niedziela, sierpnia 04, 2019 25

Rzodkiewka kiszona i rzodkiewka marynowana

Dzień dobry! Piękny słoneczny poranek w Ballymenie, niedziela była bardzo ładna... Aż do późnych popołudniowych godzin. Ja w ogródku, wypakowywałam ostatnie paczki z PL. Szczęśliwa, uśmiechnięta i zadowolona... Planujemy dokupić jeszcze tylko dwie szafki besta na pozostałe (niewypakowane) książki. Słyszeliście może o tej serii mebli? Mamy nią obłożony w kilku miejscach dom a nadal wszystko wygląda minimalistycznie. Szafki są kwadratowe i mają głębokość tylko 22 cm, wieszamy je w tyle innych mebli, lub w kątach i wcale nie rzucają się w oczy, komponują się ze ścianą.. Dlaczego o tym piszę? Bo dzięki takiemu rozwiązaniu, mogłam znieść z góry na dół, do mojej ogromnej kuchni komódki ekspozycyjne na talerze, kubki, i uwaga! Na moje weka. ;) Tak, tak już się pochwaliłam paru blogerkom, w ubiegłym tygodniu miał być przepis na blogu, ale stwierdziłam, ze dziś się skomponuje bardziej (kolorystycznie ;). W mojej kuchni działo się już od wczesnego ranka. W ogóle ja to jestem taki ptaszek, wstaję przed wszystkimi w domu. To też mam już od rana zawekowane ogórki. Będą kiszone! Tym bardziej dzisiaj pasuje post słoikowy (tematycznie), o obiecanych rzodkiewkach, na których kiszenie i marynowane przepisy znalazłam na blogu u Ani . Zaczęło się właśnie od tych rzodkiewek. No taki mnie apetyt naszedł... że zaczełam robić. Powiem Wam, że to moje pierwsze takie nietypowe konserwy. Dlaczego zrobiłam? Przede wszystkim dlatego, że jakoś tak pasują mi do mojej koncepcji kuchennej, ;) zabawne trochę prawda? Ale pozostało mi sporo słoików po wyrobach Kuljanka, które czasem kupujemy w Lidl Northern Ireland. Mają cudowne folkowe denka... My lubimy próbować nowości, dlatego wcześniej nie zajmowałam się wekowaniem, chętnie zajadaliśmy kupne marynaty. Ale skoro jest miejsce, są ładne słoiki, i co najważniejsze chęć i apetyt - to robię! Z małymi modyfikacjami (ale tylko ze względu na posiadanie innych składników i inne ilości składników), dzisiaj przepis na rzodkiewki kiszone i marynowane. Jeszcze coś.. To moja próba, więc małe ilości, możecie je podwoić, potroić, itd. Planuję półeczkę zapełniać stosunkowo regularnie, a jeszcze robię ogórki... Jak wyjdą smaczne te moje marynaty, to zrobię kolejne. ;)

Rzodkiewka kiszona (3 pół litrowe słoiki)
Składniki:

duży pęczek rzodkiewek
kilka gałązek kopru (ja dałam koperek)
czosnek
1,5 litra wody
czubata łyżka soli 


Sposób przygotowania:
  • Rzodkiewki oddziel od łodyżki i umyj
  • Pozostaw do wyschniecia
  • 3 słoiki pół litrowe wymyj i osusz
  • Przygotuj rondelek z wodą, dosól
  • Ułóż rzodkiewki niezbyt gęsto w słoikach
  • Czosnek podziel (3 ząbki) i wrzuć do słoików
  • Koper ułóż na dnie po jednej gałązce
  • Zagotuj wodę i od razu zalej słoiki do pełna
  • Zakręć i obróć do góry dnem
  • Odstaw na dwa tygodnie w ciepłe miejsce
  • Po dwóch tygodniach odstaw w zimne miejsce
  • Rzodkiewkę można jeść już po kilku dniach (?)
  • Najlepsza jest po kilku tygodniach

Rzodkiewka marynowana (2 litrowe słoiki)
Składniki:

duży pęczek rzodkiewek
1 szt  papryki, może być chilli (na ostro)
2 szczypty gorczycy
kilka sztuk ziaren pieprzu
liść laurowy do woli
dwie małe cebule
4 ziarna ziela angielskiego
0.75 litra wody (możecie zrobić z litra)
0,5 szklanki octu jabłkowego
opcjonalnie korzeń chrzanu
trochę soli do smaku

Sposób przygotowania:

  • Rzodkiewki oddziel od łodyżki i umyj
  • Pokrój na połówki i dokładnie osusz
  • 2 słoiki litrowe wymyj dokładnie i osusz
  • Przygotuj rondelek z wodą, dolej ocet
  • Pokrój chrzan, obierz małe cebulki
  • Umyj i obierz paprykę, pokrój
  • Dosyp przyprawy do wody, gorczycę
  • Włóż chrzan, paprykę, zamieszaj
  • Ułóż suche rzodkiewki w słoikach
  • Zagotuj wodę z przyprawami
  • Zalej wrzątkiem i zamknij szczelnie 
  • Obróć i odstaw na 1 dobę w cieplejsze miejsce
  • Po minimuj 1 dniu odwróć i wstaw w chłodne miejsce
  • Najlepsze rzodkiewki są po kilku tygodniach

25 komentarzy:

  1. Nigdy nie jadłam takiej rzodkiewki, ale mojemu mężowi pewnie by smakowała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój jeszcze ne próbował :) Otworzymy razem :) Nawet wiem kiedy :)

      Usuń
  2. Nie miałam pojęcia, że w tak fantastyczny sposób można przygotować rzodkiewkę. Koniecznie spróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wcześniej nie wiedziałam o takiej rzodkiewce, aż pewnego dnia przeczytałam u Ani na blogu i nabralam apetytu :)

      Usuń
  3. Super pomysł, jeszcze nie próbowałam kiszonych rzodkiewek, ale z chęcią wypróbuję, jeśli uda mi się kupić w Meksyku rzodkiewki :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) A może jak wrócisz? Póki co odpoczywaj i zwiedzaj :) Buziaki

      Usuń
  4. Jestem ciekawa jak smakuje taka rzodkiewka, bo nigdy jeszcze nie jadłam i nawet nie wiem do czego bym mogła ją wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz widzę taką miksturę z rzodkiewki. Ciekawi nas smak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak posmakuję, to uzupełnię wpis o spostrzeżenia o smaku :)

      Usuń
  6. Nigdy takich nie jadłam i nie mam pojęcia, jak mogą smakować, jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie robiłam takich przetworów z rzodkiewek. Muszą być pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy pomysł. Nigdy nie pomyślałabym, że można zrobić kiszona rzodkiewkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiszonej jeszcze nie jadłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jaką jadłaś? :) Ja uwielbiam świeżą rzodkiewkę

      Usuń
  10. Moja mama zrobiła, ale nie mam odwagi spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jadłam, aczkolwiek nigdy sama nie przyrządzałam. Bardzo mi smakowało, więc będę musiała skorzystać z Twojego przepisu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Koniecznie muszę spróbować takiej rzodkiewki. Jestem bardzo ciekawa jej smaku :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajne przepisy - zapisuję do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, mnie też zachęciły przepisy Ani :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są m.in. wykorzystywane w analizie statystyk poprzez Google Analytics. Blog nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies tak zwanych "ciasteczkach".

Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik