piątek, 31 marca 2017

przed Wielkanocą


Zbliżają się Święta Wielkanocne, które odkąd przyjechałam do Północnej Irlandii cenię o wiele bardziej od świąt grudniowych. Mają dla mnie naprawdę głębokie znaczenie, a poza tym są bardziej kolorowe, świeże, wiosenne. W ten czas wszystko odżywa i także dzieje się tak z naszą rodzinką. To moment, gdy wyruszamy na spacery, oraz czas kiedy odświeżamy menu, a do wazonu wkładamy kwiaty. :) W roku ubiegłym byliśmy zaabsorbowani organizacją naszego ślubu, oraz spotkaniem z węgierską częścią rodziny w Polsce. Tamte Święta przebiegły pięknie, obficie, ale tak w sumie zabrakło zatrzymania się przed nimi i całej tej radości związanej z zającem, która powinna następować przed. Choć wszyscy zajęci byliśmy samym już świętowaniem, to jednak babcia Alka - moja teściowa postanowiła przywieźć dla wnuka sporo upominków ze Słowacji związanych typowo z zabawą wielkanocną. Oprócz większych prezentów, w paczce znalazły się książki, i pisemka dla dzieci ze Słowacji i Węgier, z którymi rok temu Alek jakoś nie chciał się zajmować. Za to w tym roku, każdego dnia ćwiczymy pisanie, liczenie i w ogóle świetnie się bawimy. Aż do Wielkiej Nocy, z którą mamy już związane plany poza domem.



Tak, jak Wam już pisałam - pisanki, kurczaczki, baranki, wszechobecna zieleń przychodząca wraz z wiosną jest ogromną inspiracją i kolebką optymizmu. Jesteśmy na etapie przeglądu czasopism i zabawy wraz z nimi, przy czym świetnie się bawimy Szczególnie często przebywamy w ogrodzie, łącząc zabawę z nauką. Wydania skierowane są do dzieci w wieku przedszkolnym, oraz wczesnoszkolnym. Oczywiście oprócz wykreślanek, malowanek, wycinanek znajdują się w nich różne historyjki, które rodzice mogą małemu dziecku przeczytać. Alexander jest tak podekscytowany swoją pracą wraz z książeczkami, że na razie nie chce słuchać, a tylko działa. W jednej z gazetek dodatkowo znalazły się puzzle, naklejki, wyliczanki, a w drugim zeszycie gra planszowa oraz przepisy na pyszności kucharskie dla dzieci. 


Warto namówić mamę do przygotowania, pokazując Jej zdjęcie i przepis. Ja wykorzystałam receptę na palacinky slimakove, czyli na naleśniki ślimaki. Świetnie tak wspólnie się bawić, pokazując dziecku wszystko, co jest związane z Wielkanocą. Poznajemy zwierzątka o których istnieniu wcześniej Alexander nie wiedział. A przecież Wielkanoc ma swoje symbole, o których chcemy powiedzieć dziecku. W artykule znajdziecie kilka zdjęć ze wspólnych zabaw, głównie w ogrodzie, co jest zaledwie namiastką całości. Szlaczki od zajączka do marchewki, literki z królikiem, kolorowanie jaj, liczenie kurczaków, nauka o zwierzątkach i kolorach. To już znamy. Trenujemy każdego dnia.



W czasopiśmie znaleźliśmy też świetny pomysł na wielkanocną zabawę w małego ogrodnika, którą oczywiście wypróbowaliśmy, i dzisiaj chcielibyśmy Wam pokazać starania Alexandra w hodowli roślinek, a dokładnie całą pracę mojego synka. Alexander z moją pomocą stworzył kącik ogrodnika, oraz wypełnił pojemniki ziemią i samodzielnie zasiał nasionka wielkanocnych zielonych listków. Nie napiszę Wam jakie dokładnie warzywka, tudzież liście zostały zasiane. To niespodzianka, także dla taty Alka. Jaka będzie ich ostateczna forma, także dekoracyjna, co do której też zgodnie z propozycją z pisemka dziecięcego mamy pewien plan nie zdradzam jeszcze dziś. Jest pewne - będzie pachnąco, zielono, świątecznie. Oby gęsto kiełkowały!

Alek nie tylko dowiedział się jakie listki i dlaczego związane są z Wielkanocą, lecz także sam o wszystko zadbał. Podlewał wykorzystując raz wiosenną konewkę, a później pistolet na wodę z którego celnie trafiał do sadzonek. Miejmy nadzieję, że zbyt mocno nie nawodnił żadnej z nich. Synek jest z siebie bardzo dumny i często przystaje przy swoim kąciku ogrodnika, który Mu przygotowałam, Czekając na pierwsze kiełki spogląda w kierunku białej półeczki :) Obiecał mi, że dorzuci trochę zielonego do sałatek i zup na świąteczny stół. Oczywiście wcześniej czeka nas opisanie sadzonek, dekorowanie w niecodziennej formie i obiecana dla Was relacja przedświąteczna. No właśnie. Oczywiście, że pokażemy Wam ogródek za około dwa tygodnie. Mamy cichutką nadzieję, że większość nasion przemieni się w coś zielonego i zdrowego!

2 komentarze:

  1. Widzę, że w rodzinie jest międzynarodowo :) To fajnie. U nas podobnie :) U nas zawsze rzeżucha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas rzeżucha dopiero od tego roku i to ze względu na synka, aby zainteresował się jeszcze bardziej ogrodem, roślinkami. Tak naprawdę lubię rzeżuchę w minimalnej ilości dorzucić do sałatki. Za to czekamy też na kwiatki, które z kolei Alex zasadził w przedszkolu. :) Będą jeszcze inne zielone listki. Już kiełkują! :D

      Usuń