napraw, odkładam na wyjazd w ciepłe miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to w następnym roku zamierzam wyjechać do Grecji i muszę przyznać, że przepięknie wygląda ta wyspa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. moim marzeniem jest zjeść prawdziwe greckie jedzenie, urzekają mnie też te niebieskie akcenty wszędzie. wybiorę się kiedys na urlop sama, moja rodzina nie lubi ciepłych klimatów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego Ci życzę, aby udało Ci się zrealizować swoje marzenia :)

      Usuń
  8. Grecja jest piękna- cała i każda wysepka oddzielnie. Tylko te ceny z kosmosu...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są m.in. wykorzystywane w analizie statystyk poprzez Google Analytics. Blog nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies tak zwanych "ciasteczkach".

Copyright © 2017 weekendownik